m_agilla
07.02.07, 10:21
Już podjęłam decyzję. Pomimo, że bardzo go kocham, nie mogę z nim być. Męczę
się. Mam dość jego pracoholozmu.
Mama wczoraj się pytała kiedy zaręczyny, to zaczęłam się śmiać. ON jeśli
poprosi, to najprędzej za 5 lat. Zdążę pokochać kogoś lepszego, kto będzie
zdecydowany, że chce założyć rodzinę i być razem. Prędzej się zestarzeję, niż
doczekam ślubu i dzieci. Przecież ON ma jeszcze tyle rzeczy do zrobienia i na
razie priorytetem są inne rzeczy niż ja i moje potrzeby. ON nawet nie pisze
smsa na dzień dobry, a co dopiero jak marzę, żeby zadzwonił wieczorem... Nie
wiem czy to dobry znak... Nawet jak napiszę, że bardzo go pragnę, to
odpowiada: "Wpadnij", a jak powiem, że to ON mógłby wpaść, byłoby super, to
pisze "Pa" i idzie dalej robić swoje rzeczy. Tak jest od około 2-3 tygodni.
Wcześniej było super... A teraz? Porażka...
Mama powiedziała, że chciałaby, żeby za 3 lata już jej wnuczki biegały po
domu. Też bym chciała... Ale jak mu rzuciłam aluzję o tym, to zmienił temat.
Niech spada. Znajdę sobie lepszego...
Tylko jak, GDZIE i kiedy mu to powiedzieć? Żeby nie był zbyt zszokowany...
Kocham go nadal, nie chcę go ranić... Chociaż myślę, że raczej nie będzie
płakał, no ale...