Dodaj do ulubionych

Ja jestem homoseksualna a to moja mama

25.03.06, 02:01
Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie
przeszkadza ze corka ma dziewczyne :)

Byle do przodu :)
Obserwuj wątek
    • rafalglogowski Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 25.03.06, 03:43
      ...a tekst wbrew pozorom, nie jest tylko o homoseksualiźmie.

      Myślę, że lin podziałów w czuciwie traktujacej się
      i rozmwiajacej ze sobą rodzinie, jest więcej.

      Przypomniałem sobie po przeczytaniu
      tego tekstu rodzinę mojej koleżanki.
      Monika pochodzi z 70 tysiecznego miasteczka
      w centrum Polski. Kościół, jeden McDonald,
      dwa sklepy nocne, dwa porzadne licea.
      Tak to mniej wiecej wyglądało.

      Horyzont szczęścia córki o jakim marzyła matka to było:
      M4, dobry mąż, dójka dzieci, cinquecento.

      Ale stało się inaczej.
      Monika z warszawskich studiów pojechała do Berlina
      na fajny staż. Jest tam już od pięciu lat,
      gdy rozmawiamy w kafejce na Kreuzbergu,
      średnio myśli o powrocie.

      Rozwija się i jest szczęsliwa
      bo bije to z niej na kazdym spotkaniu.
      Ale gdy opowaida o matce i rodzicach wogóle,
      to najczęsciej wzdycha.

      Monika nie jest lesbijką, ale jest singlem.
      Nowoczesnym, płacącym za siebie, nieźle zarabiajacym
      singlem z dużego miasta w Europie.
      W Polsce powinenem dodać "jeszcze singlem",
      ale w Berlinie nikt specjalnie nie wypatruje zamązpójćia.
      Jest dużo miejsca na życie praywatne a decyzje naprawde należą
      o własnym życiu należa do ludzi młodych.
      • szwecja11 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 26.03.06, 19:25
        rafalglogowski napisał:
        > Horyzont szczęścia córki o jakim marzyła matka to było:
        > M4, dobry mąż, dójka dzieci, cinquecento.
        > Monika nie jest lesbijką, ale jest singlem.
        > Nowoczesnym, płacącym za siebie, nieźle zarabiajacym
        > singlem z dużego miasta w Europie.
        > W Polsce powinenem dodać "jeszcze singlem",
        > ale w Berlinie nikt specjalnie nie wypatruje zamązpójćia.
        > Jest dużo miejsca na życie praywatne a decyzje naprawde należą
        > o własnym życiu należa do ludzi młodych.

        Ten problem istnieje również w miastach powyżej magicznego 500 tys. mieszkańców,
        tylko, że rodzice marzą o domku z ogródkiem, bogatym mężu, dwójce dzieci i
        drogim samochodzie. Polska obyczajowo jest jeszcze zaściankowa i
        drobnomieszczańska. Wszelkie novum dociera tu w czasie, gdy przemija gdzie indziej.
        szwecja11.blox.pl
        • pozlotemu [...] 27.03.06, 17:13
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 18:13
            pozlotemu napisał:

            > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało
            mówić
            >
            > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27)
            >
            >
            Przestan, nie karm nas kretynskimi przykladami z RM.
            • sodoma33 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.03.06, 18:29
              Co najbardziej tolerancyjny narod swiata mysli o zboczencach???
              Czytaj:
              news.bbc.co.uk/1/hi/world/middle_east/4694328.stm
              • pozlotemu [...] 27.03.06, 18:55
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • sclavus Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:05
                  oczywiście! Tylko i wyłącznie christianitas ma monopol na prawdę o związkach
                  homoseksualnych i o homoseksualiźmie.... już to kiedyś przytaczłeś...
                  Przestraszliwe kretyństwa.... i tylko po złotemu ...:(((
                  • pozlotemu [...] 27.03.06, 19:15
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:37
                      pozlotemu napisał:

                      Nie chce wiedziec co napisal, odpuszczam, glupota mnie poraza!!!
                      • pozlotemu [...] 27.03.06, 20:22
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • oktawianc Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:27
                          Ach gdyby tak używać mózgu do myślenia, które to przecież jest jedną z jego
                          funkcji...
                          Mniej więcej raz w miesiącu mamy doniesienia o brutalnym morderstwie lub
                          przynajmniej pobiciu dziecka, przez tak zwane normalne pary heteroseksualne.
                          Idąc za "logiką" przedmówcy, należałoby stwierdzić, że takim parom należy
                          odbiera potomstwo.
                          Można też wyciągną inne wnioski; jednostkowe przypadki nie są tworzą reguły. Ale
                          samodzielne myślenie, nie jest domeną osób mocno wierzących. Skoro ktoś
                          przyjmuje bezkrytycznie "naukę" organizacji głoszącej "prawdę" objawioną...
                          • asimek Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:39
                            zauważ, że na ogół te "normalne" pary heteroseksualne zawierają pewiem element w
                            komentarzu. Takie niewinne słówko - konkubent, zazwyczaj niebędący ojcem
                            zakatowanego dziecka. To tak odnośnie tej normalności. Normalne małżensta,
                            rodzice i dzieci to coś czego zboczeńcy wszelkiej maści wyjątkowo nienawidzą.
                            Mam nadzieję , że normalne rodziny przetrwają w tej propagandzie zboczeń.
                            • thebigzumzum Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 22:53
                              No tak. Tylko mowisz o tym ze lesbijki zabily dziecko a pewnie chcesz zeby wszystkich homoseksualistow wytepic (nie chodzi ci zabranianie na posiadanie przez pary homoseksualne dzieci).

                              Ps. Mordercy nikt nie zrozumie.
                    • cailith_18 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 22:31
                      > Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i
                      > bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków" - podaje
                      > www.christianitas.pl

                      Ale nie podałeś już, że zacytowany przeze mniefragment to już komentarz polskich
                      środowisk katolickich. Lepiej, żeby ludzie sądzili, że to jakieś uznane
                      statystyki, wykonane przez kompetentnych ludz. Wygodniej, nieprawdaż?
                  • verushka1 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:14
                    a dlaczego nie wysluchac wszystkich za i przeciw.. tyle ze doniesienia z afryki
                    sa malo miarodajne. gw pare tyg temu zrobila jakis reportaxz o malych dzieciach
                    w afyce ktore zmusza sie do popelniania morderstw etc. czemu nie skorzystac z
                    okazji i na forum zamiescic info ktore z przyczyn swiatopogladowych nie
                    zainteresowaloby gw
                • ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:13
                  pozlotemu napisał:

                  > TO SA DZISIEJSZE WIADOMOSCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                  > GAZETA WYBORCZA NIE PODAJE PRAWDY O ZYCIU LESBIJEK I PEDERASTOW.

                  A szkoda...
                • onyx_70 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 20:40
                  pozlotemu napisał:

                  > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić
                  >
                  > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27)

                  A w Polsce kiedyś katoliccy rodzice włożyli swoje zamordowane dzieci do beczek i
                  trzymali w domu!!
                • krzych.korab Tatuś zamordował 2 córki i żonę. Biedny patrzył 28.03.06, 08:43
                  jak cierpią. W Polsce. Czy to przykład przeciw hetero ? Mam zmienić orientację
                  z powodu tego tatusia ?
              • onyx_70 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.03.06, 20:38
                który naród masz na myśli?
                a przeczytałeś dokładnie artykuł, bo wątpię
                • sodoma33 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 01:01
                  Z ciekawosci zapytam czy:
                  1/ jestes slepy ???
                  2/ jestes glupi ???
                  3/ jestes slepy i glupi ???

                  Czytaj:
                  news.bbc.co.uk/1/hi/world/middle_east/4694328.stm

                  W tylule wyraznie duuuuuuzymi literami pisze ktory narod mialem na mysli.
          • sclavus Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 18:59
            ... poczytaj parę innych źródeł... też po łótemu... :((
          • xtrin Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 20:20
            pozlotemu napisał:
            > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić
            > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27)

            Masz problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego? Artykuł traktuje o miłości i
            tolerancji, nie o przemocy domowej, jaki więc jest sens umieszczania w
            komentarzach do niego tej informacji? Czy pod artykułem o związku chłopaka i
            dziewczyny wkleisz informacje o tym, że jakaś para hetero zabiła dziecko?

            > Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i
            > bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków" - podaje
            > www.christianitas.pl

            Statystycznie koń i jeździec mają po trzy nogi. Nawet zakładając prawdziwość
            takowych wyników (w którą szczerze wątpię) nie wynika jeszcze z tego, że
            homoseksualizm jest bezpośrednią przyczyną agresji. Można równie dobrze szukać
            statystyk potwierdzających, że przemoc wiąże się z niebieskim kolorem oczu czy
            upodobaniem do pomidorów - jakby dobrze poszukać na pewno statystyki taką tezę
            potwierdzą.
        • ohmygoodnes no i bardzo dobrze! 27.03.06, 17:14
          ze sie takie artykuly pokazuja. poniewaz... im wiecej sie czlowiek zastanawia co
          mu przeszkadza w tych homoseksualistach to mniej znajduje powodow. Czlowiek
          inteligentny nie moze miec uprzedzen, przynajmniej nie takich


          27 marca 1956:
          Amerykański szpieg skazany na dożywocie
          • herrena takich rodzicow jest wiecej :-) 27.03.06, 17:29
            np moi :-) mama zapytala sie kiedy Ja pozna, tata - czym sie zajmuje, a babcia
            robila specjalnie dla Niej salatki :-) mimo ze wszyscy wrecz uwielbiali mojego
            bylego i Ona byla dla nich pewnym zaskoczeniem ;-)
            • ginusia Re: takich rodzicow jest wiecej :-) 27.03.06, 18:11
              herrena napisała:

              > np moi :-)
              Oczywiscie, ze takich rodzicow jest wiecej, tylko o tym sie nie mowi, a
              szkoda!!! Orientacja seksualna dziecka nie ma wplywu (tzn. normalnie nie
              powinna miec) na milosc rodzicielska. Kochamy bo to nasze dziecko, ktore nie
              zrobilo nic zlego, wrecz przeciwnie wskazuje nam, ze w milosci nie ma czegos
              takiego jak zakazy i nakazy, jest milosc!!!
      • kolanek1 Zniewolenie przez hormony? 28.03.06, 08:21
        Generalnie homoseksualizm dotyczy sfery umysłowej, kręci się głównie koło dupy a
        szafuje się wielkimi słowami wolności , tolerancji, miłości. O co tu chodzi?
      • quebec4 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 28.03.06, 10:56
        tylko, że w aktualnym układzie to są społeczni freeride'owcy
        - koszt wychowania dziecka to równowartość około 200'000 / 400'000 zł - tyle
        będzie kosztowało mnie wychowanie i wyedukowanie dziecka*, które następnie
        będzie pracować na innych - i nie chodzi tutaj o podatki, zus czy inne
        transfery, ale zwyczajnie: singiel pójdzie do sklepu i kupi sobie sweter, który
        został wytworzony przez dotowanie przez wszystkich rodziców dorosłe dzieci.
        Dziewczyna w Berlinie zarabia tyle i nie mniej, ponieważ taki jest poziom płac
        dostosowany do społeczeństwa gdzie normą są koszty całej rodziny. Innymi słowy:
        tak wysoki poziom płac został wywalczony przez rynek, gdzie nikt nie może sobie
        pozwolić na to by pracować za mniej, bo nie utrzyma rodziny. Gdyby wszyscy byli
        singlami, poziom płac byłby niższy, bo ludzie godziliby się pracować za mniej.

        - jeżeli to nie są społeczni pasorzyci, to może wszyscy założymy, że od dzisiaj
        nie mamy dzieci tylko liczymy tylko i wyłącznie imigrantów - co wy na to? Jak
        wyglądało by społeczeństwo? Może jak przedmieście Paryża, wystarczy sobie
        uświadomić zatem jakiego rodzaju koszem jest ład w społeczeństwie i czyją pracą
        zostaje wytworzony.

        - co do związków osób tej samej płci i singli - niech sobie są, będę bronił ich
        prawa sposobu życia jak własnych dzieci, ale nie może tak być, by rodziny
        dzietne ich dotowałym - tylko to mi przeszkadza.

        * koszty wychowania dziecka są wyliczone tutaj:
        Fakt, w pewnych fazach może wydawać się że społeczeństwo 'dotuje' dzieci - np.
        poprzez szkoły. Jednak należy to rozpatrywać w takich kategoriach, że każdy z
        nas został w ten sposób 'dotowany' - zarówno dorośli z dziećmi, jak i dorośli
        bez dzieci, dotacje te należy zaliczyć na poczet przszłego rozliczenia dziecka
        ze społeczeństwem, a nie rodziców! Ponadto, koszty wychowania dziecka
        wykraczają dalece poza ten rozmiar: Np. w takim Berlinie wynajęcie kawalerki
        kosztuje 500 e, a mieszkanie dwupokojowe już ok 1000e!
        • quebec4 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 28.03.06, 11:10
          sorki, zapomniałem wstawić link:
          * koszty wychowania dziecka są wyliczone tutaj:
          www.extension.umn.edu/distribution/businessmanagement/components/DF5899a.html
    • goralenfolk Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 07:41
      Nie skomentuję wyboru życiowego dziewczyny-Jej sprawa.
      Natomiast.W czasach swojej młodości kiedy w poniedzialek rano "odpalałem" TV na
      pierwszym programie był Gierek.Na drugim Gierek.W radio pierwszy program:
      Gierek..drugi Gierek...etc. etc...we wtorek , środę to samo...w
      piątek ..strach było... zdobytą w ramach systemu kartkowego...konserwę
      otworzyć.Dziś Gierka
      zastąpiły:"gej", "lesbijka", "orientacja", "RÓW...nośc".Etc, tec....

      Pozdrawiam Córy Safony.A gejom tradycyjnie:na pohybel!
      • na_und Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:31
        myslisz, ze to jest kwestia wyboru zyciowego? to zle myslisz.

        i twoja matke tez:-/
        • goralenfolk Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:23
          W świetle badań Beniamina Libeta (Libet, Freeman "The Volitional Brain") nic
          nie jest kwestią wyboru(wolnej woli).Także moja niechęć do gejów.Jestem tak
          samo niewinny jak oni...nie mogę takowoż "żle myśleć"....
          • xs550 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 18:06
            Uwielbiam ten pseudointelektualizm przedstawicieli ciemnogrodu... :)))
        • cohito Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 16:00
          Zawsze można udawac, ze wszystko jest w porzadku. :]
      • roz34 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 14:25
        nietrafione porównanie. Masz telewizję trwam, tam o równości sie nie mówi.
        Zawsze możesz poprosic o azyl na Białorusi, skoro ckni Ci się za czasami Gierka
        • faun1512 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 14:38
          roz34 napisał:

          > nietrafione porównanie. Masz telewizję trwam, tam o równości sie nie mówi.
          > Zawsze możesz poprosic o azyl na Białorusi, skoro ckni Ci się za czasami
          Gierka

          HIHIHI, goralenfolk nadaje wręcz "otwartym tekstem" że "gierkowska" propaganda
          wychodziła mu bokiem, a roz 34 odebrał to jako przejaw nostalgicznej tęsknoty -
          to się nazywa zrozumienie :))).

          A btw: azyl na Białorusi raczej przyda się ludziom, którzy nie potrafia
          pogodzić się z tym, że durne społeczeństwo w wyniku w pełni demokratycznych
          wyborów wybrało nie tę opcję co trzeba. Co za ciemniaki, przecież "czerwono-
          różowy salonik" z "GW" na czele od dawna wbija w te tępe głowy co jest
          jedynie "politycznie słuszne" a co nie!!!!

          Śmiech pusty mnie zawsze ogarnia, gdy "poprawiacze świata" o wyraźnie
          lewicowych i pro maksistowskich sympatiach straszą nas widmem komunizmu :)))).
          Toż to absurd, jeśli nam to grozi, to właśnie tylko ze strony tych politycznie
          poprawnych pseudo "liberałów", którzy pod płaszczykiem troski o wolność,
          tolerancję, poszanowanie praw mniejszości itp wartości stopniowo chcą nas
          pozbawić zdolności zdroworozsadkowego, logicznego myślenia i niepostrzeżenie
          sprowadzić na manowce :).

          Nie bez znaczenia jest tu nadawanienie tradycyjnym pojęciom przeciwstawnych
          treści, czyli nazywanie anarchii demokracją, dyktatu tolerancją,
          kłamstwa "polityczną poprawnością" itp itd :)))).

          Mała dygresja: przywołana przez ex-ministrę Środę "demokratyzacja
          demokracji ;)" jakoś nieodparcie kojarzy mi się z "demokracją socjalistyczną"
          (czyli właśnie zaprzeczeniem demokracji), a to wszystko z kolei - z
          Łukaszenką :))).

          Sorki za te dywagacje, ale w sytuacji gdy "diabeł ubiera się w ornat i ogonem
          na msze dzwoni", nie moge sie powstrzymac :).




          demokratycznych wyborówsaa jako o czas
      • igraszka Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 20:59
        A to ciekawe co piszesz, bo ja słyszę w kółko PiS, Kościół, LPR, a o gejach w
        życiu publicznym dominują opinie negatywne, które służą politykom
        ultraprawicowym do wybicia się i zaistnienia w polityce np. politykom LPR
        wywodzącym się z Młodzieży Weszpolskiej, albo Prezydętkowi Kłamczyńskiemu,
        który na zakazie Parady Równości dochrapał się urzędu.
        Więc chyba masz omamy, drogi górolu.

        --------------------------
        Jak wypisać się z Kościoła Katolickiego?
        www.e-kosciol.org/index.php?id=jakwypisac
        • faun1512 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:42
          igraszka napisała:

          > A to ciekawe co piszesz, bo ja słyszę w kółko PiS, Kościół, LPR, a o gejach w
          > życiu publicznym dominują opinie negatywne, które służą politykom
          > ultraprawicowym do wybicia się i zaistnienia w polityce np. politykom LPR
          > wywodzącym się z Młodzieży Weszpolskiej, albo Prezydętkowi Kłamczyńskiemu,
          > który na zakazie Parady Równości dochrapał się urzędu.
          > Więc chyba masz omamy, drogi górolu.

          Po prostu każdy dostrzega to, na co jest specjalnie uczulony :). Ja (chyba
          podobnie jak "górol") widzę coś zgoła innego: histeria ultra lewicowych
          polityków (wraz z przyległościami) że stało się nieszczęście i w
          demokratycznych wyborach zacofane, "ciemnogrodzkie" społeczeństwo
          wybrało "klerykalno-nacjonalistyczno-populistyczną" czy jaką tam jeszcze opcję,
          odsuwając świetlaną wizję takiego np "szwecjalizmu". Nie mogą tego porzeboleć i
          w myśl zasady "im gorzej - tym lepiej" starają się teraz PiS-owi sypać piasek w
          szprychy i krytykują wszystko "jak leci"; gotowi obwiniać PIS nawet o srogą
          zimę tego roku :).
          Z kolei opiniotwórcza "Gazeta Wybiórcza" (zwłaszcza zaś "Wysokie Obcasy")
          jeśli napisze pozytywny artukuł o kimś, jako o ciekawej osobie, to okazuje się
          że ta osoba albo miała dość luźne związki z polskością (napewno nie powie o
          sobie "patriota", a najczęściej jest kosmopolitą), albo jest homoseksualna,
          albo silnie antyreligijna, albo "pokręcona", czyli ma zaburzenia osobowości lub
          problemy z odnalezieniem się w życiu i własną tożsamością, albo wszystko na
          raz :))))). Nic nie mam przeciw temu, ale nachodzi mnie refleksja czy wśród
          osób z "drugiego bieguna", czyli np silnie wierzących, mających wyraziste
          poglądy oraz osobowość, przywiązanych do polskiej tradycji itp itd nie ma
          nikogo ciekawego, o kim warto by napisać??? Jeśli ktoś deklaruje się jako Polak-
          Katolik i patriota to już wystarczy by wrzucić go do "moherowej" przegródki i
          krzyżyk na nim postawić????? Toć to czysto ksenofobiczne i szowinistyczne
          podejście :)!!!!!!

          Tyle luźnych refleksji, a wracając do tematu: ja post "goralenfolka"" odebrałem
          tak: za czasów Gierka mieliśmy zalew "propagandy sukcesu", którą obecnie
          zastąpiła propaganda "politycznej poprawności" i zupełnie się z tym
          spostrzeżeniem zgadzam :). A nadmiar propagandy może tylko "wyjść bokiem" :)).

          Ponadto: kto tu ma omamy, droga igraszko???? Może mi wyjaśnisz, jak to
          Kaczyński na zakazie Parady Równości "dochrapał się urzędu"??? Bo z tego co ja
          wiem, to Kaczyński został prezydentem w demokratycznych wyborach, gdyż jego
          CAŁOŚCIOWY program trafił do przekonania większości elektoratu. Sprowadzanie
          tego do zakazu "parady równości" to jakaś kompletna paranoja:))). Znaczy, gdyby
          się był na nią zgodził to by z kretesem przegrał??? Ale sie uchachałem :)))).
          Bzdura, bo np ja na niego głosowałem, mimo że ten zakaz mam mu trochę za złe,
          gdyż uczynił nim z "paradowców" prześladowanych męczenników. Strasznie
          nagłośniło to sprawę, a o taką "reklamę" im chyba chodziło.


    • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 08:53
      Piekny artykul, "wzruszylem sie" do lez. Totalny upadek elementarnych wartosci.
      Co za roznica w koncu, w kim lub w czym sie zakochasz, byle byc "szczesliwym".
      Relatywizm prowadzi do absurdu. Czy poza hormanomi, ludzie potrafia sie jeszcze
      czyms kierowac.
      • sabinka707 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 09:02
        To dobrze, że jeszcze umiesz się wzruszać. Gorzej by było, gdyby Cię nic nie
        ruszało. A hormony ma w sobie każdy z nas - niezależnie od tego, w kim się
        zakochuje lub kogo nie kocha.
        • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 09:57
          > To dobrze, że jeszcze umiesz się wzruszać. Gorzej by było, gdyby Cię nic nie
          > ruszało. A hormony ma w sobie każdy z nas - niezależnie od tego, w kim się
          > zakochuje lub kogo nie kocha.
          ------------------------------------------------------------
          Artykul, zdaje sie jest nie o mnie i mojej zdolnosci do wzruszania sie tylko o
          homoseksualnosci glownej bohaterki. Prosze wiec na temat.
          Czy hormony sa jedynym wyznacznikiem ludzkiego postepowania?
          • loba_girl Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:35
            A czy jedynym wyznacznikiem ludzkiego postępowania muszą być normy,
            niekoniecznie prawidłowe, narzucane przez społeczeństwo? I, jak za chwilę się
            okaże, nawet przez polityków?
            • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:04
              > A czy jedynym wyznacznikiem ludzkiego postępowania muszą być normy,
              > niekoniecznie prawidłowe, narzucane przez społeczeństwo? I, jak za chwilę się
              > okaże, nawet przez polityków?
              ------------------------------------------------------------
              A czy poza normami spolecznymi - kontra hormony, czlowiek nie dysponuje jeszcze
              czyms takim jak mozg?
              • prorok_abraham Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 20:19
                Dysponuje, ale to nie oznacza, że wszyscy muszą myśleć tak samo. I ktoś może
                chcieć poddawać się hormonom, inny normom danego społeczeństwa, a jeszcze inny
                jeszcze innym pierdołom. I nic ci do tego, póki nie łamie prawa.
      • xanaxy Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:20
        Oczywiscie. Kasa potrafia.Oczywiscie w "imie milosci".I koniecznie tym, by cos
        sie dzialo i nakrecalo, bo jak nie, to "w ciszy sie wlasne serce slyszy".
        Ktorego nie ma,ale na potrzeby /kasy,adrenaliny,hormonow/ zawsze sie znajdzie.
        To takie romantyczne.Tez wzruszajace,bo a,b,c.Odpowiedzialnosci - oj nie
        lubimy.Dzieci? Taki klopot.Przyjemnosc i ciagla zmiana TO JEST TO.Jak moge mic
        dzieci,skoro jestem les? No nie moge / bo sie boje/.
      • piekielnica1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 12:16
        Relatywizm prowadzi do absurdu. Czy poza hormanomi, ludzie potrafia sie jeszcze
        >
        > czyms kierowac.

        >Totalny upadek elementarnych wartosci.

        elementarny - podstawowy, zasadniczy, najprostszy; początkowy; żywiołowy,
        wywołany przez żywioł - słownik wyrazów obcych
        Homoseksualizm nie urodził się dzisiaj

        Artykuł jest raczej o związkach matek z dziećmi.
        Podziwiam tę matkę, zastanawiam się czy umiałaby być taka, ale bardzo bym
        chciała.
        Matki są po to by być przyjaciółkami swoich dzieci.



    • jacekmw Gratulacje dla takich rodziców 25.03.06, 09:30
      Nie za to że kochają swoje dzieci takimi jakie są - bo to jest naturalne.
      Rozumieją, że ludzie o innej orientacji potrzebują znacznie więcej wsparcia,
      szczególnie w tym kraju, przepełnionym 'wartościami' ...
    • chihiro2 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:35
      Boze drogi, taki artykul to dla mnie szok! Ze trzeba pisac o normalnych
      ludziach jak o jakims osmym cudzie swiata?! I corka jest normalna i matka, to
      zadne 'halo', ze ktos jest homoseksualista i ze ktos inny - zwlaszcza rodzic -
      nie ma nic przeciwko. Nie rozumiem calego szumu wobec kwestii akceptacji swoich
      dzieci homoseksualistow. Czy to trudne zaakceptowac normalnosc?
      • xanaxy Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:26
        chihiro2 napisała:
        Nie, nie.Norma to nie jest.Chyba,zenorma sa zaburzenia osobowosci i np choroba
        Picka / tez niktorzy choruja na nia/. Moze wszystko,co jest/bo jest/ jest norma?
        I Stalin i II zona Jasienicy i Bohater reportazu Szczygla z "Formatu"? > Boze
        drogi, taki artykul to dla mnie szok! Ze trzeba pisac o normalnych
        > ludziach jak o jakims osmym cudzie swiata?! I corka jest normalna i matka, to
        > zadne 'halo', ze ktos jest homoseksualista i ze ktos inny - zwlaszcza rodzic -

        > nie ma nic przeciwko. Nie rozumiem calego szumu wobec kwestii akceptacji
        swoich
        >
        > dzieci homoseksualistow. Czy to trudne zaakceptowac normalnosc?
        • chihiro2 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 14:14
          Homoseksualizm nie jest choroba. Czas otworzyc oczy i zauwazyc, ze nie zyjemy w
          XIX wieku, nie sadzisz?
          • entropia Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:18
            > Homoseksualizm nie jest choroba. Czas otworzyc oczy i zauwazyc, ze nie zyjemy w
            >
            > XIX wieku, nie sadzisz?
            Jak to sie wlasciwie stalo ze homoseksualizm przestal byc choroba? Pytam calkiem serio, jeszcze chyba calkiem niedawno zdaje sie byl uwazany za chorobe. Kiedy wlasciwie i czemu przestal nia byc?
            • zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:32
              Wg Bem najważniejszą tezą przyczyniającą się do patologizacji homoseksualizmu
              było twierdzenie Malenia Klein, Edmunda Bergler i Charlsa Socardies`a, którzy
              to, odrzucili Freudowską tezę, że wybór homoseksualnego obiektu jest dowodem
              zahamowania rozwoju psychoseksualnego w fazie edypalnej. Twierdząc, iż
              zahamowanie jest w fazie preedypalnej, czyli oralnej. To cofnięcie w czasie do
              poprzedniej fazy, czyni z homoseksualisty istotę, której ego jest tak
              niedorozwinięte i niestabilne, iż jest ona właściwie” osobowością pograniczną
              dokonującą prymitywnych wyborów obiektów seksualnych”.

              Autorka zauważa, iż choć nie wszyscy psychoanalitycy zgadzali się ze wszystkimi
              zmianami, to doprowadziły jednak one do uznania homoseksualizmu jako choroby
              psychicznej i umieszczeniu go na liście chorób psychicznych 1952 r.
              Psychiatrzy amerykańscy oficjalnie traktowali homoseksualizm jako patologię aż
              do roku 1973, kiedy to po długiej walce został skreślony z listy DSM-III.

              Przekopiowane)
            • apetyt_na_zycie A ja zapytam raczej... 26.03.06, 13:37
              jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie?
              Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że dusza
              w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy to
              oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"?
              • faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 15:49
                apetyt_na_zycie napisała:

                > jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie?
                > Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że
                dusza
                >
                > w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy
                to
                > oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"?

                Nie będąc lekarzem nie wypowiem sie w kwestii co jest chorobą a co nie, ale
                zaprotestuję gdy ktoś zechce mnie nakłaniac bym uznał homoseksualizm za NORME,
                ktora dla mnie jest jednak orientacja hetero. W koncu ma ją )jako wrodzona) ok
                95 procent populacji, więc mam prawo mówic o NORMIE. A w dyskusji o
                homoseksualimie zaskakuje mnie ze traktuje sie go jak monolit, podczas gdy
                jedni praktykuja go gdyz inaczej rzeczwiscie nie sa w stanie i zadne "leczenie"
                im nie pomoze, inni wlasnie z wyboru, tj dla materialnych korzysci, dlatego ze
                ostatnio stal sie modny czyli "trendy", ze bycie gejem jest cool, ze seks z
                partnerem tej samej plci jest czyms niekonwencjonalnym, wiec bardziej kreci itp
                itd...

                Nie zyje w koncu na bezludnej wyspie i wlasne obserwacje wiecej dla mnie znacza
                niz rozne pseudo naukowe wypociny. Dlatego tez nie ruszy mnie, gdy np lekarze,
                pod presja tych samych srodowisk co doprowadzily do wykreslenia homoseksualizmu
                z rejestru chorob (moze i slusznie) wpisza w to miejsce homofobie i mnie z
                moimi pogladami tam zakwalifikuja. Tylko dlatego ze starajac sie zrozumiec
                osoby ktore "maja inaczej" niz ja i zdecydowana wiekszosc populacji i nie
                uznajac ich za "gorszych", nie chce jednoczesnie udawac ze ta "innosc" nie
                istnieje i ze nie rodzi zadnych konsekwencji...

                Rzekl polityk: rzecz to jasna chyba,
                proszę panstwa, ze buldog to ryba!
                A uczony, specjalista od ryb,
                wnet okreslił gatunek i typ.
                Na szkoleniach kuli w nas mądrosci,
                jakie buldog ma w swym ciele osci.
                Tak ze tylko dywersant i wróg
                o budogo rybach wątpic mógł!

                (Antoni Marianowicz, "Szpilki", 1956)
                pozdrawiam :))

                rzbach wą
                • eora Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 18:10

                  > zaprotestuję gdy ktoś zechce mnie nakłaniac bym uznał homoseksualizm za
                  > NORME, ktora dla mnie jest jednak orientacja hetero. W koncu ma ją )jako wrodzona) ok
                  > 95 procent populacji, więc mam prawo mówic o NORMIE.

                  skad dane o 95% populacji heteroseksualnej? prosze o podanie zrodla. a takze, o jakiej populacji mowa, polskiej, swiatowej?

                  wedlug naukowcow (zrodlo: prace badawcze w magazynie "Laterality"), na swiecie zyje 10% ludzi leworecznych, choc procent ten rozni sie w zaleznosci od kraju, np. w Kanadzie jest ich 13% a w Meksyku 2,5%. w kazdym razie, z tej statystyki wynika, ze ludzie praworeczni stanowia 90% populacji na swiecie. czy to oznacza, ze tez masz prawo mowic o NORMIE? innymi slowy, czy praworecznosci jest NORMA a leworecznosc NIENORMALNA? czy w twoim rozumowaniu kazda mniejszosc nalezy uznac za nienormalna? bedac osoba leworeczna, czuje sie zaszczycona, szczegolnie ze na kazdym kroku moglabym wlasciwie odczuc dyskryminacje mojej "ulomnosci".

                  zwisa mi i powiewa, kto z kim uprawia sex i w jakiej pozycji, czy masturbuje sie prawa czy lewa reka. natomiast niepokoja mnie wypowiedzi i poglady twojego pokroju, bo ani ty, ani nikt inny (wlacznie z ojcem dyrektorem) nie ma prawa twierdzic, ze jesli cos jest w mniejszosci to nie jest norma.



                  pozdrawiam
                  • faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 22:50
                    eora napisała:

                    > skad dane o 95% populacji heteroseksualnej? prosze o podanie zrodla. a takze,
                    o jakiej populacji mowa, polskiej, swiatowej?

                    Dane pochodzą m.in z wypowiedzi polskich feministek (m.in chyba podała je
                    A.Graff w jednym z programów Pospieszalskiego) - chyba nie posądzasz ich o
                    stronniczość> Mowa oczywiscie o tzw homoseksualnosci wrodzonej, a nie osobach
                    praktykujących homoseksualizm, bo to nie to samo) i dotyczą ogólnej populacji
                    (polska chyba nie odbiega od normy).



                    > innymi slowy, czy praworecznosci jest NORMA a leworecznosc NIENORMALNA?

                    Chyba mylisz norme z normalnoscią. Nie wiem, jakim prawem mnie pouczasz i
                    zarzucasz brak zrozumienia tematu (tak to odebrałem). Akurat tak sie składa ze
                    moja mama tez jest leworęczna (więc chyba jasne, że nie uwazam tego za
                    nienormalność), ale Ona nigdy nie uważala za dyskryminacje itp faktu ze swiat
                    jest urządzony bardziej ku wygodzie osob praworęcznych (bo to jednak NORMA).
                    Dzięki temu nauczyła sie stopniowo uzywac takze prawej ręki, co jest wielce
                    pomocne :)). Na kazdy problem mozna spojrzec z 2 stron :).

                    > natomiast niepokoja mnie wypowiedzi i poglady twojego pokroju, bo ani ty, ani
                    nikt inny (wlacznie z ojcem dyrektorem) nie ma prawa twierdzic, ze jesli cos
                    jest w mniejszosci to nie jest norma.

                    A mnie niepokoi to co Ty napisłaś; nie znasz mnie a już na podstawie jednej
                    wypowiedzi szufladkujesz; skąd wiesz jakiego jestem "pokroju" i jakim prawem
                    wrzucasz do 1-ej przegrodki z ojcem dyrektorem??? Chyba prawem kaduka, ze
                    osmielam sie miec inne zdanie niz Ty. Jak kazdy mam prawo do wlasnej opinii,
                    czyli właśnie do twierdzenia ze jesli cos jest w zdecydowanej mniejszosci, to
                    nie sposob uznac tego za norme. Zresztą ja też w jakims sensie nie mieszcze sie
                    w normach (choc na innym polu) i jakos nauczylem sie z tym zyc.... I pogodzic z
                    faktem, ze wiekszosc nigdy nie bedzie w stanie mnie zrozumiec i moze moją
                    wrodzoną "innosc" zle zinterpretowac, bo w tej sferze ich wewnętrzny swiat jest
                    calkiem różny od mojego.... I nie mam o to do nikogo pretensji, nie urządzam
                    jakichś marszów czy manif, nie rozdzieram szat, nie uskarzam na
                    nietolerancyjny, zacofany swiat, nie obrzucam nikogo inwektywami itp. Bo
                    rozumiem, ze demokracja polega właśnie na tym, ze to mniejszosc musi jakos
                    podporzadkowac sie wiekszosci, a nie odwrotnie... A system w ktorym prawa
                    mniejszosci są najwazniejsze i uzyskuje ona jakies specjalne przywileje to nic
                    innego jak DYKTATURA :)).

                    Ale dziekuje Ci za Twoją wypowiedź, bo potwierdza ona ze osoby które bez
                    przerwy gadają o tolerancji, same najczesciej wykazuja się jej kompletnym
                    brakiem.
                    pozdrawiam
                    • eora Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 23:31

                      > rozumiem, ze demokracja polega właśnie na tym, ze to mniejszosc musi jakos
                      > podporzadkowac sie wiekszosci, a nie odwrotnie... A system w ktorym prawa
                      > mniejszosci są najwazniejsze i uzyskuje ona jakies specjalne przywileje to nic
                      > innego jak DYKTATURA :)).

                      oj niestetyty cos ci sie pomylilo, demokracja polega na tym, ze strzeze praw mniejszosci. a wladza wiekszosci i narzucanie swojej woli bez uszanowania praw mniejszosci nazywa sie dyktatura. polecam wrocic ci do liceum na lekcje WOSu, ew. zapisz sie na studia politologiczne, na nauke nigdy za pozno. pani Beger cos o tym wie.


                      > Ale dziekuje Ci za Twoją wypowiedź, bo potwierdza ona ze osoby które bez
                      > przerwy gadają o tolerancji,

                      ja rowniez dziekuje ci za twoja pompatyczna wypowiedz, obawiam sie jednak, ze odgryze sie tym samym, piszac iz ty rowniez mnie szufladkujesz. a tolerancja, to takie smieszne puste slowo, ktore nic nie znaczy szczegolnie w ustach osob, ktore jej nie wyznaja.

                      aha, a w kwestii leworecznosci, moja babcia byla bita w szkolach za pisanie lewa reka i zmuszona uzywac prawej. moze jak homoseksualisci (czytaj: mniejszosc, NIENORMAlni) zaczna byc tez bici to zmienia orientacje na heteroseksualna, ew. wszechpolacy wysla ich do gazu.

                      • faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 27.03.06, 10:06
                        > oj niestetyty cos ci sie pomylilo, demokracja polega na tym, ze strzeze praw
                        mniejszosci. a wladza wiekszosci i narzucanie swojej woli bez uszanowania praw
                        mniejszosci nazywa sie dyktatura. polecam wrocic ci do liceum na lekcje WOSu,
                        ew. zapisz sie na studia politologiczne, na nauke nigdy za pozno. pani Beger
                        cos o tym wie.

                        Nie wiem co to WOS; natomiast Tobie polecam sprawdzenie w Encyklopedii PWN
                        znaczenie tego slowa. Dowiesz sie ze oznacza ono LUDOWLADZTWO i pochodzi od
                        greckich slow DEMOS (lud) i KRATOS (wladza). To system w ktorym kazdy czlonek
                        danej spolecznosci ma takie samo prawo glosu, a WOLA WIĘKSZOŚCI JEST ŻRÓDŁEM
                        PRAWA! System zapoczątkowali w starożytnosci przypuszczalnie greccy sofisci
                        (słynna demokracja atenska). Wyobrazam sobie reakcję np. Arystotelesa, Platona
                        czy Sokratesa (mam nadzieje ze coś słyszałaś o takowych), gdyby przeczytali te
                        brednie na temat demokracji, co powypisywałaś :))))))))). Chyba w grobach sie
                        przewracaja, bo to przecież m.in. oni są źródłowym autorytetem w dziedzinie
                        demokracji i mają niejako "patent" na ten wynalazek, a nie np obie byłe
                        panie "ministry", czyli M.Środa i Jaruga Nowacka :))).

                        To ze jacys polityczni poprawniacy zrobili Ci wode z mózgu wmawiając że czarne
                        jest białe (mieszając demokrację z tolerancją czy czym tam jeszcze), nie znaczy
                        ze ja mam sie z tym zgodzic i wyzbyć zdrowego rozsądku. Jakies tam podręczniki
                        (nie wiadomo przez kogo pisane) niewiele dla mnie znaczą; kiedys mozna było się
                        z nich dowiedzieć, że Ziemia jest płaska i pływa po Oceanie na grzbiecie 4-ech
                        gigantycznych żółwii :))).

                        P.S. W tejże Encyklopedii Powszechnej sprawdź sobie także znaczenie
                        słowa "dyktatura", mi sie juz nie chce na ten temat pisac.
                        pozdrawiam

                    • xtrin Re: A ja zapytam raczej... 27.03.06, 20:50
                      > Chyba mylisz norme z normalnoscią. Nie wiem, jakim prawem mnie pouczasz i
                      > zarzucasz brak zrozumienia tematu (tak to odebrałem). Akurat tak sie składa ze
                      > moja mama tez jest leworęczna (więc chyba jasne, że nie uwazam tego za
                      > nienormalność)

                      normalny ~ni, ~niejszy
                      1. «zgodny z normą, wzorem, przepisem, taki jaki powinien być, prawidłowy;
                      najczęściej spotykany, przeciętny, zwykły»

                      nienormalny ~ni
                      1. «odbiegający od normy, niezgodny z normą; niezwykły, wyjątkowy»

                      (PWN)

                      Tak więc można uznać, iż homoseksualizm jest "nienormalny", podobnie jak
                      leworęczność, zielone oczy czy piękny głos - wszystkie spełniają ową definicję
                      nie bycia "najczęściej spotykanym". Problemem jest emocjonalne nacechowanie tych
                      słów.
              • viking2 Re: A ja zapytam raczej... 28.03.06, 05:38
                apetyt_na_zycie napisała:
                > jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie?
                > Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że dusza
                > w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy to
                > oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"?

                Nie, nie mamy wracac do abstrakcji, szczegolnie tych szerzonych przez kk (a
                ktore ogromnie czesto nie maja nic wspolnego z jakakolwiek wiara i religia). Ale
                jesli nie nazwac homoseksualizmu choroba (prawde mowiac, osobiscie tez waham sie
                przed tym okresleniem), to jak go okreslic? Odmienna orientacja? To idiotyzm,
                nowomowa "politycznej poprawnosci", ktorej nie znosze - tak jak i wielu innych,
                jak sie okazuje. Wynaturzenie? Oczywiscie skocza na to z pazurami rozmaici
                "zbawiacze ludzkosci", razem z tym calym swoim popapranym humanitaryzmem, ze to
                "takie pejoratywne, potepiajace okreslenie". No dobrze, ale zastanowmy sie przez
                moment: Natura stworzyla caly ten interes z dziecmi w taki sposob, ze naturalna
                metoda moga rozmnazac sie tylko kobieta z mezczyzna, nie zas dwie kobiety, dwoch
                mezczyzn i jakie by tam jeszcze inne kombinacje mozna wymyslec. Wobec tego,
                jesli ktos - na skutek jakiejs nierownowagi hormonalnej - ma genetyczna
                sklonnosc do osobnikow tej samej plci, to nie moze rozmnazac sie w sposob
                naturalny, czy nie tak? Czy wobec tego mozna zwiazek dwoch kobiet albo dwoch
                mezczyzn nazwac nienaturalnym? Jesli zas cos jest nienaturalne, to czy jest to
                "wynaturzenie"? Z definicji slownikowej wynika, ze tak. Jest jeszcze jakis inny
                rzeczownik w jezyku polskim oddajacy nienaturalny charakter jakiegos zjawiska?
                Nie wiem, moze i jest, ale zaden mi nie przychodzi do glowy. Ale niech bedzie,
                jak "obroncy ucisnionych" nie chca wynaturzenia, to uzyjmy jakiegos innego
                slowa. Jakiego? Nierownowaga plciowa? Niech cos, do naglej cholery, zaproponuja,
                zamiast opowiadac wszystkim, ze zwiazki homoseksualne sa calkowicie naturalne i
                nic sie nie dzieje. To ich opowiadanie jest glowna przyczyna sporow i braku
                tolerancji, bo heteroseksualisci nie chca sie zgodzic na stwierdzenie, ze "gej
                jest taki sam jak ja" - bo nie jest. Cale swoje zycie miewalem kontakty natury
                erotycznej z kobietami, z mezczyznami zas nigdy. Mowienie, ze gej jest taki sam
                jak ja, ma mniej wiecej tyle samo sensu, co mowienie, ze tygrys i niedzwiedz to
                dokladnie to samo zwierze. Druga przyczyna nietolerancji jest wlasnie to
                obnoszenie sie homoseksualistow ze swoim wynaturzeniem (cholera, znow to slowo -
                nie mam innego). Parada rownosci? Rownosci czego, kogo z kim? Z hetero? Z samej
                istoty parady, jest ona dowodem NIEROWNOSCI z hetero, bo hetero nie urzadzaja
                sobie "Parady Jurnych Kochankow", ani "Parady Namietnych Dziewczyn", ani innych
                podobnych szopek. Cala ta akcja rownosci i poprawnosci politycznej, te wszystkie
                demonstracje i zadania takich czy innych specjalnych uprawnien sa swego rodzaju
                namolnym wpychaniem sie na sile przed oczy innych. Wyjdzie jakis facet i
                wykrzyczy: "jestem gejem" - i co dalej? Czego on oczekuje ode mnie, gratulacji?
                W porzadku, a ja jestem brunetem (lekko juz siwiejacym, dla scislosci) i co z
                tego? Tez mi sie naleza gratulacje? A moze jakis dodatek socjalny?
                A kiedy juz przyjdzie do jakiejs rzeczowej dyskusji, to homo zawsze maja pod
                reka koronny argument (z ktorym akurat i ja sie zgadzam): "nikt mi nie bedzie
                mowil, co mam robic u siebie w sypialni".
                Zgoda. Tylko pamietajmy, co wlasnie obiecal: "W sypialni". I niech to tam
                zostanie...
                • plorg Re: A ja zapytam raczej... 28.03.06, 09:57
                  Popieram wypowiedz poprzednika w calej rozciaglosci.
      • robb48 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 22:34
        Normalność jest pojęciem względnym a nikt nie zaprzeczy że temat
        homoseksualizmu budzi emocje więc czy jest 'normalny'?
        Ja traktuje homoseksualizm jako chorobę i dobrze rozumiem jak trudno jest
        zaakceptować ją u członka rodziny. Artykuły tego typu pomagają ludziom
        zaakceptować tego typu odmienność. Wystarczy przelecieć po postach żeby
        zrozumieć, że homoseksualizm to jest duże 'halo' w naszym społeczeństwie.
        pozdrawiam
    • zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:01
      Dla mnie ten artykul nie jest piękny, przez samą formę jego napisania. To jest
      przepisany, nagrany wywiad, dość cięzko miewajacy sie w formie pisanej:
      Mama:
      Asia:
      Mama:
      Asia:
      Redaktor:
      To jest forma do radia i do słuchania głosu boheterek, w czytaniu to
      najzwyczajniej męczy.

      A co do reszty - ja zawsze trafiałam na tak bezproblemowe środowisko(może
      miałam szczęscie?), ze nawet gdyby ktoś oświadczył, ze zakochał sie w obrazie
      św. Sebastiana to nikogo by to nie zdziwiło...
    • ebenezum Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:56
    • ebenezum Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 25.03.06, 12:59
      homoseksualizmu dla zasady, ale ze względu na skutki. Dlatego nic nie ma do
      lesbijek, które zostawiają dzieciaki w spokoju. LESBIJKA NIE GWAŁCI. Natomiast
      udział gejów wśród pedofili jest przerażający. I tutaj brak zgody na chorą
      pseudotolerancję.
      • bitch.with.a.brain Re: Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 25.03.06, 14:25
        należy jednakowo karac pedofilie bez wzgledu na to czy jest homo czy
        heteroseksualna.
        Natomiast to co robia dorośli ludzie miedzy sobą to ich sprawa
        • ben_shaprut Chyba to samo napisałem, przyjacielu???!! 25.03.06, 16:49
          Dorośli - ich sprawa. Dzieci - rozpętamy krwawą krucjatę w obronie!
      • xtrin Re: Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 27.03.06, 20:53
        > Natomiast udział gejów wśród pedofili jest przerażający.

        Jakieś dowody na tą karkołomną tezę?
      • jjr44 guzik prawda 09.01.07, 23:36
        Pedofile są najczęściej mężczyznami a ich ofiary w bardzo znacznym odsetku to
        dziewczynki. Generalnie pedofile interesują sie osobami płciowo jeszcze nie
        dojrzałymi i płec ma dla nich w dużym stopniu znaczenie drugorzędne. Zerknij
        sobie do podręczników seksuologii/psychopatologii - były duże badania na ten
        temat. To jest łatwiej niż pisac stereotypowe głupoty na zasadzie "bo tak mi
        sie wydaje".
    • ddaa69 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:59
      PIęKNY I MąDRY TEKST!!
      • nett1980 fajna matka 25.03.06, 13:19
        patrzcie i uczcie sie , jestem pod wrazeniem tej kobiety , w czasach gdy
        wyksztalceni rodzice wyrzekaja sie wlasnej corki ,bo zwiazala sie z
        rozwodnikiem , nawet gdy pojawiaja sie wnuczeta , maja tylko jedno w glowie ,
        rzuc go i podporzadkuj sie nam .Takie matki to skarb i pewnie nigdy dziecka nie
        bila ,bo skad takie zaufanie by sie zrodzilo. W czasach ,gdy porzadny czlowiek
        musi byc wychowywany uderzeniem scierki badz klapsem, takie matki to skarb.
        • sebastiaan też mam taką mamę!:) 31.03.06, 23:18
          Poważnie!! Cała reszta świata może mi jej pozazdrościć!!
      • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 13:58
        > PIęKNY I MąDRY TEKST!!
        -------------------------
        W ktorym miejscu jest piekny, a w ktorym madry?
        Dla mnie to wszystko jest smutne.
        • malyflowers Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:40
          piekno polega na prostocie - swobodzie wypowiedzi, szczerości i zaangażowaniu,
          uczuciach jakie łaczą matke z córką
          mądrość to uniwersalność przemysleń - zostawmy dziecku swobode wyboru to bedzie
          szcześliwe :)
          dodam od siebie, że zazdroszcze dziewczynie takiej matki, pozdr.
          • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:51
            > piekno polega na prostocie - swobodzie wypowiedzi, szczerości i zaangażowaniu,
            > uczuciach jakie łaczą matke z córką
            ---------------------------------------
            nie ma nic pieknego w nieudolnosci pedagogicznej matki, ktora nie potrafila
            wpoic dziecku podstawowych norm moralnych. To jest dramat.


            > mądrość to uniwersalność przemysleń - zostawmy dziecku swobode wyboru to
            bedzie
            > szcześliwe :)
            > dodam od siebie, że zazdroszcze dziewczynie takiej matki, pozdr.
            --------------------------------------
            wypowiedzi corki sa idiotyczne co udowadnialem juz wczesniej. Nihilizm, egoizm
            i wygodnictwo, czy to ma byc ta uniwersalnosc?
            • malyflowers Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 18:14
              > nie ma nic pieknego w nieudolnosci pedagogicznej matki, ktora nie potrafila
              > wpoic dziecku podstawowych norm moralnych. To jest dramat.
              niechce pisac ze jak jesteś facetem, to niezrozumiesz potrzeby akceptacji, jaką
              ma większość kobiet (chyba mężczyzn tez??). podstawowe normy moralne, to: nie
              kradnij, nie zabijaj..kazdy normalny człowiek odczuwa potrzebe miłości. darmat
              jest gdy z egoistycznych pobudek oszukujesz kogoś komu na tobie zależy

              > wypowiedzi corki sa idiotyczne co udowadnialem juz wczesniej. Nihilizm, egoizm
              > i wygodnictwo, czy to ma byc ta uniwersalnosc?
              widzisz mnie wychowywano z zasadą: "badz grzeczna, czy lekcje zrobiono"
              zazdoszcze matki, która potrafi wysłuchać i do której mozna sie zwrocić o rade
    • aaron_agorenstein Fajne są rodziny tych panienek 25.03.06, 17:21
      Z jednej tatuś dał nogę, w innej mamusia od dawna wie, ale "Kasi ojciec do
      dzisiaj nic nie wie". W takiej rodzinie to i nerwicy i schizofrenii można
      dostać. Więc właściwie czemu nie i homoseksualizmu...
      • cailith_18 Re: Fajne są rodziny tych panienek 26.03.06, 15:40
        Jesteś taki pewien? Moi rodzice są 29 lat po ślubie, mam heteroseksualnego brata
        (a jednak oprócz córki lesbijki potrafili wychować syna na porządnego Polaka,
        katolika, heteroseksualistę) i jestem lesbijką. Moja rodzina jest tak normalna,
        jak to tylko możliwe.
        Nie wyjeżdżaj z argumentami, które nijak się mają do rzeczywistości. Ilu jest
        heteroseksualistów z rozbitych rodzin? Na pewno więcej, niż homoseksualistów;]

        A to, że 'ojciec do dzisiaj nie wie', to już raczej czyjaś prywatna sprawa, nie
        sądzisz? Dziewczyna pewnie lepiej zna własnego ojca, niż Ty go znasz. Musiała
        podjąć decyzję, czy powiedzieć, czy nie - a to jest jedna z najtrudniejszych
        decyzji w życiu. Nie masz na ten temat pojęcia i nie zdajesz sobie sprawy, jak
        traumatycznym przeżyciem jest odtrącenie przez rodziców ze względu na jakąś
        część ciebie, na którą nie masz najmniejszego wpływu.
        Czasem łatwiej jest nie mówić i żyć własnym życiem. Łatwiej i bezpieczniej.
    • entropia Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:30
      A mnie udezyly w tym artykule dwie rzeczy.
      Pierwsza to negacja istnienia czegos takiego jak heteroseksualizm (kazdy moze z kazdym, trzeba tylko sprzyjajacych okolicznosci: "Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją seksualność, tylko albo nie trafia na taki moment, osobę")
      Druga to ta historia z sasiadka ktora sie rozplakala. Nie bardzo rozumiem skad u osoby promującej tzw 'tolerancje' taki brak zrozumienia, ze ktos moze postrzegac swiat inaczej niz on.
      Ponadto ja nie bardzo rozumiem tą postawę oblężonej twierdzy: 'Chyba że wyobraziła sobie, jakie mogę mieć problemy z tego powodu, że mogę np. stracić pracę. I wtedy to jest nieszczęście, ale nie wynika z istoty samego problemu, tylko z tego, jak ludzie to traktują'.
      • zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:42
        Nie jestem pychologiem, ale bardzo podoba mi się już dośc długo egzystująca w
        psychologii teoria Sandry Bem, weryfikująca koncepcję płci psychologicznej. Ona
        pisze o bardzo wielu rzeczach, ale jedna rzecz jest ciekawa.

        Można sobie wyobrazić orientacje seksualną, jako oś współrzędnych X czyli
        takie coś :

        I----------------------------------------------------->

        Na jednym jej końcu znajdują się 100% homoseksualiści i jest ich niewielu.

        Na drugim jej końcu znajduj sie 100% heteroseksualiści i równiez jest ich
        niwielu(proszę od razu nie wszczynać krzyków, ze to większość bo nie o to tutaj
        chodzi!)
        Doskonała większość ludzi znajduje się gdzieś posrodku - zatem jesto po prostu
        biseksualna, z ty, ze jedni bardziej kierują sie w stronę hetero- , a inni -
        homoseksualizmu.
        Taoria niezwykle mało konfliktowa.
        • cailith_18 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 15:43
          I bardzo prawdziwa.
          Wystarczy porozmawiać z lesbijkami - chyba każda przeszła w swoim życiu przez
          związek z dziewczyną, która uważała, że jest absolutnie heteroseksualna. I
          proszę nie podnosi krzyku, że ktoś tu kogoś uwiódł. Związek to nie tylko seks -
          to przede wszystkim miłość i porozumienie, tak psychiczne, jak i emocjonalne.
        • ethnology Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 28.03.06, 14:19
          zdanka1 napisała:

          > Można sobie wyobrazić orientacje seksualną, jako oś współrzędnych X czyli
          > takie coś :
          >
          > I----------------------------------------------------->
          >
          > Na jednym jej końcu znajdują się 100% homoseksualiści i jest ich niewielu.
          >
          > Na drugim jej końcu znajduj sie 100% heteroseksualiści i równiez jest ich
          > niwielu(proszę od razu nie wszczynać krzyków, ze to większość bo nie o to
          tutaj chodzi!)
          > Doskonała większość ludzi znajduje się gdzieś posrodku - zatem jesto po prostu
          > biseksualna, z ty, ze jedni bardziej kierują sie w stronę hetero- , a inni -
          > homoseksualizmu.
          >
          > To nie jest tak, bo orientacja seksualna nie ma rozkładu normalnego.
      • plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 19:30
        "Jestem zwolenniczką takiego poglądu, że nie ma osób, które są w 100 proc.
        heteroseksualne. Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją seksualność,
        tylko albo nie trafia na taki moment, osobę, albo powstrzymują go jakieś inne
        względy."
        ---------------------------------------------
        Ten tekst, rzeczywiscie jest 'dobry' i dowodzi, ze homoseksualizm jest jak
        najbardziej rzecza normalna i powszechna. Ja bym parafrazowal te wypowiedz i
        udowodnil wiele rzeczy np.
        'Jestem zwolennikiem takiego poglądu, że nie ma osób, które są w 100 proc. nie-
        kanibalami. Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją kulinarność, tylko
        albo nie trafia na taki moment, osobę, albo powstrzymują go jakieś inne względy'
        Czyli kanibalizm jest rzecza normalna wystarczy tylko przelamac swoje opory.
        Idac dalej mozna powiedziec, zabijanie innych ludzi jest niczym zlym, kiedy
        pominie sie tylko jakies glupie uprzedzenia, ktore nas powstrzymuja. Ten typ
        argumentacji jest tak idiotyczny, ze mozna nim udowodnic wszystko na co ma sie
        ochote. Dziewczynie wydaje sie, ze jest niezwykle inteligentna, no i oczywiscie
        madrzejsza od swojej matki, ktorej najbardziej mi szkoda. Probuje przekazac
        corce proste prawdy, a ona ralatywizuje wszystko i nichce niczego przyjac, bo w
        koncu posiadla przeciez wszystkie rozumy. To wszystko jest smutne.
    • barkis Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpisy na 25.03.06, 20:26
      forum odczuwam ogromne szczescie, ze moja corka i jej partnerka zyciowa nie
      meiszkaja juz w Polsce i nie musza wdawac sie w kretynskie dyskusje z polskimi
      koltunami, tlumzczyc sie przed nimi czy w ogole wchodzic w jakiekolwiek rozmowy
      na temat swych wyborow zyciowych.
      Moja Zoska i jej dziewczyna Helen maja dwojke dzieci - syna w wieku 11 lat i
      coreczke 5-letnia, ktora zostala zaadoptowana kiedy miala 3 latka. Nawiasem
      mowiac nikt inny nie chcial jej, bo ma ostra padaczke - ataki zdarzaja sie
      nieraz i kilka razy dziennie, choc ostatnio widac pewna poprawe.
      Sa to szczesliwe , dobrze funcjonujace w spoleczenstwie matki i doskonale,
      madre i urocze dzieci. A poniewaz wszystko sie dzieje w cywilizowanym kraju,
      dzieci moga o swoich matkach opowiadac w szkole i przedszkolu i nikogo to nie
      gorszy, ani nie wywoluje plotek. Jak dobrze wyjecjac poza kraj katolicki do
      kraju gdzie innosc otoczona jest szacunkiem i zrozumieniem, gdzie dobrzy,
      przyzwoici ludzie nie musza zyc w klamstwie. Moga zyc w zgodzie z wlasnym
      sumieniem, wrazliwoscia na swiat i innych, robic swoje i cieszyc sie zyciem.
      Bardzo kocham obie moje corki i wnukow. I kazdemu takiej rodziny zycze. Pierw
      jednak trzeba poradzic sobie z wlasnymi problemami, uprzedzeniami, fobiami.
      Pozdro dla wszystkich.
      • cicha77 Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 10:35
        Polska to nie jest chyba kraj dla normalnych ludzi. Tu się wszystko
        przejaskrawia. O zachowaniu równowagi. Zapomnij.
      • plorg Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 10:56
        Jak sie nia ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma, ale nie trzeba odrazu zyczyc
        tego wszystkim na okolo.
        • nihao Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 12:27
          A propos traktowania homoseksualizmu w naszym kraju. W Polsce normą jest
          zapijaczony ojciec lub konkubent tłukący, tudzież wykorzystujący seksualnie
          dwuletnie niewinne dzieci. W dodatku polskie państwo takie patologie
          sankcjonuje przyznając pomoc społeczną w postaci becikowego w wysokości 1000
          PLN.
          Ale jak mowa o pedofilii to po głowie dostaje się gejom. Przykro mi, obrońcy
          polskiej normy, ale znakomita większość pedofilów rekrutuje się spośród hetero.
          Ale łatwiej polskiemu zakutemu łbowi oswoić się ze
          stereotypem "homoseksualista=pederasta=pedofil" niż zaakceptować fakt
          wszechobecnej przemocy w polskiej rodzinie.
          Porządny gej jest albo chory albo zboczony albo pokrzywdzony przez los. Jezu,
          jestem pewna, że wybaczysz tym zbłądzonym grzesznym owieczkon, które gejów
          wysyłają do psychiatrów. I mam nadzieję, że nie obdarzysz ich darem w postaci
          homoseksualnego dziecka, bo być może sami będą musieli wtedy skorzystać z
          psychaitry.
          • plorg Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 13:56
            Prosze czytac ze zrozumieniem. Jesli pani post ma sie odnosic do mojej
            poprzedniej wypowiedzi, to nie widze zadnego zwiazku.
            • mik-mik Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 14:19
              T ytez czytaj ze zrozumieniem. Twoj pierwszy przedrozmowca zyczy wszystkim
              naokolo nie homoseksualnosci tylko znalezienia szczescia i harmonii ze soba i
              otoczeniem.
      • voiceone Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 27.03.06, 21:34
        swieta prawda. ja ucieklem do Niemiec glownie z tego powodu i byla to najlepsza decyzja w moim zyciu!!
        W koncu sie uwolnilem i zaczalem nowe zycie gdzie schwul-sein nikomu nie robi problemow.

        Geje polscy - KIERUNEK ZACHOD!!!!!
        • hwyl Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 27.03.06, 22:02
          Pozdrowienia z Anglii, moja rodzina jest normalna i
          niczego nie musze przed nimi ukrywac. Co do reszty Polskiego spoleczenstwa.. mam
          dosyc tlumaczenia sie koltunstwu z mojego zycia i sluchania agresywnych,
          prymitywnych wypowiedzi za ktore w cywilizowanym swiecie idzie sie siedziec...

          Pozdrowienia dla polskich gejow i lesbijek - zycze odwagi i wytrwalosci - nie
          sluchajcie tych, ktorzy staraja sie wam odebrac godnosc, macie ja bez wzgledu na
          wszystko.
    • promoartes Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:08
      nie mam uprzedzen ani zadnych obaw przed homoseksualistami, natomiast uwazam ze
      nie jest to na pewno wlasciwe.
      byc moze gdyby osoby homoseksualne lub te ktore zajmuja sie tym tematem byly
      bardziej dociekliwe i swiadome to doszlyby do sedna sprawy.
      polecam do wglebiania sie i dochodzenia do Prawdy:
      www.rozmowy.all.pl
      Pozdrawiam
      Sandra

      • barkis Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawdy. 26.03.06, 14:34
        Kazdy, kto uwaza, ze istnnieje Prawda, jest czlwoiekiem niebezpiecznym dla
        otoczenia. Bo naprawde sa tylko prawdy. Moja prawda, Twoja prawda, male prawdy
        milionow ludzi biednych i bogatych, madrych i glupich. Zaden kosciol swiata
        nie ma zwlaszcza monopolu na Prawde. Dla chrzescijan Krzyz jest znakiem
        najwiekszej milosci. Dla Zydow ten sam krzyz jest sdymbolem wielowiekowych
        przesladowan, stosow i przymusowego nawracania. Podobnie dla muzulmanow.
        BYli lidzie w dziejach, ktorzy uwazali, ze ich Prawda musi zwyciezyc - Hitler,
        Stalin, Pol Pot, Mao. I zobacz jak to sie zle skonczylo. Wiec uwazaj na siebie.
        Zebys na miare wlasnych mozliwosci nie krzywdzila ludzi, nie pragnela narzucac
        im Wlasnej Prawdy, ktora jest dla nich nie do przyjecia. To dotyczy takze
        Twoich dzieci, jesli je masz. Uszanuj fakt, ze moga i beda mieli wlasna prawde,
        inna od Twojej. Tak bylo poczatkowo z moim jedynym dzieckiem. Ale cale
        szczescie, ze nie jestem Pol Potem i zawsze sie staralem postepowac z nia
        rozsadnie, szanowac jej odmiennosc i jej wybory.
        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:20
          To jest wlasnie nihilizm i to nazwal bym niebezpiecznym. Kazdy ma swoja prawde,
          ale kazda tolerancja ma swoje granice. Inaczej musieli bysmy uznac, ze Hitler
          ze swojego punktu widzenia rowniez mial racje - swoja prawde.
          Czy wzajemne poszanowanie ma dzialac tylko w jedna strone? Jezeli dziecko
          wybiera zla droge, jedyne co rodzic moze zrobic to zaaprobowac poglaskac po
          glowce i powiedziec, ach jakie jestes cudowne, jak wspaniale zes wybralo.
          Rodzic powinien byc dla dziecka drogowskazem, a nie bezmyslnie aprobowac jego
          wyborow, jakie by nie byly. Oczywiscie niczego nie osiagnie sie na sile, ale
          trzeba umiec jasno powiedziec ze cos jest dobre, a cos innego nie a nie zaprzec
          sie samego siebie i twierdzic, ze w sumie to tak naprawde to nie ma zadnych
          wartosci. Kto uwaza, ze nie istnieje Prawda, probuje wcisnoc wszystkim, ze to
          jest jedyna prawda i oczekuje, ze wszyscy ja zaakceptuja.
          • barkis Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:57
            Nie mowilem nic o "wzajemnym poszanowaniu", ktore mi imputujesz. Sa poglady,
            ktorych nie szanuje (poglady ojca Rydzyka, poglady braci Kaczynskich, pani
            Kruk, nawet niektore poglady Jana Pawla II) Moga je sobie glosic, a ja bede je
            zwalczal wszelkimi dozwolonymi srodkami. Nie bede natomiast stosowal wobec nich
            przymusu, dopoki nie wchodzi w gre bezposrednia krzywda innych.
            Jesli ty uwazasz, ze moje dziecko "wybralo zla droge" (jak to nazywasz w swym
            poscie), nie znajac mojej corki i nie wiedzac ile ona dobrego zrobila w zyciu,
            mam nastepujace rozwiazania:
            uznac cie za niezbyt madrego,
            nie wdawac sie z toba w dyskusje,
            uznac, ze moze twoje doswiadczenie i wychowanie pomacilo ci rozum i z czasem
            zycie nauczy cie stosowac mniej sadow wartosciujacych..
            I przejsc nad tym do porzadku dziennego.
            Szkopul jednak w tym, ze wielu ludziom myslacych tak jak Ty nie wystarczy
            bynajmniej wiara na wlasny uzytek we wlasna prawde. Oni chca konecznie ogniem i
            mieczem wprowadzac swoja prawde jako obowiazujace prawo, jako norme. Mamy tego
            tgaiczne nastepstwa w Polsce.
            Dlatego ciesze sie ze Zosia i Helen mieszkaja sobie w Walii, otoczone ludzmi
            tolerancyjnymi i dobrymi i gwizdza na was. A dzieci wyrastaja w domu bez
            przemocy, kochane nad zycie,szanowane i rozwijane, i nieswiadomne jak dotad,
            ze istnieja takie kraje jak Polska, gdzie ich matki bylyby obrazane na kazdym
            kroku przez byle kogo.
            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:31
              Piszac dziecko pisze wylacznie teoretycznie o relacji rodzic - dziecko.
              Probujesz mi imputowac, ze oceniam twoje dziecko. Imputujesz mi chec narzucania
              moich pogladow, a sam piszesz, ze bedziesz zwalczal poglady innych wszelkimi
              dozwolonymi srodkami.
              Ja nikogo nie mam zamiaru zwalczac, jedyne co chce udowodnic to to, jak cos
              jest zle to jest zle, co jest dobre jest dobre, niezaleznie od punktu widzenia.
              Czy jezeli, (teoretycznie!) twoja corka z jakichs powodow postanowi
              przynalezec do PiS'u, to nagle okaze sie, ze poglady Kaczynskich nie sa takie
              be, a moze nawet sa jak najbardziej wlasciwe. Oczywiscie powiesz, ze cos
              takiego nigdy nie nastapi, ale rownie dobrze kazdy rodzic moze powiedziec, ze
              jego dziecko nigdy nie bedzie homoseksualne. Gdy okazuje sie, ze JEdnak, to co?
              Zmieniamy nasze poglady i przyjmujemy, ze wszystko jest wporzadku?
              Jestem pod wrazeniem wychowywania dzieci w nieswiadomosci. Kochane i szanowane.
              Kiedys spyta mamo, a co to tatus? Czy to nie dewiacja, pytam?
              • cziriklo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:10
                Homoseksualizm to nie sa poglady, plorg. To jest konstrukcja psycho-
                biologiczna. Ta sama z siebie konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy,
                popdobnie jak konstrukcja heteroseksualna. W odroznieniu od pogladow
                Kaczynskiego. Nie ma zatem po co jej zwalczac.
                Barkis jest ojcem godnym szacunku - bo wyraza sie o swej rodzinie tak jak kazdy
                z nas chcialby aby o nim sie wyrazano.
                Jego corka Zosia i jej partnerka Helen sa osobami godnymi szacunku -
                zaadoptowanie dziecka z powaznym problemem jest tym czynem, ktory we mnie
                wzbudza bardzo gleboki szacunek.
                Co natomiast wiemy o tych tu na forum, ktorzy pierwsi rzucaja kamieniem poza
                tym, ze nie przyswoili podobno uniwersalnej lekcji bibliojnej - nie sadz abys
                nie byl sadzony? Czy sa to osoby godne szacunku?
                Czy Bog Wszechmogacy naprawde przejmuje sie z kim my chodzimu spac - z kiebieta
                czy mezczyzna? Czy nie jest moze tak, ze Bog Wszechmogacy przejmuje sie
                wylacznie JAKOSCIA naszych stosunkow z innymi? Czy gotowi jestesmy okazywac im
                milosc i milosierdzie, zrozumienie i wsparcie, czy gotowi jestesmy z nimi
                dzielic sie owocami wlasnej pracy oraz zasobami wlasnego serca?
                Jesli Bog istnieje - co do czego nie ma 100-procentowej pewnosci - to nie
                popiera chyba takich chrzescijan jak ojciec Rudzylk czy Bracia Kaczysnscy.
                Pewnie patrzy na nich i mysli: Chlopcy, zajmijcie sie wlasna dusza najpierw, a
                potem bedziecie naprawiac duszyczki innych.
                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:15
                  Prosze nie zapominac o glownej bohaterce artykulu i jej wypowiedziach. Sytuacja
                  nie jest tu tak jasna i oczywista. Dziewczyna twierdzi, ze po przelamaniu
                  oporow, kazdy moze byc homo albo hetero i nie ma w tym zadnej roznicy.
                  Co do Boga natomiast to, poza 'uniwersalna lekcja biblijna' warto by bylo
                  zapoznac sie troche glebiej z jej trescia, gdzie Bog bardzo jasno wypowiada sie
                  na omawiany temat. Cytowanie popularnego fragmentu bez znajomosci i przy
                  pomijaniu reszty jest czysta manipulacja. Wybiera sie tylko to co jest w danym
                  momencie wygodne a odrzuca sie, a nawet nie zna, tego co nie pasuje. Albo
                  przyjmuje sie wszystko albo wszystko odrzuca inaczej nie ma sie prawa powolywac
                  na te ksiege. Biblia zacheca do napominania tych, ktorzy zbladzili.
                  Wyciaganie 'ciezkich armat', ze ktos rzuca kamieniami jest zupelnie
                  nieadekwatne do tej dyskusji. Nikogo nie potepiam, sam jestem potepiany, ze
                  osmielam sie podwazyc poprawny politycznie poglad o normalnosci
                  homoseksualizmu. Homoseksualizm to dewiacja i tak to trzeba nazwac. Czytam, ze
                  pomacilo mi rozum i ze chce ogniem i mieczem narzucac swoje poglady. Coz
                  uwazam, ze jest prawda absolutna inni uwazaja, ze prawda jest pojeciem
                  wzglednym i kazdy dostosowuje ja sobie wedlug potrzeb i sytuacji. Wielu takich
                  nalezalo do partii a pozniej do solidarnosci. Poglady mozna zmieniac jak
                  skarpetki aby bylo tylko wygodnie, albo jak pisalem juz wczesniej jak sie nie
                  ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Nie ma w tym nic pieknego.
                  Co do pogladow Rydzyka czy Kaczynskich to nie widze to zadnego zwiazku z
                  chrzescijanstwem. Nie osmiele sie nawet spekulowac co Bog o nich mysli.
                  • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:24
                    > Homoseksualizm to dewiacja i tak to trzeba nazwac.

                    To Ty tak twierdzisz - a napomknę tylko, że wbrew światowej klasy autorytetom w
                    tym zakresie. Poglądy trzeba czasem zmieniać, wiesz? Gdybyśmy nie zmieniali
                    poglądów, to ciągle uważalibyśmy (jako ludzkość) np. że ziemia jest płaska.

                    A tak na marginesie - czasem warto umieć się przyznać, że nie ma się racji i
                    wypowiada się na temat, o którym nie ma się bladego pojęcia.
                    To tak ogólnie, nie personalnie.
                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:40
                      > To Ty tak twierdzisz - a napomknę tylko, że wbrew światowej klasy autorytetom
                      w
                      > tym zakresie. Poglądy trzeba czasem zmieniać, wiesz? Gdybyśmy nie zmieniali
                      > poglądów, to ciągle uważalibyśmy (jako ludzkość) np. że ziemia jest płaska.
                      ---------------------------------------------------
                      Swiatowej klasy autorytety tez zmieniaja zdanie, nie znaczy to wiec, ze maja
                      racje tylko dlatego, ze sa swiatowe. Do niedawna nie do przyjecia byla
                      mozliwosc odrzucenia teorii Darwina, a wspolczesne badanie dowodza, ze cala
                      jego teoria jest do rozbicia kant d..., mimo to nadal naucza sie jej w szkolach.
                      • barkis Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:55
                        plorg napisal:
                        Do niedawna nie do przyjecia byla
                        > mozliwosc odrzucenia teorii Darwina, a wspolczesne badanie dowodza, ze cala
                        > jego teoria jest do rozbicia kant d..., mimo to nadal naucza sie jej w
                        szkolach

                        > .
                        Plorg, zlituj sie! "Wspolczesne badania"?
                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 20:06
                          > Plorg, zlituj sie! "Wspolczesne badania"?
                          --------------------------------------------
                          Przez ostatnie 150 lat probowano udowodnic zasadnosc teorii ewolucji, wszystkie
                          proby skonczyly sie fiaskiem. Teoria wielkiego Bum jest tez "prawdziwa" wielkie
                          autorytety naukowe za nia stoja, tylko zapominaja dodac malego slowa: wierzymy.
                          Nie ma zadnych naukowych dowodow jej prawdziwosci jest tylko wiara i
                          przypuszczenie. Ja dziekuje za takie autorytety, ktore kaza wierzyc, zamiast
                          cos naukowo udowodnic.
                          O... czyzby byla to jakas nowina? Warto by bylo sie zainteresowac tym tematem.
                          • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 10:57
                            ooo matko kreacjonista plorg prawdy nam objawia, co do wszechswiata z twoimi
                            pogladami mozna dyskutowac tylko pod warunkiem ,ze jestes fizykiem i wiesz co
                            piszesz ,bo w innym wypadku to jak dac malpie brzytwe w postaci slow. Sobie
                            zrobi krzywde i innym moze tez. Powyjmowal rodzynki z artykulow gazetowych a
                            ksiazki czy spokojnej rozmowy w zyciu nie poznal.
                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:07
                              Moze wiec jakies rzeczowe argumenty? Bo tez moge przyrownac Cie do malpy i
                              stwierdzic, ze dyskutowac nie bede.
                              • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:24
                                z tego co mi wiadomo , chodzi w tych antyteoriach ewolucjii o to ,ze malo jest
                                kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly mutacja i
                                selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu i ,niestety ,
                                rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony jestes pewien , ze
                                cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ? Dla laika tez milion lat trudno
                                pojac , a miliardy to juz czysta abstrakcja , a umysl przecietniaka broni sie
                                przed wielkimi liczbami ,bo taka abstrakcja rozrywa dobrze znany uporzadkowany
                                swiat i wyprowadza na manowce poznania. Ja jestem bardzo przecietnym
                                czlowiekiem, ale czasem lubie sie oderwac od przyziemnosci .. Co do
                                konkretow ,moze pozniej na priva wysle ci liste moich lektur ,bo na tym forum
                                nie miejsce i czas na takie dowody.
                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 12:58
                                  Dziekuje za rzeczowosc. Ja raczej chcialbym zwrocic uwage nie tyle na kopalne
                                  dowody, co na sam fakt, ze ewolucja jako taka nie ma miejsca. Nic na tym
                                  swiecie nie przeistacza sie ze stanu nizszego poziomu zorganizowania do stanu
                                  wyzszego poziomu zorganizowania. Ewolucje darwinowska przeniesiono mechanicznie
                                  na ewolucje wszechswiata, a co za tym idzie twierdzi sie, ze wszechswiat
                                  ewoluuje tak jak swiat zwierzecy. Jezeli przyjmujemy, ze wszechswiat to tylko
                                  materia to podlega on zasadom fizyki takim jak np. druga zasada termodynamiki.
                                  Wszechswiat dazy do zaniku wszelkich roznic temperaturowych, ulega stopniowej
                                  degradacji. Mowiac prosto przechodzi ze stanu zorganizowania do rozpadu.
                                  Podstawa ewolucji jest natomiast przechodzenie ukladow nieskomplikowanych do
                                  coraz bardziej zorganizowanych, a to nie ma miejsca zarowno w swiecie zwierzat
                                  jak i swiecie materii nieozywionej.
                                  Moze to rzeczywiscie nie miejsce na takie wywody.
                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 14:40
                                    entropia rzeczywiscie wzrasta, ale w układach odosobnionych i globalnie. Ziemia
                                    jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do niej
                                    energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może się
                                    rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. Nie ma w tym
                                    nic dziwnego.Czyli przez smierc slonca , my mozemy byc tacy madrzy i
                                    inteligentni , entropia nas do dopada jednak juz po 25 roku zycia najpozniej i
                                    przestajemy byc mlodymi bogami...Ale i slonce przestanie kiedys nam dostarczac
                                    energii i wtedy totalna zaglada naszego gatunku nieunikniona
                                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 15:09
                                      Przyjmijmy, ze slonce poki swieci stwarza podstawy do myslenia, ze ewolucja
                                      moze zaistniec. Na czym jednak opiera ewolucja swoje zalozenia. Na mutacji i
                                      selkcji naturalnej. Czym jest mutacja? Uogolniajac - bledem kodu genetycznego.
                                      Czyli znieksztalceniem lub calkowitym uszkodzeniem jakiegos fragmentu kodu.
                                      Zeby mogl powstac nowy doskonalszy system, potrzebny jest nowy lepszy kod.
                                      Nasuwa mi sie analogia do Microsoftu. Przez blad w kodzie windowsa 98 nie
                                      powstanie nowa lepsza wersja windows xp. Potrzebny jest nowy kod. Blad w starym
                                      kodzie, jakakolwiek jego mutacja nie tworzy nowej informacji genetycznej aby
                                      np. z organizmy jednokomorkowego powstal organizm zlozony. Mutacja to tez
                                      swojego rodzaju entropia. DNA nie udoskonala sie przez mutacje lecz degeneruje.
                                      A caly slynny eksperyment Stanley'a Miller'a - jedna farsa. Zaden powazny
                                      naukowiec wlacznie z samym autorem eksperymentu, nie bierze dzis jego wynikow
                                      na powaznie. Ale przeciez w oparciu o ten eksperyment buduje sie cala teorie
                                      ewolucjonizmu, czy tzw. abiogenezy - samorzutnego powstania zycia.
                                      • fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 19:56
                                        > Nasuwa mi sie analogia do Microsoftu. Przez blad w kodzie windowsa 98 nie
                                        > powstanie nowa lepsza wersja windows xp. Potrzebny jest nowy kod. Blad w
                                        > starym kodzie, jakakolwiek jego mutacja nie tworzy nowej informacji
                                        > genetycznej aby np. z organizmy jednokomorkowego powstal organizm zlozony.

                                        plorg, jest dokladnie odwrotnie niz piszesz :) nowa lepsza wersja windowsa
                                        powstaje wlasnie dlatego ze wystepuje blad lub ograniczenie w wersji
                                        poprzedniej, tak jest zreszta z kazdym systemem operacyjnym. Co wiecej kod jest
                                        ciagle ten sam, zmienia sie tylko jego organizacja: eliminuje zaistniale bledy
                                        lub ograniczenia i dostosowuje sie do srodowiska czyli coraz to nowszych wymagan
                                        uzytkownikow. Nie wiem wogole skad pomysl na obalanie teorii ewolucji, wg Ciebie
                                        jaki czynnik mialby sprawic ze ludzie nie uzywaja juz windows98 lecz windowsXP?

                                        Myslales o tym skad sie wzial zbedny stres, tak czesto przeszkadzajacy we
                                        wspolczesnym zyciu? Czyz nie jest to pozostalosc po czasach ludzi pierwotnych
                                        gdy natchmiastowe reagowanie i ucieczka pod jego wplywem zwiekszala szanse na
                                        przezycie? Czemu "ostateczna wersja czlowieka" z nowym juz wg Ciebie kodem nie
                                        wyeliminowala stresu przed np. publicznym wystapieniem, czy rozmowa o prace? Dla
                                        mnie to przejaw ewolucji wlasnie. Powolnego, bardzo powolnego procesu, tego
                                        samego ktory nie wyeliminowal nam jeszcze kosci ogonowych:)
                                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:14
                                          Prosze mnie nie lapac za slowa, przyklad windowsa byl tylko luzna dygresja.
                                          Nie mam zamiaru wnikac w tajniki budowy systemu operacyjnego windows, chce
                                          tylko pokazac, ze jezeli dostosowuje sie, jak piszesz, "do srodowiska czyli
                                          coraz to nowszych wymagan uzytkownikow" to wymaga to napisania nowego kodu. Np.
                                          w xp wprowadzono windows movie maker. Czy ta czesc windowsa mogla powstac w
                                          wyniku mutacji poprzedniej wersji systemu? Moze powstala w wyniku wykrytych
                                          bledow? Czy raczej musiala sie zebrac kupa programistow i napisac nowy kod tego
                                          dodatku.

                                          > Czemu "ostateczna wersja czlowieka" z nowym juz wg Ciebie kodem nie
                                          > wyeliminowala stresu przed np. publicznym wystapieniem, czy rozmowa o prace?
                                          Dl
                                          > a
                                          > mnie to przejaw ewolucji wlasnie. Powolnego, bardzo powolnego procesu, tego
                                          > samego ktory nie wyeliminowal nam jeszcze kosci ogonowych:)
                                          --------------------------------------------------------------
                                          Dla mnie wersja czlowieka zawsze byla jedna, nie ma czegos takiego jak wersja
                                          ostateczna, czy wersja wczesniejsza.
                                          • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:18
                                            > w xp wprowadzono windows movie maker. Czy ta czesc windowsa mogla powstac w
                                            > wyniku mutacji poprzedniej wersji systemu? Moze powstala w wyniku wykrytych
                                            > bledow? Czy raczej musiala sie zebrac kupa programistow i napisac nowy kod tego
                                            > dodatku.

                                            Gdyby proces tworzenia się nowych Windowsów poprzez "ewolucję" kodu trwał
                                            tysiąclecia, a cały proces posiadał wystarczająco wielką domenę działania i
                                            odpowiednią funkcję dostosowania (doboru naturalnego), to tak, taki element
                                            systemu mógłby powstać w wyniku przypadkowych "mutacji".
                                            W informatyce zresztą istnieje coś takiego, jak "algorytmy genetyczne", dążące
                                            do znalezienia rozwiązania poprzez ciąg przypadkowych zmian w "genotypie"
                                            rozwiązania i odpowiednią selekcję.
                                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:45
                                              > Gdyby proces tworzenia się nowych Windowsów poprzez "ewolucję" kodu trwał
                                              > tysiąclecia, a cały proces posiadał wystarczająco wielką domenę działania i
                                              > odpowiednią funkcję dostosowania (doboru naturalnego), to tak, taki element
                                              > systemu mógłby powstać w wyniku przypadkowych "mutacji".
                                              > W informatyce zresztą istnieje coś takiego, jak "algorytmy genetyczne", dążące
                                              > do znalezienia rozwiązania poprzez ciąg przypadkowych zmian w "genotypie"
                                              > rozwiązania i odpowiednią selekcję.
                                              ----------------------------------------------------------
                                              Tylko skad owe "algorytmy genetyczne", posiadlyby informacje, ze Kowalski kupil
                                              sobie kamere i chcialby w zaciszu swojego domu zmontowac film z imienin u
                                              cioci, oraz skad wiedzialyby do jakiego rozwiazania maja dazyc np. jaki typ
                                              kamery Kowalski kupil? Szansa trafienie przez przypadek na wlasiwy rodzaj
                                              kamery Kowalskiego, jest zerowa, szczegolnie gdy nigdy wczesniej takich kamer
                                              nie produkowano.
                                              • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:02
                                                > Tylko skad owe "algorytmy genetyczne", posiadlyby informacje, ze Kowalski kupil
                                                > sobie kamere i chcialby w zaciszu swojego domu zmontowac film z imienin u
                                                > cioci, oraz skad wiedzialyby do jakiego rozwiazania maja dazyc np. jaki typ
                                                > kamery Kowalski kupil?

                                                Działa tutaj funkcja dostosowania - w tym przypadku będzie to popyt - im
                                                bardziej przeciętnemu Kowalskiemu pasuje nowa zabawka w Windowsie tym wyższa
                                                będzie sprzedaż systemu i ta właśnie wersja Windowsa ma większe szanse na stanie
                                                się podstawą do wersji kolejnej. Odgórna wiedza i wyznaczanie kierunku rozwoju
                                                nie są tutaj konieczne.

                                                > Szansa trafienie przez przypadek na wlasiwy rodzaj
                                                > kamery Kowalskiego, jest zerowa, szczegolnie gdy nigdy wczesniej takich kamer
                                                > nie produkowano.

                                                Edytor filmów będzie ewoluował ze zwykłego odtwarzacza, dodając poszczególne
                                                funkcje i jeżeli dobór naturalny (popyt) będzie preferował tą drogę to w końcu
                                                otrzymamy niezwykle wyrafinowane narzędzie, dzięki któremu Kowalski zrobi z
                                                imienin u cioci kolejną część Matrixa.
                                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:35
                                                  > Edytor filmów będzie ewoluował ze zwykłego odtwarzacza, dodając poszczególne
                                                  > funkcje i jeżeli dobór naturalny (popyt) będzie preferował tą drogę to w
                                                  końcu
                                                  > otrzymamy niezwykle wyrafinowane narzędzie, dzięki któremu Kowalski zrobi z
                                                  > imienin u cioci kolejną część Matrixa.
                                                  -----------------------------------------------------------
                                                  Jezeli w drodze mutacji zwykly odtwarzacz przestanie odtwarzac ulubionych mp3-
                                                  jek Kowalskiego, Kowalski zainstaluje odtwarzacz na nowo, zeby znowu gral jak
                                                  nalezy, a jak dalej nie bedzie chcial grac to go calkiem odinstaluje i
                                                  przejdzie na winampa, albo na realplayera. Tak jego "ewolucja" zakonczy
                                                  kariere. Nici z marzen o zostaniu wyrafinowanym narzedziem.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:52
                                                    > Jezeli w drodze mutacji zwykly odtwarzacz przestanie odtwarzac ulubionych mp3-
                                                    > jek Kowalskiego, Kowalski zainstaluje odtwarzacz na nowo, zeby znowu gral jak
                                                    > nalezy, a jak dalej nie bedzie chcial grac to go calkiem odinstaluje i
                                                    > przejdzie na winampa, albo na realplayera. Tak jego "ewolucja" zakonczy
                                                    > kariere. Nici z marzen o zostaniu wyrafinowanym narzedziem.

                                                    Jeżeli jakaś mutacja spowoduje powstanie wersji gorzej przystosowanej (i
                                                    Kowalski jej nie będzie chcieć) to osobniki z tym genotypem wymrą - ślepa
                                                    ścieżka ewolucji. Ale bynajmniej nie koniec kariery, bo inne osobniki pociągną
                                                    ją dalej i któraś kolejna wersja Kowalskiemu przypasuje.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:39
                                                    > Jeżeli jakaś mutacja spowoduje powstanie wersji gorzej przystosowanej (i
                                                    > Kowalski jej nie będzie chcieć) to osobniki z tym genotypem wymrą - ślepa
                                                    > ścieżka ewolucji. Ale bynajmniej nie koniec kariery, bo inne osobniki pociągną
                                                    > ją dalej i któraś kolejna wersja Kowalskiemu przypasuje.
                                                    -----------------------------------------------------------
                                                    Jakie inne osobniki? Mowimy o mozliwosci wyewoluowania Movie Maker'a ze
                                                    zwyklego odtwarzacza. Kod programu odtwarzacza ulegl mutacji i przestal
                                                    spelniac funkcje do ktorej zostal stworzony. Sa tylko dwie mozliwosci albo
                                                    ponowna instalacja przywroci pierwotny kod i odtwarzacz dalej bedzie dzialal,
                                                    albo won. Funkcje odtwarzacza i edytora sa tak diametralnie rozne, ze zadna
                                                    przypadkowa mutacja nie moze przeobrazic jednego urzadzenia w drugie. Tej
                                                    zmiany moze dokonac tylko ktos z zewnatrz, dowalacjac kupe nowego, scisle
                                                    wyspecjalizowanego DNA, umozliwiajac tym samym spenianie nowych funkcji.
                                                    Mutacja moze sprawic, z skin nabierze innego koloru, owszem, albo wadliwe
                                                    dzialanie paska menu, albo, ze zamienia sie miejscami funkcje guzikow, ale caly
                                                    czas bedzie to tylko odtwarzacz. Bedzie dzialal lepiej lub gorzej, przetrwa
                                                    tylko jezeli bedzie spelnial zadania, ktore ma spelniac. Oczywiscie Kowalskiemu
                                                    moze sie spodobac nowy kolor, ale wciaz bedzie to tylko odtwarzacz.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:07
                                                    Oczywiście, za pomocą pojedynczej przypadkowej "mutacji" szansa stworzenia
                                                    "Movie Makera" jest niezwykle mała (choć nie zerowa!), ale mówimy o ewolucji,
                                                    która posiłkuje się miliardami prób.
                                                    W wystarczającej ilości prób "Movie Maker" powstanie nawet bez pomocy
                                                    mechanizmów ewolucji - Windows mieści się na płytce, to skończona liczba bitów,
                                                    więc i skończona ilość możliwości, generując wszystkie możliwe kombinacje w
                                                    końcu otrzymamy pełny Windows XP. Ewolucja przyspiesza ten proces, poprzez
                                                    selekcję tego, co "lepiej przystosowane". Porządek z chaosu, cel z przypadku.
                                                    Ewolucja to piękny proces :).
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:14
                                                    > Ewolucja to piękny proces :)
                                                    -------------------------------
                                                    To piekna idea i piekna bajka. Chcialoby sie zeby tak bylo, ale rzeczywistosc
                                                    przytlacza faktami.
                                                    Nic z chaosu nie porzadkuje sie, zwlaszcza na drodze przypadku.
                                                    Nieublagana entropia.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:25
                                                    Ewoluują poglądy, społeczeństwa, idee, teorie. Ewolucja jako proces jest
                                                    niezaprzeczalnym faktem.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:30
                                                    > Ewoluują poglądy, społeczeństwa, idee, teorie. Ewolucja jako proces jest
                                                    > niezaprzeczalnym faktem
                                                    --------------------------------------------------------
                                                    Poglady to nie materia, tak samo idee i teorie sa dzielem istot myslacych.
                                                    Materia podlega tylko degradacji. Materia nie ewoluuje.
                          • konishiko Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 18:14
                            Raczej dokladnie odwrotnie. Przez ostatnie 150 lat probowano ja obalic i jak
                            dotychczas sie nie udalo, wiec wciaz naucza sie jej w szkolach, bo ilosc dowodow
                            wskazujacych na jej slusznosc jest coraz wieksza. Teorii naukowej, w
                            przeciwienstwie do twierdzenia matematycznego, nie da sie jednoznacznie i
                            ostatecznie dowiesc, a jedynie obalic. Oczywiscie nie jest powiedziane, ze za 50
                            lat ktos jej nie obali, albo podobnie jak z fizyka Newtonowska nie pokaze, ze
                            jest ona jedynie przyblizeniem szerszej teorii, ale gdybysmy poszli takim tokiem
                            myslenia, to w ogole nalezaloby w szkole nie uczyc niczego poza matematyka.
                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 18:42
                              To moze chociaz jeden skromny dowodzik, ze zycie moze powstac samoistnie. Skoro
                              jest tak wiele dowodow, to nie powinno byc zadnego z tym problemu. Prosze
                              przedstawic chociaz jeden eksperyment, dzieki ktoremu zycie powstalo samoistnie
                              z materii nieozywionej.
                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:02
                              Gdzie sa te dowody. Jest ich coraz wiecej, gdzie?
                              Latwo tak rzucic twierdzenie dowodow jest coraz wiecej. Skoro jest ich taka
                              masa to gdzie one sa, pytam.
                              Jezeli udaloby sie laboratoryjnie powtorzyc samoistne powstanie zycia, bylby to
                              pierwszy, najwazniejszy i najczesciej powtarzany eksperyment kazdej uczelni.
                              Prosze tak postalo zycie - oto dowod, kazdy student moze zobaczyc to wlasnymi
                              oczami. Tymczasem mimo najszczerszych checi najbardziej upartych naukowcow, nie
                              udalo sie tego zrobic. Gorzej! Co tu mowic o samoistnym powstaniu, nawet z
                              pomoca najtezszych umyslow ludzie nie potrafia stworzyc chocby jednej komorki,
                              najprymitywniejszej bakterii.
                              Dzisiejszy swiat nauki a priori zaklada, ze ewolucja jest faktem.
                              Kazdy kto sprobowalby obalac cos tak "oczywistego" uznany by zostal za
                              szalenca. Teorii ewolucji nikt wiec nie chce obalac, lecz poprzez eksperymenty,
                              wykopaliska, probuje sie znalezc dowody, ze jest ona prawdziwa. Mozna
                              sugerowac, ze nie wykopano jeszcze wszystkiego, ze jeszcze znajda sie dowody.
                              Poki co ich nie ma!
                              • fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:22
                                > Kazdy kto sprobowalby obalac cos tak "oczywistego" uznany by zostal za
                                > szalenca. Teorii ewolucji nikt wiec nie chce obalac, lecz poprzez
                                > eksperymenty, wykopaliska, probuje sie znalezc dowody, ze jest ona prawdziwa.
                                > Mozna sugerowac, ze nie wykopano jeszcze wszystkiego, ze jeszcze znajda sie
                                > dowody. Poki co ich nie ma!

                                Czy Ty sie zajmujesz badaniami na codzien?
                                Z kazda teoria jest tak, ze wystarczy jeden i tylko jeden dowod na jej obalenie,
                                ale nie wystarczy nawet milion dowodow aby ja OSTATECZNIE potwierdzic. Kazdy
                                naukowiec ma prawo wybrac badania ktorych zadaniem jest potwierdzenie teorii,
                                albo takie ktore ja obalaja, ale po dokonaniu wyboru nie ma tu juz miejsca na
                                emocje. Naprawde slowo "szaleniec" nie jest odpowiednie, chyba ze ktos jest na
                                bakier z podstawami logiki.
                                Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala?
                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:29
                                  > Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala?
                                  ----------------------------------------
                                  Zycie nie moze powstac samoistnie. Jezeli zycie nie moze powstac samoistnie,
                                  cala teoria ewolucji oparta na tym zalozeniu jest o kant d...
                                  • fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:38
                                    > > Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala?
                                    > ----------------------------------------
                                    > Zycie nie moze powstac samoistnie. Jezeli zycie nie moze powstac samoistnie,
                                    > cala teoria ewolucji oparta na tym zalozeniu jest o kant d...

                                    Masz prawo tak twierdzic. Ale nie jest to twierdzenie naukowe tylko Twoja
                                    opinia. Zeby teoria byla o kant d... trzeba miec dowod ktory ja obala. Czy Tobie
                                    chodzi moze o to ze teoria ewolucji mialaby byc zaprzeczeniem istnienia Boga?
                                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:43
                                      To nie ma nic wspolnego z istnieniem badz nie istnieniem Boga.
                                      Poprostu powstanie zycia na drodze przypadku jest niemozliwe.
                                      Najprymitywniejsza forma zycia jest tak skomplikowana, ze musi istniec ktos,
                                      kto ja stworzyl. Moze kosmici, tu juz kwestia wyboru jest dowolna.
                                      • fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:48
                                        > To nie ma nic wspolnego z istnieniem badz nie istnieniem Boga.
                                        > Poprostu powstanie zycia na drodze przypadku jest niemozliwe.
                                        > Najprymitywniejsza forma zycia jest tak skomplikowana, ze musi istniec ktos,
                                        > kto ja stworzyl. Moze kosmici, tu juz kwestia wyboru jest dowolna.

                                        Byc moze Bog. Mowie calkiem powaznie bo moim zdaniem nauka nigdy nie bedzie w
                                        stanie potwierdzic lub zakwestionowac jego istnienia. Tak na marginesie, czy
                                        wiesz ze jesli chodzi o naukowcow najwiekszy odsetek wierzacych jest wsrod
                                        fizykow i ludzi z nauk scislych, najmniejszy zas wsrod humanistow. Mnie ciekawi
                                        czemu tak jest?
                                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:57
                                          Im bardziej naukowcy zaglebiaja sie w tajniki konstrukcji swiata w skali
                                          zarowno makro jak i mikro, tym bardziej mysl o samoistnym powstaniu zycia, lub
                                          wszechswiata staje sie absurdalna.
                                          • fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:11
                                            > Im bardziej naukowcy zaglebiaja sie w tajniki konstrukcji swiata w skali
                                            > zarowno makro jak i mikro, tym bardziej mysl o samoistnym powstaniu zycia, lub
                                            > wszechswiata staje sie absurdalna.

                                            Tym bardziej niesamowite wydaje sie to piekno a niekiedy i symmetrie przyrody.
                                            W kazdym sensie, rowniez matematycznym.
                                            Musze sie juz wylogowac. Moim zdaniem teoria ewolucji jest jak najbardziej w
                                            zgodzie z istnieniem Stworcy. Pozdrawiam.
                                        • asimek Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:02
                                          Dlaczego? Bo tak naprawdę nauka może być tylko ścisła. Humanizm to żargon a nie
                                          wiedza. Twierdzę tak chociaż z wykształcenia jestem historykiem. Humanista
                                          uznając , że Bóg istnieje musiałby przestać szczekać i wymyślać kolejne teorie.
                                          Samo przekazywanie wiedzy i prawdy jest mało atrakcyjne i nie przynosi sławy.
                                          Wymyślić coś nowego - nawet kompletną bzdurę - a to co innego! W naukach
                                          ścisłych tak się nie da, tabliczka mnożenia mogłaby parę rzeczy zweryfikować.
                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:56

                                    Einsten postawil kiedys pytanie: Jaka swobode wyboru mial Bog , gdy budowal
                                    wszechswiat ?Jesli propozycja wszechswiata bez brzegow jest poprawna, to nie
                                    mial on zadnej swobody przy wyborze warunkow poczatkowch.Oczywiscie pozostala
                                    mu jeszcze swoboda wyboru praw rzadzacych ewolucja wszechswiata.Moze jednak i
                                    ta swoboda jest bardzo iluzoryczna , byc moze istnieje tylko jedna lub co
                                    najwyzej pare teorii , takich jak teoria heterotycznych strun , ktore sa spojne
                                    wewnetrznie i pozwalaja na powstanie struktur tak skomplikowanch jak istoty
                                    ludzkie , zdolne do badania praw wszechswiata i zadawania pytan o nature
                                    Boga .Hmmm teologia wpiera nam ,ze Bog jest niemomylny sprawiedliwy zas
                                    struktura , ktora zawiaduje ewolucja dziala metoda prob i bledow - mutacja i
                                    selekcja ,wiec czyzby znow falszywy trop? Jak na razie mamy tylko czuly
                                    instrument nasz mozg , on zas jest czescia struktury wszechswiata - matematyka
                                    jest w mozgu odbiciem praw przyrody . Ale temat pierwotny odplynal , gdzie w
                                    tym wszystkim dylematy matki , ktorej corka jest lesbijka ? Jak bylo wspomniane
                                    wczesniej to nie miejsce na takie dywagacje , ale jakos nie mozna bylo tego
                                    zostawic.
                              • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:35
                                plorg napisał:

                                > Gdzie sa te dowody. Jest ich coraz wiecej, gdzie?

                                Plorg, zdajesz się nie rozumieć czym jest "teoria naukowa". W ogromnym
                                uproszczeniu jest to pewien model rzeczywistości, podlegający pewnym ścisłym
                                wymaganiom. Teoria nie potrzebuje dowodu (jakkolwiek zwykle opiera się o cały
                                ciąg przesłanek), jej wartośc tkwi w odpowiednim tłumaczeniu zaistniałych
                                zjawisk, przewidywaniu wyników eksperymentów. Ważnym elementem teorii naukowej
                                jest też jej falsyfikowalnośc - czyli - w uproszczeniu - możliwość jej obalenia.
                                Teorie niefalsyfikowalne (jak np. teoria "inteligentnego stworzenia") są
                                uznawane za nienaukowe.
                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:12
                                  Cytat z Wikipedii:
                                  "Empirokrytycyści i pozytywiści logiczni uściślili poglądy Kanta tworząc
                                  pojęcie weryfikacji teorii. Pojęcie to było rozwijane głównie w ramach kręgów
                                  związanych z Kołem Wiedeńskim. U jego podstaw legło przekonanie, że teoria czy
                                  pogląd mogą zostać uznane za naukowe, jeśli wypowiadają jakąś prawdę o
                                  rzeczywistości, która może znaleźć potwierdzenie w doświadczeniu. Treści
                                  nienaukowe zaś, to takie, które są niezależne od doświadczenia."
                                  ------------------------------------------------------------------------
                                  Prosze wskazac, w ktorym miejscu teoria ewolucji opiera sie na rzeczywistosci,
                                  badz doswiadczeniu? Jakos nie moge doprosic sie o dowod doswiadczalny, ze zycie
                                  powstalo samoistnie! Teorie ewolucji prosze wlozyc miedzy bajki, bo tam jest
                                  jej miejsce.
                                  Teoria ewolucji nie jest teoria naukowa. Opiera sie na 'poboznych' zyczeniach
                                  naukowcow, podporzadkowanych niepodwazalnemu (dla nich) zalozeniu, ze ewolucja
                                  miala miejsce. A ona miejsca nie miala.
                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:47
                                    Cytujmy więc dalej (to samo źródło - pl.wikipedia.org/wiki/Nauka):
                                    Program ten szybko został zanegowany, zaś głównym autorem ataku na te poglądy
                                    był Karl Popper. Zauważył on, że wiele teorii naukowych - zwłaszcza tych
                                    podstawowych - w ogóle nie ma szans (ze względów praktycznych) być dowiedzionych
                                    eksperymentalnie. Nie da się na przykład wykonać eksperymentu dowodzącego
                                    słuszności zasady zachowania energii w skali całego kosmosu. Podobnie fakt, że
                                    jakieś zjawisko zdarza się co dzień (np. co dzień wschodzi Słońce) nie oznacza,
                                    że mamy prawo sądzić, że zdarzy sie ono w dniu następnym. Jako przykład można
                                    się tu posłużyć paradoksem pochodzącym od Russella: człowiek karmi indyka przez
                                    każdy dzień jego życia, aby w końcu w ostatnim dniu go zabić. Prace Poppera
                                    dotyczyły jedynie określenia, czy dana wypowiedź jest naukowa: wg Poppera jest
                                    nią, jeśli dopuszcza efektywną falsyfikację.
                                    Krytyka pozytywizmu logicznego Poppera doprowadziła go do próby budowy innych
                                    kryteriów naukowości, niż proponowane w ramach Koła Wiedeńskiego. Spostrzegł on,
                                    że jakkolwiek nie da się przedstawić eksperymentu czy zjawiska, które absolutnie
                                    dowodziłoby danej teorii, to można jednak wymyślić dla tego rodzaju teorii
                                    eksperyment, który dowiódłby ich niesłuszności. Tak więc dla podważenia zasady
                                    zachowania energii wystarczy zbudować urządzenie, które będzie miało stale
                                    ujemny bilans energii, a mimo to będzie działało. Zdaniem empirokrytycystów
                                    naukowe teorie to właśnie te, które da się w ten sposób poddać falsyfikacji.
                                    Jeśli teoria jest zbudowana tak, że nie da się wymyślić żadnego eksperymentu,
                                    który by ją obalił, to nie jest naukowa. Poglądy Poppera stanowią dzisiaj jeden
                                    z elementów
                                    metodologii naukowej, zaś jako prąd filozofii nauki nazywane są popperyzmem.

                                    Przepraszam za długawy cytat, ale niezwykle celnie opisuje on sedno sprawy.

                                    A co do samego Twojego pytania:
                                    > Prosze wskazac, w ktorym miejscu teoria ewolucji opiera sie na rzeczywistosci,
                                    > badz doswiadczeniu? Jakos nie moge doprosic sie o dowod doswiadczalny, ze zycie
                                    > powstalo samoistnie!

                                    Teoria ewolucji tłumaczy w jaki sposób mogło dojść do powstania różnorakich
                                    gatunków - w ten sposób staje się modelem świata, opartym o obserwację (z tej
                                    obeserwacji wynikneła) i tłumaczącym zaobserwowane zjawiska.
                                    Dowodu na to, iż życie powstało samoistnie nie ma, podobnie jak nie ma dowodu na
                                    to, że tak nie powstało. Jeżeli kiedyś uda się przeprowadzić takowe
                                    doświadczenie, będzie to dowodem na to, że to zdarzyć się mogło (nie, że się
                                    zdarzyło!), lecz brak takowego doświadczenia nie oznacza jeszcze, że nie miało
                                    to miejsca.
                                    I wreszcie - teoria ewolucji koncentruje się na rozwoju życia, a nie na jego
                                    powstaniu.

                                    > Teoria ewolucji nie jest teoria naukowa. Opiera sie na 'poboznych' zyczeniach
                                    > naukowcow, podporzadkowanych niepodwazalnemu (dla nich) zalozeniu, ze ewolucja
                                    > miala miejsce. A ona miejsca nie miala.

                                    Teoria ewolucji na chwilę obecną jest "teorią naukową", bo wedle większości
                                    autorytetów spełnia wszystkie kryteria "teorii naukowej" (to tylko definicja).
                                    Być może w przyszłości zostanie ona obalona, być może zmieni się definicja
                                    "teorii naukowej".
                                    Co więcej teoria ewolucji jest li tylko teorią, a nie Prawdą niepodważalną i
                                    jedynie prawdziwą. Póki co najlepszą jaką mamy teorią wyjaśniającą powstanie
                                    gatunków (niekoniecznie życia jako takiego).
                                    Twoje twierdzenie, że ewolucja miejsca nie miała jest tylko Twoją teorią,
                                    jednakże teorią dalece nienaukową.
                                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:16
                                      Przeciez caly czas mowie o eksperymencie. Niech ktos zgromadzi dowolne, wedlug
                                      uznania i wszelkiej dostepnej wiedzy skladniki chemiczne, podda dzialaniu
                                      wyladowan elektrycznych, goraca, zimna, promieniowania, czegokolwiek dusza
                                      naukowca zapragnie i niech chociaz jeden na milion takich eksperymentow stworzy
                                      cos zywego. Taki eksperyment nigdy nie zakonczy sie sukcesem (to potwierdzi
                                      kazdy naukowiec) dowodzac, ze teoria ewolucji i samoistnego powstania zycia
                                      jest nienaukowa.
                                      • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:33
                                        plorg napisał:
                                        > Przeciez caly czas mowie o eksperymencie. Niech ktos zgromadzi dowolne, wedlug
                                        > uznania i wszelkiej dostepnej wiedzy skladniki chemiczne, podda dzialaniu
                                        > wyladowan elektrycznych, goraca, zimna, promieniowania, czegokolwiek dusza
                                        > naukowca zapragnie i niech chociaz jeden na milion takich eksperymentow stworzy
                                        > cos zywego. Taki eksperyment nigdy nie zakonczy sie sukcesem (to potwierdzi
                                        > kazdy naukowiec) dowodzac, ze teoria ewolucji i samoistnego powstania zycia
                                        > jest nienaukowa.

                                        Powodzenie takiego eksperymentu dowodziłoby, że życie mogło w ten sposób
                                        powstać. Jego niepowodzenie nie dowodzi w tej materii niczego - choćby dlatego,
                                        że nie jesteśmy w stanie eksperymentalnie przetestować wszystkich możliwości.
                                        Na jakiej podstawie "potwierdzi to każdy naukowiec"? :)
                                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:41
                                          > Na jakiej podstawie "potwierdzi to każdy naukowiec"? :)
                                          ----------------------------------------------------------
                                          Na podstawie rachunku prawdopodobienstwa. Prawdopodobienstwo powodzenia takiego
                                          eksperymentu rowne jest zero.
                                          • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:45
                                            "Jego niepowodzenie nie dowodzi w tej materii niczego - choćby dlatego,
                                            że nie jesteśmy w stanie eksperymentalnie przetestować wszystkich możliwości",
                                            no wlasnie a jak do dodamy do tego miliony lat ,ktorych nie mamy tak jak
                                            przyroda na takie eksperymenty ??
                                            Nie dociera do pana jakim pylem jestesmy w skali czasu i wszechswiata... Skad
                                            tak zajadly kreacjonizm...
                                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:58
                                              Co do tych milionow lat, to tez sa tylko spekulacje, nienaukowe.
                                              Moze Pan jest pylem, ja jestem najbardziej zaawansowana "maszyna" zyjaca jaka
                                              istnieje na tym swiecie.
                                              Skad taki zajadly ewolucjonizm...
                                              Czyzby przerazala Pana mysl, ze moglismy zostac stworzeni przez istote
                                              inteligentna. Woli Pan absurdalnie wierzyc, ze jest dzielem przypadku.
                                              • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:04
                                                oczywiscie cytochrom c tez wymyslila inteligentna istota? Przeciez pisalam ze
                                                matematyka jest odbiciem praw przyrody w naszym mozgu .. a skad sie wziely te
                                                prawa?? Tu mozemy sie spotkac , no bo agnostykiem to pan chyba nie jest?
                                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:15
                                                  Sorry za zmiane plci.
                                          • zdanka1 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:50
                                            Dlaczego wirusy mają mutacje? Dlaczego kolejne mutacje wirusów sa coraz
                                            grozniejsze i uodparniaja się , jeśli epidemia pojawia sie po , np. 200
                                            latach ? Z czego to wynika, jeśli nie z ewolucji?
                                            -------
                                            nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
                                            nie ma wybawców, którzy zbawią nas
                                            jest tylko układ wrogich sił
                                          • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:57
                                            Jakie jest prawdopodobieństwo, że małpa posadzona przed komputerem wystuka
                                            dzieła zebrane Szekspira? Niewielkie, ale nie zerowe. Jeżeli ta małpa będzie
                                            próbować wystarczająco wiele razy to rachunek prawdopodobieństwa daje jej
                                            ogromne szanse na sukces.
                                            Natura miała wiele czasu.
                                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:03
                                              > Jakie jest prawdopodobieństwo, że małpa posadzona przed komputerem wystuka
                                              > dzieła zebrane Szekspira? Niewielkie, ale nie zerowe. Jeżeli ta małpa będzie
                                              > próbować wystarczająco wiele razy to rachunek prawdopodobieństwa daje jej
                                              > ogromne szanse na sukces.
                                              > Natura miała wiele czasu.
                                              -----------------------------------------------------------------------
                                              Miliony malp na calym swiecie mogly by stukac na komputerze od samego zarania
                                              dziejow i nie wiem, czy zdolalyby wystukac nazwisko Shakespear'a.
                                              Rzeczywiscie szanse sa ogromne :-)
                                              • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:14
                                                > Miliony malp na calym swiecie mogly by stukac na komputerze od samego zarania
                                                > dziejow i nie wiem, czy zdolalyby wystukac nazwisko Shakespear'a.
                                                > Rzeczywiscie szanse sa ogromne :-)

                                                I jakie to ma znaczenie, jak małe są te szanse?
                                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:22
                                                  > I jakie to ma znaczenie, jak małe są te szanse?
                                                  ---------------------------------------------------
                                                  Otoz takie, ze nawet obecna teoria okreslajaca wiek wszechswiata, mowi o
                                                  okreslonych (skonczonych) liczbach. Jezeli szanse sa tak male to aby
                                                  eksperyment z malpami zakonczyl sie pomyslnie, musialby trwac wiecznosc.
                                                  A teorie wszystkich naukowcow sa zgodne, ze wszechswiat nie trwa wiecznosc
                                                  tylko mial swoj poczatek jakis czas temu. Jaki nikt nie wie, ale jedno jest to
                                                  pewne, nie wiecznosc.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:28
                                                    > Otoz takie, ze nawet obecna teoria okreslajaca wiek wszechswiata, mowi o
                                                    > okreslonych (skonczonych) liczbach. Jezeli szanse sa tak male to aby
                                                    > eksperyment z malpami zakonczyl sie pomyslnie, musialby trwac wiecznosc.
                                                    > A teorie wszystkich naukowcow sa zgodne, ze wszechswiat nie trwa wiecznosc
                                                    > tylko mial swoj poczatek jakis czas temu. Jaki nikt nie wie, ale jedno jest to
                                                    > pewne, nie wiecznosc.

                                                    Ależ szanse na to, że małpa wygeneruje ten ciąg są jak najbardziej skończone.
                                                    Cały czas obracamy się w skończonej ilości przypadków. To, że dla nas miliard
                                                    lat zdaje się być wiecznością to nie oznacza, że jest ono nieskończone.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:38
                                                    > Ależ szanse na to, że małpa wygeneruje ten ciąg są jak najbardziej skończone.
                                                    > Cały czas obracamy się w skończonej ilości przypadków. To, że dla nas miliard
                                                    > lat zdaje się być wiecznością to nie oznacza, że jest ono nieskończone.
                                                    -------------------------------------------------------------------
                                                    Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czynienie z
                                                    wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje.
                                                    Wtedy miliard lat to mgnienie oka.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 09:38
                                                    > Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czynienie z
                                                    > wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje.
                                                    > Wtedy miliard lat to mgnienie oka.

                                                    Ale ono nie jest "nieskończenie małe", jest jak najbardziej skończone.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 11:55
                                                    xtrin napisała:

                                                    > > Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czyni
                                                    > enie z
                                                    > > wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje.
                                                    > > Wtedy miliard lat to mgnienie oka.
                                                    >
                                                    > Ale ono nie jest "nieskończenie małe", jest jak najbardziej skończone.
                                                    ---------------------------------------------------------------------
                                                    Prawdopodobienstwo jest tak male, ze nawet 13-15 mld lat to za malo, aby
                                                    ewolucja ze wszystkimi swoimi dobrodziejstwami mogla zaistniec.
                                                    Moze przedstawie to obrazowo. Prawdopodobienstwo powstania proteiny - jednego
                                                    ze skladnikow organizmow zywych (podkreslam tylko jednego malutkiego skladnika,
                                                    nie calej komorki) jest mniejsze niz 1 na 10 do 65 potegi. To tak jak by idac
                                                    na ulicy znalezc kupon glownej wygranej totolotka, a nastepnie przechodzic ta
                                                    ulica co tydzien i przez nastepne tysiac lat za kazdym znajdowac kolejny
                                                    wygrywajacy kupon. Stwierdzisz oczywiscie to jest liczba skonczona, ale sam
                                                    chyba przyznasz, ze nawet 20 mld lat to za malo. Ale mowimy tu tylko o
                                                    mozliwosci przypadkowego powstania jednej malutkiej proteiny. Najbardziej
                                                    prymitywne komorki do funkcjonowania potrzebuja tysiace takich protein, a kazda
                                                    znich musi byc dostosowana do spelniania wyspecjalizowanej funkcji w ciele
                                                    komorki. Ewolucja oparta na przypadkowosci potrzebowala by doslownej
                                                    nieskonczonosci, aby spelnic to co sie jej przypisuje.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 12:31
                                                    Fred Hoyle brytyjski matematyk obliczyl, ze prawdopodobiestwo przypadkowego
                                                    powstania 2tys protein ameby wynosi 1 na 10 do 40tysiecznej potegi. Moze te
                                                    liczby nikomu nic nie mowia, ale dla porownania - prowdopodobienstwo schwytania
                                                    jednego wybranego atomu z CALeGO WszEchswiata, wynosi zaledwie 1 na 10 do
                                                    osiemdziesiatej potegi.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:37
                                                    "ja o cukrze , pan o weglu" to chyba dobre podsumowanie tej rozmowy.
                                                    Jedyne, co o prawdopodobieństwie tego zajścia potrzebujemy wiedzieć, to to czy
                                                    jest niezerowe. Jest. Czyli to zdarzenie jest MOŻLIWE.
                                                    Że zdarzenie zaszło wiemy stąd, ze obserwujemy jego skutki - życie na planecie
                                                    Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:59
                                                    > "ja o cukrze , pan o weglu" to chyba dobre podsumowanie tej rozmowy.
                                                    > Jedyne, co o prawdopodobieństwie tego zajścia potrzebujemy wiedzieć, to to czy
                                                    > jest niezerowe. Jest. Czyli to zdarzenie jest MOŻLIWE.
                                                    > Że zdarzenie zaszło wiemy stąd, ze obserwujemy jego skutki - życie na planecie
                                                    > Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat.
                                                    --------------------------------------------------------------
                                                    To, ze zycie na planecie ziemia jest nie dowodzi niczego poza tym, ze jest.
                                                    Nieskonczenie niskie prowdopodobienstwo samoistnego powstania zycia w
                                                    polaczeniu z ograniczonym czasem istnienia ziemi, dowodzi niemoznosci
                                                    zaistnienia takiego zdarzenia.

                                                    > Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat.
                                                    -------------------------------------
                                                    Teorie mozna budowac, ale teoria musi byc zbudowana na jakichs racjonalnych
                                                    przeslankach. Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja
                                                    to mit. Oczywiscie kazdemu wolno wierzyc w to co sam wybierze.
                                                    Dzieki za dyskusje.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 16:32
                                                    > To, ze zycie na planecie ziemia jest nie dowodzi niczego poza tym, ze jest.
                                                    > Nieskonczenie niskie prowdopodobienstwo samoistnego powstania zycia w
                                                    > polaczeniu z ograniczonym czasem istnienia ziemi, dowodzi niemoznosci
                                                    > zaistnienia takiego zdarzenia.

                                                    W jaki sposób "dowodzi"? Brak w tym rozumowaniu jakiejkolwiek logiki.

                                                    > Teorie mozna budowac, ale teoria musi byc zbudowana na jakichs racjonalnych
                                                    > przeslankach.

                                                    "Racjonalne przesłanki" to to, co widzimy dookoła - życie w ogromnej ilości form
                                                    i odmian. Część z nich układa się we wzorce, na których podstawie wysnuto teorię
                                                    o ewolucji. Teoria ta póki co jakoś opiera się próbom obalenia, jednocześnie
                                                    oferując najlepsze wytłumaczenie szeregu zjawisk. Masz lepszą, spełniającą
                                                    odpowiednie kryteria i popartą argumentacją lepszą niż "tak bo tak, nie bo nie"?
                                                    Świetnie. Próbuj. Póki co nikomu się nie udało.

                                                    > Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja
                                                    > to mit.

                                                    Jakby odpowiednio je interpretować to pozwalają też na uznanie istnienia UFO,
                                                    Yeti, Nessi i smoka Wawelskiego. Może więc jakieś szczegóły?

                                                    > Oczywiscie kazdemu wolno wierzyc w to co sam wybierze.

                                                    Wierzyć - oczywiście. Ale nauka jako taka nie kieruje się wiarą, a odpowiednim
                                                    systemem metod i definicji. I nauka wybiera ewolucję.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 16:50
                                                    > W jaki sposób "dowodzi"? Brak w tym rozumowaniu jakiejkolwiek logiki.
                                                    ----------------------------------------
                                                    Rachunek prawdopodobienstwa nie ma logiki - powiedz to matematykom.

                                                    > "Racjonalne przesłanki" to to, co widzimy dookoła - życie w ogromnej ilości
                                                    > form i odmian. Część z nich układa się we wzorce, na których podstawie
                                                    > wysnuto teorię o ewolucji.
                                                    ----------------------------------------
                                                    A gdzie widzimy powstawanie zycia? Skoro ewolucja jest faktem, to powinnismy
                                                    obserwowac pojawianie sie nowych gatunkow, a jedyne co obserwujemy to ich
                                                    wymieranie.

                                                    > Jakby odpowiednio je interpretować to pozwalają też na uznanie istnienia UFO,
                                                    > Yeti, Nessi i smoka Wawelskiego. Może więc jakieś szczegóły?
                                                    ----------------------------------------
                                                    Czyzbys podwazal rozumowe i logiczne poznanie otaczajacego nas swiata. Czy
                                                    wszystko to tylko kwestia interpretacji? Jak dotad nie zauwazyles szczegolow to
                                                    sorry batory, nie bede sie powtarzal.

                                                    > Masz lepszą, spełniającą odpowiednie kryteria i popartą argumentacją lepszą
                                                    > niż "tak bo tak, nie bo nie"
                                                    ----------------------------------------
                                                    przedstawilem calkiem logiczne i naukowe dowody, czyzbys nie zauwazyl?

                                                    > Wierzyć - oczywiście. Ale nauka jako taka nie kieruje się wiarą, a odpowiednim
                                                    > systemem metod i definicji. I nauka wybiera ewolucję
                                                    ----------------------------------------
                                                    Prosze nie wypowiadaj sie za cala nauke, bo nikt Ci takiego upowaznienia nie
                                                    dal.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 18:33
                                                    > Rachunek prawdopodobienstwa nie ma logiki - powiedz to matematykom.

                                                    Pomijając już sposób w jaki się z samą probabilistyką obchodzisz - rachunek
                                                    prawdopodobieństwa nie służy do dowodzenia na zasadzie "mało możliwe więc
                                                    niemożliwe". A taką właśnie "logikę" przedstawiłeś.

                                                    > A gdzie widzimy powstawanie zycia? Skoro ewolucja jest faktem, to powinnismy
                                                    > obserwowac pojawianie sie nowych gatunkow, a jedyne co obserwujemy to ich
                                                    > wymieranie.

                                                    Obserwując sprintera w odopowiednio silnym zwolnieniu też nie widzimy że on
                                                    biegnie. Możemy jednak wysnuć teorię, że to co widzimy to biegnący człowiek,
                                                    choć samego biegu nie dostrzegamy, za to teoria ta tłumaczy jego dziwną pozycję.

                                                    > Czyzbys podwazal rozumowe i logiczne poznanie otaczajacego nas swiata. Czy
                                                    > wszystko to tylko kwestia interpretacji? Jak dotad nie zauwazyles szczegolow to
                                                    > sorry batory, nie bede sie powtarzal.

                                                    Napisałeś "Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja to
                                                    mit." z czym ciężko się nie zgodzić, bo badania te nie wykluczają możliwości, że
                                                    "ewolucja to mit", innymi słowy na takowe stwierdzenie pozwalają, jakkolwiek go
                                                    też nie potwierdzają. Tak samo jak nie wykluczają ani nie potwierdzają
                                                    dziesiątek innych teorii.

                                                    > przedstawilem calkiem logiczne i naukowe dowody, czyzbys nie zauwazyl?

                                                    Dowody na co przepraszam? Na teorię lepszą od teorii ewolucji? Nawet takowej nie
                                                    przedstawiłeś. Na nieprawdziwość teorii ewolucji? Jak pisałam wyżej - to nie
                                                    dowody, to gwałt na logice bądź dowodzenie poprzez "nie bo nie".

                                                    > Prosze nie wypowiadaj sie za cala nauke, bo nikt Ci takiego upowaznienia nie
                                                    > dal.

                                                    Tobie także nie.

                                                    PS. Jestem kobietą, co łatwo zauważyć cytując moje wypowiedzi.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 20:40
                                                    > Pomijając już sposób w jaki się z samą probabilistyką obchodzisz - rachunek
                                                    > prawdopodobieństwa nie służy do dowodzenia na zasadzie "mało możliwe więc
                                                    > niemożliwe". A taką właśnie "logikę" przedstawiłeś.
                                                    -----------------------------------------------------
                                                    Nie napisalem "mało możliwe więc niemożliwe" tylko, ze niskie
                                                    prawdopodobienstwo w polaczeniu z krotkim (stosunkowo) czasem, neguje mozliwosc
                                                    zadzialania takiego mechanizmu.

                                                    > Obserwując sprintera w odopowiednio silnym zwolnieniu też nie widzimy że on
                                                    > biegnie. Możemy jednak wysnuć teorię, że to co widzimy to biegnący człowiek,
                                                    > choć samego biegu nie dostrzegamy, za to teoria ta tłumaczy jego dziwną
                                                    pozycję
                                                    -----------------------------------------------------
                                                    Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili dzisiejszej,
                                                    tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach
                                                    powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co
                                                    obserwujemy, to ich zanik.

                                                    > Dowody na co przepraszam? Na teorię lepszą od teorii ewolucji? Nawet takowej
                                                    > nie przedstawiłeś. Na nieprawdziwość teorii ewolucji? Jak pisałam wyżej - to
                                                    > nie dowody, to gwałt na logice bądź dowodzenie poprzez "nie bo nie".
                                                    ----------------------------------------------------
                                                    Nie proponuje zadnej nowej teorii tylko dowodze, ze teoria ewolucji jest bledna.
                                                    "nie bo nie" - to twoj sposob rozumowania. Ewolucja jest bo jest zycie, zycie
                                                    jest bo jest ewolucja. Nie potrafisz wyjsc z tego blednego kola. Twoja logika
                                                    oparta jest na niepodwazalnym zalozeniu, ze ewolucja jest. Twoje poglady sa
                                                    opoznione o jakies siedemdziesiat lat. Dzisiaj nauka z cala pewnoscia moze
                                                    stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane! Dalej, wysuwa sie dwie
                                                    teorie ewolucjonizm lub kreacjonizm. Nie ma dowodow, ze ktorakolwiek z nich
                                                    jest prawdziwa, obie mozna przyjac tylko na wiare. Stwierdzenie, ze nauka
                                                    wybiera ewolucjonizm jest naduzyciem i mowieniem nieprawdy. Spory miedzy
                                                    naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku prawdopodobienstwa i
                                                    wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety, dowodzi, ze ewolucja nie
                                                    mogla miec miejsca. Za malo CZASU! Niechcac nikomu narzucac swiatopogladu
                                                    religijnego, nalezy stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane.
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 21:16
                                                    „ malo jest kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly
                                                    mutacja i
                                                    selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu i ,niestety ,
                                                    rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony jestes pewien , ze
                                                    cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?”

                                                    „Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili
                                                    dzisiejszej,
                                                    tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach
                                                    powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co
                                                    obserwujemy, to ich zanik.”

                                                    >skontrastowalam nasze wypowiedzi , czy jestes pewien, ze archelodzy nie
                                                    wykopali zadnych przejsciowych ogniw ewolucji?? Czy możesz powiedziec to
                                                    bez narazania się na smiesznosc??

                                                    „Nic na tym swiecie nie przeistacza sie ze stanu nizszego poziomu
                                                    zorganizowania do stanu
                                                    wyzszego poziomu zorganizowania. Ewolucje darwinowska przeniesiono mechanicznie
                                                    na ewolucje wszechswiata, a co za tym idzie twierdzi sie, ze wszechswiat
                                                    ewoluuje tak jak swiat zwierzecy. Jezeli przyjmujemy, ze wszechswiat to tylko
                                                    materia to podlega on zasadom fizyki takim jak np. druga zasada termodynamiki.
                                                    Wszechswiat dazy do zaniku wszelkich roznic temperaturowych, ulega stopniowej
                                                    degradacji. Mowiac prosto przechodzi ze stanu zorganizowania do rozpadu.
                                                    Podstawa ewolucji jest natomiast przechodzenie ukladow nieskomplikowanych do
                                                    coraz bardziej zorganizowanych, a to nie ma miejsca zarowno w swiecie zwierzat
                                                    jak i swiecie materii nieozywionej.

                                                    Ziemia
                                                    jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do niej
                                                    energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może się
                                                    rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. „

                                                    > czy to ,ze z malego ziarnka wyrosnie potezne drzewo nie potwierdza ,ze
                                                    jednak cos , przynajmniej na naszej ziemi , przechodzi z nizszego
                                                    poziomu zorgnizowania do stopnia wyzszego? entropia moze lokalnie maleć...
                                                    to nie jest niezgodne z druga zasada termodynamiki...
                                                    Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu
                                                    odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ...
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:06
                                                    > „ malo jest kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly
                                                    > mutacja i selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu
                                                    > i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony
                                                    > jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?”
                                                    > skontrastowalam nasze wypowiedzi , czy jestes pewien, ze archelodzy nie
                                                    > wykopali zadnych przejsciowych ogniw ewolucji?? Czy możesz powiedziec to
                                                    > bez narazania się na smiesznosc??
                                                    -----------------------------------------
                                                    Malo jest kopalnych dowodow, a te ktore sa, sa smieszne same w sobie.
                                                    "jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?"
                                                    Nasze wypowiedzi opieramy na tym, co do tej pory wykopano, a nie na tym co moze
                                                    kiedys zostanie wykopane.
                                                    "kosci ulegaja psuciu i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc"
                                                    Dinozaury ponoc zyly zanim pojawili sie ludzie na ziemi. Kosci ich jest pelno
                                                    mimo czasu i psuciu takiemu samemu jak i kosci ludzkich.

                                                    > Ziemia jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do
                                                    > niej energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może
                                                    > się rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. „
                                                    ------------------------------------------
                                                    To zdanie wyrwane z kontekstu. Ludzie zafascynowanii teoria ewolucji, troche
                                                    bezmyslnie zastosowali ja takze do kosmosu. Doszlo do stwierdzenia, ze
                                                    wszechswiat ewoluuje jak zycie na ziemi! Zakladano, ze nieustannie tworza sie
                                                    nowe gwaizdy.Miano nadzieje, ze nowoczesny teleskop Hubble'a umozliwi zajrzenie
                                                    w odlegla historie wszechswiata i zaobserwowanie powstawania galaktyk i gwiazd.
                                                    I co?
                                                    Niczego takiego nie zaobserwowano? Najodleglejsze galaktyki sa wpelni
                                                    uformowane. Skoro jest ich miliardy to powinna znalezc sie chociaz jedna w
                                                    trwajacym procesie tworzenia, a nie moga znalezc zadnej!

                                                    > czy to ,ze z malego ziarnka wyrosnie potezne drzewo nie potwierdza ,ze
                                                    > jednak cos , przynajmniej na naszej ziemi , przechodzi z nizszego
                                                    > poziomu zorgnizowania do stopnia wyzszego? entropia moze lokalnie maleć...
                                                    > to nie jest niezgodne z druga zasada termodynamiki...
                                                    > Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu
                                                    > odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ...
                                                    -----------------------------------------
                                                    Ziarnko jest niezwykle skomplikowana maszyna z niewiarygodnie skomplikowanym
                                                    kodem DNA + enegia slonca, stwarza warunki do odwrocenia procesu entropii.
                                                    Jadro kazdej komorki roslinnej czy zwierzecej posiada wiecej danych niz
                                                    trzydziestotomowa encyklopedia Britannica.
                                                    To nie dowodzi ewolucji, jedynie potwierdza, ze zycie moze powstac tylko z
                                                    instniejacego juz zycia i nie moze powstac samoistnie.
                                                    "Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu
                                                    odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ... "
                                                    -----------------------------------------
                                                    Matematyka jest nauka scisla i rachunek prawdopodobienstwa jest jej galezia.
                                                    Pozdro.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:43
                                                    > Matematyka jest nauka scisla i rachunek prawdopodobienstwa jest jej galezia.

                                                    Matematyka (łącznie z rachunkiem prawdopodobieństwa) jest modelem, systemem
                                                    opartym o pojęcie pierwotne zbioru i zbiór aksjomatów. Nie ma "dowodu" na
                                                    matematykę, a jej podstawą jest TEORIA mnogości. Tak traktowana matematyka
                                                    bardzo przypomina teorię ewolucji. Dzięki temu, że cały rozbudowany system
                                                    matematyczny tak często zgadza się z naturalnymi naszymi przewidywaniami łatwo
                                                    przyjmujemy ją za coś jednoznacznego i pewnego, choć osoby mające problemy z
                                                    liczeniem czy logiką często podchodzić będą do matematyki tak, jak Ty do
                                                    ewolucji - że to się w głowie nie mieści.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:26
                                                    Nie wiem jak tobie, ale mi matematyka w glowie sie miesci, a ewolucja nie.
                                                    Matematyka opisuje rzeczywistosc jaka jest.
                                                    Teoria ewolucji spekuluje na jakichs niedorzecznych hipotezach,
                                                    przypuszczeniach, ktore nie maja zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci.
                                                    Porownywanie matematyki do teorii ewolucji to jakis filozoficzny belkot.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:53
                                                    Tak się składa, że o matematyce wiem zdecydowanie więcej, niż przeciętny
                                                    maturzysta i spoglądam na nią jako na coś więcej niż dodawanie i mnożenie. Aby
                                                    do tego rachunku prawdopodobieństwa dotrzeć musimy coś założyć, przyjąć pewne
                                                    rzeczy za pewnik, dopiero wtedy zaczyna ona w pewnym stopniu opisywać
                                                    rzeczywistość. Oczywiście, używając matematyki jako narzędzia nie zastanawiamy
                                                    się nad istnieniem zbioru pustego, podobnie jak korzystając z teorii ewolucji
                                                    nie wgłębiamy się a abiogenezę. Przyjmujemy teorię, gdyż nie prowadzi ona do
                                                    (odpowiednio szokujących) wewnętrzynych sprzeczności, a jednocześnie sporo
                                                    oferuje wzamian.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:32
                                                    > Nie napisalem "mało możliwe więc niemożliwe" tylko, ze niskie
                                                    > prawdopodobienstwo w polaczeniu z krotkim (stosunkowo) czasem, neguje mozliwosc
                                                    > zadzialania takiego mechanizmu.

                                                    Więc "mało możliwie i krótkie więc niemożliwe", co jest równie nielogiczne. Idąc
                                                    Twoim tokiem rozumowania nie można wygrać w totka kupując wyłącznie jeden los.

                                                    > Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili dzisiejszej,
                                                    > tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach
                                                    > powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co
                                                    > obserwujemy, to ich zanik.

                                                    To dla odmiany argument "kupiłem jeden los w totka, nie wygrałem, więc wygranie
                                                    w totka jest niemożliwe". Próbka jaką dysponujemy - wykopaliska - jest na tyle
                                                    mała, że z braku występowania w niej danego czynnika nie można wnioskować, że
                                                    nigdy on nie występował.

                                                    > Nie proponuje zadnej nowej teorii tylko dowodze, ze teoria ewolucji jest bledna
                                                    > .
                                                    > "nie bo nie" - to twoj sposob rozumowania. Ewolucja jest bo jest zycie, zycie
                                                    > jest bo jest ewolucja. Nie potrafisz wyjsc z tego blednego kola. Twoja logika
                                                    > oparta jest na niepodwazalnym zalozeniu, ze ewolucja jest.

                                                    Nigdzie nie napisałam, że ewolucja (biologiczna) jest czy była. Twierdzę, że to
                                                    dobra teoria, najlepsza jaką na chwilę obecną mamy.
                                                    Tym bardziej nigdzie nie piszę, że życie powstało w wyniku abiogenezy. Twierdzę,
                                                    że nie jest to niemożliwe.

                                                    > Dzisiaj nauka z cala pewnoscia moze
                                                    > stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane!

                                                    Dlatego właśnie mówimy o TEORII ewolucji, a nie o fakcie ewolucji. To Ty szukasz
                                                    Prawdy, jednoznacznej, określonej, jedynej prawdziwej.
                                                    Nie ma jednoznacznych dowodów na ewolucję, ale tym bardziej nie ma ich na
                                                    kreacjonizm. Natomiast w przeciwieństwie do kreacjonizmu, który nic w zasadzie
                                                    nie wnosi, teoria ewolucji pozwala na "falsyfikowalne przewidywania", jak i daje
                                                    się wykorzystywać, chociażby poprzez wspomniane przeze mnie wcześniej "algorytmy
                                                    genetyczne", które naśladując ewolucję biologiczną dają zadowalające i zgodne z
                                                    przewidywaniami rezultaty.

                                                    > Spory miedzy naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku
                                                    > prawdopodobienstwa i wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety,
                                                    > dowodzi, ze ewolucja nie mogla miec miejsca.

                                                    Teoria ewolucji oczywiście poddawana jest krytyce, jakkolwiek z argumentem
                                                    "prawdopodobieństwa" chyba jeszcze się nie spotkałam. Najczęstsze argumenty
                                                    przeciwko ewulucji to "brakujące ogniwo" (czyli Twoja teza o wykopaliskach) oraz
                                                    istnienie systemów "nieredukowalnie złożonych".
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:18
                                                    Porownanie do totka jest dobre. Tylko prosze pamietac, ze mowimy o
                                                    prawdopodobienstwie wygrywani w totka co tydzien, przez kolejne tysiac lat! Do
                                                    tego jest to tylko prawdopodobienstwo powstania jednej proteiny, ktora pod
                                                    wplywem tlenu, badz innych czynnikow moglaby sie natychmiast rozpasc. Od
                                                    proteiny do powstania zycia jest tak ogromna przepasc, ze nie jest w stanie
                                                    zasypac czas, nawet gdybysmy mieli go nieskonczona ilosc.
                                                    Czy to nie zmienia postaci rzeczy?

                                                    > Nigdzie nie napisałam, że ewolucja (biologiczna) jest czy była. Twierdzę, że
                                                    > to dobra teoria, najlepsza jaką na chwilę obecną mamy.
                                                    > Tym bardziej nigdzie nie piszę, że życie powstało w wyniku abiogenezy.
                                                    > Twierdzę ,że nie jest to niemożliwe.
                                                    ------------------------------------------
                                                    Wiec jak mozesz twierdzic, ze teoria ewolucji jest dobra, skoro jej podstawowym
                                                    zalozenie jest abiogeneza - samopowstanie zycia.
                                                    Skoro zycie ewoluowalo przez tysiace (miliony) lat, powinna byc nagromadzona
                                                    niezliczona ilosc wykopalisk zawierajacych slepe galezie ewolucji i tych
                                                    wlasnie brakujacych ogniw. Jedyne co sie znajduje to wpelni wyksztalcone
                                                    gatunki, nic pomiedzy. Algorytmy genetyczne musza znalezc potwierdzenie wlasnie
                                                    w tych ogniwach przejsciowych np. cos pomiedzy ryba a plazem, cos pomiedzy
                                                    gadem a ptakiem, badz ssakiem. Nikt jak do tad nie moze tego znalezc!
                                                    Teoria ewolucji jest wiec tylko czysta zabawa teoretyczna i spekulacja, a nie
                                                    odzwierciedleniem poznawalnej rzeczywistosci. To co na dzien dzisiejszy juz
                                                    wiemy o otaczajacym nas swiecie i rzadzacych nim prawach wyklucza ewolucje jako
                                                    taka.
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:29
                                                    www.racjonalista.pl/kk.php/s,3342 swietnie sie przekomarzamy , jednak
                                                    proponuje przeniesc dyskusje w takie miejsce jak to powyzej
                                                    www.open-mind.pl/Ideas/EwoKrea.htm jak to ponizej.. z podziekowaniami z
                                                    poswiecony czas i pozdrowieniami... nett
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:34
                                                    Dzieki.Pozdrawiam rowniez.
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:00
                                                    Acha prosze bardzo jak sie zmienila definicja ewolucji:
                                                    "Ewolucja to proces biologiczny polegający na zmianie częstości alleli w
                                                    populacji organizmów. Proces ten jest odpowiedzialny za obserwowaną
                                                    różnorodność form biologicznych oraz ich przystosowanie (adaptację) do
                                                    środowiska.

                                                    Można się spotkać wciąż z przestarzałą definicją ewolucji jako procesu zmian
                                                    organizmów czasie, prowadzącego do powstawania gatunków. Definicja ta,
                                                    jakkolwiek poprawna, ma charakter opisowy i nie zawiera istoty mechanizmu
                                                    ewolucji. Potocznie słowo ewolucja jest rozumiane jako ciągły proces zmian,
                                                    dlatego jest pojęciem o wiele szerszym niż rozumienie słowa ewolucja w naukach
                                                    przyrodniczych"
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:45
                                                    > Porownanie do totka jest dobre. Tylko prosze pamietac, ze mowimy o
                                                    > prawdopodobienstwie wygrywani w totka co tydzien, przez kolejne tysiac lat!

                                                    Mając do dyspozycji miliony prób.

                                                    > Do
                                                    > tego jest to tylko prawdopodobienstwo powstania jednej proteiny, ktora pod
                                                    > wplywem tlenu, badz innych czynnikow moglaby sie natychmiast rozpasc. Od
                                                    > proteiny do powstania zycia jest tak ogromna przepasc, ze nie jest w stanie
                                                    > zasypac czas, nawet gdybysmy mieli go nieskonczona ilosc.
                                                    > Czy to nie zmienia postaci rzeczy?

                                                    Nijak. Zmieniają się wyłącznie relacje ilościowe, ale nie jakościowe. W żaden
                                                    sposób nie zmienia to faktu, że mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe, bez
                                                    względu na ilość prób.
                                                    Cała ta argumentacja z prawdopodobieństwem jest dla mnie skrajnie
                                                    niemerytoryczna też dlatego, że z rzeczywistą probabilistyką ma tyle wspólnego
                                                    co licznie reszty w sklepie z całkowaniem. Podaj przestrzeń zdarzeń
                                                    elementarnych, zdefiniuj zdarzenie losowe, oszacuj chociażby ich moce i wtedy
                                                    ewentualnie bierz się za wyciąganie z tego wniosków. Oczywiście, tego zrobić nie
                                                    sposób, bo nie dysponujemy jako ludzkość odpowiednią ku temu wiedzą (i pewnie
                                                    nigdy dysponować nie będziemy). A bez tego cała ta argumentacja nie wychodzi
                                                    poza "na moje oko".

                                                    > Wiec jak mozesz twierdzic, ze teoria ewolucji jest dobra, skoro jej podstawowym
                                                    > zalozenie jest abiogeneza - samopowstanie zycia.

                                                    Bzdura.
                                                    Teoria ewolucji pozwoliła na rozwój teorii abiogenezy, która w swej początkowej
                                                    formie arystotelejskiej zakładała samopowstanie gatunków w formie ostatecznej
                                                    (czyt. aktualnie występującej). Dzięki teorii ewolucji abiogeneza skoncentrowała
                                                    się na stworzeniu pojedynczej, prostej komórki żywej, bo z tego miejsca proces
                                                    "przejmuje" ewolucja. I o procesie od tego miejsca mówimy.

                                                    > Skoro zycie ewoluowalo przez tysiace (miliony) lat, powinna byc nagromadzona
                                                    > niezliczona ilosc wykopalisk zawierajacych slepe galezie ewolucji i tych
                                                    > wlasnie brakujacych ogniw.

                                                    Powtarzasz argument, który juz obalałam.
                                                    Istnieją wykopaliska czy ślady w aktualnie istniejących organizmach, które
                                                    wskazują właśnie owe ślepe ścieżki i brakujące ogniwa. Jest ich dalece zbyt
                                                    mało, by w pełni odwzorować historię powstania choć jednego gatunku, ale to nie
                                                    jest żadnym dowodem. Może być bodźcem do poszukiwania innego rozwiązania
                                                    problemu, ale niczego nie dyskredytuje.

                                                    > odzwierciedleniem poznawalnej rzeczywistosci. To co na dzien dzisiejszy juz
                                                    > wiemy o otaczajacym nas swiecie i rzadzacych nim prawach wyklucza ewolucje jako
                                                    >
                                                    > taka.

                                                    A trawa jest pomarańczowa :).
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:38
                                                    Zmieniają się wyłącznie relacje ilościowe, ale nie jakościowe. W żaden
                                                    > sposób nie zmienia to faktu, że mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe, bez
                                                    > względu na ilość prób.
                                                    > Cała ta argumentacja z prawdopodobieństwem jest dla mnie skrajnie
                                                    > niemerytoryczna
                                                    -----------------------------------------
                                                    Czy tak trudno zrozumiec zaleznosc czasu i ilosci prob? Kazda kolejna proba to
                                                    czas. Jezeli czas jest ograniczony, to ilosc prob jest ograniczona, wiec sam
                                                    proces wymagajacy orgomnej ilosci prob wymaga ogromnej ilosci czasu. Kadzy
                                                    kolejny etap ewolucji, opierajacy sie na przypadkowej mutacji to ogromne ilosci
                                                    czasu. Mutacja moze zaistniec ale nie musi, moze wystapic np. raz na 50lat. To
                                                    wszystko rozciaga proces w nieskonczonosc. Co w tym niemerytorycznego? To
                                                    wszystko jest logiczne. Jesli przyjmiemy, ze nasz wszechswiat ma miliony
                                                    miliardow lat to przyznam, ze BYCmoze czlowiek powstal na drodze ewolucji.
                                                    Kolor trawy zalezy tylko od mozliwosci naszej percepcji, moze byc i
                                                    pomaranczowy. Wystepuja zmutowane osobniki ludzkie, ktore maja problem z
                                                    rozroznianiem kolorow.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 09:20
                                                    Wciąż czekam na dokładne określenie dziedziny, w jakiej się poruszamy, bo bez
                                                    tego to o czym piszesz to tylko takie sobie gdybanie. Na jakiej niby podstawie
                                                    wyciągasz wnioski, że coś miało mizerne szanse się zdarzyć, jeżeli nie znasz nie
                                                    tylko prawdopodobieństwa zajścia, ale nie znasz także czasu, a przede wszystkim
                                                    - nie wiesz nawet jak szacować ilość prób w czasie. Tak więc uznawanie, że
                                                    tysiąc lat to niemożliwe, ale miliard to może jest zupełnie absurdalne w
                                                    momencie, gdy w żaden sposób nie określasz nawet rzędu wielkości
                                                    prawdopodobieństwa i ilości prób.
                                                    To raz. A dwa - to wciąż opiera się na założeniu, że nie można wygrać w totka
                                                    jednym kupotem.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 10:05
                                                    > wciąż opiera się na założeniu, że nie można wygrać w totka jednym kupotem.
                                                    -----------------------------------------
                                                    To Ty mi to wmawiasz. Chodzi o cykl zdarzen o nieslychanie niskim
                                                    prawdopodobienstwie. Jest szansa, ze kupujac jeden kupon wygrasz w totolotka,
                                                    zgoda. Jaka teraz jest szansa, ze ten kupun zgubisz? Nastepnie, jaka jest
                                                    szansa, ze znajdzie sie nastepnych kupa idiotow, ktorzy co tydzien (ajakze
                                                    kupili tylko jeden kupon i wygrali) bede gubic ten kupon i wciaz bedzie on
                                                    znajdowany przez ta sama osobe + proces ten bedzie trwal przez tysiac lat.
                                                    Rok ma 52 tygodnie, jak jest zaten szansa, ze proces ten powtorzy sie 52
                                                    tysiace razy? Jest szansa, ze wygra sie kupujac jeden los, ale biorac pod uwage
                                                    czestotliwosc z jakim to zdarzenie wystepuje (ilosc bioracych udzial w
                                                    losowaniu) mozna przwidywac, ze dana osoba nastepny raz wygra (teoretycznie) za
                                                    iles tysiacy badz milionow tygodni. Prawdopodobienstwo wygrywania nieustannego
                                                    przez 52 tysiace razy jest absurdalnie male. Zapewne powtorzysz jak zdarta
                                                    plyta, ale jest mozliwe. Przekladajac to na przecietna dlugosc zycia jakiegos
                                                    osobnika bakterii, czy chocby naczelnego przodka czlowieka, mozna wyliczyc jaka
                                                    jest szansa, ze nastapi mutacja genow w danej populacji i jaka jest szansa, ze
                                                    te geny zostano przekazane do nastepnego pokolenia. Nastepnie proces
                                                    przystosowywania i selekcji naturalnej. To wszystko sa wymierne liczby
                                                    przekladajace sie na realny czas. To nie gdybanie tylko normalna rzeczywistosc!
                                                    Wygrywanie w totka przez kolejne tysiac lat, mozesz wlozyc tylko miedzy bajki.
                                                    Rzeczywistosc jak na otacza jest owiele 'smutniejsza' ;-)
                                                    Jak dalej nie wiesz o czym mowie, wez koste do gry i sprawdz czy ci sie uda
                                                    wyrzucic szostke tysiac razy w jednym ciagu. Czy, ze jest to w PRAktyce
                                                    niemozliwe neguje to fakt mozliwosci wyrzucenia szostki jakotakiej? Czy raczej
                                                    dowodzi, ze zdarzenie to jest tak rzadkie, ze moze wystapic raz na iles
                                                    miliardow razy. Nie zaponinaj, ze caly czas rozwazamy mozliwosc zaistnienia
                                                    jednego tylko zdarzenia ewolucyjnego, nie calego procesu ewolucji. Prosze
                                                    zmierz teraz ile czasu zajmuje Ci jeden rzut kostka i sprawdzenie jego wyniku.
                                                    Mam nadzieje, ze okreslilem wystarczajaco rzedy wielkosci i przyblizylem
                                                    absurdalnosc procesu ewolucji.
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 15:50
                                                    To Ty, jak "zdarta płyta" powtarzasz w kółko ten sam argument, który niczego nie
                                                    dowodzi. Najwyraźniej nie do końca nawet pojmujesz istotę probabilistyki, o jej
                                                    metodach nie wspominając.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 16:37
                                                    > To Ty, jak "zdarta płyta" powtarzasz w kółko ten sam argument, który niczego
                                                    > nie dowodzi. Najwyraźniej nie do końca nawet pojmujesz istotę probabilistyki,
                                                    > o jej metodach nie wspominając.
                                                    ------------------------------------------
                                                    Szanowna pani prosze o jakies konkrety, bo widze, ze pani pojecie
                                                    probabilistyki jest jakies szczegolne, to jakies sakrum i misterium niedostepne
                                                    dla maluczkich. Moze jako 'specjalistka' ("Tak się składa, że o matematyce wiem
                                                    zdecydowanie więcej, niż przeciętny maturzysta") w tej dziedzinie, oswieci nas
                                                    pani jakimis szczegolami, a nie tylko imputowaniem mi nierozumienia istoty.
                                                    Bardzo chetnie skoryguje swoje bledy w rozumowaniu. Uwazam, ze argument
                                                    niemoznosci zaistnienia ewolucji w tak krotkim czasie jest nie do obalenia.
                                                    Twierdzenie, ze to niczego nie dowodzi, to typowe "nie bo nie".
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 17:43
                                                    Podałam przecież co najmniej kilka powodów, dla których to rozumowanie uważam za
                                                    błędne, przede wszystkim:
                                                    1) może co najwyżej dowieść małego prawdopodobieństwa, a nie niemożliwości,
                                                    2) w wersji jaką przedstawiasz jest niezwykle "opisowe", chciałoby się wręcz
                                                    powiedzieć "humanistyczne", posługujesz się obrazami zamiast definicją i faktem,
                                                    3) przestrzeń zdarzeń elementarnych jest nam po prostu zbyt mało znana, by w ten
                                                    sposób dywagować o prawdopodobieństwie w jej granicach,
                                                    4) należałoby dowieść ich niezależności kolejnych prób, co jest zadaniem
                                                    karkołomnym, a w przypadku rozważania ewolucji - absurdalnym, bo idea ewolucji
                                                    ową niezależność wyklucza.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:04
                                                    > 2) w wersji jaką przedstawiasz jest niezwykle "opisowe", chciałoby się wręcz
                                                    > powiedzieć "humanistyczne", posługujesz się obrazami zamiast definicją i
                                                    > faktem.
                                                    -----------------------------------------
                                                    Pozluguje sie obrazem zeby przedstawic mechanizm dzialania, nastepnie przkladam
                                                    to na fakty. Mam przedstawiac definicje DNA? Mam przedstawiac definicje
                                                    zdarzenia losowego? Czy nie jest faktem, ze teoria ewolucji bazuje na
                                                    przypadkowosci mutacji? Czy nie jest faktem, ze czestotliwosc wystepowania
                                                    mutacji jest liczba statystycznie mierzalna. Czy nie jest faktem, ze mutacja
                                                    jest zjawiskiem ubocznym, a nie docelowym organizmu zywego, a co za tym idzie
                                                    nie jest generowana automatycznie i nieustannie przez komorki, tylko zdaza sie
                                                    w mierzalnych statystycznie, odstepach czasowych? Czy nie jest faktem, ze
                                                    mutacje w wiekszosci sa destruktywne a nie konstruktywne? Czy nie jest faktem,
                                                    ze te konstruktywne jezeli zachodza, to sa niezwykle zadkie w skali calego
                                                    procesu powstawania mutacji? Te fakty mozna ciagnac w nieskonczonosc. Nie widze
                                                    tu nic humanistycznego.

                                                    > 3) przestrzeń zdarzeń elementarnych jest nam po prostu zbyt mało znana, by w
                                                    > ten sposób dywagować o prawdopodobieństwie w jej granicach.
                                                    ----------------------------------------
                                                  • xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:55
                                                    > Pozluguje sie obrazem zeby przedstawic mechanizm dzialania, nastepnie przkladam
                                                    > to na fakty. Mam przedstawiac definicje DNA? Mam przedstawiac definicje
                                                    > zdarzenia losowego?

                                                    Chodziło mi o to, iż w tej trwającej już dni kilka dyskusji opisujesz ten
                                                    argument wielokrotnie, nigdy jednak nie wychodząc poza matematycznie niewiele
                                                    warte określenia, takie jak "niezwykle mała", "zbyt krótko", itp. Całość zdaje
                                                    się opierać bardziej na intuicji, niż jakiejkolwiek artymetyce. Oczywiście,
                                                    intuicja jest niezwykle ważnym elementem przy zgłębianiu wiedzy, ale nie
                                                    przedstawia wartości dowodowej.

                                                    > Czy nie jest faktem, ze teoria ewolucji bazuje na
                                                    > przypadkowosci mutacji?

                                                    Na losowej mutacji, krzyżowaniu genów (rekombinacji) oraz doborze naturalnym. O
                                                    ile mutacja jest stosunkowo prosta do oszacowania (o ile posiada się odpowiednie
                                                    informacje), rekombinacja jest już nieco bardziej skomplikowana, a dobór
                                                    naturalny w całości zmienia rachunek prawdopodobieństwa całego układu.

                                                    > Czy nie jest faktem, ze czestotliwosc wystepowania
                                                    > mutacji jest liczba statystycznie mierzalna.

                                                    O ile posiada się odpowiednie dane, dotyczące samego genotypu jak i czynników
                                                    mogących na ową mutację wpływać. Biologiem czy archeologiem nie jestem, ale
                                                    śmiem wątpić, by współczesna nauka posiadała wystarczającą ilość informacji nie
                                                    tylko o samym mutowanym kodzie, ale i o warunkach, w jakich rozwój organizmów
                                                    się odbywał. Lokalnie występujący czynnik mógł w znaczący sposób zwiększyć
                                                    częstotliwość i siłę występowania mutacji.

                                                    > Te fakty mozna ciagnac w nieskonczonosc.

                                                    Fakty jak fakty, niczego tutaj nie wnoszą.

                                                    > Prosze mowic za siebie, twoj brak wiedzy nie oznacza, ze ktos nie moze rozwazac
                                                    > prawdopodobienstwo przepadkowego powstania bialka. Przykladowa proteina sklada
                                                    > sie z okreslonej ilosci aminokwasow, na tej bazie mozna wysnuc
                                                    > prawdopodobienstwo jej przypadkowego utworzenia, zakladajac jeszcze, ze warunki
                                                    > byly idealnie sterylne i sprzyjajace.

                                                    W warunkach sterylnych zapewne można się pokusić o szacowanie prawdopodobieństwa
                                                    zaistnienia określonego procesu. Ale jeżeli próbujemy określić
                                                    prawdopodobieństwo abiogenezy, czy co gorsza działania ewolucji na jakimś
                                                    wycinku nie posiadamy informacji na ten temat, jedynie modele i teorie. To, że
                                                    aktualny stan wiedzy dane warunki określi jako idealne, nie oznacza, że inny
                                                    zestaw czynników nie da lepszego rezultatu.
                                                  • plorg :-) 29.03.06, 20:07
                                                    Zycze Ci, zebys dostapila chociaz ulamka tego szczescia, ktorego dostapila
                                                    ewolucja, tzn. wygrywania w totolotka glownej wygranej co tydzien, tak skromnie
                                                    tylko przez najblizszy rok (dluzej chyba by ci sie w koncu znudzilo).
                                                    Przeciez nie jest to niemozliwe! :-)
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • xtrin Re: :-) 29.03.06, 20:29
                                                    > Przeciez nie jest to niemozliwe! :-)

                                                    Jest niemożliwe - nie gram :).
                                                  • plorg Jest niemożliwe? 29.03.06, 22:14
                                                    Jest mozliwe! Przeciez mozesz znalezc kupon na ulicy!
                                                    Szansa niewielka, ale skoro ewolucji sie udalo, to Tobie tez napewno sie uda.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 10:20
                                                    Acha..... jak sie zmeczysz, wez do pomocy cala ludzkosc, kazdego czlowieka na
                                                    ziemi od niemowlaka do staruszka, niech Ci pomoga i rzucaja swoimi kostkami do
                                                    gry - wasze szanse bardzo wzrosna :-D
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 15:29
                                                    Ewolucja może tłumaczyć nasze najbardziej podstawowe biologiczne popędy i
                                                    pragnienia, ale nie oznacza to, że uleganie im jest zawsze rzeczą właściwą.
                                                    Tych, którzy oczekują od nauki, że dostarczy ostatecznego argumentu,
                                                    rozstrzygającego dowodu, niewzruszonej podstawy, z której wyniknie istnienie
                                                    Boga, zawsze czeka rozczarowanie.Wielu naukowcow nie przedstawia żadnych nowych
                                                    dowodów, rewolucyjnych wyników, porażających obserwacji na temat świata
                                                    przyrody, które przeważyłyby szalę w jedną lub drugą stronę. Twierdza
                                                    natomiast, że dla osoby wierzącej, nawet w najbardziej tradycyjnym sensie,
                                                    biologia ewolucyjna nie jest wcale przeszkodą, za jaką często się ją uważa.
                                                    Ewolucja stanowi pod wieloma względami klucz do zrozumienia naszego związku z
                                                    Bogiem".
                                                    Święty Bazyli, żyjący w IV wieku arcybiskup Cezarei w Kapadocji, mówił prawie
                                                    to samo: "Dlaczego z wody narodziły się także i ptaki? - pytał,
                                                    komentując "Księgę Rodzaju". - Dlatego że istnieje, by tak powiedzieć,
                                                    pokrewieństwo rodzinne między stworzeniami, które latają i tymi, które pływają.
                                                    Jak ryba przemieszcza się w wodzie, posługując się płetwami, tak ptak płynie w
                                                    powietrzu z pomocą skrzydeł". Jeśli żyjący 1400 lat przed Darwinem arcybiskup
                                                    umiał pogodzić Boga z ewolucją, być może to samo należałoby dziś doradzić
                                                    plorgowi.
                                                    Aczkolwiek zonglerka liczbami mi zaimponowala, na tyle ze odkopie moje
                                                    znajomosci z jednym wykladowca..
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 13:29
                                                    "Tak się składa, że o matematyce wiem zdecydowanie więcej, niż przeciętny
                                                    maturzysta i spoglądam na nią jako na coś więcej niż dodawanie i mnożenie."
                                                    -----------------------------------------
                                                    To twoje slowa, sa chyba jednak bez pokrycia, skoro nie potrafisz zrozumiec
                                                    absurdalnosci nadzieji pokladanej w budowaniu porzadku na bazie przypadkowosci.
                                                    Tymi problemami zajmowali sie wybytni matematycy, przeprowadzali symulacje,
                                                    obliczali z pomoca najlepszych komputerow. Myslisz, ze to jakies moje osobiste
                                                    odkrycie, jakies nagle olsnienie amatora?
                                                    Wynik jest ciagle jeden - Teoria ewolucji to piekna teoria, ale nie mozliwa do
                                                    spelnienia w praktyce. Aby mogla zaistniec potrzebna by byla wiecznosc!
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:38
                                                    "W akwarium pływają dwie rybki.
                                                    Obie są bardzo ruchliwe, kłócą się o coś zawzięcie. W pewnym momencie jedna
                                                    smutna odpływa w kąt i długo tam rozmyśla.
                                                    Nagle ożywiona podpływa do drugiej i z triumfem w głosie mówi:
                                                    - No dobra, to przypuśćmy, że Boga nie ma.. To kto w takim razie zmienia
                                                    wodę w akwarium ..?!" pozdrawiam xtrin ;)) i zycze dobrej nocy
                                                  • fervex.adult sroda 29.03.06, 00:54
                                                    > Spory miedzy
                                                    > naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku prawdopodobienstwa i
                                                    > wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety, dowodzi, ze ewolucja nie
                                                    > mogla miec miejsca. Za malo CZASU! Niechcac nikomu narzucac swiatopogladu
                                                    > religijnego, nalezy stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane.

                                                    Z faktu ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane nie wynika jeszcze ze
                                                    ewolucja nie mogla miec miejsca. Zaistnienie zycia na ziemi szacuje sie na ok.
                                                    3.9 miliarda lat temu (skamienialosci) i dokladnie przez taki czas ewolucja ma
                                                    miejsce.

                                                    Jesli zas chodzi o samo powstanie zycia na Ziemi to sa trzy mozliwosci, albo
                                                    losowy przypadek, albo Bog, albo przybylo z kosmosu (niekoniecznie kosmici:),
                                                    przy czym ostatnia opcja sprowadza sie do jednej z dwoch poprzednich. I tu jest
                                                    paradoks, wierzacy opowiada sie kreacjonizmem, niewierzacy nie widzi innej
                                                    mozliwosci niz losowy przypadek. Jest to dylemat tego samego kalibru jak np. czy
                                                    Bog Stworca jest Bogiem chrzescijanskim, czy Bogiem muzulmanskim?
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:32
                                                    wiecznosc...hmmm przeciez czas i przestrzen, to produkty uboczne powstania
                                                    materii? !Czy ktos z nas jest fizykiem-akademikiem , niestety , ta ciekawa
                                                    dyskujsa przebiega w rytmie " ja o cukrze , pan o weglu".
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40
                                                    > niestety , ta ciekawa
                                                    > dyskujsa przebiega w rytmie " ja o cukrze , pan o weglu".
                                                    -------------------------------
                                                    przeciez nikt nie kaze Pani w niej uczestniczyc
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:42
                                                    to nie byly personalnie do pana ... ot ogolnie do wszystkich ,a to przyslowie
                                                    slyszalam od znajmemgo teologa " ja o cukrze ,ty o weglu"
                                          • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 13:00
                                            Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na
                                            Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat? Przeprowadzić takie doświadczenie
                                            można, tylko żeby odtworzyć dokładne warunki trzebaby poddawać materię
                                            nieorganiczną procesom zachodzącym w pierwotnej atmosferze ziemskiej przez
                                            bardzo długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi.
                                            Zastanów się więc, dlaczego tak głośno krzyczysz i przy czym się tak upierasz.
                                            Udowodnij mi, że ewolucja i samo powstanie życia tak jak jest to w tej zhwili
                                            ujmowane to nieprawda, przeprowadzając takie doświadczenie trwające miliony lat
                                            i biorąc odpowiedzialność za formy życia, które mogłyby teoretycznie w tym
                                            doświadzceniu powstać.
                                            Nie wiem jak Ty, ale ja bym się nie podjęła.
                                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:03
                                              > Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na
                                              > Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat? Przeprowadzić takie doświadczenie
                                              > można, tylko żeby odtworzyć dokładne warunki trzebaby poddawać materię
                                              > nieorganiczną procesom zachodzącym w pierwotnej atmosferze ziemskiej przez
                                              > bardzo długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi.
                                              ----------------------------------------------------------
                                              Widze, ze teorie masz opanowana, tylko z mysleniem samodzielnym troche slabo.
                                              Sama piszesz "długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi". To wlasnie chce
                                              podkreslic! Wiek wszechswiata wg ostatnich szacowan okresle sie na jakies 15
                                              mld lat. Ja ten czas moge sobie calkiem realnie wyobrazic, natomiast ten
                                              niewyobrazalnie dlugi czas potrzebny, zeby ewolucja mogla zadzialac poprzez
                                              przypadek, daleko wykracza poza szacowany wiek wszewchswiata. Dalej, ewolucja
                                              mogla zaczac dzialac dopiero po calkowitym uksztaltowaniu sie slonca i ziemi.
                                              Panujace warunki na naszej planecie w poczatkach jej istnienia byly dalekie od
                                              sprzyjajacych do postania czegokolwiek. Wiadomo tez, ze ziemia nie powstala
                                              zaraz na poczatku tworzenia wszechswiata, tylko na jakims duzo pozniejszym jego
                                              etapie. Nawet jezeli jakims niewiarygodnym cudem, powstaly w drodze przypadku
                                              jakies aminokwasy, jakims niewiarygodnym przypadkiem polaczyly sie w proteiny,
                                              jakims nastepnym niewiarygodnym przypadkiem niewiarygodnie powstale proteiny
                                              zebraly sie tak jak w prymitywnej komorce(a stad daleko jeszcze do zycia), to
                                              czastki te z ogromna latwoscia mogly sie rozpasc pod wplywem tlenu w
                                              atmosferze, promieniowania slonecznego, badz wielu innych jeszcze skladnikow.
                                              Nie rozumiem jak ludzie moga wierzyc w te nieustajace ciagi niewiarygodnych
                                              przypadkow. Do tego trzeba albo bardzo duzej wiary, albo duzej ignorancji.
                                              • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 18:45
                                                > Sama piszesz "długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi".

                                                Najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Badania dowodzą, że dla człowieka
                                                (przeciętnego zaznaczam) okresem trudnym do wyobrażenia jest 100 lat. Tylko
                                                dlatego użyłam sformułowania 'niewyobrażalnie długi'. Przeczytaj moją wypowiedź
                                                raz jeszcze z uwzględnieniem wyjaśnienia.
                                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 20:49
                                                  > Najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Badania dowodzą, że dla człowieka
                                                  > (przeciętnego zaznaczam) okresem trudnym do wyobrażenia jest 100 lat. Tylko
                                                  > dlatego użyłam sformułowania 'niewyobrażalnie długi'. Przeczytaj moją
                                                  > wypowiedź raz jeszcze z uwzględnieniem wyjaśnienia.
                                                  ----------------------------------------------
                                                  Twoja wypowiedz jest wyjatkowo nie precyzyjna. Powolujesz sie na wzgledne
                                                  poczucie czasu, piszesz o miliardach lat ewolucji. Tymczasem wiek chocby
                                                  naszego slonca szacowany jest dosyc precyzyjnie na okolo 4,6 mld lat. Wiec
                                                  gdzie te miliardy lat ewolucji, skoro nasze slonce ma tylko 4,6 mld lat? Czyzby
                                                  ewolucja zaczela sie jeszcze zanim powstalo slonce i nasz uklad planetarny?
                                                  • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 21:53
                                                    Wcale nie piszę o miliardach lat ewolucji.
                                                    Czytanie ze zrozumieniem?
                                                    A może chęć przeczytania tego, co się chce, żeby było napisane?

                                                    I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:11
                                                    Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na
                                                    Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat?
                                                    ------------------------------------------
                                                    Kto to napisal? Prosze sie nie osmieszac.

                                                    > I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu.
                                                    ------------------------------------------
                                                    Czy to ostateczny dowod ewolucji?
                                                  • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 18:52
                                                    > Kto to napisal? Prosze sie nie osmieszac.

                                                    Jeżeli dla Ciebie moje stwierdzenie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że
                                                    'ewolucja to miliardy lat', to myślę, że nie mamy o czym dyskutować, bo z moich
                                                    wypowiedzi odczytujesz to, co chcesz, żeby było w nich napisane, a nie to, co
                                                    rzeczwyście jest.
                                                    W tym kontekscie Twoje kreacjonistyczne poglądy są w pełni uzasadnione -
                                                    zobaczyć w faktach to, co chce się, żeby w nich było... Bardzo wygodne.

                                                    > > I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu.
                                                    > ------------------------------------------
                                                    > Czy to ostateczny dowod ewolucji?

                                                    Nie, to luźna uwaga. W swoim zaperzeniu i negacji poglądów innych niż Twoje
                                                    sięgasz szczytów.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:15
                                                    Szanowna Pani,
                                                    posluguje sie pani slowami, ktorych pani nie rozumie, nastepnie stwierdza pani,
                                                    ze nie to miala na mysli. Nie widze w swojej argumentacji zadnego zaperzenia,
                                                    tylko logike, czego nie da sie powiedziec o pani wypowiedziach. Prosze sie tu
                                                    nie unosic swietym oburzeniem, tylko nauczyc jasno formulowac swoje mysli. Nie
                                                    neguje niczyich pogladow tylko staram sie udowodnic brak ich logiki. Osmielam
                                                    sie niezgodzic z oficjanie panujacym pogladem, ze ewolucja miala miejsce i
                                                    uzasadniam to konkretnymi przykladami.

                                                    > zobaczyć w faktach to, co chce się, żeby w nich było... Bardzo wygodne.
                                                    -----------------------------------------
                                                    Wlasnie temu sie sprzeciwiam, jezeli pani jeszcze tego nie zauwazyla. Wszyscy
                                                    ewlucjonisci sa tak zaslepieni swoja teoria, ze wszedzie dopatruja sie
                                                    potwierdzenia swojej teorii, nawet jezeli fakty wciaz jej przecza.
                                                  • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 21:25
                                                    Szanowny Panie,
                                                    czy według Pana stwierdzenie, że 'powstanie życia na
                                                    Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat?' jest równoznaczne ze stwierdzeniem,
                                                    że 'powstanie życia na Ziemi to miliardy lat'?
                                                    Pana wypowiedzi to sugerują. W związku z powyższym uważam, że nie mamy o czym
                                                    dyskutować, bo Pan po prostu nie potrafi czytać ze zrozumieniem.

                                                    I nie unoszę się świętym oburzeniem, tylko stwierdzam fakty.
                                                    Każdy mierzy innych według siebie? Pan może by się uniósł, ja nie.
                                                  • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 22:03
                                                    Chyle czola przed pani krasomowstwem i poezja wypowiedzi. Przyznaje, nie
                                                    potrafie zglebic sedna pani prznikliwych przemyslen, ktorymi raczyla pani mnie
                                                    zaszczycic. Przepraszam za swoja ignorancje. Coz, nie kazdy obdarzony jest tak
                                                    wysokim poziomem inteligencji, aby pani dorownac. Obiecuje usilnie pracowac nad
                                                    czytaniem ze zrozumieniem.
                                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 22:44
                                                    My tu sobie gadugadu , a w miedzyczasie zmarl Stanislaw Lem , taki mi sie
                                                    trafil cytacik
                                                    "Stany Zjednoczone, jak powiedział kanadyjski premier Paul Martin, to gigant
                                                    bez głowy. Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, że jest głupi. Świadczy o
                                                    tym choćby fakt, że wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz tzw.
                                                    inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, że nie wiadomo, o co chodzi.
                                                    Cała jego administracja forsuje tę idiotyczną teorię, ale im po prostu brakuje
                                                    rozumu."
                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 21:04
                          Moze maly przykladzik? Wielka nadzieja kosmologow, astronomow - teleskop
                          Hubble'a, mial odkryc wiek wszechswiata, udowodnic teorie Big Bang i sam nie
                          wiem co jeszcze, i co? NIC! Wielkie zaskoczenie, rozczarowanie. Okazalo sie, ze
                          nawet najodleglejsze galaktyki sa w pelni uformowane. Naukowcy rozpoczynaja
                          nowe spekulacje.
                      • jjr44 boże jaka żałośc :-) 10.01.07, 00:05
                        Wspólczesne badania prof Giertycha nad rozmiarami arki noego? Smok wawelski
                        jako dinozaur? ubawiłem sie, tak jak i znajomy biolog którego spytałem o
                        zdanie :-)
                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:04
                      Z wypowiedzi twojej mniemam, ze mam do czynienie z kims kto sie "zna" na
                      temacie, wiec jako do 'eksperta' skieruje moje pytanie i chcialbym zostac
                      oswiecony.
                      Homoseksualizm to jest konstrukcja psycho-biologiczna. Ta sama z siebie
                      konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy, popdobnie jak konstrukcja
                      heteroseksualna. Jedynym wyznacznikiem prawidlowosci zwiazku doroslych osob
                      jest ich wzajemna milosc, szacunek. Nikt przeciez nie bedzie nikomu zagladal do
                      lozka co robi i z kim. Mnie to tez nie obchodzi, co kto robi z kim. Moje
                      pytanie jest jednak nastepujace, gdzie lezy granica kiedy zwiazek jest
                      prawidlowy (normalny), a kiedy nieprawidlowy. Zalozmy, ze mamy dwie siostry,
                      ktore bardzo sie kochaja i chca ze soba obcowac seksualnie. Sa dorosle, kochaja
                      sie nawzajem, czy jest cos zlego w ich milosci? Posuwajmy nasze granice
                      moralnosci dalej, czy matka moze kochac sie ze swoja corka? Obie dorosle,
                      kochaja sie nad zycie. Przekroczmy nasza seksualnosc jeszcze dalej, czy ojciec
                      moze wspolzyc z corka, albo matka z synem, a moze brat z siostra?
                      1/nikt im do lozka zagladac nie bedzie.
                      2/nikomu krzywdy nie wyrzadzaja.
                      3/kochaja sie.
                      4/taka maja konstrukcje psycho-biologiczna.
                      5/nasze uczucia sa jedynym wyznacznikiem co jest dobre a co zle.
                      Prosze o odpowiedz, czy jezeli lesbijki sa rodzenstwem, to ich milosc jest
                      normalna? Gdzie jest granica? Dlaczego ogol spoleczenstwa ma narzucac im swoje
                      normy moralne i stwierdzac, ze to jest zle?
                      Prosze osobe, ktora sie na tym zna o wyjasnienie. Moze nawet zmienie swoje
                      poglady.
                      Pozdrawiam.
                      • cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:25
                        > Zalozmy, ze mamy dwie siostry,
                        > ktore bardzo sie kochaja i chca ze soba obcowac seksualnie.Sa dorosle,kochaja
                        > sie nawzajem, czy jest cos zlego w ich milosci? Posuwajmy nasze granice
                        > moralnosci dalej, czy matka moze kochac sie ze swoja corka? Obie dorosle,
                        > kochaja sie nad zycie. Przekroczmy nasza seksualnosc jeszcze dalej, czy ojciec
                        > moze wspolzyc z corka, albo matka z synem, a moze brat z siostra?

                        Miales ochote kochac sie fizycznie ze swoja matka, czy raczej ze swoja corka? A
                        moze z synem? Naprawde sprawia Ci przyjemnosc takie medrkowanie? Rodzic jest po
                        to zeby bezinteresownie kochac swoje dziecko, wychowac je i przygotowac do
                        samodzielnego zycia. Rodzic kochajacy sie z dzieckiem fizycznie bardzo je
                        krzywdzi. Bardzo! Czy takie rzeczy trzeba ludziom tlumaczyc???
                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:27
                          prosze czytac ze zrozumieniem, potem odpowiadac na post.
                          • cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:29
                            > prosze czytac ze zrozumieniem, potem odpowiadac na post.

                            przeczytaj lepiej sam swoj post Medrcu od siedmiu bolesci.
                            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:32
                              Nie podejmuje dalszej dyskusji, bo widze, ze nie starcza Ci inteligencji.
                              • cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40
                                > Nie podejmuje dalszej dyskusji, bo widze, ze nie starcza Ci inteligencji.

                                Wcale nie chce z Toba dyskutowac. Apeluje jedynie o rozsadek!
                              • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40
                                serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3234309.html no np w tym artykule , brat
                                chcial to robic z bratem ,hmmm blizniakiem.. Anais Nine robila to z bratem i
                                ojcem , zycie pisze najlepsze scenariusze, niektore malo roztropne jednostki
                                chca przekraczac tabu , jak je powstrzymac to dopiero zagadka..
                                • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:44
                                  to bylo do cetriolo ...
                                  • cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 01:14
                                    Przeczytalem teraz ten artykul, przychodzi mi do glowy rowniez ksiazka Maxa
                                    Frischa pt. Homo Faber, o romansie miedzy ojcem i corka, gdy jeszcze nie
                                    wiedzieli ze tymi dla siebie sa. Szczerze mowiac nie wiem co powiedziec, sa to
                                    sytuacje tak nietypowe ze ja odpadam, jedyne co mi przychodzi do glowy to ze Ci
                                    ludzie (brat-brat, ojciec-corka) byli sobie ciagle obcy. Fakt, zycie pisze rozne
                                    historie, pytanie dlaczego od razu trzeba je oceniac?
                                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:45
                                  No tak, ale ja sie pytam o granice. Relatywizm ktorym posluguja sie obroncy
                                  normalnosci homoseksualizmu, obraca w niwecz wszelkie normy. Gdzie zatem jest
                                  granica, ktorej nie wolno przekraczac, albo jak daleko tzw. swiatowe autorytety
                                  bede przesuwac te granice. Do czego dojdziemy.
                                  • nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:54
                                    nie rozdzierajamy szat , przeciez juz kultura grecka byla przesiaknieta
                                    homoerotyzmem , kobietami pogardzala, uchodzilo za dobry ton miec chlopca
                                    kochanka. Starozytny Rzym z Kaligula i Neronem toz to czysta zgroza, a ci
                                    faronowie i malzenstwa rodzenstwa. Przeszlo minelo .
                                  • premier.z.krakowa Widzieliście ulotki jakie rozdają pedały dzieciom 28.03.06, 00:58
                                    Oglądał ktoś program "warto rozmawiać"
                                    Przecież tym zboczeńcom przewraca się kompletnie w głowach.
                                    Dlaczego oni zawężają słowo tolerancja do postaw homoseksualnych.
                                    Oni chcą promować postawy homoseksualne w szkołach.
                                    Wybiórcza nazywa zakaz występów zboczeńców w szkole zamachem na wolność słowa.
                                    Pan Biedroń twierdzi że ulotki które należy rozdawać dzieciom w szkołach powinny być atrakcyjne, ciekawe, namawiać i zachęcać do pewnych postaw oraz uczniowie powinni jak najwięcej z nich zapamiętać i stosować.
                                    Czytaliście jakie obrzydliwości w tych ulotkach są napisane(np. o przyjemnościach z wydalaniem kału i moczu na siebie). I to są te wolności jakie się zabrania promować w szkołach. To ja też jestem za brakiem takiej wolności i cenzurą.
                                    Niech Ci tolerancyjni redaktorzy z wybiórczej i homo polecą sobie na inną planetę, tam otworzą swoje szkoły i edukują się.
                                    Ja chcę tolerancji dla moich poglądów i wychowywać swoje dzieci według moich wartości a nie zboczonych ludzi którzy zachwalają lizanie odbytu kolegi najlepiej ubrudzonego kałem.
                • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:44
                  "Homoseksualizm to nie sa poglady, plorg. To jest konstrukcja psycho-
                  biologiczna. Ta sama z siebie konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy,
                  popdobnie jak konstrukcja heteroseksualna. W odroznieniu od pogladow
                  Kaczynskiego. Nie ma zatem po co jej zwalczac.
                  Barkis jest ojcem godnym szacunku - bo wyraza sie o swej rodzinie tak jak kazdy
                  z nas chcialby aby o nim sie wyrazano.
                  Jego corka Zosia i jej partnerka Helen sa osobami godnymi szacunku -
                  zaadoptowanie dziecka z powaznym problemem jest tym czynem, ktory we mnie
                  wzbudza bardzo gleboki szacunek.
                  Co natomiast wiemy o tych tu na forum, ktorzy pierwsi rzucaja kamieniem poza
                  tym, ze nie przyswoili podobno uniwersalnej lekcji bibliojnej - nie sadz abys
                  nie byl sadzony? Czy sa to osoby godne szacunku?
                  Czy Bog Wszechmogacy naprawde przejmuje sie z kim my chodzimu spac - z kiebieta
                  czy mezczyzna? Czy nie jest moze tak, ze Bog Wszechmogacy przejmuje sie
                  wylacznie JAKOSCIA naszych stosunkow z innymi? Czy gotowi jestesmy okazywac im
                  milosc i milosierdzie, zrozumienie i wsparcie, czy gotowi jestesmy z nimi
                  dzielic sie owocami wlasnej pracy oraz zasobami wlasnego serca?
                  Jesli Bog istnieje - co do czego nie ma 100-procentowej pewnosci - to nie
                  popiera chyba takich chrzescijan jak ojciec Rudzylk czy Bracia Kaczysnscy.
                  Pewnie patrzy na nich i mysli: Chlopcy, zajmijcie sie wlasna dusza najpierw, a
                  potem bedziecie naprawiac duszyczki innych. "

                  czy wiesz ze bluznisz?
                  co do adopcji tych dzieci. jest niemal ok, gdyby nie to ze sa dwie mamusie a
                  nie tatus i mamusia
                  co do rydzyka i kaczynskiego - co ma dupa do chalupy
                  rozumiem ze wiekszosc spoleczenstwa ma zal i zlosc do tych postaci ale to juz
                  jest nudne gdy niemal w kazdym temacie pojawiaja sie te postaci....


                  co do sadzenia...nikogo nie sadze...daje tylko informacje czy ktos ja pojmie i
                  uzyje to juz jego interes. takze odroznij sadzenie od informowania, zwracania
                  uwagi..daleko mi do sadzenia...bardzo daleko


                  Bog wszechmoagacy bardzo sie "przejmuje" kto z kim sypia i dlaczego...jest to
                  kwestia jednego z Praw...tak samo go to obchodzi jak to czy ktos kogos szanuje
                  badz nie lub okrada lub nie...
                  Prawo jest Prawem...i jest po to by budowac a nie tworzyc sytuacje
                  doprowadzajace do destrukcji...

                  Sandra
                  www.rozmowy.all.pl
        • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:45
          Dear barkis,

          daleko mi do tego by swoja Prawde wymyslac i ja rozpowszechniac...
          z prawdami , prawami i racjami jest tak, ze one sa mozna sie za nimi
          opowiedziec madz nie...
          Homoseksualizm nie jest wlasciwy i nie pisze ze tak jest wedlug mnie, tylko ze
          jest to po prosu z Góry ustanowione...czy to sie podoba mnie i innym czy nie...

          tak czy siak dzieluje za kulturalna odpowiedz-wypowiedz

          pozdr.
          Sandra
          • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:46
            a te mamusie podziwiam za spokoj i za to ze potrafi kochac nadal swoja
            corke...to jest milosc!


            Sandra
          • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:09
            promoartes napisał:
            > Homoseksualizm nie jest wlasciwy i nie pisze ze tak jest wedlug mnie, tylko ze
            > jest to po prosu z Góry ustanowione...czy to sie podoba mnie i innym czy nie...

            A możesz sprecyzować, co to jest ta 'Góra'?
            Jeśli chodzi Ci o Boga - obojętnie jakiej religii, to jest to już w pewnym
            sensie narzucanie poglądów.
            Ja na przykład jestem ateistką. Nie wierzę w Boga, nie wierzę też w Szatana.
            Wierzę w zło i dobro, które jest w ludziach - i tylko od człowieka zależy, czy
            jest zły czy dobry (to oczywiście spore uproszczenie; nie ma czerni i bieli, są
            odcienie szarości).
            Mnie ta Twoja 'Góra' nie przekonuje; uważam, że każdy człowiek powinien miec
            prawo do życia zgodnie z samym sobą, o ile nie krzywdzi innych.
          • chihiro2 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:19
            Czy chcesz powiedziec, ze cokolwiek, co jest z Gory (jakiej gory?) ustalone
            jest wlasciwe? A gdzie Twoje wlasne rozumowanie, sumienie, uczucia itp.? Jestes
            owieczka w stadzie, co slucha pasterza i podaza za reszta satda bezmyslnie? Bo
            tak jasno wynika z Twojich wpisow.
            • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:41
              > Czy chcesz powiedziec, ze cokolwiek, co jest z Gory (jakiej gory?) ustalone
              > jest wlasciwe? A gdzie Twoje wlasne rozumowanie, sumienie, uczucia itp.?
              Jestes
              ----------------------------------------------------
              Ta gora, to wlasnie sumienie. Prawda zapisana w naszych sercach, ktora
              podpowiada co dobre, a co zle. Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego
              postepowania.
              Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie (nazwij
              jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj. Nie widze tu nic bezmyslnego.
              Poslugiwanie sie wlasnym sumieniem jest procesem jak najbardziej myslowym.
              Mozna oczywiscie nagiac swoje sumienie (lub swoja seksualnosc jak w artykule),
              zgodnie z potrzeba i na wlasna wygode.
              • totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:55
                Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego
                > postepowania.
                > Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie
                (nazwij
                > jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj.

                To jest bardzo kiepska argumentacja,biorac pod uawge, ze kieujemy się głownie
                uczuciami. Z miłości mozna oddać komus swoją nerkę, albo wyciągnąć go z
                szalejącego pożaru , chociaż rozsądek podpowiada, zeby tego nei robic, bo
                samemu mozna zginąć albo druga nerka moze nam kiepsko działać .
                • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:14
                  Rozsadek to nie sumienie. Utozsamianie tych pojec to kiepska argumentacja.
                  • totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:30
                    Nie wiem, co w takim razie ma sumienie do gniewu - to nei sumienie, ale
                    rozsądek hamuje w gniewie, więc twoja argumentacja jest równie kiepska.
                    • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:01
                      > Nie wiem, co w takim razie ma sumienie do gniewu - to nei sumienie, ale
                      > rozsądek hamuje w gniewie, więc twoja argumentacja jest równie kiepska.
                      -----------------------------------------------
                      To, ze nie rozumiesz to jeszcze niczego nie dowodzi. Kierowanie sie wylacznie
                      emocjami (milosc, nienawisc, smutek, radosc itp. itd.), nie jest gwarantem
                      wlasciwego postepowania. Emocje moga przynosic pozytywne albo negatywne
                      motywacje w naszym zyciu, dlatego potrzebujemy jakiegos punktu odniesienia -
                      bazy na ktorej budujemu nasza wizje swiata. Kazdy z nas ma w sobie zapisane
                      prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle.
                      Emocje moga przyslaniac zarowno glos sumienia jak i glos rozsadku. Sumienie to
                      cos co kazdy ma wrodzone, niezaleznie od miejsca urodzenia, narodowosci, koloru
                      skory, a rozsadek jest rzecza nabyta i napietnowana srodowiskiem, wychowaniem i
                      wszelkimi doswiadczeniami zyciowymi.
                      • cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:23
                        > Kazdy z nas ma w sobie zapisane
                        > prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle.
                        [...]
                        > Sumienie to
                        > cos co kazdy ma wrodzone, niezaleznie od miejsca urodzenia, narodowosci,
                        > koloru skóry
                        [...]

                        Mylisz pojęcia. Prawo naturalne to nie jest to samo co sumienie. Sumienie jest
                        kształtowane przez kulturę, religię, społeczeństwo i religię od urodzenia,
                        natomiast prawo naturalne jest wrodzone i właściwe każdemu człowiekowi, gdyż
                        wynika poniekąd z instynktu samozachowawczego i tego, że homo sapiens sapiens
                        jest gatunkiem społecznym.
                        Zanim się wypowiesz, to zorientuj się, o czym piszesz.
                      • totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:17
                        = Emocje moga przynosic pozytywne albo negatywne
                        > motywacje w naszym zyciu

                        Chyba tworzysz jakąś alternatywną psychologię, bo w zyciu wszystkich innych
                        motywacje nie są etyczne, wiec nie dzielą sie na pozytywne i negatywne, aw
                        Twoim - jak najbardziej Motyawcja to po prostu ogól czynników pobudzających do
                        działania, wpływających na jego kierunek i intensywnośc, i nie ma nic wpólnego
                        z etycznym dzieleniem na dobre złe,pozytywne , negarywne. Jeśli juz to emocje
                        mozesz tak dzieć, ale na pewno nie motywacje.

                        Kazdy z nas ma w sobie zapisane
                        > prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle.

                        Nie kazdy i nie ma prawa naturalnego . W kulturze europejskiej życie jest
                        najważniejsze, stąd jeńcy , w kulturach azjatyckich bycie jeńcem to hańba,
                        dlaetgo lepiej umrzeć niż iść do neiwoli. Juz samo to przeczy istnieniu czegos
                        takiego , jak prawo naturalne, bo niby co by to miało być? Czy natura jest
                        etyczna i ma sumienie? Farsa.

                • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:59
                  "Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego postepowania."

                  Zgadzam sie z tym...wiekszosc osob postepuje ze wzgledu na uczucia i dlatego
                  tak trudno sie z tym zgodzic...wyjsc z tego...jest po prostu wygodniej robic
                  tak jak sie czuje a nie tak jak powinno sie czynic...
                  dla mnie uczucia, tzn. ja to nazywam stanami psychicznymi...nie sa
                  wyznacznikiem, owszem bywaja one sluszne i wtedy jest ok, natomiast ponad
                  uczuciami stoja wyzsze wartosci.
                  Z miloscia jest tak, ze jeszczed trzeba wiedziec czyma jest ta Milosc...jak sie
                  przejawia i jak ja okazywac...dla mnie kochac to znaczy czynic innym dobrze...

                  tu jest ciekawy tekst o Milowaniu:
                  "Zastanawiałem się nad tym, co to jest owo miłowanie, o którym na forum
                  niniejszym wypowiadamy się od dwóch już lat.
                  Według mnie miłować, oznacza obdarzać innych tym, co sami uważamy za właściwe
                  dla siebie, czym siebie obdarzamy i chcemy aby nas obdarzano.
                  Miłowanie więc, to czyny które są pożyteczne dla siebie i innych.

                  " (31) Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! (32) Jeśli
                  bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was
                  wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. (33)
                  I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was
                  wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią.
                  (Łk 6.31-33)

                  Sens tej krótkiej nauki Chrystusa można spotkać też w powiedzeniu: " To
                  otrzymujesz, co dajesz" Bo takie jest Prawo. I każdy czyniąc cokolwiek,
                  doświadcza tego właśnie co czyni. Miłość nie jest skurczem mięśnia, który
                  często można poczuć na widok pożądanej ( niekoniecznie kochanej) osoby.

                  Kochać więc, to znaczy czynić innym to, co jest właściwe. I stąd też można
                  wyciągnąć wnioski o priorytetach miłowania. Najpierw należy dowiedzieć się co
                  jest właściwe i potrzebne dla Siebie Samego, i siebie tym obdarzyć. Później
                  dopiero, kiedy wiemy co jest dobre dla siebie, można kochać ( obdarzać
                  podobnym) bliźniego. Taki zaś akt właśnie jest Miłością do Boga, ponieważ jest
                  to wypełnianie Jego Prawa.

                  Celem przypowieści ( Łk.10.30-37) jest wyjaśnienie kto to jest bliźni. Jak się
                  dowiadujemy, bliźnim okazał się samarytanin niosący pomoc napadniętemu przez
                  zbójców. Można zadać pytanie, dlaczego poszkodowanemu nie udzielił pomocy ani
                  kapłan który zobaczył go i minął ani też lewita ( również zobaczył go i minął).
                  Zaś samarytanin : „ Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko;” Więc czym było to
                  wzruszenie, które spowodowało odmienne zachowanie samarytanina? Samarytanin
                  potrafił współczuć i wyobrazić sobie obraz swojego losu w podobnych
                  okolicznościach. Zaś wzruszenie, współczucie; jest uczuciem potrzeby uczynku,
                  ponieważ sam w podobnych okolicznościach chciałby ( samarytanin) takiej pomocy
                  doświadczyć, więc okazał swoje MIŁOsierdzie. Zachowanie takie jest zgodne z
                  przykazaniem „ To czyńcie innym, co chcecie aby wam czyniono”

                  W przypowieści tej nie ma bezpośrednio mowy o tym, jak należy się obchodzić z
                  nieprzyjaciółmi, chociaż zbójcy byli nieprzyjaciółmi, przynajmniej dla
                  poszkodowanego. O tym, że należy miłować nieprzyjaciół jest napisane w
                  przypowieściach „Miłość nieprzyjaciół” ( Łk.6.27-36); oraz Prawo odwetu
                  (Mt.5.38-42) i Miłość nieprzyjaciół (Mt.5.38-48 ) i te przypowieści
                  przytaczam :

                  Prawo odwetu (Mt.5.38-42)
                  (38) Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! (39) A Ja wam
                  powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy
                  policzek, nadstaw mu i drugi! (40) Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć
                  twoją szatę, odstąp i płaszcz! (41) Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc
                  kroków, idź dwa tysiące! (42) Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od
                  tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

                  Miłość nieprzyjaciół (Mt.5.38-48 )
                  (43) Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a
                  nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. (44) A Ja wam powiadam: Miłujcie
                  waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; (45) tak
                  będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że
                  słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na
                  sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (46) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy
                  was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? (47)
                  I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i
                  poganie tego nie czynią? (48) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest
                  Ojciec wasz niebieski.

                  Jak w takim razie miłować zbójców, którzy okradli, ogołocili i zadali dotkliwe
                  rany? Co czuje tak potraktowany człowiek ? Na pewno nienawiść. Ale nienawiść tę
                  należy skierować na czyny zbójców a nie na ludzi. Jeśli nienawiść pokrzywdzony
                  skieruje na ludzi, wtedy dokona odwetu, krwawej wendetty i powiększy tym
                  sposobem zło. Trudno, aby w tym momencie czuł komfort i przeżywał przyjemne
                  emocje. Jak więc może kochać swoich oprawców, leżąc poniżony, pokrwawiony i
                  nieprzytomny z bólu? Może tego dokonać właśnie mając w nienawiści takie czyny
                  jakimi doświadczyli go zbójcy. Więc kochanie ludzi to nie są uczucia, lecz
                  czyny skierowane do nich. Jeśli czyny są właściwe ( miłosierne), pojawić się
                  wtedy może też odpowiadający tym czynom korzystny stan psychiczny, korzystne i
                  przyjemne uczucie; Taki stan emocjonalny może wywołać stałe upodobanie do
                  powtarzania podobnych, korzystnych czynów tak w darczyńcy jak i w obdarowanych,
                  czego sobie i wszystkim czytelnikom życzę.

                  Słońce tak samo świeci mnichowi, kupcowi, złodziejowi i kurtyzanie. To jest
                  dopiero MIŁOŚĆ. "

                  www.rozmowy.all.pl/index.php?option=com_minibb&action=vthread&forum=3&topic=15

                  Pozdrawiam
                  Sandra

                  • totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:24

                    > Zgadzam sie z tym...wiekszosc osob postepuje ze wzgledu na uczucia i dlatego
                    > tak trudno sie z tym zgodzic...wyjsc z tego...jest po prostu wygodniej robic
                    > tak jak sie czuje a nie tak jak powinno sie czynic...

                    A skąd wiesz, czy tak jak sie czuje, to nie tak, jak powinno się czynić ? I
                    skąd wiesz, jak powinno się czynić, skoro nie tak jak się czuje?

                    >...uczucia nie sa
                    > wyznacznikiem, owszem bywaja one sluszne i wtedy jest ok, natomiast ponad
                    > uczuciami stoja wyzsze wartosci.

                    A skad wiesz, kiedy są słuszne i jest ok, a kiedy sa niesłuszne i kiedy nie
                    jest ok? A co jest wyznacznikiem? A co to sa wartości wyższe stojce ponad
                    uczuciami? Skąd wiesz, ze akurat w jednym wypadku uczucia są ok i można w
                    zgodzie z nimi postępować , a w innym wypadku nie sa ok i wartości wyzsze
                    stoją nad nimi?
                    • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 20:45
                      Jest Prawo...Dekalog...stosuj sie do niego czy chesz tego czy nie
                      doprawdy Twoje pytania sa dziwne...jak mozna nie wiedziec jak czynic? chocby
                      nie znac "podstaw"
                      czy uwazasz ze slusznie jest zabijac?
                      czy uwazasz ze slusznie jest zdradzac?
                      czy uwazasz ze slusznie jest obgadywac?
                      czy uwazasz ze slusznie jest przekraczac predkosc gdy jest jej ograniczenie?
                      czy uwazasz ze slusznie jest nie placic podatku?
                      czy uwazasz ze slusznie jest naduzywac alkoholu?
                      ...mozna tak wymieniac bez konca...
                      w tych sytuacjach stany psychiczne moga byc rozne...
                      chocby ostatnie...panstwo nasze jest jakie jest...od podatkow glowa boli...ale
                      nalezy placic i juz...

                      Sandra
                      www.rozmowy.all.pl
                      • totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 21:39
                        Widze, ze nie jesteś w stanie odpowiedzieć na żadne z moich pytań, więc
                        stosujesz metodę odpowiadania na nie zadane pytanie...czyli nie na temat.

                        Powtarzam:
                        Co to są watości wyższe niż uczucia?
                        Czy jesli kierujesz sie uczuciami, to znaczy, ze nie kierujesz się dekalogiem i
                        zadnymi zasadami?
                        Czy nie istnieje moralnośc poza dekalogiem i religią chrześcijańską ?
                        Co ma stan psychiczny do uczucia, skoro stany psychiczne są dwa - poczytalny i
                        niepoczytalny?
                        Co to wszystko (np. teza - czy uważasz, ze słusznie jest zabijać?) ma
                        wspólnego z dwoma dziewczynami mieszkajacymi ze soba i ich matka ?
                        • plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:07
                          > Co to są watości wyższe niż uczucia?
                          ----------------------------------------
                          moralnosc

                          > Czy jesli kierujesz sie uczuciami, to znaczy, ze nie kierujesz się dekalogiem
                          i
                          >
                          > zadnymi zasadami?
                          ----------------------------------------
                          stany emocjonalne to nie zasady, aczkolwiek moga byc rowniez uczucia etyczne.

                          > Czy nie istnieje moralnośc poza dekalogiem i religią chrześcijańską ?
                          ----------------------------------------
                          istnieje prawo naturalne, ktore pokrywa sie z dekalogiem, albo dekalog wywodzi
                          sie z niego.

                          > Co ma stan psychiczny do uczucia, skoro stany psychiczne są dwa - poczytalny
                          i
                          > niepoczytalny?
                          ----------------------------------------
                          O? ...czyzby jakas nowa psychologia?

                          > Co to wszystko (np. teza - czy uważasz, ze słusznie jest zabijać?) ma
                          > wspólnego z dwoma dziewczynami mieszkajacymi ze soba i ich matka ?
                          ----------------------------------------
                          mieszkanie wspolne nie ma nic, ale kontakty homoseksualne sa niemoralne tak
                          samo jak niemoralne jest zabijanie.
                          • orys100 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 19:15
                            > > Co to są watości wyższe niż uczucia?
                            > ----------------------------------------
                            > moralnosc

                            czy Pani Dulskiej też? ;-))
                            pozdr.
                        • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:32
                          trudno mi odpisywac na Twoje posty...bo pojmowanie prez Ciebie tego o czym
                          pisze jest zadne
                          po prostu nie rozumiesz moich slow, sensu tresci...

                          kierowanie sie uczuciami/stanami psychicznymi nie wyklucza prestrzegania
                          Prawa...a raczej odwrotnie...bo grunt by Prawo wypelniac a czy sie z tym dobrze
                          czujesz czy nie to inna para kaloszy
                          zycze Ci bys postepowal wlasciwie i dobrze sie z tym czuł

                          stanow psychicznych jest od groma...Twoja klasyfikacja potwierdza ze nie
                          rozumiesz o czym pisze...

                          Po pierwsze jest Prawo...np. szacunek do drugiej osoby...czy to sie komus
                          podoba czy nie szacunek nalezy sie kazdemu...
                          Dekalog to zbior Praw, nie interesuje mnie czy ktos lubi te prawa, czy mu sie
                          podobaja czy nie, wazne aby je przestrzegał...

                          wedlug Wiedzy, ktora poznaje nie jest wlasciwe by dwie kobiety ze
                          soba "wspolzyly", nie bronie tego. te dziewczyny czynia tak bo taki maja stan
                          psychiczny. Prawo jest inne, gdyby tak nie bylo to kobieta zapladnialaby
                          kobiete.
                          oczywiscie gdy mezczyzna jest z kobieta [maz i zona] rowniez wystepuja tu
                          uczucia/stany psychiczne, ale jest to zwiazek wlasciwy...

                          zapewne i tak nie zrozumiesz sensu tego co napisalam bo dla Ciebie jest to
                          zlepek slow bez wiekszego znaczenia. masz swoj dekalog, swoje pojmowanie tej
                          rzeczywistosci...zatem kontynuuj te droge...czas pokaze gdzie zajdziesz

                          Pozdrawiam
                          Sandra
                          www.harmonny.pl
              • promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:41
                "Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie (nazwij
                > jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj. Nie widze tu nic bezmyslnego"

                No a Prawo? Nie zabijaj...to jest taka ciekawa kwestia miedzy Prawem a
                sumieniem...mysle sobie ze to nasze sumienie jest jakos ksztaltowane...ale
                wiadomo kazdy ma inaczej...
                Mnie sumienie podpowiada oczywiscie: nie zabijaj/szanuj zycie; nie
                zdradzaj/badz wierna...
                znam osoby rozne, jedna np. robi rozne przekrety w interesach, zdarzylo jej sie
                zdadzic zone...niedawno mowi ze analizowal swoje zycie i uwaza ze jest czysty...
                takze te sumienia bywaja dziwne...:-) ale nie mnie oceniac...
                ja wierze w istnienie Boga, jestem dowodem istnienia Najwyzszego jak kazda inna
                osoba na tym forum...czy to sie podoba mnie i innym czy nie...
                jesli ktos mowi inaczej...no to jest ateista...ale czy sprawia ze w ten sposob
                nie pochodzi od Boga?
                To sumienie to kwestia Swiadomosci...jak ktos nie chce sie rozwijac, poszerzac
                jej no to zaczyna sie wlasnie naginanie...no bo mi zrobisz jak ja bede
                mowil/sadzil/robil inaczej...a ja odpowiadam robcie jak chcecie...po to
                rozmawiam na roznych forach aby dac informacje...co kto z nią zrobi..jego sprawa

                Sandra
                www.rozmowy.all.pl
                • cziriklo O, kurdemol........ 26.03.06, 18:14
        • euroronin Nie istnieje Prwada ??? ha, ha, ha 28.03.06, 16:00
          barkis napisał:

          > Kazdy, kto uwaza, ze istnnieje Prawda, jest czlwoiekiem niebezpiecznym dla
          > otoczenia. Bo naprawde sa tylko prawdy. Moja prawda, Twoja prawda,

          Jest (jego) prawda, czyli Galileusza o grawitacji i Kowalskiego (moja)
          prawda, że - manowicie - grawitacji nie ma i nigdy nie było. Skoro tak, to
          Kowalski powinien swoją prawdę przetestować osobiście, skacząc np. z okna
          swojego pokoju na 10 piętrze. Wszak lubimy mieć pewność. :) Twój błąd polega na
          myleniu ontologii z teorią poznania. No ale to postmodernizm, a postmoderniści
          jak wiadomo nie znają tradycji filozoficznej.

          Sorry, ale te popłuczyny po postmoderniźmie, o których piszesz z tak
          śmiertelną powagą, to w końcu nic nowego. Co jakiś czas pojawiają się tzw.
          filozofie iracjonalne. Pojawiają się po czym znikają, zostaje po nich
          zażenowanie. Przed postmodernizmem był egzystencjalizm. Kto o tym pamięta, co z
          tego zostało? Intelektualne mody to jak stare ciuchy na strychu, wyrzucić może i
          szkoda, ale wracać do nich nie ma sensu.

    • bobidrab Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 16:36
      Kazdy buduje swój świat i zawsze wychodzę z założenia : że trzeba żyć w taki sposób żeby każdego ranka bez skrępowania spojrzeć w lustro i zobaczyć w nim człowieka - siebie ! To jest wybór tej osoby i szanuję jej decyzję ! Bo z braku tolerancji do nienawiści jest bardzo cienka nić !
      • bobidrab Tolerancja/Nienawiść 27.03.06, 22:06
        większość tych wypowiedzi na forum to brak rozumienia drugiego człowieka ....
        • skin-pl Re: Tolerancja/Nienawiść 28.03.06, 14:21
          a wg mnie to jest brak zrozumienia dla tragedii tej dziewczyny która się
          pogrąża a ona sobie z tego nie zdaje sprawy
    • pavlikmedvid To sluchacze RMaryja nosza tatuaze?! 26.03.06, 21:04
      A poza tym, o ile mi wiadomo, p. Kinga Dunin ma syna, a nie corke!
      - - -
      Ciekawe, kto pelni dyzur w torunskiej Szkole wielebnego o. Tadeusza i uzywa
      tanich chwytow w walce o katolickie oblicze tej Ziemi. Niepelnosprawni?
    • ksiaze-ciemnogrodu skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lansować? 27.03.06, 16:51
      kolejny artykuł w GW lansujący seksualną patologię! tej dziwczynie potrzeebny
      jest lekarz i to nie jeden a kilku o róznych specjalnosciach! (seksuolog i
      psychiatra)TEJ DZIEWCZYNIE TRZEBA POMÓC A NIE ROBIĆ Z NIEJ MĘCZENNICĘ!
      GW wyrządza oblrzymią krzywdę takim osobom bo odbiera nadzieje na powrót do
      normalnosci na wyleczenie sie. Przecież to jest jawna kpina przeciw
      obyczajności przeciw ładowi społecznemu! Sodomia i Gomoria!
      to są obąkańcze idee które nasz naród mogą doprowadzić na skraj upadku!
      nie będzie nam kryminogenno obyczajowy półświatek narzucał większosci
      normalnego społeczeństwa narzucał swych poronionych pomysłow! Dość tego!
      skłądam do prokuratury na GW o popełnienie przestępstwa przeciw bezpieczeństwu
      publicznemu....dosyć tej deprawacji dosc eksperymentów seksualnych!
      • ginusia Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 18:21
        ksiaze-ciemnogrodu napisał:

        > kolejny artykuł w GW lansujący seksualną patologię! tej dziwczynie potrzeebny
        > jest lekarz i to nie jeden a kilku o róznych specjalnosciach! (seksuolog i
        > psychiatra)TEJ DZIEWCZYNIE TRZEBA POMÓC A NIE ROBIĆ Z NIEJ MĘCZENNICĘ!

        > Nikt nie robi z nikogo meczennicy, zapewniam Cie, ze przyjemnosc z
        przebywania z kobieta jest rowna tej z przebywania z mezczyzna!!! tylko do tego
        trzeba troche ciekawocsi zycia, tolerancji, tego wszystkiego co Tobie brak :).
        • o90 z kobieta to pestka. sprobujcie z Koza 27.03.06, 21:08
          przyjemnosc z przebywania z Koza jest wieksza od tej z przebywania z mezczyzna
          lub kobieta

          tylko do tego
          trzeba troche ciekawocsi zycia, tolerancji, tego wszystkiego co Tobie brak :).
        • asimek Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 22:05
          Cóż za ciekawość świata! A zwierzątka? Też być może dają dużo satysfakcji.
          Sparwdziłaś?
        • ksiaze-ciemnogrodu ciekawość to pierwszy stopień do piekła 31.03.06, 17:03
          Poza tym dobrze wiesz że nie chodzi tu o samo przebywanie z kimś, tu chcodzi o
          patologiczne związki seksualne...ci wszyscy co trwają w związkach
          jednopłciowych poprzewracało się w głowach i eksperymentują ze wszystkim z czym
          sie da i stąd m.in takie oto związki...moim zdaniem przyczyną tego moze być...
          zwyczajna nuda... z nudów potrafią do łba niesamiwite rzeczy strzelić...
          jednoplciowe związki to jedna z tych własnie rzeczy...
      • fervex.adult skandal? 27.03.06, 20:03
        Ciesz sie ze nie jestes gejem. Mialbys ogromne problemy z zaakceptowaniem w
        sobie tego co Ci zostalo z gory narzucone. Moim zdaniem Twoj niesprawiedliwy
        osad wynika z zalozenia ze homosksualizm sie wybiera. W rzeczywistosci jest inaczej.
        • plorg Re: skandal? 27.03.06, 20:21
          > Ciesz sie ze nie jestes gejem. Mialbys ogromne problemy z zaakceptowaniem w
          > sobie tego co Ci zostalo z gory narzucone. Moim zdaniem Twoj niesprawiedliwy
          > osad wynika z zalozenia ze homosksualizm sie wybiera. W rzeczywistosci jest
          ina
          > czej.
          ------------------------------------------------------
          Prosze dokladniej przeczytac artykul, dziewczyna wyraznie stwierdza, ze to jej
          aktualny wybor. Nie chce zaprzeczyc istnienia homoseksualistow, ktorzy maja to
          wrodzone, ale wtedy czuja oni raczej niechec do plci przeciwnej.
          • fervex.adult Re: skandal? 27.03.06, 20:29
            > Prosze dokladniej przeczytac artykul, dziewczyna wyraznie stwierdza, ze to jej
            > aktualny wybor. Nie chce zaprzeczyc istnienia homoseksualistow, ktorzy maja to
            > wrodzone, ale wtedy czuja oni raczej niechec do plci przeciwnej.

            Nie niechec plorg, po prostu brak seksualnego zainteresowania.
            Nie chce polemizowac ze swloem 'wybor' w ustach tej dziwczyny, moj post nie
            odnosil sie do tego artykulu.
        • skin-pl Re: skandal? 28.03.06, 14:16
          no pewnie że się wybiera jaknie idzie facetowi z babami to próbuje z facetami
          a jak nie to próbuje z dziećmi a potem ze zwierzętami itd
          • fervex.adult Re: skandal? 28.03.06, 14:24
            skin-pl napisał:

            > no pewnie że się wybiera jaknie idzie facetowi z babami to próbuje z facetami
            > a jak nie to próbuje z dziećmi a potem ze zwierzętami itd

            Widzisz obydwoje jestesmy swego pewni, choc mamy inne doswiadczenia.
            Ty zapewnie jestes juz na etapie zwierzat :)
      • prorok_abraham Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 20:31
        Trudno kłócić się z twoimi poglądami i dlatego napiszę jedynie, żeś głupi.
      • tadeusz_ja ksiaze-ciemnogrodu prowakotor 27.03.06, 20:35
        Ta retoryka,slownictwo tego "księcia" zdradzają Jego intencje
        • skin-pl Re: ksiaze-ciemnogrodu prowakotor 28.03.06, 14:17
          a niby jakieone są wg ciebie?
    • tees1 przeciez przeszkadza 27.03.06, 17:25
      dziewczynka.z.tatuazem napisała:

      > Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie
      > przeszkadza ze corka ma dziewczyne :)

      Moze gdzies tacy sa. Zawsze jest ten margines. Ale tej z artukulu przeszkadza
      to. Wspolczuje jej.
      • plorg Re: przeciez przeszkadza 27.03.06, 17:43
        > Moze gdzies tacy sa. Zawsze jest ten margines. Ale tej z artukulu przeszkadza
        > to. Wspolczuje jej.
        ------------------------------------------------------
        Ale 'glupia' ta matka, zamiast przylaczyc sie w trojkacik, to jej to
        przeszkadza.
        A tak na powaznie, to wspolczuj lepiej sobie swojego zdegenerowania.
    • fervex.adult Pozdrowienia dla mamy :) 27.03.06, 19:59
      Jest pani bardzo madra kobieta!
    • olias ponoć Gazeta zgłosi wniosek o zmianę prawa 27.03.06, 20:37
      będzie zakaz kontaktów hetero
    • adam81w Fajna mama . gratulacje dla niej za zrozumienie co 27.03.06, 20:37
      to znaczy byc rodzicem . ladny artykul , cieply
    • verushka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 21:06
      rodzice kochaja swoje dzieci i chca dla nich dobrze w wiekszosci przypadkow -
      to ich wlasne potomstwo - nawet z homoseksualista byliby w stanie sie pogodzic.
      jedyne co ich przeraza to reakcja opinii publicznej, spoleczenstwa.

      gdyby ludzie wokol byli tolerancyjni taki rozic nie musialby sie bac o wlasna
      reputacje czy wykluczenie ale tez bylby pewien ze jego dziecko o sklonnosciach
      homoseksualnych moze zyc spokojnie i bezpiecznie. wlasciwie w takich malych
      wspolnotach lokalnych - zwlaszcza tych obejmujacych przedstawicieli tzw polski
      B - to kosciol powinien nawiazywac dialog z osobami o sklonnosciach
      homoseksualnych - to zapewniloby bezpieczenstwo calym ich rodzinom

      swoja droga kiedys znalazlam gdzies jakies strony internetowe dla gejow na
      ktorych rozne osoby wyznawaly ze ciezkim przezyciem bylo dla nich rozstanie z
      kosciolem - a w takim malym miasteczku czy osiedlu na pograniczach miasta jest
      to rownoznaczne ze znalezieniem sie na marginesie spoleczenstwa - a przeciez do
      tego nie musi dochdzic..

      dziewczynka.z.tatuazem napisała:
      > Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie
      > przeszkadza ze corka ma dziewczyne :)
      > Byle do przodu :)
    • xtrin Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 21:44
      Dziękuję za ten wywiad.
      Tak właśnie powinno się podchodzić do kwestii homoseksualizmu - pokazując jego
      codzienność, zwyczajność. Bo najważniejsze w tym artykule nie są bynajmniej
      preferencje seksualne młodej kobiety, ale zrozumienie i szczerość między matką a
      córką.
    • lodz123 Udowodnili ze dzieci "pedalskie" maja PRObLEMY 27.03.06, 21:54
      www.cft.org.za/articles/Children_adopt_homo.htm
      Poczytacie sobie badania angielskie wskazujace ze pedaly molestuja dzieci, ze
      dzieci "pedalskie" gorzej sie ucza, sa bardziej agresywne, nie maja przyjaciol,
      sa leniwe i same zostaja kryminalistami i pedalami.

      Inna strona mowi to: The evidence demonstrates incontrovertibly that the
      homosexual lifestyle is inconsistent with the proper raising of children.
      Homosexual relationships are characteristically unstable and are fundamentally
      incapable of providing children the security they need.

      www.frc.org/get.cfm?i=IS01J3
      To nie "prawicowa" propaganda. To eksperymenty uniwersyteckie.





      • xtrin Re: Udowodnili ze dzieci "pedalskie" maja PRObLEM 27.03.06, 22:07
        > Poczytacie sobie badania angielskie wskazujace ze pedaly molestuja dzieci, ze
        > dzieci "pedalskie" gorzej sie ucza, sa bardziej agresywne, nie maja przyjaciol,

        Takie badania często nigdy w zasadzie nie będą obiektywne, ale nawet przyjmując
        ich wyniki - nie ma żadnych dowodów na to, że powodem są preferencje rodziców, a
        nie chociażby nietolerancja środowiska.

        > To nie "prawicowa" propaganda. To eksperymenty uniwersyteckie.

        Cytat z podanej strony:
        "The Family Research Council (FRC) champions marriage and family as the
        foundation of civilization, the seedbed of virtue, and the wellspring of
        society. FRC shapes public debate and formulates public policy that values human
        life and upholds the institutions of marriage and the family. Believing that God
        is the author of life, liberty, and the family, FRC promotes the Judeo-Christian
        worldview as the basis for a just, free, and stable society."
        • sodoma33 Material na rodzicow ????????????????????????????? 28.03.06, 01:14
          Cytat:

          W najwiekszym porównawczym badaniu próby losowej homoseksualistów i
          heteroseksualistów wzielo udzial 4340 doroslych osób z 5 amerykanskich
          metropolii. Z porównania osób obojga plci, które zadeklarowaly sie jako
          biseksualne lub homoseksualne, z osobami obojga plci, które zadeklarowaly sie
          jako wylacznie heteroseksualne, wynika, ze:
          Homoseksualizm powiazany byl z gorszym stanem zdrowia
          - homoseksualisci okolo dwóch razy czesciej przyznawali, ze przeszli choroby
          przenoszone droga plciowa; ponad dwa razy wiecej homoseksualistów przeszlo
          przynajmniej dwie choroby przenoszone droga plciowa;
          - homoseksualisci okolo 5 razy czesciej próbowali umyslnie zarazic inna osobe
          choroba przenoszona droga plciowa;
          - homoseksualisci okolo trzech razy czesciej przyznawali sie do otrzymania
          mandatu lub spowodowania wypadku drogowego w ciagu ostatnich 5 lat;
          - homoseksualisci trzy razy czesciej próbowali popelnic samobójstwo, 4 razy
          czesciej próbowali kogos zabic i okolo dwóch razy czesciej uczestniczyli w
          bójce w ostatnim roku;
          - homoseksualisci okolo 5 razy czesciej podejmowali praktyki seksualne zwiazane
          z dreczeniem (sadomasochizm, zwiazywanie);
          - homoseksualisci okolo 4 razy czesciej przyznawali sie, ze zostali zgwalceni.
          Homoseksualizm kojarzony byl z przestepczoscia - homoseksualisci okolo dwóch
          razy czesciej byli aresztowani za przestepstwa nie seksualne i okolo 8 razy
          czesciej za przestepstwo seksualne;
          - homoseksualisci okolo dwóch razy czesciej byli skazywani za przestepstwa
          seksualne i okolo dwóch razy czesciej trafiali do wiezienia za przestepstwa; -
          homoseksualisci okolo trzech razy czesciej przyznawali sie do odbywania
          nieprzyzwoitych rozmów telefonicznych;
          - homoseksualisci o okolo 50% czesciej twierdzili, ze dokonali kradziezy w
          sklepie, dokonali oszustw podatkowych lub nie zostali zlapani za przestepstwo.
          Homoseksualizm skutkowal oslabieniem wiezi miedzyludzkich - homoseksualisci dwa
          razy rzadziej zawierali malzenstwa, a jesli zawierali malzenstwa, to duzo
          rzadziej mieli dzieci;
          - homoseksualisci dochowywali wiernosci srednio przez niecaly rok w ciagu
          swojego najdluzszego zwiazku homoseksualnego lub heteroseksualnego (srednia
          wiernosci w przypadku heteroseksualistów wynosila od 5 do l0 lat);
          - homoseksualisci, jesli zawierali malzenstwa, okolo 3 razy czesciej zdradzali
          swojego wspólmalzonka.
          • cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 01:19
            A czego Ty sie spodziewasz? Jak sie komus wmawia przez cale zycie ze jest
            pomylka przyrody ktora nie ma prawa istniec, to wychodza pozniej takie
            statystyki. Czy istnieja rowniez wyniki badac z krajow gdzie homoseksualizm jest
            akceptowany spolecznie i zalegalizowane sa zwiazki homoseksualne?
          • cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 01:46
            Wogole to sa jakies bzdury. Jak homoseksualista moze zawrzec malzenstwo i miec z
            tego dzieci? A potem dalej: jak homoseksualista moze byc w zwiazku
            heteroseksualnym??? Przeciez to nie ma najmniejszego sensu.


            > Homoseksualizm skutkowal oslabieniem wiezi miedzyludzkich-homoseksualisci dwa
            > razy rzadziej zawierali malzenstwa, a jesli zawierali malzenstwa, to duzo
            > rzadziej mieli dzieci;

            > - homoseksualisci dochowywali wiernosci srednio przez niecaly rok w ciagu
            > swojego najdluzszego zwiazku homoseksualnego lub heteroseksualnego (srednia
            > wiernosci w przypadku heteroseksualistów wynosila od 5 do l0 lat);
            • sodoma33 Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:06
              Cytat:

              1973 roku Amerykanskie Towarzystwo Psychiatryczne usunelo
              haslo "homoseksualizm" z "Podrecznika zaburzen psychicznych", za decyzja ta
              opowiedzialo sie 58 proc. czlonków tej instytucji. Jednym z najwiekszych
              zwolenników wykreslenia homoseksualizmu z rejestru zaburzen byl wówczas doktor,
              dzis zas profesor psychiatrii Robert Spitzer z Uniwersytetu Columbia. W roku
              2000 publicznie odzegnal sie on od swego stanowiska z roku 1973 i stwierdzil,
              ze oswiadczenie ATP bylo zbyt pochopne i nie poprzedzone nalezytymi badaniami
              • sodoma33 Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:12
                Czy dewianci ktorzy zenujaco i skandalicznie zachowuja sie w kiblach
                publicznych (gdzie sa takze nieletni) i umieszczaja w kiblach zboczone napisy
                powinni byc rodzicami czy raczej pacjentami psychiatrycznymi?
                • cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:15
                  Nie, powinni dalej brac sluby heteroseksualne i miec dzieci;) A swoja droga w
                  jakim kiblu Ty spotykasz tych dewiantow?
                  • sodoma33 Rabin o gejach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! 28.03.06, 02:20
                    www.sodomylaws.org/world/israel/isnews002.htm
                    Rabin nie moze sie mylic. Zarzucanie Rabinowi pomylki to antysemityzm.
                    • sodoma33 Darwin o gejach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 02:21
                      Cytat:
                      Homoseksualizm to slepa uliczka ewolucji
                      K. Darwin
                      • sodoma33 Material na rodzicow !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 02:25
                        Cytat:

                        Homoseksualisci zwykle maja poczucie wrazliwosci typowe dla neurotyków i sa
                        bardziej rozchwiani emocjonalnie. Narzekaja na samotnosc, depresje i brak
                        stabilnosci w kontaktach miedzyludzkich. Az 60 proc. "dobrze przystosowanych
                        spolecznie" gejów korzystalo z pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej -
                        wykazaly badania naukowców z Uniwersytetu Stanowego Indiana (USA).
                        • cetriolo www.kosciol.pl, www.sciaga.az.pl 28.03.06, 02:32
                          rzeczywiscie obiektywnie :)
                          Umiesz tez rozmawiac, czy tylko wklejac?
                          • sodoma33 Umiesz tez rozmawiac, czy tylko wklejac? 28.03.06, 02:43
                            Cytat:

                            Alfred Adler i Wilhelm Stekel powiazali homosekualizm z zaburzeniami
                            neurotycznymi. Pierwszy zdefiniowal go jako kompleks nizszosci, a drugi jako
                            psychiczny infantylizm.

                            do ktorej grupy siebie zaliczasz ?????????????????????
                            • sodoma33 Material na rodzicow ????????????????????????????? 28.03.06, 02:45
                              Cytat:

                              Doktor Bieber, który opiekowal sie wieloma gejami, stwierdzil, ze nie spotkal
                              wsród nich ani jednego przypadku normalnej relacji miedzy synem a ojcem
                              • sodoma33 Re: umiesz tez rozmawiac czy tylko wklejac ??????? 28.03.06, 02:49
                                Marksizm: byt rodzi swiadomosc
                                Geizm: odbyt rodzi swiadomosc

                                Naprawde myslisz ze psychicznie zdrowy czlowiek chcialby rozmawiac z autorami
                                zboczonych napisow w kiblach ???????

                                ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDdd

                                Dobranoc ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                • cetriolo Naprawde myslisz ze jestes psychicznie zdrowy:) 28.03.06, 03:00
                                  > Naprawde myslisz ze psychicznie zdrowy czlowiek chcialby rozmawiac z autorami
                                  > zboczonych napisow w kiblach ???????

                                  Jesli chodzi o mnie, nie napisalem zadnego napisu w kiblu, tymbardziej
                                  zboczonego, szczerze mowiac nawet takich napisow nie widzialem:) Ale dobranoc.
                                  Spelniles dzisiaj swoja misje, grzeczny chopiec, pojdziesz do Nieba. Niech Ci
                                  sie teraz przysli www.kosciol.pl oraz www.sciaga.az.pl

                                  Straszni ci Twoi geje, ci ktorych ja znam tez by sie ich przestraszyli :)
              • cetriolo z <a href="http://www.psychologia.edu.pl/" target="_blank">www 28.03.06, 03:14
                "Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla
                całej populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze
                środowisk religijnych o konserwatywnych przekonaniach." Chodzi o te najnowsze
                badania, caly tekst PAP ponizej:

                KONTROWERSJE W SPRAWIE MOŻLIWOŚCI SKUTECZNEGO LECZENIA HOMOSEKSUALIZMU

                Do przeciwstawnych wniosków doszli autorzy dwóch badań nad możliwością zmiany
                orientacji seksualnej, przedstawionych w środę na konferencji Amerykańskiego
                Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) w Nowym Orleanie.
                Psychiatra z Uniwersytetu Columbia dr Robert Spitzer przebadał 200
                homoseksualnych mężczyzn i kobiet, którzy chcieli zostać heteroseksualistami i
                szukali w tym celu pomocy psychoterapeutów.
                Spitzer przeprowadził z każdym z nich wywiady telefoniczne trwające po 45 minut.
                Osoby biorące udział w badaniu musiały odpowiedzieć na 60 pytań dotyczących ich
                odczuć i zachowań seksualnych przed rozpoczęciem i po ukończeniu terapii.
                Wszyscy stwierdzili, że zmienili orientację płciową, przy czym 66 proc. mężczyzn
                i 44 proc. kobiet zadeklarowało, że pozostają w dobrych związkach z partnerami
                płci przeciwnej przez co najmniej pięć lat.
                Większość badanych przyznała, że zastosowała więcej niż jedną strategię
                terapeutyczną. Około 50 proc. uznało że najbardziej pomocną metodą była pomoc
                specjalistów - najczęściej psychologów.
                Tymczasem dwaj psychologowie nowojorscy: Ariel Shidlo i Michael Schroeder,
                badali 202 gejów i lesbijek, którzy w latach 1995-2000 także przeszli podobną
                terapię. Na podstawie półtoragodzinnych rozmów z nimi ustalili, że 178 spośród
                nich nie udało się zmienić orientacji seksualnej, 18 osób deklarowało, że
                znalazły się w wewnętrznym konflikcie albo przestały się interesować seksem, i
                tylko sześć powiedziało, że zostały heteroseksualistami.
                Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej
                populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk
                religijnych o konserwatywnych przekonaniach.
                Uczony przyznał ponadto, że nie może oszacować na podstawie swoich wyników, jaki
                w rzeczywistości procent homoseksualistów może zmienić swoją orientację.
                Podkreśla jednak, że jego badania wskazują na istnienie takiej możliwości
                przynajmniej dla niektórych osób.
                Wyniki badań Spitzera powitali z uznaniem działacze organizacji konserwatywnych,
                natomiast lobby homoseksualne napiętnowało jego konkluzje jako "nienaukowe".
                David Elliot, rzecznik National Gay and Lesbian Task Force w Waszyngtonie
                podkreśla, że badana grupa jest źle dobrana i zupełnie niereprezentatywna dla
                społeczności gejów i lesbijek.
                Psycholog dr Douglas Haldeman z University of Washington uważa, że badania
                Spitzera nie dostarczają żadnych przekonujących dowodów na temat możliwości
                zmian orientacji płciowej.
                Dr Haldeman argumentuje to tym, że uczestnicy badań pochodzili ze środowisk
                konserwatywnych, a ich psychoterapeuci wydawali się wyjątkowo negatywnie
                nastawieni do homoseksualistów. Spora ich grupa była polecana przez Narodowe
                Stowarzyszenie na Rzecz Badań i Terapii Homoseksualizmu (National Association
                for Research and Therapy of homosexuality), której członkowie uważają
                homoseksualizm za chorobę powstałą w wyniku zaburzeń rozwojowych. Osoby, które
                poddały się takiej terapii mogły być więc wyjątkowo silnie przekonane, że ich
                orientacja seksualna jest zła i odczuwały wyjątkowo silną presję, aby ją zmienić.
                Nauka nie ustaliła dotąd, jakie czynniki decydują o orientacji seksualnej, ale
                większość uczonych uważa, że biologia, w tym czynniki genetyczne, odgrywa w tym
                dużą rolę.
                W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualizm ze
                swojej listy zaburzeń psychicznych publikowanej w podręcznikach psychiatrii.

    • pawel949 problem pismaków - nie umieją pisać o normalności 27.03.06, 23:00
      ... być może wtedy trzebaby pochwalić się wnikliwością, błysnąć dowcipem,
      przemyśleniem. Ale cóż - na pracownikach gazety oszczędzają. Lepiej wziąć byle
      jakich i tanich. Umiejętności zastąpi temat - byle kontowersyjny albo o czymś
      co poruszy. Katastrofy, wojny, morderstwa... albo normalna mama na "marszu
      równości".
      A kiedy tekst o czymś normalnym????
      • xtrin Re: problem pismaków - nie umieją pisać o normaln 27.03.06, 23:08
        Tekst niewątpliwie nie wymagał od autorek wiele pracy i wysiłku, ale sama
        tematyka dobrana świetnie - właśnie nie o wojnach, morderstwach czy
        kontrowersjach, a o zwyklej, "normalnej" kobiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka