Dodaj do ulubionych

a ja tam jetem optymistka!!!

08.09.06, 22:07
no właśnie...wlaśnie rozstałam się z facetem po prawie dwóch latach, i
zamiast załamywac rąk,optymistycznie patrzę w przyszłość.Wiem ,że dam radę,
cokolwiek się wydarzy!!!
rada dla wszystkich cierpiacych dziewczyn:otrząśnijcie się jak najpredzej,
szkoda życia:Life is beautyfull!
właśnie planuje podróż do Brazylii! a czemu nie?!!!
pozdrowienia dla wszystkich optymistek!!!!
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 22:09
      mądra baba jesteś....i tyle gratulacje i dużo szczęścia :))
    • jjjooo Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 22:10
      super !
    • mahadeva Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 22:16
      ja sie rozstalam po 4 latach, 2 tygodnie euforia, a potem rok depresji, dopiero
      teraz wracam do rownowagi :)
      • monika25-80 Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 22:31
        najważniejsz jest to , aby zrozumieć , że na facecie nie kończy sie świat!Z
        jakiegos powodu to co kiedyś świetne sie skończyło.Trzeba zrozumieć , że tak
        sie zdarza. Po tym , co sie stało , co zostało powiedziane nie bylibyśmy w
        stanie życ razem, nie bylibyśmy szczerzy wobec siebie. Więc jedyna rzecz jaką
        można zrobic w tej sytuacji to zajać sie własnym życiem! koniec kropka
        Właśnie to zrozumiałam, i powiem czuje sie o wiele lepiej, nie jest mi"różowo",
        ale nie zamierzam siedziec i płakać i myśleć jak to było kiedys , bo to nie ma
        sensu.Lepiej myślec co fajnego zrobie jutro , albo za miesiąc
        Uwazam , że faceci maja pod tym względem przewage, szybciej sie biorą w
        garść.Powiem szczerze tego powinnyśmy im zazdrościć.
        • geniusinsanity Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 23:15
          A ja zgadzam się z mahadevą... nie życzę Ci, żeby ta euforia Ci minęła... ale
          uważaj. Powodzenia!
          • monika25-80 Re: a ja tam jetem optymistka!!! 09.09.06, 18:47
            to nie kwestia euforii.Nie chodzi o to ,że dwa dni po zerwaniu leciec na dyskę,
            żeby wszyscy mnie widzieli.nie mam na myśli udawania happy singielki, która
            nareszcie robi co chce.Miałam na myśli to,że nie warto płakać po
            rozstaniu.Oczywiście nie jest to najprzyjemniejszy okres w życiu, ale dam dobra
            rade:zawsze jak mi jest źle powtarzam sobie :jestem zdrowa, widze, chodzę dam
            rade!powiem szczerze pomaga!
            chodzi o to , aby sie otrząsnąc i nie marnować nie[potrzebnych łez.
      • heureka7 2 tyg. euforii, rok depresji 10.09.06, 21:12
        o kurcze, boje sie, ze u mnie bedzie podobnie...
    • triskell Re: a ja tam jetem optymistka!!! 08.09.06, 23:27
      Moniko, nie znam Cię, ale na podstawie tego wątku już Cię lubię. :-)

      Na pewno będą momenty trudniejsze, ale dasz radę. Pamiętaj, że końce są w naszym
      życiu po to, by zrobić miejsce na nowe początki.

      Brazylia? Zazdroszczę! :-)
    • ulala1979 Re: a ja tam jetem optymistka!!! 09.09.06, 20:05
      A ja też jestem optymistką...i też mam obecnie podobne na topie "wydarzenia"
      ...jutro może nie nadejść...więc trzeba się cieszyć "dzisiaj"...
      Też myślę o wycieczce...a sama jedziesz?
    • xtrania Re: a ja tam jetem optymistka!!! 10.09.06, 21:56
      monika25-80 napisała:

      > no właśnie...wlaśnie rozstałam się z facetem po prawie dwóch latach, i
      > zamiast załamywac rąk,optymistycznie patrzę w przyszłość.Wiem ,że dam radę,
      > cokolwiek się wydarzy!!!
      > rada dla wszystkich cierpiacych dziewczyn:otrząśnijcie się jak najpredzej,
      > szkoda życia:Life is beautyfull!
      > właśnie planuje podróż do Brazylii! a czemu nie?!!!
      > pozdrowienia dla wszystkich optymistek!!!!

      Jak się nie ma pieniędzy to niestey nie...A tak BTW mam awersję do optymistów.
      Czekam z pochyloną głową na krytykę.
    • nicky44 Re: a ja tam jetem optymistka!!! 10.09.06, 22:25
      No cóż zazdroszcze podejścia, ale ja tak niestety nie potrafie. I nie chodzi o
      to żeby sie dręczyć, ale o to że jak ciągle kochasz, to żałujesz, myślisz,
      wspominasz i to wydaje mi sie być naturalne. A jeśli ty uznałaś rozstanie za
      tak fantastyczny moment w życiu, to albo było ci z nim strasznie źle, albo go
      nie kochalaś.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka