Dodaj do ulubionych

noszę nóż w sercu

10.03.07, 13:43
rano zadzwoniła Ona. Ubrał się i wyszedł.
właściwie nie zadzwoniła tylko puściła sygnał, a on niby do kolegi poszedł
tyle, ze to nie prawda i prosze nie zadawać pytań skąd wiem.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 13:48
      A może trzeba powiedzieć mu wprost, zamiast udawać, że wszystko OK?
      • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 13:50
        powie że mogę iść
        • qw994 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 13:57
          No to idź.
          • avital84 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 13:59
            Jak w piosence Shakiry "Don't Bother":(.
            A to Twój mąż, stały partner?
            Jeśli będziesz już pewna to może lepiej go kopnąć w zadek niż żyć tak w
            zakłamaniu.
            • lavazza69 to mąż 10.03.07, 14:12
              bardzo mi na nim zależało
        • marzeka1 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:00
          A co ? Chcesz być z facetem, któy skacze na boki i udawać, że faktycznie spotyka się z kolegami?
    • pani.ewa Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:04
      Ja, jakby się tylko dowiedziała, że mój partner skacze na boki, okłamuje mnie,
      że idzie do kolegi, a tak naprawdę wymyka się do jakiejś baby, to od razu bym go
      kopnęła w du..pę

      Po co się oszukiwać, udawać, że wszystko jest w porządku. Robić dobrą minę do
      złej gdy, a nocami nie spać i płakać w poduszkę ??
      • seth.destructor Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:09
        Moze liczy na to, ze postawia jej pomnik, a sasiadki beda kiwac glowami jaka to
        meczenniczka?
    • lavazza69 nie wiecie 10.03.07, 14:11
      nie wiecie cobyście zrobiły będąc w takiej sytuacji. mówi się łatwo...
      • qw994 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:14
        Oczywiście, że łatwo się mówi, ale osoby, które się tutaj wypowiadają, patrzą
        na to bez zaangażowania emocjonalnego. Jeśli chcesz być z facetem, który ma cię
        za nic - twoja sprawa. Nikt i nic cię przecież nie zmusi to odejścia od niego,
        to twoje życie, nawet jeśli chcesz je zmarnować.
        • lavazza69 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:16
          wiem ale dla mnie to straszne. teraz.
          • qw994 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:21
            To chcesz tak żyć? Nie lepiej przeciąć wrzód?
            • lavazza69 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:25
              jeszcze żyje złudzeniem.
              trudno zostawić coś na czym ci zależało, na co pracowałaś, marzyłaś
              ale góóó...
              • seth.destructor Re: nie wiecie 10.03.07, 14:43
                jeszcze żyje złudzeniem.

                co to za zycie? wegetacja a nie zycie
          • amor_latino Re: nie wiecie 10.03.07, 14:26
            zawsze zostaje poligamia. always look for a bright side of life.
            • lavazza69 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:28
              znaczy ja mam też...?
              nie pamiętam już jak się to robi...
              • wildorchid Re: nie wiecie 10.03.07, 14:38
                a idz kobieto-jak ja bym wiedziala ze moj facet idzie do jakiejs baby to bym
                nie wyrobila nerwowo,zwlaszcza ze temperament mam iscie latynoski:P zaraz by
                sie to skonczylo,w te albo wewte.najgorzej to cierpiec i udawac ze wszystko ok.
              • amor_latino Re: nie wiecie 10.03.07, 14:39
                rob jak chcesz ale nie o to mi chodzilo. otoz, moj wuj czeslaw chadzal na boki
                do szemranej lafiryndy i ciocia halinka po prostu nie mogla tego przezyc bo z
                czeslawem zle ale bez czeslawa gorzej. zapoznala wiec halinka owa lafirynde (w
                pewnych okolicznosciach, ktore tu pominmy) i zaproponowala czysty uklad, wtorki
                i czwartki u ciebie lajzo a w weekendy niech sam wybiera. i wiesz co? w weekendy
                wuj czeslaw nawet nogi z domu nie ruszyl. a potem w ogole mu przeszlo bo sie
                zmeczyl.
                • lavazza69 Re: nie wiecie 10.03.07, 14:52
                  ona o mnie wie i jej to lata... on nawet zmęczony zbiera siły na nowo.
      • horpyna4 Re: nie wiecie 10.03.07, 17:28
        Ja bym się po prostu nie znalazła w takiej sytuacji. Nie jestem cierpiętnicą i
        nie tylko omijam szerokim łukiem takich facetów, ale również tacy faceci omijają
        mnie z daleka. Niestety, te dobre i układne dziewczyny działają jak magnes na
        różnych sukinsynów. No i facio ma świetny układ - w chałupie potulna, darmowa
        służąca, a kiedy zechce mu się bara-bara, lata do tej, która go naprawdę
        rajcuje. Dziewczyno, jesteś masochistką, lubisz być poniżana? Bo dlaczego tkwisz
        w takim układzie?
      • guciua Re: nie wiecie 10.03.07, 17:56
        Powiem ci z perspektywy tej, która była w takiej sytuacji.
        Ja wybaczyłam, mozolnie starałam się budować na nowo zaufanie, wybaczyć.
        Nie minęło nawet pół roku od jego 'powrotu' na łono rodziny - i pojawiła się
        następna.
        W przyszłym tygodniu składam pozew rozwodowy.
      • netka6666 Re: nie wiecie 13.03.07, 09:48
        Nie pierdziel, ja akurat byłam w Twojej sytuacji. Zbierałam jakis czas siły na
        ten krok ale w końcu wstałam, pierdzielnęłam pierścionkiem zaręczynowym o
        ścianę, powiedziałam, że skoro nie umie skończyc jak facet to niech sie patrzy
        i uczy jak to sie robi. Zwinęłam sie i odeszłam. Bolało jakiś czas a dziś tak
        przyschło, że mogę się z tego śmiać. Poza tym później poznałam cudownego faceta,
        któremu urodze niedługo dzidzie a tamten niech się pierd....
    • kleo1 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:42
      Ładnie Cię stłamsił! Kobieto pobudka! No lubisz się dzielić facetem? On ją
      całuje, przytula, kocha się. Tego chcesz? Nie brzydzisz się? A jak coś od niej
      złapie i Ty to złapiesz? Pewnie jesteś cieniem kobiety którą kiedyś byłas,
      znerwicowana, przeszukujesz kieszenie, grzebiesz w komórce, cieszysz się, że
      nic nie ma, ale znasz prawdę przeciez i nie potrzebny Ci dowód, chyba, że do
      sprawy rozwodowej... On! Ten Jedyny! MIAŁ ZAPENIĆ CI BEZPIECZEŃSTWO! WIERNOŚĆ.
      UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ! Czy czujesz sie bezpiecznie? Na pewno nie. Płaczesz w
      łazience, we wannie. Po czym wycierasz łzy i sie uśmiechasz - jest wciąż ze
      mną, ja wygrałam.. ale co? KOGO? Dupka! Który jest NIKIM! Który nie zapewnia Ci
      podstawowych potrzeb. No a teraz wyobraź sobie, że po naszej planecie chodzi
      tylu męzczyzn, na pewno lepszych, wiernych i przede wszystkim samotnych. Trzeba
      tylko otworzyć oczy i się rozejrzeć. Czasem trzeba zmienić fryzurę, czasem
      trzeba zmienić faceta!
      • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:53
        masz rację.
    • green_land Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:49
      Ja dostałabym szały i kazała mu się wynosic. Zwyzywała bym go a na odchodnym
      powiedziała,że teraz to już może sobie miec koleżanko-kochanek ile mu się
      zywnie podoba.
      Ale mam taki charakter- wolę się wywrzeszczec, bo wtedy złe emocje uwalniają
      się i nie noszę ich w sobie.
      No a Ty powiedz mu o czym wiesz (Jeżeli jestes pewna w 95% swoich
      obserwacji/faktów). I powiedz,że będzie Ci bardzo ciężko, ale wolisz byc
      rozwódką niż kobietą, z której wszyscy się śmieją,że pozwala sobie przyprawiac
      takich rogów. I nie bój się tego. Ona na pewno traci więcej. Jeżeli macie
      dzieci - tym bardziej. I niech widzi,że nie boisz się jego odejścia i
      ewentualnego prania wszystkich brudów w sądzie. Tego faceci boją sie
      najbardziej. Ale za to jak widza zastraszoną kobietę, to słowa:ty sobie beze
      mnie nie poradzisz, sa dla niej potwierdzeniem swoich najgorszych obaw. I wtedy
      pasują, dają sobie wmówic wszystko, kładą uszy po sobie i trwaja w chorym
      układzie.

      Pomyśl - może gdzies zrobiłaś błąd? Może coś od dawna jest nie tak? Nigdy
      jednak nie jest tak (własciwie prawie nigdy),ze winna jest tylko jedna strona.
      MOże mu czegoś brakuje, może szuka urozmaicenia? Może mu się opatrzyłaś? I może
      niezaleznie od tego czy zmieniałaś fryzurę co 3 dni, zmieniłaś image, byłas
      wobec niego inna/lepsza to on i tak wolał szukac kogoś obok. A Tobie może
      znudziło się walczenie o jego względy i przestałas się tak starac, albo i
      robiłas się złośliwa itd? Ja postąpiłam kiedys podobnie - wina była mojego M,
      ja się starałam cos zmienic, jego to nie interesowało, więc zrobiłam się
      jęzowata. A potem okazało się,że wszystko jest przeze mnie:) Musiałam mu to
      szczegółowo wyjaśnic co z czego się wzięło, by zrozumiał. Oj, ten głupiutki,
      prymitywny ród facetów...
      A może przechodzi druga młodośc? I związek z inna, pewnie młodsza daję mu
      niesamowitą satysfakcję? A może idz/pojedź kiedyś za nim i przypadkiem spotkaj
      ich w sklepie/kawiarni/na ulicy i strasznie się zdziw ich widokiem, albo
      przejdz obok rzucając tylko:cześc kochanie.
      Albo, kiedy następnym razem powtórzy się taka sytuacja z sygnałem, zapytaj, czy
      idzie do swojej przyszłej żony, i że chciałabys ja poznac, więc może pójdziecie
      oboje, no chyba,że się Ciebie wstydzi, bo Ty stara jestes a ona młodziutka.
      Tylko musiałabys to powiedziec ze stoickim spokojem i za żadne skarby nie dac
      się wyprowadzic z równowagi(możesz wziąc jakies krople walerianowe np). Tylko
      musisz byc przygotowana na odpowiedz twierdzącą, a nuż powie Ci: tak, chcę
      rozwodu(może skończyc się separacją tylko). Wtedy przynajmniej będziesz miała
      jasna sytuację, że jednak coś planowali, więc może nie ma od tego odwrotu, Ty
      tylko szybciej się o tym dowiedziałas. Nigdy nie wiadomo, jakie rozwiązanie
      jest lepsze. Trzymam za was kciuki i modlę się, by Twój mąż przejrzał na oczy.
      Z drugiej strony faceci lubią miec kochanki, ale już zmiana żony... to dla nich
      za dużo...
      Trzymam kciuki za mądrą przemyślaną decyzję:)

      Pozdrawiam serdecznie
      • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 14:55
        w domu jest wszystko w porządku. to jakaś potrzeba nie wiadomo czego. jak sie ma dużo i dobrze to i tak szuka się lepiej i wiecej.
        • rainbow_high Re: noszę nóż w sercu 11.03.07, 18:32
          święta prawda
    • lavazza69 kręci mi sie w głowie nt. 10.03.07, 14:58
      • baler_inca Re: kręci mi sie w głowie nt. 10.03.07, 15:06
        Trzymaj się, powinnaś to jak najszybciej zakończyć, a przynajmniej wyjaśnić.
        Niech się dupek przyzna do wszystkiego. Jeśli ci powie: możesz sobie iść, to
        daj mu po mordzie i przy najbliższej okazji wystaw jego rzeczy za drzwi.
        Macie dzieci? Bo to chyba dośc ważne.
        • lavazza69 Re: kręci mi sie w głowie 10.03.07, 15:31
          nie mamy dzieci.
          jak pytalam to się wyparł.
          to jego dom.
          • kleo1 Re: kręci mi sie w głowie 10.03.07, 15:59
            No to co. Poszukaj dowodów zdrad i ubiegaj sie o alimenty na siebie. A nawet
            jak się nie uda to możesz ubiegać się o alimenty. Nie bój się życia! Masz
            pracę? Masz rodzinę? Kogoś kto Cię wesprze?
      • qw994 To nie zawroty głowy! 10.03.07, 15:21
        To obudził się rozsądek i instynkt samozachowawczy :)
    • tygrysek27 Q....a 10.03.07, 15:31
      sorry ale ja po prostu TEGO NIE ROZUMIEM

      P.S. nie da sie TYLKO parasola w d...ie rozłożyć
      • lavazza69 Re: Q....a 10.03.07, 15:32
        tygrysek27 napisała:

        > sorry ale ja po prostu TEGO NIE ROZUMIEM
        >
        > P.S. nie da sie TYLKO parasola w d...ie rozłożyć

        problem w tym, ze dla niego chętnie bym spróbowała,
        przyzwyczaiłam się.
        • tygrysek27 Re: Q....a 10.03.07, 15:36
          skoro sie przyzwyczaiłas po co te posty?
          • lavazza69 Re: Q....a 10.03.07, 15:39
            do niego się przyzwyczaiłam bo do czego niby?
            • tygrysek27 Re: Q....a 10.03.07, 15:42
              wiesz co..... skoro się przyzwyczaiłas do niego
              i akceptujesz jak baran wszystko co robi
              i całą sytuację komentujesz: Wy nic nie rozumiecie; ja się przyzwyczaiłam itp

              to nie truj na forum
              ja bym się wstydziła

              no comments
            • kleo1 Re: Q....a 10.03.07, 15:43
              Przyzwyczaiłaś się do ukochanej bluzki, ale ona się zniszczyła, ma dziury i juz
              nie spełnia swojej funkcji to ją wywalasz. On jest taką bluzką! Nawet nie
              nadaje się na renowacje!
        • kleo1 Re: Q....a 10.03.07, 15:41
          lavazza69 napisała:

          > problem w tym, ze dla niego chętnie bym spróbowała,
          > przyzwyczaiłam się.


          PRZYZWYCZAIŁAŚ SIĘ, ŻE CIĘ ZDRADZA? Że rani? Kłamie? Że sypia z inną???
          Spróbowałabyś? On nie jest tego wart! Spróbowac można faceta poderwać a nie być
          z facetem, który ZDRADZA! ZDRADZA!! ZDRADZA!!! Kurcze na sto procent jestem
          pewan, że gdybyś odeszła w przyszłości byś spotkała taakie ciacho, że byś
          stwierdziła, że etdy ten rozwód to najlepsza decyzja którą podjęłaś!

          Aha. Niektórzy faceci to notoryczni przprawiacze rogów, mam nieprzyjemnośc
          takiego znać, twierdzi, że żonę kocha a często chodzi do agencji i o zgrozo
          przystawiał się do mnie! Żyg!
          • lavazza69 nieporozumienie 10.03.07, 15:47
            nie przyzwyczaiłam sie do zdradzania tylko do życia które miałam. trudno pieprznać wszystko powiedzieć fuj, zagrzebać nogą i pójść dalej.
            • kleo1 Re: nieporozumienie 10.03.07, 15:51
              lavazza69 napisała:

              > nie przyzwyczaiłam sie do zdradzania tylko do życia które miałam. trudno
              pieprz
              > nać wszystko powiedzieć fuj, zagrzebać nogą i pójść dalej.



              Tak? Bo Twojemu mężowi to bardzo dobrze wychodzi. Właśnie zdrada przekreslił
              wszystklo nie uważasz? Co innego odejśc od wiernego ideału a co innego od
              gościa, który wtyka wszędzie gdzie popadnie, a na sygnal od innej wychodzi.
        • owocoskala tego nie rozumiem w kobietach 11.03.07, 12:28
          Nie wiem jak to by było, akurat czuję sie bardzo pewnie w związku, ale
          przerażające jest takie trwanie przez kobiety w sytuacji obiektywnie
          beznadziejnej. To jest coś takiego przez co trochę się wstyczę że jestem
          kobietą. Faceci przeważnie nie godzą się na taka sytuację. Sytuacja: Po wielu
          latach małżeństwa udaje się przychodzi - na świat dziecko. Akurat wtedy mąż
          zaczyna mieć romans. Wypiera się tego. Proponuje rozwód na niby i lipny ślub z
          kochanką żeby umożliwić jej zostanie w kraju - jest emigrantką. Żona chce
          rozwodu ale wycofuje się bo przywiązanie, chce ratować związek itd. Są niby
          razem ale od czasu do czasu w ubraniu męża zużyta prezerwatywa itd. Mąż każe
          żonie podpisać kredyt na 200 tysięcy ba mieszkanie dla kochanki - bo i tak to
          zrobi. Żona podpisuje w obecności i biurze notariusza. Potem żana płacze
          znajomym w słuchawkę i użala się nad swym losem. Nieprawdopodobne? A jednak
          prawdziwe.
    • ania.downar Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 15:44
      Moje zycie dalekie jest od doskonalosci, ale sie ciesze, ze w takim bagnie nie
      siedze.
      Wspolczuje Ci.
    • kleo1 Lavazza odpowiedz proszę! 10.03.07, 15:49
      Żyjesz w ogromnym stresie, czy nie marzy Ci sie spokój? Taki, że jak wraca Twój
      mężczyzna to wiesz że JEST TWÓJ! Że nie dzielisz się nim z inna kobietą? Że
      wszystko co On robi - robi TYLKO DLA CIEBIE? Że sie stroi dla Ciebie, że chce
      miec super brzuszek dla Ciebie? Że tylko Tobie gotuje? Że przytulacie się tylko
      Wy a nie Ty- On, On-Ta Druga? Że właściwie masz w nosie co ma w komórce, bo w
      kazdej chwili możesz tam zajrzeć i NIC nie znajdziesz, bo smsmsuje tylko z
      Tobą, i z kolegami żeby się z nimi umówić na piwo i że jak wychodzi DO KOLEGI
      to faktycznie jest to osoba płci męskiej z która Twój facet się dobrze zna?
      Czy wolisz to co teraz? Co to jest przyzwyczaiłam się? Przyzwyczaj się do
      innego męzczyzny, niech Cię szanuje... KOCHA I BĘDZIE WIERNY!
      • wildorchid Re: Lavazza odpowiedz proszę! 10.03.07, 15:57
        o bardzo dobry tekst kleo.
        jak mozna w ogole wiedziec i nic nie robic?
        ja nie mowie ze jest latwo rzucic w minute wszystko co sie przez lata
        budowalo,czasem warto powalczyc o zwiazek ale cholera powiem jedno-zero
        tolerancji dla zdrady.w jakiej sytuacji siebie stawiasz,nie trafia cie szlag ze
        jakas dziumdzia klei sie do twojego faceta ,ze go dotyka,ze spedzaja z soba
        czas?ja pie.. ,normalnie od razu sie rozgladam za kuchennym nozem:PPP
      • lavazza69 Re: Lavazza odpowiedz proszę! 10.03.07, 16:39
        chciałabym znów tak żyć
    • megigtv Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 16:07
      Byłam kiedyś w bardzo podobnej sytuacji...
      Miałam męża, nie mieliśmy dzieci, mieszkanie i samochód były jego /kupił
      jeszcze przed ślubem/. Byliśmy razem 8 lat i dowiedziałam się że zdradza....
      Kiedy chciałam o tym z nim porozmawiać to się wyparł i powiedział że nie ma o
      czym rozmawiać, a ja miałam dowody....
      Więc jak na drugi dzień poszedł do pracy to spakowałam swoje ubrania i się
      wyprowadziłam /choć nie za bardzo miałam dokąd/.
      Jak się dowiedział to płakał i błagał żebym do niego wróciła, ale mu
      odpowiedziałam, że teraz to mi już minęła ochota na rozmawianie z nim...
      Teraz mam drugiego męża, dzieci, dom z ogródkiem i jestem sama sobie ogromnie
      wdzięczna że to zrobiłam, choć nie było to na początku łatwe....
      Trzeba dać sobie szansę na szczeście....
    • nutopia Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 16:35
      lavazza69 napisała:

      > rano zadzwoniła Ona. Ubrał się i wyszedł.
      > właściwie nie zadzwoniła tylko puściła sygnał, a on niby do kolegi poszedł
      > tyle, ze to nie prawda i prosze nie zadawać pytań skąd wiem.


      spokojnie, jeszcze "dojrzejesz"
      nie rób nic wbrew sobie - poczekaj na moment kiedy jego zaboli tak samo jak
      ciebie teraz.
      • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 16:40
        nie potrafię go zranić.

        on jest bardzo pewny siebie. dla mnie w domu jest dobry. dba o wszystko. nie rozumiem...
        • kleo1 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 16:55
          Ale czym zranić? Poza tym on rani Ciebie. Jak odejdziesz to ją sobie sprowadzi.
          • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 17:08
            nie, nie sprowadzi
            jemu jest wygodnie teraz
            • lavazza69 jest 10.03.07, 17:10
              jest w domu jakies dwie godz. zachowuje sie normalnie, jak zawsze.
              • kleo1 Re: jest 10.03.07, 17:16
                Nie wyobrażam sobie tak żyć.. a może najpierw po prostu się na jakiś czas
                wyprowadź? Powiedz, że chcesz wszystko przemyślec, może po tym będzie Ci
                łatwiej podjac decyzje a on zobaczy, że nie jest tak fajnie jak mu się wydaje i
                wygodnie..
            • kleo1 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 17:11
              ehhh musisz to wszystko przemysleć... mama nadzieję, że będziesz szczęśliwa
              • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 17:33
                kleo1 napisała:

                > ehhh musisz to wszystko przemysleć... mama nadzieję, że będziesz szczęśliwa

                ta... ja też
                • hholy Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 17:40
                  wiesz co jestes po prostu GLUPIA
                • hholy Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 17:44
                  mowie to z perspektywy osoby,ktora tez byla glupia
                  a teraz zaluje,ze nie moge cofnac czasu
                  bo stracilam tyle pieknych chwil...
    • zaczarowanaa Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 21:17
      Jestem ciekawa co tam u ciebie?jak ci sie uklada?
      Ja bylam w innej sytuacji ale o tym samym podlozu..(choc powodem rozstania nie
      byla zdrada)Rowniez przyzwyczailam sie do niego wiec wiem co
      czujesz...Napisalas ze jest pewny siebie..moj partner tez byl,zdominowal mnie
      tym,a ja stacilam jaka kolwiek waire we wlasne sily i mysle ze u ciebie jest
      podobnie,ze boisz sie odejsc,bo jestes zdominowana..i bedziesz liczyc na to ze
      on sie zmieni,bedziesz zyc wspomnieniami i myslec tylko o tym dobrym starajac
      sie udawac ze nie widzisz tego zlego a on cie bedzie coraz mocniej ranil..ja
      bylam raniona dlugo i sama sobie na to pozwolilam ale przyszedl moment ze
      musialam powiedziec dosci choc trudno mi bylo bardzo to zdecydowalam i dzis
      mysle ze teraz moze byc juz tylko lepiej...bylo mi bardzo ciezko i dlugo po tym
      myslalam czy dobrze zrobilam odchodzac i nie dajac sie zatrzymac,ale dzis nie
      zaluje i wierze ze spotkam kogos kto mnie bedzie szanowal,kochal i liczyl sie z
      moimi uczuciami,a nie jedynie ze woimi potrzebami..
      • lavazza69 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 23:20
        poryczałam się, wygadałam . siedzi teraz sam pociemku.
        pewnie to i tak nic nie zmieni. nowy dzień nowe pokusy.
        mówiłam, ze jak jest w domu jest dobrze. jak wychodzi to inny człowiek
        nie mam innego domu. trudno wrócić do rodziców. nie spodziewają sie.

        on chyba myśli ze to on jest ofiarą
        • zaczarowanaa Re: noszę nóż w sercu 11.03.07, 00:59
          On chce zebys ty myslala ze to on jest ofiara...i wie ze dopnie swego..Nie daj
          sie..Skoncz z tym ,bo sie tylko pograzysz...a jak masz jakies watpliwosci jak
          moze byc dalej czy moze byc gorzej to obejrzyj "Plac Zbawiciela" ciezki ale
          uwazam ze dobry film do czego moze doprowadzic kobieta ktora sie nie szanuje..A
          rodzice? zawsze sa rodzica,tak jak ty zawsze bedziesz ich dzieckiem...Nie wiem
          czy to ja mam taki szczescie ale gdy zawiodl moj byly ,byli przy mnie rodzice
          to onie mnie wspierali i to na nich moglam liczyc..

          z czym sie wygadalas?
    • kasssandra4 Re: noszę nóż w sercu 10.03.07, 23:56
      Witam.Bardzo Ci wspolczuje.Mysle jednak ze bez powaznej rozmowy sie nie
      obejdzie.Powinnas szczerze porozmawiaci uwierzyc ze jeszcze mozna spotkac
      szczescie w zyciu.Nie macie dzieci -a ile masz lat?Czy 69 w nicku to rok
      urodzenia?Nie zalamuj sie bo to naprawde tylko moze zaszkodzic TOBIE-nie jemu.
      • nutopia Re: noszę nóż w sercu 11.03.07, 12:30
        kasssandra4 napisała:

        >
        > Czy 69 w nicku to rok urodzenia?

        69 oznacza, że lavazza umie 70 rzeczy robić dobrze: kawę i 69.
    • easier_to_fly WHAT?????????? 11.03.07, 00:45

    • kleo1 Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 07:31
      Pisałas wczoraj, że mu wszystko powiedziałaś(że się wygadałaś, więc wnioskuję,
      że to o to chodzi) i że siedział sam po ciemnku... Może myślał... proszę nie
      daj sobie wmówić, że jesteś winna a on jest ofiarą! To brednie! Że Ty go
      ranisz? Czytaj co pisałam wcześniej. On zdradą wszystko przekreślił! On Cie tak
      ranił dlaytego założyłaś ten wątek! Jesteśmy z Tobą! Nie daj się! I pamietaj.
      Jedna szansa, w takie sytuacji jest tylko jedna szansa a przy ponownym skoku w
      bok już wiesz, że on się nie zmieni(jakaś dziewczyna tu o tym pisała bodaj, że
      dała szansę a on i tak zdradził).
      Odpisz!
      Pozdrawiam ciepło
      Kleo
      • lavazza69 Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 12:03
        krzyk od rana. nie mam sily pisać.
        • kleo1 Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 17:00
          Fatalnie... :( Mam nadzieję, że będzie dobrze i naprawdę nie daj się!
        • sztuka_konwersacji Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 19:04
          Krzyk? Jeszcze sie na Ciebie drze?
          • lavazza69 Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 19:49
            od paru godzin wogóle się nie odzywa.
            chce we mnie wyrobić to POCZUCIE WINY........
            • sztuka_konwersacji Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 20:47
              Albo spowodowac, ze poczujesz sie jeszcze bardziej niepewnie.
              Szczerze wspolczuje.
              Ale decyzje musisz podjac Ty. Na pewno jest Ci trudno.
            • maretina Re: Lavazza co u Ciebie????! 11.03.07, 22:02
              nie dosc, ze wklada penisa tam gdzie nie powinien, to jeszcze obrazony? zostaw
              go w cholere, facet nie ma honoru, przyzwoitosci, to typ, ktory zlapany w lozku
              na bzykanku bedzie gadal, ze tylko pocieszal kolezanke, bo jest bardzo
              nieszczesliwa. Tobie zas wmowi, ze powinnas byc dumna z posiadania filantropa.
              kim jest jego kochanka? zamezna?
              jesli tak, daj cynk mezowi, niech ta suka ma chwile goraco kolo dupy.
              • lavazza69 on 12.03.07, 08:40
                on chce rozwodu bo ja się CZEPIAM i SYCZĘ a jak milczałam byłam ok.
                wogóle nic nie wypominałam nie robiłam pretensji tylko powiedzialam, ze wiem i tyle.
                • owocoskala Re: on 12.03.07, 08:45
                  > on chce rozwodu bo ja się CZEPIAM i SYCZĘ a jak milczałam byłam ok.
                  No i dobrze, masz chociaż jasność sytuacji. Biegnij do dobrego prawnika.
                  • lavazza69 Re: on 12.03.07, 08:52
                    to po co robił plany, gadał o przyszłosci, dbał o mnie?
                    • foczka111 Re: on 12.03.07, 09:16
                      Nestety faceci duzo gadaja. Ale moze sie jeszcze opamieta. To jest typowa
                      reakcja bo wygarnelas mu prawde, reakcja obronna, mysli , ze sama do niego
                      przyjdziesz , przeprosisz. Sprobuj tez go chwile przetrzymac, moze jak ochlonie
                      to bedzie inaczej rozmawial. Teraz nie mysli racjonalnie, bo prawda go zranila,
                      myslal, ze do konca zycia bedzie mu wspaniale, bo robi co chce.Postaraj zebrac
                      mysli, wiem, ze to trudne, troche musisz sie opanowac. Na razie nic nie
                      wskorasz bo tacy faceci sa. Jak zmieniasz jego decyzje na sile to jestes
                      intruzem. Bedzie dobrze, tak sobie powtarzaj przez caly czas, musisz, by
                      funkcjonowac.Czas goi wszelkie rany. Jestes jego zona a to zawsze przemawia na
                      Twoja korzysc.
                    • zaczarowanaa Re: on 12.03.07, 09:17
                      Dbal zeby cie zdominowac i zebys czula ze bez niego sobie nie poradzia(a tak
                      napewno nie jest),gadal o przyszlosci zebys ty w to uwierzyla i łudzila sie ze
                      skoro tak mowi to moze to co jest teraz sie odmieni i bedzie dobrze a plany?ja
                      tez o wielu sluszalam od 3lata ale moglabym czekac w nieskonczonosc i bym
                      czekala pewnie
                      Nie mozesz dac mu do zrozumienia ze nie dosc ze to on zawiodl to jeszcze tobie
                      ma zalezec...Oni tak maja ze chcac obrocic kota ogonem strasza
                      odejscie,rozwodem, bo wiedza ze tego nie chcemy i bedziemy ulegle..A nie
                      warto...bedzie ciezko ale kazda z nas zaluguje na szacunek i wsparcie ze strony
                      mezczyzny a jak nie ten to widocznie jest gdzies tam ten odpowiedni...
                • horpyna4 Re: on 12.03.07, 09:24
                  Lavazza, nie czekaj, aż on wystąpi o rozwód. Sama złóż pozew i to z orzeczeniem
                  o jego winie. I nie dawaj się zabajerować, musi być orzeczona jego wina, to
                  misio będzie bulił alimenty. Zbieraj ewentualne dowody i świadków. I powiedz
                  sobie wreszcie, że facet musi dostać to, na co zasłużył.
                  • owocoskala Re: on 12.03.07, 10:29
                    Kiedy wyobrażam sobie sytuację że jestem z kimś kto ma romans i mu to
                    wygarniam, nie wyobrażam sobie by winny stwierdzał że truję, czy się obrażał i
                    nie odzywał godzinami. Raczej widzę kogoś kto przeprasza, tłumaczy się
                    względnie obiecuje że przestanie. W każdym razie jest szczery i rozmawia. Ten
                    człowiek jest nieszczerym manipulatorem skoncentrowanym na własnych potrzebach.
                    Być może będzie żałował, być może to chwilowe zauroczenie i z nową kobieta
                    życie nie będzie usłane różami. Co innego się z kimś spotykać, co innego razem
                    mieszkać.
                    • kleo1 Re: on 12.03.07, 16:20
                      Co za DUP*K!
                      Popieram całkowicie horpyne! Ja bym powiedziała, rozwód?! To ja chcę rozwodu,
                      bo po tym co zrobiłeś jesteś dla mnie nikim! Nie jesteś wart nawet by na ciebie
                      splunąć. Coś Wam powiem, bo może nie wierzycie, że takie dup*i istnieją, ale
                      jak Boga kocham, moja najlepsza przyjaciółka się z takim rozwodzi(wiek jej 23 w
                      tym roku). Fakt, iż podjęła decyzję o rozwodzie z powodu jego dupkowatości, ale
                      dowiedziała się, że on ją notorycznie zdradzł, z KILKOMA kobietami. Teraz
                      zarzeka się, że ją kocha(zaraz mu przejdzie, będzie k**wą i potem znów ją
                      będzie kochał)a jednocześnie jeździ do jakiejś kobiety. LAVAZZA on się nigdy
                      nie zmieni! Nie daj się szkoda życia! Zbieraj dowody! Dobry prawnik niech Ci
                      doradza i orzekanie o winie.
                      Wiem, że to łatwo mówić, ale inaczej by było, gdyby wyraził skruchę. A tu się
                      jeszcze wydziera? Ajj...
                      • wildorchid Re: on 12.03.07, 17:02
                        dokladnie,znam tez takie typy ,oni sie nigdy nie zmieniaja.wieczne psy na baby
                        lub mniej parlamentarnie dziwkarze :)
                        jeden-36 lat obecnie,rozwiedziony,2 dzieci[16 i 10],juz w trakcie malzenstwa
                        zdradzal babke na lewo i prawo ,potem jak im sie 2 dziecko urodzilo to ja
                        zostawil z calym majdanem dla 20 letniej dziewczyny.do dzis skacze z kwiatka na
                        kwiatek,raz z jedna raz z druga.
                        a kobita caly czas walczyla o malzenstwo i praktycznie sie do dzis nie
                        pozbierala.
                        • lavazza69 dzień kolejny 13.03.07, 08:51
                          nie rozmawia ze mną ani słowem. lepiej jakby wyjaśnić co jest nie tak, ze dzieje się jak się dzieje a nie milczeć zawzięcie.
                          • owocoskala Re: dzień kolejny 13.03.07, 08:54
                            nie rozmawia ze mną ani słowem. lepiej jakby wyjaśnić co jest nie tak, ze dziej
                            > e się jak się dzieje a nie milczeć zawzięcie.
                            Skoro sie obraża bo zdradził, ciekawe jak by się zachowywał gdybyś to Ty
                            zdradziła :roll:
                            Trzymaj fason.
                            • lavazza69 Re: dzień kolejny 13.03.07, 09:51
                              owocoskala napisała:

                              > Trzymaj fason.

                              nie trzymam, zachowuje sie poniżej poziomu. płaszcze się.

                              wczoraj chyba znów się spotkali
                              • sztuka_konwersacji Re: dzień kolejny 13.03.07, 10:29
                                lavazza69 napisała:

                                > owocoskala napisała:
                                >
                                > > Trzymaj fason.
                                >
                                > nie trzymam, zachowuje sie poniżej poziomu. płaszcze się.
                                >
                                > wczoraj chyba znów się spotkali


                                Ale zastanwo sie, po co sie plaszczysz. Chcesz dalej ciągnąc związek z chamem
                                (drze sie na Ciebie) dupkiem (zdradza i jeszcze ma o to pretensje do Ciebie) i
                                palantem, ktory ptaka w spodniach nie potrafi utrzymac? :)
                              • lavazza69 wiecie co... 16.03.07, 13:32
                                tak sobie przemyślałam i ...
                                postanowiłam go olewać. niech sobie robi co chce, ja robie co chce. i tak płaszcząc się nic nie wskóram tylko mi się niedobrze robi.
                                ja się od niego trochę odzwyczaję
                                na razie się nie wyprowadzam, bo z tym kłopot jest ale patrzę na niego na zimno.
                                uff
                          • horpyna4 Re: dzień kolejny 13.03.07, 09:55
                            Nieeee... no, rozwaliłaś mnie zupełnie. Będziesz wyjaśniać, co jest nie tak...
                            może jeszcze go będziesz przepraszać za to, że Cię traktuje jak kuchtę, a sypia
                            z inną. Stuknij się kobieto mocno w głowę i pomyśl trochę nad znaczeniem słowa
                            "godność".
                            • kleo1 Re: dzień kolejny 13.03.07, 10:26
                              Horpyna masz rację. A Lavazza napisałą, że się płaszczy :( I że oni się chyba
                              znowu spotkali :( No ja nie mogę...
                              LAVAZZA! Kurka wodna dziwczyno! Widzisz, że nie masz już go, że ona go ma, a Ty
                              tylko gotujesz, sprzątasz...
                              • lavazza69 tak 14.03.07, 13:37
                                a ja nie potrafię się zebrać do tego...

                                kleo1 ona go nie ma , nikt go nie ma. on jak pszczółka z kwiatka na kwiatek
                                • green_land Re: tak 14.03.07, 16:06
                                  Będzie tak Tobą pomiatał i wzbudzał poczucie winy tak długo, jak długo TY MU NA
                                  TO POZWOLISZ!!! To typ tyrana - przyprawia Ci rogów a twierdzi, że to Twoja
                                  wina. I świetnie wychodzi mu ta manipulacja. Jemu odpowiada baba, która
                                  sprząta, pierze,gotuje, nie pyta o nic i jest zadowolona,że ma w ogóle męża.
                                  Pomyśl, co może o Tobie mówic przed innymi.
                                  Warto tak życ? Naprawdę cenisz się tak nisko?
                                  Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki!
    • giebe-ls Re: noszę nóż w sercu 14.03.07, 14:34

      Jestes juz pewnie niezle porąbana czasopismami dla kobiet .
      Ale dobra;
      Jakbym dostał taki cios , niekochałbym tego i w tym trwał,
      raczej wyjąłbym nuż , rana zagoiłaby się i żyłbym dalej.
      A poniewaz to tylko przenośnia nawet nie byłoby blizny jak po draśnięciu.
      Ocknij się i dziękuj losowi , że nie masz z typem nic wspolnego (dziecka ,albo
      slubu)
      • kleo1 Re: noszę nóż w sercu 14.03.07, 16:01
        Nie czytasz.. to jej mąż... ale rozwieść się można :)
    • lavazza69 wiecie co... 16.03.07, 13:42
      tak sobie przemyślałam i ...
      postanowiłam go olewać. niech sobie robi co chce, ja robie co chce. i tak płaszcząc się nic nie wskóram tylko mi się niedobrze
      robi.
      ja się od niego trochę odzwyczaję
      na razie się nie wyprowadzam, bo z tym kłopot jest ale patrzę na niego na zimno.
      uff
      • michunia Re: wiecie co... 16.03.07, 16:13
        Kobieto, oszukujesz sie, chcesz cos zmienic tak naprawde nic nie zmieniajac
        myslisz, ze on sie przejmie Twoim zimnym spojrzeniem, albo tym, ze go olewasz?
        Nie wiem jaka jest do konca Twoja sytuacja i jak dalece jestes od niego zalezna,
        ale zawsze jest jakies wyjscie..
        chyba, ze na forum weszlas sie wyzalic, a nie zalezy Ci na tym , zeby zmienic
        cos w Twoim zyciu
      • michunia Re: wiecie co... 16.03.07, 16:16
        no chyba poszlabym katem gdzies mieszkac i sprzatac, zeby tylko nie dac sie tak
        upokarzac..
        za co Ty siebie tak nie lubisz lavazza, ze to ciagniesz?
      • hholy Re: wiecie co... 16.03.07, 16:37
        spicie w tym samy lozku,razem?
        chyba bym sie porzygala na Twoim miejscu
        wiem jedno-kiedys bedziesz zalowac
        straconego czasu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka