Dodaj do ulubionych

Problem = zazdrość=kompleksy..:/

11.03.07, 18:36
...Co byście zrobili na moim miejscu, może zaczne od początku...Od jakiegoś
czasu planujemy z moim narzyczonym wspolny tygodniowy wypad ze znajomymi,
jest juz wszystko załatwione, zaliczki wpłacone. Ja dostałam własnie prace i
niestety jechac nie mogę :( Nie dostanę urlopu, jest mi przykro ze jechać nie
mogę...on bardzo chce jechać sam (bardzo mu zalezy na tym wyjezdzie).....ja
wiem ze przez ten tydzien jak on bedzie imprezował beze mnie bedzie mi bardzo
zle...chyba nie mam wyboru jak tylko puścić go na ten wyjazd ....? Jak
myslicie........?
Wiem, że jestem zazdrosna o niego, szczególnie teraz jak mieszkamy ze soba i
planujemy razem ślub...wcześniej podchodzilam inaczej i myslalam sobie ze jak
ma mnie zdradzic to i tak zdradzi....ale teraz kiedy ma się tyle do
stracenia.... taaak ja wiem wszystko wynika pewnie z moich kompleksów i
niedowartościowania:( gdybym czuła się piękna może było by inaczej....:/
Obserwuj wątek
    • rainbow_high Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 18:46
      Rozumiem Cię bardzo dobrze,
      sama pewnie też bym szalała z zazdrości
      ale...
      jak sama słusznie zauważyłaś jak ma zdradzić to i tak zdradzi..
      to po pierwsze,
      a po drugie.. zbytnia zazdrość może się po prostu zemścić
      cokolwiek uczynisz, trzymam kciuki ;)
      • kleo1 Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 18:53
        Popieram rainbow_hihg. A może jak mu powiesz, że nie możesz jechać, to nie
        pojedzie sam? Mój taki jest, że nigdy by na tak długo beze mnie nie pojechał...
        • sanmarti Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 19:06
          Mój nie widzi problemu, kiedy jedna osoba jedzie bez drugiej...gdyby bylo
          odwrotne to cieszylby sie ze przynajmniej jedna z nas moze jechac, wiem ze mnie
          kocha i wiem ze mu bardzo zalezy na wyjezdzie bo przygotowywal sie na niego od
          dluzszego czasu a juz rok temu nie pojchalismy przeze mnie:(, ehhh on pr
          • sanmarti Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 19:08
            ojej urwało mi, mialo być..ehhh on bedzie imprezował a ja bede harowac :(:(
            • qw994 Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 20:08
              Czasami tak się w życiu układa, chyba powinnaś się cieszyć, że dostałaś pracę.
    • izabellaz1 Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 18:51
      Niech chłopak jedzie i dobrze się bawi...oczywiście w granicach rozsądku:DDD
      • esmeralda_pl Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 21:08
        jak ma cię zdradzić to i tak to zrobi...
        • nerri Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 21:11
          Jak ma to zdradzi to jedno...a jechać na tyle świetnie się bawić...to co
          innego:)Mi by się to nie podobało...no ale mój nie pojechałby bezemnie...tak
          jak ja bez niego;)

          Ale każdego bawi co innego:D
          • esmeralda_pl Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 21:13
            a dla mnie to nie jest problem - uwiązanie wcale nie cementuje związku
          • izabellaz1 Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 21:16
            nerri napisała:

            > Jak ma to zdradzi to jedno...a jechać na tyle świetnie się bawić...to co
            > innego:)Mi by się to nie podobało...no ale mój nie pojechałby bezemnie...tak
            > jak ja bez niego;)
            >
            > Ale każdego bawi co innego:D

            A ja nie widziałabym w tym nic złego. Sama bym Go wypchnęła:D To, że ja nie mogę
            nie znaczy, że On ma "kiblować" w domu bo ja nie mogę. Zwłaszcza jeśli zostały
            wpłacone pieniądze i nie można ich wycofać. Szkoda kasy a choć jedna osoba może
            trochę odpocząć:)


            • esmeralda_pl Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 11.03.07, 21:22
              brawo Izabella :) normalne podejście... jak się faceta uwiąże, to szybko będzie
              próbował się wyrwać
    • sanmarti Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 13.03.07, 22:40
      ...cóż za bardzo go kocham i powiedziałam mu żeby jechał beze mnie :/:/:/
      buuuu, juz widze jak siedzę sama w czterech ścianach i tęsknie....nigdy nie
      mogłam się zdystansować jakoś do miłości ...jak kocham to na zabój:(:(:( cóż
      jakoś przezyje...nie mam wyboru:(
      Zaczęłam się wiecej ruszać i postanowilam bardziej zając się sobą, może to
      jakoś wyzwoli mnie z tej chandry ....
      • sanmarti Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 15.03.07, 18:21
        :(:(:(:(:(:(:(:(:(
    • mercury11 Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 15.03.07, 20:08
      witaj!
      chyba wiem co czujesz, tzn domyslam sie. Z tego co napisalas, nie masz zadnych
      obiektywnych podstaw do martwienia sie. Nie martw sie ze cos sie stanie podczas
      krotkiego wyjazdu, jesli on pojedzie. Predzej czy pozniej doceni to ze jestes
      samodzielna(mimo ze moze nawet nie chcesz bcy samodzielna pod tym wzgledem), i
      ze tyle wolnosci ma od Ciebie. Oto czego ja nauczylam sie od mojego chlopaka, co
      stara sie mi WPERSWADOWAC, po to, aby mi w takich sytuacjach bylo lepiej, zebym
      sie nie martwila, zeby bylo mi dobrze tez gdy jestem sama bo pn musial gdzies
      sie wybrac. To satnowi o zaufaniu w zwaizku, ze nawet osobno, jestescie razem.
      To co zewnetrzne, caly swiat jest niewazny, po prsyu zyje sie wsrod ludzi i
      spoleczenstwa, codziennie idzie sie do pracy, na uczelnie, robi sie rozne
      rzeczy, niekoniecznie razem, po to by wiedziec ze tak naprawde jest sie razem.
      Nie zawsze trzeba rozmaiwac, czasem milczenie tez jest fajne a i tak wiaodmo ze
      sie kocha i jest sie szczesliwym( to tez slowa mojego chlopaka) Tylko trzeba w
      to gleboko wierzyc, i ufac. i myslec pozytywnie. Drobiazgi nie sa istotne. A
      teraz troche o mnie;) To, ze to pisze to znaczy ze tak mysle - ale nie zawsze
      tak czuje;) Jestem niepewna siebie, czasem mysle ze na nigo nie zasluguje, ze
      mnie zostawi, ze nie jestem warta tego, bo ja tyle narzekam,martwie sie, on tyle
      poswica na pocieszanie mnie, zapewnianie o uczuciu, i to nie tylko slowami ale
      ja to wiem i czuje. Stara sie i jest smutny, nie zly, gdy ja jestem smutna. Ja i
      tak mam kompleksy. Ze nie jestem taka fajna jak on;) Chcoiaz podobno jestesmy
      tak samo fajni;)W kazdym razie do czego zmierzam - trzeba troche wiary w zwiazek
      i w siebie. Na sile nic dobrze nie wychodzi, oczywiscie TRZEBA sie starac,
      poswiecac, ale tez ufac. Dodam ze wiem co mowie - zyjemy w roznych miastach
      -jeszcze tylko pare miesiecy;) Widzidmy sie w kazdy weeknd, ale poza tym ja mam
      takie mysli jak Ty co do wyjazdu. Facet nie. Dlatego ze wie ze wszytsko jest
      dobrze, ze sobie wierzycie, ze to tylko chwila. Wiec postaraj sie nie martwic.
      Ja np zamiast sie zamartwiac pstaram sie napisac prace mgr - duzo czasu na to
      nie mam;)
      pozdrawiam
      • sanmarti Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 16.03.07, 18:53
        Mercury11 ja też mam do napisania w tym roku pracę magisterską i jestem z nią w
        lesie:P Mam właśnie ambitny plan, że jak on pojedzie to zabieram się za ostre
        pisanie! Poza tym umówię się z przyjaciółkami na babskie party! Co do mojej
        połówki, to też stara się mi wytłumaczyć że wszystko bedzie dobrze, bo mnie
        bardzo kocha...dzisiaj ugotował mi pyszny obiadek heheh :)
        Także ja się bardzo staram myśleć pozyztywnie, tylko jak zostanę w tym domu
        sama to będzie mi troszkę smutno na serduszku......
    • myszz Re: Problem = zazdrość=kompleksy..:/ 15.03.07, 20:54
      niech jedzie, przecież ma obstawe. nie możesz go pilnować cale życie, bo wtedy zazwyczaj się przegrywa
      • czerwone_wytrawne 7 lat już balujemy osobno:) 16.03.07, 10:01
        I jest cudnie. Nie kontroluję i nie jestem kontrolowana. Oczywiście wychodzimy
        również razem, wtedy też się swietnie bawimy. Niestety nie jestem w stanie
        zrozumieć podejścia: ja nie jadę/idę, to on też nie. Bo nie. Bo ja się boję. Bo
        nie ufam.
        Toz to nie jest normalne. Nikt nie chce być ograniczany i nikt nie ma prawa
        ograniczać dorosłego człowieka z zdrowym związku. Jeśli jest inaczej, to kwestia
        kilku lat, kiedy jedno bądź drugie będzie sfrustrowane, złe, zawiedzione. A to
        nie zawsze konczy się dobrze. Więcej swobody , luzu i zaufania do partnerów,
        kobietki. A jeśli im nie ufacie to pora chyba coś lub kogoś zmienić. najlepiej
        podejście do życia.
        Pozdrawiam ciepło!
        • wytrwala Re: 7 lat już balujemy osobno:) 17.03.07, 01:49
          ja bym nie puscila nawet na jedna samotna impreze, ale ja jestem chorobliwie
          zazdrosna i mam problemy emocjonalne na tych punktach, wiec z siebie przykladu
          brac nie radze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka