Dodaj do ulubionych

Niby sielanka, ale...

07.02.07, 14:12
No właśnie... Niby jesteśmy jak dwie połówki pomarańczy. Jest nam ze sobą cudownie. Piąty rok razem, we wrześniu ślub. Ale powoli okazuje się, że chyba mamy inne oczekiwania co do przyszłości.

Oczywiście chodzi o dzieci. Rozumiem, że w tej chwili nie możemy sobie na nie pozwolić, bo oboje dopiero zaczynamy pracować, ale nie zamierzam czekać z tym długie lata. Natomiast on twierdzi, że najpierw musimy zarobić na budowę domu, samochód itp, generalnie chce, żebyśmy najpierw się "dorobili", a potem myśleli o potomstwie. Odpowiadam mu, że w takim razie na dzieci przyjdzie pora dopiero jak będziemy na emeryturze... A on swoje powtarza w kółko...

Coraz bardziej mnie to przeraża... Do tego stopnia, że zaczynam myśleć nad sensem tego związku... Co robić? Próbować przekonać? Rozstać się? Będę cierpieć długie lata... Bo przecież nie upozoruję wpadki, bo to by było nieuczciwe... Poradźcie coś...
Obserwuj wątek
    • cioccolato_bianco Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:16
      on stawia sprawe jasno, ze nie chce miec dzieci (w dosc dlugim okresie czasu).
      a ty? powiedzialas mu, ze masz inne zdanie? to jest dosc wazna kwestia w
      zwiazku, jesli nie fundamentalna i musicie sie dogadac ;) zwlaszcza, ze sa
      ludzi dla ktorych szczesciem jest wychowywanie potomstwa i cierpia, kiedy nie
      maja dzieci. a sa tacy, co w ogole nie planuja sie rozmnazac.
      • ba_ba_ja_ga Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:30
        On dobrze zna moje zdanie. Ja też stawiam sprawę jasno. Czuję, że kręcimy się w kółko-on ciągle o tym, że trzeba się najpierw dorobić, a ja, że nie będę czekać w nieskończoność. Dla mnie dziecko to perspektywa najdalej 3-4 lat, dla niego-bliżej nieokreślona daleka przyszłość. I nie to jest w tej sytuacji najgorsze, ale to, że naprawdę się kochamy i poza tym wszystko gra... :/
        • cioccolato_bianco Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:36
          zadne z was na sile zdania nie zmieni. albo dojdziecie do konsensusu, ale ktos
          kogos unieszczesliwi.
          • ba_ba_ja_ga Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:44
            Obawiam się, że tak właśnie będzie... A miało być tak pięknie :((
            • cioccolato_bianco Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:46
              nie oszukasz wlasnego instynktu, jesli chcesz miec dzieci. i pamietaj, ze to
              kobieta ma wiecej do stracenia - w ktoryms momencie zrobi sie na dziecko po
              prostu za pozno, a ty mozesz byc juz wtedy nieszczesliwa, niespelniona
              macierzynsko kobieta.
    • saskiaplus1 Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:27
      Racja, taką sprawę trzeba KONIECZNIE dogadać jeszcze PRZED ślubem. To jest
      naprawdę ważne we wspólnym życiu - czy mieć dzieci i kiedy - i dlatego nie
      można zakładać, że to się "jakoś ułoży". Wchodząc w małżeństwo z takim
      konfliktem narażacie sie zupełnie poważnie na klęskę związku. A nie o to Wam
      przecież chodzi.
      Dlatego powinniście tę sprawę omówić jeszcze raz i każde z Was powinno pójść na
      rozsądny kompromis tak, żeby nikt nie czuł się zmuszony ani wykorzystany. A co
      ważniejsze, trzeba się potem tych wynegocjowanych ustaleń ściśle trzymać.
      Inaczej katastrofa gotowa.
      Krótko mówiąc, nikt tego za Was nie załatwi.
    • leni6 Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 14:28
      Pogadac i ustalic co i jak koniecznie jeszcze przed slubem. Zastanow sie kiedy
      chcesz miec dzieci (ja np wiem ze chce urodzic pierwsze dziecko przed 30),
      powiedz mu dlaczego nie pozniej (jest duzo roznych powodow), Twoje zdanie jest
      tak samo wazne jak jego. Dojdzcie do porozumienia, bo inaczej ten problem
      wyjdzie pozniej, a zawsze lepiej wyjasniac wszystko przed slubem, gdy mozna sie
      wycofac jesli warunki drugiej osoby sa nie do zaakceptowania. Powodzenia!
      • marzeka1 Re: Niby sielanka, ale... 07.02.07, 15:38
        Taką decyzję koniecznie trzeba podjąć PRZED ślubem, nie możesz liczyć na to, że "miłość uczyni cuda". Jak ktoś napisał: instynktu nie oszukasz, a skoro wiesz,że dzieci chcesz mieć, potem będzie tylko problem, bo zawsze będzie jakiś dom do postawienia, wycieczka do wykupienia,rzecz do posiadania. Mąż może zostać ojcem nawet późno, Ty- do czasu. Pozdrawiam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka