Dodaj do ulubionych

Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci...

15.04.07, 13:06
Mam pytanie czy jezeli nie macie jeszcze dziecka to planujecie a jezeli nie
(swiadomy wybor lub wzgledy medyczne),to czy nie boicie sie,ze na starosc nie
bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody?
Jezeli swiadomie sie decydujecie,zeby nie posiadac dziecka to jakimi motywami
sie kierujecie?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 13:09
      aniawe napisała:

      > a jezeli nie
      > (swiadomy wybor lub wzgledy medyczne),to czy nie boicie sie,ze na starosc nie
      > bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody?

      Nie chciałbym sie nigdy kierować aż tak skrajnym egoizmem podejmując decyzję o
      dziecku...
      • aniawe Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 13:13
        Ale jak niektore osoby mowia,ze nie chca miec dzieci to sporo osob w ten sposob
        skomentuje...albo,ze na starosc zostaniesz sama.Dzieci nie gwarantuja,ze i tak
        samemu sie nie bedzie...
        • iberia.pl Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 15:52
          aniawe napisała:

          > Ale jak niektore osoby mowia,ze nie chca miec dzieci to sporo osob w ten
          sposob skomentuje...

          to ode mnie uslyszy tekst, ze im w piety pojdzie.

          >albo,ze na starosc zostaniesz sama.Dzieci nie gwarantuja,ze i tak
          > samemu sie nie bedzie...

          otoz to.
    • eeela Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 13:13
      Tez jakos nie mysle o tej szklance wody, gdy planuje posiadanie potomstwa, nie o
      to w tym chodzi. Ale mysle o tym, zeby wychowac ich na swoich przyjaciol, to
      tak. Sama jestem bardzo gleboko zaprzyjazniona z rodzicami i chcialabym potrafic
      zbudowac taka sama bliskosc miedzy soba a moimi dziecmi.
    • i.nes Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 13:18
      aniawe napisała:
      > Mam pytanie czy jezeli nie macie jeszcze dziecka to planujecie a jezeli nie
      > (swiadomy wybor lub wzgledy medyczne),to czy nie boicie sie,ze na starosc nie
      > bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody?

      Tak, planujemy.
      Nie, nie dla szklanki wody.

      --
      Life's a journey, not a destination.
    • xtrin Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 14:09
      aniawe napisała:
      > czy nie boicie sie,ze na starosc nie
      > bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody?

      To chyba najgorszy z możliwych powodów decydowania się na dziecko.
    • iwusia.fraubau link :) 15.04.07, 14:16
      "forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=528&w=39252642
    • gosia82300 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 14:56
      Swiadomie nie zamierzam miec dzieci (mam 35 lat). Nie czuję instnktu, nie czuje
      checi posiadania malenstwa,a małe dzieci, opowiesci o nich mnie nie ruszaja. To
      moj swiadomy wybor,moje zycie i planuje je tak jak chce. A szklanke wody poda
      mi pielegniarka w domu starców :)
    • fiutek-maly Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 15:01
      aniawe napisała:

      > Mam pytanie czy jezeli nie macie jeszcze dziecka to planujecie a jezeli nie
      > (swiadomy wybor lub wzgledy medyczne),to czy nie boicie sie,ze na starosc nie
      > bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody? ....

      Przecież dzieci jak tylko obrosną wyprowadzaja sie z domu, wiec i tak nie bedzie
      miał kto przysłowiowej szklanki wody podać.

      • malcontenta Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 15:36
        Mam pytanie czy jezeli nie macie jeszcze dziecka to planujecie a jezeli nie
        > > (swiadomy wybor lub wzgledy medyczne)
        Jest jeszcze grupa kobiet,ktore chcialyby miec dziecko,stworzyc rodzine,ale brak
        odpowiedzialnego partnera im to uniemozliwia,a nie chca sie decydowac na samotne
        macierzynstwo..
      • aniawe Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 15:37
        Tez to napisalam pare linijek wyzej...
    • iberia.pl Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 15:51
      aniawe napisała:

      > Mam pytanie czy jezeli nie macie jeszcze dziecka to planujecie

      nie wiem, czas poakze.

      >a jezeli nie (swiadomy wybor lub wzgledy medyczne),to czy nie boicie sie,ze
      na starosc nie bedzie mial wam kto podac przyslowiowej szklanki wody?

      szlag mnie trafia jak czytam takie pseudoargumenty jak wlasnie ten o tej
      szklance wody!!!!Moze zastanow sie po co ludzie maja dzieci.Jesli ktos chce
      miec dziecko tylko po to, zeby nie byc samemu na starosc to nie mamy o czym
      dyskutowac.


      > Jezeli swiadomie sie decydujecie,zeby nie posiadac dziecka to jakimi motywami
      > sie kierujecie?
      ksiazke piszesz?
      Moze ktos:
      a)nie lubie dzieci
      b)uwaza, ze dziecko go bedzie ograniczalo
      c)ma inne priorytety w zyciu
      d)nie odczuwa instynktu macierzynskiego
      e)boi sie, ze bedzie zlym rodzicem
      f)nie stac go na dziecko.
      • yagiennka Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 17:24
        Ale ty jestes zjadliwa małpa, zawsze jak czytam twoje posty to mi taki wniosek
        przychodzi do głowy.
        Nie ma złych powodów dla tego aby miec dziecko! Każdy powód jest dobry. Szklanka
        wody jak sama nazwa wskazuje jest przysłowiowa (zajrzyj do słownika jak nie
        wiesz co to znaczy), ja rozumiem że autorka wątku napsiała w przenośni. Chodzi o
        samotnośc na starość, dzieci zawsze wprowadzają do domu radość, beztroskę,
        śmiech, energię. Starszym ludziom to daje wiele radości. A opieka nad rodzicami
        na starość jest obowiązkiem dzieci, los starszyuch ludzi którzy nie mają nikogo
        jest straszny.
        W kwestii ksiązki jak ci się nie podoba pytanie to po cholerę na nie odpowiedzasz?
        • serendepity Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 17:57
          >A opieka nad rodzicami
          > na starość jest obowiązkiem dzieci, los starszyuch ludzi którzy nie mają nikogo
          > jest straszny.
          Rownie dobrze mozna miec dzieci i wnuki i byc dalej samotnym i zapomnianym.
          • yagiennka Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 18:55
            Ale to już jest patologia.
        • iberia.pl yagus .... 15.04.07, 19:33
          yagiennka napisała:

          > Ale ty jestes zjadliwa małpa, zawsze jak czytam twoje posty to mi taki wniosek
          > przychodzi do głowy.

          to do jasnej cholery NIE CZYTAJ!!1Juz sie nie raz zarzekalas, ze nie bedziesz
          czytac i co?Jakos brak konsekwencji?

          > Nie ma złych powodów dla tego aby miec dziecko! Każdy powód jest dobry.

          tak, rowniez egoizm kobiety jak tu ostatnio majeczka iles tam cyferek w nicku
          zalozyla watek, tak?

          >Szklanka wody jak sama nazwa wskazuje jest przysłowiowa (zajrzyj do słownika
          jak nie wiesz co to znaczy),

          daruj sobie osobiste wycieczki.

          >ja rozumiem że autorka wątku napsiała w przenośni. Chodzi o
          > samotnośc na starość, dzieci zawsze wprowadzają do domu radość, beztroskę,
          > śmiech, energię. Starszym ludziom to daje wiele radości.

          tylko, ze na ogol dzieci w koryms momencie wyprowadzaja sie w domu, a wiec
          samo bycie rodzicem niczego nie gwarantuje.

          > W kwestii ksiązki jak ci się nie podoba pytanie to po cholerę na nie
          odpowiedzasz?

          po jajco, zadowlona?A teraz spadaj na drzewo.
          • yagiennka Re: yagus .... 15.04.07, 21:21
            Czytam bo usiłuję ratować to co ty wykrzywiasz, bo mi się nóż w kieszeni otwiera.
            To nie jeste egozim tylko pragnienie dziecka, nie feruj tym egoizmem bo nie
            wiesz co to znaczy.
            Nie daruję sobie :)) Jesteś tak wredna że będę cię tępić do bólu, może się
            czegoś nauczysz, szacunku dla innych np.
            • iberia.pl Re: yagus .... 16.04.07, 13:32
              yagiennka napisała:

              > Czytam bo usiłuję ratować to co ty wykrzywiasz, bo mi się nóż w kieszeni
              otwiera.

              sama sobie przeczysz...

              > To nie jeste egozim tylko pragnienie dziecka,

              dziwne, bo jak widac, nie tylko ja takie postepowanie wlasnie tak
              odbieram....vide inny watek.

              >nie feruj tym egoizmem bo nie wiesz co to znaczy.

              wow coz za rzetelna psychoanaliza...kolejna zreszta...

              > Nie daruję sobie :)) Jesteś tak wredna że będę cię tępić do bólu, może się
              > czegoś nauczysz, szacunku dla innych np.


              nie strasz yagus nie strasz bo sie ciebie nie boje, jak widac to twoj cel
              zyciowy czepiac sie tych, co maja inne niz ty zdanie...Zatem czep sie tramwaja.
              • yagiennka Re: yagus .... 16.04.07, 16:17
                Hłe hłe, jestes jedyną które się "czepiam", bo takiej drugiej próżno szukac. Co
                o tobie zapomnę to wyłazisz znów z jakiegos postu ze swoimi wrednymi uwagami,
                jak zły szeląg.
        • maretina Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 14:40
          umiesz napisac cos na temat? bo odnosze wrazenie, ze na dekiel ci wali i jedyne
          co robisz to lazisz za kilkoma nickami i czepiasz sie ich przy kazdej mozliwej
          okazji.
          wypij wspomniana wyzej szklanke wody.
          • yagiennka [...] 16.04.07, 16:18
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • muffin3 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 16:44
      Do dziecka trzeba dorosnąć. Ja dojrzałam do niego w wieku 30 lat. Niczego nie
      przyspieszam, bo to jest poważna decyzja.
    • yagiennka Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 17:26
      Planuję. Niczego się nie boję. Każdy powód do posiadania dziecka jest dobry.
      Ważne aby to dziecko było chciane i kochane.
    • ms.wrong Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 19:05
      nie, nie planujemy. z tą szklanką wody to jest mit.
      z bachorami są tylko kłopoty.
      • kicia72 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 19:10
        Moja teściowa pracuje w domu starców.
        Większość przebywających tam osób ma rodziny,dzieci ,wnuki...
    • flowerbomb5 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 19:08
      Wpadlam w wieku 38 lat, bo czekalam ze sie w koncu odezwie instynkt
      macierzynski, ale sie nigdy nie odezwal. Nigdy nie lubilam dzieci, nie
      potrafilam sie z nimi bawic, nie wiem jak sie odezwac do takiego dziecka i o
      czym z nim rozmawiac, jak sie nim zajac. Jak widze osoby dorosle dogadujace sie
      i nawiazujace kontakt z dzieckiem to jestem zazdrosna a rownoczesnie mam
      wrazenie ze nigdy tego nie zrozumiem, ze jest to dla mnie niedostepne. Teraz
      jestem w ciazy i martwie sie co to bedzie.
      • phi_phi1 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 21:20
        a ja nie planuje. mam lepsze plany na zycie niz zatopienie sie w pieluchach.
        nie cierpie dzieci, nie nawidze jak sie wydzierają. nie wyobrazan sobie zeby
        nianczyc dziecko. najpierw wstawanie w nocy, potem przedszkole i szkola
        pilnowanie lekcji itp. moim marzeniem jest zwiedzać swiat i realizuje je a
        dzieciak to jak kula u nogi
    • couiza Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:30
      Mam 30 lat i zaczelam sie powoli zastanawiac nad tym. Instynkt macierzynski
      raczej nie istnieje u mnie, albo mocno spi. Po prostu doszlam do wniosku, ze
      jesli mialabym sie zdecydowac/mielibysmy sie zdecydowac na dziecko, to musze to
      dobrze przemyslec i zaplanowac wczesniej.

      Musze rozwazyc wszystkie za i przeciw, czy na pewno tego chce, z czym sie to
      wiaze w przyszlosci itp. Zmieni to nieodwracalnie nasze zycie, wiec decyzji nie
      bede podejmowac w 5 minut. Poza tym w razie takich planow bede musiala wybrac
      dom bardziej pod tym katem, tak zeby byl dodatkowy pokoj dla osoby, ktora bedzie
      sie tym dzieckiem opiekowala jak ja wroce do pracy. Prawdopodbnie ta osoba
      bedzie moja matka, wiec musze przemyslec czy jestem gotowa na fakt mieszkania z
      matka. Moze to byc nie do zniesienia: male dziecko + matka(tesciowa) w domu.

      Inne konsekwencje to oczywiscie ograniczenie wydatkow na podroze i przyjemnosci,
      oszczedzanie na szkole prywatna, studia itp. Niestety jako nadgorliwiec
      chcialabym, zeby dziecko mialo wszystko co najlepsze, gdybym miala je miec i
      wiem, ze to wszystko bedzie duzo kosztowac. To oznacza porzucenie moich roznych
      planow dotyczacych przeprowadzki do innych krajow, celow zycia itp. Nie jest to
      latwa decyzja: ja kontra potomek.

      Wydaje mi sie, ze skoro mam tyle watpliwosci to nie jestem jeszcze gotowa lub
      nigdy nie bede gotowac na takie decyzje. Nie ruszaja mie wizje dziecka jako
      takiego, jego slodkosci itp. Ja raczej widze od razu wszystkie negatywy.
      • oliviaaa1 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:48
        Mam 26 lat i dwa lata temu zaliczyliśmy z moim Ł. "wpadkę". Byłam od razu po studiach i w głowie plany do zrealizowania, nigdy nie lubiłam siedzieć w domu i zajmować się czymś przez dłuższy czas. Urodziłam córcię i życie samo mi się poukładało, nigdy nie byłam taka szczęśliwa i nigdy wcześniej nie doznałam tyle miłości ile daje mi mój facet i moja córa. Jestem przeszczęśliwa, że mam dwójkę najwspanialszych osób przy sobie i że nie potrzebuję pocieszać się materią. Dziecko to Skarb. Nie zrozumie tego kobieta nie mająca dziecka. I na pewno wychowam dziecko tak, by na starość było przy mnie.Nie chodzi o bycie 24h/dobę. Nie jestem jakąś kurą domową w dresach, mam marzenia, plany, wizję dalszego życia, wyjazdów etc. Ale z NIMI. Nie ma nic gorszego od momentów, gdy człowiek czuje się sam jak palec.
        • couiza Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 10:08
          Jak zalicza sie wpadke to jest inaczej. Przynajmniej, w powiedzmy normalnych
          przypadkach, stara sie ulozyc zycie i przygotowuje sie na potomka. Jednak ja
          raczej nie zalicze wpadki, bo przez ostatnie 10 lat bardzo staralam sie tego
          uniknac i mam w tym spora praktyke.
      • qw994 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:50
        Chyba ja mam podobnie. Z jednej strony rozsądek mówi mi, że chyba pora zacząć
        myśleć o macierzyństwie, z drugiej strony zadaję sobie pytanie - czy to jest
        naprawdę potrzebne mi do szczęścia?
        Pojmuję miłość rodziców do dzieci, widzę ją, ale widzę też obowiązki,
        obowiązki, obowiązki. I odpowiedzialność. Nie jestem przekonana, że to jest
        coś, czego tak naprawdę bym pragnęła.
        • oliviaaa1 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:54
          Obowiązki są niczym w tym wszystkim. Zamieniają się we wspólną zabawę. Miłość do dzieciaczka i chęć obdaorowywania go tym co najlepsze przyćmiewa "szarość" dnia.
          • qw994 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:58
            Możliwe, ale nie bardzo mnie to przekonuje. Moja znajoma, skądinąd dobra matka,
            czasami ma tak dość swojego dziecka, że za wszelką cenę chce się go pozbyć. Bo
            ile można rozmawiać i bawić się z sześciolatkiem?
            • oliviaaa1 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 00:02
              "Moja znajoma, skądinąd dobra matka,
              czasami ma tak dość swojego dziecka, że za wszelką cenę chce się go pozbyć" jeśli jesteś podobna do swojej znajomej to odpuść sobie myśli o dziecku. Pozbyć to się może starych ciuchów z szafy. Niech da dziecko do przedszkola jak tak jej uwiera.
              • trypel Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 01:36
                Może mam chorych znajomych ale każde z nich przeżywało moment kiedy dosytć miało
                dziecka. I dlatego od urodzenia dziecka wiem że raz czy dwa razy w roku muszę
                sobie zrobić urlop OD dziecka.
                Nie wierze że są osoby które nie mają dosyć momentami... to po prostu spełnianie
                oczekiwań otoczenia i kochanie na pokaz
                • oliviaaa1 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 09:26
                  Można być zmęczonym przy nawale obowiązków, ale dosyć dziecka..? Właśnie takich matek nie zrozumiem i nie lubię. Staram się dla mojego dziecka być dobrą matką ale i najbliższą osobą, żeby nie mówiło z przymusem, że najbardziej to ono kocha mamusię, mówiąc to chce sprawić mamusi przyjemność, a ja chcę stworzyć wyjątkową więź między nami. Kiedy chcę odpocząć, po prostu to robię, może koło mnie chodzić i wołać do zabawy, ale powtarzam cały czas, że to mój czas, dam buziaka i nie idę na siłę krzywiąc się na nią. A na podwórku widzę, że bardzo mało matek potrafi się opiekować swoimi dziećmi. Nigdy jakoś specjalnie nie przejmowałam się dziećmi wcześniej, nie bawiłam z dziećmi znajomych, ale teraz spojrzę i uśmiechnę się do każdego malucha. Są świetne i dużo fajniejsze od dorosłych.
        • moonbp Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 15.04.07, 23:59
          Co do podania szklanki wody - do tego czasu będą już domowe, człekokształtne
          roboty, i to z osobowością:)))) I będzie można pogadać nawet z sedesem:) A ak
          naukowcy pogmerają w genach, to jeszcze wyeliminują starość jako chorobę, i nie
          będzie problemu:)Albo rozsypujące się części ciała zostaną zastąpione
          elektonicznymi substytutami, tak, że nikt nie będzie kimał pod kocykiem w
          wózeczku inwalizdzkim:)

          Odpowiadając na takie pytania mylnie i pochopnie zakładamy, że świat pozostanie
          bez zmian, i za pół wieku starcy będą dokładnie tacy sami jak dziś. A to raczej
          mało prawdopodobne:)
          • simply_z Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 00:05
            w latach 60-tych zakladano,ze w roku 2000 beda latac spodki ,a ja nadal sie
            tłuke busem:P ale masz troche racji ,
            • moonbp Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 12:33
              Simply_z - dziesiejsza wiedza jest nieporównywalna z tym co wiedziano w latach
              60tych. A wraz ze wzrostem wiedzy, wzrasta tempo uzyskiwania kolejnych
              informacji. Tempo odkryć rośnie lawinowo. Już dziś są prototypy i plany
              (należycie uzasadnione i realne, nie tylko w sensie wyobrażeń) takich urządzeń
              i możliwości, że aż dech zapiera:) Mogą dziać się prawdziwe cuda - mamy już
              prototypy urządzeń, którymi można sterować samą tylko myślą. To na razie
              początek, ale to już działa. Maszyna tłumaczy aktywność mózgu na wykonanie
              zadania, i ów zadanie istotnie wykonuje. To już jest realne. Są już plany domów
              tak nafaszerowanych elektoniką i komputerami, że niemal dosłownie wszystko robi
              się samo. Już pojawiają się czujniki, które wbudowane w ubranie, będą cały czas
              mierzyły stan organizmu, wszystkie parametry życia, i będą wysyłały stosowne
              komunikaty typu "serca bije za szybko", "nie pij już dziś kawy", itp. Będą
              dziać się cuda, kwestia tylko kiedy:)Jeżeli zdołamy się nauczyć jak sprząc
              układ nerwowy z elektoniką, to zapewne całkowiecie zlikwidujemy niedołęstwo, i
              nie będzie problemu "podania szkalnki wody":)))
    • zwykladziewczyna5 A dzieciaci nie boja sie dzieci je oleja? 16.04.07, 01:41
      • yagiennka Nie ma takich cudów 16.04.07, 09:26
        aby prawidłowo wychowane, kochane dziecko olało swoich rodziców. Jeśli tak się
        stanie jest to ich wina. Taka postawa nie bierze się z Księzyca.
        • oliviaaa1 Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 09:32
          dokładnie. zgadzam się z Tobą całkowicie. nIE MOŻNA MIEĆ PÓŹNIEJ PRETENSJI DO DZIECKA, TRZEBA BYŁO MYŚLEĆ O TYM PRZEZ 20 LAT PO URODZENIU.
        • couiza Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 10:13
          Hm.. to moze mi wyjasnisz dlaczego moj maz przestal sie odzywac do swoich
          rodzicow i dziadkow? Wydaje sie byc normalny, nic zlego mu nie zrobili, zawsze
          bardzo pozytywnie sie o nich wypowiadal. Nagle ktoregos dnia doszlo do malego
          nieporozumienia o bardzo glupia rzecz i obrazil i nie chce z nimi rozmawiac. Jak
          powiedzialam mu, ze przyjezdzaja, to wyszedl z domu na caly dzien.
          W miedzyczasie umarla babcia, on nawet nie pofatygowal sie zadzwonic.

          Aha i zdarzylo sie to jak mial jakies 32 lata. Jakis pomysl?

          No, ale to tez pewnie wyjasnia dlaczego nie pale sie do posiadania dziecka, bo
          nie chce, zeby zachowalo sie jak tatus, ktoregos pieknego dnia.
          • yagiennka Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 12:44
            Najlepiej spytaj o to swojego męża.
            Ja kocham moją mame ponad wszystko tak jak i cała moją rodzinę i nie wyobrażam
            sobie aby została sama, niepotrzebna i zapomniana. Pomagam jej jak mogę,
            sprawdzam lodówkę (czy pełna bo mama wszystko bagatalizuje - tak tak mam
            pieniądze - a nie zawsze jest to prawda), kupuje jak cos potrzebuje, i dokładnie
            tak smao postępuje moja siostra. Dziwne?
            • iberia.pl Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 13:37
              co kogo na forum obchodzi mama yagiennki?
              Tylko "JA Ja i JA"- yagiennkowy pepek swiata od 7 bolesci.

              Twoje zachowanie wzgledem mamy nie dziwne ani nadzywczajne ale czasem w zyciu
              roznie bywa i niestety zdarza sie rowniez tak, ze zostaje zerwany kontakt
              miedzy dzieckiem a rodzicami albo miedzy rodzenstwem.
              • oliviaaa1 Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 14:09
                "> co kogo na forum obchodzi mama yagiennki?
                > Tylko "JA Ja i JA"- yagiennkowy pepek swiata od 7 bolesci.
                >
                > Twoje zachowanie wzgledem mamy nie dziwne ani nadzywczajne ale czasem w zyciu
                > roznie bywa i niestety zdarza sie rowniez tak, ze zostaje zerwany kontakt
                > miedzy dzieckiem a rodzicami albo miedzy rodzenstwem."

                Każdy tu pisze o sobie jakbyś jeszcze nie zaczaiła koleżanko. Yagienka jest bardzo w porządku. A jej zachowanie jest właśnie nadzwyczajne, bo nie każdy potrafi się zająć swoim rodzicem tylko zawsze sam potrzebuje pomocy. A dla mnie to nie jest normalne, że zostaje urwany kontakt w rodzinie. Powinno się starać by ten kontakt był zawsze. Nawet jak w rodzinie nie układa się zbyt dobrze.
                • iberia.pl Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 14:23
                  oliviaaa1 napisała:

                  >> Każdy tu pisze o sobie jakbyś jeszcze nie zaczaiła koleżanko.

                  taaaa....

                  >Yagienka jest bardzo w porządku. A jej zachowanie jest właśnie nadzwyczajne,
                  bo nie każdy potrafi się zająć swoim rodzicem tylko zawsze sam potrzebuje
                  pomocy.

                  no bez przesady, ze zwykla troska o mame jest postrzegana jak niewiadomo jakie
                  poswiecenie....Gloryfikowac to mozna kogos, ktos sie zajmuje LATAMI obloznie
                  chorym rodzicem/dzieckiem jak np.Rodzice Janusza Świtaja-to jest prawdziwa
                  milosc rodzicielska pelna wyrzeczen.

                  > A dla mnie to nie jest normalne, że zostaje urwany kontakt w rodzinie.
                  Powinno się starać by te n kontakt był zawsze. Nawet jak w rodzinie nie układa
                  się zbyt dobrze.

                  wiem, ale zrozum, ze zycie nie jest takie proste i czarno-biale jak bysmy
                  chcieli.Sa rozne sytuacje, ktorych przewidziec nie sposob, a do tego by kontakt
                  byl sa potrzebne obie strony-same checi tylko jednej nie wystarczaja.
              • yagiennka [...] 16.04.07, 16:19
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • oliviaaa1 Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 13:29
            "Hm.. to moze mi wyjasnisz dlaczego moj maz przestal sie odzywac do swoich
            > rodzicow i dziadkow? Wydaje sie byc normalny, nic zlego mu nie zrobili, zawsze
            > bardzo pozytywnie sie o nich wypowiadal. Nagle ktoregos dnia doszlo do malego
            > nieporozumienia o bardzo glupia rzecz i obrazil i nie chce z nimi rozmawiac. Ja
            > k
            > powiedzialam mu, ze przyjezdzaja, to wyszedl z domu na caly dzien.
            > W miedzyczasie umarla babcia, on nawet nie pofatygowal sie zadzwonic. "

            w sumie nie bardzo mnie to interesuje. ale normalnym zachowaniem bym tego nie nazwała. widocznie nie bardzo ich i jego znałas oraz ich sytuacje zyciowa.
            >
            • couiza Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 14:37
              Nigdzie nie napisalam, ze jest to normalne zachowanie. "Wydaje sie byc normalny"
              ma dla mnie troche inne znaczenie.

              Nie moge znac calego zycia meza jak i jego rodziny, to chyba oczywiste. Mam
              zatrudnic dedektywa i wyslac go na kilka kontynentow, zeby ustalil mi historie
              zycia meza? Jego rodzice twierdza, ze nie wiedza o co mu chodzi, a on tym
              bardziej mi nie powie.
              Chcialam tylko podkreslic, ze takie sytuacje zdarzaja sie w zyciu i wcale nie
              musi dojsc do jakiejs ekstremalnej sytuacji i nie wydaje mi sie, zeby to byla
              wina rodzicow i zlego wychowania. Nie mozna wszystkiego przewidziec. Jesli
              czlowiek w wieku 32 lat nagle odwraca sie od rodziny to chyba juz daleko wybiega
              poza wychowanie. Cos innego moglo go uksztaltowac po drodze.

              • yagiennka Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 16:22
                A dlaczegóż to twój mąż ci tego nie wyjasni?? On nie wie dlaczego odwrócił się
                od rodziców?? No to sorry, może ma jakieś problemy natury hm, psychologicznej?
                Zapewniam cię że nie dzieje się nic bez powodu. A ty może masz zły kontakt ze
                swoim mężem skoro wiesz o nim i jego emocjach tak mało.
                • iberia.pl Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 16:59
                  yagiennka wystarczy, ze ty masz super hiper relacje ze swoimi bliskimi-to juz
                  inni nie musza.Ale wiesz co?Poczekamy moze jak tobie w zyciu zaczna sie
                  schody...ciekawe czy wtedy tez bedziesz taka madralinska?
                  • yagiennka Re: Nie ma takich cudów 16.04.07, 17:33
                    Jak sobie piwa naważe to je wypiję :) W każdym razie uważam że rodzina to
                    najwazniejsza rzecz na swiecie i nie stac mnie na psucie sobie z nią relacji,
                    zresztą mam bardzo dobrą rodzinę i nie ma powodu.
    • monika_04 Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 10:16
      Nie wiem dlaczego posiadanie dzieci ma być dla podawania mi wody na starość. To
      "nieco" egoistyczny powód "posiadania" dzieci.
    • dirgone Re: Do kobiet po 30-35 roku zycia bez dzieci... 16.04.07, 14:41
      Moja babcia, która urodziła dwójkę dzieci, właśnie w celu szklanki wody, bo
      raczej nie z miłości i chęci ich posiadania (mój ojciec ma 55 lat i nadal cierpi
      z jej powodu straszliwie, skrzywdziła psychicznie całą naszą rodzinę), teraz bez
      tej szklanki zostaje. Jak mam do niej zadzwonić, do mam mdłości niemalże. Mój
      brat starał się powstrzymywać emocje, zagryzał zęby i do niej jeździł, ale po
      jej ostatnich akcjach powiedział, że już też ma jej dość.
      Ostatnie święta spędziła sama u siebie w domu, chociaż ogólnie rodzinę ma dużą.
      Jak widać posiadanie dzieci z powodów egoistycznych nie sprawdza się.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka