surykatka20
30.12.06, 15:28
Jakieś cztery miesiące temu poznałam pewnego młodego męzczyzne, jest ode mnie
starszy 3 lata. polubilismy sie, mysle od razu. lubimy sobie dokuczac,
zartowac, ale gdy potrzeba romawiamy na powaznie.. gdy go poznałam miał
dziewczyne, no oczywiscie jest z nia nadal, tylko ze dzieli ich na codzień
spora odległosc, bo studiuja w róznych miastach. jest z nia jakies 5
miesiecy.. ale do sedna..
od jakiegos czasu owy mężczyzna czesciej sie do mnie odzywa, odprowadza mnie
do domu, chetny jest na jakiekolwiek spedzanie wspolnego wolnego czasu..
oczywiscie nie całowalismy sie, nie stwarzamy tez takich niejasnych sytuacji
itd. bo wiadomo ma dziewczyne, ale poswieca mi coraz wiecej uwagi.. sam tez
ostatnio powiedzial ze w sumie nie wie co dokładnie czuje do tamtej dziewczyny
i nie wie jak dlugo ze soba jeszcze beda.. jasne takie czcze gadanie.. w
kazdym razie nie sadze by chodziło mu o seks ze mna.. moze po prostu brakuje
mu kobiecego towarzystwa? tzn. on ma kolezanki, ale watpie czy z ktoras spedza
tyle czasu co ze mna.. zastanawia mnie co on tak naprawde sobie mysli:> bo nie
ukrywam fajny chłopak, gdyby nie miał dziewczyny.. swoja drogą nie chciałabym
zeby mój chłopak spedzał tyle czasu z jakaś koleżanka..
może on chce jeszcze lepiej mnie poznac.. a potem zerwie z tamta i bedzie ze
mna?:D heh.. a moze to co sie rozwija to z jego strony tylko przyjazn? Drodzy
Forumowicze (? Forumianie? :P) co myślicie?