hollygolightly85
28.10.06, 15:57
sytuacja wygląda tak:
ja nieśmiała,on nieśmiały, oboje mamy podobne wcześniejsze doświadczenia
(czyli zakochanie na zabój bez wzajemności), co dodatkowo komplikuje sytuację
i bynajmniej nie ułatwia angażowania się w nowe związki, bo obawa przed tym,ze
znowu się nie uda jest ogromna i paraliżuje (przynajmniej mnie, myśle, ze jego
też).
mamy wiele wspólnego, myśle, ze bardzo dobrze się dogadujemy, znamy się od
jakiegoś czasu, ale widujemy rzadko.on sprawia wrażenie, jak gdyby
przyzwyczaił się do życia w pojedynkę.
a mnie totalnie wzięło,od pierwszej chwili jak go zobaczyłam.facet podoba mi
się w każdym calu, z zewnątrz i wewnątrz najkrócej rzecz ujmując.
i tak jak napisałam w pierwszym wersie- oboje nieśmiali,ale jednocześnie
czuje,ze nie powinnam pozwolić na to, by zmarnować te szanse...wiem,ze moge
tego cholernie załować i dopóki sobie o tym rozmyślam wydaje mi się ze jestem
gotowa zrobic wszystko, ale jak przychodzi co do czego to konwenanse i
nieśmiałość biorą górę.walczę ze soba,ale póki co strona aktywna przegrywa.
pomożcie kochane, podpowiedzcie jak uczciwie powiedzieć o tym co czuję..i jak
"złożyć propozycję" i zasugerować, ze może warto dać sobie szansę,że może
warto zaryzykować,i że może być pięknie.
z góry dziękuję za wszelkie sugestie,
pozdrawiam
holly