kasila
07.07.06, 14:52
właściwie nic nas nie łączy, to tylko kolega z pracy.można powiedziec że
wpadlismy sobie w oko.to typ podrywacza,na początku było fajnie uśmiechy ,
komplementy. inne koleżnki dziwnie patrzyły, mówiły że on taki jest ale
czasem widziałam w ich oczach jakąś nutke zazdrości(kazda z nas lubi być
adorowana).jestem w stałym związku od jakiegoś czasu, planujemy małżeństwo.
żebyście mnie źle nie zrozumieli do niczego nie doszło, po prostu taki
niewinny flirt.wszystko było w porządku dopóki nie dowiedział się o moim
ślubie zaczął mnie ignorować- choć to może za mocne stwierdzenie, był
chłodniejszy.taki pies ogrodnika.jutro bierze ślub a mnie jakoś tak dziwnie,
bardzo chciałam iść ale wyjeżdżam. głupio wpadłam bo on jest starszy i pewnie
wiedział doskonale co robi. nie zakochałam się nic z tych rzeczy . tylko
jakieś dziwne uczucie mam.nie umiem tego nazwać. ale miłość na pewno nie.
dlaczego mężczyźni są tacy , lubią się bawić innymi?
nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale musiałam napisac , bo tak dziwnie jest.
w niedziele będzie lepiej , po wszystkim./