Dodaj do ulubionych

Barbara Winiarska

IP: *.216-194-0-201.nyc.ny.metconnect.net 15.02.03, 02:39
Takich wspaniałych ludzi i organizacji jest więcej. Mimo
trudności finansowych robią tak wiele dla potrzebujących.
Zapraszam do ośrodka "krok po kroku" w Zamościu na spektakle
robione przez dzieciaki z porażenim mózgowym. Ale przeżycie.
Obserwuj wątek
    • Gość: bacha Re: Barbara Winiarska IP: 195.245.213.* 15.02.03, 13:35
      To wspaniale, że redakcja pokazuje kogoś takiego. Kto umiał
      zrezygnować z własnego życia, ambicji dla kogoś drugiego. Dosyć
      mam już tych egoistycznych postaci, co to innym nie pomoże a
      jeszcze się nad sobą poużala vide p.Łojewska jedna z
      wcześniejszych bohaterek. Jeszcze na początku budziła we mnie
      współczucie, ale po tych swoich wypowiedziach na forum jedynie
      głęboki niesmak... A pani Winiarska. Cicha bohaterka. Serce
      rośnie jak się o kimś takim czyta...
      • Gość: Ewka Re: Barbara Winiarska IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 23:38
        Nie chce oczywiscie niczego umniejszac P.Basi, ale obok nas
        (was) zyje wbrew pozorom bardzo duzo ludzi o podobnych zaslugach
        dla dzieci wlasnych i cudzych. Rodzicow, walczacych z choroba
        wlasnego dziecka, bez kontaktow, znajomosci i "Pawla, ktory duzo
        zarabia", ktorzy podejmuja na prawde o wiele wieksze wyzwanie, a
        jednak nikt o nich w prasie nie pisuje ... To troche jest tak,
        ze nam samym dobrze czyta sie takie artykuly, podnosza na duchu,
        ze oto jedna ze znanych osob zyjaca na granicy wytrzymalosci (w
        pojmowaniu ludzi o przecietnym stopniu utrudnienia zycia)
        wydawala sie (tudziez byla) taka pogodna, tak dobrze radzila
        sobie i z problemem, i ze soba, i z zyciem w ogole. To jest tez
        troche tak, ze poczytamy, wzruszymy sie (czasem nawet do zywych
        lez) i czujemy wewnetrzny spokoj, ze oto sa ludzie, ktorzy
        zajmuja sie tak powaznymi problemami i pomagaja tym, ktorzy w
        potrzebie sie znalezli. A my sami, w dobrym mniemaniu o sobie
        (bo przeciez wzruszylismy sie rzeczywiscie), nadal sasiada z
        dolu czule (ale i ciekawsko) pytamy "taka sliczna dziewczynka,
        ale juz duza, czemu Pan ja tak zawsze na rekach nosi, prosze
        Pana?". Jestesmy nawet na tyle dobroduszni, ze okrzykujemy caly
        rok rokiem niepelnosprawnych, tylko zapomoninamy w pogoni za
        samorozgrzeszeniem dopowiedziec sensu i celu tych parad i
        manifestacji dobra, akceptacji i otwartosci na troski innych,
        scisle oczywiscie powiazanej z checia aktywnej pomocy.
        W wielkim skrocie to tyle, co do wzruszenia postawa i sila Pani
        Basi. Chcialam tylko dopowiedziec, ze Pan Bas sa tysiace i nikt
        przed nimi nie przykleka, a wrecz przeciwnie, rzuca co sie da
        pod nogi obarczone ciezarem dziecka, ktore przeciez dzwigac
        trzeba ...
        • Gość: Inka Re: Barbara Winiarska IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 17.02.03, 12:27
          Bardzo mnie wzruszył artykuł o B. Winiarskiej, ale dziękuję Ci Ewka, że
          pomogłaś mi przypomnieć sobie o wielu innych ludziach zmagających się z trudnym
          losem, którzy nie mają nawet minimum tego co p. Winiarska. O nich tak rzadko
          się pisze...
      • Gość: a.lojewska Re: Barbara Winiarska IP: *.bracz.edu.pl 19.02.03, 13:48
        Gość portalu: bacha napisał(a):

        > Jestem dumna ze swego "egoizmu". Za mną pójdą inni bezdomni. I
        może już kolejny "filantrop" nie będzie zbijal na ludzkim
        nieszczęsci wiarygodności ani kasy.

        > mam już tych egoistycznych postaci, co to innym nie pomoże a
        > jeszcze się nad sobą poużala vide p.Łojewska jedna z
        > wcześniejszych bohaterek. Jeszcze na początku budziła we mnie
        > współczucie, ale po tych swoich wypowiedziach na forum jedynie
        > głęboki niesmak... A pani Winiarska. Cicha bohaterka. Serce
        > rośnie jak się o kimś takim czyta...
        • Gość: a.lojewska Re: Barbara Winiarska- do bachy IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 20.02.03, 14:28
          Jestem dumna ze swego "egoizmu". Za mną pójdą inni bezdomni. I może już
          kolejny "filantrop" nie będzie zbijal na ludzkim nieszczęsci wiarygodności ani
          kasy. To przykre, że próbuje się pani jedynie litować, a nie samodzielnie
          myśleć. Nie potrzebuję od nikogo litości, tylko szacunku do mnie i zrozumienia
          mojej walki.
      • Gość: Dana Re: Barbara Winiarska IP: *.manhattan.gda.pl / 192.168.0.* 20.02.03, 13:13
        Nie przesadzajcie z tym uwielbieniem dla p.Winiarskiej tylko
        dlatego że poswięciła swoja karierę dla dziecka
        niepelnosprawnego.Może w tamtym środowisku to coś
        nadzwyczajnego. Uważam , że p.Winiarska świetnie wykorzystuje
        swoja sytuację aby o sobie mówić i tym samym wymuszać na
        ludziach pochwały za swoją matczyną "działalność".Przypominam,
        że wychowanie dziecka jest jej obowiązkiem a nie publicznym
        cierpieniem tak chetnie demonstrowanym przy byle okazji!!!!!
        Ja -wspólnie z mężem wychowuję córkę Anię( 22lata ) w
        znaczniejszym stopniu upośledzoną niż córka
        pWiniarskiej.Jednak w pierwszej chwili po urodzeniu Ani
        postanowiłam że bedę ratować mojedziecko na ile będe
        wstanie .Nikomu nie zawracałam głowy dyplomem odłożonym na dno
        szuflady czy marzeniami , które nigdy się nie spełnią. POprostu
        zaakceptowalam swoje dziecko ,czego niestety nie widzę u
        p.Winiarskiej (inaczej nie wracałaby stale do początków i nie
        podkreślałaby ile dla Ani zrobiła ).Przecież była już pani
        kobietą dojrzałą(ja miałam zaledwie 21 lat ) ,gdy urodziła
        Pani córkę, miała Pani oparcie w rodzinie ,pomoc ojca lekarza(
        ja miałam przeciwko sobie całą rodzinę -i tak jest do dziś-
        wstydza się nas) i mimio wszystko jest Pani niewyobrazalnie
        cieżko. Chętnie oddałabym Pani trochę swojego hartu ,swojej
        siły choć jestem tylko zwykłą , anonimową mamą bez mediów w
        tle , bez uznania publicznego za to co robię ale za to
        szczęśliwa ,spełniona, silna i z szczęśliwą Anią przy boku
        (choć ona nigdy , nawet w jednej trzeciej nie będzie taka jak
        Pani Ania ).Jedno muszę przyznać- nigdy nie będę mogła
        spokojnie umrzeć. Chyba , że tak jak kiedyś powiedziała
        p.Domagalik zwołają w niebie naradę i ustanowią cud i uzdrowią
        Anię .Pozdrawiam.
    • jafp Re: Barbara Winiarska 15.02.03, 17:52
      Moje dziecko ma piec i pol lat. Nie ma porazenia mozgowego.
      Urodzilo sie zdrowe, 10 pkt itd. Piekny, zywy chlopiec.
      Nie mowi. Krzyczy, kiedy cos mu sie nie podoba. Nie mozemy sie z
      nim porozumiec. Przeszlismy "droge przez meke" szukajac diagnozy
      i pokierowania naszym dalszym dzialaniem. Nikt nie jest w stanie
      okreslic dlaczego tak sie dzieje, czego mozemy sie spodziewac i
      co mozemy zrobic, zeby pomoc sobie i naszemu dziecku.
      Chcialaby miec tyle cierpliwosci i radosci zycia. Tyle zaparcia
      i sily. Nie mam. I nie wiem, czy dam rade przezyc kolejny dzien.
      • Gość: bea Re: Barbara Winiarska. jafp, odezwij sie! IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 18.02.03, 20:40
        JAFP, widze ze bylas tu kilka dni temu. Jesli jeszcze zajrzysz, to odezwij sie
        do mnie, chcialabym z Toba pogadac. Nie moge powiedziec, ze Cie rozumiem, bo
        nie jestem w Twojej sytuacji, ale mnie tez nie jest lekko, wiec sprobujmy
        sobie pomoc.
    • czarna33 Re: Barbara Winiarska 15.02.03, 19:17
      To naprawde piekna charakterystyka p.Basi.Nie wiem czy ja bym tak potrafila i
      nie mowie tu o rezygnacji z kariery.Zastanawiam sie czy umialabym tak zyc,na
      przekor wszystkiemu i wszystkim.I wydaje mi sie,ze chyba nie ...nie do
      konca.Czytajac wypowiedzi p.Basi na temat swojej corki,w ktorych nigdy w nia
      nie zwatpila i nie poddala sie -jestem pelna podziwu dla niej i dla wszystkich
      lobiet borykajacych sie z podobnymi trudnosciami.Nie ujmuje tu tez roli
      p.Pawla .Naprawde musi byc ciezko wyjsc na scene i odgrywac komedie czy kabaret
      majac tak ciezkie zycie osobiste.
      • Gość: ted Re: Barbara Winiarska IP: *.ruhr 15.02.03, 20:29
        Pamietam "kilka" lat temu festyn z okazji 22go lipca (!!!!) -
        wystepowaly Siostry Winiarskie, mialem jakies 10 lat i wydawalo
        mi sie, ze jestem juz dorosly i takie wystepy to nie dla mnie,
        ale przy scenie bawila tez niepelnosprawna dziewczynka. To byla
        Ania, probowala tanczyc, smiala sie, wygladala na szczesliwa,
        tak jak jej mama kiedy powiedziala cos do niej ze sceny, a Ania
        jej pomachala . Dziwne jak to sie rozne rzeczy przypominaja...
        Trzymam teraz kciuki za Anie i jej Tate!
        • Gość: ttt Re: Do autorki p. Szczepkowskiej IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.02.03, 03:15
          Czy bedzie pani wspolpracowac z Fundacja im Barbary Winiarskiej? Mam nadzieje,
          ze tak.
          • _jana Re: Do autorki p. Szczepkowskiej 16.02.03, 10:27
            A wiecie ile jest takich bezimiennych matek,które na codzień zmagają się z
            losem?
            Czasem mają po kilkoro dzieci i nie mają Pawła,który dobrze zarobi.
            Dlaczego tylko nieszcześcia osób sławnych mają rangę?
            Koleżnka koleżance napisała.Tej bezimmiennej nikt nie napisze.
            • pieskuba Re: do Jany czy Jana 16.02.03, 15:02
              _jana napisał:

              > A wiecie ile jest takich bezimiennych matek,które na codzień zmagają się z
              > losem?
              > Czasem mają po kilkoro dzieci i nie mają Pawła,który dobrze zarobi.
              > Dlaczego tylko nieszcześcia osób sławnych mają rangę?
              > Koleżnka koleżance napisała.Tej bezimmiennej nikt nie napisze.

              Oj, Jana, Jana. Pytasz - ile JEST takich bezimiennych matek itd. Tutaj duża
              część problemu opiera się na tym, że tej Matki już nie ma, bo jakiś czas temu
              troszkę jej się zmarło. Nieszczęścia wszystkich mają rangę. Darujcie zmarłej
              kobiecie i jej chorej córeczce, że jej mąż dobrze zarabiał. Wybaczcie to
              niedopatrzenie,że skoro miała pieniądze, to próbowała pomóc nie tylko sobie.
              Ludzie, jak Wam dogodzić? To co by Was, cholera, satysfakcjonowało, bo nie
              rozumiem?
              • Gość: Ulka do p. Szczepańskiej-autorki IP: *.acn.waw.pl 16.02.03, 20:49
                czy w Teatrze Ateneum do pracy z dziećmi potrzebni są
                wolontariusze?
              • _jana Re: do Jany czy Jana 16.02.03, 23:10
                Pieskubo:)))
                Nie zrozumiałaś.
                Żal każdego,kogo to spotyka.I całe szczęście ,że chociaż jej było łatwiej
                finansowo.
                Ale pochylamy się nad problemem na chwilę,bo to ktoś sławny.Jutro będzie coś
                nowego i o tym zapomnimy.Itd, itd.
                Myślę,że pani Winiarska by mnie na pewno zrozumiała.:)))
                • Gość: bea Re: do Jany czy Jana IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 18.02.03, 20:48
                  Pani Winiarska byc moze by zrozumiala, ale ja nie rozumiem - o co Ci chodzi?
                  Pieskuba ma racje. Co to ma do rzeczy ze ona byla slawna a on duzo zarabial?
                  Nawet jesli w Twoim mniemaniu to sa grzechy, to oni zrobili z nich dobry
                  uzytek. Co proponujesz jana? Pisac o "tych bezimiennych", zeby bylo
                  sprawiedliwie, czy masz bardziej konstruktywne pomysly? A propos bezimiennych -
                  w Polityce byl artykul o biednych, wielodzietnych rodzinach, potem o
                  rodzinach wychowujacych dzieci z zespolem Downa. Zadna z rodzin nie byla
                  slawna ani bogata. Teraz czujesz sie lepiej? Tylko co to tak naprawde zmienia?
                  • _jana Re: do Jany czy Jana 19.02.03, 12:00
                    Jeśli z kimś rozmawiasz to nie wmawiaj mu rzeczy,których nie powiedział i
                    których nie myśli-to jest podstawowa zasada w rozmowie.
                    To,że nie rozumiesz tego, co napisałam nie upoważnia Cię do aż tak dowolnej
                    interpretacji.Zawsze lepiej spytać. :)))Zarzucanie komuś złych intencji,tylko
                    dlatego,że się samemu nie zrozumiało to naprawdę przesada.Używaj domniemania
                    dobrej wiary-to taka stara,poczciwa instytucja. :)))
                    Pani Winiarska by to zrozumiała, bo nie wiem, czy wyczytałaś w tekście, ona się
                    zaprzyjaźniła z ludźmi ,którzy nie mają funduszy,aby im pomóc.To ona
                    powiedziała:BIERZCIE,JA MAM,BO PAWEŁ DUŻO ZARABIA.
                    Swoim postem chciałam zwrócić uwagę nie na to,aby pisać o ludziach ubogich a
                    mających równie chore dzieci tylko na to,że JAK SIĘ COŚ WYDARZY OSOBIE SŁAWNEJ
                    TO ROBIMY Z TEGO DRAMAT,opłakujemy.Ja tymczasem,z całą sympatią do pani
                    Winiarskiej i jej rodziny, nie widzę czegoś WYJĄTKOWEGO wobec innych mam,które
                    mają te same problemy.One też tak postępują -heroicznie.Ale często różnica
                    polega na tym,że JAK ZAUWAŻYŁA ŚP.B.WINIARSKA im jest TRUDNIEJ , bo do tego nie
                    mają jeszcze środków na lepszą pomoc dziecku.Ale nie wszystkie , bo są tacy,co
                    sobie radzą równie dobrze.To jasne-SĄ RÓŻNE SYTUACJE W ŻYCIU.
                    Nie napisałam nigdzie,że to źle ,że powstał ten artykuł i ,że mam coś przeciwko
                    pani Winiarskiej (którą wolałabym widzieć na scenie,niż mieć świadomość,że
                    zmaga sie z takim cierpieniem)tylko wobec przesadnych reakcji wyraziłam sowją
                    refleksję nad innymi.Nikomu bez względu na status społeczny nie życzę takiego
                    cierpienia.
                    Jeśli teraz nie zrozumiałaś, to trudno,prościej wytłumaczyć się nie da.
                    Wiadomo,że przywilejem sławnych jest miłość ludu i jakiekolwiek nieszczęscie
                    odbieramy jako skaze na ikonie,ale czasem chyba przyda sie refleksja.Co w żaden
                    sposób nie ujmuje akurat tej osobie-z dystansem do siebie i miłością do innych.
                    • Gość: EwaM Do Jany IP: 100.1.1.* 20.02.03, 09:44
                      Droga Jano ja cie rozumiem! Moi drodzy na świecie jest tyle
                      nieszczęść chorób i bólu że nie czas na dysputy "racje i ja wiem
                      lepiej".I sławni i niesławni cierpią tak samo-bo nie ma
                      większego bólu dla matki jak choroba dziecka które jest
                      bezbronne.Co możemy zrobić-żyć tak aby choć zauważać i rozumieć
                      rozpacz innych.I jeszcze jedno "Spieszmy sie kochac ludzi tak
                      szybko odchodzą" Duuuuużo miłości!
                    • Gość: bea Re: do Jany czy Jana IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 20.02.03, 17:38
                      OK, wyrazilas ponownie swoja opinie. A gdzie odpowiedz na moje pytania?
                      :-)
                      • _jana Re: do Jany czy Jana 20.02.03, 20:05
                        Twoje pytanie było wynikiem niezrozumienia.
                        Skoro przedstawiłam Ci swoje zdanie, to nie bardzo wiem dlaczego mam Ci
                        odpwiadać na pytania,które są bez związku z moją wypowiedzią.
                        Jaki masz kolor włosów?
            • Gość: max Re: Do autorki p. Szczepkowskiej IP: *.arkonskie.v.pl 18.02.03, 22:01
              _jana napisał:

              > A wiecie ile jest takich bezimiennych matek,które na codzień
              zmagają się z
              > losem?
              > Czasem mają po kilkoro dzieci i nie mają Pawła,który dobrze
              zarobi.
              > Dlaczego tylko nieszcześcia osób sławnych mają rangę?
              > Koleżnka koleżance napisała.Tej bezimmiennej nikt nie napisze.
              Niech sobie gadają a ja ciebie rozumiem ,należę do takich matek
              które nie mają bogatego męża i gdy muszę jechać z Magdą do CZD
              nikt nie pyta czy nas stać . Latem nie było pieniędzy ,zwróciłam
              się z prożbą do pomocy społecznej o bilet darmowy na przejazd do
              Warszawy dla nas (wtedy bilety po genialnej decyzji senatu były
              stuprocentowej odpłatności)otrzymałam odpowiedż :ma pani
              meldunek i dochód (zasiłek pielęgnacyjny 135 zł) się pani nie
              należy .To boli bo robimy wszystko by to dziecko było zdrowe i
              kiedyś mogło pracować na takich ludzi jak ci z opieki
              społecznej by mieli swoje ciężko wypracowane emerytury.Cześć.
    • Gość: moboj Re: Barbara Winiarska IP: 62.233.250.* 18.02.03, 22:01
      nie rozumiem tych tekstów w rodzaju "to była znana osoba, jej mąż dużo
      zarabia". i co z tego? od zarobków choroba nie znika. być może autorki tych
      postów nie miały złych intencji, ale ja to odebrałam troszkę jak wypominanie.
      ja kończę właśnie studia logopedyczne i staż odbywam w ośrodku, gdzie
      rehabilitowane są osoby z porażeniem mózgowym, z zespołem downa, z autyzmem.
      wierzcie mi, to jest ogormna fizyczna praca, bo np. część z tych dzieci ma
      niedowłady i czasem trzeba je podnieść, przenieść. to ogromna frustracja, kiedy
      ja się wysilam a dziecko nie rozumie, nie odpowie... ja pojawiam się w tym
      ośrodku jedynie na parę godzin w ciągu dnia, a matki tych dzieci są z nimi całą
      dobę i to jest ogromne bohaterstwo. może któraś matka się obruszy, że przecież
      właśne dziecko się kocha, że to nie jest bohaterstwo. ale wydaje mi się , że w
      przypadku dzieci upośledzonych jest inaczej. matka miała w czasie ciąży jakieś
      wyobrażenia o swoim dziecku i nikt mi nie wmówi, że kobieta jest szczęśliwa, że
      urodziła upośledzone dziecko. musi się nauczyć je kochać, jest cała przerażona
      czy da sobie radę. a potem to jest normalna ciężka fizyczna praca i psychiczny
      wysiłek. widzę czasem jak matki zostawiają te dzieci na te 5 godzin w ośrodku i
      oddychają z ulgą, bo mogą odpocząć, bo mogą gdzieś pójść itp. i to nie jest
      złe, to jest normalne. ja podziwiam bardzo takie matki, nieliczne potrafią się
      uśmiechać do życia tak, jak barbara winiarska.
    • Gość: Ewa Re: Barbara Winiarska IP: *.softel.elblag.pl 19.02.03, 17:42
      Do Pani Joanny Szczepkowskiej
      Zawsze chętnie czytam w Wysokich Obcasach to, co Pani pisze.
      Reportaż o Barbarze Winiarskiej jest taki ciepły i jak każdy
      Pani tekst pięknie napisany.Jednak po przeczytaniu pierwszym
      moim odczuciem było - dlaczego dopiero po śmierci? Czy nie ma
      Pani takiego przykrego uczucia, że trzeba było napisać o
      koleżance kiedy Ona żyła i pokazać wszystkim, że nieszczęście
      dotyka nie tylko Panią Zosię, czy też Panią Krysię, ale i tych
      znanych, popularnych i lubianych i często od nich możemy wiele
      się nauczyć i zrozumieć. Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Marta Barbara Winiarska IP: *.clsh.univ-nancy2.fr 19.02.03, 20:33
      Przepiekny tekst i bardzo prawdziwy. Dal mi tyle nadziei! To
      wlasnie z okruchow dobra rodzi sie cos, co jest naprawde wazne:
      to, czego nikt nie oklaskuje, ale dzieki czemu widzi sie sens
      zycia. Dziekuje...
    • Gość: Dana.Wracaj do swo Re: Barbara Winiarska IP: *.manhattan.gda.pl / 192.168.0.* 20.02.03, 14:45
      Dlaczego się poddałaś, tak się nie robi , nie porzuca sie
      dzieci TAKICH dzieci .Widocznie nie miałaś wcale takiego
      oparcia jak na to wyglądało!!!!! Żałuję ,że się nie
      spotkałyśmy, ja naprawdę oddałabym Ci połowę swojej siły. Już
      nie będę się wkurzać i napiszę do Ciebie czasami o mojej Ani i
      bede się za Ciebie modlić .Kobieto, wracaj, nie jesateś
      potrzebna w niebie tylko tutaj - Ani!!!!
    • Gość: Maja Re: Barbara Winiarska IP: *.manhattan.gda.pl / 192.168.0.* 21.02.03, 12:37
      Odczepcie sie w końcu od Jany!!!! Kobieta ma rację.Przestańcie
      się podlizywać wazeliniarze paskudni.!!!
    • razem2003 Re:napisz razem2003@gazeta.pl 21.02.03, 13:02
      A mi ten artykuł pozwolił zrozumieć teorię lustra w krainie czarów. O 7 rano
      każdego dnia przechodzę na druga stronę lustra i żyję wśród ludzi nie mających
      pojęcia, co to znaczy chore, upośledzone dziecko. Znają problem
      niepełnosprawności z mediów, jest daleko, o tym się nie mówi , bo po co. Mnie
      on nie dotyczy. Po tej stronie lustra jest mnóstwo spraw ludzi normalnych,
      dążenie do sukcesu, ciekawa praca, wesołe rozmowy z ludźmi, rodziny modelowe
      (mama, tata, syn, córeczka..). Zdjęcia na biurkach, roześmiane twarze. I
      problemy : co zrobię, jak stracę pracę, czy będzie premia, termin zakończenia
      projektu blisko, kolejna narada, delegacja itp. O godz. 18 wracam na tę moją
      stronę lustra. Wita mnie ON(w tle są inni) : i jestem niezbędna, muszę
      zrozumieć, wysłuchać, pomóc, być cierpliwa. I myślę, że nie dam rady. Marzę o
      chwili ciszy. Buntuję się. Czasem krzyczę. A potem robię swoje i się cieszę,
      przecież mam swoją drugą stronę lustra. Jutro też tam wejdę. Gdzie mi lepiej ?
      Gdzie jest moje miejsce ?
      Pogadajcie ze mną, proszę. podaję adres e-mail, który utworzyłam tylko w tym
      celu : razem2003@gazeta.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka