Dodaj do ulubionych

Koleżanka mojego narzeczonego

15.11.06, 10:45
Od pół roku mój Narzeczony pracuje w nowej firmie, gdzie w większości pracują
kobiety. Czasami opowiada mi, jakie dwuznaczne teksty słyszy z ust swoich
koleżanek z pracy (typu - On: "Miłego weekendu" Ona: "Szkoda, że nie z
Tobą"), na które On reaguje uśmiechem lub miłą odpowiedzią. Największy
problem tkwi jednak w jedenj z tych koleżanek, z którą jada wspólnie
śniadania w pracy i która od miesiąca zwierza mu sie i doradza w sprawach
sercowych przez gg. Kilkakrotnie prosiłam Go, żebyu nie pisal do niej, ani
nie odpowiadal jej przez gg kiedy jest w domu. Powiedzial, że O.K., po czym w
czoraj znowu zobaczylam, ze z soba rozmawiali. Ona zwierzala mu sie, ze jej
chlopak wyjechal, a jakis inny gosciu robil jej masaz w bieliznie i jej
chlopak jest o to zazdrosny. Pytanie do mojego Narzeczonego: "co On o tym
sądzi?" Moj Narzeczony oczywiscie odpowiada jej wspaniolymyslnie i
blyskotliwie, ze nie nalezy drugiej osobie za bardzo sie zwirzac - niektore
rzeczy lepiej przemilczec, zeby je wzbudzac zazdrosc. Jak to zobaczylam, to
lzy mi poplynely po policzku. Godzine wczesniej ustalalismy z moim
Narzeczonym date slubu, a 15 minut wczesniej, gdzy chcialam z Nim
porozmawiac, to powiedzialze jest zajet. Okazalo sie, ze rozmawial z Nia!
Strasznie mnie to zabolalo, bo oklamuje mnie,ze z nia nie rozmawia i kasuje
wiadomosci od niej. Ta jednak udalo mi sie przeczytac jak wyszedl na
chwilw.Teraz sie do Niego nie odzywam, ani On do mnie. Twierdzi, ze ja chce
zeby On mial wrogow w pracy i ze On musi jej odpowiadac, bo inaczej nie
wypada.Nie wiem, co robi. Nie mam ochoty juz wychodzic za maz za czlowieka,
ktory mnie oszukuje i flirtuje.Co robic?
Obserwuj wątek
    • wytrwala Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 10:58
      na dobra sprawe nie wiem, co ci poradzic, bo to co robi twoj narzeczony owszem,
      wkurza, ale ani to zdrada, ani co... pokazuje to tylko ze facet to swinia -
      obiecal ci, ze nie bedzie z nia rozmawiac, to dalej rozmawia tyle ze kasuje
      tego dowody. Wiesz, nie wydaje mi sie zeby to byla relacja czysto kolezenska,
      bo kolezanka te problemy ma jakies wyimaginowane i dzialajace na meska
      wyobraznie - po co ona opowiada mu o "sobie w bieliznie" ? Normalne to to ? :/
      jesli narzeczony przed toba skrywa fakt, ze dalej z nia flirtuje (a bo na dobra
      sprawe pewnie tak jest, przypomnialam sobie ze napisalas ze nawet sniadania
      razem zra + te erotyczne podteksty) to cos na rzeczy lezy. Mysle, ze jezeli
      twoje lzy nie pomogly i zwykle prosby tez nie, to musisz, jesli sie odwazysz,
      siegnac po grubszy kaliber - nastraszyc ze odwolujesz slub, spakowac go (na
      kilka dni) - pokazac ze nie zartujesz i tyle.
      • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 11:16
        Na razie się do Niego nie odzywam, bo czuje ze to co robi to dziecinada. Jak
        mozna wogole dac kolezance z pracy swoje gg? Zeby mu sie zwierzala po pracy?
        Chyba mu sie to podoba, ze ona zawsze ma intrygujace tematy o swoim poplatanym
        zyciu - rece opadaja :-(
        • miauka Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 12:23
          Rozumiem, że w nicku jest woja data urodzenia, więc masz 24 lata.
          Wygląda na to, że oboje jesteście jeszcze trochę niedojrzali: Ty ze swoją
          zazdrością i zaglądaniem w cudzą korespondencję, a on z kryciem się, że
          fascynuje go koleżanka z pracy i że dowartościowuje go dawanie jej rad i jej
          uwodzenie.

          Moja rada brzmi: poczekaj z tym ślubem...
          • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:07
            Zgadza się - mam 24 lata i przyznaję, że jestem nie zupełnie dojrzała
            emocjonalnie. On ma jednak 29 lat i wydaje mi się, że w tym wieku taka
            dziecinada "nie uchodzi". Nie wiem, czy to jest dla niego zabawa, czy po
            prostu "koleżaeński obowiązek", czy też zaczątek jakiegoś uczucia do niej. Jak
            sądzicie? I najważniejsze, co z tym zrobic?
            • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:13
              Nie powinien Ci obiecywać a Ty nie powinnaś wymagać tego zeby się nie
              kontaktował. Małżeństwo to nie niewola i każdy ma prawo do znajomych i
              przyjaciół RÓWNIEŻ odmiennej płci.
              • l.o.l.a Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:19
                ale druga połowa powinna wyrażać na to zgodę prawda??
                a jeśli ja rani to że jej mąż kontaktuje się z inną kobietą i to wtedy gdy czas
                powinień poświęcic jej to znaczy że jest nietolerancyjna tak? ogranicza go tak?
                • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:23
                  Tak. Dokładnie tak samo ja nie miałbym prawa wymagać od swojej kobiety żeby
                  zerwała kontakty ze swoim kumplem i np nie spotykała się z nim gdzieś na plotki.
                  Małżeństwo to nie niewola
                  • wytrwala Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:24
                    ale kasowanie archiwum w gg gdzie kolega opowiada o masazach fiutka to chyba
                    bylaby lekka przesada ?
                  • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:35
                    Nie przyszłoby mi do głowy spotykać się z kolegą na plotki, tym bardziej jeżeli
                    nie akceptowałby tego moj facet. Przecież to niebezpieczne - nie wiem jak Ty,
                    ale ja nie wierze w przyjaźnie tej samej płci. Spotyka sie z kolegami na piwie -
                    o.k., spotykamy sie w prach w wiekszym gronie - o.k., ale osobiste rozmowy czy
                    spotkania po pracy z koleżankami, to dla mnie chore. Tym bardziej, ze to przede
                    mna ukrywa. Moze bym to jeszcze zaakceptowala, gdyby mowil mi o tym na biezaco
                    i pisalibysmy do niej razem, bo jak sie z tym ukrywa, to czuje,ze jest przeciw
                    mnie :-(
                    • calusek70 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:50
                      Zrób tak jak uczyniła moja siostra :) Podjęła rozmowę na jego niku na gg
                      wyjaśniając namolnej panience, która się zapewne bawiła tą sytuacją, że mąż
                      jest w tej chwili na wywiadówce u 14 córki a jak wróci i zrobi pranie to się
                      napewno odezwie. No i gadugadowy romans się skończył :)bo wtargnęła weń proza
                      życia tak destrukcyjna dla romantycznego uczucia...;)
                      • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:54
                        Dobre :-) Tylko, ze On nie ma dzieci i w zwiazku z tym prozaicznych problemow :-
                        (Poza tym pewnie znaja swoje zycie na biezaco skoro codziennie sie widuja a co
                        jkais czas nawet pisuja. Myslalam,zeby cos do niej napisac, jak bedzie
                        dostepna, ale co to by moglo byc?Poza tym na drugi dzien moze mnie obgadac z
                        Nim - bo teraz to juz za grosz nie mam doniego zaufania i poczucia Jego
                        lojalnosci
                    • bupu Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 16:57
                      Rany boskie. Posiadam wielu kumpli rodzaju męskiego i nie traktuję ich jako
                      potencjalne obiekty seksualne. Ludzie odmiennej płci też się mogą przyjaźnić. A
                      pomysł żeby pisywać razem do kogoś... No wybacz, ale to dziecinada jest. To jego
                      znajoma, nie Twoja. Radzęć, daj chłopu trochę oddechu, nie próbuj go kontrolować
                      i patrzeć mu na ręce, bo jeszcze go w ten sposób wepchniesz jej w ramiona.
                  • simon_r Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 22:08
                    trypel jak zwykle ma rację ... małżeństwo to nie niewola.. to ZAUFANIE!!!!!
                • bupu Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 16:51
                  Jasne. A najlepiej uwiązać na metrowym łańcuchu. Trypel słusznie prawi, związek
                  nie jest formą niewolnictwa.
      • ebi3 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:02
        jelsi cie to boli to poporstu mu o tym powiedz
        ja jestem typem raczej zazdroscnicy i bylabym niezle wkurzona
    • popka5 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:46
      Wspolczuje. Facet zachowuje sie dziecinnie i niedojrzale. Jezeli nie jest w
      stanie zrozumiec i uszanowac tego, ze Cie rani to poczekaj z tym slubem. Wogole
      co za chore pomysly, na takie gadki w domu?! Narzeczona obok w pokoju a ten na
      gg z dupa pisze o masazach w bieliznie ?! Leci na niego jak nic. A tlumaczenia
      Twojego faceta "nie wypada nie odpisac" to tylko czystko kretynskie puste
      teksty.
      • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 13:50
        Żebym to jeszcze była w drugim pokoju - ja byłam 3 metry od Niego na kanapie z
        książka w dłoni, a On sobie odpisywał swojej "koleżance" - przecież to
        żenujące. Zobaczyłam, że z nią pisze. jak wyszedł na chwilę i odpisałam
        jej "[imię mojego narzeczonego] niestety wyszedł na chwilę". Nie zdazylam nic
        wiecej napisac, bo On wrocil, a lzy mi polecialy po policzku :-(
      • ebi3 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:03
        popieram
        malo mu jeszcze rozmow w pracy???
        musi jeszcze z nia gadac na gg w domu???!!!
    • lilarose Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:22
      Chyba u was zadziałał mechanizm samonakręcającej się spirali: on gada przez GG
      z koleżanka, ty go za to potępiasz, on w obawie przed twoją negatywną reakcją
      ukrywa to, a im bardziej to ukrywa, tym bardziej go tępisz, i tak dalej...

      W sumie co w tym złego, że on sobie gada z koleżanką? To ona mu się zwierza, a
      nie on jej. Mój facet też ma kilka koleżanek, które mu się zwierzają, ja mam
      takich kolegów i żadnemu z nas nie przyszłoby do głowy robić z tego problem.
      Zaufanie to podstawa w związku.
      • popka5 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:29
        Ja tez mam kumpli w pracy, gadamy o wielu rzeczach, ale nie pzrenosze tego do
        domku. Nie wyobrazam sobie, aby moje kochanie siedzialo pzred tv, a ja pzred
        kompem gadajac i radzac koledze. Wydaje mi sie, ze sa jakies granice, tym
        bardziej, ze on widzi sie z ta kolezanka codziennie w pracy, a w domku powinien
        czas poswiecac swojej narzeczonej :)
      • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:32
        Brawo. Magiczne słowo ZAUFANIE.
        Moja dziewczyna siedzi na gg, ja w drugim pokoju czytam i g*wno mnie obchodzi
        czy rozmawia ze swoim byłym (a prawdopodobnie tak bo się wciąż przyjaźnią) czy z
        ciocią Hanią. Dopóki jej ufam to ona ma wyznaczać sobie granice co może a czego
        nie. Ja to samo robię w stosunku do siebie. I tyle.
        • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:39
          ZAUFANIE, tak?A jakby zradzial Cie z tym bylym, to tez bys Jej ufal?No wlasnie
          jaka jest u Ciebie granica?Bo dla mnie pchanie sie jakiejs panny do mojego domu
          (przez gg) z buciorami, to jest przekroczenie tej granicy.Tym bardziej,ze ma
          chre problemy takie jak:
          1. Czy gdy inny facet masuje ja w bieliznie - a nie nago - to cos zlego?
          2. Czy to w porzadku ze zaprasza na rozdanie dyplomow swojego chloapa i swojego
          bylego?
          3. Czy dobrze zrobula,ze zrezygnowala z trojkata ze swoim bylym i jego
          dziewczyna ? itp.

          MASAKRA
          • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:46
            Jakby zdradzała to byłby koniec zaufania czyli koniec miłości czyli koniec
            związku. Automatycznie i w 3 s.
            Dopóki ufam to robi co chce. Nie chcę żeby moja kontrola trzymała ją przy mnie a
            takie jest podejście wielu kobiet (pilnowanie chłopa - i tacy najczęściej zdradzają)
            Panna pcha się nie do Twojego domu tylko do WASZEGO (wyczuwasz subtelną różnicę)
            facet to nie Twoja własność (i odwrotnie) żeby mu pozwalać lub nie na kontakt z
            kim innym.
            Nota bene - masuję od 3 lat plecy koleżanki z biura i cholera jeszcze nie
            trafiliśmy do łóżka.
            Trójkąty akceptuję pod warunkiem że akceptują je wszystkie osoby biorące udział :)
            • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:05
              Czyli Twoje rozumienie zaufania jest następujące:
              Nie czepiać się, nie interesować się zanadto co robi partner w wolnych chwilach
              i niewyznaczać mu żadnych granic. Dopiero jak "puści się" to zakończyć związek.

              • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:13
                bababa1982 napisała:

                > Czyli Twoje rozumienie zaufania jest następujące:
                > Nie czepiać się, nie interesować się zanadto co robi partner w wolnych chwilach
                >
                > i niewyznaczać mu żadnych granic. Dopiero jak "puści się" to zakończyć związek.
                >
                Nie czepiać - jak najbardziej
                Nie interesować - błąd - raczej znaleźć wspólne zainteresowania i razem spędzać
                wolny czas w miarę możliwości
                Granice - absolutnie nie wyznaczać - to partner ma sam wiedzieć jakie są
                granice, skoro ja masujac plecy koleżance z biura wiem że do niczego innego nie
                dojdzie to sam sobie wyznaczam granicę.

                Oczywiście zdrada jest przekroczeniem granic i stanowi zakończenie związku.

                • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:18
                  >Granice - absolutnie nie wyznaczać - to partner ma sam wiedzieć jakie są
                  >granice, skoro ja masujac plecy koleżance z biura wiem że do niczego innego nie
                  >dojdzie to sam sobie wyznaczam granicę.

                  A jeżeli Twoja partnerka, pozwalając na masaż swoich piersi swojemu koledze z
                  pracy wie, że do niczego innego nie dojdzie, to oznacza, że sama sobie wyznacza
                  granicę i jest wszystko o.k.?
                  • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:40
                    Sztuką jest znaleźć takiego partnera żeby być pewnym że nie robi czegoś
                    niewłaściwego. Masowanie piersi to przypadek skrajny bo to już jest sex :) a sex
                    z inymi osobami to zdrada. Natomiast to że moja żona (była)na swoich wyjazdach
                    służbowych i innych chodziła nago do koedukacyjnej sauny kompletnie mi nie
                    przeszkadzało tak jak jej nie przeszkadzało że jadąc na 3 dniową imprezę
                    narciarską spałem w pokoju z 2 laskami.
                    • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:48
                      >Sztuką jest znaleźć takiego partnera żeby być pewnym że nie robi czegoś
                      >niewłaściwego. Masowanie piersi to przypadek skrajny bo to już jest sex :) a
                      >sex z inymi osobami to zdrada. Natomiast to że moja żona (była)na swoich
                      >wyjazdach służbowych i innych chodziła nago do koedukacyjnej sauny kompletnie
                      >mi nie przeszkadzało tak jak jej nie przeszkadzało że jadąc na 3 dniową imprezę
                      >narciarską spałem w pokoju z 2 laskami.

                      1. Masaż erotyczny to nie jest seks :-)
                      2. Czy tylko sekx jest "niewłaściwy"? A gadanie na gg z koleżanką przy
                      narzeczonej, kryjąc się z tym przed nia, to właściew?
                      3. Czy na pewno tylko sex = zdrada? A zdrada psychiczna? Chyba jest gorsza,
                      prawda?
                      • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 16:01
                        1. Masaż erotyczny to nie sex? Czyli do salonów masażu chodzić wolno? No popatrz
                        a ja bym sobie nie pozwolił :)
                        2. Krycie się przed narzeczoną to błąd - ja bym nie zrezygnował z kontaktów i
                        powiedział o tym otwarcie - nie toleruję ograniczeń tego rodzaju
                        3. Sex to niewątpliwa zdrada (żeby było jasne moi kumple łażący do agencji
                        wiedzą że tego nie toleruję i uważam za zdradę kwalifikującą się do rozstania
                        natychmiastowego) ale zdefiniuj prosze pojęcie zdrady psychicznej bo tu kobiety
                        mają różne rzeczy na myśli?
                        • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 09:02
                          >1. Masaż erotyczny to nie sex? Czyli do salonów masażu chodzić wolno? No
                          >popatrz a ja bym sobie nie pozwolił :)

                          Tak - masaż erotyczny to NIE sex. A do salonów masażu chodzić NIE wolno, bo
                          zdradza się nie tylko przez sex (co staram się Tobie cały czas wytłumaczyć)

                          >2. Krycie się przed narzeczoną to błąd - ja bym nie zrezygnował z kontaktów i
                          >powiedział o tym otwarcie - nie toleruję ograniczeń tego rodzaju

                          Rozumiem - otwartą i szczerą rozmową można dojść do porozumienia, natomiast
                          mówiąc, że się czegoś nie zrobi, a potem rbi to się w tajemnicym to dla mnie
                          przykrość ogromna.

                          >3. Sex to niewątpliwa zdrada (żeby było jasne moi kumple łażący do agencji
                          >wiedzą że tego nie toleruję i uważam za zdradę kwalifikującą się do rozstania
                          >natychmiastowego) ale zdefiniuj prosze pojęcie zdrady psychicznej bo tu kobiety
                          >mają różne rzeczy na myśli?

                          Sex to zdrada - zgadzam się, ale fizyczna.
                          Jest jeszcze ta psychiczna, gdy On jest emocjonalnie bardziej związany z kimś
                          innym niż z własną dziewczyną - woli np. z Nią porozmawiac na gg niż z
                          Narzeczoną "na żywo"
                          • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 09:07
                            bababa1982 napisała:

                            > >1. Masaż erotyczny to nie sex? Czyli do salonów masażu chodzić wolno? No
                            > >popatrz a ja bym sobie nie pozwolił :)
                            >
                            > Tak - masaż erotyczny to NIE sex. A do salonów masażu chodzić NIE wolno, bo
                            > zdradza się nie tylko przez sex (co staram się Tobie cały czas wytłumaczyć)
                            ...........
                            > Sex to zdrada - zgadzam się, ale fizyczna.
                            > Jest jeszcze ta psychiczna, gdy On jest emocjonalnie bardziej związany z kimś
                            > innym niż z własną dziewczyną - woli np. z Nią porozmawiac na gg niż z
                            > Narzeczoną "na żywo"

                            Dla mnie masaż erotyczny to jednak sex. I to nieraz bardzo SEXi :)

                            Jeśli jest bardziej związany emocjonalnie z kimś innym to zwiazek nie ma racji
                            bytu, a jeśli woli z kimś innym pogadać to może dlatego że z nie ma o czym gadać
                            z partnerką? Ale to wciąż nie jest zdrada tylko poważny powód do rozstania.

                            • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 09:15
                              Jeżeli Jego bawią tematy na temat zdrady w bieliźnie i inne z zakresu
                              niemoralnego niepokoju, to faktycznie nie ma ze mną o czym rozmwiać, bo
                              ja "niestety" nie mam przeżyć i problemów tego typu.
                              • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 09:19
                                bababa1982 napisała:

                                > Jeżeli Jego bawią tematy na temat zdrady w bieliźnie i inne z zakresu
                                > niemoralnego niepokoju, to faktycznie nie ma ze mną o czym rozmwiać, bo
                                > ja "niestety" nie mam przeżyć i problemów tego typu.

                                No widzisz - może się po prostu nie dobraliście. On ma inne zainteresowania i
                                inne tematy do rozmowy to po co się ze sobą męczyć i po co jedno drugiemu ma
                                narzucać takie rzeczy. I to na tym etapie... co by było za 5 czy 10 lat. Może
                                lepiej znaleźć kogoś kto lepiej spełni Twoje (i jego) oczekiwania
        • popka5 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:40
          Trypel wiem ze zaufanie to podstawa, ale piszac poprzedni post, nie mialam na
          mysli ze moj facet mi nie ufa czy ja jemu :))
          • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 14:49
            calkiem was zamroczylo z tym zaufaniem, zobaczcie o czym oni rozmawiaja
            on juz to zaufanie zawiodl i nie jest biednym skolowanym facetem, ktorego
            kobieta czepia sie bez powodu
            • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:04
              O czym takim rozmawiają??? Czy zdajecie sobie sprawę że 90% rozmów między
              pracownikami biura (zwłaszcza na open space) dotyczy sexu? I to nie są rozmowy
              na temat masażu w bieliźnie tylko dużo pikantniejsze rzeczy. I po co robić z
              tego wielkie halo? Człowiek w stresie potrzebuje odreagowania a z
              współpracownikami spędza więcej czasu niż z rodziną...

              • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:07
                Może na open space tak, ale nie w NASZYm domu.
                • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:16
                  trypel, wiem i sama czasem ocieram sie przelotnie z facetami w pracy o temat
                  sexu, plci itp. to normalne, ale zadne z nas po powrocie do domu nie ciagnie
                  tego tematu przez net czy telefon, gdybym byla tak zaczepiana wieczorami przez
                  kolege z pracy uznalabym to za zbyt daleko idace spoufalanie. nie jestem
                  trzymana na lancuchu przez mojego partnera, czesto wychodzimy w koedukacyjnym
                  towarzystwie ze znajomymi z pracy na piwo, kolacje, kregle, ale sytuacji tu
                  opisanej nie wyobrazam sobie zarowno w moim jak i mojego faceta wydaniu
                  • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:21
                    Ocierasz się przelotnie? Kurcze u mnie w biurze tylko takie tematy istnieją :)
                    Wszyscy jesteśmy w podobnym wieku, mamy podobne problemy z parterami, znamy się
                    jak łyse konie od paru lat i nieraz mam wrażenie że poza sypieniem ze sobą
                    jesteśmy już jak wielkie 6 osobowe małżeństwo :)
                    • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:27
                      czasem, w przerwach, rozmawiamy na tematy sluzbowe:)
                      ale nie wracam, do domu, nie wlaczam kompa i nie dyskutuje o seksie z kolega z
                      sasiedniego biurka
                      tak naprawde granica jest wyrazna i wszyscy ja szanujemy, moze dlatego swietnie
                      sie dogadujemy w pracy, bardzo lubimy i wiemy o sobie rzeczywiscie prawie
                      wszystko
                      • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:44
                        Własnie o to chodzi - jest granica. I to że powiem pare słów koleżance np że jej
                        pupa dzisiaj wygląda szczególnie ponętnie w nowych spodniach nie znaczy że
                        trzeba mi zabronić z nią kontaktów :)
                        A w domu... cóż jak się odezwie ktoś znajomy to się gada o różnych rzeczach
                        (seksualnych również :) )
                        Mam dobrą gadulcową przyjaciółkę i ostatnio jak z nią gadałem to jej facet leżał
                        obok a ona mi pisała że ma na sobie nową bielizną, kupioną w internecie (wysłała
                        mi linka tydzień wczesniej) i ze jej chłopakowi się ona w tej bieliźnie bardzo
                        podoba i pewnie chciałbym zobaczyć :)
                        i co z tego? nic...
                        • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:55
                          granice ustalamy sobie sami, nie bierzesz tylko jednego pod uwage: zlych
                          intencji. ty masz dobre i to ciebie i twoja kobiete uspokaja. facet baby82
                          ukrywal sie ze swoja rozmowa chyba nie z gornolotnych pobudek, ale moze i tu
                          sie ze mna nie zgodzisz
                          • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 16:03
                            Ukrywał się bo mu zabraniała :)
                            • simon_r Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 22:14
                              i tu Trypel trafia w sedno (trypel ja się nie podlizuje tylko naprawdę myslę tak
                              samo)....
                    • popka5 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:29
                      to fakt ze wiekszosc rozmow w pracy jest na temat seksu :) ale uwazam, ze
                      pzrenoszenie tego do domku, jest pzresada.
    • rose184 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 15:58
      Sluchaj, mnie nie dziwi to, ze on rozmawia z ta dziewczyna na gg, ale to, co
      ona mu pisze - jakies beznadziejne teksty. Na Twoim miejscu tez zrobiloby mi
      sie smutno. Nie sugeruje, żebys rezygnowala ze slubu, bo to byloby bolesne, ale
      musisz zrobic cos, zeby ta laska sie od niego odczepila. Moze ustalcie miedzy
      soba, ze po pracy macie swoje sprawy, ze nalezy oddzielac zycie prywatne od
      pracy. Zaproponuj, zeby zupelnie skonczyl rozmowy na gg, bo nie jest
      nastolatkiem - jak musi niech napisze mejla. Poza tym nie gniewaj sie juz - daj
      mu do zrozumienia ze Ci na nim zalezy. Gdy bedzie zasypial, przytul go i czule
      pocaluj, a nastepnego dnia zapros do jakiejs knajpki. Staraj sie wymyslac
      jakies zajecia, zeby nie musial siedziec przy komputerze i przypomnij mu o
      swojej kobiecosci - jakas sexy bielizna, innym razem jakies cisteczka serduszka
      specjalnie dla niego czy cosik... :) Powiedz mu wprost, ze nie chcesz go
      stracic i nie pozwolisz, zeby jakas kobieta Ci go odebrala. Poza tym zadbaj o
      siebie - zawsze badz sexy i slicznie wygladaj - niech wie, ze ma przepiekna
      narzeczona, ktorej inni mu zazdroszcza. Mam nadzieje, ze moje rady poskutkuja.
      Pozdrawiam!! I koniecznie napisz pozniej, czy udalo Wam sie dojsc do
      porozumienia. Dzialaj - to najlepsze lekarstwo!! Unies glowe!!
      • wytrwala Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 21:15
        rece mi opadaja jak czytam takie rady - normalnie zesraj sie ale nie daj sie.
        Moze niech on nad nia ponadskakuje ? dlaczego to kobieta ma facetowi tylek
        lizac ? prosila go , zeby nie rozmawial z pinda, plakala nawet, ale on robi to
        nadal ! jeszcze bedzie muj ciasteczka piekla, super.
        • rose184 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 21:45
          Czyli lepiej zeby od razu slub odwolala? Widac ze nigdy nie bylas zakochana i
          nie wiesz co to znaczy nie moc zyc bez drugiej osoby, ktora jest dla Ciebie
          wszystkim. Poza tym nawet jesli im sie nie uda, to bedzie wiedziala, ze zrobila
          wszystko co w jej mocy, zeby sie udalo i nie bedzie mogla sobie nic zarzucic. I
          po co dawac satysfakcje tej drugiej latawicy?
          • dori7 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 17.11.06, 11:01
            rose184 napisała:

            > Czyli lepiej zeby od razu slub odwolala? Widac ze nigdy nie bylas zakochana i
            > nie wiesz co to znaczy nie moc zyc bez drugiej osoby, ktora jest dla Ciebie
            > wszystkim.

            Jesli druga osoba jest dla kogos wszystkim, to jest to chory uklad, a nie milosc.
    • qw994 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 15.11.06, 21:55
      Jak się następnym razem laska odezwie, to jej odpisz, że narzeczony jest
      zajęty. Tobą. A za chwilę będzie ci robił masaż w bieliźnie, a może nawet bez.

      Wrrr... Nie znoszę takich kobiet.
      • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 08:06
        a ja bym mimo wszystko namiejscu autorki odwołał ślub. Obojgu będzie łatwiej -
        autorka kupi sobie psa któremu będzie mówiła co wolno a co nie a chłopak będzie
        mógł mieć takich znajomych jakich sobie wybierze. Same plusy.
        • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 08:21
          trypel, teraz to juz bzdury wypisujesz. nie sprowadzaj wszystkiego do
          zaborczosci zazdrosnej bezpodstawnie kobiety. dla niej, dla mnie i dla wielu
          jeszcze osob relacje jej faceta z ta kolezanka nie sa NORMALNE, wiec przyjmij,
          ze ludziom przeszkadzaja takie rzeczy. gdbym miala takiego kolege, a moj
          mezczyzna nie czulby sie z tym dobrze, przerwalabym znajomosc, albo w
          zdecydowany sposob ja ograniczyla. i nie czulabym sie w zaden sposob
          ograniczona. to jest zwiazek DWOJGA ludzi i OBOJE maja sie w nim czuc dobrze.
          • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 08:28
            Ja nie umiałbym od Ciebie wymagać żebyś zerwała kontakty z kimkolwiek bo np ja
            go nie lubię. I sprowadzam to do zaborczosci która opanowuje tak samo kobiety
            jak i mężczyzn.
            Jednym z powodów zakończenia mojego małżeństwa (no nie najważniejszym ale jednym
            z) był fakt że moja była nie akceptowała mojego hobby i tego że w zwiazku z
            hobby wybywałem od czasu do czasu z domu na weekend a jednocześnie wymagała
            akceptacji dla swojego. Więc ja mówię zdecydowanie NIE wszelkim objawom
            zaborczości :)
            • kotkaaaa Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 08:48
              tu nie chodzi o wymaganie, stawianie warunkow itp., widzac, ze robie przykrosc
              mojemu facetowi takimi rozmowami zaprzestalabym ich.
              • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 08:54
                Ja też bym przestał w takiej sytuacji tylko... nie związałbym się z osobą która
                mogłaby tak odbierać moje koleżanki. 2 raz nie zrezygnowałbym z przyjaciół dla
                choćby najcudowniejszej kobiety.
                Fakt jestem przewrażliwiony na punkcie wolności osobistej :)
                • lilarose Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 12:45
                  Ja też uważam, że nadmierna zazdrość i zabroczośc może popsuć najbardziej udany
                  związek. Nie znoszę, gdy w związku druga osoba próbuje mnie jakoś ograniczać,
                  robić sceny zazdrości o wyimaginowane historie, kontrolować itp. Sama również
                  tego nie robię. Miałam kiedyś bardzo zazdrosnego chłopaka, zameczał mnie swa
                  zaborczością, wciąż robił sceny, i to o bzdury (bo przez chwile rozmawiałam z
                  kolegą), chciał czytać moje smsy, pamiętnik, prywatne zapiski, wiersze itp. Gdy
                  nie chciałam mu dać, obrażał się. Gdy z kolei czytał, też się dąsał, bo np.
                  dostałam od kolegi smsa, bo wiersz nie był o nim itp. On chyba sobie wyobrażał,
                  że wszystkie moje myśli, sny, priorytety będą się łączyły tylko i wyłącznie z
                  jego osobą - tak się nie da, po prostu.
                  A założycielka postu może faktycznie powinna się zastanowić nad rozstaniem?
                  • srebrna_smuga Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 13:38
                    Chora sytuacja... ten facet zachowuje się jak dziecko. Mama nie pozwoliła ale ja i tak sobie wezme, napewno nie zauważy. Coś mi sie wydaje, że oboje nie ustaliliście w tym związku granic. Nie wyznaczyliście granicy zdrady. Każdy z Was widzi ją inaczej i tu chyba tkwi problem.

                    Mój facet też ma przyjaciółki. Tez o wszystkich nie wiedziałam i jak sie dowiedziałam późno bylo mi przykro ale sam mi o nich powiedział, z żadnym smsem czy rozmową z nimi się nie ukrywa a gdy coś trzeba pomóc to razem doradzamy, dodatkowo też mnie z nimi zapoznał i z ich facetami też.

                    Także widzisz, facet potrafi być uczciwy.
                    A co jeśli on przez gg rozmawia z jakimiś laskami?
                    trudno...ja mu tam nie zaglądam...dopóki mam pewność, że mnie Kocha a ja jego to znak, że sobie ufamy.

                    Ja na Twoim miejscu albo bym spróbowała z nim porozmawiać, wyjaśnić mu że Cię to rani i jest Ci przykro że zamiast z Tobą spedza czas z nią...
                    albo bym poprostu przestała zwracać na to uwage. Niech robi co chce. Ja zajełabym się swoimi sprawami. Wychodziłabym z domu, zawsze ładnie bym wyglądała a juz napewno mu nie usługiwała czyt. nie gotowała obiadków.

                    Nie zadręczaj się. Predzej czy pozniej wyjdzie na jaw, że nie jest wart calego tego zamieszania, może wtedy postukasz sie w głowe i powiesz "jakie szczęscie, że nie musze męczyc się z nim w małżenstwie".
                    • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 14:18
                      Dziekuję wszystki za słowa otuchy lub konstruktywnej krytyki :-)
                      Ktoś z Was prosił o info, jak to się skończy. Na razie nie wiem, bo wczoraj nie
                      odzywałam się do Niego - wyszłam z domu na kilka godzin. Jak wróciłam zaczął
                      pokrzykiwać, co ja za cyrk odstawiam, że się do Niego nie odzywam i o co mi
                      chodzi. W takiej atmosferze ie miałam ochoty rozmawiać, powiedziałam, żeby
                      ochłonął troche... Od wczoraj wieczorem znów się nie odzywam. Myślę, że dziś
                      coś się wyjaśni, bo oboje nie będziemy mieć ochoty na takie milczenie w złości.
                      • trypel Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 14:36
                        bababa1982 napisała:

                        > Dziekuję wszystki za słowa otuchy lub konstruktywnej krytyki :-)
                        > Ktoś z Was prosił o info, jak to się skończy. Na razie nie wiem, bo wczoraj nie
                        >
                        > odzywałam się do Niego - wyszłam z domu na kilka godzin. Jak wróciłam zaczął
                        > pokrzykiwać, co ja za cyrk odstawiam, że się do Niego nie odzywam i o co mi
                        > chodzi. W takiej atmosferze ie miałam ochoty rozmawiać, powiedziałam, żeby
                        > ochłonął troche... Od wczoraj wieczorem znów się nie odzywam....

                        Tak nieodzywanie się to swietny sposób rozwiązywania problemów.
                        • bababa1982 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 14:37
                          Rozwiązaniem jest, żeby On to przemyślał, a nie darł się na mnie, bo w takiej
                          atmosferze nic się nie rozwiaże.
                          • rose184 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 15:40
                            Czuje, ze sie ulozy :) Widzisz, juz pokazuje, ze mu zalezy. Byl zly, ze wybylas
                            gdzies z domku, martwil sie :) To dobrze :) Pozdrawiam. Kurcze, chyba sie
                            przejelam ta sprawa. Koniecznie napisz co i jak. Buziol!
                          • rose184 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 15:40
                            Czuje, ze sie ulozy :) Widzisz, juz pokazuje, ze mu zalezy. Byl zly, ze wybylas
                            gdzies z domku, martwil sie :) To dobrze :) Pozdrawiam. Kurcze, chyba sie
                            przejelam ta sprawa. Koniecznie napisz co i jak. Buziol!
                          • qw994 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 16.11.06, 22:18
                            > Rozwiązaniem jest, żeby On to przemyślał, a nie darł się na mnie, bo w takiej
                            > atmosferze nic się nie rozwiaże.

                            Głupio robisz, że się do niego nie odzywasz. To dziecinada.
    • qw994 Trypel.. 16.11.06, 22:23
      Powiem ci coś jako kobieta. Flirtowałam z niejednym facetem. Toteż znam temat -
      jeśli można tak powiedzieć :) ZAWSZE, kiedy wspominałam cokolwiek o swoim ciele
      albo bieliźnie, to miało to swój cel i drugie dno. Nigdy nie mówiłam o tym tak
      sobie. Tamta panna doskonale wie, co robi, wierz mi. Przetłumaczyć ci na ludzki
      język?

      1. skarżę się na swojego faceta = mogę z nim zerwać w każdej chwili
      2. inny facet robi mi masaż = jestem otwarta na nowe znajomości
      3. piszę o swojej bieliźnie = wyobraź sobie mnie w tej bieliźnie
      • bababa1982 Re: Trypel.. 17.11.06, 08:55
        Wczoraj wyjaśniliśmy sobie wszystko. On powiedział Jej, zeby nie pisala do
        domu. Gdy byl smutny przez te 2 dni, to żadna z koleżanek - łacznie z Nią - nie
        zapytal sie Go czemu jest smutny i co sie dzieje. On dozedl do wniosku, ze one
        nie sa nic warte, bo jak sa smiechy-chichy, to O.K., ale jak On jest smutny to
        nie ma oparcia w nich (chociazby krotkiej rozmowy). W każdym razie On
        twierdzi,ze Ona jest dziwna i ze zmysla z ta bielizna i z tymi masazami, bo
        jest fantastką.W każdym razie jestem pewna potej rozmowie,ze Ona dla Niego nicn
        nie znaczy, a odpisal Jej w ukryciu, bo nie chial, zebym sie denerwowala, ale
        wie ze zrobil zle i mam nadzieje,ze teraz bedzie dobrze :-)
        • qw994 Re: Trypel.. 17.11.06, 09:00
          No to świetnie :))
        • trypel Re: Trypel.. 17.11.06, 09:36
          Są dwie możliwości albo on jest głupi i naiwny jeśli myśli naprawdę to co mówi
          albo wprost przeciwnie i powiedział Ci dokładnie to co chciałaś usłyszeć i
          zejdzie do podziemia :)
          Jako facet w jego sytuacji powiedziałbym tak samo żeby uzyskać trochę spokoju
          ale już bym zaczął myśleć czy ten związek to naprawdę TEN związek.
          sorry ale jakby chciał z Tobą porozmawiać szczerze i wyjaśnić wszystko to
          wyglądałoby to inaczej.
        • rose184 Re: Trypel.. 17.11.06, 20:44
          A nie mowilam ?!
    • kozborn Re: Koleżanka mojego narzeczonego 17.11.06, 10:04
      Dziewczyno, ciesz się, że to on nie ma ochoty zrywać z Tobą zaręczyn po tym, jak
      przeskanowałaś mu korespondencję. To, że facet lubi rozmawiać z innymi kobietami
      jest zupełnie normalne. Jego psychika przystosowana jest do miłosnych podbojów,
      ludzie to urodzeni poligamiści (służę literaturą), dlatego niezwykle ciężko
      będzie Ci zabronić mu niezobowiązującego flirtu czy rozmowy na gg z inną
      kobietą. To, że to robi nie oznacza, że Ciebie nie kocha lub myśli o zdradzie.
      Są to chwile, w których Twój facet potwierdza swą męskość. Z pewnością dumny
      jest z tego, że widzisz w nim męższyznę, jednak czasem chce sam przed sobą
      udowodnić, że nadal stanowi obiekt zainteresowania dla innych kobiet. Kiedy już
      wspaniale wyglądając (zwłaszcza, gdy już nieco posuniesz się w latach, Wasze
      małżeństwo - do którego mam nadzieję dojrze - nieco spowszednieje) dostrzeżesz
      ten błysk w oku szefa - będziesz wiedziała o czym mówię. Mężczyzna uwielbia być
      adorowany. Dopóki nie przystawia Ci rogów, dopóki jego chlebem powszednim nie
      jest randkowanie z koleżankami z pracy i małolatami, a jedynie sporadyczny
      flirt, pozwól mu się tym cieszyć, to jest wpisane w jego naturę zdobywcy. Pokaż
      swoją zazdrość, żeby wiedział, że nie może przesadzić, ale Ty również nie
      przesadzaj nie odzywając się do niego. To są niegroźne drobiazki, które dodają
      kolorytu związkowi. Miło jest przecież wiedzieć, że jest się z kimś, kto jest
      lubiany, ceniony, pożądany. Podobnie jest ze mną i z moją dziewczyną. Jest
      śliczna i mam małą obsesję na punkcie tego, że każdy gadający z nią facet chce z
      nią pójść do łóżka. Do dzisiaj spotyka się od czasu do czasu na piwku ze swoimi
      kolegami z liceum. Jak twierdzi - każdy się w niej kochał. No i co robi "biedny
      miś"? Porobi jej trochę scen zazdrości, ale w gruncie rzeczy cieszy się, że ona
      podoba się facetom, a ona, że jej facet ciągle jest o nią zazdrosny.
      Najważniejsze, to mieć zaufanie do drugiej osoby. O ile wiem, wszystko było ok,
      aż nie przewertowałaś jego archiwum gg. Kto mniej zasługuje na zaufanie - on,
      czy Ty? Ludzie, nie zdradzajcie się - i będzie super. Flirt czy przyjaźń z kimś
      z pracy to nie grzech! I pamiętajcie - zdrowa zazdrość to ważny element związku.
      • qw994 Re: Koleżanka mojego narzeczonego 17.11.06, 22:21
        Jego psychika przystosowana jest do miłosnych podbojów,
        > ludzie to urodzeni poligamiści (służę literaturą),

        Kobiety też (służę literaturą).
        • rapsodiagitana Re: Koleżanka mojego narzeczonego 21.11.06, 19:08
          > Jego psychika przystosowana jest do miłosnych podbojów,
          > > ludzie to urodzeni poligamiści (służę literaturą),
          >
          > Kobiety też (służę literaturą).

          Jako dziewczyna Kozborna, umawiająca się czasem na piwko z kolegami i znosząca
          małe sceny zazdrości, stwierdzam, że on sobie świetnie zdaje sprawę z kobiecej
          poligamicznej natury i jest na nią przygotowany :) A literatury ma pół szafy.
          Ludzie to seryjni monogamiści i lepiej się z tym pogodzić, żeby potem nie robić
          afery z powodu flirtu na gg.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka