dziewczynka.z.tatuazem 25.03.06, 02:01 Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie przeszkadza ze corka ma dziewczyne :) Byle do przodu :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rafalglogowski Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 25.03.06, 03:43 ...a tekst wbrew pozorom, nie jest tylko o homoseksualiźmie. Myślę, że lin podziałów w czuciwie traktujacej się i rozmwiajacej ze sobą rodzinie, jest więcej. Przypomniałem sobie po przeczytaniu tego tekstu rodzinę mojej koleżanki. Monika pochodzi z 70 tysiecznego miasteczka w centrum Polski. Kościół, jeden McDonald, dwa sklepy nocne, dwa porzadne licea. Tak to mniej wiecej wyglądało. Horyzont szczęścia córki o jakim marzyła matka to było: M4, dobry mąż, dójka dzieci, cinquecento. Ale stało się inaczej. Monika z warszawskich studiów pojechała do Berlina na fajny staż. Jest tam już od pięciu lat, gdy rozmawiamy w kafejce na Kreuzbergu, średnio myśli o powrocie. Rozwija się i jest szczęsliwa bo bije to z niej na kazdym spotkaniu. Ale gdy opowaida o matce i rodzicach wogóle, to najczęsciej wzdycha. Monika nie jest lesbijką, ale jest singlem. Nowoczesnym, płacącym za siebie, nieźle zarabiajacym singlem z dużego miasta w Europie. W Polsce powinenem dodać "jeszcze singlem", ale w Berlinie nikt specjalnie nie wypatruje zamązpójćia. Jest dużo miejsca na życie praywatne a decyzje naprawde należą o własnym życiu należa do ludzi młodych. Odpowiedz Link Zgłoś
szwecja11 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 26.03.06, 19:25 rafalglogowski napisał: > Horyzont szczęścia córki o jakim marzyła matka to było: > M4, dobry mąż, dójka dzieci, cinquecento. > Monika nie jest lesbijką, ale jest singlem. > Nowoczesnym, płacącym za siebie, nieźle zarabiajacym > singlem z dużego miasta w Europie. > W Polsce powinenem dodać "jeszcze singlem", > ale w Berlinie nikt specjalnie nie wypatruje zamązpójćia. > Jest dużo miejsca na życie praywatne a decyzje naprawde należą > o własnym życiu należa do ludzi młodych. Ten problem istnieje również w miastach powyżej magicznego 500 tys. mieszkańców, tylko, że rodzice marzą o domku z ogródkiem, bogatym mężu, dwójce dzieci i drogim samochodzie. Polska obyczajowo jest jeszcze zaściankowa i drobnomieszczańska. Wszelkie novum dociera tu w czasie, gdy przemija gdzie indziej. szwecja11.blox.pl Odpowiedz Link Zgłoś
pozlotemu [...] 27.03.06, 17:13 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 18:13 pozlotemu napisał: > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić > > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27) > > Przestan, nie karm nas kretynskimi przykladami z RM. Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.03.06, 18:29 Co najbardziej tolerancyjny narod swiata mysli o zboczencach??? Czytaj: news.bbc.co.uk/1/hi/world/middle_east/4694328.stm Odpowiedz Link Zgłoś
pozlotemu [...] 27.03.06, 18:55 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:05 oczywiście! Tylko i wyłącznie christianitas ma monopol na prawdę o związkach homoseksualnych i o homoseksualiźmie.... już to kiedyś przytaczłeś... Przestraszliwe kretyństwa.... i tylko po złotemu ...:((( Odpowiedz Link Zgłoś
pozlotemu [...] 27.03.06, 19:15 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:37 pozlotemu napisał: Nie chce wiedziec co napisal, odpuszczam, glupota mnie poraza!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pozlotemu [...] 27.03.06, 20:22 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
oktawianc Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:27 Ach gdyby tak używać mózgu do myślenia, które to przecież jest jedną z jego funkcji... Mniej więcej raz w miesiącu mamy doniesienia o brutalnym morderstwie lub przynajmniej pobiciu dziecka, przez tak zwane normalne pary heteroseksualne. Idąc za "logiką" przedmówcy, należałoby stwierdzić, że takim parom należy odbiera potomstwo. Można też wyciągną inne wnioski; jednostkowe przypadki nie są tworzą reguły. Ale samodzielne myślenie, nie jest domeną osób mocno wierzących. Skoro ktoś przyjmuje bezkrytycznie "naukę" organizacji głoszącej "prawdę" objawioną... Odpowiedz Link Zgłoś
asimek Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:39 zauważ, że na ogół te "normalne" pary heteroseksualne zawierają pewiem element w komentarzu. Takie niewinne słówko - konkubent, zazwyczaj niebędący ojcem zakatowanego dziecka. To tak odnośnie tej normalności. Normalne małżensta, rodzice i dzieci to coś czego zboczeńcy wszelkiej maści wyjątkowo nienawidzą. Mam nadzieję , że normalne rodziny przetrwają w tej propagandzie zboczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
thebigzumzum Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 22:53 No tak. Tylko mowisz o tym ze lesbijki zabily dziecko a pewnie chcesz zeby wszystkich homoseksualistow wytepic (nie chodzi ci zabranianie na posiadanie przez pary homoseksualne dzieci). Ps. Mordercy nikt nie zrozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 22:31 > Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i > bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków" - podaje > www.christianitas.pl Ale nie podałeś już, że zacytowany przeze mniefragment to już komentarz polskich środowisk katolickich. Lepiej, żeby ludzie sądzili, że to jakieś uznane statystyki, wykonane przez kompetentnych ludz. Wygodniej, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
verushka1 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 21:14 a dlaczego nie wysluchac wszystkich za i przeciw.. tyle ze doniesienia z afryki sa malo miarodajne. gw pare tyg temu zrobila jakis reportaxz o malych dzieciach w afyce ktore zmusza sie do popelniania morderstw etc. czemu nie skorzystac z okazji i na forum zamiescic info ktore z przyczyn swiatopogladowych nie zainteresowaloby gw Odpowiedz Link Zgłoś
ginusia Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 19:13 pozlotemu napisał: > TO SA DZISIEJSZE WIADOMOSCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > GAZETA WYBORCZA NIE PODAJE PRAWDY O ZYCIU LESBIJEK I PEDERASTOW. A szkoda... Odpowiedz Link Zgłoś
onyx_70 Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, !!!!!! 27.03.06, 20:40 pozlotemu napisał: > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić > > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27) A w Polsce kiedyś katoliccy rodzice włożyli swoje zamordowane dzieci do beczek i trzymali w domu!! Odpowiedz Link Zgłoś
krzych.korab Tatuś zamordował 2 córki i żonę. Biedny patrzył 28.03.06, 08:43 jak cierpią. W Polsce. Czy to przykład przeciw hetero ? Mam zmienić orientację z powodu tego tatusia ? Odpowiedz Link Zgłoś
onyx_70 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.03.06, 20:38 który naród masz na myśli? a przeczytałeś dokładnie artykuł, bo wątpię Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Re:Polska sie europeizuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 01:01 Z ciekawosci zapytam czy: 1/ jestes slepy ??? 2/ jestes glupi ??? 3/ jestes slepy i glupi ??? Czytaj: news.bbc.co.uk/1/hi/world/middle_east/4694328.stm W tylule wyraznie duuuuuuzymi literami pisze ktory narod mialem na mysli. Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 18:59 ... poczytaj parę innych źródeł... też po łótemu... :(( Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie 27.03.06, 20:20 pozlotemu napisał: > Johannesburg (RPA): Lesbijki zamordowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić > kochance matki "tatusiu"! (2006-03-27) Masz problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego? Artykuł traktuje o miłości i tolerancji, nie o przemocy domowej, jaki więc jest sens umieszczania w komentarzach do niego tej informacji? Czy pod artykułem o związku chłopaka i dziewczyny wkleisz informacje o tym, że jakaś para hetero zabiła dziecko? > Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i > bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków" - podaje > www.christianitas.pl Statystycznie koń i jeździec mają po trzy nogi. Nawet zakładając prawdziwość takowych wyników (w którą szczerze wątpię) nie wynika jeszcze z tego, że homoseksualizm jest bezpośrednią przyczyną agresji. Można równie dobrze szukać statystyk potwierdzających, że przemoc wiąże się z niebieskim kolorem oczu czy upodobaniem do pomidorów - jakby dobrze poszukać na pewno statystyki taką tezę potwierdzą. Odpowiedz Link Zgłoś
ohmygoodnes no i bardzo dobrze! 27.03.06, 17:14 ze sie takie artykuly pokazuja. poniewaz... im wiecej sie czlowiek zastanawia co mu przeszkadza w tych homoseksualistach to mniej znajduje powodow. Czlowiek inteligentny nie moze miec uprzedzen, przynajmniej nie takich 27 marca 1956: Amerykański szpieg skazany na dożywocie Odpowiedz Link Zgłoś
herrena takich rodzicow jest wiecej :-) 27.03.06, 17:29 np moi :-) mama zapytala sie kiedy Ja pozna, tata - czym sie zajmuje, a babcia robila specjalnie dla Niej salatki :-) mimo ze wszyscy wrecz uwielbiali mojego bylego i Ona byla dla nich pewnym zaskoczeniem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ginusia Re: takich rodzicow jest wiecej :-) 27.03.06, 18:11 herrena napisała: > np moi :-) Oczywiscie, ze takich rodzicow jest wiecej, tylko o tym sie nie mowi, a szkoda!!! Orientacja seksualna dziecka nie ma wplywu (tzn. normalnie nie powinna miec) na milosc rodzicielska. Kochamy bo to nasze dziecko, ktore nie zrobilo nic zlego, wrecz przeciwnie wskazuje nam, ze w milosci nie ma czegos takiego jak zakazy i nakazy, jest milosc!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kolanek1 Zniewolenie przez hormony? 28.03.06, 08:21 Generalnie homoseksualizm dotyczy sfery umysłowej, kręci się głównie koło dupy a szafuje się wielkimi słowami wolności , tolerancji, miłości. O co tu chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
quebec4 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 28.03.06, 10:56 tylko, że w aktualnym układzie to są społeczni freeride'owcy - koszt wychowania dziecka to równowartość około 200'000 / 400'000 zł - tyle będzie kosztowało mnie wychowanie i wyedukowanie dziecka*, które następnie będzie pracować na innych - i nie chodzi tutaj o podatki, zus czy inne transfery, ale zwyczajnie: singiel pójdzie do sklepu i kupi sobie sweter, który został wytworzony przez dotowanie przez wszystkich rodziców dorosłe dzieci. Dziewczyna w Berlinie zarabia tyle i nie mniej, ponieważ taki jest poziom płac dostosowany do społeczeństwa gdzie normą są koszty całej rodziny. Innymi słowy: tak wysoki poziom płac został wywalczony przez rynek, gdzie nikt nie może sobie pozwolić na to by pracować za mniej, bo nie utrzyma rodziny. Gdyby wszyscy byli singlami, poziom płac byłby niższy, bo ludzie godziliby się pracować za mniej. - jeżeli to nie są społeczni pasorzyci, to może wszyscy założymy, że od dzisiaj nie mamy dzieci tylko liczymy tylko i wyłącznie imigrantów - co wy na to? Jak wyglądało by społeczeństwo? Może jak przedmieście Paryża, wystarczy sobie uświadomić zatem jakiego rodzaju koszem jest ład w społeczeństwie i czyją pracą zostaje wytworzony. - co do związków osób tej samej płci i singli - niech sobie są, będę bronił ich prawa sposobu życia jak własnych dzieci, ale nie może tak być, by rodziny dzietne ich dotowałym - tylko to mi przeszkadza. * koszty wychowania dziecka są wyliczone tutaj: Fakt, w pewnych fazach może wydawać się że społeczeństwo 'dotuje' dzieci - np. poprzez szkoły. Jednak należy to rozpatrywać w takich kategoriach, że każdy z nas został w ten sposób 'dotowany' - zarówno dorośli z dziećmi, jak i dorośli bez dzieci, dotacje te należy zaliczyć na poczet przszłego rozliczenia dziecka ze społeczeństwem, a nie rodziców! Ponadto, koszty wychowania dziecka wykraczają dalece poza ten rozmiar: Np. w takim Berlinie wynajęcie kawalerki kosztuje 500 e, a mieszkanie dwupokojowe już ok 1000e! Odpowiedz Link Zgłoś
quebec4 Re: Polska sie europeizuje czy to tylko iluzja? 28.03.06, 11:10 sorki, zapomniałem wstawić link: * koszty wychowania dziecka są wyliczone tutaj: www.extension.umn.edu/distribution/businessmanagement/components/DF5899a.html Odpowiedz Link Zgłoś
goralenfolk Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 07:41 Nie skomentuję wyboru życiowego dziewczyny-Jej sprawa. Natomiast.W czasach swojej młodości kiedy w poniedzialek rano "odpalałem" TV na pierwszym programie był Gierek.Na drugim Gierek.W radio pierwszy program: Gierek..drugi Gierek...etc. etc...we wtorek , środę to samo...w piątek ..strach było... zdobytą w ramach systemu kartkowego...konserwę otworzyć.Dziś Gierka zastąpiły:"gej", "lesbijka", "orientacja", "RÓW...nośc".Etc, tec.... Pozdrawiam Córy Safony.A gejom tradycyjnie:na pohybel! Odpowiedz Link Zgłoś
na_und Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:31 myslisz, ze to jest kwestia wyboru zyciowego? to zle myslisz. i twoja matke tez:-/ Odpowiedz Link Zgłoś
goralenfolk Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:23 W świetle badań Beniamina Libeta (Libet, Freeman "The Volitional Brain") nic nie jest kwestią wyboru(wolnej woli).Także moja niechęć do gejów.Jestem tak samo niewinny jak oni...nie mogę takowoż "żle myśleć".... Odpowiedz Link Zgłoś
xs550 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 18:06 Uwielbiam ten pseudointelektualizm przedstawicieli ciemnogrodu... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
cohito Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 16:00 Zawsze można udawac, ze wszystko jest w porzadku. :] Odpowiedz Link Zgłoś
roz34 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 14:25 nietrafione porównanie. Masz telewizję trwam, tam o równości sie nie mówi. Zawsze możesz poprosic o azyl na Białorusi, skoro ckni Ci się za czasami Gierka Odpowiedz Link Zgłoś
faun1512 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 14:38 roz34 napisał: > nietrafione porównanie. Masz telewizję trwam, tam o równości sie nie mówi. > Zawsze możesz poprosic o azyl na Białorusi, skoro ckni Ci się za czasami Gierka HIHIHI, goralenfolk nadaje wręcz "otwartym tekstem" że "gierkowska" propaganda wychodziła mu bokiem, a roz 34 odebrał to jako przejaw nostalgicznej tęsknoty - to się nazywa zrozumienie :))). A btw: azyl na Białorusi raczej przyda się ludziom, którzy nie potrafia pogodzić się z tym, że durne społeczeństwo w wyniku w pełni demokratycznych wyborów wybrało nie tę opcję co trzeba. Co za ciemniaki, przecież "czerwono- różowy salonik" z "GW" na czele od dawna wbija w te tępe głowy co jest jedynie "politycznie słuszne" a co nie!!!! Śmiech pusty mnie zawsze ogarnia, gdy "poprawiacze świata" o wyraźnie lewicowych i pro maksistowskich sympatiach straszą nas widmem komunizmu :)))). Toż to absurd, jeśli nam to grozi, to właśnie tylko ze strony tych politycznie poprawnych pseudo "liberałów", którzy pod płaszczykiem troski o wolność, tolerancję, poszanowanie praw mniejszości itp wartości stopniowo chcą nas pozbawić zdolności zdroworozsadkowego, logicznego myślenia i niepostrzeżenie sprowadzić na manowce :). Nie bez znaczenia jest tu nadawanienie tradycyjnym pojęciom przeciwstawnych treści, czyli nazywanie anarchii demokracją, dyktatu tolerancją, kłamstwa "polityczną poprawnością" itp itd :)))). Mała dygresja: przywołana przez ex-ministrę Środę "demokratyzacja demokracji ;)" jakoś nieodparcie kojarzy mi się z "demokracją socjalistyczną" (czyli właśnie zaprzeczeniem demokracji), a to wszystko z kolei - z Łukaszenką :))). Sorki za te dywagacje, ale w sytuacji gdy "diabeł ubiera się w ornat i ogonem na msze dzwoni", nie moge sie powstrzymac :). demokratycznych wyborówsaa jako o czas Odpowiedz Link Zgłoś
igraszka Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 20:59 A to ciekawe co piszesz, bo ja słyszę w kółko PiS, Kościół, LPR, a o gejach w życiu publicznym dominują opinie negatywne, które służą politykom ultraprawicowym do wybicia się i zaistnienia w polityce np. politykom LPR wywodzącym się z Młodzieży Weszpolskiej, albo Prezydętkowi Kłamczyńskiemu, który na zakazie Parady Równości dochrapał się urzędu. Więc chyba masz omamy, drogi górolu. -------------------------- Jak wypisać się z Kościoła Katolickiego? www.e-kosciol.org/index.php?id=jakwypisac Odpowiedz Link Zgłoś
faun1512 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:42 igraszka napisała: > A to ciekawe co piszesz, bo ja słyszę w kółko PiS, Kościół, LPR, a o gejach w > życiu publicznym dominują opinie negatywne, które służą politykom > ultraprawicowym do wybicia się i zaistnienia w polityce np. politykom LPR > wywodzącym się z Młodzieży Weszpolskiej, albo Prezydętkowi Kłamczyńskiemu, > który na zakazie Parady Równości dochrapał się urzędu. > Więc chyba masz omamy, drogi górolu. Po prostu każdy dostrzega to, na co jest specjalnie uczulony :). Ja (chyba podobnie jak "górol") widzę coś zgoła innego: histeria ultra lewicowych polityków (wraz z przyległościami) że stało się nieszczęście i w demokratycznych wyborach zacofane, "ciemnogrodzkie" społeczeństwo wybrało "klerykalno-nacjonalistyczno-populistyczną" czy jaką tam jeszcze opcję, odsuwając świetlaną wizję takiego np "szwecjalizmu". Nie mogą tego porzeboleć i w myśl zasady "im gorzej - tym lepiej" starają się teraz PiS-owi sypać piasek w szprychy i krytykują wszystko "jak leci"; gotowi obwiniać PIS nawet o srogą zimę tego roku :). Z kolei opiniotwórcza "Gazeta Wybiórcza" (zwłaszcza zaś "Wysokie Obcasy") jeśli napisze pozytywny artukuł o kimś, jako o ciekawej osobie, to okazuje się że ta osoba albo miała dość luźne związki z polskością (napewno nie powie o sobie "patriota", a najczęściej jest kosmopolitą), albo jest homoseksualna, albo silnie antyreligijna, albo "pokręcona", czyli ma zaburzenia osobowości lub problemy z odnalezieniem się w życiu i własną tożsamością, albo wszystko na raz :))))). Nic nie mam przeciw temu, ale nachodzi mnie refleksja czy wśród osób z "drugiego bieguna", czyli np silnie wierzących, mających wyraziste poglądy oraz osobowość, przywiązanych do polskiej tradycji itp itd nie ma nikogo ciekawego, o kim warto by napisać??? Jeśli ktoś deklaruje się jako Polak- Katolik i patriota to już wystarczy by wrzucić go do "moherowej" przegródki i krzyżyk na nim postawić????? Toć to czysto ksenofobiczne i szowinistyczne podejście :)!!!!!! Tyle luźnych refleksji, a wracając do tematu: ja post "goralenfolka"" odebrałem tak: za czasów Gierka mieliśmy zalew "propagandy sukcesu", którą obecnie zastąpiła propaganda "politycznej poprawności" i zupełnie się z tym spostrzeżeniem zgadzam :). A nadmiar propagandy może tylko "wyjść bokiem" :)). Ponadto: kto tu ma omamy, droga igraszko???? Może mi wyjaśnisz, jak to Kaczyński na zakazie Parady Równości "dochrapał się urzędu"??? Bo z tego co ja wiem, to Kaczyński został prezydentem w demokratycznych wyborach, gdyż jego CAŁOŚCIOWY program trafił do przekonania większości elektoratu. Sprowadzanie tego do zakazu "parady równości" to jakaś kompletna paranoja:))). Znaczy, gdyby się był na nią zgodził to by z kretesem przegrał??? Ale sie uchachałem :)))). Bzdura, bo np ja na niego głosowałem, mimo że ten zakaz mam mu trochę za złe, gdyż uczynił nim z "paradowców" prześladowanych męczenników. Strasznie nagłośniło to sprawę, a o taką "reklamę" im chyba chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 08:53 Piekny artykul, "wzruszylem sie" do lez. Totalny upadek elementarnych wartosci. Co za roznica w koncu, w kim lub w czym sie zakochasz, byle byc "szczesliwym". Relatywizm prowadzi do absurdu. Czy poza hormanomi, ludzie potrafia sie jeszcze czyms kierowac. Odpowiedz Link Zgłoś
sabinka707 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 09:02 To dobrze, że jeszcze umiesz się wzruszać. Gorzej by było, gdyby Cię nic nie ruszało. A hormony ma w sobie każdy z nas - niezależnie od tego, w kim się zakochuje lub kogo nie kocha. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 09:57 > To dobrze, że jeszcze umiesz się wzruszać. Gorzej by było, gdyby Cię nic nie > ruszało. A hormony ma w sobie każdy z nas - niezależnie od tego, w kim się > zakochuje lub kogo nie kocha. ------------------------------------------------------------ Artykul, zdaje sie jest nie o mnie i mojej zdolnosci do wzruszania sie tylko o homoseksualnosci glownej bohaterki. Prosze wiec na temat. Czy hormony sa jedynym wyznacznikiem ludzkiego postepowania? Odpowiedz Link Zgłoś
loba_girl Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:35 A czy jedynym wyznacznikiem ludzkiego postępowania muszą być normy, niekoniecznie prawidłowe, narzucane przez społeczeństwo? I, jak za chwilę się okaże, nawet przez polityków? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:04 > A czy jedynym wyznacznikiem ludzkiego postępowania muszą być normy, > niekoniecznie prawidłowe, narzucane przez społeczeństwo? I, jak za chwilę się > okaże, nawet przez polityków? ------------------------------------------------------------ A czy poza normami spolecznymi - kontra hormony, czlowiek nie dysponuje jeszcze czyms takim jak mozg? Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 20:19 Dysponuje, ale to nie oznacza, że wszyscy muszą myśleć tak samo. I ktoś może chcieć poddawać się hormonom, inny normom danego społeczeństwa, a jeszcze inny jeszcze innym pierdołom. I nic ci do tego, póki nie łamie prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
xanaxy Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:20 Oczywiscie. Kasa potrafia.Oczywiscie w "imie milosci".I koniecznie tym, by cos sie dzialo i nakrecalo, bo jak nie, to "w ciszy sie wlasne serce slyszy". Ktorego nie ma,ale na potrzeby /kasy,adrenaliny,hormonow/ zawsze sie znajdzie. To takie romantyczne.Tez wzruszajace,bo a,b,c.Odpowiedzialnosci - oj nie lubimy.Dzieci? Taki klopot.Przyjemnosc i ciagla zmiana TO JEST TO.Jak moge mic dzieci,skoro jestem les? No nie moge / bo sie boje/. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 12:16 Relatywizm prowadzi do absurdu. Czy poza hormanomi, ludzie potrafia sie jeszcze > > czyms kierowac. >Totalny upadek elementarnych wartosci. elementarny - podstawowy, zasadniczy, najprostszy; początkowy; żywiołowy, wywołany przez żywioł - słownik wyrazów obcych Homoseksualizm nie urodził się dzisiaj Artykuł jest raczej o związkach matek z dziećmi. Podziwiam tę matkę, zastanawiam się czy umiałaby być taka, ale bardzo bym chciała. Matki są po to by być przyjaciółkami swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
jacekmw Gratulacje dla takich rodziców 25.03.06, 09:30 Nie za to że kochają swoje dzieci takimi jakie są - bo to jest naturalne. Rozumieją, że ludzie o innej orientacji potrzebują znacznie więcej wsparcia, szczególnie w tym kraju, przepełnionym 'wartościami' ... Odpowiedz Link Zgłoś
chihiro2 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 10:35 Boze drogi, taki artykul to dla mnie szok! Ze trzeba pisac o normalnych ludziach jak o jakims osmym cudzie swiata?! I corka jest normalna i matka, to zadne 'halo', ze ktos jest homoseksualista i ze ktos inny - zwlaszcza rodzic - nie ma nic przeciwko. Nie rozumiem calego szumu wobec kwestii akceptacji swoich dzieci homoseksualistow. Czy to trudne zaakceptowac normalnosc? Odpowiedz Link Zgłoś
xanaxy Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:26 chihiro2 napisała: Nie, nie.Norma to nie jest.Chyba,zenorma sa zaburzenia osobowosci i np choroba Picka / tez niktorzy choruja na nia/. Moze wszystko,co jest/bo jest/ jest norma? I Stalin i II zona Jasienicy i Bohater reportazu Szczygla z "Formatu"? > Boze drogi, taki artykul to dla mnie szok! Ze trzeba pisac o normalnych > ludziach jak o jakims osmym cudzie swiata?! I corka jest normalna i matka, to > zadne 'halo', ze ktos jest homoseksualista i ze ktos inny - zwlaszcza rodzic - > nie ma nic przeciwko. Nie rozumiem calego szumu wobec kwestii akceptacji swoich > > dzieci homoseksualistow. Czy to trudne zaakceptowac normalnosc? Odpowiedz Link Zgłoś
chihiro2 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 14:14 Homoseksualizm nie jest choroba. Czas otworzyc oczy i zauwazyc, ze nie zyjemy w XIX wieku, nie sadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
entropia Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:18 > Homoseksualizm nie jest choroba. Czas otworzyc oczy i zauwazyc, ze nie zyjemy w > > XIX wieku, nie sadzisz? Jak to sie wlasciwie stalo ze homoseksualizm przestal byc choroba? Pytam calkiem serio, jeszcze chyba calkiem niedawno zdaje sie byl uwazany za chorobe. Kiedy wlasciwie i czemu przestal nia byc? Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:32 Wg Bem najważniejszą tezą przyczyniającą się do patologizacji homoseksualizmu było twierdzenie Malenia Klein, Edmunda Bergler i Charlsa Socardies`a, którzy to, odrzucili Freudowską tezę, że wybór homoseksualnego obiektu jest dowodem zahamowania rozwoju psychoseksualnego w fazie edypalnej. Twierdząc, iż zahamowanie jest w fazie preedypalnej, czyli oralnej. To cofnięcie w czasie do poprzedniej fazy, czyni z homoseksualisty istotę, której ego jest tak niedorozwinięte i niestabilne, iż jest ona właściwie” osobowością pograniczną dokonującą prymitywnych wyborów obiektów seksualnych”. Autorka zauważa, iż choć nie wszyscy psychoanalitycy zgadzali się ze wszystkimi zmianami, to doprowadziły jednak one do uznania homoseksualizmu jako choroby psychicznej i umieszczeniu go na liście chorób psychicznych 1952 r. Psychiatrzy amerykańscy oficjalnie traktowali homoseksualizm jako patologię aż do roku 1973, kiedy to po długiej walce został skreślony z listy DSM-III. Przekopiowane) Odpowiedz Link Zgłoś
apetyt_na_zycie A ja zapytam raczej... 26.03.06, 13:37 jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie? Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że dusza w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy to oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"? Odpowiedz Link Zgłoś
faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 15:49 apetyt_na_zycie napisała: > jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie? > Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że dusza > > w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy to > oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"? Nie będąc lekarzem nie wypowiem sie w kwestii co jest chorobą a co nie, ale zaprotestuję gdy ktoś zechce mnie nakłaniac bym uznał homoseksualizm za NORME, ktora dla mnie jest jednak orientacja hetero. W koncu ma ją )jako wrodzona) ok 95 procent populacji, więc mam prawo mówic o NORMIE. A w dyskusji o homoseksualimie zaskakuje mnie ze traktuje sie go jak monolit, podczas gdy jedni praktykuja go gdyz inaczej rzeczwiscie nie sa w stanie i zadne "leczenie" im nie pomoze, inni wlasnie z wyboru, tj dla materialnych korzysci, dlatego ze ostatnio stal sie modny czyli "trendy", ze bycie gejem jest cool, ze seks z partnerem tej samej plci jest czyms niekonwencjonalnym, wiec bardziej kreci itp itd... Nie zyje w koncu na bezludnej wyspie i wlasne obserwacje wiecej dla mnie znacza niz rozne pseudo naukowe wypociny. Dlatego tez nie ruszy mnie, gdy np lekarze, pod presja tych samych srodowisk co doprowadzily do wykreslenia homoseksualizmu z rejestru chorob (moze i slusznie) wpisza w to miejsce homofobie i mnie z moimi pogladami tam zakwalifikuja. Tylko dlatego ze starajac sie zrozumiec osoby ktore "maja inaczej" niz ja i zdecydowana wiekszosc populacji i nie uznajac ich za "gorszych", nie chce jednoczesnie udawac ze ta "innosc" nie istnieje i ze nie rodzi zadnych konsekwencji... Rzekl polityk: rzecz to jasna chyba, proszę panstwa, ze buldog to ryba! A uczony, specjalista od ryb, wnet okreslił gatunek i typ. Na szkoleniach kuli w nas mądrosci, jakie buldog ma w swym ciele osci. Tak ze tylko dywersant i wróg o budogo rybach wątpic mógł! (Antoni Marianowicz, "Szpilki", 1956) pozdrawiam :)) rzbach wą Odpowiedz Link Zgłoś
eora Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 18:10 > zaprotestuję gdy ktoś zechce mnie nakłaniac bym uznał homoseksualizm za > NORME, ktora dla mnie jest jednak orientacja hetero. W koncu ma ją )jako wrodzona) ok > 95 procent populacji, więc mam prawo mówic o NORMIE. skad dane o 95% populacji heteroseksualnej? prosze o podanie zrodla. a takze, o jakiej populacji mowa, polskiej, swiatowej? wedlug naukowcow (zrodlo: prace badawcze w magazynie "Laterality"), na swiecie zyje 10% ludzi leworecznych, choc procent ten rozni sie w zaleznosci od kraju, np. w Kanadzie jest ich 13% a w Meksyku 2,5%. w kazdym razie, z tej statystyki wynika, ze ludzie praworeczni stanowia 90% populacji na swiecie. czy to oznacza, ze tez masz prawo mowic o NORMIE? innymi slowy, czy praworecznosci jest NORMA a leworecznosc NIENORMALNA? czy w twoim rozumowaniu kazda mniejszosc nalezy uznac za nienormalna? bedac osoba leworeczna, czuje sie zaszczycona, szczegolnie ze na kazdym kroku moglabym wlasciwie odczuc dyskryminacje mojej "ulomnosci". zwisa mi i powiewa, kto z kim uprawia sex i w jakiej pozycji, czy masturbuje sie prawa czy lewa reka. natomiast niepokoja mnie wypowiedzi i poglady twojego pokroju, bo ani ty, ani nikt inny (wlacznie z ojcem dyrektorem) nie ma prawa twierdzic, ze jesli cos jest w mniejszosci to nie jest norma. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 22:50 eora napisała: > skad dane o 95% populacji heteroseksualnej? prosze o podanie zrodla. a takze, o jakiej populacji mowa, polskiej, swiatowej? Dane pochodzą m.in z wypowiedzi polskich feministek (m.in chyba podała je A.Graff w jednym z programów Pospieszalskiego) - chyba nie posądzasz ich o stronniczość> Mowa oczywiscie o tzw homoseksualnosci wrodzonej, a nie osobach praktykujących homoseksualizm, bo to nie to samo) i dotyczą ogólnej populacji (polska chyba nie odbiega od normy). > innymi slowy, czy praworecznosci jest NORMA a leworecznosc NIENORMALNA? Chyba mylisz norme z normalnoscią. Nie wiem, jakim prawem mnie pouczasz i zarzucasz brak zrozumienia tematu (tak to odebrałem). Akurat tak sie składa ze moja mama tez jest leworęczna (więc chyba jasne, że nie uwazam tego za nienormalność), ale Ona nigdy nie uważala za dyskryminacje itp faktu ze swiat jest urządzony bardziej ku wygodzie osob praworęcznych (bo to jednak NORMA). Dzięki temu nauczyła sie stopniowo uzywac takze prawej ręki, co jest wielce pomocne :)). Na kazdy problem mozna spojrzec z 2 stron :). > natomiast niepokoja mnie wypowiedzi i poglady twojego pokroju, bo ani ty, ani nikt inny (wlacznie z ojcem dyrektorem) nie ma prawa twierdzic, ze jesli cos jest w mniejszosci to nie jest norma. A mnie niepokoi to co Ty napisłaś; nie znasz mnie a już na podstawie jednej wypowiedzi szufladkujesz; skąd wiesz jakiego jestem "pokroju" i jakim prawem wrzucasz do 1-ej przegrodki z ojcem dyrektorem??? Chyba prawem kaduka, ze osmielam sie miec inne zdanie niz Ty. Jak kazdy mam prawo do wlasnej opinii, czyli właśnie do twierdzenia ze jesli cos jest w zdecydowanej mniejszosci, to nie sposob uznac tego za norme. Zresztą ja też w jakims sensie nie mieszcze sie w normach (choc na innym polu) i jakos nauczylem sie z tym zyc.... I pogodzic z faktem, ze wiekszosc nigdy nie bedzie w stanie mnie zrozumiec i moze moją wrodzoną "innosc" zle zinterpretowac, bo w tej sferze ich wewnętrzny swiat jest calkiem różny od mojego.... I nie mam o to do nikogo pretensji, nie urządzam jakichś marszów czy manif, nie rozdzieram szat, nie uskarzam na nietolerancyjny, zacofany swiat, nie obrzucam nikogo inwektywami itp. Bo rozumiem, ze demokracja polega właśnie na tym, ze to mniejszosc musi jakos podporzadkowac sie wiekszosci, a nie odwrotnie... A system w ktorym prawa mniejszosci są najwazniejsze i uzyskuje ona jakies specjalne przywileje to nic innego jak DYKTATURA :)). Ale dziekuje Ci za Twoją wypowiedź, bo potwierdza ona ze osoby które bez przerwy gadają o tolerancji, same najczesciej wykazuja się jej kompletnym brakiem. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
eora Re: A ja zapytam raczej... 26.03.06, 23:31 > rozumiem, ze demokracja polega właśnie na tym, ze to mniejszosc musi jakos > podporzadkowac sie wiekszosci, a nie odwrotnie... A system w ktorym prawa > mniejszosci są najwazniejsze i uzyskuje ona jakies specjalne przywileje to nic > innego jak DYKTATURA :)). oj niestetyty cos ci sie pomylilo, demokracja polega na tym, ze strzeze praw mniejszosci. a wladza wiekszosci i narzucanie swojej woli bez uszanowania praw mniejszosci nazywa sie dyktatura. polecam wrocic ci do liceum na lekcje WOSu, ew. zapisz sie na studia politologiczne, na nauke nigdy za pozno. pani Beger cos o tym wie. > Ale dziekuje Ci za Twoją wypowiedź, bo potwierdza ona ze osoby które bez > przerwy gadają o tolerancji, ja rowniez dziekuje ci za twoja pompatyczna wypowiedz, obawiam sie jednak, ze odgryze sie tym samym, piszac iz ty rowniez mnie szufladkujesz. a tolerancja, to takie smieszne puste slowo, ktore nic nie znaczy szczegolnie w ustach osob, ktore jej nie wyznaja. aha, a w kwestii leworecznosci, moja babcia byla bita w szkolach za pisanie lewa reka i zmuszona uzywac prawej. moze jak homoseksualisci (czytaj: mniejszosc, NIENORMAlni) zaczna byc tez bici to zmienia orientacje na heteroseksualna, ew. wszechpolacy wysla ich do gazu. Odpowiedz Link Zgłoś
faun1512 Re: A ja zapytam raczej... 27.03.06, 10:06 > oj niestetyty cos ci sie pomylilo, demokracja polega na tym, ze strzeze praw mniejszosci. a wladza wiekszosci i narzucanie swojej woli bez uszanowania praw mniejszosci nazywa sie dyktatura. polecam wrocic ci do liceum na lekcje WOSu, ew. zapisz sie na studia politologiczne, na nauke nigdy za pozno. pani Beger cos o tym wie. Nie wiem co to WOS; natomiast Tobie polecam sprawdzenie w Encyklopedii PWN znaczenie tego slowa. Dowiesz sie ze oznacza ono LUDOWLADZTWO i pochodzi od greckich slow DEMOS (lud) i KRATOS (wladza). To system w ktorym kazdy czlonek danej spolecznosci ma takie samo prawo glosu, a WOLA WIĘKSZOŚCI JEST ŻRÓDŁEM PRAWA! System zapoczątkowali w starożytnosci przypuszczalnie greccy sofisci (słynna demokracja atenska). Wyobrazam sobie reakcję np. Arystotelesa, Platona czy Sokratesa (mam nadzieje ze coś słyszałaś o takowych), gdyby przeczytali te brednie na temat demokracji, co powypisywałaś :))))))))). Chyba w grobach sie przewracaja, bo to przecież m.in. oni są źródłowym autorytetem w dziedzinie demokracji i mają niejako "patent" na ten wynalazek, a nie np obie byłe panie "ministry", czyli M.Środa i Jaruga Nowacka :))). To ze jacys polityczni poprawniacy zrobili Ci wode z mózgu wmawiając że czarne jest białe (mieszając demokrację z tolerancją czy czym tam jeszcze), nie znaczy ze ja mam sie z tym zgodzic i wyzbyć zdrowego rozsądku. Jakies tam podręczniki (nie wiadomo przez kogo pisane) niewiele dla mnie znaczą; kiedys mozna było się z nich dowiedzieć, że Ziemia jest płaska i pływa po Oceanie na grzbiecie 4-ech gigantycznych żółwii :))). P.S. W tejże Encyklopedii Powszechnej sprawdź sobie także znaczenie słowa "dyktatura", mi sie juz nie chce na ten temat pisac. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: A ja zapytam raczej... 27.03.06, 20:50 > Chyba mylisz norme z normalnoscią. Nie wiem, jakim prawem mnie pouczasz i > zarzucasz brak zrozumienia tematu (tak to odebrałem). Akurat tak sie składa ze > moja mama tez jest leworęczna (więc chyba jasne, że nie uwazam tego za > nienormalność) normalny ~ni, ~niejszy 1. «zgodny z normą, wzorem, przepisem, taki jaki powinien być, prawidłowy; najczęściej spotykany, przeciętny, zwykły» nienormalny ~ni 1. «odbiegający od normy, niezgodny z normą; niezwykły, wyjątkowy» (PWN) Tak więc można uznać, iż homoseksualizm jest "nienormalny", podobnie jak leworęczność, zielone oczy czy piękny głos - wszystkie spełniają ową definicję nie bycia "najczęściej spotykanym". Problemem jest emocjonalne nacechowanie tych słów. Odpowiedz Link Zgłoś
viking2 Re: A ja zapytam raczej... 28.03.06, 05:38 apetyt_na_zycie napisała: > jak to się stało, że ktoś go kiedyś uznał za chorbę i na jakiej podstawie? > Nie tak całkiem dawno kobiety nie miały praw wyborczych, a KK uznawał, że dusza > w płodzie żeńskim pojawia się dwa razy później niż w płodzie meskim...i czy to > oznacza, że mamy wracać do takich abstrakcji, bo "kiedyś tak było"? Nie, nie mamy wracac do abstrakcji, szczegolnie tych szerzonych przez kk (a ktore ogromnie czesto nie maja nic wspolnego z jakakolwiek wiara i religia). Ale jesli nie nazwac homoseksualizmu choroba (prawde mowiac, osobiscie tez waham sie przed tym okresleniem), to jak go okreslic? Odmienna orientacja? To idiotyzm, nowomowa "politycznej poprawnosci", ktorej nie znosze - tak jak i wielu innych, jak sie okazuje. Wynaturzenie? Oczywiscie skocza na to z pazurami rozmaici "zbawiacze ludzkosci", razem z tym calym swoim popapranym humanitaryzmem, ze to "takie pejoratywne, potepiajace okreslenie". No dobrze, ale zastanowmy sie przez moment: Natura stworzyla caly ten interes z dziecmi w taki sposob, ze naturalna metoda moga rozmnazac sie tylko kobieta z mezczyzna, nie zas dwie kobiety, dwoch mezczyzn i jakie by tam jeszcze inne kombinacje mozna wymyslec. Wobec tego, jesli ktos - na skutek jakiejs nierownowagi hormonalnej - ma genetyczna sklonnosc do osobnikow tej samej plci, to nie moze rozmnazac sie w sposob naturalny, czy nie tak? Czy wobec tego mozna zwiazek dwoch kobiet albo dwoch mezczyzn nazwac nienaturalnym? Jesli zas cos jest nienaturalne, to czy jest to "wynaturzenie"? Z definicji slownikowej wynika, ze tak. Jest jeszcze jakis inny rzeczownik w jezyku polskim oddajacy nienaturalny charakter jakiegos zjawiska? Nie wiem, moze i jest, ale zaden mi nie przychodzi do glowy. Ale niech bedzie, jak "obroncy ucisnionych" nie chca wynaturzenia, to uzyjmy jakiegos innego slowa. Jakiego? Nierownowaga plciowa? Niech cos, do naglej cholery, zaproponuja, zamiast opowiadac wszystkim, ze zwiazki homoseksualne sa calkowicie naturalne i nic sie nie dzieje. To ich opowiadanie jest glowna przyczyna sporow i braku tolerancji, bo heteroseksualisci nie chca sie zgodzic na stwierdzenie, ze "gej jest taki sam jak ja" - bo nie jest. Cale swoje zycie miewalem kontakty natury erotycznej z kobietami, z mezczyznami zas nigdy. Mowienie, ze gej jest taki sam jak ja, ma mniej wiecej tyle samo sensu, co mowienie, ze tygrys i niedzwiedz to dokladnie to samo zwierze. Druga przyczyna nietolerancji jest wlasnie to obnoszenie sie homoseksualistow ze swoim wynaturzeniem (cholera, znow to slowo - nie mam innego). Parada rownosci? Rownosci czego, kogo z kim? Z hetero? Z samej istoty parady, jest ona dowodem NIEROWNOSCI z hetero, bo hetero nie urzadzaja sobie "Parady Jurnych Kochankow", ani "Parady Namietnych Dziewczyn", ani innych podobnych szopek. Cala ta akcja rownosci i poprawnosci politycznej, te wszystkie demonstracje i zadania takich czy innych specjalnych uprawnien sa swego rodzaju namolnym wpychaniem sie na sile przed oczy innych. Wyjdzie jakis facet i wykrzyczy: "jestem gejem" - i co dalej? Czego on oczekuje ode mnie, gratulacji? W porzadku, a ja jestem brunetem (lekko juz siwiejacym, dla scislosci) i co z tego? Tez mi sie naleza gratulacje? A moze jakis dodatek socjalny? A kiedy juz przyjdzie do jakiejs rzeczowej dyskusji, to homo zawsze maja pod reka koronny argument (z ktorym akurat i ja sie zgadzam): "nikt mi nie bedzie mowil, co mam robic u siebie w sypialni". Zgoda. Tylko pamietajmy, co wlasnie obiecal: "W sypialni". I niech to tam zostanie... Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: A ja zapytam raczej... 28.03.06, 09:57 Popieram wypowiedz poprzednika w calej rozciaglosci. Odpowiedz Link Zgłoś
robb48 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 22:34 Normalność jest pojęciem względnym a nikt nie zaprzeczy że temat homoseksualizmu budzi emocje więc czy jest 'normalny'? Ja traktuje homoseksualizm jako chorobę i dobrze rozumiem jak trudno jest zaakceptować ją u członka rodziny. Artykuły tego typu pomagają ludziom zaakceptować tego typu odmienność. Wystarczy przelecieć po postach żeby zrozumieć, że homoseksualizm to jest duże 'halo' w naszym społeczeństwie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 11:01 Dla mnie ten artykul nie jest piękny, przez samą formę jego napisania. To jest przepisany, nagrany wywiad, dość cięzko miewajacy sie w formie pisanej: Mama: Asia: Mama: Asia: Redaktor: To jest forma do radia i do słuchania głosu boheterek, w czytaniu to najzwyczajniej męczy. A co do reszty - ja zawsze trafiałam na tak bezproblemowe środowisko(może miałam szczęscie?), ze nawet gdyby ktoś oświadczył, ze zakochał sie w obrazie św. Sebastiana to nikogo by to nie zdziwiło... Odpowiedz Link Zgłoś
ebenezum Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 25.03.06, 12:59 homoseksualizmu dla zasady, ale ze względu na skutki. Dlatego nic nie ma do lesbijek, które zostawiają dzieciaki w spokoju. LESBIJKA NIE GWAŁCI. Natomiast udział gejów wśród pedofili jest przerażający. I tutaj brak zgody na chorą pseudotolerancję. Odpowiedz Link Zgłoś
bitch.with.a.brain Re: Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 25.03.06, 14:25 należy jednakowo karac pedofilie bez wzgledu na to czy jest homo czy heteroseksualna. Natomiast to co robia dorośli ludzie miedzy sobą to ich sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
ben_shaprut Chyba to samo napisałem, przyjacielu???!! 25.03.06, 16:49 Dorośli - ich sprawa. Dzieci - rozpętamy krwawą krucjatę w obronie! Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Nie jestem fanatykiem: nie potępiam 27.03.06, 20:53 > Natomiast udział gejów wśród pedofili jest przerażający. Jakieś dowody na tą karkołomną tezę? Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 guzik prawda 09.01.07, 23:36 Pedofile są najczęściej mężczyznami a ich ofiary w bardzo znacznym odsetku to dziewczynki. Generalnie pedofile interesują sie osobami płciowo jeszcze nie dojrzałymi i płec ma dla nich w dużym stopniu znaczenie drugorzędne. Zerknij sobie do podręczników seksuologii/psychopatologii - były duże badania na ten temat. To jest łatwiej niż pisac stereotypowe głupoty na zasadzie "bo tak mi sie wydaje". Odpowiedz Link Zgłoś
ddaa69 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 12:59 PIęKNY I MąDRY TEKST!! Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 fajna matka 25.03.06, 13:19 patrzcie i uczcie sie , jestem pod wrazeniem tej kobiety , w czasach gdy wyksztalceni rodzice wyrzekaja sie wlasnej corki ,bo zwiazala sie z rozwodnikiem , nawet gdy pojawiaja sie wnuczeta , maja tylko jedno w glowie , rzuc go i podporzadkuj sie nam .Takie matki to skarb i pewnie nigdy dziecka nie bila ,bo skad takie zaufanie by sie zrodzilo. W czasach ,gdy porzadny czlowiek musi byc wychowywany uderzeniem scierki badz klapsem, takie matki to skarb. Odpowiedz Link Zgłoś
sebastiaan też mam taką mamę!:) 31.03.06, 23:18 Poważnie!! Cała reszta świata może mi jej pozazdrościć!! Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 13:58 > PIęKNY I MąDRY TEKST!! ------------------------- W ktorym miejscu jest piekny, a w ktorym madry? Dla mnie to wszystko jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
malyflowers Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:40 piekno polega na prostocie - swobodzie wypowiedzi, szczerości i zaangażowaniu, uczuciach jakie łaczą matke z córką mądrość to uniwersalność przemysleń - zostawmy dziecku swobode wyboru to bedzie szcześliwe :) dodam od siebie, że zazdroszcze dziewczynie takiej matki, pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:51 > piekno polega na prostocie - swobodzie wypowiedzi, szczerości i zaangażowaniu, > uczuciach jakie łaczą matke z córką --------------------------------------- nie ma nic pieknego w nieudolnosci pedagogicznej matki, ktora nie potrafila wpoic dziecku podstawowych norm moralnych. To jest dramat. > mądrość to uniwersalność przemysleń - zostawmy dziecku swobode wyboru to bedzie > szcześliwe :) > dodam od siebie, że zazdroszcze dziewczynie takiej matki, pozdr. -------------------------------------- wypowiedzi corki sa idiotyczne co udowadnialem juz wczesniej. Nihilizm, egoizm i wygodnictwo, czy to ma byc ta uniwersalnosc? Odpowiedz Link Zgłoś
malyflowers Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 18:14 > nie ma nic pieknego w nieudolnosci pedagogicznej matki, ktora nie potrafila > wpoic dziecku podstawowych norm moralnych. To jest dramat. niechce pisac ze jak jesteś facetem, to niezrozumiesz potrzeby akceptacji, jaką ma większość kobiet (chyba mężczyzn tez??). podstawowe normy moralne, to: nie kradnij, nie zabijaj..kazdy normalny człowiek odczuwa potrzebe miłości. darmat jest gdy z egoistycznych pobudek oszukujesz kogoś komu na tobie zależy > wypowiedzi corki sa idiotyczne co udowadnialem juz wczesniej. Nihilizm, egoizm > i wygodnictwo, czy to ma byc ta uniwersalnosc? widzisz mnie wychowywano z zasadą: "badz grzeczna, czy lekcje zrobiono" zazdoszcze matki, która potrafi wysłuchać i do której mozna sie zwrocić o rade Odpowiedz Link Zgłoś
aaron_agorenstein Fajne są rodziny tych panienek 25.03.06, 17:21 Z jednej tatuś dał nogę, w innej mamusia od dawna wie, ale "Kasi ojciec do dzisiaj nic nie wie". W takiej rodzinie to i nerwicy i schizofrenii można dostać. Więc właściwie czemu nie i homoseksualizmu... Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Fajne są rodziny tych panienek 26.03.06, 15:40 Jesteś taki pewien? Moi rodzice są 29 lat po ślubie, mam heteroseksualnego brata (a jednak oprócz córki lesbijki potrafili wychować syna na porządnego Polaka, katolika, heteroseksualistę) i jestem lesbijką. Moja rodzina jest tak normalna, jak to tylko możliwe. Nie wyjeżdżaj z argumentami, które nijak się mają do rzeczywistości. Ilu jest heteroseksualistów z rozbitych rodzin? Na pewno więcej, niż homoseksualistów;] A to, że 'ojciec do dzisiaj nie wie', to już raczej czyjaś prywatna sprawa, nie sądzisz? Dziewczyna pewnie lepiej zna własnego ojca, niż Ty go znasz. Musiała podjąć decyzję, czy powiedzieć, czy nie - a to jest jedna z najtrudniejszych decyzji w życiu. Nie masz na ten temat pojęcia i nie zdajesz sobie sprawy, jak traumatycznym przeżyciem jest odtrącenie przez rodziców ze względu na jakąś część ciebie, na którą nie masz najmniejszego wpływu. Czasem łatwiej jest nie mówić i żyć własnym życiem. Łatwiej i bezpieczniej. Odpowiedz Link Zgłoś
entropia Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:30 A mnie udezyly w tym artykule dwie rzeczy. Pierwsza to negacja istnienia czegos takiego jak heteroseksualizm (kazdy moze z kazdym, trzeba tylko sprzyjajacych okolicznosci: "Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją seksualność, tylko albo nie trafia na taki moment, osobę") Druga to ta historia z sasiadka ktora sie rozplakala. Nie bardzo rozumiem skad u osoby promującej tzw 'tolerancje' taki brak zrozumienia, ze ktos moze postrzegac swiat inaczej niz on. Ponadto ja nie bardzo rozumiem tą postawę oblężonej twierdzy: 'Chyba że wyobraziła sobie, jakie mogę mieć problemy z tego powodu, że mogę np. stracić pracę. I wtedy to jest nieszczęście, ale nie wynika z istoty samego problemu, tylko z tego, jak ludzie to traktują'. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 18:42 Nie jestem pychologiem, ale bardzo podoba mi się już dośc długo egzystująca w psychologii teoria Sandry Bem, weryfikująca koncepcję płci psychologicznej. Ona pisze o bardzo wielu rzeczach, ale jedna rzecz jest ciekawa. Można sobie wyobrazić orientacje seksualną, jako oś współrzędnych X czyli takie coś : I-----------------------------------------------------> Na jednym jej końcu znajdują się 100% homoseksualiści i jest ich niewielu. Na drugim jej końcu znajduj sie 100% heteroseksualiści i równiez jest ich niwielu(proszę od razu nie wszczynać krzyków, ze to większość bo nie o to tutaj chodzi!) Doskonała większość ludzi znajduje się gdzieś posrodku - zatem jesto po prostu biseksualna, z ty, ze jedni bardziej kierują sie w stronę hetero- , a inni - homoseksualizmu. Taoria niezwykle mało konfliktowa. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 15:43 I bardzo prawdziwa. Wystarczy porozmawiać z lesbijkami - chyba każda przeszła w swoim życiu przez związek z dziewczyną, która uważała, że jest absolutnie heteroseksualna. I proszę nie podnosi krzyku, że ktoś tu kogoś uwiódł. Związek to nie tylko seks - to przede wszystkim miłość i porozumienie, tak psychiczne, jak i emocjonalne. Odpowiedz Link Zgłoś
ethnology Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 28.03.06, 14:19 zdanka1 napisała: > Można sobie wyobrazić orientacje seksualną, jako oś współrzędnych X czyli > takie coś : > > I-----------------------------------------------------> > > Na jednym jej końcu znajdują się 100% homoseksualiści i jest ich niewielu. > > Na drugim jej końcu znajduj sie 100% heteroseksualiści i równiez jest ich > niwielu(proszę od razu nie wszczynać krzyków, ze to większość bo nie o to tutaj chodzi!) > Doskonała większość ludzi znajduje się gdzieś posrodku - zatem jesto po prostu > biseksualna, z ty, ze jedni bardziej kierują sie w stronę hetero- , a inni - > homoseksualizmu. > > To nie jest tak, bo orientacja seksualna nie ma rozkładu normalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 25.03.06, 19:30 "Jestem zwolenniczką takiego poglądu, że nie ma osób, które są w 100 proc. heteroseksualne. Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją seksualność, tylko albo nie trafia na taki moment, osobę, albo powstrzymują go jakieś inne względy." --------------------------------------------- Ten tekst, rzeczywiscie jest 'dobry' i dowodzi, ze homoseksualizm jest jak najbardziej rzecza normalna i powszechna. Ja bym parafrazowal te wypowiedz i udowodnil wiele rzeczy np. 'Jestem zwolennikiem takiego poglądu, że nie ma osób, które są w 100 proc. nie- kanibalami. Uważam, że prawie każdy mógłby przekroczyć swoją kulinarność, tylko albo nie trafia na taki moment, osobę, albo powstrzymują go jakieś inne względy' Czyli kanibalizm jest rzecza normalna wystarczy tylko przelamac swoje opory. Idac dalej mozna powiedziec, zabijanie innych ludzi jest niczym zlym, kiedy pominie sie tylko jakies glupie uprzedzenia, ktore nas powstrzymuja. Ten typ argumentacji jest tak idiotyczny, ze mozna nim udowodnic wszystko na co ma sie ochote. Dziewczynie wydaje sie, ze jest niezwykle inteligentna, no i oczywiscie madrzejsza od swojej matki, ktorej najbardziej mi szkoda. Probuje przekazac corce proste prawdy, a ona ralatywizuje wszystko i nichce niczego przyjac, bo w koncu posiadla przeciez wszystkie rozumy. To wszystko jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpisy na 25.03.06, 20:26 forum odczuwam ogromne szczescie, ze moja corka i jej partnerka zyciowa nie meiszkaja juz w Polsce i nie musza wdawac sie w kretynskie dyskusje z polskimi koltunami, tlumzczyc sie przed nimi czy w ogole wchodzic w jakiekolwiek rozmowy na temat swych wyborow zyciowych. Moja Zoska i jej dziewczyna Helen maja dwojke dzieci - syna w wieku 11 lat i coreczke 5-letnia, ktora zostala zaadoptowana kiedy miala 3 latka. Nawiasem mowiac nikt inny nie chcial jej, bo ma ostra padaczke - ataki zdarzaja sie nieraz i kilka razy dziennie, choc ostatnio widac pewna poprawe. Sa to szczesliwe , dobrze funcjonujace w spoleczenstwie matki i doskonale, madre i urocze dzieci. A poniewaz wszystko sie dzieje w cywilizowanym kraju, dzieci moga o swoich matkach opowiadac w szkole i przedszkolu i nikogo to nie gorszy, ani nie wywoluje plotek. Jak dobrze wyjecjac poza kraj katolicki do kraju gdzie innosc otoczona jest szacunkiem i zrozumieniem, gdzie dobrzy, przyzwoici ludzie nie musza zyc w klamstwie. Moga zyc w zgodzie z wlasnym sumieniem, wrazliwoscia na swiat i innych, robic swoje i cieszyc sie zyciem. Bardzo kocham obie moje corki i wnukow. I kazdemu takiej rodziny zycze. Pierw jednak trzeba poradzic sobie z wlasnymi problemami, uprzedzeniami, fobiami. Pozdro dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
cicha77 Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 10:35 Polska to nie jest chyba kraj dla normalnych ludzi. Tu się wszystko przejaskrawia. O zachowaniu równowagi. Zapomnij. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 10:56 Jak sie nia ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma, ale nie trzeba odrazu zyczyc tego wszystkim na okolo. Odpowiedz Link Zgłoś
nihao Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 12:27 A propos traktowania homoseksualizmu w naszym kraju. W Polsce normą jest zapijaczony ojciec lub konkubent tłukący, tudzież wykorzystujący seksualnie dwuletnie niewinne dzieci. W dodatku polskie państwo takie patologie sankcjonuje przyznając pomoc społeczną w postaci becikowego w wysokości 1000 PLN. Ale jak mowa o pedofilii to po głowie dostaje się gejom. Przykro mi, obrońcy polskiej normy, ale znakomita większość pedofilów rekrutuje się spośród hetero. Ale łatwiej polskiemu zakutemu łbowi oswoić się ze stereotypem "homoseksualista=pederasta=pedofil" niż zaakceptować fakt wszechobecnej przemocy w polskiej rodzinie. Porządny gej jest albo chory albo zboczony albo pokrzywdzony przez los. Jezu, jestem pewna, że wybaczysz tym zbłądzonym grzesznym owieczkon, które gejów wysyłają do psychiatrów. I mam nadzieję, że nie obdarzysz ich darem w postaci homoseksualnego dziecka, bo być może sami będą musieli wtedy skorzystać z psychaitry. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 13:56 Prosze czytac ze zrozumieniem. Jesli pani post ma sie odnosic do mojej poprzedniej wypowiedzi, to nie widze zadnego zwiazku. Odpowiedz Link Zgłoś
mik-mik Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 26.03.06, 14:19 T ytez czytaj ze zrozumieniem. Twoj pierwszy przedrozmowca zyczy wszystkim naokolo nie homoseksualnosci tylko znalezienia szczescia i harmonii ze soba i otoczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
voiceone Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 27.03.06, 21:34 swieta prawda. ja ucieklem do Niemiec glownie z tego powodu i byla to najlepsza decyzja w moim zyciu!! W koncu sie uwolnilem i zaczalem nowe zycie gdzie schwul-sein nikomu nie robi problemow. Geje polscy - KIERUNEK ZACHOD!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
hwyl Re: Jestem ojcem lesbijki. Czytajac niektrore wpi 27.03.06, 22:02 Pozdrowienia z Anglii, moja rodzina jest normalna i niczego nie musze przed nimi ukrywac. Co do reszty Polskiego spoleczenstwa.. mam dosyc tlumaczenia sie koltunstwu z mojego zycia i sluchania agresywnych, prymitywnych wypowiedzi za ktore w cywilizowanym swiecie idzie sie siedziec... Pozdrowienia dla polskich gejow i lesbijek - zycze odwagi i wytrwalosci - nie sluchajcie tych, ktorzy staraja sie wam odebrac godnosc, macie ja bez wzgledu na wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 13:08 nie mam uprzedzen ani zadnych obaw przed homoseksualistami, natomiast uwazam ze nie jest to na pewno wlasciwe. byc moze gdyby osoby homoseksualne lub te ktore zajmuja sie tym tematem byly bardziej dociekliwe i swiadome to doszlyby do sedna sprawy. polecam do wglebiania sie i dochodzenia do Prawdy: www.rozmowy.all.pl Pozdrawiam Sandra Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawdy. 26.03.06, 14:34 Kazdy, kto uwaza, ze istnnieje Prawda, jest czlwoiekiem niebezpiecznym dla otoczenia. Bo naprawde sa tylko prawdy. Moja prawda, Twoja prawda, male prawdy milionow ludzi biednych i bogatych, madrych i glupich. Zaden kosciol swiata nie ma zwlaszcza monopolu na Prawde. Dla chrzescijan Krzyz jest znakiem najwiekszej milosci. Dla Zydow ten sam krzyz jest sdymbolem wielowiekowych przesladowan, stosow i przymusowego nawracania. Podobnie dla muzulmanow. BYli lidzie w dziejach, ktorzy uwazali, ze ich Prawda musi zwyciezyc - Hitler, Stalin, Pol Pot, Mao. I zobacz jak to sie zle skonczylo. Wiec uwazaj na siebie. Zebys na miare wlasnych mozliwosci nie krzywdzila ludzi, nie pragnela narzucac im Wlasnej Prawdy, ktora jest dla nich nie do przyjecia. To dotyczy takze Twoich dzieci, jesli je masz. Uszanuj fakt, ze moga i beda mieli wlasna prawde, inna od Twojej. Tak bylo poczatkowo z moim jedynym dzieckiem. Ale cale szczescie, ze nie jestem Pol Potem i zawsze sie staralem postepowac z nia rozsadnie, szanowac jej odmiennosc i jej wybory. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:20 To jest wlasnie nihilizm i to nazwal bym niebezpiecznym. Kazdy ma swoja prawde, ale kazda tolerancja ma swoje granice. Inaczej musieli bysmy uznac, ze Hitler ze swojego punktu widzenia rowniez mial racje - swoja prawde. Czy wzajemne poszanowanie ma dzialac tylko w jedna strone? Jezeli dziecko wybiera zla droge, jedyne co rodzic moze zrobic to zaaprobowac poglaskac po glowce i powiedziec, ach jakie jestes cudowne, jak wspaniale zes wybralo. Rodzic powinien byc dla dziecka drogowskazem, a nie bezmyslnie aprobowac jego wyborow, jakie by nie byly. Oczywiscie niczego nie osiagnie sie na sile, ale trzeba umiec jasno powiedziec ze cos jest dobre, a cos innego nie a nie zaprzec sie samego siebie i twierdzic, ze w sumie to tak naprawde to nie ma zadnych wartosci. Kto uwaza, ze nie istnieje Prawda, probuje wcisnoc wszystkim, ze to jest jedyna prawda i oczekuje, ze wszyscy ja zaakceptuja. Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:57 Nie mowilem nic o "wzajemnym poszanowaniu", ktore mi imputujesz. Sa poglady, ktorych nie szanuje (poglady ojca Rydzyka, poglady braci Kaczynskich, pani Kruk, nawet niektore poglady Jana Pawla II) Moga je sobie glosic, a ja bede je zwalczal wszelkimi dozwolonymi srodkami. Nie bede natomiast stosowal wobec nich przymusu, dopoki nie wchodzi w gre bezposrednia krzywda innych. Jesli ty uwazasz, ze moje dziecko "wybralo zla droge" (jak to nazywasz w swym poscie), nie znajac mojej corki i nie wiedzac ile ona dobrego zrobila w zyciu, mam nastepujace rozwiazania: uznac cie za niezbyt madrego, nie wdawac sie z toba w dyskusje, uznac, ze moze twoje doswiadczenie i wychowanie pomacilo ci rozum i z czasem zycie nauczy cie stosowac mniej sadow wartosciujacych.. I przejsc nad tym do porzadku dziennego. Szkopul jednak w tym, ze wielu ludziom myslacych tak jak Ty nie wystarczy bynajmniej wiara na wlasny uzytek we wlasna prawde. Oni chca konecznie ogniem i mieczem wprowadzac swoja prawde jako obowiazujace prawo, jako norme. Mamy tego tgaiczne nastepstwa w Polsce. Dlatego ciesze sie ze Zosia i Helen mieszkaja sobie w Walii, otoczone ludzmi tolerancyjnymi i dobrymi i gwizdza na was. A dzieci wyrastaja w domu bez przemocy, kochane nad zycie,szanowane i rozwijane, i nieswiadomne jak dotad, ze istnieja takie kraje jak Polska, gdzie ich matki bylyby obrazane na kazdym kroku przez byle kogo. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:31 Piszac dziecko pisze wylacznie teoretycznie o relacji rodzic - dziecko. Probujesz mi imputowac, ze oceniam twoje dziecko. Imputujesz mi chec narzucania moich pogladow, a sam piszesz, ze bedziesz zwalczal poglady innych wszelkimi dozwolonymi srodkami. Ja nikogo nie mam zamiaru zwalczac, jedyne co chce udowodnic to to, jak cos jest zle to jest zle, co jest dobre jest dobre, niezaleznie od punktu widzenia. Czy jezeli, (teoretycznie!) twoja corka z jakichs powodow postanowi przynalezec do PiS'u, to nagle okaze sie, ze poglady Kaczynskich nie sa takie be, a moze nawet sa jak najbardziej wlasciwe. Oczywiscie powiesz, ze cos takiego nigdy nie nastapi, ale rownie dobrze kazdy rodzic moze powiedziec, ze jego dziecko nigdy nie bedzie homoseksualne. Gdy okazuje sie, ze JEdnak, to co? Zmieniamy nasze poglady i przyjmujemy, ze wszystko jest wporzadku? Jestem pod wrazeniem wychowywania dzieci w nieswiadomosci. Kochane i szanowane. Kiedys spyta mamo, a co to tatus? Czy to nie dewiacja, pytam? Odpowiedz Link Zgłoś
cziriklo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:10 Homoseksualizm to nie sa poglady, plorg. To jest konstrukcja psycho- biologiczna. Ta sama z siebie konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy, popdobnie jak konstrukcja heteroseksualna. W odroznieniu od pogladow Kaczynskiego. Nie ma zatem po co jej zwalczac. Barkis jest ojcem godnym szacunku - bo wyraza sie o swej rodzinie tak jak kazdy z nas chcialby aby o nim sie wyrazano. Jego corka Zosia i jej partnerka Helen sa osobami godnymi szacunku - zaadoptowanie dziecka z powaznym problemem jest tym czynem, ktory we mnie wzbudza bardzo gleboki szacunek. Co natomiast wiemy o tych tu na forum, ktorzy pierwsi rzucaja kamieniem poza tym, ze nie przyswoili podobno uniwersalnej lekcji bibliojnej - nie sadz abys nie byl sadzony? Czy sa to osoby godne szacunku? Czy Bog Wszechmogacy naprawde przejmuje sie z kim my chodzimu spac - z kiebieta czy mezczyzna? Czy nie jest moze tak, ze Bog Wszechmogacy przejmuje sie wylacznie JAKOSCIA naszych stosunkow z innymi? Czy gotowi jestesmy okazywac im milosc i milosierdzie, zrozumienie i wsparcie, czy gotowi jestesmy z nimi dzielic sie owocami wlasnej pracy oraz zasobami wlasnego serca? Jesli Bog istnieje - co do czego nie ma 100-procentowej pewnosci - to nie popiera chyba takich chrzescijan jak ojciec Rudzylk czy Bracia Kaczysnscy. Pewnie patrzy na nich i mysli: Chlopcy, zajmijcie sie wlasna dusza najpierw, a potem bedziecie naprawiac duszyczki innych. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:15 Prosze nie zapominac o glownej bohaterce artykulu i jej wypowiedziach. Sytuacja nie jest tu tak jasna i oczywista. Dziewczyna twierdzi, ze po przelamaniu oporow, kazdy moze byc homo albo hetero i nie ma w tym zadnej roznicy. Co do Boga natomiast to, poza 'uniwersalna lekcja biblijna' warto by bylo zapoznac sie troche glebiej z jej trescia, gdzie Bog bardzo jasno wypowiada sie na omawiany temat. Cytowanie popularnego fragmentu bez znajomosci i przy pomijaniu reszty jest czysta manipulacja. Wybiera sie tylko to co jest w danym momencie wygodne a odrzuca sie, a nawet nie zna, tego co nie pasuje. Albo przyjmuje sie wszystko albo wszystko odrzuca inaczej nie ma sie prawa powolywac na te ksiege. Biblia zacheca do napominania tych, ktorzy zbladzili. Wyciaganie 'ciezkich armat', ze ktos rzuca kamieniami jest zupelnie nieadekwatne do tej dyskusji. Nikogo nie potepiam, sam jestem potepiany, ze osmielam sie podwazyc poprawny politycznie poglad o normalnosci homoseksualizmu. Homoseksualizm to dewiacja i tak to trzeba nazwac. Czytam, ze pomacilo mi rozum i ze chce ogniem i mieczem narzucac swoje poglady. Coz uwazam, ze jest prawda absolutna inni uwazaja, ze prawda jest pojeciem wzglednym i kazdy dostosowuje ja sobie wedlug potrzeb i sytuacji. Wielu takich nalezalo do partii a pozniej do solidarnosci. Poglady mozna zmieniac jak skarpetki aby bylo tylko wygodnie, albo jak pisalem juz wczesniej jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma. Nie ma w tym nic pieknego. Co do pogladow Rydzyka czy Kaczynskich to nie widze to zadnego zwiazku z chrzescijanstwem. Nie osmiele sie nawet spekulowac co Bog o nich mysli. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:24 > Homoseksualizm to dewiacja i tak to trzeba nazwac. To Ty tak twierdzisz - a napomknę tylko, że wbrew światowej klasy autorytetom w tym zakresie. Poglądy trzeba czasem zmieniać, wiesz? Gdybyśmy nie zmieniali poglądów, to ciągle uważalibyśmy (jako ludzkość) np. że ziemia jest płaska. A tak na marginesie - czasem warto umieć się przyznać, że nie ma się racji i wypowiada się na temat, o którym nie ma się bladego pojęcia. To tak ogólnie, nie personalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:40 > To Ty tak twierdzisz - a napomknę tylko, że wbrew światowej klasy autorytetom w > tym zakresie. Poglądy trzeba czasem zmieniać, wiesz? Gdybyśmy nie zmieniali > poglądów, to ciągle uważalibyśmy (jako ludzkość) np. że ziemia jest płaska. --------------------------------------------------- Swiatowej klasy autorytety tez zmieniaja zdanie, nie znaczy to wiec, ze maja racje tylko dlatego, ze sa swiatowe. Do niedawna nie do przyjecia byla mozliwosc odrzucenia teorii Darwina, a wspolczesne badanie dowodza, ze cala jego teoria jest do rozbicia kant d..., mimo to nadal naucza sie jej w szkolach. Odpowiedz Link Zgłoś
barkis Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:55 plorg napisal: Do niedawna nie do przyjecia byla > mozliwosc odrzucenia teorii Darwina, a wspolczesne badanie dowodza, ze cala > jego teoria jest do rozbicia kant d..., mimo to nadal naucza sie jej w szkolach > . Plorg, zlituj sie! "Wspolczesne badania"? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 20:06 > Plorg, zlituj sie! "Wspolczesne badania"? -------------------------------------------- Przez ostatnie 150 lat probowano udowodnic zasadnosc teorii ewolucji, wszystkie proby skonczyly sie fiaskiem. Teoria wielkiego Bum jest tez "prawdziwa" wielkie autorytety naukowe za nia stoja, tylko zapominaja dodac malego slowa: wierzymy. Nie ma zadnych naukowych dowodow jej prawdziwosci jest tylko wiara i przypuszczenie. Ja dziekuje za takie autorytety, ktore kaza wierzyc, zamiast cos naukowo udowodnic. O... czyzby byla to jakas nowina? Warto by bylo sie zainteresowac tym tematem. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 10:57 ooo matko kreacjonista plorg prawdy nam objawia, co do wszechswiata z twoimi pogladami mozna dyskutowac tylko pod warunkiem ,ze jestes fizykiem i wiesz co piszesz ,bo w innym wypadku to jak dac malpie brzytwe w postaci slow. Sobie zrobi krzywde i innym moze tez. Powyjmowal rodzynki z artykulow gazetowych a ksiazki czy spokojnej rozmowy w zyciu nie poznal. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:07 Moze wiec jakies rzeczowe argumenty? Bo tez moge przyrownac Cie do malpy i stwierdzic, ze dyskutowac nie bede. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:24 z tego co mi wiadomo , chodzi w tych antyteoriach ewolucjii o to ,ze malo jest kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly mutacja i selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ? Dla laika tez milion lat trudno pojac , a miliardy to juz czysta abstrakcja , a umysl przecietniaka broni sie przed wielkimi liczbami ,bo taka abstrakcja rozrywa dobrze znany uporzadkowany swiat i wyprowadza na manowce poznania. Ja jestem bardzo przecietnym czlowiekiem, ale czasem lubie sie oderwac od przyziemnosci .. Co do konkretow ,moze pozniej na priva wysle ci liste moich lektur ,bo na tym forum nie miejsce i czas na takie dowody. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 12:58 Dziekuje za rzeczowosc. Ja raczej chcialbym zwrocic uwage nie tyle na kopalne dowody, co na sam fakt, ze ewolucja jako taka nie ma miejsca. Nic na tym swiecie nie przeistacza sie ze stanu nizszego poziomu zorganizowania do stanu wyzszego poziomu zorganizowania. Ewolucje darwinowska przeniesiono mechanicznie na ewolucje wszechswiata, a co za tym idzie twierdzi sie, ze wszechswiat ewoluuje tak jak swiat zwierzecy. Jezeli przyjmujemy, ze wszechswiat to tylko materia to podlega on zasadom fizyki takim jak np. druga zasada termodynamiki. Wszechswiat dazy do zaniku wszelkich roznic temperaturowych, ulega stopniowej degradacji. Mowiac prosto przechodzi ze stanu zorganizowania do rozpadu. Podstawa ewolucji jest natomiast przechodzenie ukladow nieskomplikowanych do coraz bardziej zorganizowanych, a to nie ma miejsca zarowno w swiecie zwierzat jak i swiecie materii nieozywionej. Moze to rzeczywiscie nie miejsce na takie wywody. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 14:40 entropia rzeczywiscie wzrasta, ale w układach odosobnionych i globalnie. Ziemia jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do niej energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może się rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. Nie ma w tym nic dziwnego.Czyli przez smierc slonca , my mozemy byc tacy madrzy i inteligentni , entropia nas do dopada jednak juz po 25 roku zycia najpozniej i przestajemy byc mlodymi bogami...Ale i slonce przestanie kiedys nam dostarczac energii i wtedy totalna zaglada naszego gatunku nieunikniona Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 15:09 Przyjmijmy, ze slonce poki swieci stwarza podstawy do myslenia, ze ewolucja moze zaistniec. Na czym jednak opiera ewolucja swoje zalozenia. Na mutacji i selkcji naturalnej. Czym jest mutacja? Uogolniajac - bledem kodu genetycznego. Czyli znieksztalceniem lub calkowitym uszkodzeniem jakiegos fragmentu kodu. Zeby mogl powstac nowy doskonalszy system, potrzebny jest nowy lepszy kod. Nasuwa mi sie analogia do Microsoftu. Przez blad w kodzie windowsa 98 nie powstanie nowa lepsza wersja windows xp. Potrzebny jest nowy kod. Blad w starym kodzie, jakakolwiek jego mutacja nie tworzy nowej informacji genetycznej aby np. z organizmy jednokomorkowego powstal organizm zlozony. Mutacja to tez swojego rodzaju entropia. DNA nie udoskonala sie przez mutacje lecz degeneruje. A caly slynny eksperyment Stanley'a Miller'a - jedna farsa. Zaden powazny naukowiec wlacznie z samym autorem eksperymentu, nie bierze dzis jego wynikow na powaznie. Ale przeciez w oparciu o ten eksperyment buduje sie cala teorie ewolucjonizmu, czy tzw. abiogenezy - samorzutnego powstania zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 19:56 > Nasuwa mi sie analogia do Microsoftu. Przez blad w kodzie windowsa 98 nie > powstanie nowa lepsza wersja windows xp. Potrzebny jest nowy kod. Blad w > starym kodzie, jakakolwiek jego mutacja nie tworzy nowej informacji > genetycznej aby np. z organizmy jednokomorkowego powstal organizm zlozony. plorg, jest dokladnie odwrotnie niz piszesz :) nowa lepsza wersja windowsa powstaje wlasnie dlatego ze wystepuje blad lub ograniczenie w wersji poprzedniej, tak jest zreszta z kazdym systemem operacyjnym. Co wiecej kod jest ciagle ten sam, zmienia sie tylko jego organizacja: eliminuje zaistniale bledy lub ograniczenia i dostosowuje sie do srodowiska czyli coraz to nowszych wymagan uzytkownikow. Nie wiem wogole skad pomysl na obalanie teorii ewolucji, wg Ciebie jaki czynnik mialby sprawic ze ludzie nie uzywaja juz windows98 lecz windowsXP? Myslales o tym skad sie wzial zbedny stres, tak czesto przeszkadzajacy we wspolczesnym zyciu? Czyz nie jest to pozostalosc po czasach ludzi pierwotnych gdy natchmiastowe reagowanie i ucieczka pod jego wplywem zwiekszala szanse na przezycie? Czemu "ostateczna wersja czlowieka" z nowym juz wg Ciebie kodem nie wyeliminowala stresu przed np. publicznym wystapieniem, czy rozmowa o prace? Dla mnie to przejaw ewolucji wlasnie. Powolnego, bardzo powolnego procesu, tego samego ktory nie wyeliminowal nam jeszcze kosci ogonowych:) Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:14 Prosze mnie nie lapac za slowa, przyklad windowsa byl tylko luzna dygresja. Nie mam zamiaru wnikac w tajniki budowy systemu operacyjnego windows, chce tylko pokazac, ze jezeli dostosowuje sie, jak piszesz, "do srodowiska czyli coraz to nowszych wymagan uzytkownikow" to wymaga to napisania nowego kodu. Np. w xp wprowadzono windows movie maker. Czy ta czesc windowsa mogla powstac w wyniku mutacji poprzedniej wersji systemu? Moze powstala w wyniku wykrytych bledow? Czy raczej musiala sie zebrac kupa programistow i napisac nowy kod tego dodatku. > Czemu "ostateczna wersja czlowieka" z nowym juz wg Ciebie kodem nie > wyeliminowala stresu przed np. publicznym wystapieniem, czy rozmowa o prace? Dl > a > mnie to przejaw ewolucji wlasnie. Powolnego, bardzo powolnego procesu, tego > samego ktory nie wyeliminowal nam jeszcze kosci ogonowych:) -------------------------------------------------------------- Dla mnie wersja czlowieka zawsze byla jedna, nie ma czegos takiego jak wersja ostateczna, czy wersja wczesniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:18 > w xp wprowadzono windows movie maker. Czy ta czesc windowsa mogla powstac w > wyniku mutacji poprzedniej wersji systemu? Moze powstala w wyniku wykrytych > bledow? Czy raczej musiala sie zebrac kupa programistow i napisac nowy kod tego > dodatku. Gdyby proces tworzenia się nowych Windowsów poprzez "ewolucję" kodu trwał tysiąclecia, a cały proces posiadał wystarczająco wielką domenę działania i odpowiednią funkcję dostosowania (doboru naturalnego), to tak, taki element systemu mógłby powstać w wyniku przypadkowych "mutacji". W informatyce zresztą istnieje coś takiego, jak "algorytmy genetyczne", dążące do znalezienia rozwiązania poprzez ciąg przypadkowych zmian w "genotypie" rozwiązania i odpowiednią selekcję. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:45 > Gdyby proces tworzenia się nowych Windowsów poprzez "ewolucję" kodu trwał > tysiąclecia, a cały proces posiadał wystarczająco wielką domenę działania i > odpowiednią funkcję dostosowania (doboru naturalnego), to tak, taki element > systemu mógłby powstać w wyniku przypadkowych "mutacji". > W informatyce zresztą istnieje coś takiego, jak "algorytmy genetyczne", dążące > do znalezienia rozwiązania poprzez ciąg przypadkowych zmian w "genotypie" > rozwiązania i odpowiednią selekcję. ---------------------------------------------------------- Tylko skad owe "algorytmy genetyczne", posiadlyby informacje, ze Kowalski kupil sobie kamere i chcialby w zaciszu swojego domu zmontowac film z imienin u cioci, oraz skad wiedzialyby do jakiego rozwiazania maja dazyc np. jaki typ kamery Kowalski kupil? Szansa trafienie przez przypadek na wlasiwy rodzaj kamery Kowalskiego, jest zerowa, szczegolnie gdy nigdy wczesniej takich kamer nie produkowano. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:02 > Tylko skad owe "algorytmy genetyczne", posiadlyby informacje, ze Kowalski kupil > sobie kamere i chcialby w zaciszu swojego domu zmontowac film z imienin u > cioci, oraz skad wiedzialyby do jakiego rozwiazania maja dazyc np. jaki typ > kamery Kowalski kupil? Działa tutaj funkcja dostosowania - w tym przypadku będzie to popyt - im bardziej przeciętnemu Kowalskiemu pasuje nowa zabawka w Windowsie tym wyższa będzie sprzedaż systemu i ta właśnie wersja Windowsa ma większe szanse na stanie się podstawą do wersji kolejnej. Odgórna wiedza i wyznaczanie kierunku rozwoju nie są tutaj konieczne. > Szansa trafienie przez przypadek na wlasiwy rodzaj > kamery Kowalskiego, jest zerowa, szczegolnie gdy nigdy wczesniej takich kamer > nie produkowano. Edytor filmów będzie ewoluował ze zwykłego odtwarzacza, dodając poszczególne funkcje i jeżeli dobór naturalny (popyt) będzie preferował tą drogę to w końcu otrzymamy niezwykle wyrafinowane narzędzie, dzięki któremu Kowalski zrobi z imienin u cioci kolejną część Matrixa. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:35 > Edytor filmów będzie ewoluował ze zwykłego odtwarzacza, dodając poszczególne > funkcje i jeżeli dobór naturalny (popyt) będzie preferował tą drogę to w końcu > otrzymamy niezwykle wyrafinowane narzędzie, dzięki któremu Kowalski zrobi z > imienin u cioci kolejną część Matrixa. ----------------------------------------------------------- Jezeli w drodze mutacji zwykly odtwarzacz przestanie odtwarzac ulubionych mp3- jek Kowalskiego, Kowalski zainstaluje odtwarzacz na nowo, zeby znowu gral jak nalezy, a jak dalej nie bedzie chcial grac to go calkiem odinstaluje i przejdzie na winampa, albo na realplayera. Tak jego "ewolucja" zakonczy kariere. Nici z marzen o zostaniu wyrafinowanym narzedziem. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:52 > Jezeli w drodze mutacji zwykly odtwarzacz przestanie odtwarzac ulubionych mp3- > jek Kowalskiego, Kowalski zainstaluje odtwarzacz na nowo, zeby znowu gral jak > nalezy, a jak dalej nie bedzie chcial grac to go calkiem odinstaluje i > przejdzie na winampa, albo na realplayera. Tak jego "ewolucja" zakonczy > kariere. Nici z marzen o zostaniu wyrafinowanym narzedziem. Jeżeli jakaś mutacja spowoduje powstanie wersji gorzej przystosowanej (i Kowalski jej nie będzie chcieć) to osobniki z tym genotypem wymrą - ślepa ścieżka ewolucji. Ale bynajmniej nie koniec kariery, bo inne osobniki pociągną ją dalej i któraś kolejna wersja Kowalskiemu przypasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:39 > Jeżeli jakaś mutacja spowoduje powstanie wersji gorzej przystosowanej (i > Kowalski jej nie będzie chcieć) to osobniki z tym genotypem wymrą - ślepa > ścieżka ewolucji. Ale bynajmniej nie koniec kariery, bo inne osobniki pociągną > ją dalej i któraś kolejna wersja Kowalskiemu przypasuje. ----------------------------------------------------------- Jakie inne osobniki? Mowimy o mozliwosci wyewoluowania Movie Maker'a ze zwyklego odtwarzacza. Kod programu odtwarzacza ulegl mutacji i przestal spelniac funkcje do ktorej zostal stworzony. Sa tylko dwie mozliwosci albo ponowna instalacja przywroci pierwotny kod i odtwarzacz dalej bedzie dzialal, albo won. Funkcje odtwarzacza i edytora sa tak diametralnie rozne, ze zadna przypadkowa mutacja nie moze przeobrazic jednego urzadzenia w drugie. Tej zmiany moze dokonac tylko ktos z zewnatrz, dowalacjac kupe nowego, scisle wyspecjalizowanego DNA, umozliwiajac tym samym spenianie nowych funkcji. Mutacja moze sprawic, z skin nabierze innego koloru, owszem, albo wadliwe dzialanie paska menu, albo, ze zamienia sie miejscami funkcje guzikow, ale caly czas bedzie to tylko odtwarzacz. Bedzie dzialal lepiej lub gorzej, przetrwa tylko jezeli bedzie spelnial zadania, ktore ma spelniac. Oczywiscie Kowalskiemu moze sie spodobac nowy kolor, ale wciaz bedzie to tylko odtwarzacz. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:07 Oczywiście, za pomocą pojedynczej przypadkowej "mutacji" szansa stworzenia "Movie Makera" jest niezwykle mała (choć nie zerowa!), ale mówimy o ewolucji, która posiłkuje się miliardami prób. W wystarczającej ilości prób "Movie Maker" powstanie nawet bez pomocy mechanizmów ewolucji - Windows mieści się na płytce, to skończona liczba bitów, więc i skończona ilość możliwości, generując wszystkie możliwe kombinacje w końcu otrzymamy pełny Windows XP. Ewolucja przyspiesza ten proces, poprzez selekcję tego, co "lepiej przystosowane". Porządek z chaosu, cel z przypadku. Ewolucja to piękny proces :). Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:14 > Ewolucja to piękny proces :) ------------------------------- To piekna idea i piekna bajka. Chcialoby sie zeby tak bylo, ale rzeczywistosc przytlacza faktami. Nic z chaosu nie porzadkuje sie, zwlaszcza na drodze przypadku. Nieublagana entropia. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:25 Ewoluują poglądy, społeczeństwa, idee, teorie. Ewolucja jako proces jest niezaprzeczalnym faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:30 > Ewoluują poglądy, społeczeństwa, idee, teorie. Ewolucja jako proces jest > niezaprzeczalnym faktem -------------------------------------------------------- Poglady to nie materia, tak samo idee i teorie sa dzielem istot myslacych. Materia podlega tylko degradacji. Materia nie ewoluuje. Odpowiedz Link Zgłoś
konishiko Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 18:14 Raczej dokladnie odwrotnie. Przez ostatnie 150 lat probowano ja obalic i jak dotychczas sie nie udalo, wiec wciaz naucza sie jej w szkolach, bo ilosc dowodow wskazujacych na jej slusznosc jest coraz wieksza. Teorii naukowej, w przeciwienstwie do twierdzenia matematycznego, nie da sie jednoznacznie i ostatecznie dowiesc, a jedynie obalic. Oczywiscie nie jest powiedziane, ze za 50 lat ktos jej nie obali, albo podobnie jak z fizyka Newtonowska nie pokaze, ze jest ona jedynie przyblizeniem szerszej teorii, ale gdybysmy poszli takim tokiem myslenia, to w ogole nalezaloby w szkole nie uczyc niczego poza matematyka. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 18:42 To moze chociaz jeden skromny dowodzik, ze zycie moze powstac samoistnie. Skoro jest tak wiele dowodow, to nie powinno byc zadnego z tym problemu. Prosze przedstawic chociaz jeden eksperyment, dzieki ktoremu zycie powstalo samoistnie z materii nieozywionej. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:02 Gdzie sa te dowody. Jest ich coraz wiecej, gdzie? Latwo tak rzucic twierdzenie dowodow jest coraz wiecej. Skoro jest ich taka masa to gdzie one sa, pytam. Jezeli udaloby sie laboratoryjnie powtorzyc samoistne powstanie zycia, bylby to pierwszy, najwazniejszy i najczesciej powtarzany eksperyment kazdej uczelni. Prosze tak postalo zycie - oto dowod, kazdy student moze zobaczyc to wlasnymi oczami. Tymczasem mimo najszczerszych checi najbardziej upartych naukowcow, nie udalo sie tego zrobic. Gorzej! Co tu mowic o samoistnym powstaniu, nawet z pomoca najtezszych umyslow ludzie nie potrafia stworzyc chocby jednej komorki, najprymitywniejszej bakterii. Dzisiejszy swiat nauki a priori zaklada, ze ewolucja jest faktem. Kazdy kto sprobowalby obalac cos tak "oczywistego" uznany by zostal za szalenca. Teorii ewolucji nikt wiec nie chce obalac, lecz poprzez eksperymenty, wykopaliska, probuje sie znalezc dowody, ze jest ona prawdziwa. Mozna sugerowac, ze nie wykopano jeszcze wszystkiego, ze jeszcze znajda sie dowody. Poki co ich nie ma! Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:22 > Kazdy kto sprobowalby obalac cos tak "oczywistego" uznany by zostal za > szalenca. Teorii ewolucji nikt wiec nie chce obalac, lecz poprzez > eksperymenty, wykopaliska, probuje sie znalezc dowody, ze jest ona prawdziwa. > Mozna sugerowac, ze nie wykopano jeszcze wszystkiego, ze jeszcze znajda sie > dowody. Poki co ich nie ma! Czy Ty sie zajmujesz badaniami na codzien? Z kazda teoria jest tak, ze wystarczy jeden i tylko jeden dowod na jej obalenie, ale nie wystarczy nawet milion dowodow aby ja OSTATECZNIE potwierdzic. Kazdy naukowiec ma prawo wybrac badania ktorych zadaniem jest potwierdzenie teorii, albo takie ktore ja obalaja, ale po dokonaniu wyboru nie ma tu juz miejsca na emocje. Naprawde slowo "szaleniec" nie jest odpowiednie, chyba ze ktos jest na bakier z podstawami logiki. Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:29 > Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala? ---------------------------------------- Zycie nie moze powstac samoistnie. Jezeli zycie nie moze powstac samoistnie, cala teoria ewolucji oparta na tym zalozeniu jest o kant d... Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:38 > > Znasz ten przynajmniej jeden dowod ktory teorie ewolucji obala? > ---------------------------------------- > Zycie nie moze powstac samoistnie. Jezeli zycie nie moze powstac samoistnie, > cala teoria ewolucji oparta na tym zalozeniu jest o kant d... Masz prawo tak twierdzic. Ale nie jest to twierdzenie naukowe tylko Twoja opinia. Zeby teoria byla o kant d... trzeba miec dowod ktory ja obala. Czy Tobie chodzi moze o to ze teoria ewolucji mialaby byc zaprzeczeniem istnienia Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:43 To nie ma nic wspolnego z istnieniem badz nie istnieniem Boga. Poprostu powstanie zycia na drodze przypadku jest niemozliwe. Najprymitywniejsza forma zycia jest tak skomplikowana, ze musi istniec ktos, kto ja stworzyl. Moze kosmici, tu juz kwestia wyboru jest dowolna. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:48 > To nie ma nic wspolnego z istnieniem badz nie istnieniem Boga. > Poprostu powstanie zycia na drodze przypadku jest niemozliwe. > Najprymitywniejsza forma zycia jest tak skomplikowana, ze musi istniec ktos, > kto ja stworzyl. Moze kosmici, tu juz kwestia wyboru jest dowolna. Byc moze Bog. Mowie calkiem powaznie bo moim zdaniem nauka nigdy nie bedzie w stanie potwierdzic lub zakwestionowac jego istnienia. Tak na marginesie, czy wiesz ze jesli chodzi o naukowcow najwiekszy odsetek wierzacych jest wsrod fizykow i ludzi z nauk scislych, najmniejszy zas wsrod humanistow. Mnie ciekawi czemu tak jest? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 20:57 Im bardziej naukowcy zaglebiaja sie w tajniki konstrukcji swiata w skali zarowno makro jak i mikro, tym bardziej mysl o samoistnym powstaniu zycia, lub wszechswiata staje sie absurdalna. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:11 > Im bardziej naukowcy zaglebiaja sie w tajniki konstrukcji swiata w skali > zarowno makro jak i mikro, tym bardziej mysl o samoistnym powstaniu zycia, lub > wszechswiata staje sie absurdalna. Tym bardziej niesamowite wydaje sie to piekno a niekiedy i symmetrie przyrody. W kazdym sensie, rowniez matematycznym. Musze sie juz wylogowac. Moim zdaniem teoria ewolucji jest jak najbardziej w zgodzie z istnieniem Stworcy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
asimek Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:02 Dlaczego? Bo tak naprawdę nauka może być tylko ścisła. Humanizm to żargon a nie wiedza. Twierdzę tak chociaż z wykształcenia jestem historykiem. Humanista uznając , że Bóg istnieje musiałby przestać szczekać i wymyślać kolejne teorie. Samo przekazywanie wiedzy i prawdy jest mało atrakcyjne i nie przynosi sławy. Wymyślić coś nowego - nawet kompletną bzdurę - a to co innego! W naukach ścisłych tak się nie da, tabliczka mnożenia mogłaby parę rzeczy zweryfikować. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:56 Einsten postawil kiedys pytanie: Jaka swobode wyboru mial Bog , gdy budowal wszechswiat ?Jesli propozycja wszechswiata bez brzegow jest poprawna, to nie mial on zadnej swobody przy wyborze warunkow poczatkowch.Oczywiscie pozostala mu jeszcze swoboda wyboru praw rzadzacych ewolucja wszechswiata.Moze jednak i ta swoboda jest bardzo iluzoryczna , byc moze istnieje tylko jedna lub co najwyzej pare teorii , takich jak teoria heterotycznych strun , ktore sa spojne wewnetrznie i pozwalaja na powstanie struktur tak skomplikowanch jak istoty ludzkie , zdolne do badania praw wszechswiata i zadawania pytan o nature Boga .Hmmm teologia wpiera nam ,ze Bog jest niemomylny sprawiedliwy zas struktura , ktora zawiaduje ewolucja dziala metoda prob i bledow - mutacja i selekcja ,wiec czyzby znow falszywy trop? Jak na razie mamy tylko czuly instrument nasz mozg , on zas jest czescia struktury wszechswiata - matematyka jest w mozgu odbiciem praw przyrody . Ale temat pierwotny odplynal , gdzie w tym wszystkim dylematy matki , ktorej corka jest lesbijka ? Jak bylo wspomniane wczesniej to nie miejsce na takie dywagacje , ale jakos nie mozna bylo tego zostawic. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 21:35 plorg napisał: > Gdzie sa te dowody. Jest ich coraz wiecej, gdzie? Plorg, zdajesz się nie rozumieć czym jest "teoria naukowa". W ogromnym uproszczeniu jest to pewien model rzeczywistości, podlegający pewnym ścisłym wymaganiom. Teoria nie potrzebuje dowodu (jakkolwiek zwykle opiera się o cały ciąg przesłanek), jej wartośc tkwi w odpowiednim tłumaczeniu zaistniałych zjawisk, przewidywaniu wyników eksperymentów. Ważnym elementem teorii naukowej jest też jej falsyfikowalnośc - czyli - w uproszczeniu - możliwość jej obalenia. Teorie niefalsyfikowalne (jak np. teoria "inteligentnego stworzenia") są uznawane za nienaukowe. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:12 Cytat z Wikipedii: "Empirokrytycyści i pozytywiści logiczni uściślili poglądy Kanta tworząc pojęcie weryfikacji teorii. Pojęcie to było rozwijane głównie w ramach kręgów związanych z Kołem Wiedeńskim. U jego podstaw legło przekonanie, że teoria czy pogląd mogą zostać uznane za naukowe, jeśli wypowiadają jakąś prawdę o rzeczywistości, która może znaleźć potwierdzenie w doświadczeniu. Treści nienaukowe zaś, to takie, które są niezależne od doświadczenia." ------------------------------------------------------------------------ Prosze wskazac, w ktorym miejscu teoria ewolucji opiera sie na rzeczywistosci, badz doswiadczeniu? Jakos nie moge doprosic sie o dowod doswiadczalny, ze zycie powstalo samoistnie! Teorie ewolucji prosze wlozyc miedzy bajki, bo tam jest jej miejsce. Teoria ewolucji nie jest teoria naukowa. Opiera sie na 'poboznych' zyczeniach naukowcow, podporzadkowanych niepodwazalnemu (dla nich) zalozeniu, ze ewolucja miala miejsce. A ona miejsca nie miala. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 22:47 Cytujmy więc dalej (to samo źródło - pl.wikipedia.org/wiki/Nauka): Program ten szybko został zanegowany, zaś głównym autorem ataku na te poglądy był Karl Popper. Zauważył on, że wiele teorii naukowych - zwłaszcza tych podstawowych - w ogóle nie ma szans (ze względów praktycznych) być dowiedzionych eksperymentalnie. Nie da się na przykład wykonać eksperymentu dowodzącego słuszności zasady zachowania energii w skali całego kosmosu. Podobnie fakt, że jakieś zjawisko zdarza się co dzień (np. co dzień wschodzi Słońce) nie oznacza, że mamy prawo sądzić, że zdarzy sie ono w dniu następnym. Jako przykład można się tu posłużyć paradoksem pochodzącym od Russella: człowiek karmi indyka przez każdy dzień jego życia, aby w końcu w ostatnim dniu go zabić. Prace Poppera dotyczyły jedynie określenia, czy dana wypowiedź jest naukowa: wg Poppera jest nią, jeśli dopuszcza efektywną falsyfikację. Krytyka pozytywizmu logicznego Poppera doprowadziła go do próby budowy innych kryteriów naukowości, niż proponowane w ramach Koła Wiedeńskiego. Spostrzegł on, że jakkolwiek nie da się przedstawić eksperymentu czy zjawiska, które absolutnie dowodziłoby danej teorii, to można jednak wymyślić dla tego rodzaju teorii eksperyment, który dowiódłby ich niesłuszności. Tak więc dla podważenia zasady zachowania energii wystarczy zbudować urządzenie, które będzie miało stale ujemny bilans energii, a mimo to będzie działało. Zdaniem empirokrytycystów naukowe teorie to właśnie te, które da się w ten sposób poddać falsyfikacji. Jeśli teoria jest zbudowana tak, że nie da się wymyślić żadnego eksperymentu, który by ją obalił, to nie jest naukowa. Poglądy Poppera stanowią dzisiaj jeden z elementów metodologii naukowej, zaś jako prąd filozofii nauki nazywane są popperyzmem. Przepraszam za długawy cytat, ale niezwykle celnie opisuje on sedno sprawy. A co do samego Twojego pytania: > Prosze wskazac, w ktorym miejscu teoria ewolucji opiera sie na rzeczywistosci, > badz doswiadczeniu? Jakos nie moge doprosic sie o dowod doswiadczalny, ze zycie > powstalo samoistnie! Teoria ewolucji tłumaczy w jaki sposób mogło dojść do powstania różnorakich gatunków - w ten sposób staje się modelem świata, opartym o obserwację (z tej obeserwacji wynikneła) i tłumaczącym zaobserwowane zjawiska. Dowodu na to, iż życie powstało samoistnie nie ma, podobnie jak nie ma dowodu na to, że tak nie powstało. Jeżeli kiedyś uda się przeprowadzić takowe doświadczenie, będzie to dowodem na to, że to zdarzyć się mogło (nie, że się zdarzyło!), lecz brak takowego doświadczenia nie oznacza jeszcze, że nie miało to miejsca. I wreszcie - teoria ewolucji koncentruje się na rozwoju życia, a nie na jego powstaniu. > Teoria ewolucji nie jest teoria naukowa. Opiera sie na 'poboznych' zyczeniach > naukowcow, podporzadkowanych niepodwazalnemu (dla nich) zalozeniu, ze ewolucja > miala miejsce. A ona miejsca nie miala. Teoria ewolucji na chwilę obecną jest "teorią naukową", bo wedle większości autorytetów spełnia wszystkie kryteria "teorii naukowej" (to tylko definicja). Być może w przyszłości zostanie ona obalona, być może zmieni się definicja "teorii naukowej". Co więcej teoria ewolucji jest li tylko teorią, a nie Prawdą niepodważalną i jedynie prawdziwą. Póki co najlepszą jaką mamy teorią wyjaśniającą powstanie gatunków (niekoniecznie życia jako takiego). Twoje twierdzenie, że ewolucja miejsca nie miała jest tylko Twoją teorią, jednakże teorią dalece nienaukową. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:16 Przeciez caly czas mowie o eksperymencie. Niech ktos zgromadzi dowolne, wedlug uznania i wszelkiej dostepnej wiedzy skladniki chemiczne, podda dzialaniu wyladowan elektrycznych, goraca, zimna, promieniowania, czegokolwiek dusza naukowca zapragnie i niech chociaz jeden na milion takich eksperymentow stworzy cos zywego. Taki eksperyment nigdy nie zakonczy sie sukcesem (to potwierdzi kazdy naukowiec) dowodzac, ze teoria ewolucji i samoistnego powstania zycia jest nienaukowa. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:33 plorg napisał: > Przeciez caly czas mowie o eksperymencie. Niech ktos zgromadzi dowolne, wedlug > uznania i wszelkiej dostepnej wiedzy skladniki chemiczne, podda dzialaniu > wyladowan elektrycznych, goraca, zimna, promieniowania, czegokolwiek dusza > naukowca zapragnie i niech chociaz jeden na milion takich eksperymentow stworzy > cos zywego. Taki eksperyment nigdy nie zakonczy sie sukcesem (to potwierdzi > kazdy naukowiec) dowodzac, ze teoria ewolucji i samoistnego powstania zycia > jest nienaukowa. Powodzenie takiego eksperymentu dowodziłoby, że życie mogło w ten sposób powstać. Jego niepowodzenie nie dowodzi w tej materii niczego - choćby dlatego, że nie jesteśmy w stanie eksperymentalnie przetestować wszystkich możliwości. Na jakiej podstawie "potwierdzi to każdy naukowiec"? :) Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:41 > Na jakiej podstawie "potwierdzi to każdy naukowiec"? :) ---------------------------------------------------------- Na podstawie rachunku prawdopodobienstwa. Prawdopodobienstwo powodzenia takiego eksperymentu rowne jest zero. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:45 "Jego niepowodzenie nie dowodzi w tej materii niczego - choćby dlatego, że nie jesteśmy w stanie eksperymentalnie przetestować wszystkich możliwości", no wlasnie a jak do dodamy do tego miliony lat ,ktorych nie mamy tak jak przyroda na takie eksperymenty ?? Nie dociera do pana jakim pylem jestesmy w skali czasu i wszechswiata... Skad tak zajadly kreacjonizm... Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:58 Co do tych milionow lat, to tez sa tylko spekulacje, nienaukowe. Moze Pan jest pylem, ja jestem najbardziej zaawansowana "maszyna" zyjaca jaka istnieje na tym swiecie. Skad taki zajadly ewolucjonizm... Czyzby przerazala Pana mysl, ze moglismy zostac stworzeni przez istote inteligentna. Woli Pan absurdalnie wierzyc, ze jest dzielem przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:04 oczywiscie cytochrom c tez wymyslila inteligentna istota? Przeciez pisalam ze matematyka jest odbiciem praw przyrody w naszym mozgu .. a skad sie wziely te prawa?? Tu mozemy sie spotkac , no bo agnostykiem to pan chyba nie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:15 Sorry za zmiane plci. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:50 Dlaczego wirusy mają mutacje? Dlaczego kolejne mutacje wirusów sa coraz grozniejsze i uodparniaja się , jeśli epidemia pojawia sie po , np. 200 latach ? Z czego to wynika, jeśli nie z ewolucji? ------- nie ma wybawców, którzy wiodą tłum nie ma wybawców, którzy zbawią nas jest tylko układ wrogich sił Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 23:57 Jakie jest prawdopodobieństwo, że małpa posadzona przed komputerem wystuka dzieła zebrane Szekspira? Niewielkie, ale nie zerowe. Jeżeli ta małpa będzie próbować wystarczająco wiele razy to rachunek prawdopodobieństwa daje jej ogromne szanse na sukces. Natura miała wiele czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:03 > Jakie jest prawdopodobieństwo, że małpa posadzona przed komputerem wystuka > dzieła zebrane Szekspira? Niewielkie, ale nie zerowe. Jeżeli ta małpa będzie > próbować wystarczająco wiele razy to rachunek prawdopodobieństwa daje jej > ogromne szanse na sukces. > Natura miała wiele czasu. ----------------------------------------------------------------------- Miliony malp na calym swiecie mogly by stukac na komputerze od samego zarania dziejow i nie wiem, czy zdolalyby wystukac nazwisko Shakespear'a. Rzeczywiscie szanse sa ogromne :-) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:14 > Miliony malp na calym swiecie mogly by stukac na komputerze od samego zarania > dziejow i nie wiem, czy zdolalyby wystukac nazwisko Shakespear'a. > Rzeczywiscie szanse sa ogromne :-) I jakie to ma znaczenie, jak małe są te szanse? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:22 > I jakie to ma znaczenie, jak małe są te szanse? --------------------------------------------------- Otoz takie, ze nawet obecna teoria okreslajaca wiek wszechswiata, mowi o okreslonych (skonczonych) liczbach. Jezeli szanse sa tak male to aby eksperyment z malpami zakonczyl sie pomyslnie, musialby trwac wiecznosc. A teorie wszystkich naukowcow sa zgodne, ze wszechswiat nie trwa wiecznosc tylko mial swoj poczatek jakis czas temu. Jaki nikt nie wie, ale jedno jest to pewne, nie wiecznosc. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:28 > Otoz takie, ze nawet obecna teoria okreslajaca wiek wszechswiata, mowi o > okreslonych (skonczonych) liczbach. Jezeli szanse sa tak male to aby > eksperyment z malpami zakonczyl sie pomyslnie, musialby trwac wiecznosc. > A teorie wszystkich naukowcow sa zgodne, ze wszechswiat nie trwa wiecznosc > tylko mial swoj poczatek jakis czas temu. Jaki nikt nie wie, ale jedno jest to > pewne, nie wiecznosc. Ależ szanse na to, że małpa wygeneruje ten ciąg są jak najbardziej skończone. Cały czas obracamy się w skończonej ilości przypadków. To, że dla nas miliard lat zdaje się być wiecznością to nie oznacza, że jest ono nieskończone. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:38 > Ależ szanse na to, że małpa wygeneruje ten ciąg są jak najbardziej skończone. > Cały czas obracamy się w skończonej ilości przypadków. To, że dla nas miliard > lat zdaje się być wiecznością to nie oznacza, że jest ono nieskończone. ------------------------------------------------------------------- Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czynienie z wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje. Wtedy miliard lat to mgnienie oka. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 09:38 > Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czynienie z > wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje. > Wtedy miliard lat to mgnienie oka. Ale ono nie jest "nieskończenie małe", jest jak najbardziej skończone. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 11:55 xtrin napisała: > > Jezeli prawdopodobienstwo jest nieskonczenie male, to mamy wtedy do czyni > enie z > > wiecznoscia bezwzgledna, a nie z tym co nam sie zdaje. > > Wtedy miliard lat to mgnienie oka. > > Ale ono nie jest "nieskończenie małe", jest jak najbardziej skończone. --------------------------------------------------------------------- Prawdopodobienstwo jest tak male, ze nawet 13-15 mld lat to za malo, aby ewolucja ze wszystkimi swoimi dobrodziejstwami mogla zaistniec. Moze przedstawie to obrazowo. Prawdopodobienstwo powstania proteiny - jednego ze skladnikow organizmow zywych (podkreslam tylko jednego malutkiego skladnika, nie calej komorki) jest mniejsze niz 1 na 10 do 65 potegi. To tak jak by idac na ulicy znalezc kupon glownej wygranej totolotka, a nastepnie przechodzic ta ulica co tydzien i przez nastepne tysiac lat za kazdym znajdowac kolejny wygrywajacy kupon. Stwierdzisz oczywiscie to jest liczba skonczona, ale sam chyba przyznasz, ze nawet 20 mld lat to za malo. Ale mowimy tu tylko o mozliwosci przypadkowego powstania jednej malutkiej proteiny. Najbardziej prymitywne komorki do funkcjonowania potrzebuja tysiace takich protein, a kazda znich musi byc dostosowana do spelniania wyspecjalizowanej funkcji w ciele komorki. Ewolucja oparta na przypadkowosci potrzebowala by doslownej nieskonczonosci, aby spelnic to co sie jej przypisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 12:31 Fred Hoyle brytyjski matematyk obliczyl, ze prawdopodobiestwo przypadkowego powstania 2tys protein ameby wynosi 1 na 10 do 40tysiecznej potegi. Moze te liczby nikomu nic nie mowia, ale dla porownania - prowdopodobienstwo schwytania jednego wybranego atomu z CALeGO WszEchswiata, wynosi zaledwie 1 na 10 do osiemdziesiatej potegi. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:37 "ja o cukrze , pan o weglu" to chyba dobre podsumowanie tej rozmowy. Jedyne, co o prawdopodobieństwie tego zajścia potrzebujemy wiedzieć, to to czy jest niezerowe. Jest. Czyli to zdarzenie jest MOŻLIWE. Że zdarzenie zaszło wiemy stąd, ze obserwujemy jego skutki - życie na planecie Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:59 > "ja o cukrze , pan o weglu" to chyba dobre podsumowanie tej rozmowy. > Jedyne, co o prawdopodobieństwie tego zajścia potrzebujemy wiedzieć, to to czy > jest niezerowe. Jest. Czyli to zdarzenie jest MOŻLIWE. > Że zdarzenie zaszło wiemy stąd, ze obserwujemy jego skutki - życie na planecie > Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat. -------------------------------------------------------------- To, ze zycie na planecie ziemia jest nie dowodzi niczego poza tym, ze jest. Nieskonczenie niskie prowdopodobienstwo samoistnego powstania zycia w polaczeniu z ograniczonym czasem istnienia ziemi, dowodzi niemoznosci zaistnienia takiego zdarzenia. > Ziemia. Pytamy "jak to się stało" i budujemy teorie na ten temat. ------------------------------------- Teorie mozna budowac, ale teoria musi byc zbudowana na jakichs racjonalnych przeslankach. Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja to mit. Oczywiscie kazdemu wolno wierzyc w to co sam wybierze. Dzieki za dyskusje. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 16:32 > To, ze zycie na planecie ziemia jest nie dowodzi niczego poza tym, ze jest. > Nieskonczenie niskie prowdopodobienstwo samoistnego powstania zycia w > polaczeniu z ograniczonym czasem istnienia ziemi, dowodzi niemoznosci > zaistnienia takiego zdarzenia. W jaki sposób "dowodzi"? Brak w tym rozumowaniu jakiejkolwiek logiki. > Teorie mozna budowac, ale teoria musi byc zbudowana na jakichs racjonalnych > przeslankach. "Racjonalne przesłanki" to to, co widzimy dookoła - życie w ogromnej ilości form i odmian. Część z nich układa się we wzorce, na których podstawie wysnuto teorię o ewolucji. Teoria ta póki co jakoś opiera się próbom obalenia, jednocześnie oferując najlepsze wytłumaczenie szeregu zjawisk. Masz lepszą, spełniającą odpowiednie kryteria i popartą argumentacją lepszą niż "tak bo tak, nie bo nie"? Świetnie. Próbuj. Póki co nikomu się nie udało. > Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja > to mit. Jakby odpowiednio je interpretować to pozwalają też na uznanie istnienia UFO, Yeti, Nessi i smoka Wawelskiego. Może więc jakieś szczegóły? > Oczywiscie kazdemu wolno wierzyc w to co sam wybierze. Wierzyć - oczywiście. Ale nauka jako taka nie kieruje się wiarą, a odpowiednim systemem metod i definicji. I nauka wybiera ewolucję. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 16:50 > W jaki sposób "dowodzi"? Brak w tym rozumowaniu jakiejkolwiek logiki. ---------------------------------------- Rachunek prawdopodobienstwa nie ma logiki - powiedz to matematykom. > "Racjonalne przesłanki" to to, co widzimy dookoła - życie w ogromnej ilości > form i odmian. Część z nich układa się we wzorce, na których podstawie > wysnuto teorię o ewolucji. ---------------------------------------- A gdzie widzimy powstawanie zycia? Skoro ewolucja jest faktem, to powinnismy obserwowac pojawianie sie nowych gatunkow, a jedyne co obserwujemy to ich wymieranie. > Jakby odpowiednio je interpretować to pozwalają też na uznanie istnienia UFO, > Yeti, Nessi i smoka Wawelskiego. Może więc jakieś szczegóły? ---------------------------------------- Czyzbys podwazal rozumowe i logiczne poznanie otaczajacego nas swiata. Czy wszystko to tylko kwestia interpretacji? Jak dotad nie zauwazyles szczegolow to sorry batory, nie bede sie powtarzal. > Masz lepszą, spełniającą odpowiednie kryteria i popartą argumentacją lepszą > niż "tak bo tak, nie bo nie" ---------------------------------------- przedstawilem calkiem logiczne i naukowe dowody, czyzbys nie zauwazyl? > Wierzyć - oczywiście. Ale nauka jako taka nie kieruje się wiarą, a odpowiednim > systemem metod i definicji. I nauka wybiera ewolucję ---------------------------------------- Prosze nie wypowiadaj sie za cala nauke, bo nikt Ci takiego upowaznienia nie dal. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 18:33 > Rachunek prawdopodobienstwa nie ma logiki - powiedz to matematykom. Pomijając już sposób w jaki się z samą probabilistyką obchodzisz - rachunek prawdopodobieństwa nie służy do dowodzenia na zasadzie "mało możliwe więc niemożliwe". A taką właśnie "logikę" przedstawiłeś. > A gdzie widzimy powstawanie zycia? Skoro ewolucja jest faktem, to powinnismy > obserwowac pojawianie sie nowych gatunkow, a jedyne co obserwujemy to ich > wymieranie. Obserwując sprintera w odopowiednio silnym zwolnieniu też nie widzimy że on biegnie. Możemy jednak wysnuć teorię, że to co widzimy to biegnący człowiek, choć samego biegu nie dostrzegamy, za to teoria ta tłumaczy jego dziwną pozycję. > Czyzbys podwazal rozumowe i logiczne poznanie otaczajacego nas swiata. Czy > wszystko to tylko kwestia interpretacji? Jak dotad nie zauwazyles szczegolow to > sorry batory, nie bede sie powtarzal. Napisałeś "Dzisiejsza badania naukowe pozwalaja na stwierdzenie, ze ewolucja to mit." z czym ciężko się nie zgodzić, bo badania te nie wykluczają możliwości, że "ewolucja to mit", innymi słowy na takowe stwierdzenie pozwalają, jakkolwiek go też nie potwierdzają. Tak samo jak nie wykluczają ani nie potwierdzają dziesiątek innych teorii. > przedstawilem calkiem logiczne i naukowe dowody, czyzbys nie zauwazyl? Dowody na co przepraszam? Na teorię lepszą od teorii ewolucji? Nawet takowej nie przedstawiłeś. Na nieprawdziwość teorii ewolucji? Jak pisałam wyżej - to nie dowody, to gwałt na logice bądź dowodzenie poprzez "nie bo nie". > Prosze nie wypowiadaj sie za cala nauke, bo nikt Ci takiego upowaznienia nie > dal. Tobie także nie. PS. Jestem kobietą, co łatwo zauważyć cytując moje wypowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 20:40 > Pomijając już sposób w jaki się z samą probabilistyką obchodzisz - rachunek > prawdopodobieństwa nie służy do dowodzenia na zasadzie "mało możliwe więc > niemożliwe". A taką właśnie "logikę" przedstawiłeś. ----------------------------------------------------- Nie napisalem "mało możliwe więc niemożliwe" tylko, ze niskie prawdopodobienstwo w polaczeniu z krotkim (stosunkowo) czasem, neguje mozliwosc zadzialania takiego mechanizmu. > Obserwując sprintera w odopowiednio silnym zwolnieniu też nie widzimy że on > biegnie. Możemy jednak wysnuć teorię, że to co widzimy to biegnący człowiek, > choć samego biegu nie dostrzegamy, za to teoria ta tłumaczy jego dziwną pozycję ----------------------------------------------------- Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili dzisiejszej, tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co obserwujemy, to ich zanik. > Dowody na co przepraszam? Na teorię lepszą od teorii ewolucji? Nawet takowej > nie przedstawiłeś. Na nieprawdziwość teorii ewolucji? Jak pisałam wyżej - to > nie dowody, to gwałt na logice bądź dowodzenie poprzez "nie bo nie". ---------------------------------------------------- Nie proponuje zadnej nowej teorii tylko dowodze, ze teoria ewolucji jest bledna. "nie bo nie" - to twoj sposob rozumowania. Ewolucja jest bo jest zycie, zycie jest bo jest ewolucja. Nie potrafisz wyjsc z tego blednego kola. Twoja logika oparta jest na niepodwazalnym zalozeniu, ze ewolucja jest. Twoje poglady sa opoznione o jakies siedemdziesiat lat. Dzisiaj nauka z cala pewnoscia moze stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane! Dalej, wysuwa sie dwie teorie ewolucjonizm lub kreacjonizm. Nie ma dowodow, ze ktorakolwiek z nich jest prawdziwa, obie mozna przyjac tylko na wiare. Stwierdzenie, ze nauka wybiera ewolucjonizm jest naduzyciem i mowieniem nieprawdy. Spory miedzy naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku prawdopodobienstwa i wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety, dowodzi, ze ewolucja nie mogla miec miejsca. Za malo CZASU! Niechcac nikomu narzucac swiatopogladu religijnego, nalezy stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 21:16 „ malo jest kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly mutacja i selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?” „Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili dzisiejszej, tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co obserwujemy, to ich zanik.” >skontrastowalam nasze wypowiedzi , czy jestes pewien, ze archelodzy nie wykopali zadnych przejsciowych ogniw ewolucji?? Czy możesz powiedziec to bez narazania się na smiesznosc?? „Nic na tym swiecie nie przeistacza sie ze stanu nizszego poziomu zorganizowania do stanu wyzszego poziomu zorganizowania. Ewolucje darwinowska przeniesiono mechanicznie na ewolucje wszechswiata, a co za tym idzie twierdzi sie, ze wszechswiat ewoluuje tak jak swiat zwierzecy. Jezeli przyjmujemy, ze wszechswiat to tylko materia to podlega on zasadom fizyki takim jak np. druga zasada termodynamiki. Wszechswiat dazy do zaniku wszelkich roznic temperaturowych, ulega stopniowej degradacji. Mowiac prosto przechodzi ze stanu zorganizowania do rozpadu. Podstawa ewolucji jest natomiast przechodzenie ukladow nieskomplikowanych do coraz bardziej zorganizowanych, a to nie ma miejsca zarowno w swiecie zwierzat jak i swiecie materii nieozywionej. Ziemia jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do niej energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może się rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. „ > czy to ,ze z malego ziarnka wyrosnie potezne drzewo nie potwierdza ,ze jednak cos , przynajmniej na naszej ziemi , przechodzi z nizszego poziomu zorgnizowania do stopnia wyzszego? entropia moze lokalnie maleć... to nie jest niezgodne z druga zasada termodynamiki... Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ... Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:06 > „ malo jest kopalnych dowodow na potwierdzenie ,ze napedem ewolucji byly > mutacja i selekcja, po prostu tkanki miekkie , ale i kosci ulegaja psuciu > i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc , a z drugiej strony > jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?” > skontrastowalam nasze wypowiedzi , czy jestes pewien, ze archelodzy nie > wykopali zadnych przejsciowych ogniw ewolucji?? Czy możesz powiedziec to > bez narazania się na smiesznosc?? ----------------------------------------- Malo jest kopalnych dowodow, a te ktore sa, sa smieszne same w sobie. "jestes pewien , ze cala ziemie zryto i wszystko zostalo wykopane ?" Nasze wypowiedzi opieramy na tym, co do tej pory wykopano, a nie na tym co moze kiedys zostanie wykopane. "kosci ulegaja psuciu i ,niestety , rzadko mozna je skamieniale odnalezc" Dinozaury ponoc zyly zanim pojawili sie ludzie na ziemi. Kosci ich jest pelno mimo czasu i psuciu takiemu samemu jak i kosci ludzkich. > Ziemia jest układem uzależnionym od ciepła słonecznego, jest dostarczana do > niej energia. To nie jest układ odosobniony !!! W takich układach życie może > się rozwijać zgodnie z teorią ewolucji, entropia moze lokalnie maleć. „ ------------------------------------------ To zdanie wyrwane z kontekstu. Ludzie zafascynowanii teoria ewolucji, troche bezmyslnie zastosowali ja takze do kosmosu. Doszlo do stwierdzenia, ze wszechswiat ewoluuje jak zycie na ziemi! Zakladano, ze nieustannie tworza sie nowe gwaizdy.Miano nadzieje, ze nowoczesny teleskop Hubble'a umozliwi zajrzenie w odlegla historie wszechswiata i zaobserwowanie powstawania galaktyk i gwiazd. I co? Niczego takiego nie zaobserwowano? Najodleglejsze galaktyki sa wpelni uformowane. Skoro jest ich miliardy to powinna znalezc sie chociaz jedna w trwajacym procesie tworzenia, a nie moga znalezc zadnej! > czy to ,ze z malego ziarnka wyrosnie potezne drzewo nie potwierdza ,ze > jednak cos , przynajmniej na naszej ziemi , przechodzi z nizszego > poziomu zorgnizowania do stopnia wyzszego? entropia moze lokalnie maleć... > to nie jest niezgodne z druga zasada termodynamiki... > Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu > odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ... ----------------------------------------- Ziarnko jest niezwykle skomplikowana maszyna z niewiarygodnie skomplikowanym kodem DNA + enegia slonca, stwarza warunki do odwrocenia procesu entropii. Jadro kazdej komorki roslinnej czy zwierzecej posiada wiecej danych niz trzydziestotomowa encyklopedia Britannica. To nie dowodzi ewolucji, jedynie potwierdza, ze zycie moze powstac tylko z instniejacego juz zycia i nie moze powstac samoistnie. "Jak dotad to mozemy sie z jednym zgodzic , ze matematyka jest w naszym mozgu odbiciem praw przyrody , czyli ze w materii jest jakis logos zaklety ... " ----------------------------------------- Matematyka jest nauka scisla i rachunek prawdopodobienstwa jest jej galezia. Pozdro. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:43 > Matematyka jest nauka scisla i rachunek prawdopodobienstwa jest jej galezia. Matematyka (łącznie z rachunkiem prawdopodobieństwa) jest modelem, systemem opartym o pojęcie pierwotne zbioru i zbiór aksjomatów. Nie ma "dowodu" na matematykę, a jej podstawą jest TEORIA mnogości. Tak traktowana matematyka bardzo przypomina teorię ewolucji. Dzięki temu, że cały rozbudowany system matematyczny tak często zgadza się z naturalnymi naszymi przewidywaniami łatwo przyjmujemy ją za coś jednoznacznego i pewnego, choć osoby mające problemy z liczeniem czy logiką często podchodzić będą do matematyki tak, jak Ty do ewolucji - że to się w głowie nie mieści. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:26 Nie wiem jak tobie, ale mi matematyka w glowie sie miesci, a ewolucja nie. Matematyka opisuje rzeczywistosc jaka jest. Teoria ewolucji spekuluje na jakichs niedorzecznych hipotezach, przypuszczeniach, ktore nie maja zadnego potwierdzenia w rzeczywistosci. Porownywanie matematyki do teorii ewolucji to jakis filozoficzny belkot. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:53 Tak się składa, że o matematyce wiem zdecydowanie więcej, niż przeciętny maturzysta i spoglądam na nią jako na coś więcej niż dodawanie i mnożenie. Aby do tego rachunku prawdopodobieństwa dotrzeć musimy coś założyć, przyjąć pewne rzeczy za pewnik, dopiero wtedy zaczyna ona w pewnym stopniu opisywać rzeczywistość. Oczywiście, używając matematyki jako narzędzia nie zastanawiamy się nad istnieniem zbioru pustego, podobnie jak korzystając z teorii ewolucji nie wgłębiamy się a abiogenezę. Przyjmujemy teorię, gdyż nie prowadzi ona do (odpowiednio szokujących) wewnętrzynych sprzeczności, a jednocześnie sporo oferuje wzamian. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:32 > Nie napisalem "mało możliwe więc niemożliwe" tylko, ze niskie > prawdopodobienstwo w polaczeniu z krotkim (stosunkowo) czasem, neguje mozliwosc > zadzialania takiego mechanizmu. Więc "mało możliwie i krótkie więc niemożliwe", co jest równie nielogiczne. Idąc Twoim tokiem rozumowania nie można wygrać w totka kupując wyłącznie jeden los. > Podejrzewasz mnie o totalna glupote. Nie mowie o obserwacji chwili dzisiejszej, > tylko o obserwacji opartej na znanych wykopaliskach. W tych obserwacjach > powinnismy zaobserwowac, tworzenie sie nowych gatunkow. Jedyne to co > obserwujemy, to ich zanik. To dla odmiany argument "kupiłem jeden los w totka, nie wygrałem, więc wygranie w totka jest niemożliwe". Próbka jaką dysponujemy - wykopaliska - jest na tyle mała, że z braku występowania w niej danego czynnika nie można wnioskować, że nigdy on nie występował. > Nie proponuje zadnej nowej teorii tylko dowodze, ze teoria ewolucji jest bledna > . > "nie bo nie" - to twoj sposob rozumowania. Ewolucja jest bo jest zycie, zycie > jest bo jest ewolucja. Nie potrafisz wyjsc z tego blednego kola. Twoja logika > oparta jest na niepodwazalnym zalozeniu, ze ewolucja jest. Nigdzie nie napisałam, że ewolucja (biologiczna) jest czy była. Twierdzę, że to dobra teoria, najlepsza jaką na chwilę obecną mamy. Tym bardziej nigdzie nie piszę, że życie powstało w wyniku abiogenezy. Twierdzę, że nie jest to niemożliwe. > Dzisiaj nauka z cala pewnoscia moze > stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane! Dlatego właśnie mówimy o TEORII ewolucji, a nie o fakcie ewolucji. To Ty szukasz Prawdy, jednoznacznej, określonej, jedynej prawdziwej. Nie ma jednoznacznych dowodów na ewolucję, ale tym bardziej nie ma ich na kreacjonizm. Natomiast w przeciwieństwie do kreacjonizmu, który nic w zasadzie nie wnosi, teoria ewolucji pozwala na "falsyfikowalne przewidywania", jak i daje się wykorzystywać, chociażby poprzez wspomniane przeze mnie wcześniej "algorytmy genetyczne", które naśladując ewolucję biologiczną dają zadowalające i zgodne z przewidywaniami rezultaty. > Spory miedzy naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku > prawdopodobienstwa i wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety, > dowodzi, ze ewolucja nie mogla miec miejsca. Teoria ewolucji oczywiście poddawana jest krytyce, jakkolwiek z argumentem "prawdopodobieństwa" chyba jeszcze się nie spotkałam. Najczęstsze argumenty przeciwko ewulucji to "brakujące ogniwo" (czyli Twoja teza o wykopaliskach) oraz istnienie systemów "nieredukowalnie złożonych". Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:18 Porownanie do totka jest dobre. Tylko prosze pamietac, ze mowimy o prawdopodobienstwie wygrywani w totka co tydzien, przez kolejne tysiac lat! Do tego jest to tylko prawdopodobienstwo powstania jednej proteiny, ktora pod wplywem tlenu, badz innych czynnikow moglaby sie natychmiast rozpasc. Od proteiny do powstania zycia jest tak ogromna przepasc, ze nie jest w stanie zasypac czas, nawet gdybysmy mieli go nieskonczona ilosc. Czy to nie zmienia postaci rzeczy? > Nigdzie nie napisałam, że ewolucja (biologiczna) jest czy była. Twierdzę, że > to dobra teoria, najlepsza jaką na chwilę obecną mamy. > Tym bardziej nigdzie nie piszę, że życie powstało w wyniku abiogenezy. > Twierdzę ,że nie jest to niemożliwe. ------------------------------------------ Wiec jak mozesz twierdzic, ze teoria ewolucji jest dobra, skoro jej podstawowym zalozenie jest abiogeneza - samopowstanie zycia. Skoro zycie ewoluowalo przez tysiace (miliony) lat, powinna byc nagromadzona niezliczona ilosc wykopalisk zawierajacych slepe galezie ewolucji i tych wlasnie brakujacych ogniw. Jedyne co sie znajduje to wpelni wyksztalcone gatunki, nic pomiedzy. Algorytmy genetyczne musza znalezc potwierdzenie wlasnie w tych ogniwach przejsciowych np. cos pomiedzy ryba a plazem, cos pomiedzy gadem a ptakiem, badz ssakiem. Nikt jak do tad nie moze tego znalezc! Teoria ewolucji jest wiec tylko czysta zabawa teoretyczna i spekulacja, a nie odzwierciedleniem poznawalnej rzeczywistosci. To co na dzien dzisiejszy juz wiemy o otaczajacym nas swiecie i rzadzacych nim prawach wyklucza ewolucje jako taka. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:29 www.racjonalista.pl/kk.php/s,3342 swietnie sie przekomarzamy , jednak proponuje przeniesc dyskusje w takie miejsce jak to powyzej www.open-mind.pl/Ideas/EwoKrea.htm jak to ponizej.. z podziekowaniami z poswiecony czas i pozdrowieniami... nett Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:34 Dzieki.Pozdrawiam rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:00 Acha prosze bardzo jak sie zmienila definicja ewolucji: "Ewolucja to proces biologiczny polegający na zmianie częstości alleli w populacji organizmów. Proces ten jest odpowiedzialny za obserwowaną różnorodność form biologicznych oraz ich przystosowanie (adaptację) do środowiska. Można się spotkać wciąż z przestarzałą definicją ewolucji jako procesu zmian organizmów czasie, prowadzącego do powstawania gatunków. Definicja ta, jakkolwiek poprawna, ma charakter opisowy i nie zawiera istoty mechanizmu ewolucji. Potocznie słowo ewolucja jest rozumiane jako ciągły proces zmian, dlatego jest pojęciem o wiele szerszym niż rozumienie słowa ewolucja w naukach przyrodniczych" Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 23:45 > Porownanie do totka jest dobre. Tylko prosze pamietac, ze mowimy o > prawdopodobienstwie wygrywani w totka co tydzien, przez kolejne tysiac lat! Mając do dyspozycji miliony prób. > Do > tego jest to tylko prawdopodobienstwo powstania jednej proteiny, ktora pod > wplywem tlenu, badz innych czynnikow moglaby sie natychmiast rozpasc. Od > proteiny do powstania zycia jest tak ogromna przepasc, ze nie jest w stanie > zasypac czas, nawet gdybysmy mieli go nieskonczona ilosc. > Czy to nie zmienia postaci rzeczy? Nijak. Zmieniają się wyłącznie relacje ilościowe, ale nie jakościowe. W żaden sposób nie zmienia to faktu, że mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe, bez względu na ilość prób. Cała ta argumentacja z prawdopodobieństwem jest dla mnie skrajnie niemerytoryczna też dlatego, że z rzeczywistą probabilistyką ma tyle wspólnego co licznie reszty w sklepie z całkowaniem. Podaj przestrzeń zdarzeń elementarnych, zdefiniuj zdarzenie losowe, oszacuj chociażby ich moce i wtedy ewentualnie bierz się za wyciąganie z tego wniosków. Oczywiście, tego zrobić nie sposób, bo nie dysponujemy jako ludzkość odpowiednią ku temu wiedzą (i pewnie nigdy dysponować nie będziemy). A bez tego cała ta argumentacja nie wychodzi poza "na moje oko". > Wiec jak mozesz twierdzic, ze teoria ewolucji jest dobra, skoro jej podstawowym > zalozenie jest abiogeneza - samopowstanie zycia. Bzdura. Teoria ewolucji pozwoliła na rozwój teorii abiogenezy, która w swej początkowej formie arystotelejskiej zakładała samopowstanie gatunków w formie ostatecznej (czyt. aktualnie występującej). Dzięki teorii ewolucji abiogeneza skoncentrowała się na stworzeniu pojedynczej, prostej komórki żywej, bo z tego miejsca proces "przejmuje" ewolucja. I o procesie od tego miejsca mówimy. > Skoro zycie ewoluowalo przez tysiace (miliony) lat, powinna byc nagromadzona > niezliczona ilosc wykopalisk zawierajacych slepe galezie ewolucji i tych > wlasnie brakujacych ogniw. Powtarzasz argument, który juz obalałam. Istnieją wykopaliska czy ślady w aktualnie istniejących organizmach, które wskazują właśnie owe ślepe ścieżki i brakujące ogniwa. Jest ich dalece zbyt mało, by w pełni odwzorować historię powstania choć jednego gatunku, ale to nie jest żadnym dowodem. Może być bodźcem do poszukiwania innego rozwiązania problemu, ale niczego nie dyskredytuje. > odzwierciedleniem poznawalnej rzeczywistosci. To co na dzien dzisiejszy juz > wiemy o otaczajacym nas swiecie i rzadzacych nim prawach wyklucza ewolucje jako > > taka. A trawa jest pomarańczowa :). Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:38 Zmieniają się wyłącznie relacje ilościowe, ale nie jakościowe. W żaden > sposób nie zmienia to faktu, że mało prawdopodobne nie oznacza niemożliwe, bez > względu na ilość prób. > Cała ta argumentacja z prawdopodobieństwem jest dla mnie skrajnie > niemerytoryczna ----------------------------------------- Czy tak trudno zrozumiec zaleznosc czasu i ilosci prob? Kazda kolejna proba to czas. Jezeli czas jest ograniczony, to ilosc prob jest ograniczona, wiec sam proces wymagajacy orgomnej ilosci prob wymaga ogromnej ilosci czasu. Kadzy kolejny etap ewolucji, opierajacy sie na przypadkowej mutacji to ogromne ilosci czasu. Mutacja moze zaistniec ale nie musi, moze wystapic np. raz na 50lat. To wszystko rozciaga proces w nieskonczonosc. Co w tym niemerytorycznego? To wszystko jest logiczne. Jesli przyjmiemy, ze nasz wszechswiat ma miliony miliardow lat to przyznam, ze BYCmoze czlowiek powstal na drodze ewolucji. Kolor trawy zalezy tylko od mozliwosci naszej percepcji, moze byc i pomaranczowy. Wystepuja zmutowane osobniki ludzkie, ktore maja problem z rozroznianiem kolorow. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 09:20 Wciąż czekam na dokładne określenie dziedziny, w jakiej się poruszamy, bo bez tego to o czym piszesz to tylko takie sobie gdybanie. Na jakiej niby podstawie wyciągasz wnioski, że coś miało mizerne szanse się zdarzyć, jeżeli nie znasz nie tylko prawdopodobieństwa zajścia, ale nie znasz także czasu, a przede wszystkim - nie wiesz nawet jak szacować ilość prób w czasie. Tak więc uznawanie, że tysiąc lat to niemożliwe, ale miliard to może jest zupełnie absurdalne w momencie, gdy w żaden sposób nie określasz nawet rzędu wielkości prawdopodobieństwa i ilości prób. To raz. A dwa - to wciąż opiera się na założeniu, że nie można wygrać w totka jednym kupotem. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 10:05 > wciąż opiera się na założeniu, że nie można wygrać w totka jednym kupotem. ----------------------------------------- To Ty mi to wmawiasz. Chodzi o cykl zdarzen o nieslychanie niskim prawdopodobienstwie. Jest szansa, ze kupujac jeden kupon wygrasz w totolotka, zgoda. Jaka teraz jest szansa, ze ten kupun zgubisz? Nastepnie, jaka jest szansa, ze znajdzie sie nastepnych kupa idiotow, ktorzy co tydzien (ajakze kupili tylko jeden kupon i wygrali) bede gubic ten kupon i wciaz bedzie on znajdowany przez ta sama osobe + proces ten bedzie trwal przez tysiac lat. Rok ma 52 tygodnie, jak jest zaten szansa, ze proces ten powtorzy sie 52 tysiace razy? Jest szansa, ze wygra sie kupujac jeden los, ale biorac pod uwage czestotliwosc z jakim to zdarzenie wystepuje (ilosc bioracych udzial w losowaniu) mozna przwidywac, ze dana osoba nastepny raz wygra (teoretycznie) za iles tysiacy badz milionow tygodni. Prawdopodobienstwo wygrywania nieustannego przez 52 tysiace razy jest absurdalnie male. Zapewne powtorzysz jak zdarta plyta, ale jest mozliwe. Przekladajac to na przecietna dlugosc zycia jakiegos osobnika bakterii, czy chocby naczelnego przodka czlowieka, mozna wyliczyc jaka jest szansa, ze nastapi mutacja genow w danej populacji i jaka jest szansa, ze te geny zostano przekazane do nastepnego pokolenia. Nastepnie proces przystosowywania i selekcji naturalnej. To wszystko sa wymierne liczby przekladajace sie na realny czas. To nie gdybanie tylko normalna rzeczywistosc! Wygrywanie w totka przez kolejne tysiac lat, mozesz wlozyc tylko miedzy bajki. Rzeczywistosc jak na otacza jest owiele 'smutniejsza' ;-) Jak dalej nie wiesz o czym mowie, wez koste do gry i sprawdz czy ci sie uda wyrzucic szostke tysiac razy w jednym ciagu. Czy, ze jest to w PRAktyce niemozliwe neguje to fakt mozliwosci wyrzucenia szostki jakotakiej? Czy raczej dowodzi, ze zdarzenie to jest tak rzadkie, ze moze wystapic raz na iles miliardow razy. Nie zaponinaj, ze caly czas rozwazamy mozliwosc zaistnienia jednego tylko zdarzenia ewolucyjnego, nie calego procesu ewolucji. Prosze zmierz teraz ile czasu zajmuje Ci jeden rzut kostka i sprawdzenie jego wyniku. Mam nadzieje, ze okreslilem wystarczajaco rzedy wielkosci i przyblizylem absurdalnosc procesu ewolucji. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 15:50 To Ty, jak "zdarta płyta" powtarzasz w kółko ten sam argument, który niczego nie dowodzi. Najwyraźniej nie do końca nawet pojmujesz istotę probabilistyki, o jej metodach nie wspominając. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 16:37 > To Ty, jak "zdarta płyta" powtarzasz w kółko ten sam argument, który niczego > nie dowodzi. Najwyraźniej nie do końca nawet pojmujesz istotę probabilistyki, > o jej metodach nie wspominając. ------------------------------------------ Szanowna pani prosze o jakies konkrety, bo widze, ze pani pojecie probabilistyki jest jakies szczegolne, to jakies sakrum i misterium niedostepne dla maluczkich. Moze jako 'specjalistka' ("Tak się składa, że o matematyce wiem zdecydowanie więcej, niż przeciętny maturzysta") w tej dziedzinie, oswieci nas pani jakimis szczegolami, a nie tylko imputowaniem mi nierozumienia istoty. Bardzo chetnie skoryguje swoje bledy w rozumowaniu. Uwazam, ze argument niemoznosci zaistnienia ewolucji w tak krotkim czasie jest nie do obalenia. Twierdzenie, ze to niczego nie dowodzi, to typowe "nie bo nie". Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 17:43 Podałam przecież co najmniej kilka powodów, dla których to rozumowanie uważam za błędne, przede wszystkim: 1) może co najwyżej dowieść małego prawdopodobieństwa, a nie niemożliwości, 2) w wersji jaką przedstawiasz jest niezwykle "opisowe", chciałoby się wręcz powiedzieć "humanistyczne", posługujesz się obrazami zamiast definicją i faktem, 3) przestrzeń zdarzeń elementarnych jest nam po prostu zbyt mało znana, by w ten sposób dywagować o prawdopodobieństwie w jej granicach, 4) należałoby dowieść ich niezależności kolejnych prób, co jest zadaniem karkołomnym, a w przypadku rozważania ewolucji - absurdalnym, bo idea ewolucji ową niezależność wyklucza. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:04 > 2) w wersji jaką przedstawiasz jest niezwykle "opisowe", chciałoby się wręcz > powiedzieć "humanistyczne", posługujesz się obrazami zamiast definicją i > faktem. ----------------------------------------- Pozluguje sie obrazem zeby przedstawic mechanizm dzialania, nastepnie przkladam to na fakty. Mam przedstawiac definicje DNA? Mam przedstawiac definicje zdarzenia losowego? Czy nie jest faktem, ze teoria ewolucji bazuje na przypadkowosci mutacji? Czy nie jest faktem, ze czestotliwosc wystepowania mutacji jest liczba statystycznie mierzalna. Czy nie jest faktem, ze mutacja jest zjawiskiem ubocznym, a nie docelowym organizmu zywego, a co za tym idzie nie jest generowana automatycznie i nieustannie przez komorki, tylko zdaza sie w mierzalnych statystycznie, odstepach czasowych? Czy nie jest faktem, ze mutacje w wiekszosci sa destruktywne a nie konstruktywne? Czy nie jest faktem, ze te konstruktywne jezeli zachodza, to sa niezwykle zadkie w skali calego procesu powstawania mutacji? Te fakty mozna ciagnac w nieskonczonosc. Nie widze tu nic humanistycznego. > 3) przestrzeń zdarzeń elementarnych jest nam po prostu zbyt mało znana, by w > ten sposób dywagować o prawdopodobieństwie w jej granicach. ---------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:55 > Pozluguje sie obrazem zeby przedstawic mechanizm dzialania, nastepnie przkladam > to na fakty. Mam przedstawiac definicje DNA? Mam przedstawiac definicje > zdarzenia losowego? Chodziło mi o to, iż w tej trwającej już dni kilka dyskusji opisujesz ten argument wielokrotnie, nigdy jednak nie wychodząc poza matematycznie niewiele warte określenia, takie jak "niezwykle mała", "zbyt krótko", itp. Całość zdaje się opierać bardziej na intuicji, niż jakiejkolwiek artymetyce. Oczywiście, intuicja jest niezwykle ważnym elementem przy zgłębianiu wiedzy, ale nie przedstawia wartości dowodowej. > Czy nie jest faktem, ze teoria ewolucji bazuje na > przypadkowosci mutacji? Na losowej mutacji, krzyżowaniu genów (rekombinacji) oraz doborze naturalnym. O ile mutacja jest stosunkowo prosta do oszacowania (o ile posiada się odpowiednie informacje), rekombinacja jest już nieco bardziej skomplikowana, a dobór naturalny w całości zmienia rachunek prawdopodobieństwa całego układu. > Czy nie jest faktem, ze czestotliwosc wystepowania > mutacji jest liczba statystycznie mierzalna. O ile posiada się odpowiednie dane, dotyczące samego genotypu jak i czynników mogących na ową mutację wpływać. Biologiem czy archeologiem nie jestem, ale śmiem wątpić, by współczesna nauka posiadała wystarczającą ilość informacji nie tylko o samym mutowanym kodzie, ale i o warunkach, w jakich rozwój organizmów się odbywał. Lokalnie występujący czynnik mógł w znaczący sposób zwiększyć częstotliwość i siłę występowania mutacji. > Te fakty mozna ciagnac w nieskonczonosc. Fakty jak fakty, niczego tutaj nie wnoszą. > Prosze mowic za siebie, twoj brak wiedzy nie oznacza, ze ktos nie moze rozwazac > prawdopodobienstwo przepadkowego powstania bialka. Przykladowa proteina sklada > sie z okreslonej ilosci aminokwasow, na tej bazie mozna wysnuc > prawdopodobienstwo jej przypadkowego utworzenia, zakladajac jeszcze, ze warunki > byly idealnie sterylne i sprzyjajace. W warunkach sterylnych zapewne można się pokusić o szacowanie prawdopodobieństwa zaistnienia określonego procesu. Ale jeżeli próbujemy określić prawdopodobieństwo abiogenezy, czy co gorsza działania ewolucji na jakimś wycinku nie posiadamy informacji na ten temat, jedynie modele i teorie. To, że aktualny stan wiedzy dane warunki określi jako idealne, nie oznacza, że inny zestaw czynników nie da lepszego rezultatu. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg :-) 29.03.06, 20:07 Zycze Ci, zebys dostapila chociaz ulamka tego szczescia, ktorego dostapila ewolucja, tzn. wygrywania w totolotka glownej wygranej co tydzien, tak skromnie tylko przez najblizszy rok (dluzej chyba by ci sie w koncu znudzilo). Przeciez nie jest to niemozliwe! :-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: :-) 29.03.06, 20:29 > Przeciez nie jest to niemozliwe! :-) Jest niemożliwe - nie gram :). Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Jest niemożliwe? 29.03.06, 22:14 Jest mozliwe! Przeciez mozesz znalezc kupon na ulicy! Szansa niewielka, ale skoro ewolucji sie udalo, to Tobie tez napewno sie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 10:20 Acha..... jak sie zmeczysz, wez do pomocy cala ludzkosc, kazdego czlowieka na ziemi od niemowlaka do staruszka, niech Ci pomoga i rzucaja swoimi kostkami do gry - wasze szanse bardzo wzrosna :-D Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 15:29 Ewolucja może tłumaczyć nasze najbardziej podstawowe biologiczne popędy i pragnienia, ale nie oznacza to, że uleganie im jest zawsze rzeczą właściwą. Tych, którzy oczekują od nauki, że dostarczy ostatecznego argumentu, rozstrzygającego dowodu, niewzruszonej podstawy, z której wyniknie istnienie Boga, zawsze czeka rozczarowanie.Wielu naukowcow nie przedstawia żadnych nowych dowodów, rewolucyjnych wyników, porażających obserwacji na temat świata przyrody, które przeważyłyby szalę w jedną lub drugą stronę. Twierdza natomiast, że dla osoby wierzącej, nawet w najbardziej tradycyjnym sensie, biologia ewolucyjna nie jest wcale przeszkodą, za jaką często się ją uważa. Ewolucja stanowi pod wieloma względami klucz do zrozumienia naszego związku z Bogiem". Święty Bazyli, żyjący w IV wieku arcybiskup Cezarei w Kapadocji, mówił prawie to samo: "Dlaczego z wody narodziły się także i ptaki? - pytał, komentując "Księgę Rodzaju". - Dlatego że istnieje, by tak powiedzieć, pokrewieństwo rodzinne między stworzeniami, które latają i tymi, które pływają. Jak ryba przemieszcza się w wodzie, posługując się płetwami, tak ptak płynie w powietrzu z pomocą skrzydeł". Jeśli żyjący 1400 lat przed Darwinem arcybiskup umiał pogodzić Boga z ewolucją, być może to samo należałoby dziś doradzić plorgowi. Aczkolwiek zonglerka liczbami mi zaimponowala, na tyle ze odkopie moje znajomosci z jednym wykladowca.. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 13:29 "Tak się składa, że o matematyce wiem zdecydowanie więcej, niż przeciętny maturzysta i spoglądam na nią jako na coś więcej niż dodawanie i mnożenie." ----------------------------------------- To twoje slowa, sa chyba jednak bez pokrycia, skoro nie potrafisz zrozumiec absurdalnosci nadzieji pokladanej w budowaniu porzadku na bazie przypadkowosci. Tymi problemami zajmowali sie wybytni matematycy, przeprowadzali symulacje, obliczali z pomoca najlepszych komputerow. Myslisz, ze to jakies moje osobiste odkrycie, jakies nagle olsnienie amatora? Wynik jest ciagle jeden - Teoria ewolucji to piekna teoria, ale nie mozliwa do spelnienia w praktyce. Aby mogla zaistniec potrzebna by byla wiecznosc! Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 00:38 "W akwarium pływają dwie rybki. Obie są bardzo ruchliwe, kłócą się o coś zawzięcie. W pewnym momencie jedna smutna odpływa w kąt i długo tam rozmyśla. Nagle ożywiona podpływa do drugiej i z triumfem w głosie mówi: - No dobra, to przypuśćmy, że Boga nie ma.. To kto w takim razie zmienia wodę w akwarium ..?!" pozdrawiam xtrin ;)) i zycze dobrej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult sroda 29.03.06, 00:54 > Spory miedzy > naukowcami trwaja, a logika wlasnie oparta na rachunku prawdopodobienstwa i > wynikach ostatnich badan, co do wieku naszej planety, dowodzi, ze ewolucja nie > mogla miec miejsca. Za malo CZASU! Niechcac nikomu narzucac swiatopogladu > religijnego, nalezy stwierdzic, ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane. Z faktu ze pochodzenie zycia na ziemi jest nieznane nie wynika jeszcze ze ewolucja nie mogla miec miejsca. Zaistnienie zycia na ziemi szacuje sie na ok. 3.9 miliarda lat temu (skamienialosci) i dokladnie przez taki czas ewolucja ma miejsce. Jesli zas chodzi o samo powstanie zycia na Ziemi to sa trzy mozliwosci, albo losowy przypadek, albo Bog, albo przybylo z kosmosu (niekoniecznie kosmici:), przy czym ostatnia opcja sprowadza sie do jednej z dwoch poprzednich. I tu jest paradoks, wierzacy opowiada sie kreacjonizmem, niewierzacy nie widzi innej mozliwosci niz losowy przypadek. Jest to dylemat tego samego kalibru jak np. czy Bog Stworca jest Bogiem chrzescijanskim, czy Bogiem muzulmanskim? Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:32 wiecznosc...hmmm przeciez czas i przestrzen, to produkty uboczne powstania materii? !Czy ktos z nas jest fizykiem-akademikiem , niestety , ta ciekawa dyskujsa przebiega w rytmie " ja o cukrze , pan o weglu". Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40 > niestety , ta ciekawa > dyskujsa przebiega w rytmie " ja o cukrze , pan o weglu". ------------------------------- przeciez nikt nie kaze Pani w niej uczestniczyc Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:42 to nie byly personalnie do pana ... ot ogolnie do wszystkich ,a to przyslowie slyszalam od znajmemgo teologa " ja o cukrze ,ty o weglu" Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 13:00 Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat? Przeprowadzić takie doświadczenie można, tylko żeby odtworzyć dokładne warunki trzebaby poddawać materię nieorganiczną procesom zachodzącym w pierwotnej atmosferze ziemskiej przez bardzo długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi. Zastanów się więc, dlaczego tak głośno krzyczysz i przy czym się tak upierasz. Udowodnij mi, że ewolucja i samo powstanie życia tak jak jest to w tej zhwili ujmowane to nieprawda, przeprowadzając takie doświadczenie trwające miliony lat i biorąc odpowiedzialność za formy życia, które mogłyby teoretycznie w tym doświadzceniu powstać. Nie wiem jak Ty, ale ja bym się nie podjęła. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 14:03 > Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na > Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat? Przeprowadzić takie doświadczenie > można, tylko żeby odtworzyć dokładne warunki trzebaby poddawać materię > nieorganiczną procesom zachodzącym w pierwotnej atmosferze ziemskiej przez > bardzo długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi. ---------------------------------------------------------- Widze, ze teorie masz opanowana, tylko z mysleniem samodzielnym troche slabo. Sama piszesz "długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi". To wlasnie chce podkreslic! Wiek wszechswiata wg ostatnich szacowan okresle sie na jakies 15 mld lat. Ja ten czas moge sobie calkiem realnie wyobrazic, natomiast ten niewyobrazalnie dlugi czas potrzebny, zeby ewolucja mogla zadzialac poprzez przypadek, daleko wykracza poza szacowany wiek wszewchswiata. Dalej, ewolucja mogla zaczac dzialac dopiero po calkowitym uksztaltowaniu sie slonca i ziemi. Panujace warunki na naszej planecie w poczatkach jej istnienia byly dalekie od sprzyjajacych do postania czegokolwiek. Wiadomo tez, ze ziemia nie powstala zaraz na poczatku tworzenia wszechswiata, tylko na jakims duzo pozniejszym jego etapie. Nawet jezeli jakims niewiarygodnym cudem, powstaly w drodze przypadku jakies aminokwasy, jakims niewiarygodnym przypadkiem polaczyly sie w proteiny, jakims nastepnym niewiarygodnym przypadkiem niewiarygodnie powstale proteiny zebraly sie tak jak w prymitywnej komorce(a stad daleko jeszcze do zycia), to czastki te z ogromna latwoscia mogly sie rozpasc pod wplywem tlenu w atmosferze, promieniowania slonecznego, badz wielu innych jeszcze skladnikow. Nie rozumiem jak ludzie moga wierzyc w te nieustajace ciagi niewiarygodnych przypadkow. Do tego trzeba albo bardzo duzej wiary, albo duzej ignorancji. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 18:45 > Sama piszesz "długi okres czasu - wręcz niewyobrażalnie długi". Najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Badania dowodzą, że dla człowieka (przeciętnego zaznaczam) okresem trudnym do wyobrażenia jest 100 lat. Tylko dlatego użyłam sformułowania 'niewyobrażalnie długi'. Przeczytaj moją wypowiedź raz jeszcze z uwzględnieniem wyjaśnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 20:49 > Najwyraźniej źle mnie zrozumiałeś. Badania dowodzą, że dla człowieka > (przeciętnego zaznaczam) okresem trudnym do wyobrażenia jest 100 lat. Tylko > dlatego użyłam sformułowania 'niewyobrażalnie długi'. Przeczytaj moją > wypowiedź raz jeszcze z uwzględnieniem wyjaśnienia. ---------------------------------------------- Twoja wypowiedz jest wyjatkowo nie precyzyjna. Powolujesz sie na wzgledne poczucie czasu, piszesz o miliardach lat ewolucji. Tymczasem wiek chocby naszego slonca szacowany jest dosyc precyzyjnie na okolo 4,6 mld lat. Wiec gdzie te miliardy lat ewolucji, skoro nasze slonce ma tylko 4,6 mld lat? Czyzby ewolucja zaczela sie jeszcze zanim powstalo slonce i nasz uklad planetarny? Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 21:53 Wcale nie piszę o miliardach lat ewolucji. Czytanie ze zrozumieniem? A może chęć przeczytania tego, co się chce, żeby było napisane? I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 22:11 Hmm... a przyszło Ci może przypadkiem zupełnym do głowy, że powstanie życia na Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat? ------------------------------------------ Kto to napisal? Prosze sie nie osmieszac. > I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu. ------------------------------------------ Czy to ostateczny dowod ewolucji? Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 18:52 > Kto to napisal? Prosze sie nie osmieszac. Jeżeli dla Ciebie moje stwierdzenie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że 'ewolucja to miliardy lat', to myślę, że nie mamy o czym dyskutować, bo z moich wypowiedzi odczytujesz to, co chcesz, żeby było w nich napisane, a nie to, co rzeczwyście jest. W tym kontekscie Twoje kreacjonistyczne poglądy są w pełni uzasadnione - zobaczyć w faktach to, co chce się, żeby w nich było... Bardzo wygodne. > > I tak uważam, że dyskusja jest oderwana od tematu. > ------------------------------------------ > Czy to ostateczny dowod ewolucji? Nie, to luźna uwaga. W swoim zaperzeniu i negacji poglądów innych niż Twoje sięgasz szczytów. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 19:15 Szanowna Pani, posluguje sie pani slowami, ktorych pani nie rozumie, nastepnie stwierdza pani, ze nie to miala na mysli. Nie widze w swojej argumentacji zadnego zaperzenia, tylko logike, czego nie da sie powiedziec o pani wypowiedziach. Prosze sie tu nie unosic swietym oburzeniem, tylko nauczyc jasno formulowac swoje mysli. Nie neguje niczyich pogladow tylko staram sie udowodnic brak ich logiki. Osmielam sie niezgodzic z oficjanie panujacym pogladem, ze ewolucja miala miejsce i uzasadniam to konkretnymi przykladami. > zobaczyć w faktach to, co chce się, żeby w nich było... Bardzo wygodne. ----------------------------------------- Wlasnie temu sie sprzeciwiam, jezeli pani jeszcze tego nie zauwazyla. Wszyscy ewlucjonisci sa tak zaslepieni swoja teoria, ze wszedzie dopatruja sie potwierdzenia swojej teorii, nawet jezeli fakty wciaz jej przecza. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 21:25 Szanowny Panie, czy według Pana stwierdzenie, że 'powstanie życia na Ziemi to miliony, jeśli nie miliardy lat?' jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że 'powstanie życia na Ziemi to miliardy lat'? Pana wypowiedzi to sugerują. W związku z powyższym uważam, że nie mamy o czym dyskutować, bo Pan po prostu nie potrafi czytać ze zrozumieniem. I nie unoszę się świętym oburzeniem, tylko stwierdzam fakty. Każdy mierzy innych według siebie? Pan może by się uniósł, ja nie. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 22:03 Chyle czola przed pani krasomowstwem i poezja wypowiedzi. Przyznaje, nie potrafie zglebic sedna pani prznikliwych przemyslen, ktorymi raczyla pani mnie zaszczycic. Przepraszam za swoja ignorancje. Coz, nie kazdy obdarzony jest tak wysokim poziomem inteligencji, aby pani dorownac. Obiecuje usilnie pracowac nad czytaniem ze zrozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 29.03.06, 22:44 My tu sobie gadugadu , a w miedzyczasie zmarl Stanislaw Lem , taki mi sie trafil cytacik "Stany Zjednoczone, jak powiedział kanadyjski premier Paul Martin, to gigant bez głowy. Prezydent Bush ma bowiem tę właściwość, że jest głupi. Świadczy o tym choćby fakt, że wystąpił przeciwko teorii ewolucji na rzecz tzw. inteligentnego projektu, w którym chodzi o to, że nie wiadomo, o co chodzi. Cała jego administracja forsuje tę idiotyczną teorię, ale im po prostu brakuje rozumu." Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 21:04 Moze maly przykladzik? Wielka nadzieja kosmologow, astronomow - teleskop Hubble'a, mial odkryc wiek wszechswiata, udowodnic teorie Big Bang i sam nie wiem co jeszcze, i co? NIC! Wielkie zaskoczenie, rozczarowanie. Okazalo sie, ze nawet najodleglejsze galaktyki sa w pelni uformowane. Naukowcy rozpoczynaja nowe spekulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 boże jaka żałośc :-) 10.01.07, 00:05 Wspólczesne badania prof Giertycha nad rozmiarami arki noego? Smok wawelski jako dinozaur? ubawiłem sie, tak jak i znajomy biolog którego spytałem o zdanie :-) Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 11:04 Z wypowiedzi twojej mniemam, ze mam do czynienie z kims kto sie "zna" na temacie, wiec jako do 'eksperta' skieruje moje pytanie i chcialbym zostac oswiecony. Homoseksualizm to jest konstrukcja psycho-biologiczna. Ta sama z siebie konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy, popdobnie jak konstrukcja heteroseksualna. Jedynym wyznacznikiem prawidlowosci zwiazku doroslych osob jest ich wzajemna milosc, szacunek. Nikt przeciez nie bedzie nikomu zagladal do lozka co robi i z kim. Mnie to tez nie obchodzi, co kto robi z kim. Moje pytanie jest jednak nastepujace, gdzie lezy granica kiedy zwiazek jest prawidlowy (normalny), a kiedy nieprawidlowy. Zalozmy, ze mamy dwie siostry, ktore bardzo sie kochaja i chca ze soba obcowac seksualnie. Sa dorosle, kochaja sie nawzajem, czy jest cos zlego w ich milosci? Posuwajmy nasze granice moralnosci dalej, czy matka moze kochac sie ze swoja corka? Obie dorosle, kochaja sie nad zycie. Przekroczmy nasza seksualnosc jeszcze dalej, czy ojciec moze wspolzyc z corka, albo matka z synem, a moze brat z siostra? 1/nikt im do lozka zagladac nie bedzie. 2/nikomu krzywdy nie wyrzadzaja. 3/kochaja sie. 4/taka maja konstrukcje psycho-biologiczna. 5/nasze uczucia sa jedynym wyznacznikiem co jest dobre a co zle. Prosze o odpowiedz, czy jezeli lesbijki sa rodzenstwem, to ich milosc jest normalna? Gdzie jest granica? Dlaczego ogol spoleczenstwa ma narzucac im swoje normy moralne i stwierdzac, ze to jest zle? Prosze osobe, ktora sie na tym zna o wyjasnienie. Moze nawet zmienie swoje poglady. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:25 > Zalozmy, ze mamy dwie siostry, > ktore bardzo sie kochaja i chca ze soba obcowac seksualnie.Sa dorosle,kochaja > sie nawzajem, czy jest cos zlego w ich milosci? Posuwajmy nasze granice > moralnosci dalej, czy matka moze kochac sie ze swoja corka? Obie dorosle, > kochaja sie nad zycie. Przekroczmy nasza seksualnosc jeszcze dalej, czy ojciec > moze wspolzyc z corka, albo matka z synem, a moze brat z siostra? Miales ochote kochac sie fizycznie ze swoja matka, czy raczej ze swoja corka? A moze z synem? Naprawde sprawia Ci przyjemnosc takie medrkowanie? Rodzic jest po to zeby bezinteresownie kochac swoje dziecko, wychowac je i przygotowac do samodzielnego zycia. Rodzic kochajacy sie z dzieckiem fizycznie bardzo je krzywdzi. Bardzo! Czy takie rzeczy trzeba ludziom tlumaczyc??? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:27 prosze czytac ze zrozumieniem, potem odpowiadac na post. Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:29 > prosze czytac ze zrozumieniem, potem odpowiadac na post. przeczytaj lepiej sam swoj post Medrcu od siedmiu bolesci. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:32 Nie podejmuje dalszej dyskusji, bo widze, ze nie starcza Ci inteligencji. Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40 > Nie podejmuje dalszej dyskusji, bo widze, ze nie starcza Ci inteligencji. Wcale nie chce z Toba dyskutowac. Apeluje jedynie o rozsadek! Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:40 serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3234309.html no np w tym artykule , brat chcial to robic z bratem ,hmmm blizniakiem.. Anais Nine robila to z bratem i ojcem , zycie pisze najlepsze scenariusze, niektore malo roztropne jednostki chca przekraczac tabu , jak je powstrzymac to dopiero zagadka.. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:44 to bylo do cetriolo ... Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 01:14 Przeczytalem teraz ten artykul, przychodzi mi do glowy rowniez ksiazka Maxa Frischa pt. Homo Faber, o romansie miedzy ojcem i corka, gdy jeszcze nie wiedzieli ze tymi dla siebie sa. Szczerze mowiac nie wiem co powiedziec, sa to sytuacje tak nietypowe ze ja odpadam, jedyne co mi przychodzi do glowy to ze Ci ludzie (brat-brat, ojciec-corka) byli sobie ciagle obcy. Fakt, zycie pisze rozne historie, pytanie dlaczego od razu trzeba je oceniac? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:45 No tak, ale ja sie pytam o granice. Relatywizm ktorym posluguja sie obroncy normalnosci homoseksualizmu, obraca w niwecz wszelkie normy. Gdzie zatem jest granica, ktorej nie wolno przekraczac, albo jak daleko tzw. swiatowe autorytety bede przesuwac te granice. Do czego dojdziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 28.03.06, 00:54 nie rozdzierajamy szat , przeciez juz kultura grecka byla przesiaknieta homoerotyzmem , kobietami pogardzala, uchodzilo za dobry ton miec chlopca kochanka. Starozytny Rzym z Kaligula i Neronem toz to czysta zgroza, a ci faronowie i malzenstwa rodzenstwa. Przeszlo minelo . Odpowiedz Link Zgłoś
premier.z.krakowa Widzieliście ulotki jakie rozdają pedały dzieciom 28.03.06, 00:58 Oglądał ktoś program "warto rozmawiać" Przecież tym zboczeńcom przewraca się kompletnie w głowach. Dlaczego oni zawężają słowo tolerancja do postaw homoseksualnych. Oni chcą promować postawy homoseksualne w szkołach. Wybiórcza nazywa zakaz występów zboczeńców w szkole zamachem na wolność słowa. Pan Biedroń twierdzi że ulotki które należy rozdawać dzieciom w szkołach powinny być atrakcyjne, ciekawe, namawiać i zachęcać do pewnych postaw oraz uczniowie powinni jak najwięcej z nich zapamiętać i stosować. Czytaliście jakie obrzydliwości w tych ulotkach są napisane(np. o przyjemnościach z wydalaniem kału i moczu na siebie). I to są te wolności jakie się zabrania promować w szkołach. To ja też jestem za brakiem takiej wolności i cenzurą. Niech Ci tolerancyjni redaktorzy z wybiórczej i homo polecą sobie na inną planetę, tam otworzą swoje szkoły i edukują się. Ja chcę tolerancji dla moich poglądów i wychowywać swoje dzieci według moich wartości a nie zboczonych ludzi którzy zachwalają lizanie odbytu kolegi najlepiej ubrudzonego kałem. Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:44 "Homoseksualizm to nie sa poglady, plorg. To jest konstrukcja psycho- biologiczna. Ta sama z siebie konstrukcja nie wyrzadza nikomu krzywdy, popdobnie jak konstrukcja heteroseksualna. W odroznieniu od pogladow Kaczynskiego. Nie ma zatem po co jej zwalczac. Barkis jest ojcem godnym szacunku - bo wyraza sie o swej rodzinie tak jak kazdy z nas chcialby aby o nim sie wyrazano. Jego corka Zosia i jej partnerka Helen sa osobami godnymi szacunku - zaadoptowanie dziecka z powaznym problemem jest tym czynem, ktory we mnie wzbudza bardzo gleboki szacunek. Co natomiast wiemy o tych tu na forum, ktorzy pierwsi rzucaja kamieniem poza tym, ze nie przyswoili podobno uniwersalnej lekcji bibliojnej - nie sadz abys nie byl sadzony? Czy sa to osoby godne szacunku? Czy Bog Wszechmogacy naprawde przejmuje sie z kim my chodzimu spac - z kiebieta czy mezczyzna? Czy nie jest moze tak, ze Bog Wszechmogacy przejmuje sie wylacznie JAKOSCIA naszych stosunkow z innymi? Czy gotowi jestesmy okazywac im milosc i milosierdzie, zrozumienie i wsparcie, czy gotowi jestesmy z nimi dzielic sie owocami wlasnej pracy oraz zasobami wlasnego serca? Jesli Bog istnieje - co do czego nie ma 100-procentowej pewnosci - to nie popiera chyba takich chrzescijan jak ojciec Rudzylk czy Bracia Kaczysnscy. Pewnie patrzy na nich i mysli: Chlopcy, zajmijcie sie wlasna dusza najpierw, a potem bedziecie naprawiac duszyczki innych. " czy wiesz ze bluznisz? co do adopcji tych dzieci. jest niemal ok, gdyby nie to ze sa dwie mamusie a nie tatus i mamusia co do rydzyka i kaczynskiego - co ma dupa do chalupy rozumiem ze wiekszosc spoleczenstwa ma zal i zlosc do tych postaci ale to juz jest nudne gdy niemal w kazdym temacie pojawiaja sie te postaci.... co do sadzenia...nikogo nie sadze...daje tylko informacje czy ktos ja pojmie i uzyje to juz jego interes. takze odroznij sadzenie od informowania, zwracania uwagi..daleko mi do sadzenia...bardzo daleko Bog wszechmoagacy bardzo sie "przejmuje" kto z kim sypia i dlaczego...jest to kwestia jednego z Praw...tak samo go to obchodzi jak to czy ktos kogos szanuje badz nie lub okrada lub nie... Prawo jest Prawem...i jest po to by budowac a nie tworzyc sytuacje doprowadzajace do destrukcji... Sandra www.rozmowy.all.pl Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:45 Dear barkis, daleko mi do tego by swoja Prawde wymyslac i ja rozpowszechniac... z prawdami , prawami i racjami jest tak, ze one sa mozna sie za nimi opowiedziec madz nie... Homoseksualizm nie jest wlasciwy i nie pisze ze tak jest wedlug mnie, tylko ze jest to po prosu z Góry ustanowione...czy to sie podoba mnie i innym czy nie... tak czy siak dzieluje za kulturalna odpowiedz-wypowiedz pozdr. Sandra Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 15:46 a te mamusie podziwiam za spokoj i za to ze potrafi kochac nadal swoja corke...to jest milosc! Sandra Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:09 promoartes napisał: > Homoseksualizm nie jest wlasciwy i nie pisze ze tak jest wedlug mnie, tylko ze > jest to po prosu z Góry ustanowione...czy to sie podoba mnie i innym czy nie... A możesz sprecyzować, co to jest ta 'Góra'? Jeśli chodzi Ci o Boga - obojętnie jakiej religii, to jest to już w pewnym sensie narzucanie poglądów. Ja na przykład jestem ateistką. Nie wierzę w Boga, nie wierzę też w Szatana. Wierzę w zło i dobro, które jest w ludziach - i tylko od człowieka zależy, czy jest zły czy dobry (to oczywiście spore uproszczenie; nie ma czerni i bieli, są odcienie szarości). Mnie ta Twoja 'Góra' nie przekonuje; uważam, że każdy człowiek powinien miec prawo do życia zgodnie z samym sobą, o ile nie krzywdzi innych. Odpowiedz Link Zgłoś
chihiro2 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:19 Czy chcesz powiedziec, ze cokolwiek, co jest z Gory (jakiej gory?) ustalone jest wlasciwe? A gdzie Twoje wlasne rozumowanie, sumienie, uczucia itp.? Jestes owieczka w stadzie, co slucha pasterza i podaza za reszta satda bezmyslnie? Bo tak jasno wynika z Twojich wpisow. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:41 > Czy chcesz powiedziec, ze cokolwiek, co jest z Gory (jakiej gory?) ustalone > jest wlasciwe? A gdzie Twoje wlasne rozumowanie, sumienie, uczucia itp.? Jestes ---------------------------------------------------- Ta gora, to wlasnie sumienie. Prawda zapisana w naszych sercach, ktora podpowiada co dobre, a co zle. Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego postepowania. Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie (nazwij jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj. Nie widze tu nic bezmyslnego. Poslugiwanie sie wlasnym sumieniem jest procesem jak najbardziej myslowym. Mozna oczywiscie nagiac swoje sumienie (lub swoja seksualnosc jak w artykule), zgodnie z potrzeba i na wlasna wygode. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 16:55 Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego > postepowania. > Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie (nazwij > jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj. To jest bardzo kiepska argumentacja,biorac pod uawge, ze kieujemy się głownie uczuciami. Z miłości mozna oddać komus swoją nerkę, albo wyciągnąć go z szalejącego pożaru , chociaż rozsądek podpowiada, zeby tego nei robic, bo samemu mozna zginąć albo druga nerka moze nam kiepsko działać . Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:14 Rozsadek to nie sumienie. Utozsamianie tych pojec to kiepska argumentacja. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:30 Nie wiem, co w takim razie ma sumienie do gniewu - to nei sumienie, ale rozsądek hamuje w gniewie, więc twoja argumentacja jest równie kiepska. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:01 > Nie wiem, co w takim razie ma sumienie do gniewu - to nei sumienie, ale > rozsądek hamuje w gniewie, więc twoja argumentacja jest równie kiepska. ----------------------------------------------- To, ze nie rozumiesz to jeszcze niczego nie dowodzi. Kierowanie sie wylacznie emocjami (milosc, nienawisc, smutek, radosc itp. itd.), nie jest gwarantem wlasciwego postepowania. Emocje moga przynosic pozytywne albo negatywne motywacje w naszym zyciu, dlatego potrzebujemy jakiegos punktu odniesienia - bazy na ktorej budujemu nasza wizje swiata. Kazdy z nas ma w sobie zapisane prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle. Emocje moga przyslaniac zarowno glos sumienia jak i glos rozsadku. Sumienie to cos co kazdy ma wrodzone, niezaleznie od miejsca urodzenia, narodowosci, koloru skory, a rozsadek jest rzecza nabyta i napietnowana srodowiskiem, wychowaniem i wszelkimi doswiadczeniami zyciowymi. Odpowiedz Link Zgłoś
cailith_18 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 18:23 > Kazdy z nas ma w sobie zapisane > prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle. [...] > Sumienie to > cos co kazdy ma wrodzone, niezaleznie od miejsca urodzenia, narodowosci, > koloru skóry [...] Mylisz pojęcia. Prawo naturalne to nie jest to samo co sumienie. Sumienie jest kształtowane przez kulturę, religię, społeczeństwo i religię od urodzenia, natomiast prawo naturalne jest wrodzone i właściwe każdemu człowiekowi, gdyż wynika poniekąd z instynktu samozachowawczego i tego, że homo sapiens sapiens jest gatunkiem społecznym. Zanim się wypowiesz, to zorientuj się, o czym piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:17 = Emocje moga przynosic pozytywne albo negatywne > motywacje w naszym zyciu Chyba tworzysz jakąś alternatywną psychologię, bo w zyciu wszystkich innych motywacje nie są etyczne, wiec nie dzielą sie na pozytywne i negatywne, aw Twoim - jak najbardziej Motyawcja to po prostu ogól czynników pobudzających do działania, wpływających na jego kierunek i intensywnośc, i nie ma nic wpólnego z etycznym dzieleniem na dobre złe,pozytywne , negarywne. Jeśli juz to emocje mozesz tak dzieć, ale na pewno nie motywacje. Kazdy z nas ma w sobie zapisane > prawo naturalne, sumienie, dzieki ktoremu wiemy co jest dobre a co jest zle. Nie kazdy i nie ma prawa naturalnego . W kulturze europejskiej życie jest najważniejsze, stąd jeńcy , w kulturach azjatyckich bycie jeńcem to hańba, dlaetgo lepiej umrzeć niż iść do neiwoli. Juz samo to przeczy istnieniu czegos takiego , jak prawo naturalne, bo niby co by to miało być? Czy natura jest etyczna i ma sumienie? Farsa. Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:59 "Uczucia nie sa wyznacznikiem slusznego postepowania." Zgadzam sie z tym...wiekszosc osob postepuje ze wzgledu na uczucia i dlatego tak trudno sie z tym zgodzic...wyjsc z tego...jest po prostu wygodniej robic tak jak sie czuje a nie tak jak powinno sie czynic... dla mnie uczucia, tzn. ja to nazywam stanami psychicznymi...nie sa wyznacznikiem, owszem bywaja one sluszne i wtedy jest ok, natomiast ponad uczuciami stoja wyzsze wartosci. Z miloscia jest tak, ze jeszczed trzeba wiedziec czyma jest ta Milosc...jak sie przejawia i jak ja okazywac...dla mnie kochac to znaczy czynic innym dobrze... tu jest ciekawy tekst o Milowaniu: "Zastanawiałem się nad tym, co to jest owo miłowanie, o którym na forum niniejszym wypowiadamy się od dwóch już lat. Według mnie miłować, oznacza obdarzać innych tym, co sami uważamy za właściwe dla siebie, czym siebie obdarzamy i chcemy aby nas obdarzano. Miłowanie więc, to czyny które są pożyteczne dla siebie i innych. " (31) Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie! (32) Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. (33) I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. (Łk 6.31-33) Sens tej krótkiej nauki Chrystusa można spotkać też w powiedzeniu: " To otrzymujesz, co dajesz" Bo takie jest Prawo. I każdy czyniąc cokolwiek, doświadcza tego właśnie co czyni. Miłość nie jest skurczem mięśnia, który często można poczuć na widok pożądanej ( niekoniecznie kochanej) osoby. Kochać więc, to znaczy czynić innym to, co jest właściwe. I stąd też można wyciągnąć wnioski o priorytetach miłowania. Najpierw należy dowiedzieć się co jest właściwe i potrzebne dla Siebie Samego, i siebie tym obdarzyć. Później dopiero, kiedy wiemy co jest dobre dla siebie, można kochać ( obdarzać podobnym) bliźniego. Taki zaś akt właśnie jest Miłością do Boga, ponieważ jest to wypełnianie Jego Prawa. Celem przypowieści ( Łk.10.30-37) jest wyjaśnienie kto to jest bliźni. Jak się dowiadujemy, bliźnim okazał się samarytanin niosący pomoc napadniętemu przez zbójców. Można zadać pytanie, dlaczego poszkodowanemu nie udzielił pomocy ani kapłan który zobaczył go i minął ani też lewita ( również zobaczył go i minął). Zaś samarytanin : „ Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko;” Więc czym było to wzruszenie, które spowodowało odmienne zachowanie samarytanina? Samarytanin potrafił współczuć i wyobrazić sobie obraz swojego losu w podobnych okolicznościach. Zaś wzruszenie, współczucie; jest uczuciem potrzeby uczynku, ponieważ sam w podobnych okolicznościach chciałby ( samarytanin) takiej pomocy doświadczyć, więc okazał swoje MIŁOsierdzie. Zachowanie takie jest zgodne z przykazaniem „ To czyńcie innym, co chcecie aby wam czyniono” W przypowieści tej nie ma bezpośrednio mowy o tym, jak należy się obchodzić z nieprzyjaciółmi, chociaż zbójcy byli nieprzyjaciółmi, przynajmniej dla poszkodowanego. O tym, że należy miłować nieprzyjaciół jest napisane w przypowieściach „Miłość nieprzyjaciół” ( Łk.6.27-36); oraz Prawo odwetu (Mt.5.38-42) i Miłość nieprzyjaciół (Mt.5.38-48 ) i te przypowieści przytaczam : Prawo odwetu (Mt.5.38-42) (38) Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! (39) A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! (40) Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! (41) Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! (42) Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Miłość nieprzyjaciół (Mt.5.38-48 ) (43) Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. (44) A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; (45) tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (46) Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? (47) I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? (48) Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Jak w takim razie miłować zbójców, którzy okradli, ogołocili i zadali dotkliwe rany? Co czuje tak potraktowany człowiek ? Na pewno nienawiść. Ale nienawiść tę należy skierować na czyny zbójców a nie na ludzi. Jeśli nienawiść pokrzywdzony skieruje na ludzi, wtedy dokona odwetu, krwawej wendetty i powiększy tym sposobem zło. Trudno, aby w tym momencie czuł komfort i przeżywał przyjemne emocje. Jak więc może kochać swoich oprawców, leżąc poniżony, pokrwawiony i nieprzytomny z bólu? Może tego dokonać właśnie mając w nienawiści takie czyny jakimi doświadczyli go zbójcy. Więc kochanie ludzi to nie są uczucia, lecz czyny skierowane do nich. Jeśli czyny są właściwe ( miłosierne), pojawić się wtedy może też odpowiadający tym czynom korzystny stan psychiczny, korzystne i przyjemne uczucie; Taki stan emocjonalny może wywołać stałe upodobanie do powtarzania podobnych, korzystnych czynów tak w darczyńcy jak i w obdarowanych, czego sobie i wszystkim czytelnikom życzę. Słońce tak samo świeci mnichowi, kupcowi, złodziejowi i kurtyzanie. To jest dopiero MIŁOŚĆ. " www.rozmowy.all.pl/index.php?option=com_minibb&action=vthread&forum=3&topic=15 Pozdrawiam Sandra Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 19:24 > Zgadzam sie z tym...wiekszosc osob postepuje ze wzgledu na uczucia i dlatego > tak trudno sie z tym zgodzic...wyjsc z tego...jest po prostu wygodniej robic > tak jak sie czuje a nie tak jak powinno sie czynic... A skąd wiesz, czy tak jak sie czuje, to nie tak, jak powinno się czynić ? I skąd wiesz, jak powinno się czynić, skoro nie tak jak się czuje? >...uczucia nie sa > wyznacznikiem, owszem bywaja one sluszne i wtedy jest ok, natomiast ponad > uczuciami stoja wyzsze wartosci. A skad wiesz, kiedy są słuszne i jest ok, a kiedy sa niesłuszne i kiedy nie jest ok? A co jest wyznacznikiem? A co to sa wartości wyższe stojce ponad uczuciami? Skąd wiesz, ze akurat w jednym wypadku uczucia są ok i można w zgodzie z nimi postępować , a w innym wypadku nie sa ok i wartości wyzsze stoją nad nimi? Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 20:45 Jest Prawo...Dekalog...stosuj sie do niego czy chesz tego czy nie doprawdy Twoje pytania sa dziwne...jak mozna nie wiedziec jak czynic? chocby nie znac "podstaw" czy uwazasz ze slusznie jest zabijac? czy uwazasz ze slusznie jest zdradzac? czy uwazasz ze slusznie jest obgadywac? czy uwazasz ze slusznie jest przekraczac predkosc gdy jest jej ograniczenie? czy uwazasz ze slusznie jest nie placic podatku? czy uwazasz ze slusznie jest naduzywac alkoholu? ...mozna tak wymieniac bez konca... w tych sytuacjach stany psychiczne moga byc rozne... chocby ostatnie...panstwo nasze jest jakie jest...od podatkow glowa boli...ale nalezy placic i juz... Sandra www.rozmowy.all.pl Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 21:39 Widze, ze nie jesteś w stanie odpowiedzieć na żadne z moich pytań, więc stosujesz metodę odpowiadania na nie zadane pytanie...czyli nie na temat. Powtarzam: Co to są watości wyższe niż uczucia? Czy jesli kierujesz sie uczuciami, to znaczy, ze nie kierujesz się dekalogiem i zadnymi zasadami? Czy nie istnieje moralnośc poza dekalogiem i religią chrześcijańską ? Co ma stan psychiczny do uczucia, skoro stany psychiczne są dwa - poczytalny i niepoczytalny? Co to wszystko (np. teza - czy uważasz, ze słusznie jest zabijać?) ma wspólnego z dwoma dziewczynami mieszkajacymi ze soba i ich matka ? Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:07 > Co to są watości wyższe niż uczucia? ---------------------------------------- moralnosc > Czy jesli kierujesz sie uczuciami, to znaczy, ze nie kierujesz się dekalogiem i > > zadnymi zasadami? ---------------------------------------- stany emocjonalne to nie zasady, aczkolwiek moga byc rowniez uczucia etyczne. > Czy nie istnieje moralnośc poza dekalogiem i religią chrześcijańską ? ---------------------------------------- istnieje prawo naturalne, ktore pokrywa sie z dekalogiem, albo dekalog wywodzi sie z niego. > Co ma stan psychiczny do uczucia, skoro stany psychiczne są dwa - poczytalny i > niepoczytalny? ---------------------------------------- O? ...czyzby jakas nowa psychologia? > Co to wszystko (np. teza - czy uważasz, ze słusznie jest zabijać?) ma > wspólnego z dwoma dziewczynami mieszkajacymi ze soba i ich matka ? ---------------------------------------- mieszkanie wspolne nie ma nic, ale kontakty homoseksualne sa niemoralne tak samo jak niemoralne jest zabijanie. Odpowiedz Link Zgłoś
orys100 Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 27.03.06, 19:15 > > Co to są watości wyższe niż uczucia? > ---------------------------------------- > moralnosc czy Pani Dulskiej też? ;-)) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 22:32 trudno mi odpisywac na Twoje posty...bo pojmowanie prez Ciebie tego o czym pisze jest zadne po prostu nie rozumiesz moich slow, sensu tresci... kierowanie sie uczuciami/stanami psychicznymi nie wyklucza prestrzegania Prawa...a raczej odwrotnie...bo grunt by Prawo wypelniac a czy sie z tym dobrze czujesz czy nie to inna para kaloszy zycze Ci bys postepowal wlasciwie i dobrze sie z tym czuł stanow psychicznych jest od groma...Twoja klasyfikacja potwierdza ze nie rozumiesz o czym pisze... Po pierwsze jest Prawo...np. szacunek do drugiej osoby...czy to sie komus podoba czy nie szacunek nalezy sie kazdemu... Dekalog to zbior Praw, nie interesuje mnie czy ktos lubi te prawa, czy mu sie podobaja czy nie, wazne aby je przestrzegał... wedlug Wiedzy, ktora poznaje nie jest wlasciwe by dwie kobiety ze soba "wspolzyly", nie bronie tego. te dziewczyny czynia tak bo taki maja stan psychiczny. Prawo jest inne, gdyby tak nie bylo to kobieta zapladnialaby kobiete. oczywiscie gdy mezczyzna jest z kobieta [maz i zona] rowniez wystepuja tu uczucia/stany psychiczne, ale jest to zwiazek wlasciwy... zapewne i tak nie zrozumiesz sensu tego co napisalam bo dla Ciebie jest to zlepek slow bez wiekszego znaczenia. masz swoj dekalog, swoje pojmowanie tej rzeczywistosci...zatem kontynuuj te droge...czas pokaze gdzie zajdziesz Pozdrawiam Sandra www.harmonny.pl Odpowiedz Link Zgłoś
promoartes Re: Dear Sandra. Nie istnieje Prwada, tylko prawd 26.03.06, 17:41 "Np. w gniewie ktos moze chciec zabic innego czlowieka, gora - sumienie (nazwij > jak chcesz), podpowiada nam, nie zabijaj. Nie widze tu nic bezmyslnego" No a Prawo? Nie zabijaj...to jest taka ciekawa kwestia miedzy Prawem a sumieniem...mysle sobie ze to nasze sumienie jest jakos ksztaltowane...ale wiadomo kazdy ma inaczej... Mnie sumienie podpowiada oczywiscie: nie zabijaj/szanuj zycie; nie zdradzaj/badz wierna... znam osoby rozne, jedna np. robi rozne przekrety w interesach, zdarzylo jej sie zdadzic zone...niedawno mowi ze analizowal swoje zycie i uwaza ze jest czysty... takze te sumienia bywaja dziwne...:-) ale nie mnie oceniac... ja wierze w istnienie Boga, jestem dowodem istnienia Najwyzszego jak kazda inna osoba na tym forum...czy to sie podoba mnie i innym czy nie... jesli ktos mowi inaczej...no to jest ateista...ale czy sprawia ze w ten sposob nie pochodzi od Boga? To sumienie to kwestia Swiadomosci...jak ktos nie chce sie rozwijac, poszerzac jej no to zaczyna sie wlasnie naginanie...no bo mi zrobisz jak ja bede mowil/sadzil/robil inaczej...a ja odpowiadam robcie jak chcecie...po to rozmawiam na roznych forach aby dac informacje...co kto z nią zrobi..jego sprawa Sandra www.rozmowy.all.pl Odpowiedz Link Zgłoś
euroronin Nie istnieje Prwada ??? ha, ha, ha 28.03.06, 16:00 barkis napisał: > Kazdy, kto uwaza, ze istnnieje Prawda, jest czlwoiekiem niebezpiecznym dla > otoczenia. Bo naprawde sa tylko prawdy. Moja prawda, Twoja prawda, Jest (jego) prawda, czyli Galileusza o grawitacji i Kowalskiego (moja) prawda, że - manowicie - grawitacji nie ma i nigdy nie było. Skoro tak, to Kowalski powinien swoją prawdę przetestować osobiście, skacząc np. z okna swojego pokoju na 10 piętrze. Wszak lubimy mieć pewność. :) Twój błąd polega na myleniu ontologii z teorią poznania. No ale to postmodernizm, a postmoderniści jak wiadomo nie znają tradycji filozoficznej. Sorry, ale te popłuczyny po postmoderniźmie, o których piszesz z tak śmiertelną powagą, to w końcu nic nowego. Co jakiś czas pojawiają się tzw. filozofie iracjonalne. Pojawiają się po czym znikają, zostaje po nich zażenowanie. Przed postmodernizmem był egzystencjalizm. Kto o tym pamięta, co z tego zostało? Intelektualne mody to jak stare ciuchy na strychu, wyrzucić może i szkoda, ale wracać do nich nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
bobidrab Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 26.03.06, 16:36 Kazdy buduje swój świat i zawsze wychodzę z założenia : że trzeba żyć w taki sposób żeby każdego ranka bez skrępowania spojrzeć w lustro i zobaczyć w nim człowieka - siebie ! To jest wybór tej osoby i szanuję jej decyzję ! Bo z braku tolerancji do nienawiści jest bardzo cienka nić ! Odpowiedz Link Zgłoś
bobidrab Tolerancja/Nienawiść 27.03.06, 22:06 większość tych wypowiedzi na forum to brak rozumienia drugiego człowieka .... Odpowiedz Link Zgłoś
skin-pl Re: Tolerancja/Nienawiść 28.03.06, 14:21 a wg mnie to jest brak zrozumienia dla tragedii tej dziewczyny która się pogrąża a ona sobie z tego nie zdaje sprawy Odpowiedz Link Zgłoś
pavlikmedvid To sluchacze RMaryja nosza tatuaze?! 26.03.06, 21:04 A poza tym, o ile mi wiadomo, p. Kinga Dunin ma syna, a nie corke! - - - Ciekawe, kto pelni dyzur w torunskiej Szkole wielebnego o. Tadeusza i uzywa tanich chwytow w walce o katolickie oblicze tej Ziemi. Niepelnosprawni? Odpowiedz Link Zgłoś
ksiaze-ciemnogrodu skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lansować? 27.03.06, 16:51 kolejny artykuł w GW lansujący seksualną patologię! tej dziwczynie potrzeebny jest lekarz i to nie jeden a kilku o róznych specjalnosciach! (seksuolog i psychiatra)TEJ DZIEWCZYNIE TRZEBA POMÓC A NIE ROBIĆ Z NIEJ MĘCZENNICĘ! GW wyrządza oblrzymią krzywdę takim osobom bo odbiera nadzieje na powrót do normalnosci na wyleczenie sie. Przecież to jest jawna kpina przeciw obyczajności przeciw ładowi społecznemu! Sodomia i Gomoria! to są obąkańcze idee które nasz naród mogą doprowadzić na skraj upadku! nie będzie nam kryminogenno obyczajowy półświatek narzucał większosci normalnego społeczeństwa narzucał swych poronionych pomysłow! Dość tego! skłądam do prokuratury na GW o popełnienie przestępstwa przeciw bezpieczeństwu publicznemu....dosyć tej deprawacji dosc eksperymentów seksualnych! Odpowiedz Link Zgłoś
ginusia Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 18:21 ksiaze-ciemnogrodu napisał: > kolejny artykuł w GW lansujący seksualną patologię! tej dziwczynie potrzeebny > jest lekarz i to nie jeden a kilku o róznych specjalnosciach! (seksuolog i > psychiatra)TEJ DZIEWCZYNIE TRZEBA POMÓC A NIE ROBIĆ Z NIEJ MĘCZENNICĘ! > Nikt nie robi z nikogo meczennicy, zapewniam Cie, ze przyjemnosc z przebywania z kobieta jest rowna tej z przebywania z mezczyzna!!! tylko do tego trzeba troche ciekawocsi zycia, tolerancji, tego wszystkiego co Tobie brak :). Odpowiedz Link Zgłoś
o90 z kobieta to pestka. sprobujcie z Koza 27.03.06, 21:08 przyjemnosc z przebywania z Koza jest wieksza od tej z przebywania z mezczyzna lub kobieta tylko do tego trzeba troche ciekawocsi zycia, tolerancji, tego wszystkiego co Tobie brak :). Odpowiedz Link Zgłoś
asimek Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 22:05 Cóż za ciekawość świata! A zwierzątka? Też być może dają dużo satysfakcji. Sparwdziłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
ksiaze-ciemnogrodu ciekawość to pierwszy stopień do piekła 31.03.06, 17:03 Poza tym dobrze wiesz że nie chodzi tu o samo przebywanie z kimś, tu chcodzi o patologiczne związki seksualne...ci wszyscy co trwają w związkach jednopłciowych poprzewracało się w głowach i eksperymentują ze wszystkim z czym sie da i stąd m.in takie oto związki...moim zdaniem przyczyną tego moze być... zwyczajna nuda... z nudów potrafią do łba niesamiwite rzeczy strzelić... jednoplciowe związki to jedna z tych własnie rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult skandal? 27.03.06, 20:03 Ciesz sie ze nie jestes gejem. Mialbys ogromne problemy z zaakceptowaniem w sobie tego co Ci zostalo z gory narzucone. Moim zdaniem Twoj niesprawiedliwy osad wynika z zalozenia ze homosksualizm sie wybiera. W rzeczywistosci jest inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: skandal? 27.03.06, 20:21 > Ciesz sie ze nie jestes gejem. Mialbys ogromne problemy z zaakceptowaniem w > sobie tego co Ci zostalo z gory narzucone. Moim zdaniem Twoj niesprawiedliwy > osad wynika z zalozenia ze homosksualizm sie wybiera. W rzeczywistosci jest ina > czej. ------------------------------------------------------ Prosze dokladniej przeczytac artykul, dziewczyna wyraznie stwierdza, ze to jej aktualny wybor. Nie chce zaprzeczyc istnienia homoseksualistow, ktorzy maja to wrodzone, ale wtedy czuja oni raczej niechec do plci przeciwnej. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: skandal? 27.03.06, 20:29 > Prosze dokladniej przeczytac artykul, dziewczyna wyraznie stwierdza, ze to jej > aktualny wybor. Nie chce zaprzeczyc istnienia homoseksualistow, ktorzy maja to > wrodzone, ale wtedy czuja oni raczej niechec do plci przeciwnej. Nie niechec plorg, po prostu brak seksualnego zainteresowania. Nie chce polemizowac ze swloem 'wybor' w ustach tej dziwczyny, moj post nie odnosil sie do tego artykulu. Odpowiedz Link Zgłoś
skin-pl Re: skandal? 28.03.06, 14:16 no pewnie że się wybiera jaknie idzie facetowi z babami to próbuje z facetami a jak nie to próbuje z dziećmi a potem ze zwierzętami itd Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Re: skandal? 28.03.06, 14:24 skin-pl napisał: > no pewnie że się wybiera jaknie idzie facetowi z babami to próbuje z facetami > a jak nie to próbuje z dziećmi a potem ze zwierzętami itd Widzisz obydwoje jestesmy swego pewni, choc mamy inne doswiadczenia. Ty zapewnie jestes juz na etapie zwierzat :) Odpowiedz Link Zgłoś
prorok_abraham Re: skandal! Jak można coś takiego pochwalac,lans 27.03.06, 20:31 Trudno kłócić się z twoimi poglądami i dlatego napiszę jedynie, żeś głupi. Odpowiedz Link Zgłoś
tadeusz_ja ksiaze-ciemnogrodu prowakotor 27.03.06, 20:35 Ta retoryka,slownictwo tego "księcia" zdradzają Jego intencje Odpowiedz Link Zgłoś
skin-pl Re: ksiaze-ciemnogrodu prowakotor 28.03.06, 14:17 a niby jakieone są wg ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
tees1 przeciez przeszkadza 27.03.06, 17:25 dziewczynka.z.tatuazem napisała: > Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie > przeszkadza ze corka ma dziewczyne :) Moze gdzies tacy sa. Zawsze jest ten margines. Ale tej z artukulu przeszkadza to. Wspolczuje jej. Odpowiedz Link Zgłoś
plorg Re: przeciez przeszkadza 27.03.06, 17:43 > Moze gdzies tacy sa. Zawsze jest ten margines. Ale tej z artukulu przeszkadza > to. Wspolczuje jej. ------------------------------------------------------ Ale 'glupia' ta matka, zamiast przylaczyc sie w trojkacik, to jej to przeszkadza. A tak na powaznie, to wspolczuj lepiej sobie swojego zdegenerowania. Odpowiedz Link Zgłoś
fervex.adult Pozdrowienia dla mamy :) 27.03.06, 19:59 Jest pani bardzo madra kobieta! Odpowiedz Link Zgłoś
olias ponoć Gazeta zgłosi wniosek o zmianę prawa 27.03.06, 20:37 będzie zakaz kontaktów hetero Odpowiedz Link Zgłoś
adam81w Fajna mama . gratulacje dla niej za zrozumienie co 27.03.06, 20:37 to znaczy byc rodzicem . ladny artykul , cieply Odpowiedz Link Zgłoś
verushka1 Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 21:06 rodzice kochaja swoje dzieci i chca dla nich dobrze w wiekszosci przypadkow - to ich wlasne potomstwo - nawet z homoseksualista byliby w stanie sie pogodzic. jedyne co ich przeraza to reakcja opinii publicznej, spoleczenstwa. gdyby ludzie wokol byli tolerancyjni taki rozic nie musialby sie bac o wlasna reputacje czy wykluczenie ale tez bylby pewien ze jego dziecko o sklonnosciach homoseksualnych moze zyc spokojnie i bezpiecznie. wlasciwie w takich malych wspolnotach lokalnych - zwlaszcza tych obejmujacych przedstawicieli tzw polski B - to kosciol powinien nawiazywac dialog z osobami o sklonnosciach homoseksualnych - to zapewniloby bezpieczenstwo calym ich rodzinom swoja droga kiedys znalazlam gdzies jakies strony internetowe dla gejow na ktorych rozne osoby wyznawaly ze ciezkim przezyciem bylo dla nich rozstanie z kosciolem - a w takim malym miasteczku czy osiedlu na pograniczach miasta jest to rownoznaczne ze znalezieniem sie na marginesie spoleczenstwa - a przeciez do tego nie musi dochdzic.. dziewczynka.z.tatuazem napisała: > Piekny artykul :) Ciesze sie ze sa jeszcze gdzies rodzice ktorym nie > przeszkadza ze corka ma dziewczyne :) > Byle do przodu :) Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Ja jestem homoseksualna a to moja mama 27.03.06, 21:44 Dziękuję za ten wywiad. Tak właśnie powinno się podchodzić do kwestii homoseksualizmu - pokazując jego codzienność, zwyczajność. Bo najważniejsze w tym artykule nie są bynajmniej preferencje seksualne młodej kobiety, ale zrozumienie i szczerość między matką a córką. Odpowiedz Link Zgłoś
lodz123 Udowodnili ze dzieci "pedalskie" maja PRObLEMY 27.03.06, 21:54 www.cft.org.za/articles/Children_adopt_homo.htm Poczytacie sobie badania angielskie wskazujace ze pedaly molestuja dzieci, ze dzieci "pedalskie" gorzej sie ucza, sa bardziej agresywne, nie maja przyjaciol, sa leniwe i same zostaja kryminalistami i pedalami. Inna strona mowi to: The evidence demonstrates incontrovertibly that the homosexual lifestyle is inconsistent with the proper raising of children. Homosexual relationships are characteristically unstable and are fundamentally incapable of providing children the security they need. www.frc.org/get.cfm?i=IS01J3 To nie "prawicowa" propaganda. To eksperymenty uniwersyteckie. Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: Udowodnili ze dzieci "pedalskie" maja PRObLEM 27.03.06, 22:07 > Poczytacie sobie badania angielskie wskazujace ze pedaly molestuja dzieci, ze > dzieci "pedalskie" gorzej sie ucza, sa bardziej agresywne, nie maja przyjaciol, Takie badania często nigdy w zasadzie nie będą obiektywne, ale nawet przyjmując ich wyniki - nie ma żadnych dowodów na to, że powodem są preferencje rodziców, a nie chociażby nietolerancja środowiska. > To nie "prawicowa" propaganda. To eksperymenty uniwersyteckie. Cytat z podanej strony: "The Family Research Council (FRC) champions marriage and family as the foundation of civilization, the seedbed of virtue, and the wellspring of society. FRC shapes public debate and formulates public policy that values human life and upholds the institutions of marriage and the family. Believing that God is the author of life, liberty, and the family, FRC promotes the Judeo-Christian worldview as the basis for a just, free, and stable society." Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Material na rodzicow ????????????????????????????? 28.03.06, 01:14 Cytat: W najwiekszym porównawczym badaniu próby losowej homoseksualistów i heteroseksualistów wzielo udzial 4340 doroslych osób z 5 amerykanskich metropolii. Z porównania osób obojga plci, które zadeklarowaly sie jako biseksualne lub homoseksualne, z osobami obojga plci, które zadeklarowaly sie jako wylacznie heteroseksualne, wynika, ze: Homoseksualizm powiazany byl z gorszym stanem zdrowia - homoseksualisci okolo dwóch razy czesciej przyznawali, ze przeszli choroby przenoszone droga plciowa; ponad dwa razy wiecej homoseksualistów przeszlo przynajmniej dwie choroby przenoszone droga plciowa; - homoseksualisci okolo 5 razy czesciej próbowali umyslnie zarazic inna osobe choroba przenoszona droga plciowa; - homoseksualisci okolo trzech razy czesciej przyznawali sie do otrzymania mandatu lub spowodowania wypadku drogowego w ciagu ostatnich 5 lat; - homoseksualisci trzy razy czesciej próbowali popelnic samobójstwo, 4 razy czesciej próbowali kogos zabic i okolo dwóch razy czesciej uczestniczyli w bójce w ostatnim roku; - homoseksualisci okolo 5 razy czesciej podejmowali praktyki seksualne zwiazane z dreczeniem (sadomasochizm, zwiazywanie); - homoseksualisci okolo 4 razy czesciej przyznawali sie, ze zostali zgwalceni. Homoseksualizm kojarzony byl z przestepczoscia - homoseksualisci okolo dwóch razy czesciej byli aresztowani za przestepstwa nie seksualne i okolo 8 razy czesciej za przestepstwo seksualne; - homoseksualisci okolo dwóch razy czesciej byli skazywani za przestepstwa seksualne i okolo dwóch razy czesciej trafiali do wiezienia za przestepstwa; - homoseksualisci okolo trzech razy czesciej przyznawali sie do odbywania nieprzyzwoitych rozmów telefonicznych; - homoseksualisci o okolo 50% czesciej twierdzili, ze dokonali kradziezy w sklepie, dokonali oszustw podatkowych lub nie zostali zlapani za przestepstwo. Homoseksualizm skutkowal oslabieniem wiezi miedzyludzkich - homoseksualisci dwa razy rzadziej zawierali malzenstwa, a jesli zawierali malzenstwa, to duzo rzadziej mieli dzieci; - homoseksualisci dochowywali wiernosci srednio przez niecaly rok w ciagu swojego najdluzszego zwiazku homoseksualnego lub heteroseksualnego (srednia wiernosci w przypadku heteroseksualistów wynosila od 5 do l0 lat); - homoseksualisci, jesli zawierali malzenstwa, okolo 3 razy czesciej zdradzali swojego wspólmalzonka. Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 01:19 A czego Ty sie spodziewasz? Jak sie komus wmawia przez cale zycie ze jest pomylka przyrody ktora nie ma prawa istniec, to wychodza pozniej takie statystyki. Czy istnieja rowniez wyniki badac z krajow gdzie homoseksualizm jest akceptowany spolecznie i zalegalizowane sa zwiazki homoseksualne? Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 01:46 Wogole to sa jakies bzdury. Jak homoseksualista moze zawrzec malzenstwo i miec z tego dzieci? A potem dalej: jak homoseksualista moze byc w zwiazku heteroseksualnym??? Przeciez to nie ma najmniejszego sensu. > Homoseksualizm skutkowal oslabieniem wiezi miedzyludzkich-homoseksualisci dwa > razy rzadziej zawierali malzenstwa, a jesli zawierali malzenstwa, to duzo > rzadziej mieli dzieci; > - homoseksualisci dochowywali wiernosci srednio przez niecaly rok w ciagu > swojego najdluzszego zwiazku homoseksualnego lub heteroseksualnego (srednia > wiernosci w przypadku heteroseksualistów wynosila od 5 do l0 lat); Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:06 Cytat: 1973 roku Amerykanskie Towarzystwo Psychiatryczne usunelo haslo "homoseksualizm" z "Podrecznika zaburzen psychicznych", za decyzja ta opowiedzialo sie 58 proc. czlonków tej instytucji. Jednym z najwiekszych zwolenników wykreslenia homoseksualizmu z rejestru zaburzen byl wówczas doktor, dzis zas profesor psychiatrii Robert Spitzer z Uniwersytetu Columbia. W roku 2000 publicznie odzegnal sie on od swego stanowiska z roku 1973 i stwierdzil, ze oswiadczenie ATP bylo zbyt pochopne i nie poprzedzone nalezytymi badaniami Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:12 Czy dewianci ktorzy zenujaco i skandalicznie zachowuja sie w kiblach publicznych (gdzie sa takze nieletni) i umieszczaja w kiblach zboczone napisy powinni byc rodzicami czy raczej pacjentami psychiatrycznymi? Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Re: Material na rodzicow ???????????????????????? 28.03.06, 02:15 Nie, powinni dalej brac sluby heteroseksualne i miec dzieci;) A swoja droga w jakim kiblu Ty spotykasz tych dewiantow? Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Rabin o gejach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! 28.03.06, 02:20 www.sodomylaws.org/world/israel/isnews002.htm Rabin nie moze sie mylic. Zarzucanie Rabinowi pomylki to antysemityzm. Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Darwin o gejach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 02:21 Cytat: Homoseksualizm to slepa uliczka ewolucji K. Darwin Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Material na rodzicow !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.03.06, 02:25 Cytat: Homoseksualisci zwykle maja poczucie wrazliwosci typowe dla neurotyków i sa bardziej rozchwiani emocjonalnie. Narzekaja na samotnosc, depresje i brak stabilnosci w kontaktach miedzyludzkich. Az 60 proc. "dobrze przystosowanych spolecznie" gejów korzystalo z pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej - wykazaly badania naukowców z Uniwersytetu Stanowego Indiana (USA). Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo www.kosciol.pl, www.sciaga.az.pl 28.03.06, 02:32 rzeczywiscie obiektywnie :) Umiesz tez rozmawiac, czy tylko wklejac? Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Umiesz tez rozmawiac, czy tylko wklejac? 28.03.06, 02:43 Cytat: Alfred Adler i Wilhelm Stekel powiazali homosekualizm z zaburzeniami neurotycznymi. Pierwszy zdefiniowal go jako kompleks nizszosci, a drugi jako psychiczny infantylizm. do ktorej grupy siebie zaliczasz ????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Material na rodzicow ????????????????????????????? 28.03.06, 02:45 Cytat: Doktor Bieber, który opiekowal sie wieloma gejami, stwierdzil, ze nie spotkal wsród nich ani jednego przypadku normalnej relacji miedzy synem a ojcem Odpowiedz Link Zgłoś
sodoma33 Re: umiesz tez rozmawiac czy tylko wklejac ??????? 28.03.06, 02:49 Marksizm: byt rodzi swiadomosc Geizm: odbyt rodzi swiadomosc Naprawde myslisz ze psychicznie zdrowy czlowiek chcialby rozmawiac z autorami zboczonych napisow w kiblach ??????? ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDdd Dobranoc ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo Naprawde myslisz ze jestes psychicznie zdrowy:) 28.03.06, 03:00 > Naprawde myslisz ze psychicznie zdrowy czlowiek chcialby rozmawiac z autorami > zboczonych napisow w kiblach ??????? Jesli chodzi o mnie, nie napisalem zadnego napisu w kiblu, tymbardziej zboczonego, szczerze mowiac nawet takich napisow nie widzialem:) Ale dobranoc. Spelniles dzisiaj swoja misje, grzeczny chopiec, pojdziesz do Nieba. Niech Ci sie teraz przysli www.kosciol.pl oraz www.sciaga.az.pl Straszni ci Twoi geje, ci ktorych ja znam tez by sie ich przestraszyli :) Odpowiedz Link Zgłoś
cetriolo z <a href="http://www.psychologia.edu.pl/" target="_blank">www 28.03.06, 03:14 "Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk religijnych o konserwatywnych przekonaniach." Chodzi o te najnowsze badania, caly tekst PAP ponizej: KONTROWERSJE W SPRAWIE MOŻLIWOŚCI SKUTECZNEGO LECZENIA HOMOSEKSUALIZMU Do przeciwstawnych wniosków doszli autorzy dwóch badań nad możliwością zmiany orientacji seksualnej, przedstawionych w środę na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (APA) w Nowym Orleanie. Psychiatra z Uniwersytetu Columbia dr Robert Spitzer przebadał 200 homoseksualnych mężczyzn i kobiet, którzy chcieli zostać heteroseksualistami i szukali w tym celu pomocy psychoterapeutów. Spitzer przeprowadził z każdym z nich wywiady telefoniczne trwające po 45 minut. Osoby biorące udział w badaniu musiały odpowiedzieć na 60 pytań dotyczących ich odczuć i zachowań seksualnych przed rozpoczęciem i po ukończeniu terapii. Wszyscy stwierdzili, że zmienili orientację płciową, przy czym 66 proc. mężczyzn i 44 proc. kobiet zadeklarowało, że pozostają w dobrych związkach z partnerami płci przeciwnej przez co najmniej pięć lat. Większość badanych przyznała, że zastosowała więcej niż jedną strategię terapeutyczną. Około 50 proc. uznało że najbardziej pomocną metodą była pomoc specjalistów - najczęściej psychologów. Tymczasem dwaj psychologowie nowojorscy: Ariel Shidlo i Michael Schroeder, badali 202 gejów i lesbijek, którzy w latach 1995-2000 także przeszli podobną terapię. Na podstawie półtoragodzinnych rozmów z nimi ustalili, że 178 spośród nich nie udało się zmienić orientacji seksualnej, 18 osób deklarowało, że znalazły się w wewnętrznym konflikcie albo przestały się interesować seksem, i tylko sześć powiedziało, że zostały heteroseksualistami. Spitzer przyznał, że badana przez niego grupa nie była reprezentatywna dla całej populacji homoseksualnej i składała się głównie z osób pochodzących ze środowisk religijnych o konserwatywnych przekonaniach. Uczony przyznał ponadto, że nie może oszacować na podstawie swoich wyników, jaki w rzeczywistości procent homoseksualistów może zmienić swoją orientację. Podkreśla jednak, że jego badania wskazują na istnienie takiej możliwości przynajmniej dla niektórych osób. Wyniki badań Spitzera powitali z uznaniem działacze organizacji konserwatywnych, natomiast lobby homoseksualne napiętnowało jego konkluzje jako "nienaukowe". David Elliot, rzecznik National Gay and Lesbian Task Force w Waszyngtonie podkreśla, że badana grupa jest źle dobrana i zupełnie niereprezentatywna dla społeczności gejów i lesbijek. Psycholog dr Douglas Haldeman z University of Washington uważa, że badania Spitzera nie dostarczają żadnych przekonujących dowodów na temat możliwości zmian orientacji płciowej. Dr Haldeman argumentuje to tym, że uczestnicy badań pochodzili ze środowisk konserwatywnych, a ich psychoterapeuci wydawali się wyjątkowo negatywnie nastawieni do homoseksualistów. Spora ich grupa była polecana przez Narodowe Stowarzyszenie na Rzecz Badań i Terapii Homoseksualizmu (National Association for Research and Therapy of homosexuality), której członkowie uważają homoseksualizm za chorobę powstałą w wyniku zaburzeń rozwojowych. Osoby, które poddały się takiej terapii mogły być więc wyjątkowo silnie przekonane, że ich orientacja seksualna jest zła i odczuwały wyjątkowo silną presję, aby ją zmienić. Nauka nie ustaliła dotąd, jakie czynniki decydują o orientacji seksualnej, ale większość uczonych uważa, że biologia, w tym czynniki genetyczne, odgrywa w tym dużą rolę. W 1973 r. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualizm ze swojej listy zaburzeń psychicznych publikowanej w podręcznikach psychiatrii. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel949 problem pismaków - nie umieją pisać o normalności 27.03.06, 23:00 ... być może wtedy trzebaby pochwalić się wnikliwością, błysnąć dowcipem, przemyśleniem. Ale cóż - na pracownikach gazety oszczędzają. Lepiej wziąć byle jakich i tanich. Umiejętności zastąpi temat - byle kontowersyjny albo o czymś co poruszy. Katastrofy, wojny, morderstwa... albo normalna mama na "marszu równości". A kiedy tekst o czymś normalnym???? Odpowiedz Link Zgłoś
xtrin Re: problem pismaków - nie umieją pisać o normaln 27.03.06, 23:08 Tekst niewątpliwie nie wymagał od autorek wiele pracy i wysiłku, ale sama tematyka dobrana świetnie - właśnie nie o wojnach, morderstwach czy kontrowersjach, a o zwyklej, "normalnej" kobiecie. Odpowiedz Link Zgłoś