Dodaj do ulubionych

No i jak sie odkochac?

20.06.07, 07:20
Witam wszystkich. Wiele kobiet jest w podobnej sytuacji. Otoz, zakochalam
sie, i nie potrafie sobie z tym poradzic. Poznalam tego pana we wrzesniu 2005
i gdyby ktos mi powiedzial wtedy, ze zakocham sie w tej osobie jak nigdy
zyciu, zasmialabym sie mu prosto w twarz. Ale w listopadzie tego samego roku,
juz sie zauroczylam. Spotykalismy sie od czasu do czasu, raczej rzadko.
Chcialam, zeby te wizyty byly czestsze, ale z drugiej strony nie chcialam byc
nachalna. On zawsze zajety. Ale te chwile razem spedzone byly cudowne.
Niecaly rok minal, a dokladnie we wrzesniu 2006 wyznalam mu milosc. Wydawal
sie naprawde ucieszony. Byl ucieszony. Ale tak naprawde to chyba zagubiony,
jak doszlam to tego pozniej. Niby chcial byc, mniec kogos, ale moze nie. Taki
niezdecydowany. To wszystko jest takie rozmamlane. Nic nie wiem co sie
dzieje. Napisalam mu list w styczniu 2007 i dalam mu go dopiero w czerwcu, bo
tak dlugo mysmy sie nie widzieli. Rozmawialismy przez telefon i to bylo tyle.
Wytlumaczylam mu w nim wszystko. I cisza. Jak zawsze z reszta. Kiedy sie
spotykamy jest naprawde fajnie, jestem w siodmym niebie, nic innego nie
potrzebuje do szczescia. I on tez wydaje sie mniec dobry czas. Ale kiedy
przyjemnosc mija i wracam do siebie, cisza. Przynajmniej na miesiac. Mam 25
lat i nigdy nie bylam w podobnym stanie. Tak powaznie o nim mysle.
Fantazjuje, ze bedziemy na zawsze razem. Juz poltora roku minelo a ja dalej o
nim mysle dzien w dzien i nie potrafie sobie z tym poradzic. Zakochalam sie.
Nieszczesliwie. Bo on nie wydaje sie odzwajemniac moich uczuc. Cieszy sie
kiedy sie mu mowi mile rzeczy, bo kto ich nie lubi? Ale powinno sie je lubic,
kiedy mowi je wlasciwa osoba. Ja nie mysle, ze ja jestem ta osoba. Niektorzy
mi mowia "zostaw go i poszukaj sobie kogos innego." Tak latwo mowic. Kiedy ja
nie chce nikogo poznawac. Wcale by mi to nie pomoglo, wrecz przeciwnie, to by
mnie jeszcze bardziej irytowalo. Bo ja wiem, ze nie ma rzeczy perfekt, ale on
wlasnie jest dla mnie perfekt. Czuje sie jak w takim glebokim dolku, z
ktorego nie moge sie wygrzebac. Sama, bo mnie tam zostawil.
Juz 4-ty raz ogladam w tym roku "eternal sunshine of the spotless mind"
(zakochany bez pamieci-chyba), bo tak bardzo ten filmowy zwiazek przypomina
moj. Ona energiczna, zwariowana. On zamkniety w sobie, nieza wiele uczuc.
Jest taka roznica jednak, ze filmowy bohater byl zakochany. I tak wlasnie, on
nazwal mnie wiariatka, a on taki zawsze pozbawiony glebszych emocjii, nieza
wiele mowi. Sam pewnie nie wie jak postapic, co robic, i w takiej sytuacji
najlepiej jest wlasnie nic nie robic. I to jest wlasnie co on robi. Byc moze
jest niedojrzaly emocjonalnie, albo boi sie byc zobowiazanym, kiedy jest we
zwiazku. Chcialabym wlasnie, zeby w rzeczywistosci byla taka maszyna, ktora
umozliwilaby mi usuniecie go z pamieci. Tak jak na ulubionym filmie :) Sama
juz nie wiem co lepsze, zachowac mile wspomienia czy dalej byc nieszczesliwa.
Bo taka wlasnie jestem. I to sie swietnie uwidacznia kiedy jestem pomiedzy
innymi ludzmi. Szczegolnie parami. Ciesze sie, ze inni sa razem i tworza
szczesliwa pare. Ale z drugiej strony tak bardzo im zazdroszcze tego wlasnie,
ze moga byc razem. Nie znosze sie patrzec na te pary, nie znosze byc miedzy
nimi. Ja nie rozumiem, czego tak wlasnie musi byc. Byc moze, gdybym byla
razem z nim, wygladalo by to zbyt perfekt, jak w bajce. I tak wlasnie byc nie
moze. Wszyscy wiedza o mojej sytuacji, ale zadna z kolezanek nie jest w
takiej sytuacji, wiec trudniej jest im zrozumiec. Moze. Czuje, a raczej wiem,
ze powinnam to wszsystko zostawic, ale nie moge. Nawet nie to, ze nie moge,
ale ja nie chce. Ale powinnam. Ja juz zrobilam swoje, widocznie on naprawde
nie wie co robic, wiec nic nie robi. Ale chyba ja musze zrobic nastepny krok
i zamknac ten rozdzial. Ale jak? A moze mu sie kiedys odmieni, moze zrozumie?
Moze warto czekac? To wszystko jest takie zagmatwane. No i jak sie odkochac?
Obserwuj wątek
    • figgin1 Poznać kogoś 20.06.07, 08:37
      Naprawdę, to najlepszy sposób. I nie pisz, że on jest dla ciebie perfekt. Nie ma
      czegoś takiego jak ideał tylko z jednej strony. Ludzie albo pasują do siebie
      albo nie. Gdybyście do siebie pasowali twoja fascynacja byłaby wzajemna.
    • posmaruj.mi.plecy cos mi to przypomina... 20.06.07, 09:29
      tylko ten moj to krzyczal na pol swiata, jak mnie kocha. I plany robilismy. I
      zawsze bylo cos na przeszkodzie. Poznalam kogos. Ale w tamtym bylam ciagle
      zakochana i historia trwala rownolegle. w sumie... nie, nie npisze ile lat.
      Potem mialam do siebie pretensje, ze to ja wszystko zepsulam.
      Historia sama sie zamknie. Byle nie zostalo w tobie wrazenie, ze zawinilas.
      • violeta01 Re: cos mi to przypomina... 20.06.07, 09:40
        Smutna historia. Może łatwo mi to powiedzieć bo nie jestem w twojej sytuacji ale
        ja urwałabym kontakt z tym mężczyzną. Nigdy więcej nie spotykała się z nim, nie
        dzwoniła, pisała. Zero kontaktu. Czas leczy rany.
    • butterflymk Re: No i jak sie odkochac? 20.06.07, 09:45
      niezdecydowany facet nie jest ok.
      jakby zniewieściały trochę..
      prawdziwy facet konkretnie mówi o co mu chodzi
      ten o którym mówisz ma za dobrze z Tobą..
      tylko trochę mu sie pomyliło, bo to on powinien Tobie prawić komplementy
      a nie na nie czekać, on powinien kontaktować się z Tobą...itp
      Zakochanie to fajne uczucie ale nie męcz się za bardzo...
      przynajmniej bądź otwarta na inne znajomości.
      MOże jak będziesz bardziej oschła, wyrachowana to on się zainteresuje Tobą.
      Faceci podobno tak mają że nie lubią grzecznych dziewczynek, miłych i
      kochanych..
    • edwarddyp Re: No i jak sie odkochac? 20.06.07, 11:28
      Ano jestem w identycznej sytuacji tyle że zakochany bez pamięci w jednej Anielicy

      Nie ma rady. Najlepiej byłoby kochać tą osobę i trzeba zrobić wszystko żeby się
      to udało.

      A jak dalej nie wychodzi to raczej trudno jest się pogodzić z losem, że mi
      romantyczna i wspaniała miłośc nie będzie dana i mam z tym niby żyć. Poznać
      kogos ułożyć sobie życie i wogóle.

      Pewnie że można zerwać wszelkie kontakty i "żyć własnym życiem"
      • julcia_bleble Re: No i jak sie odkochac? 20.06.07, 11:30
        dla mnie najlepszym lekarstwem na to bylo zerwanie kontaktu.. i powiem CI ze
        generalnie mi to pomoglo.Zyje swoim zyciem, o nim pomysle hmmm..moze raz na 2
        tygodnie.Tak jest najlepiej, bo to pomaga i solabia to uczucie do niego..
        • edwarddyp Re: No i jak sie odkochac? 20.06.07, 11:32
          ano właśnie

          "Osłabia uczucie do niego" ....


          brrr


          Jest w tym coś technicznego. Jasne, że o swój interes trzeba dbać, ale jednak
          nie do końca mi się tak opcja podoba

          Jakaś taka zimnowojenna jest ....
    • ginestra Re: No i jak sie odkochac? 20.06.07, 13:53
      Joanno-Dominiko!
      Bardzo smutne, że tak cierpisz, ale dobrze, że widzisz tę pułapkę.
      Usprawiedliwiasz jego, gdy tymczasem to on powinien się określić, a nie trzymać
      Cię w zawieszeniu. Z każdą relacją powiązana jest odpowiedzialność za drugą
      osobę. On też powinien czuć się odpowiedzialny za Ciebie - być uczciwy, dać Ci
      jasny i jednoznaczny przekaz. Pamiętaj o tym.

      GORąCO Ci polecam książkę: "Kobiety, które kochają za bardzo", autorka: Robin
      Norwood. Jest naprawdę w sam raz trafna dla Ciebie (i wielu, wielu z nas, które
      coś takiego przeżywają/ przeżywały - mi na przykład bardzo pomogła). Możesz
      wypożyczyć z biblioteki, albo zamówić z netu wysyłkowo, jest niedroga - na pewno
      jest też w księgarniach, na początku roku była nawet w kioskach. Naprawdę bardzo
      polecam.

      Nie da się "odkochać" w taki sposób, żeby sobie coś nakazać, coś udawać. Tylko
      uświadamiając sobie różne rzeczy, poznając siebie, opiekując się sobą itp.
      możliwe jest dojście do takiej stanowczości, do odczucia "jak nie chcę by mnie
      traktowano" i "jak chcę by mnie traktowano" - poznawszy siebie i swoje granice
      sama instynktownie nie będziesz się łapała na zwodnicze myślenie i na różne
      zachowania dające nadzieję __bez pokrycia__. Nie będzie w Tobie zgody na
      tkwienie w zawieszeniu i będziesz domagała się jasności i szacunku.

      Z Twojego postu widać wiele świadomości tego co się dzieje i tego jak byś
      chciała, żeby było. Przeczytaj go raz jeszcze z dystansu. Jestem pewna, że dasz
      radę o siebie zawalczyć. Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka