polak80
05.04.07, 13:18
Witam drogie panie! Proszę od razu mnie nie bluzgać. Mam trapiący mnie problem
a problem dotyczy sexu. Kochamy się z moją ukochaną już od roku. Nie mieszkamy
razem ze sobą, więc stosunki odbywają się z różną częstotliwością. Jest to
zwykle kilka do kilkunastu razy w danym cyklu. Zabezpieczamy się prezerwatywą.
Problemem jest brak jej orgazmu i nie jest to może coś co uniemożliwia nam
wspólne życie, ale mnie jako chcącego być prawdziwym facetem trochę przejmuje.
Ona jest moją pierwszą kobietą, sama wcześniej już współżyła. Na początku
wychodziło mi to nieudolnie (zwłaszcza z tą gumką:) i przyznam że sex był mało
satysfakcjonujący, ale teraz zbliżyliśmy się bardzo uczuciowo do siebie i
każdy raz jest piękniejszy i przynosi silniejsze doznania (dla mnie). Staram
się bardzo zwracać uwagę na jej uczucia, atmosferę. Czasem zaczynam od
masowani, czasem od całowania, czasem od przytulania. Czasem rzucam hasło -
chcę się z tobą kochać. Próbowałem już zmieniać miejsca (od mojej sypialni,
przez kanapę, chatkę w górach czy siedzenie w aucie. Robiłem kolację (nawet z
tzw. afrodyzjakami), z winem czy drinkiem. Zawsze jest wspaniale - ona jest
podniecona, gotowa - nie raz przeciągam grę wstępną do granic wytrzymałości. W
wyniku tego sama rzuca się już na mnie i inicjuje penetrację. Próbowałem już
chyba wszystkiego - i spontanu i zaplanowanego czułego wieczoru.
Fizjologicznie też jest wszystko ok - posiadamy normalną budowę. Jedyny orgazm
jaki mogę jej dać to albo masturbacja, albo miłość francuska (tylko
łechtaczkowy). Szukałem już pkt G i nic. podczas stosunku jest rozluźniona,
wilgotna - czasem przeciągam też stosunek (nawet do momentu kiedy ona zaczyna
już wysychać). Próbowałem dominować i dać jej tą możliwość. Zapytałem parę
razy czy mogę coś poprawić w związku z brakiem jej orgazmu - odpowiedziała mi
że wszystko jest ok - że czasami jest już bardzo blisko, ale nagle wszystko
jej mija - nawet kiedy to ona kontroluje stosunek nie potrafi stymulować się
do samego orgazmu. 2 razy udało jej się dojść do orgazmu i to bardzo szybko (w
zasadzie to kilka może klikanaście ruchów w srodku) ale intensywność była
chyba niewielka bo nie zauważyłem nawet tego - w zasadzie to zastanawiam się
czy faktycznie przeżyła te dwa orgazmy. Moze to nie jest dla niej problem bo
sama raczej o tym nie wspomina, ale mnie to zaczyna gryźć. Tyle słyszy się
wszędzie o umiejętności sprawiania kobiecie prawdziwej przyjemności - czuję
się przez to mniej watościowy - że to niby ja nie potrafię. Może któraś z Was
mi pomoże się w tym zorientować - pozdrawiam