Dodaj do ulubionych

Czy mąż ma prawo dręczyć mnie?

03.07.06, 10:01
Mój mąż czasem mnie bije i ja ostatnio przyłapałam się na mysli, że to
wszystko moja wina i wtedy, kiedy on kolejny raz sie wścieknie i wpadnie w
szał przez blachostkę ja schylam głowę i mysle, że mi się nalezy. To sie
ciągnie dość długo i teraz ja nie wiem, czy ja faktycznie mam karcić siebie
za kolejny błąd? Fakt, że ja nie kocham męża (jestem z nim tylko dlatego, że
narazie nie mogę odejść bo stracę kilkumiesięcznego syna i tylko czekam az
finansowo sie usamodzielnię)i unikam zbliżenia, bo czuję do niego wstręt, a
za każdym razem czuję się gorzej jak prostytutka. Czy ktos ma podobny problem?
Obserwuj wątek
    • hellena8 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 10.07.06, 07:13
      odpowiadam sama sobie, bo juz nie mam sił... nie mam s kim porozmawiać więc
      zwracam sie sama do siebie. Dzisiaj w nocy mójmąż znowu mnie pobił, takiego
      upokorzenia nie życzę nikomu doświadczyć. Najgorzej jest to, że mój mąż wygląda
      na "super męża-tata". chyba jednak zrobię, jak mi doradzono na innym forum -
      kupie dyktafon i nagram jego pogróżki(tylko z tym będzie problem, bo mąż
      kontroluje moje wydatki). Życzę wszystkim miłego dnia, a ja mam ochotę się
      zabić. Pozdrawiam.
      • omega333 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 10.07.06, 07:40
        a czy nie możesz po zyczyc od kogos?
        • hellena8 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 10.07.06, 08:11
          Dzieki,to jest pomysł, zastanowię się.
      • ela282 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 10.07.06, 19:49
        Hellenko Twój mąż nie ma prawa Cię bic a ni dręczyć. Ty juz popadasz w
        depresję. Zrób coś, odejdź od niego albo jego wyrzuć.Nie daj się.
        • babcia_kasi Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 10.07.06, 23:42
          Zadzwoń na Niebieską Linię lub pogotowie niebieskiej linii, wrzuć w
          wyszukiwarke.Lub na najbliższy tel.zaufania, porozmawiaj z kimś, poproś o nr
          tel. do konkretnej pomocy (nawet dom dla matki z dzieckiem).Twoje problemy
          dadzą się rozwiązać, to dośc schematyczna (niestety) sytuacja.Dziecka Ci nie
          odbierze, nie martw się.Tak się straszy matki dzieci.Możesz też zadzwonić lub
          pójść do Urzędu Miasta (Gminy), wydział OSP (Ośrodek Pomocy Społecznej),
          opowiedz o swojej sytuacji, poproś o pomoc.Są tam psycholodzy, prawnicy, mają
          na co dzień z takimi sytuacjami do czynienia, znają procedury.Zrób to dla
          dziecka.Pozdrawiam.
    • kathiekp Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 14.07.06, 18:54
      Nie on cie nie ma prawa dreczyc. Ja mialam podobna sytuacje tylko bez dziecka.
      Ja takze dawalam sobie nagadac ze to moja wina itd, tylko ja bylam jeszcze taka
      ze w srodku wiedzialam ze on nie ma racji a mimo tego dawalam to z soba robic i
      tyle lat przy nim zostalam. Ja nie wiem jak to w Polsce jest z prawem ale na
      pewno mozesz sie gdzies zglosic i znalesc pomoc.
      Trzymam kciuki ze znajdziesz sile
    • madziula201 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 17.07.06, 16:12
      Nie ma prawa!!!! Znecanie sie psychiczne i fizyczne jest przestepstwem.Nie wierz
      ,ze zabierze Ci dziecko.DZIECKA NIKT CI NIE ZABIERZE!!!Ty i Twoje dziecko macie
      prawo do spokoju i godnego zycia.Jakakolwiek agresje wobec Ciebie, zglaszaj na
      policje,do prokuratury,MOPS-u,Niebieska linia,Centrum Praw Kobiet.Nie wstydz sie
      ze jestes bita,to nie Twoja wina.To maz powinien sie wstydzic.Zacznij
      walczyc.Sprobuj znalezc sobie jakas prace{o ile nie pracujesz},wnies do Sądu
      sprawe o alimenty.Zaloz sprawe o rozwod.Zrob To dla dziecka,bo kazde dziecko ma
      prawo do szczesliwego dziecinstwa.Zacznij dzialac,bo inaczej bedziesz dalej
      ponizana i bita,a dziecko bedzie rosnac w atmosferze awantur i strachu.
      • catlan Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 23.07.06, 22:38
        z desperacji i bezsilnosci wyszukałam to forum.
        ale to raczej smutne a nie pocieszajace, ze inne kobiety tez mieszkaja pod
        jednym dachem z psychopata, za którego wyszły za maż
        -nie wiedziec czemu- bo juz przed slubem były problemy
        a najgorsze jest to , że na zewnatrz to "super maż i tata"
        i wszyscy gotowi zrobic z Ciebie wariatke i histeryczke
        i główna winną tego, że bije, poniza, gnebi bo to przeciez "super gość"
        Zgłosic się gdzies? Prosto sie pisze...
        będzie, że fałszywa podła,przebiegła,rozbija rodzinę,
        niezrównowazona, najlepiej jej zabrac dziecko i zamknac w zakładzie
        Zgłosic się gdzies ijeszcze go o tym poinformowac -
        bedzie to samo plus tesciowa gotowa wydrapac oczy
        No i te sceny gdzie 'kat kreuje sie na ofiare"
        zenujace, porazajace, dobijajace
        Nie jestem typem ofiary,słabej kobietki
        ale czuje sie jak w potrzasku, w matni,
        usiłowałam sie zdystansowac, w mysl zasady co mnie nie zabije to wzmocni
        juz nie płacze,
        mam dziecko ono daje mi siłe, dla niej sie staram byc fajna mama
        a nie zapłakana kupka nieszczescia
        ale ciezko mi cholernie ciezko
        samej w obcym miescie, z dala od rodziny
        bo znow sie zaczyna po okresie wzglednego spokoju
        to nnarastajace pouczanie, poprawianie,poirytowanie, czepianie,
        wybuchanie, straszenie, dreczenie i DOŁOWANIE cos co lubi najbardziej
        bym czuła sie jak smiec


        wiec moze jednak tym razem odwaze sie zglosic na jakas niebieska linie
        ale jak to sie wyda...to wole nie myslec....
        • mulinka Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 25.07.06, 00:38
          Helleno,
          moze zajrzyj tutaj(?)

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
        • babcia_kasi Re: catlan, poczytaj 25.07.06, 22:04
          www.kobieta.gov.pl/?4,75
        • akacjax Na początek napisze tylko: 25.07.06, 22:45
          Myśl o sobie, nie o nim. Zadbaj o siebie. Masz wiele praw, o których pewnie zapomniałaś.
          A na atak jest prawo wezwania policji, zrobienia obdukcji.
          Najważniejsze jest Twoje bezpieczeństwo.
          I niebieska linia tego nie zapewni. Raczej podpowie gdzie można uzyskac informację, a w przypadku problemów alkoholowych terapię. A to wszystko można poszukać w necie.
        • lusia485 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 27.12.06, 00:52
          Maz mnie wczoraj uderzyl, w domu u swojej mamy, nadal tam jestesmy i jutro mam
          zamiar jej wszystko opowiedziec wlacznie z sygnalam sprzed kilku lat, zeby juz
          teraz wiedziala co sie swieci...Teraz ma sliczne 4mies dziecko na ktore sie
          zdecydowalam po 5 latach malzenstwa, bo zawsze mu wybaczalam...Moj Maz na pozor
          lagodny, lubiany, w pracy boi sie postawic szefowi ktory go traktuje jak
          popychadlo, wiec w domu wyzywa sie na mnie... Zarabiam mniej, wiec ciagle mi
          wypominal ze samochod niby wspolny, ale moje to tylko 2 kola, chowal mi
          kluczyki itp, teraz zarabiam lepiej niz kiedys i zaczynam od zalozenia osobnego
          kata, bo mamy oczywiscie wspolne:( Tez mam opinie pyskatej a on lagodnego
          baranka, ale pozory czesto myla...
    • babcia_kasi Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 25.07.06, 22:12
      www.kobieta.gov.pl/?4,75
    • mariolka34 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 26.07.06, 08:37
      www.cpk.org.pl
      w każdym większym mieście jest oddział, pomoc prawna oferowana bezpłatnie,
      tzreba się wcześniej umówić telefonicznie
      • hellena8 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 26.07.06, 10:27
        Serdecznie wszystkim dzięlkuję, przyjemnie czuć, że mój problem jest komóś
        nieobojętny. Będę walczyć, pozdrawiam.
    • netowy_wedrownik Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 31.07.06, 17:05
      hellena8 napisała:

      > i teraz ja nie wiem, czy ja faktycznie mam karcić siebie
      > za kolejny błąd?

      No wiesz.. każdy popełnia błędy, ale trudno, żeby mąż Cię za nie karał!!! Czy
      jak on popełni błąd, też oczekuje, że Ty go ukarzesz? Chociaż może to byłoby
      dobre.. do niektórych chyba nie przemawia nic innego, tylko przemoc. Sądzę, że
      twoja postawa ofiary tylko męża prowokuje.. nie usprawiedliwiam go, nie mówię,
      że to Twoja wina, ale tak często bywa. Niektórzy faceci próbują, na ile mogą się
      posunąc. Wrzasną na kobietę - ona nic. No to następnym razem uderzą ją w twarz.
      Kobieta nic, myśli sobie, że widocznie zasłużyła (na boga, na jakiej podstawie
      można tak myśleć??!), a mąż myśli "jest słaba, mogę robić co chcę". I za
      kolejnymi razami jest coraz gorzej..
      Postaw się mu. Jak na Ciebie krzyknie, też się wydrzyj. Jak Cię uderzy, to mu
      oddaj. Na pewno nielicho się zdziwi. Z zaskoczenia można dużo zdziałać. Pokaż
      mu, że nie jesteś ofiarą. NIE JESTEŚ OFIARĄ! Mąż nie ma praw nawet tknąć Cię
      palcem! A Ty masz prawo się bronić, jak każdy człowiek. I rób to.
      A jeśli nie masz w sobie dosc siły na starcie z tym psychopatą, idź na policję.
      Co prawda Polska to taki dziwny kraj, gdzie przestępca niekoniecznie zostaje
      ukarany, ale dziecka żaden polski sąd matce nie odbierze..
      Powodzenia!
      • okrent9 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 01.08.06, 04:17
        netowy_wedrowniku, niestety nie jestem pewna, czy powinno się hellenie
        radzić "Jak Cię uderzy, to mu oddaj"... To może prowadzić do eskalacji
        przemocy. Z psychopatą chyba nie warto zaczynać otwartej wojny. Lepiej po
        prostu zniknąć z jego życia, usunąć się. Kto wie, co może zrobić mąż helleny,
        jeśli np. on ją uderzy, a ona mu odda... Facet pewnie ma więcej siły, a jeśli
        całe jego poczucie wartości opiera się na jego przekonaniu, że potrafi(ł) sobie
        żonę podporządkować, to kto wie, do czego może się posunąć, żeby tylko we
        własnych oczach nie stracić kontroli nad sytuacją :\ A pamiętajmy, że w tamtym
        domu jest dziecko... Moim zdaniem najlepiej byłoby, gdyby hellena mogła po
        prostu wyprowadzić się i unikać kontaktów z mężem.
        • joasik11 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 16.08.06, 15:04
          Mój mąż znęcał się nade mną, bił, poniżał, ośmieszał, pozbawiał środków do
          życia, sprawił, że nie mogłam skończyć studiów itd itd.
          Odebrał mi dziecko, prawnie, sądownie.
          Jest bardzo bogatym człowiekiem, ja nie miałam nic.
          Zrobił jak chciał, zrobił tak jak groził.
          Uważaj. Bądź czujna.
          Ja byłam tak zastraszona i zmanipulowana przemocą,że stało się tak a nie inaczej.
          Nigdy nic nie zgłosiłam na policję, nie miałam żadnych dowodów na przemoc, on w
          oczach sąsiadów uchodził/uchodzi za idealnego męża. W sądzie zostałam
          potraktowana jak rzecz, on z panią doktor adwokat, tabun świadków
          potwierdzających moje patologie. Także jest to możliwe i dzieje się w naszym
          kraju.Możesz uciec od niego z dzieckiem ale dobrze , na zimno się do tego
          przygotuj, są ośrodki dla kobiet , które doznały przemocy w każdym większym
          mieście i nie tylko, tam możesz się schronić. Tam będziesz bezpieczna, pod
          opieką psychologa i prawnika. Ja korzystałam z takiej pomocy w Warszawie i wiem
          teraz, że gdybym się stawiła teraz z ulicy z dzieckiem , zostałabym przyjęta,
          polecam kontakt z Centrum Praw Kobiet. Wiem czego doświadczasz u mnie minęło
          wiele lat zanim się pozbierałam, teraz moja sytuacja wygląda dużo inaczej ale
          wtedy przeżywałam piekło na ziemi. Napewno powinnaś skontaktowac się z
          psychologiem, próbować z Niebieską Linią i wszystkimi dostępnymi pomocnymi
          ośrodkami. Nie zostawaj z tym sama, nie ukrywaj tego, nie pudruj siniaków, niech
          wszyscy widzą jak wyglądasz, nie ukrywaj go, to przestępstwo, to przemoc.
          Przepraszam za lekki chaos w tych słowach ale zawsze jescze jakieś emocje mi
          towarzyszą.Dasz sobie radę, wyjdziesz z tego, ale nie siedź bezczynnie i nie
          użalaj się nad sobą, po każdym pobiciu rób obdukcje, wszystko zgłaszaj. Możesz
          działać.Życzę siły. Dasz sobie radę, nie zginiesz bez niego, tak jak Ci wmawia.
          Dasz radę.
          • hellena8 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 17.08.06, 08:10
            Dzięki Joasik11! To co piszesz jest przerażające, nie jest też pocieszjące, bo
            uświadomiłam sobie niektóre rzeczy... Przecież ja też nie zbieram dowodów jego
            przemocy fizycznej, a tym bardziej psychicznej, a dziecko mi faktycznie moga
            zabrać, jeżeli będzie taka potrzeba, to w obronie męża, jako świadkowie, stawi
            sie cała jego rodzina i wtedy ja jestem przegrana. Ja mampodobny problem,
            dlatego, że mój mąż na zewnątrz wygląda na porządnego człowieka, i nikt nie
            wie, w jakim koszmarze ja żyję. Przyznam się, że często myślę sobie, już
            lepiecj nie mnie pobije, tylko by nie trząść się z ropaczy i poniżenia.
            Ostatnieo (chyba popadłam w depresję) kompletnie nie mam na nic sił, staram się
            robic co moge, ale czasem jest, że dziecko jest w brudnej koszulce, bo się
            popluło zupka, a ja nie ma już cierpliwości co 5 minut ją zmienić, albo płacze
            bo akurat robię kaszkę i nie mogę się rozdwoić, a synek chce się bawić - widzą
            t członkowie rodziny męża, i jak ostatnio się dowiedziałam, omawiaja to między
            sobą, że jestem złą matka, że nie zajmuje się dzieckiem. Ale to nieprawda.
            Zaczęli mu to mówić i tylko go nakręcać... Ja teraz się pilnuję, bo
            faktycznie, jak djdzie do sądu, ja nie mam szans. Teraz daję z siebie wszystko,
            jestem posłuszna i cierpliwa, bo musze przetrwac jeszcze do następnego czerwca,
            by obronic pracę magisterska i ustabilizowac się w pracy,a przede wszystkim,
            uregulować swój pobyt w kraju. Podtrzymuje mnie na duchu tylko myśl, że kiedyś
            to się skończy.
            • delika1 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 24.10.06, 09:47
              po raz kolejny napiszę-zbieraj dowody (dyktafon), Policja, obdukcja, Niebieska
              Linia.Tylko czy masz siłę tak walczyć, nie wstydzisz się?Bo ja-taka
              typowa "ofiara", kryłam to co działo sie w domu, udawałam, spokojną rodzinkę,
              bo czułam sie odpowiedzialna wobec dziecka za dom, i atmosferę jaka w tym domu
              panuje.Byłam poniżana, maltretowana psychicznie (fizycznie też-kilka razy),
              wyzywana.Pamiętam jak poszłam do pracy z podbitym okiem, udawałam,że to synek
              mnie przypadkowo uderzył klockiem podczas zabawy.Taką byłam ofiarą.Nie rób tak
              jak ja.Z doswiadczenia powiem Ci, że wiele stracisz.Ja odeszłam od męża po 11
              latach-nie dało się tak żyć.Ale nikt nie wie dlaczego odeszłam, nikt nie wierzy
              w to do czego zdolny jest ten człowiek, jakie piekło stworzył, i teraz mnie
              otoczenie obwinia za rozpad małżeństwa!!!A mąż "nic nie pamięta".
          • konwalia9 do Joasik 11 11.11.06, 17:24
            super, że odpowiedziałaś na post autorki, dzięki takim kobietom jak Ty inne nie
            czują się bezradne, a Ty odzyskałaś dziecko?
        • wiga Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 26.11.06, 11:08
          Pytam Panią
          Dlaczego w Polsce to kobieta ma uciekać z dziećmi z mieszkania , a nie pseudo
          mąż i ojciec. Dlaczego taki sadysta i alkoholik ma być uprzywilejowany . A
          kobieta często z małymi pieniędzmi, obarczona dziećmi mają iść na poniewierkę.
          Gdzie jest prawo biorące w obronę kobiety i dzieci. Po prostu nie ma . Gdzie
          jest Kościół? Właściwie to też faceci oderwani od życia , którzy absolutnie nie
          rozumieją sytuacji kobiety i dziecka w tym kraju rządzonym przez mężczyzn o
          mentalności talibów..
          Czy jest jakaś nadzieja na poprawę losu słabszych obywateli? Ja jej nie widzę.
          Mogę tylko wołać ratunku bo w tym kraju programowo kobiety i dzieci są
          niszczone, gdyż prawo na to jawnie pozwala.
          Do tego stopnia, że pokrzywdzonym kobietom, nie przyjdzie do głowy nawet , że
          tu ktoś może je obronić przed polskim przaśnym talibem bez względu na wykształcenie.
          • lusia485 Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 27.12.06, 01:01
            No wlasnie, to nie jest proste ..
    • mininiusia sama zaczelam byc niedobra 01.12.06, 21:06
      tak sie latwo mowi wyrzuc jego,sama uciekaj,nie daj sie(co kolwiek to
      znaczy),zadzwon do instytucji(dzwonilam to lipa)a teraz jestem na granicy
      wytrzymalosci i co kolwiek bym nie zrobila to zawsze bedzie moja wina bo
      zaczelam pic(nie tak zeby nalogowo,ale jak juz mam dosc i boje sie to
      powiedziec,albo wiem ze nie bedzie sluchal lub mnie wysmieje to kupuje 3 piwa
      wypijam i zaczynam wyzywac)to przynosi mi chwilowa ulge ze mu nawtykalam raz
      nawet oddalam(bylam cala sina wtedy)ja juz tak nie chce,chce wypic pivko z
      kolezanka ale dlatego ze jest ok a nie dlatego zeby nabierac odwagi to straszne
      ale on twierdzi ze to przezemnie ze to ja ze moja wina ze jestem do kitu ze mu
      zalezy ale to ja jestem podla ehhh,pomalu zaczynam w to wierzyc,ale nie chce sie
      zatracic i musze gdziec sie wyprowadzic albo co tylko ja nie mam gdzie.ehhh
      • akacjax Re: sama zaczelam byc niedobra 01.12.06, 22:37
        Czujesz, że emocje nie wytrzymują. Nie rozładowujesz złości, nie szukasz wytłumaczenia skąd to złe samopoczucie, co z tym zrobić. Idziesz na łatwiznę. Zmiękczasz emocje alkoholem. Pierwszy etap.Tworzysz regulację przykrych uczuć alkoholem. to wstep.
        A cały problem polega na tym, że wydaje Ci się, że nie masz gdzie się wyprowadzić.
        Zrób dokłądny przegląd. może jest ktoś, kto np. za pomoc da kąt do spania i kawałek chleba. Przecież to lepsze, niż teraźniejsza niemoc.
        • hellena8 Re: sama zaczelam byc niedobra 02.12.06, 20:12
          Zgadzam się, co do niemocy. Kiedy jeszcze założyłam ten wątek, a myślicie, że
          do tej pory coś się zmieniło? Dziękuję za wszystkie rady i widzę, że jest też
          wielu innych kobiet z podobnym problemem. U mnie jest coraz gorzej, nie do
          wiary, ale to prawda. Ale zaczynam stawać na nogi, znalazłam pracę, narazie
          jestem na umowie próbnej, ale myślę, że zostanę, ze studiami też jakoś poradzę,
          szukam kawalerki do wynajęcia, tylko, że mąż nie odda mi dziecka. Więc stoję
          przed wyborem - dziecko, czy godne życie? Powiem Wam, że wybór wcale nie jest
          łatwy. Odpowiedź wydaje się oczywista - niema nic ważniejszego od dziecka, może
          ktoś mnie nie zrozumie, ale jestem zagoniona w kąt i już nie wiem. Spróbuję
          wytrzymać jeszcze z miesiąc do podpisania umowy w pracy.
          A mężowi chyba pozwolę dotkliwie się pobić, żeby ktoś mi w końcu uwierzył.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • akacjax Re: sama zaczelam byc niedobra 03.12.06, 01:12
            Ja wierzę. Podaj nazwiska tych, którzy ni wierzą.
            Czasem warto zostawic dziecko z ojcem, ono nie traci, on nie atakuje dziecka...byle odzyskać bezpieczeństwo. Reszta potem.Tysiące kobiet cierpi. Kiedyś władze tego kraju przyznają się do skali problemu.
    • agiatami trzeba go leczyc - boj sie o dziecko! 14.12.06, 13:48
      1. jego zachowanie jest nienormalne
      2. nienormalne = chore
      3. chorego sie leczy
      4. leczenie : srodki uspakajace i nasenne + dobre jedzenie
      5. konsultacja u lekarza w innym miescie

      jest pelno ziolowych specyfikow, ktore sa bezpieczne. powodzenia
      • bolka11 Re: trzeba go leczyc - boj sie o dziecko! 14.12.06, 19:20
        Jestem w podobnej sytuacji ,tyle ze mnie nie bije a dręczy
        psychicznie,strasznie mną manipuluje,czepia się na kazdym kroku,rozlicza ze
        wszystkiego,sam uwaza ze skoro pracuje to moze wszystko ja jestem matką małej
        córeczki takiej kilkumiesięcznej,straszy mnie ze mi ją zabierze.Strasznie mnie
        męczy psychicznie,kazda awantura kończy się stwierdzeniem ze to moja wina ze
        powinnam się leczyć ze jestem wariatką.Za małe drobiazgi wyzywa od
        su...i,szmat... itp.Potem przeprasza i od nowa.Jestem w strasznej sytuacji bo
        mąż jest policjantem i uchodzi wsrod bliskich za wzór męża i ojca.Wiele moich
        znajomych mowi mi jakie to mam szczęscie ze mam takiego męża.Rodzina tez go
        chwali bo nikt go nie zna tak jak ja.
        Nie czuje się juz kobietą,czuje się nikim zaczynam juz w to wierzyć.
        Mam silną osobowośc ale nie mam juz sił walczyć.Juz kiedyś chciałam zabrać
        dziecko i z jedną reklamówką przysłowiową odejśc ale chwycił małą i stwierdził
        ze mogę spierda.... ale dziecka niedostanę dodam ze karmiłam ją wtedy
        piersią.Straciłam z resztą pokarm po 5 miesiącach oczywiście ze swojej winy tak
        uznal mąż.Szkoda mi słów.Najgorsze ze nie pracowałam przed ciążą i boję się ze
        jak odejdę to niebędę miała za co utrzymać siebie i dziecka a sąd w przypadku
        sprawy rozwodowej moze to uznać za moją słabą stroę.
        Kiedyś przeszlam depresje jeszce przed dzidziusiem, miałam straszne lęki jakoś
        wyszlam z tego ale teraz mąż jak zaczynam płakać stwierdza ze chyba mnie nie
        doleczyli i tak zały czas mnie upokarza.Brak mi sił,nie cieszy mnie nic.
        • bolka11 Re: trzeba go leczyc - boj sie o dziecko! 14.12.06, 19:27
          Jesze dodam ze nie wiem jakby miało wyglądać wezwanie moje policji skoro
          wszyscy to mego męża koledzy i co powie ze żona się zle czuje i ze załatwimy to
          międy sobą???? Najprawdopodobniej tak by było.A w sądzie ?
          Przecież on jest czyściutki jak łza a ja niesamodzielna finansowo i leczona na
          depresje w przeszłości.Nawet nie wiem jak m,iałabym sobie poradzić na rozprawie
          rozwodowej mnie takie sytuacje stresują i nie mialam nigdy z tym do czynienia a
          mój mąż jest często w sądzie i zna tam wiele osób.
          • akacjax poszukaj pomocy w realu! 14.12.06, 19:53
            polecam Ośrodki Interwencji Kryzysowej, (adresy można znaleźć w necie), tam dostaniesz profesjonalną pomoc.
        • joasol26 Re: trzeba go leczyc - boj sie o dziecko! 26.12.06, 16:09
          ja tez jestem w podobnej sytacji i mysle z epowinnismy stworzyc jakis klub aby
          stawic razem teu czola. ja tez mieszkam z partnerem ktory uchodzi za normalnego
          faceta i kazdemu sie wydaje ze to moze ja go prowokuje. jak przyjezdzamy w
          rodzinne stron albo jak dzwni do mnie jest czesto o niebo spkojniej. moze
          dlatego ze nie przebyway tak czesto razem...mozliwe ze moje zachowanie go
          prowokuje ale czy to normalne. czy za kazdym razem musze sie obchodzic z nim
          jak z jajkiem aby go nie wyprowadzic z rownowagi. przedstawione przez was
          sytuacje sa odzwierciedleniem moich. poza tm moj facet jetst babiarzem.
          zostawil mnie w ciazy ale ak maly skonczyl pare miesiecy zaczelismy ze soba
          byc. przyjezdzal co dwa tygodnie. od jakiegos czasu pracuje i mieszka w
          miejscowosci oddalonej o 250 km od mojej.od prawie roku mieszkamy razem. jestem
          z dala od rodziny i znajomych. mamy swietne warunki domowe ale ja nie potrafie
          sie ztego cieszyc skoro moej zycie tak wyglada. tydzien po przyjzdzie
          dowiedzialam sie o jego romansach choc nie wyglada na takiego i wszyscy co go
          nie znaja mi go zazdroszcza. moj zal i wypomnanie do niego o te romanse
          spowodowal ze jest nerwowy i nie panuje nad swoimi emocjami. draznia go tez we
          mnie inne rzeczy i usiluje mnie zmienic do kogos przyrownuje manipujuje
          rozlicza rozkazuje. przed ciaza byl o mnie strasznie zazdrosny i czasmi robil
          mi awntury ale jego nerwowosc to byla namiastka tego co jest teraz.
          asia.sol@poczta.onet.pl
    • aniloraq Re: Czy mąż ma prawo dręczyć mnie? 04.05.17, 22:37
      Życzę Ci uwolnienia się z tak koszmarnej sytuacji :/ a może potrzebna jakaś pomoc? Może możemy coś zrobić?
      W kwestii decyzji polecam tekst: rozkminytiny.pl/ogromne-brawa-dla-karoliny-piaseckiej/ Nie jesteś jedyna. Was, dręczonych jest wielu. Naprawdę mam nadzieję, że to się u Ciebie szybko skończy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka