cosmopszczolka
05.05.06, 22:24
Jak to mozliwe ze po 8 latch, kiedys zakochany po uszy, mąż pewnego dnia
oswiadcza ze odchodzi, jest to jego decyzja którą mi komunikuje. A dla mnie
to jak grom z nieba, szok, świat mi sie zawalił. Ja go kocham i zbudowałm juz
swój swiat z nim ( 10 lat). Teraz w wieku 32lat czuje ze umarłam za życia,(
nie mielismy dzieci, ciągle odkładalismy tą decyzje). Wszyscy mówią ze czas
leczy rany, ale....ja nie potrafie sie z tym pogodzić.....Czy przeżywaliscie
cos podobnego i jak dalej Wam sie ułozyło...