pocketxxx
19.06.07, 12:13
Mam starszne wyrzuty sumienia. Na swoja obrone moge powiedziec ze bylem dosc
pijany. Nie wiem co teraz robic i wlasciwie siedze w domu w nerwach ze on juz
wie. Najgorsze ze jak sie dowie to bedzie koniec przyjazni a mi bardzo zalezy
abysmy byli kumplami. Dodatkowo to mnie pewnie bedzie probowal zabic bo to
taki honorowy typ. Lubie go i znamy sie bardzo dlugo. Tamtego wieczoru
poszlimsy w trojke na impreze do znajomego (ja, on i jego dziewczyna). Bylo
troche osob ale w miare jak impreza trwala ludzie sie rozchodzili. Ok 2
skonczyl sie alkochol i on i jeszcze 2 chlopakow postanowili isc po jeszcze
troche alkocholu. Ja stwierdzilem ze nie ide bo zmywam sie niedlugo do domu a
ona pwiedziala ze poczeka. Pozniej wszytko potoczylo sie jakby w amoku. Ni z
tego ni z owego zaczela sie rozbierac. Ja na poczatku zaczalem sie smiac.
Pozniej zaczela mnie rozbierac. Byla bardzo mila, zaczela sie przytulac, to
bylo siwetne. Na koniec powiedziala "Choc" i sie stalo. Po wszytkim chwile
lezelismy. Nie wytrzymalem napiecia i wrocilem do domu. W domu wzialem
prysznic, ale wydawalo mi sie ze smierdze. W poniedzialek rano jeszcze czulem
na skorze jej zapach. Zle sie strasznie z nim czuje. Bylem z nim na spacerze,
a on nic. Ja to najchetnej bym teraz udusil. Na tej imprezie ona byla 100%
trzezwa i nic nie pila. Nie rozumiem po co to zorbila. Przez wlasna glupote
starcilem kolege..