Dodaj do ulubionych

Kobieta i samochód

30.04.06, 17:29
Witam
Mam pytanie do wszystkich kobiet. I tych, które samochód prowadzą, i do tych
które są wożone.
Jak drogie Panie, odnosicie się do przestrzegania przepisów drogowych.
Czy kierowca, który ich nie łamie, to waszym zdaniem fajtłapa?
Pytanie wziąło się stąd, że kiedyś, zainspirowany przez moją połowicę, która
prawa jazdy nie posiada("no wjedź tam,to nic że znak, przecież nie będę szła
taki kawał, zresztą nikt nie widzi..."), popełniłem wykroczenie
drogowe.Niewielkie,o prawie "zerowej" szkodliwości, ale zawsze. No i jak spod
ziemi pojawił się niebiesko-mundurowy patrol.Mandat, punkty karne, itd.
Od tamtego incydentu, zapowiedziałem mojej pani, że będę jeździł przepisowo,
jak na egzamine. Żadnego przekraczania prędkości, nie mówiąc o zakazach
zatrzymwania.
No i zaczęło się.
Wg.mojej kobiety jestem fajtłapą drogowym, niedołęgą, ciapciakiem bez ikry i
polotu.
Jestem bliski pozbycia się samochodu raz na zawsze.
Help
Pozdrawiam-Michał
Obserwuj wątek
    • nowoman Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 17:57
      Jeżdżę szybko, ale bez przesady, choć zdarza mi się przekraczać dozwoloną
      prędkość dwukrotnie (dla tych z Warszawy powiem, że na ul. Puławskiej w drodze
      do Piaseczna jest absurdalne ograniczenie do 50). Nie wyprzedzam na podwójnej
      ciągłej, na trzeciego, nie skręcam ze środkowego pasa w lewo, gdy na lewym
      jest korek, czekam cierpliwie na swoją kolej. Zawsze włączam kierunkowskaz -
      nienawidzę, jak się tego nie robi. Moim zdaniem można jeździć zgodnie z
      przepisami i nie być fajtłapą. Trzeba jednak jeździć dynamicznie i nie zmieniac
      pasa 2 minuty, jak ostatnia lebiega w włączonym kierunkowskazem:)
    • sabriel Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 18:01
      No ogólnie jestem za tym aby stosować sie do przepisów.
      Ale jak sama prowadziłam to niestety zdarzało mi się nie raz i nie dwa
      przekraczać predkość.Mimo wszystko zawsze czułam jakiś respekt do pieszych oraz
      do rowerzystów(nieobliczalnych na drodze).
      Za kierownicą łatwo sie zapomnieć,a o wypadek nie trudno.
      Może wyślij swoją połowicę na prawko.Zobaczymy czy sie bedzie mądrzyć jak sama
      zasiądzie za kierownicą.Niestety siedząc obok kierowcy na wiele rzeczy patrzy
      sie z innej perspektywy.Łatwo wtedy komuś dawać dobre rady,gdy samemu nie jest
      się za nic odpowiedzialnym-nie płaci sie mandatu,nie grożą punkty karne czy
      odpowiedzialność karna.
      Moja rada - mnie jakby ktoś taki siedzący obok pouczał,to bym zjechała na
      bok,otworzyła drzwi i wyprosiła z samochodu.Niepodoba się -niech jedzie
      autobusem, weźmie sobie taksówkę lub zapieprza na piechotę.
    • malenka_rybenka Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 18:21
      Ja jestem raczej wrogiem rozpedzania sie na ulicach miasta. Kiedys troszke
      przycisnelam gdzies na ZOliborzu i wyskoczyl mi policjant. Darl sie i nie
      chcial negocjowac. "A jakby tu nagle dziecko na rowerku zza samochodu
      wyskoczylo??!" Powiedzialam ze spokojem, ze dzieci o pierwszej w nocy sie
      eliminuje... Mialam na mysli, ze eliminuje sie takie niebezpieczenstwo...
      Skonczylo sie dmuchaniem w balonik i duzym mandatem. Zapamietalam.

      Kobiety sa bardziej praktyczne i mniej respektu do regul motoryzacji maja. Nie
      o wszystko warto robic hece. Pamietacie korek na skrzyzowaniu Rembertowprosto-
      Aninwprawo? Ja mialam w prawo. I tam zawsze bylo wolne, bo wszyscy walili
      prosto. To ja nie mialam skrupolow i jezdzilam chodnikiem wzdluz. Nigdy nic mi
      sie nie stalo od policji. I zyskiwalam kilkanascie minut. Ale od kierowcow
      nadgorliwcow - ooo! tak - jak mogli - zawsze mnie jakis przyblokowal i
      zlosliwosci czynil.
      Ale kiedys to sprawiedliwosc zwyciezyla. Tez staly korek przed Bialobrzegami w
      dniu Air Show w Radomiu. A caly lewy pas wolny! I pobocze tez! To raz tu raz
      tam :) I godzine zarabialam! I jakis duren mnie przyblokowal i wyjechal z
      kolumny. Ja sie schowalam a jego panowie niebiescy shaltowali :)))) Mowia, ze
      nie ma sprawiedliwosci!
      ;)
    • mrs.solis Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 18:55
      Pomijajac fakt jak jezdze bo to nie jest tu wazne radzilabym ci zamias
      samochodu pozbyc sie tej glupiej cipy. Jak mozesz sobie pozwolic zeby kobieta
      wyzywala cie od fajtlap przeciez ona nie ma do ciebie za grosz szacunku.
      Zreszta podejrzewam,ze ta tepa panienka jak tylko pozbedziesz sie auta sama sie
      ulotni.
    • owca_86 Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 22:26
      Kierowca łamiący przepisy to żaden kierowca...oczywiście fajnie sie
      jeździ "dynamicznie", ale bezpiecznie ma być przede wszystkim, a o innym
      łamaniu przepisów nie wspomnę...
      • owca_86 ps 30.04.06, 22:32
        przychylam się do podpowiedzi, żeby to ona wsiadła za kierownicę (wyślij ją na
        kurs)

        poza tym kierowca prowadzi i nikt kierowcy nie będzie dyktował jak ma to robić,
        on jest za wszystko odpowiedzialny, także za życie pasażera

        Pzdr. Także "kierowczyni" hehehe;)
        • fr-edza Re: ... 30.04.06, 22:59
          Ja uważam że wprowadzenie 50 na terenie zabudowanym,to lekka przesada,człowiek
          się dosłownie wlecze,więc dlatego większość jest zmuszona łamać przepisy.
          Ale Twoja kobietka ma troche racji,bo taki prawdziwy facet,to powinien jeżdzić
          chociaż tak trochę jak "pirat drogowy":)
      • malenka_rybenka Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 22:56
        owca_86 napisała:

        > Kierowca łamiący przepisy to żaden kierowca...oczywiście fajnie sie
        > jeździ "dynamicznie", ale bezpiecznie ma być przede wszystkim, a o innym
        > łamaniu przepisów nie wspomnę...

        Moze byc rozne to lamanie przepisow :) Mnie wqrzaja korki. Kiedys skrecilam z
        Wislostrady kolo Syrenki. I nagle znalazlam sie na Starowce. Za mna ktos
        podazal, tez zrezygnowal ze stania w korku . Facet, ale nie ten od postu :)
        W pewnym momencie to sie nawet ucieszylam, bo dolaczylismy do sznura
        samochodow. Ale to byl orszak weselny. I zatrzymal sie przy Palacu SLubow, a my
        czmychnelismy w strone kolumny... Tam bylo dwoch policjantow, kolo ktorych
        przejechalismy. A oni tak niezbornie machali rekami, ze mozna bylo tego ni
        euznac za zatrzymywanie :))) Pelne zaskoczenie wladzy.
        • wielo-kropek Re: Kobieta i samochód 30.04.06, 23:08
          Jeszcze tego by brakowalo by mi kobieta bez prawa jazdy mowila co mam robic
          za kierownica. Pewnie bym jej powiedzial, siedz babo cicho, bo ci drzwi zaraz
          otworze........... Kobiete jakos w koncu trzeba uspokoic, jakas metoda.
          Chlopie. Ja od dawna wiem, ze kobieta do piekla potrafi zaprowadzic, stad tez
          zawsze wole prowadzic a nie dawac sie prowadzic. No, jesli madrze prowadzi, bez
          mandatow i strat -taka ma pierwszenstwo, taka mi zawsze byla i jest potrzebna.
          Fajklapa prawdziwym jest sie wtedy kiedy sie dasz namowic przez kobiete i
          przez nia zaplacisz mandat.Nie sadze zeby ona ci zaproponowala zaplacenie
          tego mandatu, ktory w koncu przez nia nastapil.
          • mii.krogulska Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 02:50
            Witam,
            zgadzam się w Wielokropkiem w tym sensie, że kto nie ma prawa jazdy, ten
            kierowcy nie zrozumie. Nie słuchaj więc tego, co Ci gada, jak masz prowadzić,
            jeśli ten ktos się na tym nie zna kompletnie. W samochodzie ten rządzi, kto
            prowadzi, bo na niego spada odpowiedzialność za decyzje i całość tyłka
            pasażerów. I dlatego reszta nie powinna Cię obchodzić, choćbyś ją kochał ponad
            wszystko.
            Jak napisał Wielkoropek, Ty dostałeś mandat i Twoje punty karne...

            Pozdrawiam, Mii
            • malenka_rybenka Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 07:54
              to jest troszke inaczej. Mandat jest albo go nie ma. Mniej tu o mandat chodzi,
              bardziej o porzadek i wywolywanie zagrozenia, czego panna moze nie rozumiec.
              A poza tym to jest z tej samej opowiesci, w ktorej panienka chcac zablysnac
              poczuciem humoru, nasmiewa sie ze swojego faceta publicznie. Jesli tak sie w
              samochodzie zachowuje, ktoregos dnia blysnie zartem niczym zlota jedynka :)
    • chosia Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 12:49

      > Jak drogie Panie, odnosicie się do przestrzegania przepisów drogowych.
      > Czy kierowca, który ich nie łamie, to waszym zdaniem fajtłapa?

      Wrecz przeciwnie. Mam szacunek do ludzi, ktorzy nie poddaja sie glupiej presji
      na nie bycie "fajtlapa" i jezdza rozsadnie. Tak trzymaj.
      • malenka_rybenka Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 13:45
        chosia napisała:

        >
        > > Jak drogie Panie, odnosicie się do przestrzegania przepisów drogowych.
        > > Czy kierowca, który ich nie łamie, to waszym zdaniem fajtłapa?
        >
        > Wrecz przeciwnie. Mam szacunek do ludzi, ktorzy nie poddaja sie glupiej presji
        > na nie bycie "fajtlapa" i jezdza rozsadnie. Tak trzymaj.

        Wyraznie nie zauwazylam tego pytania. W pelni sie z toba zgadzam.
        Kiedy ja robie swoje male "bezczelnosci" samochodowe, bo one sa male, to ja
        ryzykuje mandatem. I zawsze w imie wyzszych racji. Ale nie uwazam, ze to
        jest "meskie". Podobnie nie jest meskie, jesli wqrzony kierowca, moze i
        slusznie wqrzony, na przyklad zajezdza mi droge i perfidnie zwalnia. On robi
        sytuacje niebezpieczna. I to jest doiero glupota, bo lamie powaznie przepisy.
        Strasznie to odwazny i pewny siebie kierowca, ktory potrzebuje
        dowartosciowania, bo go zabolalo, ze za fajtlape wziety byc moze. Niech sobie
        trabke i bebenek kupi. Bo samochodzik juz ma. :)
    • khaki3 Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 14:16
      Moim zdaniem osoba przestrzegajaca przepisu ruchu drogowego to osoba
      odpowiedzialna. A Twoja dziewczyna to jakas rozpakryszona laleczka.Nogi w zadek
      jej nie wejda jeszcze bardziej jesli sie przejdziekawalek. bezmyslna jest, no i
      Ty za jej bezmyslnosc zaplaciles.Gratuluje wyboru.
    • michasia1111 Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 17:51
      Nalezy jezdzic przepisowo,bezdyskusyjnie..
    • iberia30 Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 18:12
      po pierwsze wspolczuje zony-nie dosc ze wygodna-skoro nie ma prawa jazdy to jeszcze roszczeniowa.
      Po drugie najczestszym moim grzechem za kolkiem jest nagminne przekraczanie dozwolonej predkosci i to nie dlatego, ze moj pasazer ma taki kaprys-wrecz przeciwnie uwaza , ze jezdze za szybko i ma swieta racje, tylko dlatego, ze jezdze tak jak uwazam za stosowne.
      poza tym od kiedy to kierowca slucha pasazera????
    • aktsieta wyślij na kurs jako i mnie wysłano 01.05.06, 19:26
      zamknełam gębę :)
    • livian Re: Kobieta i samochód 01.05.06, 19:50
      Strasznie głupia babka, która męskosci swojego faceta upatruje w łamaniu przez
      niego przepisów drogowych. Owszem, zdarza mi sie przekraczać predkosć, bo
      czasem ograniczenia są naprawdę niedorzecznie niskie (mam nieraz wrażenie, ze
      zostały, zapomniane, z czasów, gdy przeprowadzano w danym miejscu roboty
      drogowe albo inne remonty i wtedy były konieczne). Zauwazyłam jednak, ze
      zazwyczaj ograniczenia predkosci są naprawdę dostosowane do warunków oraz
      umiejętności średniego przecietnego kierowcy - nie żadnego tam rajdowca, ani
      też fajtłapy, który boi się skręcać w lewo. Inaczej mówiac, chodzi mi o to, że
      najczęściej jest tak, ze najwygodniej jeździ mi się właśnie z taką predkoscią,
      która jest plus minus bliska maksymalnej dopuszczalnej na danym odcinku. Ale
      poza sporadycznymi przekrczeniami predkości, to staram sie jeżdzic przepisowo i
      strasznie mnie wkurza gdy mój mąż jeżdzi brawurowo, za szybko, agresywnie, nie
      ma cierpliwosci dla mniej zdecydowanych i energicznych kierowców, wyzywa lub
      trąbi na nich.

      Co sie tyczy jazdy pod prąd, czy parkowania bez sensu, albo wyprzezania na
      ciągłej lub innych tego typu wykroczeń - nagminnie spotykanych w mieście w
      którym mieszkam, - nigdy tego nie robię i nienawidzę, gdy inni to robią.
      Kiedyś widziałam sytuację; przejscie dla pieszych - zielone światło i warunkowy
      skręt w prawo. Człowiek sobie przechodzi spokojnie przez pasy, a babsztyl,
      który ma zieloną strzałkę trabi na niego jak oszalały i wali mu się przed nos,
      bo skręca. Chociaż to nie ja przechodziłam przez tę ulice, byłam wściekła na
      te "kierowczynię" za takie zachowanie, co za chamstwo!

      Nie pozbywaj się samochodu - to wspaniały wynalazek, niesamowiccie ułatwia
      zycie i czasem nawet je ratuje, raczej pozbądź się pindzi blachary, która ci
      mówi, co masz robić, gdy prowadzisz. A sama pewnie nawet nie ma prawa jazdy.
      Głupia jest i tyle. Następnym razem gdy ci będzie zwracać uwagę to ją
      zwyczajnie opie..(przepraszam za wyrażenie, ale wydaje mi się
      najstosowniejsze) bez bawienia sie w uprzejmości i bon tony.

      P.S. I ZAWSZE zapinam pasy. bez zapietych pasów czuję się goła w aucie, to już
      nawyk jak mycie zebów. Przypuszczam, ze Twoja ukochana tego nie robi i śmieje
      się z tych, co zapinają. Ze mna nikt nie ma prawa pojechać jeśli się nie
      przypnie do fotela jak należy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka