nic.nie.wiem4
21.04.07, 19:02
Jestem szczęśliwie zakochana, jak nigdy wcześniej. Jestem z moim mężczyzną od
pół roku. I nasz związek wydawał się być idealny do momentu, w którym nie
pojawiła się ona. Mój P. rozstał się z nią dwa lata temu. Oboje o tym
zdecydowali, ale tak naprawdę zaważyła jej decyzja o wyjeździe za granicę do
pracy. Czuję się trochę zaniepokojona całą sytuacją. Ona wróciła do Polski na
stałe. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła był telefon do P. On mnie uspokaja. Mówi,
że ona nic już dla niego nie znaczy, że to mnie kocha i nie pozwoli by jej
pojawienie się w naszym życiu zniszczyło nasz związek. Jednak spotyka się z
nią kidy ona dzwoni i mówi, że potrzebuje pomocy. Odpisuje na jej smsy i
pocztę, oddzwania. Mówi mi, że po prostu mimo rozstania wciąż szanuje ją jako
osobę. Nie potrafię jednak zapanować nad zazdrością. Już kilka razy dałam
popis wybuchu złości. P. prosi mnie o więcej zaufania. Ufam mu, ale jej nie
ufam. Dobrze wiem o co jej chodzi. Boję się bo jak by nie było oni byli ze
sobą dłużej, mieli plany małżeńskie. Sama nie wiem co mam robić. Walczyć, nie
robić nic i poczekać aż sytuacja sama się jakoś rozwiąże czy może usunąć się w
cień. Przyznam, że nie potrafię walczyć. Mimo, że kocham go bardzo mocno nie
chce z nikim rywalizować. To nie dla mnie. Nie wiem co mam zrobić. Sądzicie,
że moje obawy są irracjnalne? Jak zachowywały byście się na moim miejscu?