asiek06
06.10.06, 14:19
Muszę się wyżalić. Wiem, że są tacy co mają gorzej-i przyznam szczerze, że
nie bardzo wiem jak tacy ludzie sobie radzą w życiu w naszym kraju. Ah dziwne
to wszystko-pracujemy oboje z mężem ciężko i wcale aż tak źle nie zarabiamy
(razem) mąż jeszcze od czasu do czasu robi nadgodziny a ja udzielam
korepetycji prywatnie w domach a tu sterta rachunków do popłacenia-po
obliczeniu wszystkich płatności okazuje się, że jak zwykle popłacimy
rachunki, kupimy jedzenie i zero przyjemności dla samych siebie. Ah ciężkie
jest życie w naszym kraju. I w sumie wiem, że nie mam prawa narzekać-bo
naprawdę ludzie mają gorzej i bardzo im współczuję ale to wkurza jak człowiek
za....... cały miesiąc tylko po to żeby popłacić wszystkie rachunki a potem
jakoś żyć do ostatniego. Niedawno zadawałam tu pytanie czy mam wyjechać
zagranicę i zostawić tu mojego męża, który jeszcze studiuje. Coraz bardziej
jednak się przekonuję do tego, żeby jechać-oboje ciężko pracujemy mijając się
przy okazji w drzwiach przez cały tydzień-bo w różnych godzinach nas nie ma w
domu i co z tego mamy-jedno wielkie nic. Zaraz mnie zlinczujecie za to, że
powinnam się cieszyć tym co mam. Cieszę się tym co mam-czyli dachem nad
głową, kochającym mężem, życiem-ale chciałabym się też czasami móc cieszyć
zarobionymi ciężko przez siebie pieniędzmi-których nie musiałabym wydawać na
rachunki-tylko nieco przyjemniejsze rzeczy. No to się wyżaliłam.