Dodaj do ulubionych

jutro się żeni..

07.07.06, 14:52
właściwie nic nas nie łączy, to tylko kolega z pracy.można powiedziec że
wpadlismy sobie w oko.to typ podrywacza,na początku było fajnie uśmiechy ,
komplementy. inne koleżnki dziwnie patrzyły, mówiły że on taki jest ale
czasem widziałam w ich oczach jakąś nutke zazdrości(kazda z nas lubi być
adorowana).jestem w stałym związku od jakiegoś czasu, planujemy małżeństwo.
żebyście mnie źle nie zrozumieli do niczego nie doszło, po prostu taki
niewinny flirt.wszystko było w porządku dopóki nie dowiedział się o moim
ślubie zaczął mnie ignorować- choć to może za mocne stwierdzenie, był
chłodniejszy.taki pies ogrodnika.jutro bierze ślub a mnie jakoś tak dziwnie,
bardzo chciałam iść ale wyjeżdżam. głupio wpadłam bo on jest starszy i pewnie
wiedział doskonale co robi. nie zakochałam się nic z tych rzeczy . tylko
jakieś dziwne uczucie mam.nie umiem tego nazwać. ale miłość na pewno nie.
dlaczego mężczyźni są tacy , lubią się bawić innymi?
nie wiem czy ktoś mnie zrozumie ale musiałam napisac , bo tak dziwnie jest.
w niedziele będzie lepiej , po wszystkim./
Obserwuj wątek
    • madzia.k66 Re: jutro się żeni.. 07.07.06, 15:35
      pies ogrodnika to Ty jesteś a nie on.
      • skorpionica11 Re: jutro się żeni.. 07.07.06, 15:54
        zgadzam sie z tym stwierdzeniem :))

        madzia.k66 napisała:

        > pies ogrodnika to Ty jesteś a nie on.
    • kasila Re: jutro się żeni.. 07.07.06, 17:57
      nie wiem czy to do końca tak.może jak spojrzeć na to objektywnie jest to
      prawda. życzę mu dużo szczęścia w małżeństwie. tylko jakoś tak dziwnie. może w
      głębi duszy chciałabym żeby istniał jakiś drugi świat w którym oboje bylibyśmy
      wolni i mogli spróbować. ale ani ja ani on w rzeczywistym świecie nie pozwolimy
      na to.
      ps gdy dowiedział sie że wychodzę za mąż zrobił mi coś w rodzaju małej scenki
      zazdrości. chodził rozkojarzony, kręcił się po biurze.
    • 56at to wszystko upał 07.07.06, 18:03

      • wojtek_blankietowy a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 07.07.06, 18:31
        Nie dodajesz sobie troche? Moze tego dnia gdy powiedzialas mu o slubie mial
        jakis klopot i dlatego byl rozkojarzony. Moze nigdy z toba nie flirtowal lecz
        ma taki styl bycia jest mily i bardziej wylewny do kobiet. Zapewne byl taki
        rowniez do innych. Ja tu widze tylko jedna przykra rzecz: masz faceta z ktorym
        planujesz slub a marzysz o innym, cos tu jest nie tak. Nie widzisz tego?
        • wegeta23 Re: a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 07.07.06, 18:35
          współczuje twojemu narzeczonemu.... Sama jestes pies ogrodnika. Z jednym
          planujesz ślub a jesteś zazdrosna o kolege ktory zakłada własnie rodzinę. I czy
          przypadkiem to nie jest tak że zaczęłaś planować i powiedziałaś mu o swoim
          "przyszłym " ślubie żeby się w jakiś sposób odegrac? Przyznaj sie sama przed
          sobą że masz na niego ochotę ale cie olał
          • wojtek_blankietowy Re: a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 07.07.06, 18:37
            wegeta23 napisała:
            > współczuje twojemu narzeczonemu.... Sama jestes pies ogrodnika. Z jednym
            >planujesz ślub a jesteś zazdrosna o kolege ktory zakłada własnie rodzinę. I cz
            > przypadkiem to nie jest tak że zaczęłaś planować i powiedziałaś mu o swoim
            > "przyszłym " ślubie żeby się w jakiś sposób odegrac? Przyznaj sie sama przed
            > sobą że masz na niego ochotę ale cie olał

            a do czego tu sie przyznawac, jak na dłoni widac ze marzy o tym drugim przeciez
            pisze o alternatywnym zyciu - zatem napewno jest jak mowisz
            • wegeta23 Re: a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 07.07.06, 18:42
              my o tym wiemy, ale ona chyba nie bardzo skoro założyła taki głupi post
              • jola.pedagogspoleczny Re: a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 08.07.06, 11:51
                Moim skromnym zdaniem czegoś brakuje w waszym związku-a kolega z pracy coś ci
                przez pewien czas zapewniał. Może jesteś już tak długo z nażeczonym, że
                przestaliście się wzajemnie adorować? Może właśnie tego ci brakowało a
                jednocześnie znalazła się osoba (kolega z pracy), ktora ci to zapewniła.
                Potrzebowałaś tego, dalej potrzebujesz, a stratę i żal po tym (po adorowaniu i
                zabieganiu o ciebie) odczytujesz jako stratę i żal po mężczyżnie, którego, jak
                sama stwierdziłaś wcale nie kochasz.
                Pogadaj poważnie z narzeczonym. Zastanówcie się wspólnie, czego od siebie
                oczekujecie w tym związku- jeśli jesteście ze sobą już kilka lat, to
                niewątpliwie mogła się wedrzeć między was rutyna, a ona niestety osłabia
                relacje między partnerami. Spróbujcie znowu poczuć się, jak zakochani- kupujcie
                sobie prezenty, mówcie komplementy, adrojujcie się- ożywcie związek. Może wtedy
                zapomnisz o koledze z pracy a twój narzeczony wyda ci się tak samo infrygujący,
                jak tamten?
                Pozdrawiam!
                PS Jeśli to nie pomoże, zastanów się, czy warto wiązać życie z jedną osobą, a
                myśleć o kimś innym- to by było nie ,,fer'' w stosunku do narzeczonego...
              • jola.pedagogspoleczny Re: a to ze majac faceta maszysz o innym to ok? 08.07.06, 11:51
                Moim skromnym zdaniem czegoś brakuje w waszym związku-a kolega z pracy coś ci
                przez pewien czas zapewniał. Może jesteś już tak długo z nażeczonym, że
                przestaliście się wzajemnie adorować? Może właśnie tego ci brakowało a
                jednocześnie znalazła się osoba (kolega z pracy), ktora ci to zapewniła.
                Potrzebowałaś tego, dalej potrzebujesz, a stratę i żal po tym (po adorowaniu i
                zabieganiu o ciebie) odczytujesz jako stratę i żal po mężczyżnie, którego, jak
                sama stwierdziłaś wcale nie kochasz.
                Pogadaj poważnie z narzeczonym. Zastanówcie się wspólnie, czego od siebie
                oczekujecie w tym związku- jeśli jesteście ze sobą już kilka lat, to
                niewątpliwie mogła się wedrzeć między was rutyna, a ona niestety osłabia
                relacje między partnerami. Spróbujcie znowu poczuć się, jak zakochani- kupujcie
                sobie prezenty, mówcie komplementy, adrojujcie się- ożywcie związek. Może wtedy
                zapomnisz o koledze z pracy a twój narzeczony wyda ci się tak samo infrygujący,
                jak tamten?
                Pozdrawiam!
                PS Jeśli to nie pomoże, zastanów się, czy warto wiązać życie z jedną osobą, a
                myśleć o kimś innym- to by było nie ,,fer'' w stosunku do narzeczonego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka