Dodaj do ulubionych

Czy ja sie czepiam???

16.09.06, 13:37
Wczoraj moj facet mial wolne, ja pracowalam, z nadgodzinami wlacznie. Wyszlam
z domu o 6.45, wrocilam o 21.15. Wracam zmeczona i glodna jak wilk, facet na
gorze gra na komputerze. W kuchni pustki. Pytam, czy jadl obiad, mowi, ze
tak, wczesniej. Wiec zeszlam i sobie sama cos przyrzadzilam...

Taka sytuacja nigdy nie mialaby miejsca w domu, z ktorego pochodze. Wprawdzie
to moja mama jako nauczycielka wracala wczesniej, i to ona zawsze
przygotowywala obiad w takich ilosciach, zeby porcja czekala na tate, to w
potencjalnej sytuacji odwrotnej jestem pewna, ze moj tato nie pozwolilby,
zeby ona sama musiala o 9 wieczorem gotowac sobie posilek. Nie mowiac juz o
tym, ze u mnie w domu, kiedy ktorys domownik wracal z pracy / szkoly, reszta
wychodzila do przedpokoju powiedziec "czesc" i posluchac nowinek.

Bylo mi naprawde przykro i taka sytuacje odczuwam jako bardzo zimna. Nie
jestem dziewczyna, ktorej trzeba co chwile powtarzac "kocham cie", ale
jakiegos cieplego gestu od czasu do czasu kazdy potrzebuje.

Nic nie powiedzialam (jak zwykle), bo sie wystrzegam stereotypu czepialskiej
i zrzedzacej baby, i tak we mnie narasta...

Dodam, ze ja mam 27 lat, facet jeszcze starszy, wiec to nie jest jakis dom
studencki, w ktorym kazdy sobie sam pichci.

Jak myslicie? Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • she8 Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 13:40
      Nie przesadzasz. Ale powiedz mu o tym,że gdy wracasz z pracy, miło by ci było,
      gdyby spytał co słychać i czekałby z kolacją. Świec nie musi być. Powodzenia i
      oby więcej nie było Ci przykro.
      • spacecoyote Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 13:47
        To sie nawarstwia i robi sie coraz gorzej. Bo np dzisiaj on jest w pracy, ja w
        domu, a jestem taka rozzalona, ze specjalnie mam ochote ugotowac cos tylko dla
        siebie (chociaz dla mnie to w sumie problem, bo mam tendencje gotowac z
        rozmachem, w wiekszych ilosciach).

        A jakbym mu cos powiedziala, to by sie pewnie zachnal i wytknal mi cos w stylu,
        ze 3 miesiace temu on mial katar a ja nie zapytalam jak sie czuje... I o krok
        od klotni.
        • bri Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 17:44
          Nie rób tego obiadu dla niego dzisiaj. I w ogóle zrób coś tylko i wyłącznie dla
          swojej przyjemności. Odpocznij sobie, itp. Takie "wielkie żale z małych
          powodów" biorą się moim zdaniem często z przemęczania i z zaniedbania dla
          własnych potrzeb. Jak sobie odpoczniesz i poprawisz humor to opisaną wyżej
          sytuację będziesz oceniać o wiele lżej.

          I faktycznie nie rób wymówek. On pewnie się już zorientował po Twoim
          wczorajszym pytaniu jakie były Twoje oczekiwania.
    • chinesse Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 13:45
      nie przesadzasz.Może było do tej pory tak,że to Ty wszystko szykowałaś i pichciłasmu obiad czekając na jego powrót do domu. I przyzwyczaił się, że on mic nie mus robić. Proponuję porozmawiać z nim o tym, bez gniewu i złośliwości - że jest Ci przykro itp.Jeśli następnym razem coś przygotuje - wyrazić jak Ci miło z tego powodu. Faceci są malo domyślni, malo empatyczni, bo tak ich się w Polsce wychowuje. Ale nie znaczy, że tacy mają być " na zawsze". Jeśli zobaczy, że Ci na czymś zależy i dostanie nagrodę - np. gorące buziaki - będzie Ci pichcił.
      • spacecoyote Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 13:51
        Moj to nie Polak... Wiec nie usprawiedliwa go patrialchalistyczne (tak sie
        mowi?)wychowanie. W przeszlosci owszem, nieraz zostawial mi cos przygotowanego
        w piekarniku, chociaz jezeli ja gotuje, to tak po polsku, z surowych
        skladnikow, a on raczej cos szybkiego z mikrofali, ale liczy sie gest.

        Wiec sie zastanawiam, czy to jakis ostentacyjny dowod, ze sie miedzy nami psuje.
        • chinesse Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 13:56
          może się tak zagłębił w świecie wirtualnym, że zapomniał o realu ?;-) Bym sie nie przejmowała, jeśli w innych kwestiach, np. seksik :-) jest wszystko ok.

          • kaktusik0 Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:10
            wydaje mi się że w związku dwoja ludzi sam udany seksik to za mało. Każdy
            oczekuje (i ma do tego prawo) wsparcia, choćby niewielkiego ze strony partnera
            (np. przygotowania obiadu).
            Do autorki wątku - może facet po prostu nie pomyślał, albo pomyślał że jadłaś na
            mieście. Ja bym się położyła mu gdzieś możliwie na widoku i powiedziała: "kotku
            jestem padnięta, cały dzień ciężko pracowałam, nie zrobiłbyś mi gorącej herbaty
            i czegoś do jedzenia?". A potem: "oj dziękuję, kochany jesteś".
            Jest szansa że następnym razem (albo jeszcze następnym...) sam wpadnie na pomysł
            zeby coś ci przygotować.
            • spacecoyote Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:14
              No widzisz, jak ja bym tak powiedziala, to moze by i ruszyl d..., ale wczesniej
              by sarkastycznie skomentowal cos w rodzaju "Tak jest, Wasza Wysokosc!"

              Chyba po prostu musi do mnie dotrzec, ze miedzy nami wszystko jest zle. Udanego
              seksiku tez juz nie ma...
              • kaktusik0 Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:26
                >sarkastycznie skomentowal cos w rodzaju "Tak jest, Wasza Wysokosc!"

                no to chyba rzeczywiście się psuje bardzo :(. przykro mi.
                jedno proste wyjście: powiedz mu co czujesz - że się psuje, że nie jest tak jak
                było itp. Że chciałabyś (o ile jeszcze chcesz) to naprawić, ale żeby coś
                próbować to oboje musicie chcieć. Bez zbędnych pretensji, emocji i bez kłótni
                (!). Na spokojnie to wytłumaczyć. I będziesz miała odpowiedź czy jemu zależy. Bo
                w ten sposób ciągnąć to można jeszcze długo.
              • gosiamalgosia Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:39
                Nie czepiasz sie. Moj tez Nie-Polak zaszczepil sie przeciw grypie nic mi o tym
                nie mowiac. Ja sie nie zaszczepilam i okropnie rozchorowalam. Nie zrobil nic,
                zeby mi ulzyc: kupic lekarstwo, zrobic herbate, ew. zalatwic lekarza. Bo
                przciez moge isc do apteki i kupic. Jak bylismy w Polsce, to mu wyrosl pryszcz
                na pupie. Doslownie. Natychmias byla w domu lekarka. W domu gotuje ja. On dwa
                razy ugotowal okropna grochowke, smierdzialo w calym domu i musialam szorowac
                cala kuchnie. Brrrr. Dodatkowo, w sytuacjach dyskusyjnych, zawsze trzyma strone
                innych, nie moja. Gdy pytam, czy tak ich w domu wychowano, mowi, ze rodzice
                zbyt ciezko pracowali, zeby ich wychowywac. A jak bywamy u innych, to kobitki
                pija wino, a faceci grilluja/gotuja i podaja jedzonko. Moj tylko gada i gada i
                nie widzi, ze ludzie maja puste szklanki. Oj, chyba sie odkocham.
                • simply_z Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:56
                  to po co jeszcze jesteś z kims takim ????
                  • spacecoyote Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 15:06
                    Ja to tak sila rozpedu, i zyjac wsomnieniami, jak kiedys bylo fajnie... A Simpy
                    to nie wiem, tez chcialam zapytac.
                  • gosiamalgosia Re: Moj Nie-Polak 16.09.06, 15:46
                    Jestem z nim, bo to w gruncie rzeczy dobry czlowiek i nie zdaje sobie sprawyz
                    tego, ze robi cos nie tak. Mowi: masz karte kredytowa (do jego konta), idziesz
                    i kupujesz co chcesz (do jedzenia...), a ja o nic nie pytam. Chcesz lekarza,
                    napewno? Dobra, zalatwie (jak juz bylo ze mna lepiej). W ogole, to lubisz sie
                    klocic. Powinnas byc zadowolona z tego, ze nic nie musisz. Przeciez ja ci nie
                    kaze gotowac (sprzatac, prac itd.). Sama chcesz miec czysto. A jak mowie, ze
                    wyjezdzam, to mowi, ze mnie kocha i, ze wszystko sie zmieni na lepsze...tylko,
                    ze on ma tyle na glowie, a to podatki, a to choroba mamy, a to slub syna, a to
                    kredyt na dom drugiego syna i jest bardzo zmeczony. A ja mu na to, ze to
                    przeciez normalne zycie. Moze pozno dorasta?
        • john_malkovitch Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 14:57
          spacecoyote napisała:

          > Moj to nie Polak... Wiec nie usprawiedliwa go patrialchalistyczne (tak sie
          > mowi?)wychowanie.

          Jeżeli nie jest szwedem wychowywanym przez dwie lesbijki, to był wychowywany
          w patriarchacie niezależnie od narodowości..
    • seth.destructor Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 15:47
      Tak. Powinnas zostawic faceta, wrocic do domu rodzinnego i z niego nie
      wychodzic...

      Jak chcesz, zeby ci ugotowano obiad, to powiedz.
    • lupus48 Re: Czy ja sie czepiam??? 16.09.06, 23:49
      jeszcze niedawno przyznałabym ci racje,bo mialam wiele razy podobna sytacje i
      pare razy powiedzilam facetowi co mi lezy na wąrobie,ale prawda jest taka ze
      związek dwoja ludzi jest szczesliwy do momentu gdy ludzie nie zaczynają od
      siebie wymagać i nie stawiają oczekiwań.na szczescie w pore to zrozumnialam
      • guciua Re: Czy ja sie czepiam??? 17.09.06, 19:26
        lupus48 napisała:

        > związek dwoja ludzi jest szczesliwy do momentu gdy ludzie nie zaczynają od
        > siebie wymagać i nie stawiają oczekiwań

        Niby to prawda (niedawno ten temat własnie był przerabiany i u nas)
        problem tylko w tym jeśli jest zbyt duża dysproporcja we wzajemnym dawaniu,
        dbaniu o związek, dom czy ogólnie - aktywności, utrzymanie takiego związku
        staje się bardzo trudne.
      • spacecoyote Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 09:01
        Ale to chyba niemozliwe. Kazdy ma jakies tam oczekiwania i wymagania. Moze
        jestem cyniczna, ale w milosc bezwarunkowa to nie wierze :(
        • lupus48 do spacecoyote 18.09.06, 17:39
          ja nie miałam na myśli miłości bezwarunkowej.kiedy ludzie zaczynaja ze sobą być
          nie wymagaja od siebie niczego bo uważaja ze nie maja takiego prawa,później z
          biegiem czasu ludzie stawiaja sobie ,czasem nawet nie świadomnie
          wymagania.przez to właśnie pojawiaja sie pretensje typu"dlaczego on nic mi nie
          zrobił do jedzenia,skoro ja harowałam a on był cały dzień w domu i nic nie
          robił".pomyśl czy miałabys takie pretensje do kogos z kim dopiero zaczynasz
          tworzyć związek.mysle ze nie bo facet by sie przestaraszył i uciekł.
        • bri Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 17:48
          Każdy ma. I można nawet mówić o nich wprost ale nie tonem pretensji i
          wymagając.

          Np. wracasz zmęczona po pracy, jest późno. Siadasz na fotelu i wzdychasz "Mam
          straszną ochotę na dobry obiadek". Facet ma wtedy szansę powiedzieć
          np. "Odpocznij sobie, ja Ci coś zrobię" albo "Zabieram Cię na pizzę" itp. Może
          też nie zrobić nic. I to też jest dla Ciebie ważna informacja.

          Prawda jest taka, że ani Ty nie masz prawa od niego wymagać obiadków, ani on od
          Ciebie.
    • iwillnotcry Re: Czy ja sie czepiam??? 17.09.06, 00:05
      Nie przesadzasz. Związek dwojga ludzi nie opiera się tylko na seksie, ale też
      na wzajemnej trosce o drugą osobę. Nietrudno domyślić się, że osoba, która
      wraca do domu po ponad 14 godzinach, będzie padnięta i należy (tak właśnie -
      należy) się jej chociaż szklanka herbaty i zwykłe zainteresowanie. Po prostu
      ludzkie zachowanie.


      Nie mowiac juz o
      > tym, ze u mnie w domu, kiedy ktorys domownik wracal z pracy / szkoly, reszta
      > wychodzila do przedpokoju powiedziec "czesc" i posluchac nowinek.
      >


      Naprawdę piękna "tradycja" :) Zazdroszczę i mam nadzieję, że w moim domu też
      tak będzie.
      Warto by chyba było, żebyś Ty ją też kontynuowała.
    • iwillnotcry Re: Czy ja sie czepiam??? 17.09.06, 00:08
      Teraz jeszcze doczytałam, że miał wolny dzień. To miał czas, żeby przygotować
      coś dla Ciebie. Zresztą nie mieści mi się w głowie, jak mógł ugotować tylko dla
      siebie :/
      • seth.destructor Re: Czy ja sie czepiam??? 17.09.06, 17:04
        Och, ty jestes z tych, ktorym nalezy sie matkowanie:^P
        • piekielnica1 Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 09:46
          seth.destructor napisał:

          > Och, ty jestes z tych, ktorym nalezy sie matkowanie:^P

          A Ty z tych, którzy tylko biorą?, którym się należy jak psu micha?.
          Pies potrafi być wierny i wdzięczny.
    • nikitka78 Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 10:01
      Nie przesadzasz, skoro siedział cały dzień przed kompem i zrobił sobie coś do
      jedzenia to mógł pomyśleć też o Tobie. Czasami trzeba się "poczepiać" zwłaszcza
      jeśli jest to uzasadnione. pozdr.
    • aiczka Re: Czy ja sie czepiam??? 18.09.06, 11:36
      Trochę trudno mi powiedzieć, czy przesadzasz. Mogę sobie wyobrazić takie
      okoliczności, ze tak i takie, że nie ^_^. W każdym razie wydaje mi się, że
      przede wszystkim szwankuje tu komunikacja. Kiedy z moim mężczyzną ustalamy plany
      na dni, w których któreś z nas gdzieś wychodzi, wraca o nietypowej porze, drugie
      zostaje etc. to zawsze się nawzajem pytamy, czy drugie coś zje, kiedy, czy mu
      coś zrobić/zostawić, z czymś zaczekać czy własnie nie ma sensu. Może dla męża
      jest oczywiste, że skoro nie dzwonisz z prośbą, żeby zrobił obiad na dwoje to
      zjadłaś coś, wyskakując na chwilę z pracy? No i rzeczywiście przykro, że nie
      rpzyszedł sie przywitać od razu, ale może akurat go ostrzeliwali zza węgła
      (człowiek czasem się wciąga i nie pamieŧa jak zrobić "pauzę").
      • ikcaj Re: Czy ja sie czepiam??? 22.09.06, 23:19
        mam podobne zdanie. A szczerze powiedziawszy to i sam bym sie nie domyslil, ze
        mozna chciec jesc obiad o 21. Raczej w takiej sytuacji byloby dla mnie logiczne,
        ze obiad jest na miescie. No i jesli chodzi o granie na kompie to faktycznie
        niezbyt ladnie ale jak mowi przedmowczyni czasem trudno sie oderwac i "rzucic
        wszystko", by sie przywitac. Chociaz wypadaloby.
    • martax3 Re: Czy ja sie czepiam??? 20.09.06, 09:47
      Nie przesadzasz. Ale według mnie powinnaś a nim spokojnie porozmawiać i
      powiedzieć to, co napisałaś w poście, że u Ciebie w domu było inaczej. U niego
      pewnie było tak, jak teraz się zachowuje.
    • bibita Re: Czy ja sie czepiam??? 22.09.06, 21:52
      spacecoyote napisała:

      > Wczoraj moj facet mial wolne, ja pracowalam, z nadgodzinami wlacznie. Wyszlam
      > z domu o 6.45, wrocilam o 21.15. Wracam zmeczona i glodna jak wilk, facet na
      > gorze gra na komputerze. W kuchni pustki. Pytam, czy jadl obiad, mowi, ze
      > tak, wczesniej. Wiec zeszlam i sobie sama cos przyrzadzilam...
      Bylo mi naprawde przykro i taka sytuacje odczuwam jako bardzo zimna. Nie
      > jestem dziewczyna, ktorej trzeba co chwile powtarzac "kocham cie", ale
      > jakiegos cieplego gestu od czasu do czasu kazdy potrzebuje.
      >
      > Nic nie powiedzialam (jak zwykle), bo sie wystrzegam stereotypu czepialskiej
      > i zrzedzacej baby, i tak we mnie narasta...


      mnie to tez wkurza, tez tak robi

      i nie uwazam zebym przesadzała gdy sie wsciekam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka