Dodaj do ulubionych

na zakrecie

25.08.06, 19:18
wlasciwie sama nie wiem czemu to tu pisze , ale wiem jedno ciazy mi to ;
historia banalna a jednak smutna i niewoadomo dokad prowadzaca pobralismy sie
13 lat temu ;ja pochodze z rodziny gdzie nie wyrazalo sie uczuc a rola
kobiety polegala na dbaniu o dom , moj ojciec nie ozywal sie przez dlugie
lata z matka tylko dawal jej kase i szedl spac lub upijal sie , teraz widze
ze po czesci ona sie do tego przyczynila i chyba byl samotny ; moj maz
wychowyany byl tylko przez matke - ojciec od nich odszedl cale zycie
musialumiec sobie radzic sam ; w zasadzie przed slubem bylo ok ale po juz
zaczelism sie roznic temperamentem w seksie az w koncu doszlo do tego ze
rzadko ze soba sypialismy bo jakos nie umielismy sie w lozku dogadac i on 6
lat temu wyprowadzil sie z naszje sypialni i spi sam , powoli nasze drogi sie
mijaly rozmaialismy w oficjanych sprawach i na temat dziecka ; maz zamykal
sie w swoim pokoju i ogladal cos tam albo robil jakies prace ja w swoim ;
chyba czegos innego szukalismy w zwiazku; pojawialy sie klotnie - kilka razy
tak walnal drzwiai ze tzreba bylo nowaszybe wstawiac lecial juz czajnik i
rone inne rzeczy, owszem wyjezdzalismy razem chodzilsimsy na imprezy rodzinne
i na zewnatrz idelane malzenstwo ; maz kilka razy mi mowil ze jak tylko
bedzie mial okazje to sie rozwiedzie boon nie chce tak zyc , probowalam do
niego dotzrec jakos sprobowac ale on sie w sobie zamykal , ma trudny
charakter ; domyslalam sie ze moze jest jakads babaka z ktora sypia ale nie
bylo zadnych dziwnych jego zachowan; w tym roku zaczely sie dziwne
wychodzenia do pozna w nocy i jego coraz czeste teksty o rozwodzie , w koncu
poprisil mnie o rozmowe w tej sprawie ; ruszylo mnie nie chcialam tego
zaczelam go blagac prosic a on byl nieugiety krzyczla na mnie wykrzyczla mi
wszytskie winy swiata i naszego zycia , obiecalam ze sie zmienie blagalam ale
nic w koncu powiedzial synowi o tym co chce zrobic syn wpadl w histerie a w
miedzyczasie przyznal mi sie ze poznal kobiete z ktora czuje sie dobrze , ze
maja te same pasje zaintersowanai ( my niestety nie mamy wspolnych ) ze jest
mu z nia dobrze i zebym nie mieszla jej z rozwodem bo problem jest od dawna a
nie z pwoodu tej kobiety; po tym jak syn wpadl w hsiterie mazznow zaczal
czeniej bywac w domu nie wychodzil wieczorami - myslalam ze skonczyl z ta
kobieta , bo "normalnie" rozmawialismy ; po jakims czasie znow zaczely sie
wieczory poza domem ; robil w domu co mial i co jakis czas znikal ( co 2- 3 )
dni ; kiedys zostawil w domu komorke zajrzazlam tam choc sama nie wiem po
co , znalazlam sms i odbilo mi zadzownilam do tej babki a on wtedy u niej
chyba byl ; zrobil sie dym ja krzyczalam ze ma kochanke a on ze go szpieguje
i jeszcze zagladam do komorki ze co to za zwiazek itd tak sie skladalo ze na
drugi dzien przyjechala do nas jego mama na kilka dni wszystko sie wydalo my
wsiadlysamy na niego on na mnie , syn plakal - a teraz sytuacja wyglada tak
nie wychodzi wieczorami - moze pod wplywem matki zerwal z ta kobieta ,
rozmaiwmay nadal oficjalnie i niby zyjemy ale zadaje sobie pytanie co bedzie
dalej i czy on juz o niej zapomnial ,dokad to zmierza
Obserwuj wątek
    • progtom Nie chce mi się tego czytać. 25.08.06, 19:31

    • ravicowa Re: na zakrecie 25.08.06, 19:55
      szczerze - donikąd to nie zmierza. Bez sensu być razem. Tyle lat właściwie
      osobno. Nie rozumiem. Skoro próbowałaś dotrzeć, nie udało się, śpicie osobno,
      rozmawiacie oficjalnie. Cóż, może byście byli szczęśliwi w związkach z kimś
      innym. A dziecko - gorzej dla niego jak widzi patologiczne zachowania w domu -
      każdy sobie w swoim pokoju.
      • tepiekneoczy Re: na zakrecie 25.08.06, 20:11
        myslisz ze na zawsze zakonczyl z ta kobieta
      • kobieta_na_pasach ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co? 25.08.06, 20:16
        ale za to nie masz za grosz szacunku dla siebie. wiesz, rozne rzeczy
        przechodzilam w moim 17 letnim pozyciu, ale zawsze pamietalam o wlasnej
        godnosci. i to sprawilo,ze moj maz ciagle ze mna jest.
        • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:27
          czemu tak uwazasz ze bardziej kocham siebie niz syna , mozesz mi bardziej
          wyjasnic o co ci chodzi
          • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:29
            tepiekneoczy napisała:

            > czemu tak uwazasz ze bardziej kocham siebie niz syna , mozesz mi bardziej
            > wyjasnic o co ci chodzi

            bo gdybys kochala syna przerwalabys to pieklo. wlasnie ze wzgledu na niego.
            zyjesz tak, jak zyli twoi rodzice. twoje dziecko bedzie tak smo zylo, jesli tego
            nie przerwiecie.
            • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:31
              NA MOIM MIEJSCU POZWOLILABYS MU ODEJSC , przeciez to on znalazl sobie inna
              kobiete ja go nigdy nie zdradzilam
              • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:32
                tepiekneoczy napisała:

                > NA MOIM MIEJSCU POZWOLILABYS MU ODEJSC , przeciez to on znalazl sobie inna
                > kobiete ja go nigdy nie zdradzilam

                i nie czujesz upokorzenia? jaki dajesz sygnal synowi? ze mozna miec kobiete na
                boku i byc z zona? chcesz, aby on tez byl taki kiedys?
                • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:36
                  teraz przez dwa tygodnie siedzi w w domu , nie wiem czy to przeczekanie czy
                  skonczyl to z nia
                  • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:39
                    tepiekneoczy napisała:

                    > teraz przez dwa tygodnie siedzi w w domu , nie wiem czy to przeczekanie czy
                    > skonczyl to z nia

                    czy wy potraficie usiasc i zwyczajnie sobie pogadac o tym, co sie z wami dzieje?
                    • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:41
                      nie bo zaraz jest odbijanie pileczki ;
                      • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:43
                        ok moze masz i racje , moze sie boje ze zostane sama , nie wiem czego sie
                        boje ; a z drugiej strony oze czekam na jego meska decyzje ; czemu nie zrobi
                        tego za nas oboje
                        • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:45
                          tepiekneoczy napisała:

                          > ok moze masz i racje , moze sie boje ze zostane sama , nie wiem czego sie
                          > boje ; a z drugiej strony oze czekam na jego meska decyzje ; czemu nie zrobi
                          > tego za nas oboje

                          :)))) to tak , jak ja. ilez to razy sie odgrazal,ze odejdzie.
                          • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:47
                            i widzisz ciagniesz to jednak dalej
                            • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 21:06
                              tepiekneoczy napisała:

                              > i widzisz ciagniesz to jednak dalej

                              ja niczego nie ciagne, ja kocham i jestem kochana. a ty nawet nie wiesz, jak
                              nazwac to, co czujesz do meza.
                              • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 21:20
                                masz racje , wiem jedno on mnie juz nie kocha dawno i jest w domu tylko ze
                                wzgledu na syna i ze troche sie chyba boi przebudowy rzeczywistosci bo ma 40
                                lat , ale mysle ze predzej czy pozniej nawet jak bede go blagac to i tak
                                odejdzie , wiesz czego sie teraz boje ze jesli faktycznie mu zalezalo na tej
                                kobiecie i ja zosatwil to za jakis czas zacznie mi to wypominac
                                • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 21:21
                                  myslisz ze to ze sie na chwile uspokoil to wplyw matki i tej jazdy co byla w
                                  domu , ze jak sie uspokou i dojdzie do siebie wroci co bylo ; on jest bardzo
                                  wrazliwy
                                • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 21:25
                                  tepiekneoczy napisała:

                                  > masz racje , wiem jedno on mnie juz nie kocha dawno i jest w domu tylko ze
                                  > wzgledu na syna i ze troche sie chyba boi przebudowy rzeczywistosci bo ma 40
                                  > lat , ale mysle ze predzej czy pozniej nawet jak bede go blagac to i tak
                                  > odejdzie , wiesz czego sie teraz boje ze jesli faktycznie mu zalezalo na tej
                                  > kobiecie i ja zosatwil to za jakis czas zacznie mi to wypominac

                                  co?????? na twoim miejscu zlozylabym jak najszybciej pozew o rozwod. z winy
                                  meza. tak, abys wygrala dla siebie jak najwiecej. mezowi powiedz,ze dla dobra
                                  dziecka bedzie lepiej, jesli on sie wyprowadzi, bo przejscie przez pieklo
                                  rozwodu nie jest przyjemne. tym bardziej dla dziecka.
                                  • tepiekneoczy Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 21:29
                                    ale powiedz mi tak szczerze czy te wszytskie objawy jakie pisalam swadcza o
                                    tym ,ze juz mnie nie kocha ; kiedys mi powiedzial tez ze ja go wcale nie
                                    podniecam i jeszcze jedno mam pytanie czy myslisz ze jak teraz usiadl w domu bo
                                    ma zrobione pranie mozgu to za jakis czas nie odezwie sie to samo
                                    • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 26.08.06, 11:22
                                      tepiekneoczy napisała:

                                      > ale powiedz mi tak szczerze czy te wszytskie objawy jakie pisalam swadcza o
                                      > tym ,ze juz mnie nie kocha ; kiedys mi powiedzial tez ze ja go wcale nie
                                      > podniecam i jeszcze jedno mam pytanie czy myslisz ze jak teraz usiadl w domu bo
                                      >
                                      > ma zrobione pranie mozgu to za jakis czas nie odezwie sie to samo

                                      za wiele ode mnie wymagasz. mysle, ze jest zbyt pewny tego, co z robisz. wiec
                                      powinnas go zaskoczyc , czyli zlozyc pozew. czasami tak kobiety robia, zeby sie
                                      przekonac czy facetowi dalej na niej zalezy. mysle, ze pozwolila mu w tym
                                      zwiazku na zbyt wiele i przestal sie z Toba liczyc. ja widze, ze Ty jestes
                                      bardziej zaangazowana w ten zwiazek i on to wie, ale pokaz mu,ze jest inaczej.
                                      wowczas sie przekonasz, co go tak naprawde przy tobie trzyma.
                      • kobieta_na_pasach Re: ty chyba kochasz bardziej siebie niz syna, co 25.08.06, 20:44
                        tepiekneoczy napisała:

                        > nie bo zaraz jest odbijanie pileczki ;

                        to normalne. my tak sobie gramy w ping-ponga juz 17 rok:) ale sie kochamy, jakby
                        co. i syn juz o tym wie. a kiedys nam wykrzyczal,ze ma nas dosc. ale ja mu
                        powiedzialam,ze po prostu tacy jestesm, ale sie kochamy, inaczej bysmy sie
                        rozwiedli. twoj syn powinien tez sie o tym dowiedziec, w co gracie.
    • vandikia Re: na zakrecie 25.08.06, 20:17
      mimo wszystko nie ratowalabym czegos czego nie ma od wielu lat.
      a syn w jakim jest wieku?
      czemu zdecydowalas sie dopiero teraz powiedziec jego matce o tej sytuacji,
      skoro pozycie zaniklo iles lat temu?
      • tepiekneoczy Re: na zakrecie 25.08.06, 20:26
        a czym tu sie bylo chwalic ; nigdy sie tak nie zachowywal zylismy jak zylismy
        straszyl rozwodem ale nie bralam tegp powaznie , a teraz wtedy sie
        wyatrszylam ; moze siadzie w domu jesli rozstal sie z ta kobieta
        • kobieta_na_pasach Re: na zakrecie 25.08.06, 20:28
          tepiekneoczy napisała:

          > a czym tu sie bylo chwalic ; nigdy sie tak nie zachowywal zylismy jak zylismy
          > straszyl rozwodem ale nie bralam tegp powaznie , a teraz wtedy sie
          > wyatrszylam ; moze siadzie w domu jesli rozstal sie z ta kobieta

          tiaaa, az spotka nastepna.
        • vandikia Re: na zakrecie 25.08.06, 20:29
          ale po co Ci to, skoro wiesz, ze Cie nie kocha?
          • kobieta_na_pasach Re: na zakrecie 25.08.06, 20:33
            vandikia napisała:

            > ale po co Ci to, skoro wiesz, ze Cie nie kocha?

            bo tak zyla jej mama
            • vandikia Re: na zakrecie 25.08.06, 20:34
              kurcze, to troche jak pies ogrodnika, oddzielne życia, ale wazne, zeby nie z
              inną.
              przynajmniej tak to z opisu wyglada, bo są różne sytuacje, nawet jak pozornie
              wyglada to tak samo
              • kobieta_na_pasach Re: na zakrecie 25.08.06, 20:37
                vandikia napisała:

                > kurcze, to troche jak pies ogrodnika, oddzielne życia, ale wazne, zeby nie z
                > inną.

                dokladnie. nie ma nic gorszego, jak trzymac faceta na sile. zacznie chodzic do
                burdeli to jeszcze jej co przywlecze.

              • kobieta_na_pasach zawsze doradzam budowanie zwiazku.... 25.08.06, 20:40
                a nie niszczenie, ale z tego, co nam piekne oczy opisaly to nie widze sensu
                tkwienia w czyms takim.
            • tepiekneoczy Re: na zakrecie 25.08.06, 20:34
              myslisz ze wroci predzej czy pozniej do tej kobiety ; wiem ze bardzo kocha syna
              zreszta pwoiedzialmi kiedys ze gdyby nie syn juz dawno by go nie bylo ;
              dzieciak tez jest bardzo do niego przywiazany ;
              • vandikia Re: na zakrecie 25.08.06, 20:35
                ale to nie kobieta byla przyczyną rozpadu waszego malzenstwa, a z Twojego opisu
                wyglada, ze nastapilo to juz dawno temu? wiec o co Ci chodzi tak wlasciwie?
              • kobieta_na_pasach Re: na zakrecie 25.08.06, 20:38
                tepiekneoczy napisała:

                > myslisz ze wroci predzej czy pozniej do tej kobiety ; wiem ze bardzo kocha syna
                >
                > zreszta pwoiedzialmi kiedys ze gdyby nie syn juz dawno by go nie bylo ;
                > dzieciak tez jest bardzo do niego przywiazany ;

                a nie mozna kochac syna nie mieszkajac z nim? uzywa szantazu mowiac tak do
                ciebie. my tez bardzo kochamy naszego syna, ale nie zgotowalibysmy mu takiego
                piekla, jak to wy robicie.
    • maretina Re: na zakrecie 25.08.06, 20:34
      po co takie malzenstwo?
      moim zdaniem tkwis w tym z leku przed byciem sama.
      odejdz, poznasz kogos.
      • gazecianka Re: na zakrecie 26.08.06, 11:38
        Od 6 lat macie oddzielne sypialnie, a Ty dopiero teraz, gdy znalazł sobie inną
        zauważyłaś problem? Tkwicie w chorym związku, w którym tylko Wasze wspólne
        dziecko jest powodem tego, że jeszcze się nie rozpadliście. Ale z całym
        szacunkiem dzieci są niewystarczającym powodem, żeby męczyć się dalej. Wcale
        nie dziwię się Twojemu mężowi. W wieku 40-stu lat jeszcze siebie nie
        przekreślił i nie chce funkcjonować tylko jako mąż na papierze.
        Jedyna rzecz, jaką możecie zrobić to szczerze (aż do bólu) porozmawiać. Bez
        osób trzecich, czyli Waszego syna i rodziców. Bez zakładania co chcesz osiągnąć
        po tej rozmowie. Zdobędziesz się na to? Możesz usłyszeć gorzką prawdę.
        Powodzenia.
      • samanta455 Re: na zakrecie 26.08.06, 11:45

        A nie pomyślałaś, że kochanka wyjechała na urlop, on ze względu na matkę tego
        nie zrobił i jak ona wróci to znowu....
        • tepiekneoczy Re: na zakrecie 26.08.06, 11:54
          rozmow bylo wiele , on ma swoje racje ja swoje przeciez nie moge sie naginac do
          wszytskiego , nie moge pewnych swoich rzeczy zmienic bo musialabym sie urodzic
          od nowa ; wydaje m sie ze czegos innego szukalismy i rzeczywwistosc zrobila
          swoje ; nie wiem co myslec i meczy mnie czy on faktycznie tylko ucichl z ta
          kobieta na jakis czas czy w ogole zerwal ; dodam ze naparwde mu na niej
          zalezalo ; stwierdzil w penej klotni nazej gdy zarzucilam mu ze dla seksu tylko
          do niej jezdzi to on powiedzial ze wiierz lub nie ale nie spalem z nia bo
          akurat tego narazie byc nie musi wystarczy tylko ze ona jest ze jest ze mna
          • vandikia Re: na zakrecie 26.08.06, 11:56
            czy Ty go kochasz?
          • gazecianka Re: na zakrecie 26.08.06, 12:05
            Znalazł to czego nie ma w Waszym związku. Bliskość to nie wspólne konto w
            banku, czy 13 lat stażu. To codzienne przytulanie się, ciepłe słowa, wyznania.
            I także seks. Nie poradzę Ci więcej, bo dla mnie wspólne łóżko jest
            nieodłącznym atrybutem związku. Jak najpełniej można wyrazić miłość do
            mężczyzny jeśli nie przez dotyk, pocałunki, pieszczoty?
            • kobieta_na_pasach Re: na zakrecie 26.08.06, 12:51
              gazecianka napisała:

              > Znalazł to czego nie ma w Waszym związku. Bliskość to nie wspólne konto w
              > banku, czy 13 lat stażu. To codzienne przytulanie się, ciepłe słowa, wyznania.
              > I także seks. Nie poradzę Ci więcej, bo dla mnie wspólne łóżko jest
              > nieodłącznym atrybutem związku. Jak najpełniej można wyrazić miłość do
              > mężczyzny jeśli nie przez dotyk, pocałunki, pieszczoty?

              e tam. ja mojego nie przytulam i sie z tym pogodzil.
    • lashiya Re: na zakrecie 26.08.06, 13:14
      tepiekneoczy - tak jak juz ci tu dziewczyny napisaly zyjesz w chorym układzie
      bo tego nawet zwiazkiem nie mozna nazwac. dlaczego bronisz prawa do
      zzrozumienia i bliskosci mezczyznie, ktory jest ojcem twojego dziecka a do
      ktorego od lat nie czujesz ani miłości ani pociągu seksualnego? pies
      ogrodnika,naprawde, sam nie zeżrei drugiemu nie da...:/
      a jakbyś to ty pierwsza a nie on poznała kogoś do kogo poczułabyś "motylki", to
      co?
      "dobro dziecka"? aguzik... nerwówka i przedstawienia teaatralne w domu, rodzice
      żyjący za szklaną szybą, to nie jest dla jego dobra - to jest tworzenie
      kolejnej nieszczęśliwej istoty ludzkiej.
      uzgodnijcie z mężem wysokość alimentów,częstotliwośćsotkań z synem i niech
      idzie żyć z kimś kogo kocha!
      a i ty się lepiej poczujesz - wtedy bedziesz miec szanse na zawarcie normalnej
      znajomosci, bez wyrzutow sumienia pod tytułem "zdradzam"
      eeeech.....
      • tepiekneoczy Re: na zakrecie 26.08.06, 13:31
        myslisz ze faktycznie sie zakochal ; ale przeciez siedzi w domu od dwoch
        tygodni wiec chyba rozstal sie z nia ;wiem ze chyba matka zrobila mu pranie
        mozgu
    • wm32 Re: na zakrecie 26.08.06, 21:21
      kobieto i co z tego , ze teraz siedzi w domu , siedzi do nastepnego razu , bo
      to predzej czy pozniej i tak sie rozleci ; czemu nie dasz sobie szansy i
      pomyslo dziecku jaki czerpie wzor
    • kobietka4444 Re: na zakrecie 27.08.06, 11:50
      przykro mi ze to napiszę...ale daj sobie spokój...uświadom sobie że on Cię nie
      uszczęsliwiał,że to nie był związek, który dodawała Ci skrzydeł...uświadom sobie
      że nie masz pojęcia jak to jest byc z kimś szczęsliwą...kazdy dzien z nim to
      utrata kolejnegodnia szczęścia u boku kogos innego...a czasmi nawet
      samej...głowa do góry.On na Cibie nie zasługuje...a jest teraz z Tobą nie
      dlatego że Cie kocha...głowa do góry- uwierz w siebie...bo będziesz nieszczęsliwa!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka