Dodaj do ulubionych

Czyżby początek Nowej Ery?

06.04.07, 21:59
"(...) obecnie toczy się dyskusja o tym, kto jest odpowiedzialny za śmierć
Chrystusa.

- Tymczasem jedno jest pewne: byli to wyłącznie mężczyźni, a nie kobiety.
Żadna kobieta nie była zamieszana w skazanie Chrystusa - powiedział".

Kto to powiedział i gdzie?

To nie zostało powiedziane na zebraniu feministek ani w kółku heretyków, to
powiedział kaznodzieja Domu Papieskiego, ojciec Raniero Cantalamessa, podczas
Liturgii Męki Pańskiej, odprawionej w Wielki Piątek pod przewodnictwem
Benedykta XVI.

Więcej tutaj: wiadomosci.onet.pl/1515817,12,item.html
Obserwuj wątek
    • falafala Re: Czyżby początek Nowej Ery? 07.04.07, 12:01
      A swoja droga ciekawe podejscie, ale nie ludzmy sie, wstretna kobieta jest winna
      wyrzucania z raju, nawet fakt, ze nie przyczynilysmy sie do smierci Chrystusa
      nam nie poprawi notowan.
      • jagandra Re: Czyżby początek Nowej Ery? 07.04.07, 14:06
        Hm, twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż mężczyźni jest chyba równie niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z definicji lepsze niż meżczyźni.
        • queenmaya Re: Czyżby początek Nowej Ery? 07.04.07, 15:51
          jagandra napisała:

          > Hm, twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż mężczyźni jest chyba równi
          > e niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z definicji lepsze niż meżczyźni

          Nie dość, że powtórzone dwa razy to samo, to jeszcze przeinaczone. Widać jesteś
          roztrzepana (roztrzepany?) i nie czytasz ze zrozumieniem.
          Jestem ostatnią osobą, która byłaby skłonna bronić Kościoła czy kleru (w
          niektórych kręgach mam niezbyt słuszną etykietkę radykalnej antyklerykałki (tak,
          dobrze widzicie, dodałam żeńską formę).
          Ale w tym tekście nie widzę żadnych generalnych twierdzeń typu, że kobieta jest
          lepsza od mężczyzny. W drugą stronę też nie znalazłam. O ile dobrze kumam chodzi
          tu o to, że czas docenić zalety kobiet i pozwolić im działać.
          • iokepine Re: Czyżby początek Nowej Ery? 07.04.07, 16:34
            queenmaya napisała:
            >
            > Widać jesteś
            > roztrzepana (roztrzepany?) i nie czytasz ze zrozumieniem.


            Nie życzę sobie, zeby na tym forum ktokolwiek komukolwiek robił przytyki
            osobiste. Stwierdzenia w rodzaju "jesteś taka, siaka i owaka" nie są mile widziane.

            Mile widziane są ntomiast dyskusje na różne tematy. Jak powiedział ktoś mądry:
            "Zawsze można wyrazić swoją opinię, ale bez wycieczek personalnych."

            Takiego standardu rozmów oczekuję.

            Umiejętność mówienia "przepraszam" i pokrewnych słów także jest mile widziana.
            Jak to ładnie ujęłą wczoraj Julia Pitera, umiejętność przyznania się do błędu i
            przeproszenia świadczy o sile człowieka, a nieumiejętność - o braku siły.

            Proszę wziać to wszytko, co napisałąm, pod rozwagę, w przyszłości będę po prostu
            ciąć takie treści w ramach moderowania grupy.
            • queenmaya Re: Czyżby początek Nowej Ery? 10.04.07, 16:30
              iokepine napisała:

              > queenmaya napisała:
              > >
              > > Widać jesteś
              > > roztrzepana (roztrzepany?) i nie czytasz ze zrozumieniem.
              >
              >
              > Nie życzę sobie, zeby na tym forum ktokolwiek komukolwiek robił przytyki
              > osobiste. Stwierdzenia w rodzaju "jesteś taka, siaka i owaka" nie są mile widzi
              > ane.
              >
              > Mile widziane są ntomiast dyskusje na różne tematy. Jak powiedział ktoś mądry:
              > "Zawsze można wyrazić swoją opinię, ale bez wycieczek personalnych."
              >
              > Takiego standardu rozmów oczekuję.
              >
              > Umiejętność mówienia "przepraszam" i pokrewnych słów także jest mile widziana.
              > Jak to ładnie ujęłą wczoraj Julia Pitera, umiejętność przyznania się do błędu i
              > przeproszenia świadczy o sile człowieka, a nieumiejętność - o braku siły.
              >
              > Proszę wziać to wszytko, co napisałąm, pod rozwagę, w przyszłości będę po prost
              > u
              > ciąć takie treści w ramach moderowania grupy.


              Nie tylko nie wyrażam skruchy i nie przepraszam, ale podtrzymuję swoje zdanie.
              To ja mam rację i oczekuję przeprosin.
              Zresztą i tak mam już dość tego forum. Nie jestem feministką i z całą pewnością
              nią nie zostanę - nie po tym co tu widzę.
        • iokepine Re: Czyżby początek Nowej Ery? 07.04.07, 16:21
          jagandra napisała:

          > Hm, twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż mężczyźni jest chyba równi
          > e niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z definicji lepsze niż meżczyźni
          > .

          Dokładnie.
        • dori7 Re: Czyżby początek Nowej Ery? 09.04.07, 10:29
          jagandra napisała:

          > Hm, twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż mężczyźni jest chyba
          > równie niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z definicji lepsze niż
          > meżczyźni.

          Rozumiem, ze mialas na mysli: "twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż
          mężczyźni jest chyba równie niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z
          definicji ***gorsze*** niz meżczyźni" :>


          Nie sadze, zeby chodzilo tu o "gorszosc" czy "lepszosc". Po prostu nareszcie w
          kulturze chrzescijanskiej mowi sie o kobiecie nie tylko jako o Ewie-grzesznicy,
          ktorej wszystkie (z wyjatkiem oczywiscie Maryi) jestesmy nieodrodnymi corami.


          Ten kaznodzieja po prostu zwraca uwage, ze w chwili drugiego najwazniejszego w
          Biblii wyboru, dokonanego przez ludzi, kobieta zachowala sie bez winy. Poza tym,
          podnosi wartosci tradycyjnie uwazane za kobiece, pokazujac, jak daleko ludzkosc
          od nich odeszla - a przeciez to sa te wlasnie wartosci, ktore przekazywal Jezus!


          Mysle, ze to wazny krok w kierunku zmiany mentalnosci chrzescijanskiej, pomimo
          kultu Maryi stawiajacej kobiete nizej od mezczyzny, wciaz wytykajac jej grzech
          pramatki Ewy.
          • jagandra Re: Czyżby początek Nowej Ery? 09.04.07, 18:43
            > Rozumiem, ze mialas na mysli: "twierdzenie że kobiety są z definicji lepsze niż
            > mężczyźni jest chyba równie niebezpieczne jak twierdzenie, że kobiety są z
            > definicji ***gorsze*** niz meżczyźni" :>

            Tak, tak, oczywiści :) Roztrzepana akurat rzeczywiście jestem.

            > Nie sadze, zeby chodzilo tu o "gorszosc" czy "lepszosc". Po prostu nareszcie w
            > kulturze chrzescijanskiej mowi sie o kobiecie nie tylko jako o Ewie-grzesznicy,
            > ktorej wszystkie (z wyjatkiem oczywiscie Maryi) jestesmy nieodrodnymi corami.
            > Ten kaznodzieja po prostu zwraca uwage, ze w chwili drugiego najwazniejszego w
            > Biblii wyboru, dokonanego przez ludzi, kobieta zachowala sie bez winy. Poza tym> ,
            > podnosi wartosci tradycyjnie uwazane za kobiece, pokazujac, jak daleko ludzkosc
            > od nich odeszla - a przeciez to sa te wlasnie wartosci, ktore przekazywal Jezus!

            Wydaje mi się, że kobiety nie ponoszą winy za śmierć Chrystusa tylko dlatego, że nie miały władzy. Gdyby władzę miały, zapewne niejedna by człowieka uznawanego wtedy za wielkiego dziwaka pomogła do krzyża przybić. Wartości tradycyjnie uważane przez kościół za kobiece to uległość, pokora, poświęcanie się dla innych, odcięcie od seksualności. Wolałabym, żeby KK przestał je kultywować, ale pewnie wtedy przestał by być KK. Nie wierzę w zmiany w tej instytucji, bo musiałyby one się wiązać z wprowadzeniem kapłaństwa kobiet i zniesieniem celibatu, czyli wywróceniem wszystkiego do góry nogami.
    • lubna Re: Czyżby początek Nowej Ery? 08.04.07, 11:21
      Moją uwagę też zwróciła ta wiadomość, nawet jeden taki głos w kościele to już coś. Kiedyś śmieszyłoby mnie to - że ach jeden kaznodzieja powiedział nareszcie dobre słowo o kobiecie jako takiej (bez odnoszenia jej do mężczyzn, bo sama z siebie kobieta też istnieje i nie potrzebuje wszak tła), bo w małych kosciółkach u moich babć wciąż o kobietach mówi się źle - a to przez kobietę grzech, a to niech teraz każda cierpi, a jak mąż pije to jej wina, a jak bije to też przez nią, a jak... generalnie kobieta to samo zło więc niech się kaja, milczy i pokutuje, bo kiedyś Ewa zdobyła się na wykorzystanie danej jej wolności wyboru. Dzisiaj cieszy mnie każdy, najmniejszy gest kościelnych "elit" wskazujący na kobiecość jako wartość samą w sobie. Na to, że nie tylko rozpłodowa, ale i mądra, i wartości solidne ze sobą niesie. Małymi kroczkami może za setki lat kościół zobaczy w kobiecie równoprawnego mężczyźnie człowieka. Z przyjemnością poobserwuję początek zmin. A początek zdaje się już trwa, bo koleżanki moje, katoliczki, bardzo łakną doceniania kobiecości w kościele, doceniania kobiet także jako myślących i obdarzonych wolną wolą i rozumem istot ludzkich.
      • iokepine Re: Czyżby początek Nowej Ery? 08.04.07, 11:50
        > A początek zdaje się już trwa, bo koleżanki moje, katoliczki, ba
        > rdzo łakną doceniania kobiecości w kościele, doceniania kobiet także jako myślą
        > cych i obdarzonych wolną wolą i rozumem istot ludzkich.


        Podejrzewam, że zawsze łaknęły.
        Ja z przyjemnością zawiadamiam, ze znalazłam wreszcie jedną osobę do
        poświadczenia podstaw do apostazji i potrzebuję jescze jednego świadka:)
        • ooptymistka Re: Czyżby początek Nowej Ery? 08.04.07, 17:09
          > poświadczenia podstaw do apostazji i potrzebuję jescze jednego świadka:)
          zgłaszam sie na świadkową ;-)
          • iokepine Re: Czyżby początek Nowej Ery? 08.04.07, 17:21
            A gdzie mieszkasz?
            Chodzi o to, że świadkowie musza sie stawic ze mną i poświadczyć, że nie
            uczestniczę w życiu KK, co oznacza m.in. że formalnie te osoby są członkami KK U
            mieszkaja gdzieś niedaleko mnie.
            • dori7 Iokepine :)) 09.04.07, 10:31
              LOL, moge poswiadczyc, mam staly meldunek trzy ulice dalej i wciaz jeszcze nie
              dokonalam apostazji, choc do kosciola nie chodze juz kilkanascie lat i odrzucam
              jego nauke. Tylko kto za mnie poswiadczy? :DDD
              • iokepine Re: Iokepine :)) 09.04.07, 11:02
                dori7 napisała:

                > LOL, moge poswiadczyc, mam staly meldunek trzy ulice dalej i wciaz jeszcze nie
                > dokonalam apostazji, choc do kosciola nie chodze juz kilkanascie lat i
                >odrzucam jego nauke.

                Ekstra:) Pójdę wybadać po świętach czy i ile ksiądz sobie życzy za wypisanie.
                Mam wrazenie, że skoro z innych okazji funkcjonuje tzw. "co łąska", to tutaj też
                moze tak być:]

                > Tylko kto za mnie poswiadczy? :DDD
                >
                Twój Rak i Twój brat?


                A tak swoją drogą Gosia Lwica mówi, ze jest już w Polsce forma, która organizuje
                śluby na szczycie góry itd., czyli jak chce się ieć uroczystą imprezę nie w
                kościele, to można:)
                Z tego, co widzę, większość bierze ślub w kościele, bo chce, zeby ślub był czymś
                więcej, niż podpisaniem papierka w urzędzie.

                Swoja drogą, śluby w kościele zaczęły być w Polsce obowiazkowe dopiero w XV
                wieku, wcześniej wystarczało wesele, albo bardziej prozaicznie, małżeństwo przez
                zamieszkanie - do czego dzisiaj młodzi nieświadomie wracają:)

                Obiecała, ze wygrzebie adres tej firmy:)
                • lubna Re: Iokepine :)) 09.04.07, 11:16
                  iokepine napisała:

                  > Z tego, co widzę, większość bierze ślub w kościele, bo chce, zeby ślub był czym
                  > ś
                  > więcej, niż podpisaniem papierka w urzędzie.

                  My "podpisujemy papierek w urzędzie", ale zapewniam, że również ta najprostsza i okrojona ze wszystkiego forma zaślubin może wznosić ducha na same wyżyny świętości :-)
                  No a potem, faktycznie, robimy wymarzoną zamkową imprezę; zalezało nam na otoczce zabawy, z racji skromności uroczystości; tak dla równowagi ;-)
                  A poza tym myśmy już się sobie 4 lata temu zaślubili zamieszkując razem, nie wiedziałam, że kiedyś to już był "ślub", tak też coś czułam, że my to już mamy coś ślubowego za sobą ;-)

                  Za wypisanie z KK nie zamierzam dać ani 1 zł "co łaska"! Co za bzdura. Za darmo też mnie mają wypisać, przecież mnie nie zmuszą. Ech znowu mnie jakaś kościelna praktyka oburzyła :-)
                  • iokepine Re: Iokepine :)) 09.04.07, 11:30
                    lubna napisała:

                    > My "podpisujemy papierek w urzędzie", ale zapewniam, że również ta najprostsza
                    > i okrojona ze wszystkiego forma zaślubin może wznosić ducha na same wyżyny
                    >świętości :-)

                    :)

                    > No a potem, faktycznie, robimy wymarzoną zamkową imprezę; zalezało nam na
                    otoczce zabawy, z racji skromności uroczystości; tak dla równowagi ;-)

                    :)

                    > A poza tym myśmy już się sobie 4 lata temu zaślubili zamieszkując razem, nie
                    >wiedziałam, że kiedyś to już był "ślub", tak też coś czułam, że my to już mamy
                    >coś ślubowego za sobą ;-)
                    >

                    W Polsce dość długo się broniliśmy przed tym, żeby ślub stał się sakramentem, a
                    przestał być umową pomiędzy dwojgiem ludzi. Pierwsze zalecenia w KK na temat
                    uczynienia ślubu procedurą będącą w jurysdykcji KK pojawiły się w VI wieku, ale
                    u nas stanowczo wprowadzono to dopiero w wieku XV-tym:P

                    Jak mi wpadnie w ręce "Historia seksualności w średniowieczu w Polce", to
                    napiszę coś więcej o małżeństwie przez zamieszkanie, teraz nie wiem gdzie leży
                    wśród stada innych książek:)


                    > Za wypisanie z KK nie zamierzam dać ani 1 zł "co łaska"! Co za bzdura. Za darmo
                    > też mnie mają wypisać, przecież mnie nie zmuszą. Ech znowu mnie jakaś kościeln
                    > a praktyka oburzyła :-)
                • dori7 Re: Iokepine :)) 09.04.07, 11:43
                  iokepine napisała:

                  > A tak swoją drogą Gosia Lwica mówi, ze jest już w Polsce forma, która
                  > organizuje
                  > śluby na szczycie góry itd., czyli jak chce się ieć uroczystą imprezę nie w
                  > kościele, to można:)

                  Alez i teraz mozna - slub cywilny mozna wziac nie tylko w urzedzie. Jesli komus
                  sie zachce np. w Lazienkach czy w jakims palacyku, a USC uzna, ze jest to
                  miejsce odpowiadajace wadze wydarzenia, to za odpowiednia oplata urzednik moze
                  tam dojechac. Ja zamierzam sie hajtac w jakims pieknym ogrodzie, a co :))


                  > Z tego, co widzę, większość bierze ślub w kościele, bo chce, zeby ślub był
                  > czymś więcej, niż podpisaniem papierka w urzędzie.

                  :))
                  I to nie tylko duchowo, ale i wizualnie - kwiaty, biala suknia, welon.... Ale
                  przeciez do tego nie trzeba kosciola, litosci! :///
                  • lubna Re: Iokepine :)) 09.04.07, 11:50
                    Oj nie tak łatwo teraz wziąć ślub poza USC, mieliśmy na oku piękne miejsce na ślub w dworku, w którym od lat udzielano ślubów. Niestety, przed niespełna rokiem prezydent cofnął zgody dla bardzo wielu miejsc poza-urzędowych i naszemu dworkowi też cofnął. Jesli myślą, że nas to do kościoła zagoniło, to się mylą ;-) A suknia, kwiaty, muzyka naprawdę i w urzędzie moga się pojawić :-) Ja mam białą długą suknię, a welonu nie chcę, bo nie. Ostatnio z wielką uciechą obserwuję, że ludzie już lepiej przyjmują wiadomość, że ślub to ślub i że nawet cywilny "się liczy". Choć długo musiałam znosić głupie miny koleżanek, kiedy na cywilny nasz ślub wybierałam ślubną suknię. No ale jaką inną do ślubu???? :-))))))
                    Dla zainteresowanych dodam, że podobno Liga forsuje pomysł, jakoby i "cywilne" pary kurs przedmałżeński i kurs NPR przechodzić miały. Choć sprawa ostatnio ucichła :-)
                    • dori7 Re: Iokepine :)) 09.04.07, 15:41
                      lubna napisała:

                      > Oj nie tak łatwo teraz wziąć ślub poza USC, mieliśmy na oku piękne miejsce na
                      > ślub w dworku, w którym od lat udzielano ślubów. Niestety, przed niespełna
                      > rokiem prezydent cofnął zgody dla bardzo wielu miejsc poza-urzędowych i
                      > naszemu dworkowi też cofnął. Jesli myślą, że nas to do kościoła zagoniło, to
                      > się mylą ;-)

                      Znaczy sie, prezydent drobiowy milosciwie nam panujacy? Jeszcze bardziej go za
                      to nie lubie.


                      > A
                      > suknia, kwiaty, muzyka naprawdę i w urzędzie moga się pojawić :-) Ja mam białą
                      > długą suknię, a welonu nie chcę, bo nie. Ostatnio z wielką uciechą obserwuję,
                      > że ludzie już lepiej przyjmują wiadomość, że ślub to ślub i że nawet cywilny
                      > "się liczy". Choć długo musiałam znosić głupie miny koleżanek, kiedy na
                      > cywilny nasz ślub wybierałam ślubną suknię. No ale jaką inną do ślubu???? :-))))))

                      Ech, zupelnie jakby USC byl wynalazkiem sprzed miesiaca :]


                      > Dla zainteresowanych dodam, że podobno Liga forsuje pomysł, jakoby i "cywilne"
                      > pary kurs przedmałżeński i kurs NPR przechodzić miały. Choć sprawa ostatnio
                      > ucichła :-)

                      No i dobrze, ze ucichla, toz to paranoiczny pomysl.
                • lezbobimbo Re: slubnie i niechlubnie :p 13.04.07, 00:28
                  > iokepine napisała: Swoja drogą, śluby w kościele zaczęły być w Polsce
                  obowiazkowe dopiero w XV
                  > wieku, wcześniej wystarczało wesele, albo bardziej prozaicznie, małżeństwo prze
                  > z> zamieszkanie - do czego dzisiaj młodzi nieświadomie wracają:)

                  A w ogóle wg. kk sakrament malzenski malzonkowie moga sobie dac sami! I wcale
                  ksiezula nie potrzeba.. tylko nikt swiecki o tym nie wie i dzieki kk dlugo sie
                  nie dowie ;P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka