negra28
12.04.03, 16:04
Pół roku temu zatrudniłam na stanowisku osobistego asystenta (poprzednik
obecnego Tomasza) pewnego przystojnego, acz niezbyt inteligentnego,
szczególnie emocjonalnie, i rozgarniętego jegomościa.
Niemal bez przerwy wydzwaniała do niego do pracy jego młodziutka, 20-letnia
zona (po maturze, na skutek ciazy, zakończyła edukacje i wyszedlszy za maz
robila kariere jako kucharka, praczka i sprzataczka). Równiez codziennie
przyjezdzala do niego do pracy, z dzieciatkiem, a jakze, zeby wszystkie
kobiety widzialy, ze Jarosław jest głównie meżem i ojcem, nie zaś typowym
mężczyzną mającym ... za przewodnika.
We mnie nie widziala rywalki, gdyz wg niej bylam...za stara, o czym, rzecz
jasna, szczery do bólu wierny meżus nie omieszkal mnie poinformowac.
Dalam sobie 1 godzine.
Po tygodniu dosc intensywnych ćwiczen fizycznych pan Jaroslaw, z olbrzymim
kacem moralnym, poszedl w odstawke.
Malzeństwo przetrwalo jeszcze... miesiac. wyszczebiotal wszystko zonce, ta
zas nakazala mu natychmiast zwolnic sie z pracy u tej k..., czyli u mnie,
Jaroslaw oswiadczyl, ze tego nie zrobi - wiadomo, recesja - za to dal zonie
najswietsze slowo honoru, ze nigdy wiecej jej ze mna ani z zadna inna nie
zdradzi, czemu z kolei zonka (mlodosc i glupota, jak wiadomo, ida z reguly w
parze) nie dala wiary i w te pedy pobiegla do sadu skladac pozew o rozwod.
Dzis Jaroslaw jest nieszczesliwym bezrobotnym rozwodnikiem mieszkajacym w
swoim mlodzienczym pokoiku u mamusi, sfrustrowanej emerytki, natomiast
Malgosia, byla zona Jaroslawa, taka mloda, piekna i pewna swego, jest
nieszczesliwa bezrobotna rozwodka z dzieciatkiem, mieszkajaca katem u
rodziców i utrzymującą sie z alimentów.
Ale za to jest MŁODA, prawda, Merido20?
:))))))))))))))))))))))