Dodaj do ulubionych

3lata ze soba....

14.06.07, 19:32
jestem z moim chlopakiem 3lata..od 2 lat jestesmy razem,...kocham go...on mnie
jednak chyba nie...raz mowi ze tak , raz ze nie wie co to znaczy
kochac...Mieszkamy w Szkocji i w zasadzie od pocztku bylo tak , ze ja bylam
tym 'dowodzacym'.Organizowalam wszystko...zalatwialam mieszkanie itd...bo
lepiej znalam jezyk i mimo wysztsko jestem bardziej zaradna...Ja studiuje i
pracuje, mam malo czasu...On ciagle zmienia prace...pozycza ode mnie
pieniadze...wszystko jest na mojej glowie..zeby chociaz mnie dobrze traktowal
a on potrafi jeszcze jakies chamskie teksty do mnie mowic...i ma przede mnna
tajemnice ze znajomymi z internetu i ze swoja siostra...co mam robic? Kocham
go...Ale chyba tak nie chce?CO wy byscie zrobily,drogie Panie? Ja mam 22 lata
a on 23.Jest moim pierwszym chlopakiem...
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:40
      Walnac w kat i poszukac nowego. Skoro jestes zaradna i masz glowe na karku to
      sobie poradzisz. Po co Ci ciagac takiego typka ze soba?
      • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:44
        Nie wiem chyba sie to nazywa slepa milosc i strach przed samotnoscia...ale chyba
        naprawde nie ma to dluzej sensu...juz raz sie rozstawalismy...juz raz mial
        zostac w Polsce a ja tutaj ale wrocil...bo nie wie czego chce od zycia
        • kontik_71 Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:47
          Gdyby byla to slepa milosc to nie byloby Twojego wpisu na tym forum. Fakt, ze
          napislas wskazuje na to, ze nie jest Ci wygodnie z tym co sie dzieje i
          prawdopodobnie potrzenujesz popchniecia aby zrobic TEN krok
      • julcia_bleble Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:46
        to nie ma sensu ani przyszlosci.PO co Ci taki facet za ktorego bedziesz musiala
        wsyztsko robic a on nie za bardzo bedzie chcial kiwnie palcem.Tylko sie
        przyzwyczai ze go ciagle wyreczasz.Poszukaj lepiej kogos innego..Ja bym go
        puscila..
        • julcia_bleble Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:47
          nie wie..i sie nie dowie, jak na moj gust to takie wieczne male dziecko, ktore
          zyje razem z Toba (razem) bo tak jest mu wygodnie..Nie wiem..moze sie myle;/
    • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:52
      ja wiem....macie racje...poprostu boje sie tego ze bede sie budzic codziennie
      sama...zasypiac sama...
      ale macie racje...musimy sie rozstac..ten zwiazek od poczatku nie mial
      przyszlosci...jestesmy zupelnie inni...inne zainteresowania..inne
      potrzeby...inne spojrzenie na swiat..ale to jest ciezkie...byl ktos w podobnej
      sytuacji?
      • kontik_71 Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:57
        To jak dlugo bedziesz sama sie budzila zalezy tylko i wylacznie od Ciebie...
        Milo to tak obudzic sie kolo takiego typka???
        • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 19:59
          ja wiem ze to jest dziwne...dobre momenty tez byly......i bywaja...raz na jakis
          czas...ale to i tak nie ma przyslosci...
          • kontik_71 Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 20:00
            Alez oczywistym jest, ze byly dobre momenty. Takie tez moga sie jeszcze
            przytrafic, ale waznä jest przeciez srednia.
      • tisanee Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 20:08
        Tak, ja byłam w identycznje sytuacji jak Ty... Tzn. prawie identycznej... Byłam
        z chłopkaiem 2 lata kiedy wyjechalismy za granicę, on wszytsko załatwiał, bo on
        znał lepiej język, po kilku miesiącach ja wróciłam do Polski skończyć studia,
        on został niby zarabiać na naszą przyszłość...
        Wszystko było tak jak u Ciebie... Ja myslałam, że kocham, on raz mówił tak, raz
        inaczej, twierdził, że nie dorósł do związku, że jest niedojrzały itd... Była w
        nim ślepo zakochana, pożyczałam mu ogromne sumy pieniędzy, wszytsko co zdołałam
        zarobić za granicą, mimo, że on był tam a ja w Polsce, miała mniej pieniedzy ni
        ja, nie chcę wnikać w szczegóły na co je wydawał, po prostu na bzdury, wiecznie
        miała u mnie kolosalne długi.
        Kiedy po kilku miesiącach pojechałam go odwiedzić dowiedziałam się że mnie
        zdradzał (zaczął dosłownie 2 tyg po moim wyjeżdzie...). Moja ślepa miłośc kazał
        wybaczyc (co z perspektywy czasu wiem, że było największym błedem w moim
        życiu). Po całym tym zajściu byliśmy razem jeszcze 1,5 roku, ja zapatrzona jak
        idiotka, nie reagująca na chamskie teksty, dusząca w sobie ból, płacząca po
        kątach... A on wiecznie szczęśliwy, bo miała przy boku taką frajerkę jak ja, na
        którą zawsze mógł liczyć, która zawsze wszystko była w stanie dla niego zrobić.
        Wiele, wiele czasu minęło zanim zrozumiałam jak ja żyję, co ja robię, jak sama
        siebie nie szanuję tkwiąc w takim związku...
        Musisz sobie też to uświadomić, zdać sobie sprawę z tego, że jesteś wartościową
        osobą, która zasługuje na kogoś, kto doceni to co dla niego robisz i nie będzie
        nastawiony tylko na branie, ale także na dawanie, dla kogo będziesz wyjątkowa.
        Wiem, że najgorsze jest uczucie pustki, świadomości, że jego już nie będzie, że
        zostaniesz sama. Ale miliony ludzi przz to przechodzi i nikt jeszcze jie umarł
        z powodu rozstania. Najważniejsze to znaleźć sobie zjaęcie, aby nie myśleć, nie
        wspominać, nie rozpamiętywać, ni tęsknić, nie płakać... oczywiście nie da się
        tak od razu i całkowicie o nim nie myśleć, ale zrozum to (właściwie piszesz, że
        juz zrzumiałąś), że ten związek nie ma przyszłości. I uwierz mi, że im dłużej
        czekasz, im bardziej się łudzisz, że on się zmnieni, tym będzie Ci trudniej...
        powodzenia i trzymaj się...
        • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 20:19
          dzieki...dobrze wiedziec ze nie jestem sama...
      • mloda.kobietka23 Re: 3lata ze soba.... 18.06.07, 14:22
        Ja jestem z facetem 3 lata...ostatnie miesiace byly i sa jakies dziwne...tak
        jakbym doznala jakiegos olsnienia:)chyba dazymy w innych kierunkach...ale zawsze
        w tym samym miejscu sie spotykamy...lozku:)byl moment ze byla tylko praca i
        szkola, malo sie widywalismy choc razem mieszkamy, to malo wiedzielismy o sobie.
        Ostatnio zaczeliesmy duzo rozmawiac ze soba, a nawet krzyczec...ale doszlismy do
        wniosku ze tak nie mozna i ze albo zaczniemy pracowac nad soba albo rzeczywicie
        nie ma sensu razem byc. Zobaczymy jak nam sie uda. Ja ma 23 lat on 27 i to ja
        zawsze jestem ta z glowa na karku i ta co traci ta glowe bardzo szybko:)i wtedy
        on przejmuje dowodztwo:)jednak w jakis sposob sie wypelniamy i co najwazniejsze
        kochamy. Zycie pokaze jak dalej sie ulozy...
    • nadinka_nadinka Re: 3lata ze soba.... 14.06.07, 21:46
      ja tak jak kontik: rzucic w cholere. po co ci taki typ? mloda jestes, cale zycie
      przed toba ;-)
      • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 16.06.07, 00:46
        na razie jeszcze jestesmy...nie ma wyjscia...umowa za mieszkanie itd...mi sie
        wydaje ze on potrzebuje jednak pomocy psychologa, wiecie? czlowiek calkowicie
        nie wie czego chce od zycia...
    • anahella Re: 3lata ze soba.... 16.06.07, 11:35
      Na podstawie Twojego postu nie jestem w stanie Ci powiedziec ze on Cie nie
      kocha. Z cala pewnoscia jednak mozna wyciagnac wniosek, że Cie nie szanuje.
      Odpowiedz sobie na pytanie, czy to Cie satysfakcjonuje?
      • kc_mc Re: 3lata ze soba.... 16.06.07, 13:58
        A moze On jest tylko z Toba wlasnie dlatego ze boi sie, ze sam sobie nie
        poradzi, wkoncu jesli Ty jestes taka zaradna, zawsze moze na Ciebie liczyc, gdy
        ma brak kasy itp, to boi sie, ze jak Ciebie straci, to sobie nie poradzi, takze
        ciagnie ten wasz zwiazek i sam nie wie czego chce, dlatego jest raz roznie, raz
        mowi ze kocha, raz nie ...
        Daj sobie spokoj, po co zycie sobie marnowac, zawsze mozesz miec kogos lepszego ...
        • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 17.06.07, 02:37
          ja wiem ze tak jest...ale wiecie co ..powiedzialam mu ze sie rozstajemy i ze
          koniec itd...wyszlo tak, ze plakalismy dwa dni...nie rozstajemy sie na razie ten
          zwiazek nie ma przyszlosci i wiemy o tym oboje...poki co nie potrafie jednak
          powiedziec mu wracaj do Polski! Juz cie nie potrzebuje...Bo wydawac by sie moglo
          ze jak tu przyjechalam balam sie byc sama w obcym kraju a teraz juz sie
          ''ustawilam'' to w sumie on mi nie potrebny ,bo jestem na dobrym uniwerku, w
          wyzszych sferach itd..dam mu jesczce szanse...
          • irie.malgoska Re: 3lata ze soba.... 18.06.07, 02:21
            Boze...nie ma pracy a dzis poszedl sie nachlac i jeszcze pijanego kolege do domu
            przeprowadzil...macie racje...to musi sie skonczyc....zasluguje na kogos lepszego...
    • kropa75 Re: 3lata ze soba.... 18.06.07, 13:58
      Co Ty za huśtawkę sobie robisz? Spakuj gościa i wyślij do kraju. Ledwie masz
      dwadzieściaparę lat, co to jest za wiek do układania sobie życia? Jesteś prawie
      niemowlakiem. :) Jeszcze jedna szansa? A która to? I ile ich będzie? Każda
      kolejna pozwala facetowi myśleć, że tak mu wolno postępować. Kobiety, same
      sobie robicie krzywdę takim zachowaniem. Facetów na świecie jest multum. Nie
      trzeba koniecznie żyć z tym najgorszym, ani z tym pierwszym.
      Ja swojego wyprowadziłam po 7 latach, a byłam sporo starsza od Ciebie. Dziękuję
      Bogu za to oświecenie do dziś. :)
    • mloda.kobietka23 Re: 3lata ze soba.... 18.06.07, 14:08
      Daj sobie z nim spokoj!!moja kumpela wlasnie z takim z rozstala sie po tym jak
      jej powiedzial ze juz mu sie znudzila. Tez byla ta co robila, myslala,
      zalatwiala wszystko...gdy mu we wszystkim pomogla rzucila ja. Moja rada-nie
      zawsze ten pierwszy musi byc ostatnim, bo nigdy nie wiesz ile wartosciowych
      ludzi spotkasz na swojej drodze, takich co beda Ciebie szanowaly. A majac 23
      lata to raczej nie mysli sie o zwiazkach na powaznie- tzn mowie o facetach...
    • jszhc Re: 3lata ze soba.... 18.06.07, 14:12
      A tam...znjadziesz lepszego;p......
      Jest mozliwosc ze jest opyrskliwy wobec ciebie, bo widzi, ze ty sobie lepiej
      radzisz....ale gdyby tylko chila, to siadloby mu to na ambicje i zamiast glupio
      do ciebie gadac, pokazalby ze tez jest wiele wart...i wart ciebie;). tymczasem
      on zachowuje sie jak totalny sczeniak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka