Dodaj do ulubionych

Mąż (nauczyciel WF) zdradza...

14.05.06, 18:55
Mam 28 lat, od 4 lat jestem mężatką (mąż 33 lata – uczy wychowania
fizycznego na jednej z dużych wyższych uczelni). Mamy wspaniałego syna (2
lata) i wszystko układało nam się bardzo dobrze: własne 2 pokojowe mieszkanie
od samego początku (dużo pomogli rodzice), samochód, oboje pracujemy (ja w
dużym banku detalicznym) – pieniędzy nie brakowało.

Mąż jest moją prawdziwą wielką miłością, przed ślubem 3 lata chodziliśmy ze
sobą i byłam pewna, że to właśnie on jest moją drugą połową na całe życie.
Był delikatny, czuły, odpowiedzialny – no i zabójczo przystojny. Niestety
wydaje mi się, że idylla się skończyła i od kilku miesięcy mąż ma kogoś.
Domyślam się, że jest to związane z jego pracą (a jak pisałam wyżej - naucza
WF na wyższej uczelni). Nie potrafię się już oszukiwać, że wszystko jest OK.
Znajduję coraz więcej symptomów, że nasz związek się rozpada – spróbuję je
uszeregować poniżej:

- mąż jest coraz rzadziej w domu. Uzasadnia to na różne sposoby (dodatkowe
zajęcia, zebrania, zawody etc...) ale fakt jest faktem – wychodzi wcześnie
rano, wraca późno wieczorem – a tak nigdy nie było. Wychodził później,
wracał ok. 14-15, a czasem potrafił nawet zajrzeć w ciągu dnia (na
jakimś „okienku”).

- jest dziwnie rozkojarzony, jakby nieobecny duchem.

- niby pracuje coraz więcej, ale pieniędzy przynosi coraz mniej – też
uzasadniając to na różne sposoby (a to naprawa samochodu, wymiana jakichś
tam klocków, a to nowa lokata oszczędnościowa, nowy sprzęt sportowy itd...).

- kilka razy nakryłam go na wieczornym pisaniu/czytaniu sms`ów (próbował się
z tym ukrywać, jak ja zajmowałam się dzieckiem, lub już zasypiałam).

- od 4 miesięcy biega wieczorami (oczywiście z telefonem komórkowym przy
sobie).
- nie ma już takiej ochoty na seks jak kiedyś, a nawet potrafi wymówić się
własnym zmęczeniem – choć to nigdy mu się wcześniej nie zdarzało !
- kupił dwie całkiem nowe wody toaletowe („dla odmiany” rzekomo).
- czuję, że coś jest „nie tak” w jego zachowaniu w wielu sytuacjach.
- 2 dni temu oświadczył mi, że jedzie na 2-tygodniowy obóz żeglarski jako
jeden z opiekunów grupy (że niby można „zarobić dodatkowe pieniądze” które
się przydadzą). Nigdy wcześniej tego nie robił. Zawsze spędzaliśmy prawie
całe wakacje razem, a nawet jak ja szłam do pracy to on po prostu zostawał
w domu, remontował, majsterkował itd...

Myślę, że ma kochankę i jest to prawdopodobnie studentka. Na tej uczelni jest
sporo dziewcząt – które mogą się podobać mężczyznom. A mój mąż z pewnością
podoba się kobietom. Nie wiem co mam z tym robić. Boję się otwartej rozmowy –
bo jeśli mąż się przyzna i powie, że odchodzi to co wtedy ? Cały mój świat
runie w przepaść. A z drugiej strony nie chcę już tak dalej żyć. Tak bardzo
pragnę by było jak dawniej. Czy to w ogóle możliwe – proszę
poradźcie...
Obserwuj wątek
    • a.bc Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 14.05.06, 20:00
      Pogadaj z nim
      • malina232 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 17.05.06, 13:51
        i tak sie nie przyzna...
    • becikowe5 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 14.05.06, 20:48
      Prędzej czy później i tak do rozmowy dojdzie - nie łudź sie.

      Moze, postaw go przed faktem dokonanym i powiedz mu, że dla poprawy kondycji
      będziesz biegać z nim i zaczynasz od wieczora, w którym mu o tym mówisz(załatw
      opiekę dla dziecka).
      Ciekawe jaka będzie jego reakcja.
      • kasan1512 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 00:03
        Hm... to naprawdę dobry pomysł:)))
        Szacunek za dobrą radę!
    • krwawabestia Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 14.05.06, 21:45
      jak cie zdradza to kompnij go w dupe
    • beika Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 14.05.06, 23:41
      Im szybciej to wyjaśnisz, tym lepiej dla Ciebie.
      Tak jak już ktoś napisał
      -zaproponuj wspólne biegi wieczorem,
      -weź sobie urlop na czas jego wyjazdu na obóz żeglarski i też z nim jedź,
      ale powiedz mu o tym na krotko przed wyjazdem
      - poinformuj o tym jego rodziców i obserwuj, jakie zajmą stanowisko !!!
      Ale może wszystko do lata się wyjaśni, czego Ci życzę, bo sytuacja jest poważna
      moim zdaniem. Bądź czujna i mądra, w rozmowie z nim nie poniżaj sama siebie,
      ale i jego nie poniżaj. Jeśli się przyzna i będzie chciał odejść, to pozwól mu
      na to. Rozstanie czasem jest lepsze niż codzienne oszukiwanie.
    • lady284 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 08:12
      Nikt inny tylko ty musisz wziąść wszystko w swoje ręce i załatwić to do konca.
      Ja miałabym obrzydzenie do samej siebie gdybym wiedziała że mąż ma kogoś na
      boku - nie mogłabym z nim sypiać.
      Postaraj się o dowody - rzuć je na stół - i niech podejmuje decyzję.
      Szanse twoje są większe niż jej. Oczywiście by uniknąć tego że mąż oszuka cie
      mówiąc że będzie z tobą a mimo to ma nadzieję na dalsze spotkania, powinnaś
      zrobić scenę tamtej dziewczynie przy ludziach ewentualnie rodzicach, sprawa
      będzie załatwiona.
      Ma dziewczyna większy wybór znajdzie innego.
      A ty? zrobisz co będziesz chciała....ja bym z takim facetem pod jednym dachem
      nie mogła być.
    • ambjutiful Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 11:47
      no tak, smutna historia, współczuję takiego męża
      ale chciałam powiedzieć o czyms innym jakby.
      bo piszesz, że on "naucza w-f na wyższej uczelni"...
      i chciałam zapytać : jak to "naucza"? tzn. co robi? ;)
      niezły z niego naukowiec, jednym słowem...
      sie nie patyczkuj z takim.
      jak już szukasz pomysłów na forum, to Ci poradzę - wygarnij mu wszystko wprost,
      żeby wiedział, jak się czujesz. trzeba być asertywną;)


      smutna_akacja napisała:
      Nie wiem co mam z tym robić. Boję się otwartej rozmowy
      > bo jeśli mąż się przyzna i powie, że odchodzi to co wtedy ? Cały mój świat
      > runie w przepaść.


      nic Ci nie runie w przepaść, co najwyżej kopniesz łajzę w d..
      to on ma sie bać, a nie Ty

      odbierz maila, bo Ci wysłałam coś:)
      • patka-84 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:53
        No cóż, z opowieści wynika, ż nie jest za ciekawie i jedyne co mi zostaje to
        współczuć. Ale czy zastanawiałaś się czy nie jesteś może przewrazliwiona ? Ja
        osobiście sama sie przekonałam, żę moje obawy które niegdyś miałam były
        niesłuszne. Najważniejsza jest szczera rozmowa, nawet jeśli miałby być to
        koniec waszego małżeństwa. Osobiście wychodzę z założenia, że lepsza gorsza
        prawda niż małe kłamstewko. Powodzenia, porozmawiaj z nim na serio. Trzymam
        kciuki !!!!
    • kowianeczka Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 11:53

      Hmmm, jak nauczyciel wf-u to musi byc przystojny i niezle umiesniony (ech,
      tarka czyli szesciopak). Hmmm, machnelabym na Twoim miejscu reka na jego male
      fanaberie i skoncentrowala sie na sprawach istotnych. Przeciez z Toba mieszka i
      Ciebie kocha:)))

      kowianeczka
      • pantarejka Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:03
        Dla każdej kobiety definicja istotności może być krańcowo różna i bardzo
        subiektywna.
      • maria37a Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:05
        kowianeczka napisała:
        > Hmmm, jak nauczyciel wf-u to musi byc przystojny i niezle umiesniony (ech,
        > tarka czyli szesciopak). Hmmm, machnelabym na Twoim miejscu reka na jego male
        > fanaberie i skoncentrowala sie na sprawach istotnych. Przeciez z Toba mieszka

        No pewnie no bo to że ma ładną klate jest najważniejsze i nie ważne czy zdradza
        i czy będzie bił czy że jest głupi i wulgarny ważne żeby był przystojny z ładną
        klatą. To jest w życiu ważne. Dziewczyny.... ręce opadają.
        • kowianeczka Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:14
          maria37a napisała:

          > kowianeczka napisała:
          > > Hmmm, jak nauczyciel wf-u to musi byc przystojny i niezle umiesniony (ech
          > ,
          > > tarka czyli szesciopak). Hmmm, machnelabym na Twoim miejscu reka na jego
          > male
          > > fanaberie i skoncentrowala sie na sprawach istotnych. Przeciez z Toba mie
          > szka
          >
          > No pewnie no bo to że ma ładną klate jest najważniejsze i nie ważne czy
          zdradza
          >
          > i czy będzie bił czy że jest głupi i wulgarny ważne żeby był przystojny z
          ładną
          >
          > klatą. To jest w życiu ważne. Dziewczyny.... ręce opadają.




          Obawiam sie, mario37a, ze nie zrozumialas podstawowej zasady, o ktorej pisze
          nie tylko ja, ale i inne osoby (rowniez w innych watkach). Niewazne jaki facet,
          wazne ZEBY TYLKO BYL :) A reszta jest dorabianiem ideologii oraz
          usprawiedliwianiem swojej niezdolnosci do zmian. Sztuka jest jedynie odpbranie
          takich akrgumentow, aby nasza wlasna akceptacja dla sytuacji i jej przyzwolenie
          na constans byly naswietlone pozytywnie. Dlatego nie rozumiem smutku, pretensji
          wyrazonych w liscie. Nie rozumiem dlaczego czyn zwany akceptacja wywoluje
          oburzenie? Czy tylko dlatego, ze WYPADA SIE oburzac, bo wiekszosc publicznie
          mysli podobnie, natomiast w domu inaczej?




          k
          • h_aniolek Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 21:25
            A myslałam, ze w 21 wieku już się z takimi postawami nie spotkam. podziwniam po
            prostu podziwiam. jak można tak zaniżać swoją wartość: nie ważne jaki jest
            ważne żeby był??? naprawdę szeroko otworzyłam oczy...
          • maria37a Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 16.05.06, 11:58
            kowianeczka napisała:
            > Obawiam sie, mario37a, ze nie zrozumialas podstawowej zasady, o ktorej pisze
            > nie tylko ja, ale i inne osoby (rowniez w innych watkach). Niewazne jaki facet
            > wazne ZEBY TYLKO BYL :) A reszta jest dorabianiem ideologii oraz

            Tą zasade widać tu wszedzie i prwade mówiąc uważam że niesłuszne jest
            traktowanie faceta niemal jak boga. Ja tak nie robie ale potrafie zrozumieć
            motywację.


            > usprawiedliwianiem swojej niezdolnosci do zmian Sztuka jest jedynie odpbranie
            > takich akrgumentow aby nasza wlasna akceptacja dla sytuacji i jej przyzwolenie
            > na constans byly naswietlone pozytywnie. Dlatego nie rozumiem smutku pretensji
            > wyrazonych w liscie. Nie rozumiem dlaczego czyn zwany akceptacja wywoluje
            > oburzenie? Czy tylko dlatego, ze WYPADA SIE oburzac, bo wiekszosc publicznie
            > mysli podobnie, natomiast w domu inaczej?

            Nie stosuje podwójnych standartów to co mówie i piszę do tego się stosuje.
            Wobec powyższego nadal podtrzymuję iż ocenianie faceta po wyglądzie klaty jest
            bardzo delikatnie mówiąc niewłaściwe. Rozumiem że "klata" ma być pewnym
            czynnikiem równoważącym występowanie braku innych zalet lub pojawanie sie
            konkretnych wad. Proponuje taką zamiane: mąż bije ale za to używa ładnych
            perfum - też można się cieszyć?
    • b-beagle Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:16
      Ludzie zdradzaja sie od zawsze dlatego nie ma co robić z tego tragedii.
      • mathias_sammer Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 13:09

        Ludzie zdradzaja sie od zawsze i to jest to tragedia. Konfabulacja nt nie jest
        tragedia tylko smiesznoscia. To wszystko.

        M.S.
        • daria_nowak Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 30.05.06, 16:22
          Bzdura. tak zdradzają i tak od tego się świat nei kończy. i radzę przyzwyczaić
          się do tej myśli, tak wygląda realny świat
    • p.s.j Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 12:19
      Tak to jest, jak się zwiąże z człowiekiem zawodowo zajmującym się (nomen omen)
      fikołami i skakaniem na kozła.
      • ambjutiful Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 18:30
        p.s.j ;DDDD
        dobrze to ujęłaś/ująłeś:)
        też tak sobie pomyślałam, jak tylko przeczytałam, że koleś "n a u c z a w-f na
        wyższej uczelni" ;DDD
        • baba67 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.05.06, 19:05
          Czy Ty jestes tak atrakcyjna jak on ?
          Bo jesli nie, to niestety podjelas ryzyko wychodzac za niego.Niestety
          przystojniaczki czesto szukaja srednio atrakcyjnych partnerek,zeby miec spokojny
          domek z mila zoneczka w patrzona w niego .A ladna mloda napalona dupcia to
          przyjemny deser.
          Zawsze sie jakas znajdzie , a jesli zaczal tak wczesnie, to nie licz, ze sie
          zmieni.Ja bym postawila sprawe ostro-jesli zobaczy ze z milusiego domu nici i Ty
          mu juz nie zamierzasz slepo ufac, moze sie otrzasnie-ostatecznie ma calkiem duzo
          do stracenia-mlode dupcie podrywajace zonatego wuefiarza nie sa takie sklonne do
          stwarzania cieplego ogniska-oczekuja raczej adoracji i prezentow.
          Wydaje mi sie, ze nie zrezygnuje z Was tak latwo.
          Jesli jestes laska tak oszalamiajaca jak on, to tez zacznj sie zachowywac
          podejrzanie.I w tym wypadku poczuje sie zagrozony.
          Ty masz wiecej dobrych kart w kieszeni, wiec dlaczego nie mialabys walxczyc o
          swoje, jesli jestes w stanie mu wybaczyc?
    • purecharm ??? 15.05.06, 20:43
      Nie rozumiem Ciebie...maz Cie zdradza, nie szanuje Ciebie(zdradzanie partnera
      wyklucza jakikolwiek szacunek), a Ty sie boisz, ze odejdzie, zamiast go
      wypier...c z chaty??? Twoje poczucie wartosci jest tak niskie, ze wolisz byc z
      takim facetem niz zachowac godnosc i ulozyc sobie zycie na nowo?
      • baba67 Re: ??? 16.05.06, 08:07
        Czasami warto wybaczyc, jesli skrucha jest szczera.Dac druga szanse, jesli
        mozna sie przelamac.
        Nie musi to oznaczac, ze sie nie ma godnosci.Rodzina jest wielka wartoscia,
        choc oczywiscie ratowanie malzenstwa za wszelka cene nie ma sensu.
        Ale po co od razu burzyc to, co sie z trudem przez tyle lat zbudowalo, to
        ostatecznosc-moze po terapi szokowej maz sie opamieta.Nic juz nie bedzie takie
        jak przedtem ale czas wiele moze zdzialac.
        I nie zgadzam sie, ze zdrada wyklucza szacunek dla osoby zdradzanej-to nie jest
        takie proste.Nieraz facet nie ma szacunku wlasnie dla dupci, ale samczy instynkt
        jest silniejszy niz rozsadek.

        I jeszcze jedno przyszlo mi do glowy-moze jego zachowanie nie wynika ze zdrady
        tylko maz sie wplatal w jakies uklady finansowe ?
        Typu chcial zarobic, pozyczyl, teraz nie ma z czego oddac, kombinuje,
        wierzyciele mu siedza na glowie itp ? Wtedy tez sie jest nie do zycia.
        Moze nie nalezaloby tego z gory wykluczyc ?
    • maialina1 biedaczko... 16.05.06, 08:23
      Przynajmniej sie nie dajesz robic i nie wmawiasz sobie ze na pewno nikogo nie
      ma.
      Wspolczuje ci. niestety, po takich "symptomach" jaki opisalas ja bylabym
      wlasciwie pewa ze to zdrada.
      Jesli nie potrafisz wybaczyc zdrady, przygotuj sie na koniec, i zrob ta w taki
      sposob zeby z tamta tez nie byl.

      Faceci to dziwki, zawsze powtarzam.
      • zdzichu-nr1 Re: biedaczko... 17.05.06, 00:52
        No cóż, nie wiem jaki to typ faceta, ale coś niecoś o przebiegu podobnych
        układów wiem. Jeśli to wstępna faza i on jest totalnie zauroczony to po Twojej
        stanowczej rozmowie może po prostu wziąść walizkę i wyjść. A jak wyjdzie, to
        juz raczej nie wróci. A jeśli przymkniesz oko i udasz ze nie widzisz, to może
        się samo wymydlić. Zwłaszcza, że po roku związku na boku -o ile to tyle
        przetrwa- , tamta panna zacznie naciskać na niego. I już nie będzie miał tak
        miło i niezobowiązująco. Wtedy ogląd rzeczywistości może mu się zmienić.
        • baba67 Re: biedaczko... 17.05.06, 07:57

          No a po pierwszej panience przyjda inne.I dziewczyna bedzie sobie zyla w
          cyklicznych trojkatach nabierajac coraz wiekszego wstretu do siebie.
          Jesli facet bez zastanowienia opusci rodzine dla dupci, to jest rzadzonym przez
          swoje instynkta bezwolnym glupkiem.
          jest nadzieja, ze sie otrzasnie, ale predzej to nastapi kiedy bedzie musial;
          placic na dziecko
          placic za jakis kat
          utrzymywac siebie
          adorowac dupcie, a to bywa kosztowne
          A pensyjki uniwersyteckie nie sa specjalnie wysokie.
          Otrzezwieje raz dwa.
          • smutna_akacja Jest jeszcze przyszłość...? 25.05.06, 17:59
            Szczerze mówiąc nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie mi stanąć twarzą w twarz
            z taką sytuacją. Myślę, że każda dziewczyna (w tym także i ja) marzy(ła) o
            wspaniałym mężczyźnie i rodzinie, którą z nim stworzy. A jeśli dookoła były
            jakieś życiowe dramaty – to zawsze mówiłam sobie, że mnie to na pewno nigdy nie
            dotknie...
            Boję się przyszłości, boję się, że już nigdy nie będzie tak jak dawniej. Moje
            małżeństwo albo się rozpadnie, albo też uda się je uratować, ale zadra
            pozostanie na zawsze. I nigdy już nie będę tak szczęśliwa jak kiedyś. Czy są
            wśród Was osoby, które kiedyś bardzo kochały, później ich świat się zawalił, a
            potem na nowo odnalazły szczęście – z tym samym lub z innym partnerem. Jak
            sobie radzicie z przeszłością, ze zdjęciami ślubnymi, z bolesnymi wspomnieniami?
            Akacja

            P.S. Dziękuję za wszystkie emaile i słowa otuchy, przepraszam, że nie na
            wszystkie odpisałam, ale nie mam w domu internetu. Postaram się to nadrobić w
            miarę możliwości.
            • m.cobra Re: Jest jeszcze przyszłość...? 25.05.06, 18:14
              ja dowiedziałam się o zdradzie mojego eks niechcący...
              jakaś panna w środku nocy puszczała sygnały,na pytanie"kto to" on twierdził,że "nieważne"a później,że"nie znam";tak mnie to wkurzyło,że jak zasnął to przeszperałam mu telefon(a zaznaczę,że nie jestem zwolenniczką grzebania w komórce,mailach itp.)
              okazało się,że to jakaś panna;później udało mi się dotrzeć do jego gg(bo znałam hasła)i tam dowiedziałm sie o kolejnej-innej...bardziej zaawansowanej znajomości...
              no i się zaczęło...pognałam dupka w ciężkich bólach...było mi super źle,przez miesiac schudłam 6 kilo...ale warto było

              może i twój mąż sie "niechcący "wsypie...
              życzę każdej dziewczynie aby miała takie dowody zdrady jak ja miałam-niezaprzeczalne

              oczywiście nikomu nie życzę zdrady-bo to bardzo zmienia człowieka i jest bardzo nieprzyjemne

              pozdrawiam
    • zmora911 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 29.05.06, 17:54
      Wszystkie objawy o których piszesz niestety wskazują jednoznacznie na zdradę i
      pewnie sama dobrze o tym wiesz. Nie ma jakiegokolwiek innego uzasadnienia.

      Jest w domu coraz rzadziej ponieważ spędza coraz więcej czasu z kochanką.
      Wszystkie te spotkania, spacery, wizyty w restauracjach – i oczywiście w łóżku
      zajmują dużo czasu.
      Rozkojarzenie – rzecz absolutnie normalna w takiej sytuacji, po prostu ciągle
      czeka na sygnał od kochanki, lub zastanawia się jak zorganizować kolejną
      schadzkę. Brak pieniędzy – no cóż kochanka kosztuje, te wyprawy za miasto,
      prezenty (byle komplet bielizny to przecież 150 złotych, a bielizna to zupełny
      standard. Muszą się pojawiać jakieś droższe prezenty – np. ciuchy, biżuteria,
      czy jakiś sprzęt elektroniczny) Jeśli ma się skromną pensyjkę w szkole i
      rodzinę na utrzymaniu to braki finansowe spowodowane kochanką będą widoczne od
      razu.
      SMS`y – ulubiona forma kontaktów. Można niepostrzeżenie odebrać i nadać
      wiadomość, a co sprytniejsi usuwają to od razu z historii, żeby nie wpaść. Twój
      mąż z pewnością szuka chwil samotności w ciągu dnia, a zwłaszcza wieczorem, by
      za pomocą SMS`a skontaktować z kochanką, powiedzieć jej czule dobranoc i jak
      bardzo tęskni za jej cyckami. Jego telefon jest dla Ciebie mało dostępny, albo
      ma go przy sobie (i jest nastawiony na wibrację), albo jest wyłączony (a ty nie
      masz PIN`u). Biega wieczorami, żeby spokojnie porozmawiać przez telefon lub
      smsowac. Brak ochoty na seks – typowe, bo ma pod dostatkiem seksu z kochanką.
      Seksu świeżego i pewnie lepszego niż z tobą. Wody toaletowe – pewnie kochanka
      mu wmawia, że ten zapach do niego pasuje;)). Obóz żeglarski – no cóż, chce
      pobyć z nią sam na sam trochę dłużej, spędzać razem noce i dnie, a nie szukać
      za każdym razem wymówek przed tobą.

      Jednym słowem – masz rywalkę i chyba musisz walczyć. Ale nie będzie łatwo.
      • m.cobra Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 29.05.06, 21:51
        zmora ale zawiało zgrozą...:) co do twojej wypowiedzi-ja bym się zastanowiła czy warto walczyć...czasami brutalne cięcie jest zdrowsze dla każdego niż ciągnięcie wraku jakim jest związek;zaufania już do niego nie odzyska-a denerwowanie się,ze on ma 5 z rzeędu kochankę jest chore;tak wiem-są dzieci...ale nikt im nie zabroni przecież spotykania sie z ojcem.

        powiem krótko:współczuję tej kobiecie bo wiem jak to bardzo boli i wkurza
        • zmora911 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 08.08.06, 17:25
          Walczyc trzeba - jeśli nie o męża, to o majątek i o dziecko. I może o to by na
          jej krzywdzie nikt nie budował swojego szczęścia.



          m.cobra napisała:

          > zmora ale zawiało zgrozą...:) co do twojej wypowiedzi-ja bym się zastanowiła
          cz
          > y warto walczyć...czasami brutalne cięcie jest zdrowsze dla każdego niż
          ciągnię
          > cie wraku jakim jest związek;zaufania już do niego nie odzyska-a denerwowanie
          s
          > ię,ze on ma 5 z rzeędu kochankę jest chore;tak wiem-są dzieci...ale nikt im
          nie
          > zabroni przecież spotykania sie z ojcem.
          >
          > powiem krótko:współczuję tej kobiecie bo wiem jak to bardzo boli i wkurza
    • citri :-( 30.05.06, 15:18
      To bardzo smutne co piszesz i uważam ze tak naprawdę nikt z nas nie może byc
      pewien niczego do końca... życie tak potrafi zaskakiwać (a przynajmniej mnie)
      ze nie wiem co będe robic za kilka lat bardzo kocham swojego męża i nawzajem
      dbamy o związek ale kto wei co będzie za jakis czas mam nadziejeże razem nadal
      i juzz didzią ;-)

      Jednak nie potępiajcie tej kobiety i jej męża że jaki on jest bo tak naprawdę
      nie wiecie co robia wasi nikt nie może byctego pewien...

      Kochać i rozmawiać a będzie dobrze ;-)
      _______________________________________

      ...
      • m.cobra Re: :-( 03.06.06, 20:02
        nikt nie potępia tylko radzi szerzej otworzyć oczy....
    • karolus89 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 03.06.06, 20:11
      smutne... to jego zachowanie i te wszystkie studentki w jego pracy... masz
      podstawy do podelrzen, nie da sie zaprzeczyc...
    • brzoskwinka74 Faceci od WF-u 05.06.06, 17:50
      Faceci od WF-u to w ogóle jakaś podejrzana grupa. W podstawówce do której
      chodziłam, nauczyciel WF próbował zgwałcić moją koleżankę. Dopadł ją samą
      gdzieś pod natryskami po popołudniowych zajęciach SKS (Szkolne Kółko Sportowe).
      Wyrwała mu się i uciekła, powiedziała o wszystkim mamie, matka zaś dyrektorce –
      na drugi dzień faceta wyrzucili dyscyplinarnie - ale bez rozgłosu, wiedziało o
      tym tylko kilka osób. Koleżanka wpadła w nerwicę i długo nie mogła dojść do
      siebie. Po 8 klasie nasze drogi się rozeszły, ale to wydarzenie zostało we mnie
      na zawsze, choć później, w liceum, WF-u uczyły mnie już tylko kobiety.
      Od „Panów od WF-u” trzymam się z dala, bo sądzę, że muszą mieć jakieś dziwne
      skłonności. Nawet jeśli nie są zboczeńcami, to mnogość kobiet i dziewczyn z
      którymi mają do czynienia ich deprawuje.
      • baba67 Re: Faceci od WF-u 05.06.06, 18:07
        no wlasnie i to dosc skapo ubranych (no bo trudno sie na zajecia opatulac), i
        sie wdziecznie przeginajacych i wypinajacych i bioderkami krecacych-facet ma
        szol pare razy dziennie.
        Ale ja nie sadze, zeby wufiarze byli jakimis zboczencami-zawod jak kazdy inny,
        tyle ze bardziej opodatny na ryzyko-wsrod powodzi panienek zawsze sie jakas
        napalona znajdzie.
        • alpepe Re: Faceci od WF-u 05.06.06, 18:17
          mój szwagier jest magistrem od fikołków. Przystojny, b. miły i nie sadzę, by był
          jakimś zboczeńcem, to po prostu nie ten typ. Laski same mu do łóżka wchodzą, po
          co miałby próbować gwałtu i napalania się na licealistki?
          • kika.moni Re: Faceci od WF-u 09.08.06, 21:45
            W mojej szkole (liceum na warszawskich Stegnach) też jest taki „plejboj” od WF
            (nazwijmy go Andrzej Sz.). Facet niczego sobie, wysoki, dobrze zbudowany
            blondyn z dłuższymi włosami. W szkole wszystkie dziewczyny się za nim oglądają.
            Widziałam go trzy razy na mieście – zawsze z inną laską (na przestrzeni 3-4
            miesięcy). Wszystkie atrakcyjne i wpatrzone w niego jak w obrazek. Smutne jest
            tylko to, że ten facet ma chyba żonę (albo narzeczoną) i małe dziecko – i nawet
            jeśli któraś laska była tą żoną to pozostałe z pewnością nie. Żona pewnie
            siedzi w domu z dzieckiem i cieszy się jakiego to ma wspaniałego faceta, a on
            sobie fruwa swobodnie i zdradza ją na prawo i lewo. A może też wszystkiego się
            domyśla, ale już przywykła do takiego układu. Tak czy owak to bardzo smutne.
      • kaska.to Re: Faceci od WF-u 15.08.06, 20:54
        Aż mnie zatkało....ja mam męża nauczyciela wf i jakoś nie sądzę,żeby mnei
        zdradzał, nie jest takim typem człowieka!Nie wiedziałam,że to czy ktoś zdradzi
        zależy od wykonywanego przez niego zawodu...:)))Ciekawa teoria.
        Kaska
        • malicious_girl Re: Faceci od WF-u 17.09.06, 20:32

          > Aż mnie zatkało....ja mam męża nauczyciela wf i jakoś nie sądzę,żeby mnei
          > zdradzał, nie jest takim typem człowieka!Nie wiedziałam,że to czy ktoś
          zdradzi zależy od wykonywanego przez niego zawodu...:)))Ciekawa teoria.

          Jestem tego samego zdania. Równie dobrze o zdradę i to właściwie codzienną
          można by podejrzewać mężczyzn ginekologów. Ktoś wcześniej napisał, że
          nauczyciele w-f widzą na co dzień skąpo odziane dziewczyny i że to ich kręci,
          kusi, etc. Co w takim razie musi wyprawiać w pracy taki ginekolog?! Codziennie
          widzi jeszcze mniej odziane kobiety, więc już w ogóle jest wstrętnym łotrem, bo
          na pewno ze wszystkimi nimi sypia. I to w dodatku od razu w gabinecie. Bzdura.
          Zawód to zawód, przystojne lico to przystojne lico, a charakter to charakter.
          Takie jest moje zdanie.
          Co zaś się tyczy porady względem wątkodawczyni, to na jej miejscu postarałabym
          się o dowody i wówczas działała dalej.
          Albo (w zależności od tego jakim typem człowieka jest mąż)... porozmawiała z
          nim, ale tak naprawdę szczerze i bez swoich obaw, że odejdzie. Nie sądzę, by
          tak postąpił, ale jeśli...lepsze mocne radykalne cięcie niż ciągłe ćmienie z
          bólu - podejrzenia, domysły i coraz bardziej spadająca na łeb na szyję
          samoocena.
          A może... powód jest jednak naprawdę inny? Poszlaka to jednak TYLKO poszlaka.
          M_G
          • 41ja Re: Faceci od WF-u 17.09.06, 20:54
            Tak na marginesie,ginekolodzy mają wypaczone psychiki,niezliczoną ilość kobiet,
            rozpacz własnych żon na sumieniu,kochanek zresztą też,bo żyją w przeświadczeniu,
            że są BOGAMI,a świat leży u ich stóp.Taka jest prawda o tej grupie zawodowej.
    • ewenementka1987 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 09.08.06, 16:59
      jeżeli Cie na to stac to wynajmij prywatnego detektywa :)
    • przemkowa.bi Ej moze najpierw zbadaj sprawe do konca 09.08.06, 18:18
      Nie wyglada to wszystko ciekawie ale nie masz pojecia jak jest na 100% moze to
      poczatek zwiazku moze go jakas studentka zauroczyla i romansuje wirtualnie a
      moze zupelnie inny powod ze jest taki a nie inny
      Dzielicie tutaj wszystkie wlos na czworo wszystko kurka ustalona zaklepane :) a
      moze kurcze najpierw to sprawdz
      podoba mi sie pomysl ze nagle jedziesz z nim na oboz albo ze odwiedzasz go na
      tym obozie moze wez sobie kiedys wolne sprawdz co robi po pracy
      Czyli kurcze zbadaj temat moze wszystko jes w takiej fazie ze to ukrucisz i nie
      bedzie tematu tylko badz czujna a nie ze panikujesz , miej najpierw fakty
    • mynia_pynia Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 09.08.06, 21:51
      Odszczel się jak "stróż w Boże Ciało" i idź do męża do pracy z dzieckiem, a co
      nie możesz ;)
    • moriko Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 12:24
      Wydaje mi się, że trzeba walczyć – bo taki już jest ten świat.
      Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że ta nowa panienka jest intruzem w
      twoim życiu i musisz tego intruza usunąć lub maksymalnie obrzydzić mu życie.
      Radzę zacząć od rozmowy z mężem i przedstawienia mu wszystkich faktów. Będą
      tutaj 2 wyjścia – albo się przyzna, albo będzie się wypierał.

      a). Mąż się przyznaje.

      Jeśli mieszkanie jest twoje – wyrzucasz go z domu. Niech idzie prosto w objęcia
      kochanki.
      Całą akcję wyrzucenia warto dobrze zaplanować – np. pod jego nieobecność
      wystawiasz mu walizki i zmieniasz zamki. Przyda się tutaj pomoc jakiegoś
      mężczyzny np. brata lub ojca.
      Informujesz o wszystkim całą swoją i całą JEGO rodzinę (dzwonisz do jego matki
      i mówisz jej – ale kulturalnie, czyli unikasz sformułowań „Twój synalek ma
      jakąś zdzirę na boku” – jak się sprawy mają). Twoja rodzina na pewno będzie po
      twojej stronie, ale – co ważne – jego rodzina też będzie zdegustowana nim samym.

      Odwiedzasz miejsce jego pracy i rozmawiasz z kolegami/koleżankami (a nawet z
      przełożonymi). Informujesz ich, że wyrzuciłaś go z domu i wasz związek się
      rozpadł. Pewnie wiedzieli o jego romansie wcześniej – jak to faceci – ale po
      takiej rozmowie nie będą już mogli myśleć o tym fakcie w sposób beztroski i
      bezosobowy („Staszek poderwał fajną dupcię”) – bo oto staje przed nimi osoba
      pokrzywdzona – czyli ty. Nie jesteś już jakąś tam nieznaną „żoną” – ale
      konkretną osobą i widzą twój smutek.

      Gdybyś spotkała go gdzieś z kochanką od razu łapiesz ją za włosy i lejesz po
      pysku ile wlezie. Nie wydaje mi się, żeby kochanka była zachwycona takim
      obrotem sprawy. Czar pryśnie zwłaszcza kiedy zamieszka z twoim mężem (o ile
      będą mieli gdzie) i okaże się, że jest on goły i wesoły (bez mieszkania, na
      kiepskiej pensji – a w niedalekiej perspektywie alimenty). Będzie to początek
      ich końca.

      Oczywiście będziesz potrzebować wsparcia (żeby móc się wyryczeć jak przyjdzie
      pora). Najlepsza będzie siostra lub „psiapsióła”.

      b). Mąż się wypiera.

      Nie wyrzucasz go z domu – ale dziecko wywozisz do dziadków (po co ma patrzeć na
      awantury). Reszta bez zmian – z tą różnicą, że informujesz wszystkich (także
      kolegów z pracy), iż podejrzewasz, że mąż kochankę i przez to wasz związek się
      rozpada. A jak znajdziesz tę zdzirę – lejesz po pysku tak jak w pkt. a).
      • baba67 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 14:08
        Wszystko, co piszesz ma rece i nogi oprocz "lania zdziry po pysku".
        W imie czego kulturalna kobieta ma sie znizac do takiego poziomu ?
        Powinna wlasnie zachowywac sie z godnoscia, byc ponad takie reakcje-tak to
        wyjdzie na niezrownowazona histeryczke i szanse powrotu skruszonego meza na lono
        rodziny(jesli na to liczy, bo chcialaby wybaczyc) maleja.
        Jesli nie jest w stanie mu wybaczyc, to dla dobrz dziecka powinna miez z nim
        jakies cywilizowane kontakty-przeciez to barbarzynstwo pozbawiac dziecka
        kontaktow z ojcem-gol do wlasnej bramki poza tym.

        Wyprowadzalabym meza z domu tylko wtedy,kiedy bylaby absolutna pewnosc ze
        zdradza i ze nie chce zmienic postepowania, lub ze chcialby, ale separacja, moze
        byc tym czasowa jest wskazana. I nie na zasadzie wyrzucania,tylko wspolnych ustalen.
        Wyrzucac mozna jak zdrasdza, nie chce sie zmienic ani tez wyprowadzic .
        Ale idea konfrontacji romansu z rzeczywistocia, brakami finansowymi,
        mieszkaniowymi,izolacja w rodzinie-jest dobra-delikwent mma szanse szybko skruszec.
        • moriko Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.09.06, 15:31
          baba67 napisał:

          > Wszystko, co piszesz ma rece i nogi oprocz "lania zdziry po pysku".
          > W imie czego kulturalna kobieta ma sie znizac do takiego poziomu ?
          > Powinna wlasnie zachowywac sie z godnoscia, byc ponad takie reakcje-tak to
          > wyjdzie na niezrownowazona histeryczke i szanse powrotu skruszonego meza na
          lon
          > o
          > rodziny(jesli na to liczy, bo chcialaby wybaczyc) maleja.
          > Jesli nie jest w stanie mu wybaczyc, to dla dobrz dziecka powinna miez z nim
          > jakies cywilizowane kontakty-przeciez to barbarzynstwo pozbawiac dziecka
          > kontaktow z ojcem-gol do wlasnej bramki poza tym.

          Pewnie są różne szkoły – ja opowiadam się za waleniem po pysku, bo dzięki temu
          ździra dobrze to zapamięta.
          Raz, że pozostaną siniaki na twarzy, a dwa, że z pewnością będzie to w jakimś
          publicznym miejscu gdzie tenże incydent wzbudzi zainteresowanie ogółu – i
          wszystkim unaoczni, że tamta to ździra. W świadomości otoczenia ten fakt będzie
          żył bardzo długo i kochanka męża nie będzie się z tym dobrze czuć. Poza tym mąż
          też będzie musiał zająć jakieś stanowisko w sprawie „moja żona dała po pysku
          mojej kochance” i jestem pewna, że jego stanowisko nie będzie w pełni
          odpowiadało oczekiwaniom kochanki. I pojawi się kolejna rysa na ich związku.
          • mozambique Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.09.06, 15:47
            i znowu ukarana zostanie nie ta osoba co trzeba !
            panience daj spokój , w koncu ona NIKOGO NIE ZDRADZA, a zabujać sie w
            nauczycielu to normalka ,

            a luń męza w pysk , w koncu siniaki i podbiegnieta ropą oczka nie pasują do
            zabójczego pzrystojniaka

            a przed wystawieiem walizek przezd drzwi sparwdz dobrze do kogo nalezy
            mieszkaniem jesi do was obojga nici z wyprowadzania- on ma prawo mieszkać
      • mozambique Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.09.06, 15:54
        "Odwiedzasz miejsce jego pracy i rozmawiasz z kolegami/koleżankami (a nawet z
        > przełożonymi). Informujesz ich, że wyrzuciłaś go z domu i wasz związek się
        > rozpadł. Pewnie wiedzieli o jego romansie wcześniej – jak to faceci ̵
        > 1; ale po
        > takiej rozmowie nie będą już mogli myśleć o tym fakcie w sposób beztroski i
        > bezosobowy („Staszek poderwał fajną dupcię”) – bo oto staje p
        > rzed nimi osoba
        > pokrzywdzona – czyli ty. Nie jesteś już jakąś tam nieznaną „żoną
        > 221; – ale
        > konkretną osobą i widzą twój smutek. "

        nie byłabym tak pewna - na 99% procent jedyne co siągniesz to opinie
        nieatrakcyjnej zony-histeryczki ktora w pracy usiłuje załatwic sprawy ktorych
        nie umei załatwic w domu. Efekt - koledzy beda mu skrycie zazdroscić ze taki
        obrotny , conajemneij 2 baby ma na raz, koleżanki - bedą miały skrytą
        satysfakcję - patrzcie ma przystojnego męza a ten ją zdradza. dobrze jej tak.
        Zwierchnik, szef - wkurzy sie ze mu głowę głupotami zawracasz.
        • moriko Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 21.09.06, 22:03
          mozambique napisała:

          > nie byłabym tak pewna - na 99% procent jedyne co siągniesz to opinie
          > nieatrakcyjnej zony-histeryczki ktora w pracy usiłuje załatwic sprawy ktorych
          > nie umei załatwic w domu. Efekt - koledzy beda mu skrycie zazdroscić ze taki
          > obrotny , conajemneij 2 baby ma na raz, koleżanki - bedą miały skrytą
          > satysfakcję - patrzcie ma przystojnego męza a ten ją zdradza. dobrze jej tak.
          > Zwierchnik, szef - wkurzy sie ze mu głowę głupotami zawracasz.

          Po pierwsze – opowiadam się za zdecydowanym rzeczowym działaniem (w tym wypadku
          rozmową w gronie jego znajomych) a nie histerią. Zasadniczo ich opinia na mój
          temat (gdybym to ja była w takiej sytuacji) mało by mnie interesowała. Nie
          byliby to bowiem ludzie z którymi stykam się codziennie. Równie mało
          interesowałby mnie „podziw” jego kolegów i sądzę, że trudno na to liczyć, bo
          chyba nikt nie chciałby się znaleźć w podobnej sytuacji. Szef jeśli się wkurzy
          to też nie na nią – bo to będzie tylko krótka (podkreślam – rzeczowa!) rozmowa.
          A dzięki temu sprawa zatacza coraz szerszy krąg, a za plecami mężusia-łajdaka
          ludzie złośliwie szepczą. Efekt – obrzydzam mu (i kochance) życie, nie będzie
          budował szczęścia na moim smutku – a w każdym razie zrobię wszystko by tak się
          nie stało.

    • kurwiki_w_oczach Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 14:58
      nie sluchaj ty wszystkich rad, ze musisz walczyc, przycisnac go, kontrolowac i
      generalnie zaczac juz dzielic majatek. jeszcze nic nie wiesz i lepiej bedzie
      jesli nic nie bedziesz wiedziala. zastosuj inna strategie. skoncentruj sie na
      ostatecznym celu czyli ratowaniu zwiazku. badz szczgolnie mila i seksowna,
      schudnij (jesli uwazasz, ze potrzeba), zmien fryzure na taka jaka mu sie kiedys
      podobala, zakocz go w lozku, o nic nie pytaj i daj mu buziaka na droge na oboz
      zaglarski. jest szansa, ze sie to studentka znudzi i zateskni za toba i
      dzieckiem. rzadko ktory facet wytrzyma da tygodnie z kochanka:P a jesli jego
      nowy zwiazek okaze sie zbyt powazny to przynajmniej unikniesz stresu zwiazanego
      ze sledztwem w sprawie malzenskiej zdrady oraz domowych awantur, ktore do
      niczego nie prowadza. trzymam kciuki.
      • baba67 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 16:07
        Wlasnie to byloby spelnienie jego marzen...
        seksowna , niczego nie podejrzewajaca zona i ciepla dupcia na boku...idealny
        uklad.Oczywiscie panience sie opowiada o niezrozumieniu, awanturach ale on taki
        lojalny, dla dobra dziecka trwa...
        Myslisz, ze takie zachowanie zony skloniloby go do zerwania z panienka ? Nie
        sadze...
        • kurwiki_w_oczach Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 16:09
          gdybym tak nie myslal to bym tego nie napisal.
          • baba67 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 16:41
            hehe, dobry jestes :-)
            • kurwiki_w_oczach Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 16:44
              dzieki babo. jesli popatrzysz na zycie z pewnego dystansu to tez dojdziesz do
              takiego wniosku:)
              • baba67 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 17:41

                No tu masz racje-jesli zona sie zaniedbala i zaniedbala potrzeby meza, to Twoj
                sposob moze byc skuteczny.
                Niemniej istnieje spora grupa facetow, ktorym po trzydziestce odbija-maja w
                sobie jakies niespelnienie, glod sukcesu i szukaja potwierdzenia swojej wartosci
                za pomoca panienki na boku-tych to tez sposob jeszcze rozzuchwali.
                • kurwiki_w_oczach Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 17:53
                  faceci glupieja niezaleznie od wieku. problem w tym, ze po trzydziestce czesto
                  chca oni "naprawiac" swoje zycie, w tym czesto zmieniajac kobiete. jesli wiec
                  autorka tego watku bedzie szalala z zazdrosci i wszynala awantury, moze to jej
                  meza utwierdzic w przekonaniu, ze nie chce z nia spedzac reszty zycia. jesli
                  zachowa sie roztropnie, jej maz moze odkryc, ze z ta kochanka to tylko same
                  problemy, a zona nabrala jakiegos nowego blasku. oczywiscie moze ale nie musi.

                  baba67 napisał:

                  >
                  > No tu masz racje-jesli zona sie zaniedbala i zaniedbala potrzeby meza, to Twoj
                  > sposob moze byc skuteczny.
                  > Niemniej istnieje spora grupa facetow, ktorym po trzydziestce odbija-maja w
                  > sobie jakies niespelnienie, glod sukcesu i szukaja potwierdzenia swojej wartosc
                  > i
                  > za pomoca panienki na boku-tych to tez sposob jeszcze rozzuchwali.
      • rybka1503 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 20:37
        ONA JUZ PRAWIE WIE!!JAK BYĆ MIŁĄ I SEKSOWNĄ ŻONĄ I ZASKOCZYĆ GO W ŁÓZKU MAJĄC
        ŚWIADOMOŚĆ ,ŻE JEST INNA??????!A Z KOCHANKĄMOZNA WYTRZYMAĆ DŁUZEJ NIŻ 2
        TYGODNIE .WIERZ MI.POZDRAWIAM
    • kalinazkalinowa Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 16:31
      zatrudnij prywatnego detektywa i znajdź dowód
    • juta50 ;-(( 15.08.06, 18:33
      Witajcie,
      straszna tragedia ta zdrada...
      Ja bym zapytala go wprost czy ma kogos, co zamierza zrobic i tak dalej. Zależy
      co by odpowiedzial. Wydaje mi sie ze dobrze zeby twoj mężuś wiedzial ze trójkat
      w waszym związku nie wchodzi w gre. Gdy wyczujesz ze kompletnie ma cie
      gdzies-nie aj sobą pomiatac. Zrób tak jak radzono wczesniej-wypiernicz go z
      domu, zawiadom rodzine, kolegow w pracy itd. ale nie lej panny po pysku tylko
      napluj jej w twarz-to jest gorsze;/

      powodzenia i trzymam kciuki za Twoją psychike....
      • kurwiki_w_oczach Re: ;-(( 15.08.06, 18:37
        moze za swoja psychike potrzymasz kciuki?:)
        • juta50 Re: ;-(( 15.08.06, 20:36
          za swoja trzymam cały czas a Ty?
    • rybka1503 Re: Mąż (nauczyciel WF) zdradza... 15.08.06, 20:34
      WSPÓŁCZUJE,WSZYSTKIE DOWODY WSKAZUJĄ,ŻE JEDNAK KTOŚ JESZCZE W JEGO ŻYCIU
      JEST.SPRAWDŻ JEGO KOMÓRKĘ -POLECAM !KILKAKROTNIE ZDRADZONA ŻONA Z 10 LETNIM
      STAŻEM.TRZYMAJ SIĘ NIE JEST ŁATWO
    • babka77 wszystko osobno 16.08.06, 12:02
      Wszyscy sie dziwia ze ja mam wlasne mieszkanie a facet wlasne. Bo wlasnie
      dlatego jak ten przypadek. Ten kto wierzy w wieczna milosc to glupcem musi
      byc.Ja nie wierze ale mam nadzieje ze taka mnie spotka a narazie wole miec
      swoje mieszkanie. Mieszkamy razem w jednym mieszkaniu ale na wszelki wypadek na
      przyszlosc jest to drugie zeby ktos z dzieckiem nie musial szukac mieszkania do
      wynajecia alb mieszkac z rodzicami.
      Moja kolezanka tez miala big love az trudno bylo uiwerzyc ze po 10 latach tak
      mozna. Jednego razu mezus wstaje rano i mowi ze nie kocha i sie wyprowadza. I
      big love tez sie skonczyla. Nie jest akurat nauczycielem wfu ale wykladowca na
      uczelni i podejrzenia sa ze poznal jakas studentke.I oczywisce w wieku 33 lat
      to sie stalo wiec to moze jakis syndrom?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka