Dodaj do ulubionych

Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś?

08.01.07, 21:50
Mam pytanie jak wyżej.

Narazie jeszcze niepoddałem się temu zabiegowi, ale głęboko się nad tym
zastanawiam.
Chodzi mianowicie oto, że niechcę mieć dzieci - a wazektomia jest tak naprawdę
jedynym i 100% skutecznym męskim środkiem antykoncepcyjnym.

Dodam,że niemam dzieci i niechcę mieć. Ani własnych, ani tymbardziej cudzych.

Mam pytanie do kobiet. Czy zaakceptowałybyście taką sytuację u swojego
partnera - to pytanie do kobiet które tak jak ja niemają i niechcą mieć potomstwa.

Wiem, wiem - to co napisałem jest cholernie egoistyczne. OK zgadzam się.
Ale nie każdy maży o syrenie w domu, niemówiąc już że o 2-uch!!!

Ja osobiście zamiast inwestować w dzieci wolę sobie odczasu do czasu pojechać
np. na Algreve w Portugalii.

Zadałem to pytanie, bo zastanawiam się, czy powinienem gdy poznam jakąś
kobietę, zaraz na początku związku powiedzieć jej o wzektomii????

Narazie się temu zabiegowi niepoddałem. Ale naprawdę realnie sie nad tym
zastanawiam - i chciałbym wiedzieć czy mówić/czy nie!
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Tak. 08.01.07, 21:55
      Wazekotomia u mężczyzny, który nie chce mieć dzieci oznacza, że jest
      odpowiedzialny i decyzje podejmuje w sposb rozsądny i konsekwentny.
      Bo tak naprawdę przecież człowiek dorosły powinien potrafić zdecydować się czy i
      ile sztuk chce mieć potomstwa:)

      Oczywiście, takich rzeczy nie mówi się na pierwszej randce:) ale w przypadku
      decyzji o wspólnym zamieszkaniu itp - to już powinieneś powiedzieć.
      • men1972 Re: Tak. 08.01.07, 21:59
        OK. Ale czy ty zaakceptowałabyś takiego partnera - czy byś uciekła?
        • sir.vimes Re: Tak. 08.01.07, 22:04
          Ja - zaakceptowałabym. Dlaczego miałabym uciekać?

          Zresztą, i tak myślimy z mężem o jakimś rozwiązaniu tego rodzaju na daleką
          przyszłość. W końcu to jedyna 100% skuteczna metoda antykoncepcyjna .


    • guciua Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 21:55
      Wszystko zależy od sytuacji. Jeśli kobieta również nie będzie chciała mieć
      dzieci, nie widzę problemu.

      Sama chętnie poddałabym się sterylizacji (mam już wystarczającą ilość potomstwa
      i nie bardzo podoba mi się myśl o ciągłym truciu środkami antykoncepcyjnymi)
      niestety w Polsce jest to zabronione prawem.
      • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 21:58
        Ale można znależć lekarza, który się podejmie. Można też wyjechać i przy okazji
        urlopu poddać się sterylizacji.
        • guciua Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 22:03
          Oczywiście, że można.
          Dziwnym natomiast wydaje mi się, że nasze państwo rości sobie prawo do
          decydowania o tym za mnie.
          Tym bardziej, że sterylizacja jest legalną metodą antykoncepcyjną w:
          Austrii, Danii, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Japonii,
          Panamie, Singapurze oraz części USA.
          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 22:05
            U nas też powinna być.
            • absurdello U nas sterylizuje się tylko ... 09.01.07, 02:39
              narzędzia chirurgiczne a i to chyba nie do końca ;)

              Zaprzestano za to sterylizacji igieł i strzykawek jednorazowych ;)) (choć głowy
              za to nie dam :)))
    • nefretete85 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 21:59
      Wg mnie,stanowczo zbyt mało facetów myśli o wazektomii...
      Pozdrawiam ;-)
      • wzrokowiec Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 22:24
        Jakby wazektomia byla 100% sposobem antykoncepcyjnym, to juz dawno bym sie jej
        poddal. Niestety, czytalem, ze nie jest. Polegajac na tamtym zrodle, po
        przecieciu nasieniowodow zwiazuje sie je ponizej miejsca przeciecia (podobnie
        jak wstazka zwiazuje sie bukiet roz, to znaczy naokolo). Sek w tym, ze co kilka
        miesiecy trzeba sie isc badac, czy aby nasnieniowody tymi sciankami sie nie
        zrosły. Bo ponoc zdarzaja sie takie przypadki. No i ktoregos dnia czlowiek sobie
        idzie na badanie, a mila pani pielegniarka mowi, ze znowu w ejakulacie pojawily
        sie pleminiki, zatem w ostatnim czasie mogl pan zostac ojcem :)))
        Jesli ktos posiada inne informacje o tym zabiegu, to bardzo prosze o przyblizenie.

        wZ
        • mn12345 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 19:52
          wzrokowiec napisał:

          > Jakby wazektomia byla 100% sposobem antykoncepcyjnym, to juz dawno bym sie jej
          > poddal. Niestety, czytalem, ze nie jest. Polegajac na tamtym zrodle, po
          > przecieciu nasieniowodow zwiazuje sie je ponizej miejsca przeciecia (podobnie
          > jak wstazka zwiazuje sie bukiet roz, to znaczy naokolo). Sek w tym, ze co kilka
          > miesiecy trzeba sie isc badac, czy aby nasnieniowody tymi sciankami sie nie
          > zrosły. Bo ponoc zdarzaja sie takie przypadki

          bajki oposiwadasz wazekotomia jest 100% skuteczna.
        • jennie Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 23:21
          skoro sterylizacja jest w 99,9% skuteczna (bodajze 1 na milion jest przypadkow zajscia w ciaze po sterylizacji-sic) to dlaczego wasektomia mialaby nie byc tak samo skuteczna?
          • xtrin Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 00:55
            > skoro sterylizacja jest w 99,9% skuteczna (bodajze 1 na milion jest przypadkow

            99,9% to jedna porażka na tysiąc :p.
    • azha Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 22:37
      Gdyby mi też zależało na tym, żeby nie mieć dzieci to zaakceptowałabym i
      podobnie jak ktoś tu już pisał uważam, że jest to przejawem dojrzałej,
      odpowiedzialnej i konsekwentnej postawy, wiec tym bardziej TAK.
      Pytanie czy o tym mówić kobiecie od razu... na wejście bym nie serwowała takich
      informacji o sobie, kiedy dochodzi się do poważnych tematów warto wtedy ten
      poruszyć.
    • poranaherbate Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 23:13
      jesli bedzie chciala miec dzieci to nie bedzie chciala z Toba byc:) poza tym co
      bedzie jak Ci sie kiedys odmieni:)
    • lim25 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 08.01.07, 23:28


      ja nie, w moim babskim :)umysle ...odczytuje sytuacje kiedy dwoje ma
      dzieci ..jako cud i wroznienie ..

      i absolutnie powinienes powiedizec ..odrazu ..postawic sprawe jasno,
      wyjasnic, uswiadomic ...

      bo sprawa z instynktem macierzyńskim ...wyglada tak ze są koncepcje od
      tego ze jest to jakies kulturowy, wytworozny stan po zdanie ze jest to cos
      bardziej pierowtnego i ze pojawia sie na jakims etapie zycia kobiety ..wiec
      odszukaj takiej ktora jest pewna żę nigdy nie zeche miec dzieci ..zebys nie
      skrzywdził takiej , kotra keidys zapragnie zebys powiedzil jej "chce miec z Toba
      dziecko" a nie bedzie mogla tego uslyszec i bedzie rozdarta miedzy miłoscia do
      Ciebie a pragnieniem posiadania dziecka ..
      • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 09:39
        Kobiety, też potrafią podejmować takie decyzje na poważnie - nie każdej musi się
        "odmienić."
        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:04
          Wiesz,

          W duzym stopniu to kwestia gospodarki hormonalnej, mamy na to umiarkowany wpływ…
          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:39
            Kompletna bzdura - najwyżej może to być kwestia presji społecznej.

            Jeżeli człowiek nie wie czy chce czy nie chce mieć lub mieć więcej dzieci - nie
            powinien się sterylizować. Jeżeli wie jest tego pewien - żadne hormony na niego
            nie wpłyną...
            Pewnie masz na myśli osoby bezdzietne, które koncentrują się na czymś innym i
            nie pozwalają sobie na spokojnie przemyśleć czy chcą czy nie chcą. Rzeczywiście,
            tak podejmowana decyzja może okazać się błędna.
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 09:44
              sir.vimes napisała:

              > Kompletna bzdura - najwyżej może to być kwestia presji społecznej.

              sir.vimes - widzę, że nie wiesz, o czym piszesz...
              Poczytaj sobie najpierw - ale może nie felietony w gazetach, tylko coś bardziej
              fachowego..


              > Jeżeli wie jest tego pewien - żadne hormony na niego
              > nie wpłyną...

              I to jest właśnie bzdura.
              To, czego jesteś pewien w wieku lat 26 może być przeciwieństwem tego, czego
              będzie chciał 10 lat później.
              Polecam lekturę o biochemii człowieka. Przydałoby się też co nieco o
              psychologii.


              • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:47
                Czytasz inne książki...

                Pewnie też wierzysz, że faceci są z Marsa a kobiety zazdroszczą mężczyznom penisa?
          • lupus76 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 13:48
            I Ty to mówisz? Znaczy jak zwierzę, bez użycia mózgu?? Tak zdaje się mówiłaś na
            forum dot. młżeństwa. Taki relatywizm semantyczny, hę?
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 09:45
              lupus76 napisał:

              > I Ty to mówisz? Znaczy jak zwierzę, bez użycia mózgu?? Tak zdaje się mówiłaś
              na
              >
              > forum dot. młżeństwa. Taki relatywizm semantyczny, hę?

              Mój drogi, to się wszystko zaczyna w mózgu i w mózgu kończy....
              Tu się nic nie dzieje bez udziału mózgu, zapewniam Cię.
    • olifanka Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 00:22
      Uwazam ze masz oczywiscie prawo wyboru, ale to zla decyzja. Bo mozesz kiedys
      zaczac zalowac. Mozesz spotkac milosc swojego zycia i zapragnac dzieci z ta
      wlasnie osoba, dla siebie, dla niej, dla was. I moze sie okazac ze chcialbys
      cofnac czas i ze bardzo sie nie da.
      Ja, coprawda jestem kobieta, ale podobnie jak Ty nie chcialam miec dzieci. W
      poprzednich zwiazakch stanowczo stawialam sprawe. Nie i koniec. Ale poznalam
      mezczyzne, ktory jest miloscia mojego zycia i dzieki niemu poznalam co to
      znaczy zechciec miec dziecko z TYM KIMS KONKRETNYM. Dziecko z milosci.
      I nie z racji wielkiego instynktu macierzynskiego, tylko z czystej milosci.
      I wierz mi - jest to ogromne odkrycie.
      Trzymam kciuki za decyzje ktora podejmiesz, ale bardzo powaznie zastanow sie
      czy aby napewno tak radykalne rozwiazania sa dobre.

      A co Twojego pytania - dla mnie takie stawianie sprawy to duzy egoizm, wiec nie
      wiem czy chcialabym byc z kims kto tak postapil, chyba wolalabym wiedziec ze
      partner jest po prostu bezplodny, niz ze zadecydowal niejako za mnie, nim mnie
      poznal. Chyba nie pasowaloby mi to.

      Pozdrawiam
      • absurdello No właśnie, tylko krowa nie zmienia poglądów 09.01.07, 02:43
        machnie sobie operację a za jakiś czas nagle go zacznie męczyć chęć posiadania
        dziedzica/dziedziczki a będzie już za późno ...
        To, że teraz nie chce mieć dzieci nie oznacza (mimo zastrzegania się), że mu
        się nie odmieni (latka lecą a samotność tylko czyha :))))
        • sir.vimes To sobie adoptuje 09.01.07, 09:42
          Jeżeli naprawdę zmieni decyzję - są kliniki, są domy dziecka.
          Najważniejsze, że na 100% nie narobi niechcianych wpadek.

          A poza tym - dzieci nie są lekiem na samotność.
          • ewik_75 Re: To sobie adoptuje 10.01.07, 09:47
            sir.vimes napisała:

            > Jeżeli naprawdę zmieni decyzję - są kliniki, są domy dziecka.
            > Najważniejsze, że na 100% nie narobi niechcianych wpadek.
            >
            > A poza tym - dzieci nie są lekiem na samotność.

            Boże, jak Ty mało wiesz.....
            Aż boli, jak sie takie bzdury czyta...
            Sir.vimes - ile Ty masz lat? 16?
            • sir.vimes Re: To sobie adoptuje 10.01.07, 12:35
              Przede wszystkim mam dziecko - i uważam, że nie każdy musi dzieci mieć. Im
              trudniej będzie ludziom o dziecko - tym dla dziecka lepiej.
              Pan po wazektomii bęzie musiał naprawdę mocno chcieć i mocno się postarać by
              mieć dziecko - i dobrze, bo kiszonych noworodków z wpadki wszyscy w Polsce
              powinni mieć już dość.
              • ewik_75 Re: To sobie adoptuje 10.01.07, 12:37
                sir.vimes napisała:

                > Przede wszystkim mam dziecko - i uważam, że nie każdy musi dzieci mieć.

                Pewnie, że nie. Wcale tak nie uważam.

                Im
                > trudniej będzie ludziom o dziecko - tym dla dziecka lepiej.

                niekoniecznie...

                > Pan po wazektomii bęzie musiał naprawdę mocno chcieć i mocno się postarać by
                > mieć dziecko - i dobrze, bo kiszonych noworodków z wpadki wszyscy w Polsce
                > powinni mieć już dość.

                Ale też odrobina zdorwego rozsądku też chyba nie zawadzi, co?
                mamy skłonność jako naród do popadania ze skrajności w skarjność.
                Z jednej strony noworodki z wpadki - coraz częsciej znajdowane na śmietnikach,
                z drugiej- wazektomia.
                Ludzie - jest sporo rozwiązań pośrednich!


      • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:06
        Podpisuję się,….

        Znam sytuację, kiedy dziewczyna poddała się odpowiednikowi tego zabiegu…
        Po dwóch latach strasznie żaluje i myśli o adopcji…
        To tak BTW..

        Ludzie się zmieniają i ich podejście do życia też.
        Trzymam kciuki, żebyś nigdy nie żałował swojej decyzji bez względu na to, jaką
        podejmiesz...
    • enith Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 04:14
      Mój chłopak (zanim się poznaliśmy) poważnie rozważał wazektomię, miał już nawet
      umówioną wizytę. Wyszedł z założenia, że dzieci z żoną mieć nie chcą. Jakiś
      później małżeństwo się rozpadło (po 18 latach), a potem poznaliśmy się. Po kilku
      randkach, kiedy wszystko zaczęło między nami iść w bardzo poważnym kierunku,
      wyznał mi, jakiej ulgi doznaje teraz na myśl, że stchórzył i tamtego dnia nie
      poszedł na umówiony zabieg. Ma 43 lata i chce mieć ze mną dziecko.
      Pytasz czy uciekłabym? Nie, zakochana na pewno nie, bo w końcu zawsze można
      zaadoptować, przeprowadzić in-vitro. Ale cholernie szkoda by mi było
      tradycyjnych starań o dziecko ;-) Przemyśl tę decyzję poważnie i dogłębnie, a
      przede wszystkim zapoznaj się z wszelkimi skutkami ubocznymi zabiegu (jak np.
      niemożność erekcji czy przedwczesna ejakulacja).
      • maretina Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 08:16
        do in vitro facet musi miec plemniki moja droga. cukrem pudrem nie zaplodnisz
        komorki jajowej, nawet na szkle.
        czasami mozliwa jest punkcja jadra i pobrania stamtad plemnikow.... ale nie
        zawsze, nie ukazdego i nie zawsze pobrane plemniki sa wystarczajacej jakosci by
        zaplodnic komorke jajowa.
    • jack79 Uważaj chłopie... 09.01.07, 07:59
      bo jak już to zrobisz to w sumie nie będziesz miał prawa mówić o sobie
      mężczyzna...
      co prawda dalej będziesz samcem z gatunku homo sapiens, ale mężczyzną można
      nazwać tylko te samce które są zdolne zapłodnić kobietę :)

      choćby z tego powodu powinieneś o tym zapomnieć :)
      • smok_sielski Re: Uważaj chłopie... 09.01.07, 08:45
        > co prawda dalej będziesz samcem z gatunku homo sapiens, ale mężczyzną można
        > nazwać tylko te samce które są zdolne zapłodnić kobietę :)

        Jesli dla ciebie jedynym wyznacznikiem meskosci jest mozliwosc zaplodnienia
        kobiety to wspolczuje
        smok
        • jack79 Re: Uważaj chłopie... 09.01.07, 09:46
          smok_sielski napisał:

          > Jesli dla ciebie jedynym wyznacznikiem meskosci jest mozliwosc zaplodnienia
          > kobiety to wspolczuje
          > smok

          jeśli nie rozumiesz że to zabawny argument mający skłonić do rezygnacji faceta
          z jego pomysłu to współczuje

          ale nawiązując do tematu:
          dlaczego jak facetowi uciąc jajka to się go nazywa eunuchem a nie mężczyzną?
          • sir.vimes Re: Uważaj chłopie... 09.01.07, 10:40
            Przy wazektomii nic się nie ucina a już napewno nie jąder. To nie jest to samo
            co np. kastracja kocura.
            • jack79 Re: Uważaj chłopie... 09.01.07, 11:04
              jasne ze tak
              chodziło mi tylko o to że jak ktoś traci możliwość rozmanazania się to w jakiś
              sposób traci "męskość"
              eunuch traci ją zupelnie dla nazywany jest eunuchem a nie mężczyzną :)

              kiedyś po kilku głębszych pewien lekarz powiedział coś takiego:
              wsród osobników gatunku ludzkiego możemy wyróżnić dwa rodzaje osobników
              samce i samice
              nazywanie wszystkich mianem mężczyzny i kobiety to zbyt daleko idące uogólnienie
              tak naprawdę mężczyźni to samce zdolne do zapłodnienia kobiety
              kobiety to samice zdolne do urodzenia dziecka
              dlatego na samice niedojrzałe mówi się dzieczynki
              na niedojrzałych samców mówi się chłopcy
              ponieważ jednak w naszych czasach panuje tzw. polityczna poprawnośc ta
              definicja jest skrzetnie ukrywana, a temat pomijany bo jak wytłumaczyć 60-
              letniej samicy że nie jest kobietą?
              Pan lekarz był po naprawdę kilku głębszych bo wśród ludzi którzy go słuchali
              były również kobiety...przegrane miał do końca imprezy :)
              ja byłem wtedy dość młody, ale wtedy poznałem pojęcie "politycznej poprawności"
              a więc wiedzy popartej logiką z którą jednak nie nalezy się obnosić :)
      • mcbeal28 Re: Uważaj chłopie... 09.01.07, 10:26
        wszystko robimy, żeby nie być (w sensie dosłownym) zapłodnione...

        a ty piszesz, że mężczyzną nie jest ten kto nie może zapłodnić.
        Dość 'rewolucyjny'pogląd jak na 21 wiek.
        tylko pogratulować;-(

        jack79 napisał:

        > co prawda dalej będziesz samcem z gatunku homo sapiens, ale mężczyzną można
        > nazwać tylko te samce które są zdolne zapłodnić kobietę :)
    • maretina Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 08:03
      nie. chyba, ze mialabym juz swoje dzieci.... poza tym wydajesz sie plytki. bo
      jak mozna porownywac posiadanie dzieci do wyjazdu do portugalii? mieszasz sfery
      duchowe z konsumpcja. sadze, ze nie dogadalabym ise z facetem, ktory
      przedewszystkim MA a dopiero potem JEST.
    • spacecoyote Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 08:55
      Mnie by nie przeszkadzalo. Ale ja tez nie chce miec dzieci. Nawet bym sie
      cieszyla, ze sie nie musze juz meczyc z antykoncepcja.
      • trypel Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 09:39
        Weźcie Panowie tylko pod uwagę że jeszcze pół roku po wazektomii sperma ma prawo
        mieć jakiegoś zagubionego plemnika :) trzeba po operacji parę razy zrobić
        badania czy faktycznie jest już OK :)
        No i zawsze dla upartych istnieje możliwść zamrożenia spermy w banku jakby się
        zdanie zmieniło.
        Myślę o tym od roku ale jeszcze nie jestem na 100% pewny
        • sir.vimes Słuszna uwaga 09.01.07, 09:43
          No i zawsze dla upartych istnieje możliwść zamrożenia spermy w banku jakby się
          zdanie zmieniło.
          • maretina Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 10:36
            tak, ale: przchowywanie roczne to ok 6 stow.
            nie ma gwarancji, ze rozmrozone nasienie na pewno bedzie ok.
            procedura in vitro z wizytami lekarskimi, badaniami, kosztem stymulacji to
            kilkanascie tysiecy zlotych.
            a co jak sie nie uda a plemniki zamrozone sie skoncza? przeciez litra spermy
            nie zamrozisz.
            stymulacja do in vitro nie jest obojetna dla zdrowia partnerki, wiaze sie z
            codziennym podawaniem zastrzykow w brzuch, rozkladaniem nog przed lekarzami co
            drugi dzien, potem znieczulenie do transferu, po transferze kilogramy sterydow.
            kur.wa mac co za zero meskie swiadomie narazi swoja partnerke na taki horror?
            szanse an ciaze z inv czy ICSI lub innej formy sztucznego zaplodnienia to kilka
            procent. utrzymanie takich ciaz tez jest trudniejsze a ryzyko ciazy mnogiej
            wieksze.
            o tej metodzie na zostanie ojcem tak lekkomyslnie moze mowic tylko ktos kto nie
            wie o czym mowi.
            • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 10:41
              tak, ale: przchowywanie roczne to ok 6 stow.

              Dziecko z wpadki to rocznie więcej niż 6 stów:))))
              • maretina Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 10:46
                sir.vimes napisała:

                > tak, ale: przchowywanie roczne to ok 6 stow.
                >
                > Dziecko z wpadki to rocznie więcej niż 6 stów:))))
                a co powiesz na dalsze argumenty? zbilas je milczeniem. wybralas tylko ten
                wygodny dla faceta. a co ze zdrowiem kobiety?
                naprawde uwazasz, ze dziecko powinno byc poczete pod szkielkiem tylko dlatego,
                ze tatus kiedys mial focha i sie okaleczyl?
                jesli dziecko ma byc owocem wielkiej milosci, pragnien, to wierz mi, ze sala
                zabiegowa i grono medykow pomiedzy kobiecymi nogami to nie st zaden romantyzm.
                • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 10:52
                  Przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej też nie jest idealne dla zdrowia
                  kobiety:) A skuteczniejsza od pigułek jest właśnie wazektomia.
                  Poza tym można dziecko adoptować - bez żadnych kosztów zdrowotnych.

                  I jeszcze jedno -ciąża też może być obciążająca dla zdrowia matki.
                  • maretina Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 10:58
                    bzdury piszesz. adoptowane dziecko to nie jest substytut wlasnego. nie mieszaj
                    dwoch roznych spraw: adopcji i rozmnazania sie. nie kazdy jest zdolny do
                    pokochania cudzego dziecka... a tym bardziej ktos, kto nie chce miec wlasnych.
                    adopcja to trudniejsza milosc. ona nie ejst tak naturalna i bezwarunkowa jak ta
                    do dziecka, ktopre jest twoje.
                    widze, ze o adopcji wiesz tyle samo co o inv. zatem spiesze z wyjasnieniami, ze
                    nie kazdy przejdzie procedure adopcyjna, a jak ja juz przejdzie, to oczekiwanie
                    na dziecko mozebyc kilkuletnie. na dodatek moze sie okazac, ze jedyne co ci
                    zaoferuja to nastolatek z kolosalnymi problemami, ktlorymi uraczyli go zli
                    rodzice. nie wierze, zeby ktos tak egoistycznie nastawiony do zycia ( porazil
                    mnie argument "wole jechac do portugalii niz wydac na dziecko")mial takiej
                    osobie cos wartosciowego i trwalego do zaoferowania.

                    co do antykoncepcji hormonalnej: nikt sila do tego nie namawia. ja nie
                    przyjmuje, nie chce.
                    • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 09.01.07, 12:07
                      adoptowane dziecko to nie jest substytut wlasnego.

                      Adoptowane dziecko to jest WŁASNE dziecko.
                      Oczywiście, że nie każdy przejdzie przez procedurę adopcyjną, bo też nie każdy
                      nadaje się by mieć i wychowywać dzieci. Posiadanie plemników jest tu najmniej
                      istotne.
                      Dziecko kilkuletnie nie jest gorsze od niemowlęcia.

                      Najwspanialsze w adopcji jest to, że adopcyjni rodzice NAPRAWDĘ CHCĄ mieć dziecko .

                      • mcbeal28 zgadzam sie z... 09.01.07, 12:18
                        zgadzam sie z każdym słowem, które tu zostało napisane.

                        sir.vimes napisała:

                        > adoptowane dziecko to nie jest substytut wlasnego.
                        >
                        > Adoptowane dziecko to jest WŁASNE dziecko.
                        > Oczywiście, że nie każdy przejdzie przez procedurę adopcyjną, bo też nie każdy
                        > nadaje się by mieć i wychowywać dzieci. Posiadanie plemników jest tu najmniej
                        > istotne.
                        > Dziecko kilkuletnie nie jest gorsze od niemowlęcia.
                        >
                        > Najwspanialsze w adopcji jest to, że adopcyjni rodzice NAPRAWDĘ CHCĄ mieć
                        dziec
                        > ko .
                        >
                        • maretina Re: zgadzam sie z... 09.01.07, 12:42
                          nonsens, mozecie sobie robic czary mary a adoptowane dziecko i tak bedzie kogos
                          innego. nie da sie oszukac rzeczywistosci, nie ma co oszukiwac siebie ani
                          adoptowanego dziecka.
                          poza tym denerwuje mnie takie gornolotne pieprzenie o adopcji, robienie z
                          siebie publicznie matki teresy z kalkuty a realnie nie robi sie nic, zeby te
                          dzieci z omow dziecka zaadoptowac. hipokryzja kwitnie.
                          nie przeszlybyscie przez procedure adopcyjna bo tam na starcie odpadaja
                          hipokryci, ktorzy udaja, ze od momentu podpisania papierka w sadzie, beda mieli
                          swoje dziecko. w adopcji chodzi o zaspokojenie potrzeb dziecka, tymczasem tu
                          ciagle na plan pierwszy wysuwa sie zaspokojenie potrzeb doroslych ludzi, ktorzy
                          o adopcji nie wiedza nic. maja tylko piekny sielski obrazek w swojej wyobrazni,
                          poza tym pustka.zero swiadomosci i checi zmierzenia sie z prawdziwa strona
                          adopcji.
                          • mcbeal28 trudno zrozumieć 09.01.07, 12:53
                            co ty tu wypisujesz

                            maretina napisała:

                            > nonsens, mozecie sobie robic czary mary a adoptowane dziecko i tak bedzie
                            kogos
                            >
                            > innego. nie da sie oszukac rzeczywistosci, nie ma co oszukiwac siebie ani
                            > adoptowanego dziecka.
                            > poza tym denerwuje mnie takie gornolotne pieprzenie o adopcji, robienie z
                            > siebie publicznie matki teresy z kalkuty a realnie nie robi sie nic, zeby te
                            > dzieci z omow dziecka zaadoptowac. hipokryzja kwitnie.
                            > nie przeszlybyscie przez procedure adopcyjna bo tam na starcie odpadaja
                            > hipokryci, ktorzy udaja, ze od momentu podpisania papierka w sadzie, beda
                            mieli
                            >
                            > swoje dziecko. w adopcji chodzi o zaspokojenie potrzeb dziecka, tymczasem tu
                            > ciagle na plan pierwszy wysuwa sie zaspokojenie potrzeb doroslych ludzi,
                            ktorzy
                            >
                            > o adopcji nie wiedza nic. maja tylko piekny sielski obrazek w swojej
                            wyobrazni,
                            >
                            > poza tym pustka.zero swiadomosci i checi zmierzenia sie z prawdziwa strona
                            > adopcji.
                          • sir.vimes Re: zgadzam sie z... 09.01.07, 12:53
                            mozecie sobie robic czary mary a adoptowane dziecko i tak bedzie kogos
                            innego. nie da sie oszukac rzeczywistosci, nie ma co oszukiwac siebie ani
                            adoptowanego dziecka.

                            Rodzice adopcyjni są bardziej rodzicami niż biologiczni. Liczy się to, kto
                            dziecko wychowuje, kocha, utrzymuje, dba o jego rozwój - a nie jajeczka i
                            plemniczki.

                            > nie przeszlybyscie przez procedure adopcyjna bo tam na starcie odpadaja
                            > hipokryci, ktorzy udaja, ze od momentu podpisania papierka w sadzie, beda mieli
                            >
                            > swoje dziecko.

                            Tego ty byś sobie może życzyła - ale tak nie jest.
                  • ewik_75 Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 09:53
                    sir.vimes napisała:

                    > Przyjmowanie antykoncepcji hormonalnej też nie jest idealne dla zdrowia
                    > kobiety:)

                    wiesz, to żadne porównanie...
                    owszem, ale po pierwsze są jeszcze inne rodzaje skutecznej antykoncpecji, nie
                    tylko pigułki.
                    Po drugie -porównanie obciążenia organizmu na skutek coraz łagodniejszych
                    pigułek hormonalnych do tego spustoszenia,m jakie czyni się przy in vitro to
                    jak porównanie wykopu w ogródku i dziury jaka została po Nagasaki po wybuchu
                    bomby atomowej.

                    Adopcja wiąże się z długim, trudnym procesem i kupą nerwów, więc ten wpływ
                    taki "zerowy" na zdrowie na pewno nie jest.
                    A ciąża może jest obciążająca i trudna dla organizmu matki, ale może też
                    działać dobroczynnie poprzez ogromnie wzmożoną emisję hormonów….

                    Naprawdę nie ma co porównywać...

                    A skuteczniejsza od pigułek jest właśnie wazektomia.
                    > Poza tym można dziecko adoptować - bez żadnych kosztów zdrowotnych.
                    >
                    > I jeszcze jedno -ciąża też może być obciążająca dla zdrowia matki.
                    • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 12:46
                      Adopcja wiąże się z długim, trudnym procesem i kupą nerwów, więc ten wpływ
                      taki "zerowy" na zdrowie na pewno nie jest.

                      I bardzo dobrze - dzieci nie powinny pojawiać sie ot, tak, jak z palca strzelił.
                      • ewik_75 Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 13:03
                        sir.vimes napisała:

                        > Adopcja wiąże się z długim, trudnym procesem i kupą nerwów, więc ten wpływ
                        > taki "zerowy" na zdrowie na pewno nie jest.
                        >
                        > I bardzo dobrze - dzieci nie powinny pojawiać sie ot, tak, jak z palca
                        strzelił
                        > .

                        I sie nie pojawiaja.
                        ale w zwiazku z tym argument, ze lepiej adoptowac, bo to nie obciaza organizmu
                        jest nieprawdziwy.
                        • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 13:10
                          Adopcja nie obciąża organizmu matki w taki sposób jak ciąża - kto twierdzi
                          inaczej jest po prostu głupi.

                          Nie jest tez lepszą ani gorszą alternatywą dla ludzi pragnących dziecka. To dość
                          normalna sprawa, natomiast z punktu wodzenia dzieci i społeczeństwa o tyle
                          wspaniała, że niemal całkowicie eliminuje ryzyko powstania rodziny
                          patologicznej, w której dziecko pojawiło sie niechciane.
                          • ewik_75 Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 13:12
                            sir.vimes napisała:

                            > Adopcja nie obciąża organizmu matki w taki sposób jak ciąża - kto twierdzi
                            > inaczej jest po prostu głupi.
                            >
                            > Nie jest tez lepszą ani gorszą alternatywą dla ludzi pragnących dziecka. To
                            doś
                            > ć
                            > normalna sprawa,


                            skoro tak, to dlaczego ludzie najpierw latami walczą o biologiczne potmostwo i
                            dopiero potem EWENTUALNIE decydują się na adopcję???
                            Przeciez to lżej dla organizmu, zdrowiej, szybciej, takie samo ma znaczenie i
                            tak samo będzie kochane....?
                            Powinnyśmy w ogóle przestać się rozmnażać, a domy dziecka powinny stracić rację
                            bytu..
                            • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 13:18
                              Dużo ludzi uważa, że dziecko adoptowane jest "mniej swoje", gorsze.

                              Kwestia wychowania.
                              Kwestia durnych opowiastek o tym, że jak nie wiadomo , kto zrobił dziecko to
                              pewnie morderca - więc i dziecko będzie mordercą... Itp bzdury.

                              Oczywiście, starsze dzieci adoptowane, z przykrymi wspomnieniami potrzebuja
                              więcej pracy i troski ze strony nowych rodziców.

                              Ale w końcu dzieci nie ma się po to by było łatwo i bez przeszkód:)
                              • ewik_75 Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 14:05
                                sir.vimes napisała:

                                > Dużo ludzi uważa, że dziecko adoptowane jest "mniej swoje",

                                bo jest "mniej swoje".
                                • sir.vimes Re: Słuszna uwaga 10.01.07, 14:29
                                  Jeżeli chodzi o miłość - jest tak samo "swoje".

        • mn12345 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 19:43
          rypel napisał:

          > Weźcie Panowie tylko pod uwagę że jeszcze pół roku po wazektomii sperma ma praw
          > o
          > mieć jakiegoś zagubionego plemnika :) trzeba po operacji parę razy zrobić
          > badania czy faktycznie jest już OK :)


          OSTRO PRZESADZIłEś to kilka tygodni ale nie rok. nie odżywiana komórka nie
          przetrwa pół roku
      • jola.pedagogspoleczny Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 09:49
        Co do twoich rozważań, to jeśli już byś się zdecydował, możesz zawsze ,,oddać''
        plemniki do ,,przechowania'' i potem w razie zmiany zdania możesz przekazać je
        partnerce, przez zapłodnienie in vitro.

        Jednak pamiętaj, że nie ma 100% metody antykoncepcji. Każdy sposób może
        zawieść. Moja znajoma miała podwiązane jajniki (podobno 100% metoda
        antykoncepcyjna) ze względów zdrowotnych. Miała już 3 dzieci a każda kolejna
        ciąża coraz bardziej niszczyła jej organizm. Ostatną ciążę lekarze radzili jej
        usunąć, bo groziło to jej zdrowiu i życiu, ale szczęśliwie urodziła. Potem
        poddała się zabiegowi podwiązania jajników. Po kilku miesiącach okazalo się, że
        jest w ciąży i to mnogiej!!! Musiała poddać sie aborcji, bo tego by na pewno
        jej organizm nie wytrzymał (przecząc tym samym własnym zasadom moralnym).
        Lekarze zapewniali ją, że to 100% metoda i że w ciążę nie zajdzie, a jednak. O
        podobnych przypadkach słyszałam w odniesieniu do mężczyzn (mimo wazektomii
        mężczyźni jednak mieli dzieci).

        Co do twojego pytania, to będąc twoja potencjalną dziewczyną wolałabym, żebyś
        na początku znajomości mi powiedział o dokonanym zabiegu. Jestem osobą, która
        bardzo szybko przywiązuje sie do ludzi i mówienie o tym, że nie możesz mieć
        dzieci powinno nastąpić wg. mnie dużo wcześniej, niż zamieszkanie ze sobą.
        • mn12345 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 19:54
          > mimo wazektomii
          > mężczyźni jednak mieli dzieci).

          e tam nie wierze w te pierdoły kotś z boku strzelił
    • maialina1 nie 09.01.07, 09:47
      Ja oczywiscie nie zaakceptowalabym, nawet gdybym nie chciala miec dzieci,
      poniewaz skad mozesz wiedziec ze kiedys ci sie nie zachce?
      Nawet jesli masz okreslony uksztaltowany charakter i poglady na swat, to nie
      mozesz przeciez pewnych rzeczy wykluczyc, na przyklad takiej ze kiedys
      zakochasz sie jak szalony w jakiejs cudownej kobiecie, ale ona źle zareaguje na
      wieść że jestes kastrowany, i co wtedy?
      Ona moze nawet nie chciec miec dzieci, ale sam fakt ze ma sie "wykastrowanego"
      faceta moze niejednej przeszkadzac, ujmować w jej oczach meskosci.
      • sir.vimes nie???? 09.01.07, 09:50
        Ona moze nawet nie chciec miec dzieci, ale sam fakt ze ma sie "wykastrowanego"
        faceta moze niejednej przeszkadzac, ujmować w jej oczach meskosci.

        Czyli jest niemądrą lalunią , która woli truć się chemią aż do menopauzy, byle
        by w płynie ejakulacyjnym były plemniki?
        Jej problem:)))))
        • maialina1 Re: nie???? 09.01.07, 09:54
          Na miano "laluni" bardziej wedlug mnie zaslugje facet ktory chce sie
          wykastrowac.
          W kazdym razie nie chodzi tu o poziom zawartosci plemnikow w plynie
          ejakulacyjnym, tylko o sam fakt.
          • trypel Re: nie???? 09.01.07, 10:00
            Nie wpadłbym żeby wartosciować dziewczynę pod kątem czy moze czy nie mieć ze mną
            dzieci... Jak kocham ją to ją a nie potencjalne potomstwo.
            • maialina1 Re: nie???? 09.01.07, 10:05
              Juz pisalam ze potomstwo nie ma tu nic do rzeczy, i jestem swietnie w stanie
              zrozumiec osoby ktore nie lubia dzieci i wrecz sie nimi brzydzą (sama za
              dzieciakami nie przepadam).
              Natomiast wartościuję, jak najbardziej, w kategoriach "meskosci"
              i "kobiecosci". Tak jak kobieta ktora nie odczuwa orgazmu z jakichs tam
              przyczyn może byc mniej kobieca w oczach mezczyzn, tak samo facet ktory jest
              wykastrowany moze byc mniej meski w oczach kobiet.
              • sir.vimes Re: nie???? 09.01.07, 10:32
                W oczach kobiet, które oceniają mężczyznę po ilości plemników... Bo
                wysterylizowany mężczyzna orgazmy i wytryski ma - musisz pod mikroskopem
                wydzielinę badać by dostrzec brak plemników.
                • maialina1 Re: nie???? 09.01.07, 10:57
                  Juz pisalam, ale najwyrazniej mnie nie suchasz znaczy nie czytasz) ze to NIE
                  CHODZI O ILOSC PLEMNIKOW tylko o FAKT.
                  • sir.vimes Re: nie???? 09.01.07, 12:07
                    Ale jaki fakt?????
                    • glamourous Re: nie???? 09.01.07, 15:18
                      Zgadzam sie z maialina, cos w tym jest. Podswiadomosc niestety reaguje roznie
                      na takie "zamachy na naturze". Ja na przyklad mam w pracy kolege, Anglika,
                      ktorego uwielbiam jako czlowieka, dodam ze jest przystojny i niczego mu nie
                      brakuje, ale odkad zwierzyl mi sie ze mial vasektomie nie patrze juz na niego
                      tak jak dawniej. Opowiedzial mi ze szczegolami przebieg zabiegu i
                      rekonwalescencje. Ohyda. Nie wyobrazam sobie siebie w lozku z facetem ktory
                      swiadomie tak sie okaleczyl, ktory biologicznie jest, co by nie mowic,
                      niepelnowartosciowy. Mnie by osobiscie przeszkadzalo, ze moj facet tryska we
                      mnie jakims surogatem ;-) a nie pelnowartosciowa sperma. Jest w tym czynnik
                      podswiadomy, dla mnie seks (i zwiazek) opieraja sie w sporej mierze na
                      podswiadomosci i biologii, i tak jest u sporej czesci samic w okresie
                      rozrodczym.
                      "Trucie sie" pigulkami przynajmniej jest odwracalne i jakies takie
                      bardziej "bezawaryjne". A przeciez i mimo tego faktu kobiety ktore biora
                      pigulki czesto traca libido a ich mezczyzni podswiadomie mniej ich pragna niz
                      kobiet, u ktorych feromonalnie wyczuwaja jajeczkowanie (mialam kilka razy
                      przerwy w braniu pigulek i wiem jak w tym czasie skoczylo mi libido, szalal
                      rowniez z moj partner, bo wyczuwal ze jestem plodna - jednak biologia robi
                      swoje, choc dzieci w tamtym czasie miec absolutnie nie chcielismy)

                      Tyle ze pigulki mozna w kazdym momencie bezawaryjnie odstawic, na szczescie
                      odwrocenie vasektomii tez jest teoretycznie mozliwe choc zdecydowanie bardziej
                      inwazyjne.
                      • sir.vimes Re: nie???? 09.01.07, 20:01
                        Opowiedzial mi ze szczegolami przebieg zabiegu i
                        rekonwalescencje.

                        To tłumaczy czemu przestał być atrakcyjny.
                    • maialina1 Re: nie???? 10.01.07, 13:05
                      sir.vimes napisała:

                      > Ale jaki fakt?????

                      O fakt bycia z KASTRATEM.
                      W dodatku kojarzy mi sie to nieprzyjemnie z kotami.
                      • sir.vimes Re: nie???? 10.01.07, 13:12
                        Facet po wazektomii to nie to samo co kastrat - kastrat nie ma męskich hormonów
                        (i jąder) a po wazektomii ma męskie hormony tylko nie produkuje plemników
                        (natomiast ma płyn ejakulacyjny więc ma normalne wytryski - dopóki ci nie powie,
                        nie połapiesz się w żaden sposób).

                        Obejrzyj u znajomych kota-kastrata.
          • maialina1 Re: nie???? 09.01.07, 10:02
            A wracając do samego ainteresowanego, to mysle ze wilka role odgrywa tutaj tez
            wek i sytuacja "uczuciowa" - tak to nazwijmy.
            Jak wiadomo kiedy czlowiek sie po uszy zakochuje, to jest gotowy zrobic
            przerozne rzeczy byleby uszczesliwic druga osobe. Jesli koles nie jest
            zakochany, lub nigdy nie posmakowal prawdziwej milosci, to uwazam calą tą
            dyskusję za jalową.
            Wracając do wieku: jesli chlopak ma 25 - 30 lat to nie ma sie co dziwic ze
            jeszzce nie poczul ochty na zakladanie rodziny. Teraz nawet kobiety odczuwają o
            wiele pozniej instynkt macierzynski (niz jeszcze 50 lat temu), a co dopiero
            faceci. Jesli natomiast ma na karku czetrdziestke, to uwazam ze decyzja o
            kastracji moze byc w jakis tam sposob uzasadniona.
          • sir.vimes Re: nie???? 09.01.07, 10:30
            > Na miano "laluni" bardziej wedlug mnie zaslugje facet ktory chce sie
            > wykastrowac.

            Oczywiście, wiadomo, że najlepszy mężczyzna to ten co pcha się ze swoją
            nieproszona płodnością - no i najważniejsze, że chłopem jest, że jeszcze może.

            Ja uważam , że dorosły mężczyzna może być na tyle rozumny , by wiedzieć ile chce
            mieć dzieci.
        • ewik_75 Re: nie???? 09.01.07, 10:12
          > Czyli jest niemądrą lalunią , która woli truć się chemią aż do menopauzy, byle
          > by w płynie ejakulacyjnym były plemniki?
          > Jej problem:)))))

          Jeśli On by ją kochal, to również i jego problem..
          Co więcej - problem nie do rozwiązania.
          Nie jestem zwolenniczką radyklanych rozwiązań, jeśli tą samą skuteczność można
          uzyskać innymi metodami,
          nie zamykając sobie ostatecznie różnych dróg….

          • sir.vimes Re: nie???? 09.01.07, 10:34
            No właśnie - dla kochającego mężczyzny zdrowie i stres partnerki to także jego
            problem.
            Jeżeli dysponuje skuteczną metodą zaradzenia tym problemom - może skorzystać.
            • ewik_75 Re: nie???? 10.01.07, 10:06
              sir.vimes napisała:

              > No właśnie - dla kochającego mężczyzny zdrowie i stres partnerki to także jego
              > problem.
              > Jeżeli dysponuje skuteczną metodą zaradzenia tym problemom - może skorzystać.

              Pewnie, że MOŻE.
              Jest wolnym człowiekiem.
              Dobrze by było, żeby jednak najpierw to z partnerką skonsultował…
              Bo konsekwencje nie ograniczają się jedynie do antykoncepcyjnych...
    • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:14
      Aha - i kwestia najwazniejsza.
      Oczywiście powinineneś poinformować o trym partnerkę i to od razu, jak tylko
      zacznie się między Wami rodzić jakaś silniejsza więź…
      Moment, kiedy zamierzacie razem zamieszkać to stanowczo za późno.

      Na jej miejscu, gdybyś dopiero wtedy mi o tym powiedział, byłabym wściekła i
      czułabym się ogromnie oszukana...
      • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:35
        A gdyby był po prostu bezpłodny? Dowiedziałabyś się o tym mniej więcej dwa lata
        po pierwszych próbach świadomego zajścia w ciążę...
        • aliset Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 11:39
          Bycie bezpłodnym, a poddanie się zabiegowi świadomie to dwie rózne rzeczy.Na
          pierwszą nie ma się wpływu , a druga jest objawem egoizmu i konsumpcyjnego
          podejścia do życia. I oczywiście może znajdą się amatorki na takiego" amanta",
          niektóre kobiety też tak pewnie żyją, jednak podejrzewam , że będzie ich
          niewiele . I co jak po jakims czasie odmieni sie takiej i nastepnej i wymieni
          takiego" wybrakowanego faceta" na lepszy model, żeby móc załozyc pełna rodzinę?
          no nic się nie stanie, dalej będzie szukał podobnej do siebie, będzie miał na
          to duzo czasu i duzo pieniędzy w życiu.
          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 11:59
            Hipotetycznie dajmy na to, ze mam troje dzieci. Nie jestem do końca pewna czy
            więcej nie chcę . Stosuję antykoncepcję i rozważam z mężem czy chcemy mieć
            czwarte dziecko. Dajmy na to, że mąż kategorycznie nie chce - ja się zastanawiam.
            Mąż nie robi nic za moimi plecami ani na mnie nie naciska. Ja po , powiedzmy,
            trzech latach dochodzę do wniosku, że nie chcę czwartego dziecka. Podejmujemy
            decyzję o wazektomii.

            To zmyślona historyjka ale wskaż mi egoizm u któregokolwiek z jej bohaterów.
            • aliset Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 09:21
              Myślę że jest inna sytuacja jak juz ma się dzieci , i poprostu nie chce miec
              się ich więcej a co innego jak w ogóle i chyba nie trzeba sie rozwlekac na tym
              bo zdecydowanie widać róznicę. I podjęcie wspólne decyzji to nie jest decyzja
              tylko jednej osoby.
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 10:13
              sir.vimes napisała:

              > Hipotetycznie dajmy na to, ze mam troje dzieci. Nie jestem do końca pewna czy
              > więcej nie chcę (…) Podejmujemy decyzję o wazektomii.
              >
              > To zmyślona historyjka ale wskaż mi egoizm u któregokolwiek z jej bohaterów.

              Brak.
              Ale to zupełnei inny przypadek niż ten opisany przez założyciela wątku albo
              innych, którzy się tu wypowiadają. Bardzo szczególny.
              Opisana przez Ciebie para wie, z czego rezygnuje, są tego swiadomi, bo mają już
              dzieci, pewnie też najmłodsi nie są, więc na tym etapie życia mogą z dużym
              prawdopodobieństwem być pewnymi swoich decyzji.
              26-30 - letni chłopak to zupełnie inna bajka...
              • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:42
                Myślę, że wiele osób nie nadaje się do wychowywania dzieci. Jeżeli sami na to
                wpadną , zamiast zrobić sobie dziecko "bo trzeba" - to oszczędzą niewinnym
                osobom wiele nieprzyjemności.
                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:44
                  sir.vimes napisała:

                  > Myślę, że wiele osób nie nadaje się do wychowywania dzieci. Jeżeli sami na to
                  > wpadną , zamiast zrobić sobie dziecko "bo trzeba" - to oszczędzą niewinnym
                  > osobom wiele nieprzyjemności.

                  pewnie.
                  posiadanie dziecka "bo trzeba"? To dla mnie zadna przyczyna...
                  Ale nie o to w tym wątku chodzi...
                  • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:59
                    W tym wątku chodzi o to:


                    > Myślę, że wiele osób nie nadaje się do wychowywania dzieci. Jeżeli sami na to
                    > wpadną to oszczędzą niewinnym
                    > > osobom wiele nieprzyjemności.
                    • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:01
                      sir.vimes napisała:

                      > W tym wątku chodzi o to:
                      >
                      >
                      > > Myślę, że wiele osób nie nadaje się do wychowywania dzieci. Jeżeli sami n
                      > a to
                      > > wpadną to oszczędzą niewinnym
                      > > > osobom wiele nieprzyjemności.

                      taaaak?
                      a nie o akpetacje przez potencjalna partnerke faceta po wazektomii????
        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 10:10
          sir.vimes napisała:

          > A gdyby był po prostu bezpłodny? Dowiedziałabyś się o tym mniej więcej dwa
          lata
          > po pierwszych próbach świadomego zajścia w ciążę...

          Różnica jest zasadnicza.
          Bezpłodnym jest się nie na własne życzenie, i najczęściej ludzie nie wiedzą o
          tym zanim nie zaczna starać się o dziecko, więc nie ma mowy o oszustwie..
          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:45
            Ale jakim oszustwie? Ja bym po prostu nie chciała, by na pierwszej, drugiej ,
            piętnastej randce facet wyjeżdżał z taka informacją. W końcu długo trwa zanim
            podejmie się decyzję o związaniu swego życia z drugą osobą - a wcześniej po co
            mi takie informacje?
            Zresztą, nieważne czy po wazektomii czy nie - facet KATEGORYCZNIE NIE CHCE MIEĆ
            dzieci. Dla mnie na to samo wychodzi.
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:56
              sir.vimes napisała:

              > Ale jakim oszustwie? Ja bym po prostu nie chciała, by na pierwszej, drugiej ,
              > piętnastej randce facet wyjeżdżał z taka informacją.


              nieważne czy na pierwszej, drugiej, na pietnastej czy na dwudziestej siódmej.
              ważne, że powinien to powiedzieć wczesnie, zanim jego dziewczynie zacznie się
              roic wizja domu i dziecka.
              U jednej taka wizja wystapi po 3 latach, a u innej po dwóch tygodniach.
              W drugim wypadku nie ma problemu - jest dosc wczesnie, burza hormonalna minie,
              bedzie cierpienie, ale tarty niewielkie...

              ale w pierwszym - trzy lata udanego zwiazku to .... ogromne emocjonlane
              bogactwo, mnostwo marzen, przezytych chwil... To musialyby byc straszne
              dowiedziec sie w takiej chwili, ze On kiedys sie wykastrowal i sorry, ale....

              wiesz, o co mi chodzi?
              Zeby do tego nie dopuscic..


              > podejmie się decyzję o związaniu swego życia z drugą osobą - a wcześniej po co
              > mi takie informacje?

              zeby po kilku latach nie wyjsc z tego poturbowana i nieszczesliwa, z poczuciem
              winy i wielkiego oszustwa...

              > Zresztą, nieważne czy po wazektomii czy nie - facet KATEGORYCZNIE NIE CHCE
              MIEĆ
              > dzieci. Dla mnie na to samo wychodzi.

              Racja. jednak u wielu kobiet potrzeba posiadania dzieci pojawia sie wczesniej
              czy pozniej i takie kategoryczne "nie" jest przyczyna rozpadu wielu zwiazkow.
              • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:01
                , zanim jego dziewczynie zacznie się
                roic wizja domu i dziecka.
                U jednej taka wizja wystapi po 3 latach, a u innej po dwóch tygodniach.


                Musiałby najpierw założyć , że KAŻDEJ I NA 100% taka wizja się roić będzie. Ja
                bym tak nie zakładała.
                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:02
                  sir.vimes napisała:


                  > Musiałby najpierw założyć , że KAŻDEJ I NA 100% taka wizja się roić będzie. Ja
                  > bym tak nie zakładała.

                  praktyka pokazuej ze dotyczy to duzej liczby kobiet.
                  zaryzykuje stwierdzenie, ze wiekszej niz 50%.
              • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:04
                ale w pierwszym - trzy lata udanego zwiazku to .... ogromne emocjonlane
                bogactwo, mnostwo marzen, przezytych chwil... To musialyby byc straszne
                dowiedziec sie w takiej chwili, ze On kiedys sie wykastrowal i sorry, ale....

                wiesz, o co mi chodzi?
                Zeby do tego nie dopuscic..


                Wystarczy, że dowiesz się , że on NIE CHCE dzieci. Jeżeli ktoś nie potrafi
                takiej informacji potraktować poważnie tylko będzie liczyć na zmianę zdania czy
                namawiać - to związek jest i tak bez szans. Facet po wazektomii nie musi mówić o
                zabiegu, wystarczy, ze normalnie podgada o wizjach swoich przyszłości - bez dzieci.
                Jeżeli dziewczyna tego nie uszanuje (puści mimo uszu itd) - to może mieć
                pretensję tylko do siebie.


                > podejmie się decyzję o związaniu swego życia z drugą osobą - a wcześniej po co
                > mi takie informacje?

                zeby po kilku latach nie wyjsc z tego poturbowana i nieszczesliwa, z poczuciem
                winy i wielkiego oszustwa...

                > Zresztą, nieważne czy po wazektomii czy nie - facet KATEGORYCZNIE NIE CHCE
                MIEĆ
                > dzieci. Dla mnie na to samo wychodzi.
                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:10
                  sir.vimes napisała:


                  > Wystarczy, że dowiesz się , że on NIE CHCE dzieci.


                  spoko.
                  Dla mnie - ta informacja byłaby wystraczajaca. Dla Ciebie pewnie też
                  dla wielu innych kobiet - jak sądzę - nie.
                  nie pochwalam tego, ale tak to wygląda.
                  ile jest kobiet, która wiążą się, nawet małzeństwem i liczą, że on "zmieni
                  zdanie"? Mnóstwo.
                  I w wielu przypadkach on to zdanie zmienia.... pod presją lub nie - zmienia.
                  zwiazki sie rozpadaja lub nie - bywa różnie.
                  Ale raczej nie sądzę, żeby kobiety miały zaprzestać uprawiania strategii "może
                  on zmieni zdanie".
                  Dlatego warto by było, żeby facet na początku wyjaśnił wszystko.
                  • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:15
                    Powinny mieć pretensje do siebie, do rodziców , nie wiem do kogo - ale nie do
                    pełnoprawnej jednostki, która może zadecydować o tym, czy chce mieć dzieci czy nie.
                    Takie kobiety chyba zakładają, że wszystkie bajki typu "mężczyżni to duże
                    dzieci", "dla mnie przestanie pić" - to szczera prawda... Smutne.

                    • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:18
                      sir.vimes napisała:

                      > Powinny mieć pretensje do siebie, do rodziców , nie wiem do kogo - ale nie do
                      > pełnoprawnej jednostki, która może zadecydować o tym, czy chce mieć dzieci
                      czy
                      > nie.

                      Tak, to prawda, a teraz rzut oka na rzeczywistosc.
                      Patrz zwiazek merweta.
                      Kochali się, byli razem, było pieknie.
                      Potem ona zaczela marzyc o rodzinie, a on nie.
                      No i co?
                      Rozstali się.
                      I oboje teraz cierpia, nie tylko ona.
                      Jego to tez dotyczy i to bardzo.
                      W prypadku facetow po wazektomii można tego uniknac.
                      Wystarczy ze jej o tym powie.
                      Komunikat jest prosty - On nie tylko nie che mieć dzieci, ale tez nie może i na
                      99,99% nie będzie ich miał.
                      To odziera ze złudzeń.
                      • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:22
                        Nie, to jest kwestia szacunku dla drugiej osoby - nikogo nie powinno się
                        zmieniać na siłę.
                        Jeżeli wiem , że mój mąż nienawidzi pływać to nie wożę go zwiążanego w
                        bagażniku na basen i nie groże mu rozwodem jeżeli natychmiast nie wykupi wczasów
                        nad jeziorem.

                        A co dopiero jeżeli chodzi o kwestie KLUCZOWE!!! Nie- znaczy nie. A nie -
                        troszkę, może, nie wiem...
                        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 14:08
                          sir.vimes napisała:

                          > Nie, to jest kwestia szacunku dla drugiej osoby - nikogo nie powinno się
                          > zmieniać na siłę.

                          Masz racje.

                          > Jeżeli wiem , że mój mąż nienawidzi pływać to nie wożę go zwiążanego w
                          > bagażniku na basen i nie groże mu rozwodem jeżeli natychmiast nie wykupi
                          wczasów nad jeziorem.

                          masz racje.

                          >
                          > A co dopiero jeżeli chodzi o kwestie KLUCZOWE!!! Nie- znaczy nie. A nie -
                          > troszkę, może, nie wiem...


                          masz racje.

                          a teraz pytanie zasadnicze - ile kobiet mysli i postepuje dokladnie tak, jak to
                          wyzej opisałaś?
                          I jaka w zwiazku z tym jest szansa, że w swiezo powstajacym zwiazku mezczyzny
                          po wazektomii nie wystapi jej strategia "a może jednak on zmieni zdanie...?"
                          jeśli on wczesniej nie opowie o swojej operacji?
                          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 14:31
                            a teraz pytanie zasadnicze - ile kobiet mysli i postepuje dokladnie tak, jak to
                            wyzej opisałaś?

                            Czyli twoim zdaniem większość tak nie postępuje..
                            A dlaczego ja, ty, autor wątku miałby się przejmować ich dziwaczną wizją świata
                            i dostosowywać do niej????????? Ja bym nie chciała mieć takiej partnerki i
                            nikomu innemu też nie życzę . Partnera takiego też :)
          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:54
            >więc nie ma mowy o oszustwie..

            OSZUSTWIE?? Bo nie może mieć dzieci to jest oszustem ?
            A, nie, zapomniałem - bez plemników cię nie interesują. To faktycznie oszustwo,
            taki osobnik powinien po powiedzieć : cześć, jestem Henryk, jestem bezpłodny i
            nie lubię ślubów. I już wiesz, że nie masz czego z nim szukać...

            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:00
              silic napisał:

              > >więc nie ma mowy o oszustwie..
              >
              > OSZUSTWIE?? Bo nie może mieć dzieci to jest oszustem ?

              nie. jesli jest po wazektomii i nigdy o tym nie wspomnial, mimo ze wie, ze
              wiazala z nim plany na przyszlosc, to ja oszukal.

              jesli nie wiedzial o swojej bezplodnosci to nie mozna mowic o oszustwie.

              To takie trudne?


              > taki osobnik powinien po powiedzieć : cześć, jestem Henryk, jestem bezpłodny i
              > nie lubię ślubów. I już wiesz, że nie masz czego z nim szukać...

              dokładnie tak! ;)
      • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 11:33
        > Na jej miejscu, gdybyś dopiero wtedy mi o tym powiedział, byłabym wściekła i
        > czułabym się ogromnie oszukana...

        Szkoda, że kochałabyś go tylko ze względu na plemniki...
        • aliset Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 11:43
          takie zycie, ludzie w życiu kieruja się nie tylko chyba milością. A może
          włąsnie tylko miłościa..... poddajac sie takiemu zabiegowi , facet zmusza w
          przyszłości kobiete do wyboru zbyt trudnego pomiędzy milościa do niego a do
          ewentualnego dziecka. A wiadomo, że to niemozliwe. Pozatym po co miałoby byc
          możliwe skoro gdyby nie był głupi mogłaby miec tw dwie miłości? a skoro był
          głupi to................. zycia nie układa się z kims takim.
          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 11:57
            > facet zmusza w
            > przyszłości kobiete do wyboru zbyt trudnego pomiędzy milościa do niego a do
            > ewentualnego dziecka. A wiadomo, że to niemozliwe. Pozatym po co miałoby byc
            > możliwe skoro gdyby nie był głupi mogłaby miec tw dwie miłości?

            Jeśli wizja ewentualnego dziecka jest silniejsza niż uczucie do niego to znaczy
            że ona go nie kocha. Właściwie to jeszcze bardziej kocha siebie, bo realizacja
            jej potrzeby posiadania dziecka jest nadrzędna.
            • aliset Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 09:19
              A czy facet poddając się takiemu zabiegowi nie realizuje tylko własnej
              potrzeby? Chyba tak więc powinien znaleśc sobie podobną jemu kobietę, tylko nie
              wiem czy byłaby ona tak naprawdę tą wymarzona partnerką dla niego. Nie można
              żyć w związku gdzie każdy realizuje tylko i wyłącznie swoje potrzeby, trzeba
              liczyc się tez z potrzebami innych dlatego normalni faceci nie robię siebie"
              bezpłodnymi" sami , jak normalne kobiety tez tego nie robią. Ale nie każdy musi
              byc normalny.Tylko niech taka osoba szuka sobie wśród tych " innych" partnerów
              i wszyscy będa szczęsliwi .
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 10:32
              silic napisał:


              > Jeśli wizja ewentualnego dziecka jest silniejsza niż uczucie do niego to
              znaczy
              > że ona go nie kocha. Właściwie to jeszcze bardziej kocha siebie, bo realizacja
              > jej potrzeby posiadania dziecka jest nadrzędna.

              Jeśli On zmusza ją do takiego wyboru to znaczy, że On jej nie kocha.
              I dodatkowo - że jest ogromnym egocentrykiem, który musi być w absolutnym
              centrum swojego własnego, prywatnego świata.
              On - musi być najwazniejszy, kochany bez względu na wszystko a jednocześnie nie
              wolno od niego niczego oczekiwać bo będzie to odebrane jako brak zaufania i
              kryzys uczuć...
              To nie jest partnerski związek.
              Potrzebujesz uległej niewolnicy, nie niezależnej kobiety z własnymi
              pragnieniami.
              To smutne.
        • mcbeal28 silic;-) 09.01.07, 11:59

          a to ci wyszło;-)))
          nie wiedziała, że tak mozna...

          silic napisał:

          > Szkoda, że kochałabyś go tylko ze względu na plemniki...
          • silic Re: silic;-) 09.01.07, 12:58
            ech, ja też nie wiedziałem że tak można, niestety...

            Pozdrawiam.
        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 10:22
          silic napisał:

          > Szkoda, że kochałabyś go tylko ze względu na plemniki...

          Silic, wiesz, nie obraź się - ale ta obawa o to, ze ktoś może "kochać " nie
          Ciebie smaego ale coś w tobie ("plemniki") lub poza Tobą ("papierek") mocno
          mnie zastanawia...
          Skoro tak się tego boisz, to może daj sobie amputowac prawą rekę - będziesz
          miał pewność, że Ona nie kocha Cię ze względu na Twoją prawicę tudzież na Twoją
          zręczność(jeśli rzeczywiście)...
          Potem jeszcze prawą noge - będziesz wiedział, że ona kocha Ciebie, a nie czas
          spędzonyz Tobą np.. na nartach albo rolkach...

          AAAaa - i jeszcze daj się np... oslepić... Będziesz wiedział, że ona kocha
          Ciebie, a nie to, jak Wam się razem miło ogląda filmy i gra w szachy /scrabble/
          podziwia górskie widoki czy co tam jeszcze lubicie wspólnie robić....

          To jakaś obsesja, człowieku...
          • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:40
            Porównujesz ręce z plemnikami? Jesteś pewna, że jesteś kobietą???
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:43
              sir.vimes napisała:

              > Porównujesz ręce z plemnikami? Jesteś pewna, że jesteś kobietą???

              zdecydowanie tak.
              I nie porównuję plemników z rękami, nogami ani niczym innym.
              Pokazuję tylko autorowi pewną hmmm... prostotę jego rozumowania.
              Zeby nie powiedzieć "głupotę".
              "Nic Ci nie dam z siebie, bo nie będę pewien, czy kochasz mnie czy to coś" tak
              to mniej więcej można by streścić...
              • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:49
                > Pokazuję tylko autorowi pewną hmmm... prostotę jego rozumowania.
                > Zeby nie powiedzieć "głupotę".
                > "Nic Ci nie dam z siebie, bo nie będę pewien, czy kochasz mnie czy to coś" tak
                > to mniej więcej można by streścić...

                Wybacz, ale to sama wymyśliłaś. Nigdzie nie napisałem niczego takiego i nie
                przyklejaj do mnie bezpodstawnie swoich teorii. To akurat ty odrzucasz partnera
                bez plemników, bez papierka. Ja akceptuję drugiego człowieka takiego jakim jest.
                Daję dużo, ale nie zgadzam się,jak ktoś traktuje mnie przedmiotowo
                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:58
                  silic napisał:


                  > Wybacz, ale to sama wymyśliłaś. Nigdzie nie napisałem niczego takiego i nie
                  > przyklejaj do mnie bezpodstawnie swoich teorii.

                  to naturalna konsekwencja Twoich teorii.

                  chce dziecka - kocha plemnikow nie mnie
                  chce slubu - kocha papierek, a nie mnie...

                  i inne takie tworcze...
                  • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:10
                    > chce dziecka - kocha plemnikow nie mnie
                    > chce slubu - kocha papierek, a nie mnie...

                    Nie w tę stronę.
                    Nie mam plemników - odejdzie.
                    Nie podpiszę papierka - odejdzie.
                    To na czym (na kim) jej zależało ?
                    • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 13:15
                      silic napisał:


                      > Nie w tę stronę.
                      > Nie mam plemników - odejdzie.
                      > Nie podpiszę papierka - odejdzie.
                      > To na czym (na kim) jej zależało ?

                      Pewnie na rodzinie....
                      To zupelnie podstawowa potrzeba ogromnej rzeszy ludzi, nie tylko kobiet.
                      Tak już mamy - kiedy kogos się kocha, chce się z nim stworzyć rodzine.
                      Jeśli jedno jest bezplodne - trudno, taki los.
                      Jeśli samo się okaleczylo ze zwyklego wygodnictwa.... To już nie jest slepy
                      los..

                      • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 15:06
                        Rodzinę można mieć bez ślubu, oczywiście nie z punktu widzenia państwa - to
                        tylko po ślubie w USC. Możesz mieć ślub kościelny, ale wobec państwa nie jesteś
                        rodziną.
                        Posiadanie rodziny to potrzeba głównie kobiet. Nie umniejszam tego, ale taka
                        jest prawda. Nie każdy chce zakładać rodzinę.
                        Z punktu widzenia posiadania własnych dzieci bezpłodność wrodzona lub nabyta
                        jest taka sama.
                        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 15:11
                          silic napisał:

                          > Z punktu widzenia posiadania własnych dzieci bezpłodność wrodzona lub nabyta
                          > jest taka sama.

                          ale z punktu widzenia relacji z partnerką - nie.
                          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 15:22
                            > ale z punktu widzenia relacji z partnerką - nie.

                            I to właśnie jest to, co nazwałem "kochaniem za plemniki".
                            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:32
                              silic napisał:

                              > > ale z punktu widzenia relacji z partnerką - nie.
                              >
                              > I to właśnie jest to, co nazwałem "kochaniem za plemniki".

                              bardzo to perymitywne...
                              i swiadczy o niezrozumieniu tematu oraz tego, ze psychika ludzka jest bardzo
                              zlozona.
                              Pisanie ze instynkt macierzynski "to tylko chemia" swiadczy o grubych brakach w
                              edukacji.
                              • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:55
                                > Pisanie ze instynkt macierzynski "to tylko chemia" swiadczy o grubych brakach w
                                > edukacji.

                                Więc instynkt macierzyński to nie chemia. To wbudowane zachowanie kulturowe -
                                tym bardziej należy nad nim panować.

                                > bardzo to perymitywne...
                                > i swiadczy o niezrozumieniu tematu oraz tego, ze psychika ludzka jest bardzo
                                > zlozona.
                                Rozmowa o plemnikach i zapładnianiu jest może prymitywna, ale taka jest
                                biologia. Złożoność psychiki nie jest specjalnie istotna. To z zachowaniami mamy
                                styczność i na ich podstawie układamy stosunki z innymi ludźmi. Czy zachowanie
                                jest wynikiem złożonych procesów czy prostego myślenia nie wpływa na fakt jego
                                zaistnienia.
                                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 09:26
                                  silic napisał:

                                  >
                                  > Więc instynkt macierzyński to nie chemia. To wbudowane zachowanie kulturowe -
                                  > tym bardziej należy nad nim panować.

                                  na tej samej zasdaize bronienie się przed potomstwem i/lub małżeństwem rekami i
                                  nogami to tez wbudowane zachowanie kulturowe, coraz szersze w pewnych kregach.
                                  Skoro tak - nalezy nad nim panowac ;)

                                  a panowac nad instynktem - kazdym - znaczy przemylec konsekwencje, zastanowic
                                  sie nad nimi i podjac decyzje - na TAK lub na NIE. sa zawsze dwie opcje, nie
                                  tylko jedna...


                                  > Rozmowa o plemnikach i zapładnianiu jest może prymitywna, ale taka jest
                                  > biologia. Złożoność psychiki nie jest specjalnie istotna.


                                  jest BARDZO istotna. Podstawowa. nie tylko w tej kwestii.

                                  To z zachowaniami mam
                                  > y
                                  > styczność i na ich podstawie układamy stosunki z innymi ludźmi.


                                  zachowania wynikają wprost z psychiki.

                                  Czy zachowanie
                                  > jest wynikiem złożonych procesów czy prostego myślenia nie wpływa na fakt jego
                                  > zaistnienia.

                                  ;)))
                                  zabawny jesteś.
                        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:34
                          silic napisał:

                          > Rodzinę można mieć bez ślubu, (...)

                          Wyobraż sobie, że marzysz o nowiutkim, czerwonym ferrari…
                          Mówisz o tym swojej partnerce, a ona Ci odpowiada, że stanowczo powinien Ci
                          wystarczyc niebieski maluch.
                          Przeciez tez jezdzi i to w zasadzie dokładnie to samo !!!
                          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:39
                            i zgodziłbym się z nią - i to i to jeździ, żadna różnica dla mnie
                            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:41
                              silic napisał:

                              > i zgodziłbym się z nią - i to i to jeździ, żadna różnica dla mnie

                              miałeś sobie wyobrazić, ze marzysz o ferrari...
                              • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:46
                                Ale bez względu na to czy marzę o ferrari czy o czymś innym, do mojego marzenia
                                nie potrzebuję angażować jej, nie zmuszam jej do kupna 2 ferrari, do
                                czyszczenia, dbania o nie. Ona nie musi mieć z tym kontaktu. Moje ferrari nie
                                wpływa w żaden sposób na jej życie.
                                • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 16:48
                                  silic napisał:

                                  > Ale bez względu na to czy marzę o ferrari czy o czymś innym, do mojego
                                  marzenia
                                  > nie potrzebuję angażować jej, nie zmuszam jej do kupna 2 ferrari, do
                                  > czyszczenia, dbania o nie. Ona nie musi mieć z tym kontaktu. Moje ferrari nie
                                  > wpływa w żaden sposób na jej życie.

                                  to było tylko porównanie...
                                  Zobrazowanie różnicy.
                                  99% facetów widzi różnicę między ferrari a maluchem.
                                  Tak jak kobiety miedzy dziecmi i ich brakiem.
                                  • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 17:02
                                    > to było tylko porównanie...

                                    To w takim razie było kiepskie.
                                    Dla 99% mężczyzn ferrari to zachcianka. Tak jak dla babek dziecko.
                                    Gdyby mężczyźnie nie wiedzieli , że ferrari istnieje to by o nim nie myśleli.
                                    I większość z nich nie zachowuje się jakby posiadanie ferrari decydowało o ich
                                    życiu.
                                    Też widzę różnicę miedzy dzieckiem a brakiem dziecka, ale dziecko nie jest celem
                                    mojego życia.
                                    • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 09:28
                                      silic napisał:

                                      > > to było tylko porównanie...
                                      >
                                      > To w takim razie było kiepskie.
                                      > Dla 99% mężczyzn ferrari to zachcianka. Tak jak dla babek dziecko.


                                      Ciekawe ;)
                                      dzieki tej zachciance populac ja ludzka jeszcze nie wymarla ;)))

                                      Wiesz, silic, chyba musisz jeszcze pare spraw przemyslec, poszerzajac nieco
                                      pole analizy...


                                      > Gdyby mężczyźnie nie wiedzieli , że ferrari istnieje to by o nim nie myśleli.

                                      gdyby dzieci nie istnialy, to nie byloby tych kobiet, tych mezczyzn, tematu i
                                      nas. I nie byloby kwestii "czy miec dzieci". Nie powstajemy z nicosci.


                                      > Też widzę różnicę miedzy dzieckiem a brakiem dziecka, ale dziecko nie jest
                                      cele
                                      > m
                                      > mojego życia.

                                      to swietnie.
                                      To nawet lepiej.
                                      i co z tego?
                                      jak to sie ma do tematu?
                                      • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 15:42
                                        > Ciekawe ;)
                                        > dzieki tej zachciance populac ja ludzka jeszcze nie wymarla ;)))

                                        Większości kobiet nie w głowie jest przeżycie ludzkiej populacji a chęć posiadania.
                                        Ja bardzo głęboko myślę nad wszystkim, staram się unikać wycieczek personalnych,
                                        szkoda , że masz z tym problem. Z nas dwojga to akurat ja szerzej myślę, ty się
                                        raczej ograniczasz. Taki styl wolisz ?

                                        > i co z tego?
                                        > jak to sie ma do tematu?
                                        A tak, że tam gdzie posiadanie dzieci jest celem a nie dodatkiem robią się
                                        problemy takie jak nieakceptowanie partnera po wazektomi, naciskanie na ślub
                                        itd. Tam gdzie dzieci nie są celem - nie ma takiego problemu.
                                        • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 17:22
                                          silic napisał:


                                          > Większości kobiet nie w głowie jest przeżycie ludzkiej populacji a chęć
                                          posiada
                                          > nia.

                                          Gdyby chodziło o chęć posiadania, to w zupełności wystarczyłyby rzeczy
                                          materialne.
                                          A żadna rzecz materialna (ani rzeczy) nie zastąpi ludziom dziecka.
                                          Spytaj tych, co dzieci mieć nie mogą, chocby chcieli.


                                          > A tak, że tam gdzie posiadanie dzieci jest celem a nie dodatkiem

                                          Jak posiadanie dziecka może być dodatkiem ????????????????
                                          Dodatkiem do czego?
                                          Do sobotniego obiadu?
                                          Do fajnego mieszkania?
                                          Do wizerunku rodziny?
                                          Cos Ci się poprzestawialo...


                                          robią się
                                          > problemy takie jak nieakceptowanie partnera po wazektomi, naciskanie na ślub
                                          > itd. Tam gdzie dzieci nie są celem - nie ma takiego problemu.

                                          Tam, gdzie dzieci nie sa celem - przynajmniej od pewnego momentu - a jedynie
                                          dodatkiem, tam ich IMHO nie powinno być…
                                          A nie akceptować partnera można choćby ze względu na wygląd fizyczny czy sposób
                                          bycia - co akurat w duzym stopniu można zmienić w przeciwieństwie do
                                          wazektomii, a mimo to z tych powodów związki się rozpadają.

                                          I jeszcze jedno - dla mnie ktos, kto się wykastrował dobrowolnie "bo woli
                                          pojechac do Portugalii" zamiast musi być strasznie konsumpcyjnie nastawiony do
                                          życia, a więc - może być tak nastawiony i do mnie… Skoro potencjalnego potomka
                                          traktuje jak rzecz, towar, to partnerkę też może - czemu nie?
                                          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 18:53
                                            > Jak posiadanie dziecka może być dodatkiem ????????????????
                                            > Dodatkiem do czego?
                                            > Do sobotniego obiadu?
                                            > Do fajnego mieszkania?
                                            > Do wizerunku rodziny?
                                            > Cos Ci się poprzestawialo...

                                            Nic mi się nie przestawiło. To co wymieniasz (obiad, mieszkanie, wizerunek) nie
                                            stanowi o celu, sensie życia. Co ty zrobisz jak twoje dzieci dorosną ?
                                            Wyprowadzą się , może na drugi koniec świata . Co wtedy bedziesz robić ?
                                            Położysz się i umrzesz ? W końcu twój cel zniknął.
                                            Dzieci to dodatek, mniej lub bardziej ważny. Jeśli dla ciebie liczy się tylko
                                            płodzenie - trudno, twój wybór. Tylko nie obrażaj ludzi mających inne zasady.

                                            > Tam, gdzie dzieci nie sa celem - przynajmniej od pewnego momentu - a jedynie
                                            > dodatkiem, tam ich IMHO nie powinno być…
                                            A to czemu ? Dzieci przychodzą i odchodzą, partnera (męża) masz teoretycznie na
                                            całe życie. Stawiając dzieci na szczycie, spychasz partnera dalej. Jak myślisz
                                            zachowa się po 20 latach takiego traktowania ?...

                                            … Skoro potencjalnego p
                                            > otomka
                                            > traktuje jak rzecz, towar, to partnerkę też może - czemu nie?
                                            A czemu ma tak traktować ? Dziecko to nie partnerka.
                                            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 11.01.07, 22:02
                                              silic napisał:


                                              > Nic mi się nie przestawiło. To co wymieniasz (obiad, mieszkanie, wizerunek)
                                              nie
                                              > stanowi o celu, sensie życia.

                                              Pewnie, że nie, a czy ja napisałam, że stanowi?

                                              > Co ty zrobisz jak twoje dzieci dorosną ?

                                              Wyprawie je w swiat i zycze powodzenia.
                                              i bede trzymac kciuki

                                              > Wyprowadzą się , może na drugi koniec świata . Co wtedy bedziesz robić ?

                                              NIc, a co mam zrobic?

                                              > Położysz się i umrzesz ? W końcu twój cel zniknął.

                                              ????
                                              Pokaz mi, gdzie napisałam, że dzieci to mój cel.
                                              Bardzo prosze.

                                              > Dzieci to dodatek, mniej lub bardziej ważny.

                                              Dodatek do czego ????

                                              > Jeśli dla ciebie liczy się tylko
                                              > płodzenie - trudno, twój wybór.

                                              KOlejne uproszczenie pokazujące, że nie rozumiesz moich wypowiedzi.
                                              Nic takiego nigdzie nie napisałam.
                                              zwykła, kłamliwa manipulacja....

                                              > Tylko nie obrażaj ludzi mających inne zasady.

                                              W którym miejscu obraziłam kogokolwiek?

                                              >

                                              > A to czemu ? Dzieci przychodzą i odchodzą, partnera (męża) masz teoretycznie
                                              na
                                              > całe życie.

                                              Alez oczywiście, ze tak!
                                              Ale ich wychowanie - zwłaszcza dobre, gruntowne, wymga czasu, poświęceń i
                                              ogromnego zaangażowania. Dlatego dziecka nie może byc dodatkiem.

                                              Stawiając dzieci na szczycie, spychasz partnera dalej. Jak myślisz
                                              > zachowa się po 20 latach takiego traktowania ?...

                                              Mylisz pojęcia, kompletnie.
                                              To, ze "dziecko nie jest dodatkiem" nie oznacza automatycznego spychania
                                              partnera... Oczywiście wiele się zmienia, ale wychowanie dziecka wymaga
                                              współdziałania rodziców, anie działania tylko jednego z nich przy
                                              marginalizacji drugiego.


                                              > A czemu ma tak traktować ? Dziecko to nie partnerka.

                                              Spójrz na rozwiedzionych ojców.
                                              Biją sie po sądach o swoje dzieci. O partnerki się nie biją, tylko zmieniają.
                                              To oczywiście tylko przypuszczenie, ale niepewność pozostaje.
          • silic Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:44
            > Silic, wiesz, nie obraź się - ale ta obawa o to, ze ktoś może "kochać " nie
            > Ciebie smaego ale coś w tobie ("plemniki") lub poza Tobą ("papierek") mocno
            > mnie zastanawia...

            MNIE ? To ty skreślasz ludzi bez papierka, to dla ciebie posiadanie plemników
            jest najważniejsze. Napisałem "tylko ze względu na plemniki...", bo gdybyś ci na
            nim zależało to nie robiłabyś z tego dramatu, ale dla ciebie brak/obecność
            plemników jest decydujący, brak/obecość papierka przekreśla związek z drugim
            człowiekiem.
            Po raz kolejny napiszę ci : ja się nie boję. Wiem, że tak najłatwiej kogos
            obrzucić, zdeprecjonować, szkoda że sie chwytasz takich prymitywnych metod.

            Ja to plemniki, rece, nogi, oczy, jezyk i wiele innych rzeczy. Jeśli brak jednej
            z nich przesądza o tym, że jakaś osoba nie chce być ze mną to oznacza, że tylko
            z tego powodu była, że brak tego czegoś niweluje moje zalety w innych sprawach.

            Z tobą przynajmniej mężczyzna wie, za co go kochasz: za papierek i za plemniki.
            Cóż, jasne poglady.
            To nie ja mam obsesję. To ty kierujesz się dziwnymi przesłankami.
            Chyba nie miałbym problemu by żyć z kobietą, która nie może mieć dzieci. Nie
            przeszkadzałoby mi kochać jej.
            Dla ciebie takie coś jest nieosiagalne.
            • ewik_75 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 12:52
              silic napisał:


              > MNIE ? To ty skreślasz ludzi bez papierka,


              Bzdura, nikogo nie skreślam. Pokaż, gdzie to jest napisane. I czytaj ze
              zrozumieniem.

              > to dla ciebie posiadanie plemników
              > jest najważniejsze.

              Kolejna bzdura. jak wyżej. I co więcej - na pewno nie "jest" i
              nie "najważniejsze" a co najwyzej - "może być" i "wazne". A to kolosalan
              różnica mój drogi.

              > Napisałem "tylko ze względu na plemniki...", bo gdybyś ci n
              > a
              > nim zależało to nie robiłabyś z tego dramatu,


              I nie robię. W którym miejscu robię dramat?

              > ale dla ciebie brak/obecność
              > plemników jest decydujący, brak/obecość papierka przekreśla związek z drugim
              > człowiekiem.

              Znowu proszę o źródła Twojej pewności bo chyba piszesz o kim innym...

              > Po raz kolejny napiszę ci : ja się nie boję. Wiem, że tak najłatwiej kogos
              > obrzucić, zdeprecjonować, szkoda że sie chwytasz takich prymitywnych metod.

              Nie, a przynajmniej nie od razu.
              Piszesz to po ra kolejnys i zawsze to samo - "nie, bo JA.." lub "nie, bo ma
              kochać MNIE a nie ..(tu wstawić dowolonie - papierek, dziecko, plemniki...)


              > Ja to plemniki, rece, nogi, oczy, jezyk i wiele innych rzeczy. Jeśli brak
              jedne
              > j
              > z nich przesądza o tym, że jakaś osoba nie chce być ze mną to oznacza, że
              tylk
              > o
              > z tego powodu była, że brak tego czegoś niweluje moje zalety w innych
              sprawach.


              Widzisz - nie masz racji...i najwyrazniej nie chcesz zrozumiec - widac tak Ci
              latwiej, myslec za duzo nie trzeba, zmieniac zdania.. Jak sobie chcesz...

              > Z tobą przynajmniej mężczyzna wie, za co go kochasz: za papierek i za
              plemniki.


              ;))) Chyba mu to pokaze, niezle sie usmieje ;)

              > Chyba nie miałbym problemu by żyć z kobietą, która nie może mieć dzieci. Nie
              > przeszkadzałoby mi kochać jej.
              > Dla ciebie takie coś jest nieosiagalne.

              Bzdura, bzdura, bzdura, bzdura........
              Schematy, schematy, schematy, schematy..........
              Szkoda.
    • mcbeal28 to układ idealny kiedy 09.01.07, 10:37
      kobieta też nie chce miec dzieci.

      Taki zabieg u meżczyzny jest jakby ukłonem w strone kobiety-nie musiałaby o
      menopauzy brac tych wszystkich świństw.
      A z drugiej strony to ciekawe dlaczgo tak mało mówi sie o szkodliwości środków
      antykonc. a wychwala ich zalety?
    • nadinka_nadinka Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:37
      tak. nie chce miec dzieci.
      • kotkaaaa Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 10:53
        zaakceptowalabym gdybym nie chciala miec dzieci i odwrotnie
        skad watpliwosci?
        • maialina1 nadinka_nadinka 09.01.07, 11:17
          Nadinka, a ile masz lat, ze juz tak wiesz na przyszlosc?
          45?
          50?

          Ja np. jeszcze dwa lata temu brzydzilam sie dziecmi, smierdzialy mi, nie moglam
          na nie patrzec. Nie rozumiem ludzi ktorzy "sieplenią" nad wozkami i zachwycają
          sie lysymi niemowlakami. Jeszcze te dwa lata temu nigdy w zyciu nie
          powiedzialabym ze kiedykowiek zainteresuje mnie idea posiadania dziecka.
          Obecnie mam tak, ze za cudzymi dziecmi nadal nie przepadam, ale wlasne moglabym
          juz miec. I nawet bym chciala.
          • silic Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 11:36
            > Obecnie mam tak, ze za cudzymi dziecmi nadal nie przepadam, ale wlasne moglabym
            >
            > juz miec. I nawet bym chciala.

            To tylko gospodarka hormonalna się przestawiła, idź do lekarza coś ci da.
            Zresztą, człowiekowi chyba nie przystaje niepanowanie nad prymitywnymi popędami.
            • maialina1 Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 11:39
              Lekarz aktualnie dal mi kwas foliowy, poniewaz staramy sie z mezem o
              dziecko.PS. Z hormonami u mni wszystko w porzadku, badalam zaledwie miesiac
              temu, wszystkie w normie.
            • izabellaz1 Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:28
              silic napisał:

              > Zresztą, człowiekowi chyba nie przystaje niepanowanie nad prymitywnymi popędami

              Skoro nie wypada to nie uprawiaj seksu;P
            • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 10:37
              silic napisał:


              > To tylko gospodarka hormonalna się przestawiła, idź do lekarza coś ci da.

              ;))) "Tylko" zwłaszcza najzupełeniej normalna ;)
              jak ma miesiączkę to też ma iść do lekarza, żeby "coś jej dał" ?


              > Zresztą, człowiekowi chyba nie przystaje niepanowanie nad prymitywnymi
              > popędami.

              "panować" nie zonacza "bezwględnie działać anty". To znaczy - samemu podejmować
              decyzję. dziewczyna podjęła ją razem ze swoim partnerem. nie rzuciła się
              podczas owulacji na pierwszego lepszego reproduktora...

              A skoro nie wypada nie panować nad popędami, to wg twojej definicji oznaczało,
              ze:
              - nie wypada opróżniać pęchcerza moczowego "na sygnał" oragnizmu - to takie
              prymitywne....
              - nie wypada jeśc, kiedy jesteś głodny i pić, kiedy jesteś spragniony
              - nie wypada iść spac, kiedy jesteś zmęczony...

              itp. itd....

              To co - próbujesz?

              • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:39
                - nie wypada opróżniać pęchcerza moczowego "na sygnał" oragnizmu - to takie
                prymitywne....
                - nie wypada jeśc, kiedy jesteś głodny i pić, kiedy jesteś spragniony
                - nie wypada iść spac, kiedy jesteś zmęczony...

                Robisz to wszystko natychmiast po pierwszym sygnale organizmu???? Podobno już
                małe dzieci się uczy kontrolowania zwieraczy...
                • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:41
                  sir.vimes napisała:


                  > Robisz to wszystko natychmiast po pierwszym sygnale organizmu???? Podobno już
                  > małe dzieci się uczy kontrolowania zwieraczy...

                  kto mówi, że po pierwszym?
                  jeśli chodzi o mocz, to czemu nie, jeśli mogę - ale reszta ????
                  Wcale nie napisałam że natychmiast, bezwarunkowo i od razu.
                  To samo dotyczy macierzyństwa.
              • silic Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 15:20
                > A skoro nie wypada nie panować nad popędami, to wg twojej definicji oznaczało,
                > ze:
                > - nie wypada opróżniać pęchcerza moczowego "na sygnał" oragnizmu - to takie
                > prymitywne....
                > - nie wypada jeśc, kiedy jesteś głodny i pić, kiedy jesteś spragniony
                > - nie wypada iść spac, kiedy jesteś zmęczony...
                > itp. itd....
                >
                > To co - próbujesz?
                Jasne, nawet nie próbuję tylko to robię. Tylko znowu pudłujesz. Zaniechanie
                potrzeb organizmu ( bo to nie są popędy ) skutkuje chorobą lub śmiercią.
                Kontrolowanie instynktu macierzyńskiego nie prowadzi do chorób czy śmierci. Tak
                jak można zapanować nad odruchowym (instynktownym) mrugnięciem gdy coś zbliża
                się do twojego oka, tak można zapanować nad chęcią posiadania dziecka ( to tylko
                chemia).
                • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 16:30
                  > Jasne, nawet nie próbuję tylko to robię. Tylko znowu pudłujesz. Zaniechanie
                  > potrzeb organizmu ( bo to nie są popędy ) skutkuje chorobą lub śmiercią.
                  > Kontrolowanie instynktu macierzyńskiego nie prowadzi do chorób czy śmierci.

                  tak jak niemożność posiadania dziecka - nie tylko i niekoniecznie z powodu
                  niepłodności może prowadzić do głębokiej depresji.
                  To też choroba, i to poważna.
                  • silic Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 17:04
                    Niejedzenie prowadzi do śmierci zawsze.
                    Brak dziecka - sporadycznie. Znam trochę osób, które dziecka nie mają i raczej
                    nie będą miały. Brak u nich śladów depresji.
                    • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 11.01.07, 09:30
                      silic napisał:

                      > Niejedzenie prowadzi do śmierci zawsze.
                      > Brak dziecka - sporadycznie. Znam trochę osób, które dziecka nie mają i raczej
                      > nie będą miały. Brak u nich śladów depresji.

                      a te "troche" to ile?
                      Bo mam podejrzenia ze to nie jest proba reprezentatywna...
                      No, i to ze nie maja dzieci teraz nie znaczy, ze w ogole ich miec nie beda...

                      A poza tym - ciekawie sie zaczynasz wypowiadac.
                      Ferrari rowna się maluch,
                      Jeśli cos nie prowadzi do smierci, to już nie ma problemu…..

                      A znasz takie pojecie jak "jakosc zycia"?
                      Czy jest ci ono obce?
                      • silic Re: nadinka_nadinka 11.01.07, 15:50
                        > a te "troche" to ile?
                        > Bo mam podejrzenia ze to nie jest proba reprezentatywna...
                        Nawet nie aspiruję do przedstawienia próby reprezentacyjnej. Ja znam 3 takie
                        osoby, wróżką nie jestem oczywiście, ale wcześniej żadnych kroków nie
                        podjemowali w kierunku posiadania dzieci. I te osoby nie mają 20 lat,
                        zdecydowanie więcej.

                        > A poza tym - ciekawie sie zaczynasz wypowiadac.
                        > Ferrari rowna się maluch,
                        > Jeśli cos nie prowadzi do smierci, to już nie ma problemu…..
                        Znowu manipulujesz - różnice między ferrari a maluchem są dla mnie mało znaczące
                        , to jeździ i to jeździ.
                        Trudno, bym się przejmował czymś , co mi nie zagraża.

                        > A znasz takie pojecie jak "jakosc zycia"?
                        > Czy jest ci ono obce?
                        Znam. Wyobraź sobie , że dla mnie jakość życie nie ma związku z rodzajem
                        samochodu, płodnością partnera, podpisanym w USC papierkiem i wieloma innymi
                        drobiazgami.
                        • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 11.01.07, 17:07
                          silic napisał:

                          > Ja znam 3 takie osoby (...), ale wcześniej żadnych kroków nie
                          > podjemowali w kierunku posiadania dzieci. I te osoby nie mają 20 lat,
                          > zdecydowanie więcej.

                          to wciąż o niczym nie swiadczy.
                          Poza tym, czy jesteś z nimi tak blisko, żeby wiedzieć, że na pewno nie
                          podejmowali?


                          > Znowu manipulujesz - różnice między ferrari a maluchem są dla mnie mało
                          znacząc
                          > e
                          > , to jeździ i to jeździ.
                          > Trudno, bym się przejmował czymś , co mi nie zagraża.

                          maluch to Ci dopiero może zagrażać...
                          Gdybys korzystał, oczywiście.
                          Sprawdź - żąden ubezpieczyciel Ci tego nie ubezpieczy ;)


                          > Znam. Wyobraź sobie , że dla mnie jakość życie nie ma związku z rodzajem
                          > samochodu, płodnością partnera, podpisanym w USC papierkiem i wieloma innymi
                          > drobiazgami.

                          A wyobraź sobie, ze dla wielu osob ma to zwiazek.
                          A dla wielu kobiet - abstrahujac od oceny - malzenstwo i dzieci to podstawa
                          udanego zycia.
                          Wiec jeśli tego nie oferujesz, to nie rob z siebie takiego wspanialomyslnego
                          partnera dla którego "nie liczy się plodnosc, nie liczy się papierek, liczy się
                          uczucie".

                          Swoją drogą - im dłużej z Toba rozmawiam ty bardziej przypomina mi się mój
                          swiatopogląd, kiedy miałam lat 19, 20…..
                          Cos koło tego ;)

                          • silic Re: nadinka_nadinka 11.01.07, 18:20
                            > to wciąż o niczym nie swiadczy.
                            > Poza tym, czy jesteś z nimi tak blisko, żeby wiedzieć, że na pewno nie
                            > podejmowali?

                            To już zdążyłem się przekonać, że dla ciebie nic o niczym nie świadczy. Więc
                            specjalnie jeszcze napiszę tak: dla wielu osób posiadanie dzieci nie jest ważne,
                            nieposiadanie nie jest tragedią.
                            Nie mają dzieci. Jestem na tyle blisko , by wiedzieć że nie są nieszczęśliwi z
                            tego powodu.

                            > maluch to Ci dopiero może zagrażać...
                            To o zagrożeniu było do fragmentu o śmierci.

                            > Wiec jeśli tego nie oferujesz, to nie rob z siebie takiego wspanialomyslnego
                            > partnera dla którego "nie liczy się plodnosc, nie liczy się papierek, liczy
                            >się uczucie".

                            Wiem, że nie jestem wspaniałomyślny. Nie chcę sprowadzać się do dawcy plemników.
                            Gdybym chciał, poszedłbym do banku spermy. Rozumiem, że porzuciłabyś swojego
                            partnera, gdyby nie był płodny - bo dla ciebie to się liczy. Nie pozwolisz sobie
                            na pogorszenie komfortu życia ( a może chciałaś przed ślubem testów na płodność ? )
                            Ja o uczuciu niczego tu nie napisałem. To twojego autorstwa. Dla mnie uczucie
                            wpływa na jakość życia.

                            > Swoją drogą - im dłużej z Toba rozmawiam ty bardziej przypomina mi się mój
                            > swiatopogląd, kiedy miałam lat 19, 20…..
                            > Cos koło tego ;)
                            To ciekawe miałaś wtedy poglądy. Może warto wrócić do tego. Ja, jak miałem tyle
                            lat nie zastanawiałem się nad tym wcale. No , ale o internecie w domu też nie
                            marzyłem.
                            • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 11.01.07, 21:54
                              silic napisał:

                              > To już zdążyłem się przekonać, że dla ciebie nic o niczym nie świadczy.

                              Błąd.
                              wciąż rozumujesz w bardzo uproszczony, ogólny sposób prowadzący do uogólnień i
                              wypaczeń.


                              Więc
                              > specjalnie jeszcze napiszę tak: dla wielu osób posiadanie dzieci nie jest
                              ważne
                              > nieposiadanie nie jest tragedią.


                              A czy ja kiedyś twierdziłam, ze jest inaczej?
                              Dla wielu posiadanie dziecka nie jest pargnieniem,
                              wiele wręcz nie chce ich mieć,
                              wiele bardzo chce mieć.

                              I już.

                              I wiesz co - to się nie wyklucza wzajemnie ;)


                              > Wiem, że nie jestem wspaniałomyślny. Nie chcę sprowadzać się do dawcy
                              plemników


                              ;))
                              KOlejne ogromne uproszczenie.
                              To, że facet ma dziecko, to nie znaczy, ze sprowadza sie do dawcy plemnikow.

                              > Rozumiem, że porzuciłabyś swojego
                              > partnera, gdyby nie był płodny - bo dla ciebie to się liczy.

                              To się mylisz i to głęboko.
                              Znów kolejne uproszczeni - i znów mylne.

                              > Nie pozwolisz sob
                              > e
                              > na pogorszenie komfortu życia ( a może chciałaś przed ślubem testów na
                              płodność

                              Nie chialam.
                              I wciąż nie zdecydowaliśmy sie na dziecko, nie wiem, czy się kiedyś w ogóle
                              zdecydujemy.



                              teraz to juz pewnie nic w ogóle nie rozumiesz, co ?
                              schemacik Ci się nie rozsypał ? ;)))


                              > To ciekawe miałaś wtedy poglądy. Może warto wrócić do tego. Ja, jak miałem
                              tyle
                              > lat nie zastanawiałem się nad tym wcale.

                              No widzisz, dlatego teraz myślisz jak 20-latek.
                              za późno zacząłeś;)

          • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:02
            Ja mam własne dziecko a nie przepadam za łysymi niemowlakami ani bobasami w
            wózeczkach. I nie przyglądam się im z zachwytem. Ale też się ich nie brzydzę.

            Po prostu sobie istnieją. Stosunek do obcych dzieci nie ma nic wspólnego z
            gotowością do posiadania własnego.
            • aliennis Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:16
              Uważaj bo możesz kiedyś zmienić zdanie.
              Ja generalnie tez nie lubię dzieci.Cudzych dzieci.
              Moją córeczkę kocham nad życie :-)
              • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:23
                Na co mam uważać? Na to, że obce dzieci mogą stać mi sie mniej obojętne?

                No, gdyby np. wybuchła wojna to pewnie czułabym do nich więcej empatii.

                A tak - po prostu sobie są.

                • aliennis Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:28
                  to nie było do ciebie tylko do autora wątku .
                  Napisałam przecież ,że też nie przepadam za obcymi dzieciakami.
                  • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 12:31
                    :)))))
          • nadinka_nadinka Re: nadinka_nadinka 09.01.07, 14:34
            > Nadinka, a ile masz lat, ze juz tak wiesz na przyszlosc?
            > 45?
            > 50?
            >
            powyzej 30.
            nie brzydze sie dzieci, nie smierdza mi. niektore lubie, sa takie, kotre
            uwielbiam. po prostu nie chce ich miec. z powodow egoistycznych.
            • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 10:42
              nadinka_nadinka napisała:

              > powyzej 30.
              > nie brzydze sie dzieci, nie smierdza mi. niektore lubie, sa takie, kotre
              > uwielbiam. po prostu nie chce ich miec. z powodow egoistycznych.
              >
              jestem w tym samay wieku.
              I mam takie samo podejście jak Ty.
              Prawie.

              Kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką - lat 34, kilkuletnie dziecko.
              Syn jej aktualnie choruje, mają kłopoty, bo urządzają nowe mieszkanie, raczej
              nie pojadą w tym roku na urlop, małego też nie za bardzo mają z kim zostawić,
              itp... Normalka.

              Pytam, czy nie żaluje trochę "starego" trybu życia - wakacje dwa razy w roku,
              romantyczne wypady do stolic europejskich albo innych fajnych miejsc itp...

              My planujemy latem swietny rejs po Morzu Śródziemnym, a wcześniej nasz ukochany
              Paryż...

              I wiesz, co mi powiedziała?

              "Spoko, ale dziecko to najwspanialsza podróż jak mia się mogła przydarzyć. Na
              początku wyje i wrzeszczy, ale potem jest nieskończonym źrodłem poznania".

              Było rozwinięcie, ale nie chę was zanudzać.

              I wiesz co?

              Zaczęłam się zastanawiać....
              • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:37
                A co ma historyjka o zadowolonej z życia pani do tematu wątku????

                • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:40
                  facet pyta w tytułowym poście "czy zaakceptowałabyś patrnera.... " itp. dalej
                  pisze, że nie chce miec dzieci. Dodaje, ze ich nie ma. pytanie kieruje na
                  forum, na ktorym przesiaduja 20-40 - latki.
                  wnioskuje wiec, ze jest wolny, i w wieku okolo 30-40.

                  A to do Twojej historyjki ma sie nijak.
                  • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:57
                    Ludzie dzietni i bezdzietni mogą w sposób dojrzały decydować czy chcą
                    jakiekolwiek/więcej dzieci. Są dorosłymi ludżmi.
                    • ewik_75 Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 12:59
                      sir.vimes napisała:

                      > Ludzie dzietni i bezdzietni mogą w sposób dojrzały decydować czy chcą
                      > jakiekolwiek/więcej dzieci. Są dorosłymi ludżmi.

                      czym innym jest decydowanie o tym, ze sie nie chce miec dzieci kiedy juz sie co
                      najmniej jedno ma, a czym innym - kiedy jest sie osoba bezdzietna - nie sadzisz?
                      • sir.vimes Re: nadinka_nadinka 10.01.07, 13:05
                        > czym innym jest decydowanie o tym, ze sie nie chce miec dzieci kiedy juz sie co
                        >
                        > najmniej jedno ma, a czym innym - kiedy jest sie osoba bezdzietna - nie sadzisz
                        > ?

                        Nie, nie sądzę.
    • melanana Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 12:37
      To chyba zalezy tylko od Twojej Partnerki. Czy bedzie chciala miec dzieci czy nie.
      Sprawa jest indywidualna. jezeli znajdziesz taka, która podobnie jak Ty nie
      planuje dzieci to nie bedzie z tym problemu. Tylko wydaje mi się ze bedziesz
      mial z tym klopot. Bowiem wiekszosc kobiet predzej czy pozniej o tym marzy.
    • dzikoozka Nie. 09.01.07, 14:07
      I niepoinformowanie mnie o tym uznałabym za oszustwo.
      • trypel Re: Nie. 09.01.07, 14:22
        Po przeczytaniu wątku zaczynam skłaniać się ku idei wazektomii. W ten sposób
        będę na 100% pewny że kobiecie zależy na mnie a nie na dzieciach :) a ponieważ
        mi zawsze zależało przede wszystkim na partnerce wiec będzie to szansa na udany
        zwiazek ;P
    • kobieta_w_sieci Dlaczego egoistyczne?To jest Twoja sprawa,a ludzie 09.01.07, 14:28
      często właśnie z egoizmu mają dzieci.
      Tak naprawdę myślą wtedy tylko o zaspokojeniu swoich egoistycznych potrzeb
      posiadania ich i o tym, jaką w przyszłości(np.na starość)korzyść im to przyniesie.

      Jeśli spotkasz kobietę, która nie chce mieć w ogóle dzieci i będziecie razem, to
      jest to tylko Wasza sprawa. Nikogo to nie może interesować.

      Będziecie mogli cieszyć się spokojnym i bezpiecznym seksem.
      Ona nie będzie musiała szpikować się hormonami. Co będzie dla jej dobra.

    • bateria_sloneczna Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 18:15
      Prawdopodobnie zaakceptowałyby to kobiety, które również nie chca mieć dzieci:)
    • hipotamica Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 18:51
      Jeżeli nie chcesz mieć dzieci to sprawa jest prosta. Robisz zabieg i nie ma
      problemu. A kobietę musisz znaleźć taką, która też nie chce i najlepiej, żeby
      to było wiadomo od razu. Żeby nie było potem lania łez, że oszukiwałeś.
      • sir.vimes Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 09.01.07, 20:02
        Albo kobietę , która ma już dzieci odchowane :)
    • gosiamalgosia Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 05:58
      Tutaj (w Australii) bardzo wielu panow ma to za soba. Znam tez przypadki
      odwrocenia zabiegu, aczkolwiek nie jest to latwe. Moj partner jest po zabiegu i
      uwazam, ze nie ma lepszej antykoncepcji. To juz moj drugi partner po tym
      zabiegu. Mam za soba historie z pastylkami, spirala, prezerwatywa i
      kalendarzykiem. Brrrrrrr. Teraz jest super. Zero komplikacji i niszczenia sobie
      zdrowia. Dodam, ze nigdy nie chcialam miec dzieci i nie zaluje.
    • nadia_m Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 07:32
      tak, zaakceptowalabym
      a co do odkrycia prawdy przed potencjalna partnerka, to zyczylabym sobie
      wiedziec od poczatku, inaczej czulabym sie oszukana
    • popka5 Re: Partner po wazektomi.Czy zaakceptowałabyś? 10.01.07, 10:12
      Nie nie zaakceptowalabym, ale tylko dlatego, ze chce miec dzieci.
    • yagiennka Trudno akceptować głupotę 10.01.07, 14:39
      Bo głupota to straszna, dzis tak myslisz a kiedyś możesz rozpaczac, że nie
      bedziesz miec włąsnych dzieci. Tego sie nigdy nie wie, bo chęć posiadania dzieci
      zmienia sie w czasie i wraz z dojrzewaniem. Ja kiedyś tez nie chciałam.
      Dla mnie taki facet to bezpłodny dziwoląg i nie chciałabym się z nikim takim
      spotykac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka