Dodaj do ulubionych

straciłam ochote na...

14.04.07, 09:40
wszystko...
jakos nic nie ma dla mnie sensu... nic mi sie nie chce... bo po co?!
oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze musze i dlatego to robie (wstaje
rano, prysznic, makijaz, ubranko i do pracy, staram sie dabac o siebie zeby
sie nie "zapuscic" - fryzjer, silownia, jakies zajecia po pracy, kursy
jezykowe itp.) ale po co??
Wiecie dziewczyny po co to sie robi? wydaje mi sie dla "tej drugiej" osoby...
on jest motorem napedowym, a mi brak tego motoru :)
Jetem singielka, stara panna, samotna - nazwijcie to sobie jak chcecie.
Bardzo chialabym miec do kogo sie przytulic, potrzymac za reke, pospacerowac
(takie sliczne sloneczko:)) Chociaz nie jestem typem, ktory lubi "byc zona"
to nie znaczy ze lubie byc sama. Nie wiem czy chcialabym miec rodzine,
dzieci. Moze dlatego ze jeszcze nie spotkalam kogos z kim bym chciala (tzn.
spotkalam ale nie wyszlo ;()
po co dabc o siebie... jak sie jest samym? dla siebie?? zeby miec dobre
samopoczucie??
mi to nie pomaga, wcale samopoczucie mi sie nie poprawia od tego ze wychodze
z domu zadbna i "zrobiona"..
i nawet nie poprawia mi sie samopoczucie od tego ze ktos mi powie ze super
wygladam (no moze tylkko na chwileczke)
Bardzo staram sie byc wesola i nie zrzedliwa cociaz w duszy smutek i
chyba ... zgozknienie (brrrr)
nie chce tak...
nie chce byc "typowa stara panna"!!!!!! ale czuje ze zmierzam wlasnie w tym
kierunku ;((
Powiedzcie mi singielki :) czy tez tak macie? jesli tak, to jak sobie z tym
radzicie?
a jesli jestescie tak na 100% zadowolone to powiedzcie jak to robicie? :))
Obserwuj wątek
    • kozborn Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 10:32
      Myślę, że tu nie ma co pytać o zdanie singielek, ponieważ już z góry implikuje
      to, ze swego stanu nie chcesz zmieniać. A mimo wszystko powinnaś. Rozejrzyj się
      za kimś. Być może nie jesteś stworzona do bycia żoną (choć moim zdaniem wszystko
      zależy od tego z kim jesteś i CZYJĄ chcesz być żoną), z pewnością jednak
      potrzebujesz kogoś bardzo bliskiego. Wiosna przyszła, trzymam kciuki! Życie w
      pojedynkę jest dla wdowców-monogamistów.
      • maraquita-79 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 11:58
        dzieki :))
        tak TRUDNO jest trafic na "bratnia duszę" :((
        • kozborn Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 09:21
          Nie myśl tak. To mit. Trzeba mieć oczy otwarte.
    • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 10:43
      a moze za bardzo poswiecilas sie dbaniu i siebie, a jak pojawial sie ktos i
      probowal zagadac, czyli te komplementy, to Ty myslalas ze eee, tak wszyscy
      mowia i szlas dalej, a on w koncu dawal sobie spokuj, bo ile mozna sie starac
      jak Ty go nie zauwazasz?
      dbac jak najbardziej, nie masz dla kogo, ale po to zeby ten ktos zauwazyl jaka
      jestes piekna, innaczej jak sie zapuscisz, to nie bedziesz sie podobala i co
      wtedy??
      • maraquita-79 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 12:02
        za bardzo?? nie jestem takim typem "barbi" :)
        a czy nie zauwazm innych?... mysle ze to nie tak, ja ich zauwazam tylko nic nie
        czuje jak na nich patrze :) a chcialbym czuc to "coś" :)) motyle w brzuchu :)
        baaaaardzo bym chciala znowu to czuc
        • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 12:47
          no ja tez bym chcial w koncu poczuc je...
          ale nie placze, ide do przodu, bo wiem ze gdzies tam jest
          wiec wiecej wiary i usmiechu
    • ma_gala Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 19:59
      oj, tak! ja ostatnio też tak miałam! nie chciało mi się wstać do pracy, jak już
      poszłam to spóxniłam się jedyne dwie godziny i byłam jakas taka
      rozmemłana...gdyby nie angielski, za który płacę i przyjaciele, którzy mnie
      wyciągali na siłę - nie wylazłabym nigdzie! I wiesz z czego to się bierze?
      Oczywiście, ze to może być wiosenne przemęczenie, deprecha, ale to tak naprawdę
      NIE ROZWIĄZANE PROBLEMY!! Cos uwiera! Mnie uwierał chory i zakłamany romans!
      Skończył się, ja sobie wszystko przetarwiłam i znowu chce mi się żyć, cieszyć i
      śmiać! :-)) Ale fakt - przydługa samotność sprawia, ze człowiekowi się nic nie
      chce! No bo po co się starać? po co dbać o siebie? po co poszerzać horyzonty -
      skoro wiecznie tylko sama, sama i sama?? Mam to samo, tak generalnie... i
      staram sie z tym walczyć z różnym skutkiem.
      • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:10
        z tym ze jak za dlugo jest sie samemu, to nic sie nie chce
        to nie zgodze sie...
    • absoluteleylive Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:18
      A to i ja się przyłączę do tej ściany płaczu:))) Z tym że ja niechcący trafiłem
      na osobę, dla której chciałoby mi się wstawać, dbać o siebie i żyć, ale... ona
      chyba jeszcze na kogoś takiego nie trafiła:(
      • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:26
        mozna jasniej??
        • absoluteleylive Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:45
          konrado80 napisał:

          > mozna jasniej??

          To znaczy, że spotkałem kobietę, która mnie oczarowała, ale ja jej niestety nie.
          "Do tanga trzeba dwojga, tak ten świat złożony jest", jak spiewał mój sąsiad.
          • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:51
            no tak, no ale nie ma co, trzeba isc dalej do przodu i nie poddawac sie
            powodzenia
    • material_girl Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:39
      ja to czasami sobie mysle, ze za 5 lat bede tkwila w tym samym punkcie co
      teraz, jesli chodzi o moje zycie osobiste. Moge robic kariere, kursy itp. ale
      nadal bede sama bo jak sie okazuje moja sytuacja rodzinna jest tak pogmatwana,
      ze rece mi opadaja. Jako jedynaczka czuje sie zobowiazana opiekowac moimi
      rodzicami, a oni jakos nie daja mi szansy na ulozenie sobie zycia osobistego.
      Ostatnio bolesnie to odczulam. Jak sie pojawia jakas "szansa" to od razu
      ostudzaja moj zapal i probuja mi udowodnic, ze nie ma czym sobie glowy
      zawracac, ze powinnam wazniejszymi sprawami sie zajac. A ja glupia nie jestem w
      stanie sie zbuntowac (na razie).
      • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 20:55
        wiecej wiary w siebie i co najwazniejsze, nie mysl tyle o przyszlosci
        przyszlosc przeszkadza rozwinac Tobie skrzydel, bo za bardzo pesymistycznie do
        niej podchodzisz i nie pisz mi tu czasem o realiach itp, bo tak mozesz dzieciom
        mowic a nie mi :)
        • material_girl Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 21:00
          tak tak, wiem, ale ostatnio kolezanka mi powiedziala, ze jak teraz nie zrobie z
          tym "porzadku" to bede miala spaprane zycie, bo moi rodzice przyzwyczaili sie
          do tego, ze maja mnie na wylacznosc. "i nie pisz mi tu czasem o realiach itp,
          bo tak mozesz dzieciom mowic a nie mi :)" ... mam nie pisac tak jak jest?
          mozesz rozwinac mysl :-)
          • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 21:05
            zgadzam sie z Twoja kolezanka, ale musze tez powiedziec ze moze byc juz za
            pozno, ale probowac trzeba, mam nadzieje ze uda Ci sie

            nie moge, bo nie mam dzisiaj glowy do rozwijania jakich kolwiek mysli :)
            • material_girl Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 21:08
              no to po co rzucasz teksty budzace watpliwosci, i tak mam ich sporo a do tego i
              ty Brutusie ;-) ech, chyba nie ma co dyskutowac na ten temat, jest tak samo
              beznadziejny jak reszta watkow, wiec lepiej go nie rozwijac
              • konrado80 Re: straciłam ochote na... 14.04.07, 21:16
                ;-)
      • echtom Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 08:14
        Ile masz lat? Jeżeli więcej niż 20, natychmiast uciekaj z domu. Wiem, co mówię,
        bo też jestem jedynaczką wychowaną w emocjonalnym terrorze. Na szczęście udało
        mi się wyjść za mąż, urodzić dzieci i parę lat pomieszkać osobno, zanim
        ostatecznie mnie do siebie przykuli swoją niedołężną starością. Mam 30-letnią
        koleżankę - atrakcyjną, wykształconą kobietę, która więdnie przy matce, jest
        zupełnie pozbawiona wiary w siebie i nie robi niczego konstruktywnego ze swoim
        życiem. Nie zgódź się na coś takiego - rodzice nie są wieczni i potem nie
        będziesz miała dla kogo żyć. A zresztą podstawowa zasada funkcjonowania gatunku
        jest taka, że to, co dostaliśmy od rodziców, nie oddajemy im, tylko swoim
        dzieciom.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 01:17
      ja też tak czasem mam. Dziś na przykład czuję wielką niechęć do ogółu ludzkości
      a łzy same stają mi w oczach.
      • konrado80 Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 01:27
        "znowu..." nie smutkaj sie, tyle radosci niedawno od Ciebie bilo...
    • crunch4 Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 01:31
      to zrob cos w tym kierunku a nie tylko piepszysz, jak ja nie cierpie takich
      pind co narzekaja ze sa same , a tak naprawde jak ktos sie nimy zainteresuje to
      nieee a gdzie tam burak, tylko puszczaja sie po katach cichodajki a swiete
      udaja i pokzywdzone
      • maraquita-79 Re: straciłam ochote na... 15.04.07, 10:02
        moze ty tak masz ze łapiesz pierwsze lepsze co ci sie nawinie i wtedy
        faktycznie nie jestes sama... tylko z kim??
        ja chce kogos kogo bede kochac a on mnie a nie tylko byc byle byc..
        tobie moze to odpowiada anie nie mi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka