bablara
29.08.06, 09:35
Mam taki problem. Zostlismy z mezem zaproszeni na wesele, 60 km od naszego
miasta. Z dojazdem przed slubem nie ma problemu, bo to taka odlegosc,ze
czlowiek nie bedzie pozniej zmeczony na weselu jesli przyjedzie w tym samym
dniu. Jednak po calej imprezie ,kiedy nieukrywajmy kazdy z nas wypije powrot
nalezaloby odlozyc do nastepnego dnia. Niestety panstwo mlodzi i ich rodzice
nie przewidzieli noclegu, za to robia poprawiny i twierdza,ze koniecznie
musimy byc.
Oki niech im bedzie , stac mnie na hotel i sama sobie go zalatwie. Ale czy nie
mam racji czepiajac sie ,ze powinni o tym poinformowac wczesniej? Czy
oraganizatorzy tej imprezy nie powinni sie zatroszczyc o to co ich goscie,
bede robic miedzy weselem a poprawinami? Kurcze moze sie czepiam....ale ja sie
martwilam czy goscie po weselu beda mieli jakies sniadanie...cos zjesc...a
przede wszystkim gdzie nocowac.