Dodaj do ulubionych

teściowa na karku

27.06.03, 13:31
Moje Panie zwracam sie do wszystkich kobiet, które zmuszone są mieszkać z
teściową. Napiszcie prosze, jak radzicie sobie gdy za bardzo wtrąca się do
waszego życia. Dodatkowy problem, że dla mojego męża jej nadmierne
zaangażowanie nie stanowi problemu.
Obserwuj wątek
    • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 13:35
      energiczna napisała:

      > Moje Panie zwracam sie do wszystkich kobiet, które zmuszone są mieszkać z
      > teściową. Napiszcie prosze, jak radzicie sobie gdy za bardzo wtrąca się do
      > waszego życia. Dodatkowy problem, że dla mojego męża jej nadmierne
      > zaangażowanie nie stanowi problemu.

      Rozwód albo przeprowadzka. Niestety, na teściowe nie ma innej rady. No chyba,
      że Twój mąż to sensowny człowiek i zrobi pożądek z mamusią..
      • Gość: bas Re: teściowa na karku IP: 157.25.119.* 27.06.03, 13:42
        OOOOOO DOBRZE CIE ROZUMIEM, CHYBA AZ ZA. sama przerabialam tem problem i
        niestety musze steiwrdzi to samo co moj przedmowca, na tesciowe nie ma sposobu.
        zostaje chyba tylko przeprowadzka, bo zakladam, ze ze swoim slubnym nie masz
        zamiaru sie rozstawac. moj maz tez nie widzial problemu wiec musiala sama sobie
        z tym poradzic, jednak dlugo dojrzewalam do tej decyzji (chodzi mi o rozmowe z
        tesciowka), skonczylo sie nie najlepiej bo ona poczula sie urazona, mnie jednak
        spadl kamuien z serca. wiem, ze w jej oczach jestem okropna, krnabna itd
        synowa, ale dochodzilo juz do takich sytuacji, ze wcale nie zaluje tej rozmowy
        i jestem juz po tej stronie, po ktorej nie ma zanczenia co o mnie mysli
        tesciowa i rodzina meza - w koncu to nie za tesciowa wyszlas za maz pamietaj o
        tym. ja sobie powiedzialam, ze chyba najwazniesze jest abysmy byli szczesliwi a
        nie to czy tesciowa bedzi mnie lubila czy nie. teraz sie nie wtraca i jest tak
        jak powinno byc kazdy zajmuje sie swoimi sprawami.
        • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 13:45
          Gość portalu: bas napisał(a):

          > OOOOOO DOBRZE CIE ROZUMIEM, CHYBA AZ ZA. sama przerabialam tem problem i
          > niestety musze steiwrdzi to samo co moj przedmowca, na tesciowe nie ma
          sposobu.
          >
          > zostaje chyba tylko przeprowadzka, bo zakladam, ze ze swoim slubnym nie masz
          > zamiaru sie rozstawac. moj maz tez nie widzial problemu wiec musiala sama
          sobie
          >
          > z tym poradzic, jednak dlugo dojrzewalam do tej decyzji (chodzi mi o rozmowe
          z
          > tesciowka), skonczylo sie nie najlepiej bo ona poczula sie urazona, mnie
          jednak
          >
          > spadl kamuien z serca. wiem, ze w jej oczach jestem okropna, krnabna itd
          > synowa, ale dochodzilo juz do takich sytuacji, ze wcale nie zaluje tej
          rozmowy
          > i jestem juz po tej stronie, po ktorej nie ma zanczenia co o mnie mysli
          > tesciowa i rodzina meza - w koncu to nie za tesciowa wyszlas za maz pamietaj
          o
          > tym. ja sobie powiedzialam, ze chyba najwazniesze jest abysmy byli szczesliwi
          a
          >
          > nie to czy tesciowa bedzi mnie lubila czy nie. teraz sie nie wtraca i jest
          tak
          > jak powinno byc kazdy zajmuje sie swoimi sprawami.

          Oj tak, oj tak. A oderwanie męża od maminego "cyca" jest trudne, oj trudne.
          Jest sporo takich małżeństw rozbitych przez teściowe pragnące mieć swoich synów
          tylko dla siebie.
        • energiczna Re: teściowa na karku do bas 27.06.03, 13:49
          Droga bas, napisz proszę czy nadal mieszkasz z teściową a jeżeli tak, to czy
          życie pod jednym dachem z urażoną teściową jest do wytrzymania (ja niestety nie
          mam możliwosci przeprowadzki)
          • Gość: bas Re: teściowa na karku do bas IP: 157.25.119.* 27.06.03, 13:55
            u mnie sytuacja wygladala troszke inaczej, kochana tesciowka wprowadzila sie
            na jakis czas do mnie, na poczatku bylo ok, ale pozniej sie zaczela wolna
            amerykanka, oj dzialo sie. taka sytuacja trwala dosyc dlugo, moj maz byl
            zachwycony obecnoscia mamuni, do tego stopni, ze chcial ja zabrac z nami na
            urlop. wtedy myslalam, ze zdechne jak mi to zaproponowal, po prostu myslalam,
            ze go smiechem zabije. na moje uwagi na tenmat wscibstwa i pouczania mojej
            tesciowki maz nie widzial problemu. wtedy zdecydowala sie postawic wszystko na
            jedna karte i pomyslalam, ze jak po rozmowie z nia bedzie gorze to ja sie
            wyprowadze, ale na szczescie to ona sie wynoisla i mam nadzieje, ze juz nigdy
            nas nie odwiedzi na dluzej. teraz widujemy sie rzadko jedynie na dzialce w
            weekendy (dzialka jest jej) i praktycznie ze soba nie rozmawiamy, ona czuje
            bijacy ode mnie chlod, ale mam to gdzies.
            jak widzisz u mnie bylo latwiej, moze powinnas pomyslec o wynajeciu nawet
            malego, ale pamietaj zawsze twopjego mieszkania.
      • twe_marzenie Re: teściowa na karku 27.06.03, 13:45
        mike_mike napisał:


        > Rozwód albo przeprowadzka.

        Ewentualnie morderstwo, z tym że musi być dobrze zorganizowane.
    • Gość: ZUZIA Re: teściowa na karku IP: 213.76.128.* 27.06.03, 13:45
      Wiem co to znaczy bo mieszkaliśmy z teściami 3 miesiące po ślubie kończąc
      remont w naszym mowym mieszkanku. Dla mnie to był koszmar. Niiiigdy więcej!!!
      Jedynym wyjściem jest WYPROWADZKA, i to choćby do wynajętej kawalerki. Napięcia
      będą rosnąć, pojawią się kłótnie i tak długo nie można wytrzymać.

      Pozdrawiam

      PS. Choć moja teściowa na 1 godz tyg. nie jest taka zła.
      • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 13:47
        Gość portalu: ZUZIA napisał(a):

        > PS. Choć moja teściowa na 1 godz tyg. nie jest taka zła.

        Obowiązkowe, cotygodniowe odwiedziny u teściowej?
        • Gość: zuzia Re: teściowa na karku IP: 213.76.128.* 27.06.03, 14:10
          Nie obowiązkowe, tylko srednio widzę jż łącznie w ciągu tyg. 1 godzinę (czasem
          wcale jej nie widzę, a czasem 1 godz) Najważniejsze że moja teściowa nie wtrąca
          się teraz wogóle, bo jej na to nie pozwalam (dałam jej to do zrozumienia)
          • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 14:13
            Gość portalu: zuzia napisał(a):

            > Nie obowiązkowe, tylko srednio widzę jż łącznie w ciągu tyg. 1 godzinę
            (czasem
            > wcale jej nie widzę, a czasem 1 godz) Najważniejsze że moja teściowa nie
            wtrąca
            >
            > się teraz wogóle, bo jej na to nie pozwalam (dałam jej to do zrozumienia)

            Dla mnie godzina/tyg to byoby i tak za dużo. Na szczęście moja żona rozumie
            mnie. A z moją matką nie widujemy się w ogóle.
            • Gość: bas Re: teściowa na karku IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:18
              wlasnie tylko, ze tak tez jest zle. cholera ciezko znalezc w takiej sytuacji
              dobre rozwiazanie, bo przeciez powinno byc tak, ze z radoscia jedziemy do mamy
              czy tesciowej na spotkanie albo z radoscia ja witamy u siebie. tylko, ze
              syndrom tesciowej polaga na tym, ze kobieta bedaca tesciowa nie zdaje sobiw
              sprawy z tego, ze nie da zyc mlodym ich zyciem, nie pozwoli im popelniac bledow
              tylko po to zeby sie pozniej wlasnie na nich zycia uczyli, za wszelka cene chce
              wykazac sie swoja madroscia zyciowa. i dlaczego tak jest, tego nie wiem. a mam
              takie jeszcze wrazenie, ze dopoki kobieta nie stanie sie tesciowa to nie jest
              taka zrzedliwa i upierdliwa jak wrzo na dupie.
            • Gość: ZUZIA Re: teściowa na karku IP: 213.76.128.* 27.06.03, 14:19
              W takim razie Twoja żone ma z głowy problem teściowej?
              szczęściara!!!
              • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 14:22
                Gość portalu: ZUZIA napisał(a):

                > W takim razie Twoja żone ma z głowy problem teściowej?
                > szczęściara!!!

                Ano. Z tym, że ja zawsze byłem świadomy, istnieniu takich problemów. Tak jest
                lepiej la nas wszystkich.
                • Gość: zuzia Re: teściowa na karku IP: 213.76.128.* 27.06.03, 14:25
                  A teścia lubisz?
                  • mike_mike Re: teściowa na karku 27.06.03, 14:27
                    Gość portalu: zuzia napisał(a):

                    > A teścia lubisz?

                    Oboje teściów lubię. Nie wtrącają się, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.
                    • Gość: zuzia Re: teściowa na karku IP: 213.76.128.* 27.06.03, 14:35
                      Jesteś szczęściarzem.
                      Powodzenia
    • remo29 Re: teściowa na karku 27.06.03, 13:46
      energiczna napisała:

      > [...]Dodatkowy problem, że dla mojego męża jej nadmierne
      > zaangażowanie nie stanowi problemu.

      Choć żem chłop z krwi i kości, to śmiem twierdzić, żeś w tarapatach kobieto.
      Walka z teściową jeno w koalicji z małżonkiem może zakończyć się wiktorią... A
      z tego co piszesz pozostaje ci:
      - okopać się na pozycjach
      - podjąć zabiegi dyplomatyczne celem wejścia w sojusz z mężem
      Ostatecznie możesz zastosować sankcje i embarga aby osiągnąć przychylność
      małżonka.
      W przeciwnym razie pozostanie ci tylko wycofywanie na z góry upatrzone pozycje.
      Czuwaj!
      • energiczna Re: teściowa na karku -do Remo 29 27.06.03, 14:01
        Dzięki za rady, ale mój mąż chce żyć w sojuszu zarówno z mamusią, jak i ze mną.
        Nie mogę powiedzieć żeby mnie zaniedbywał, jest nam razem dobrze, tylko jak mu
        przetłumaczyć, że mama nie musi wiedzieć o wszystkich naszych sprawach. Obawiam
        się,że opowiadanie o wszystkim mamie, zostało mu przez w/w skutecznie wpojone i
        jest tak naturalne jak mycie zebow.
        • mike_mike Re: Jak przetłumaczyć 27.06.03, 14:06
          energiczna napisała:

          > Dzięki za rady, ale mój mąż chce żyć w sojuszu zarówno z mamusią, jak i ze
          mną.
          >
          > Nie mogę powiedzieć żeby mnie zaniedbywał, jest nam razem dobrze, tylko jak
          mu
          > przetłumaczyć, że mama nie musi wiedzieć o wszystkich naszych sprawach.
          Obawiam
          >
          > się,że opowiadanie o wszystkim mamie, zostało mu przez w/w skutecznie wpojone
          i
          >
          > jest tak naturalne jak mycie zebow.

          Powinnaś może porozmawiać z nim szczerze. Jeżeli to nie pomoże, jeżeli nie
          zrozumie istoty Twojego problemu, to jako mężczyzna mogę polecić Ci jedynie
          rozwód.

        • remo29 Re: teściowa na karku -do Remo 29 27.06.03, 14:19
          Nie da się być po jednej i po dugiej stronie. Twój mąż musi zrozumieć, że w
          przeciwnieństwie do teścia nie może być neutralny. Ostatecznie z tobą będzie
          mieszkał do końca życia a nie z mamusią. Nie nakłaniam cię tutaj do
          kultowego "albo ja, albo ona", ale wiem z własnego doświadczenia (byłem na
          froncie, tfu! - u teściów, ponad 2 lata), że musisz zacząć przeciągać linę na
          swoją stronę. Z teściami można żyć jak w raju, pod warunkiem, że po przeciwnych
          stronach miasta. Jak mniemam dzieci jeszcze nie macie, więc czas najwyższy, bo
          jak urodzi się dziecko, to już w ogóle przechlapane. Babcia wszak wie NAJLEPIEJ
          jak się z małym dzidziusiem obchodzić, a ty "nie wiesz nic" i wsztystko "robisz
          źle". Gdybym słuchał jednej, czy drugiej babci, to moi synowie bujali by się w
          drewnianych kołyskach, nie wiedziałbym co to są zupki Gerbera, prałbym przez 24
          godz. na dobę tetrowe pieluchy, zabawkę upuszczoną na podłogę celem
          wysterylizowania gotowałbym godzinę we wrzątku, a wyjście latem na spacer
          wiązałoby się z ubieraniem dziecka "na wszelki wypadek" we wszystkie możliwe
          ciuszki-sruszki.
    • kraszan1 Re: trochę z innej beczki 27.06.03, 13:54
      energiczna napisała:

      > Moje Panie zwracam sie do wszystkich kobiet, które zmuszone są mieszkać z
      > teściową. Napiszcie prosze, jak radzicie sobie gdy za bardzo wtrąca się do
      > waszego życia. Dodatkowy problem, że dla mojego męża jej nadmierne
      > zaangażowanie nie stanowi problemu.

      A moja mieszka 300 km ode mnie :D

      Ale teraz przyjeżdża na 3 dni buuuuuu :((

      Mam juz plan - zapełniłem barek po brzegi i będziemy przez cały czas
      alkoholizować się z teściem. Zero wożenia czyjgoś dupska po mieście,
      kretyńskich wycieczek (ileż można chodzić do Łazienek albo Wilanowa??). Tylko,
      czy on wytrzyma ??

      pzdr
      -K

      ---------------------------------
      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
      • remo29 Re: trochę z innej beczki 27.06.03, 13:59

        > Mam juz plan - zapełniłem barek po brzegi i będziemy przez cały czas
        > alkoholizować się z teściem. Zero wożenia czyjgoś dupska po mieście,
        > kretyńskich wycieczek (ileż można chodzić do Łazienek albo Wilanowa??).
        Tylko,
        > czy on wytrzyma ??

        No, uważaj, bo możesz odnieść odwrotne skutki - unicestwisz teścia i beret! ;)
    • Gość: bas a co najgorsze IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:06
      same kiedys bedziemy tesciowkami. oj przerazajaca perspektywa :(
      • niedzwiedziczka Re: a co najgorsze 27.06.03, 14:09
        Gość portalu: bas napisał(a):

        > same kiedys bedziemy tesciowkami. oj przerazajaca
        perspektywa :(

        To ja Ci powiem bas, że będę się wzorowała na mojej
        teściowej. Nawet jak było bardzo źle, to mówiła: To są
        wasze sprawy i wy je musicie między sobą załatwić. Jak
        wam źle, to się rozejść, a jak dobrze to siedzieć razem i
        się szanować.
        • Gość: bas Re: a co najgorsze IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:11
          a ja nie bede mowila kompletnie nic, chyba, ze zapytaja mnie o zdanie.
          • mike_mike Re: a co najgorsze 27.06.03, 14:15
            Gość portalu: bas napisał(a):

            > a ja nie bede mowila kompletnie nic, chyba, ze zapytaja mnie o zdanie.

            He, he, he, zawsze ludzie deklarują, że nie popełnią błędów poprzedniego
            pokolenia. A w praktyce... W praktyce robią to samo.
            Jak zobaczysz jak Twoja synowa traktuje Twojego syna, zobaczysz, nie
            wytrzymasz...
            • Gość: bas Re: a co najgorsze IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:18
              hehe masz racje. to moze ja zlorz zamowienie na corke w niebie :)
      • remo29 Re: a co najgorsze 27.06.03, 14:22
        Gość portalu: bas napisał(a):

        > same kiedys bedziemy tesciowkami. oj przerazajaca perspektywa :(

        O, przepraszam, ja nie będę ;)
        • Gość: bas Re: a co najgorsze IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:23
          szczesciarz z ciebie fiu fiu :)
    • niedzwiedziczka Re: teściowa na karku 27.06.03, 14:08
      U mnie teściową była....moja mama. Wiecie co, ja trochę
      rozumiem tych mężów nie widzących problemu w życiu z
      mamusią. To jest jak nałóg. Dopóki sobie nie uświadomisz,
      że jesteś uzależniony, dopóty nie widzisz
      niebezpieczeństwa. Ale na szczęście przyszło
      otrzeźwienie. Teraz mieszkamy sami , ciasno ale nareszcie
      decyzje podejmujemy samodzielnie i nikt nie mówi: Lepiej
      zróbcie tak!
      • energiczna Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:19
        Otóż mieszkamy w dużym domu, który częściowo należy do teściowej, częściowo do
        męża. Wpakowaliśmy w ten dom kupę pieniedzy i serca, sprzedaż nie zwróci ani
        nakładów finansowych ani włożonej pracy. Ponadto teściowa jest w takiej
        sytuacji finansowej, że niebyłaby w stanie sama się utrzymać.
        • Gość: bas Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:26
          w takim razie pozostaje tylko stanowcza rozmowa z tesciowka, najle[piej nie mow
          o tym mezowi przed tylko dopiero po fakcie. pogadaj z nia szczerze sam na sam,
          jak baba z baba, powiedz co cie boli, a dopiero jesli to nie poskutkuje to badz
          bardzo stanowcza i okaz jej odrobine chlodu to pomaga - przynajmniej mi pomoglo
          • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:30
            Gość portalu: bas napisał(a):

            > w takim razie pozostaje tylko stanowcza rozmowa z tesciowka, najle[piej nie
            mow
            >
            > o tym mezowi przed tylko dopiero po fakcie. pogadaj z nia szczerze sam na
            sam,
            > jak baba z baba, powiedz co cie boli, a dopiero jesli to nie poskutkuje to
            badz
            >
            > bardzo stanowcza i okaz jej odrobine chlodu to pomaga - przynajmniej mi
            pomoglo

            Jeżeli nic nie powie mężowi, a teściowa po rozmowie poskarży mu się, to może
            być źle.
            • Gość: bas Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:31
              powinna sama mu powiedziec zaraz po, ale nie przed bo on moze mocno oponowac i
              stanac po stronie bezbronnej mamusi no i w efekcie odwiezc ja od tej rozmowy a
              tego bym nie chciala :)
              • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:33
                Gość portalu: bas napisał(a):

                > powinna sama mu powiedziec zaraz po, ale nie przed bo on moze mocno oponowac
                i
                > stanac po stronie bezbronnej mamusi no i w efekcie odwiezc ja od tej rozmowy
                a
                > tego bym nie chciala :)

                Tak, dokładnie tak. A przy okazji może dowie się czegos ciekawego o swoim
                męzu... Mam nadzieję, że czegoś dobrego...

          • remo29 Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:34

            > jak baba z baba, [...]

            Oj, aż się boję... Dwie zantagonizowane baby rozmawiają z uśmiechami od ucha do
            ucha, ale najchętniej skoczyłyby sobie z tymi lśniącymi w uśmiechu zębami
            wprost do gardeł...
            Pogadaj lepiej z mężem. Dla teściowej jesteś "obcą" w domu - nie będzie ci się
            wywnętrzać. Zapewni, że nia ma nic przeciwko tobie, jesteś mądra, uczynna i
            taka miła. A ona przecież się nie wtrąca, wie tylko co twój Jaś* lubi, bo zna
            go dłużej.
            No to przecież proste :)

            *)tu wstawić odp. imię
            • Gość: bas Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:36
              ale w takiej rozmowi chodzi wlasnie o to, zeby nie dac dojsc do slowa swojej
              tesciowej i bron boze nie dac jej sie uzewnetrznic. to ona ma sie uzewnetrznic
              przed tesciowka. tak przynajmniej ja zroilwam, caly czas opisuje na swoim
              przykladzie, bo sprawdzony :)
              • remo29 Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:47
                Gość portalu: bas napisał(a):

                > ale w takiej rozmowi chodzi wlasnie o to, zeby nie dac dojsc do slowa swojej
                > tesciowej i bron boze nie dac jej sie uzewnetrznic. to ona ma sie
                uzewnetrznic
                > przed tesciowka.

                Noooo... I teściówka tup-tup-tup do Jasia:
                - Jasiu, synku, ta twoja Halinka to jakaś histeryczka! Ja przed nią serce
                otwieram, żeby dobrze się u nas czuła, a ona wiecznie niezadowolona.... A
                mogłeś ożenić się z Jadzią, ona taka poukładana była i spokojna, i ksiądz też
                ją chwalił, tak ładnie w chórze śpiewała... Ale nie bój się, mamusia nie da ci
                zginąć, nie bój się synku. Chcesz rosołku?

                Oczywiście przejaskrawiam, ale chcę powiedzieć, że tutaj działanie należy do
                męża. On w koncu ma jaja, czy żona?? Tym bardziej, że to jest jego matka i może
                jej powiedzieć wszystko; nawet jak ją to zaboli, to wybaczy - toć to matka. A
                synowej będzie pamiętała to do końca życia. Zważcie na to.
                • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:49
                  remo29 napisał:

                  > Noooo... I teściówka tup-tup-tup do Jasia:
                  > - Jasiu, synku, ta twoja Halinka to jakaś histeryczka! Ja przed nią serce
                  > otwieram, żeby dobrze się u nas czuła, a ona wiecznie niezadowolona.... A
                  > mogłeś ożenić się z Jadzią, ona taka poukładana była i spokojna, i ksiądz też
                  > ją chwalił, tak ładnie w chórze śpiewała... Ale nie bój się, mamusia nie da
                  ci
                  > zginąć, nie bój się synku. Chcesz rosołku?

                  Czad! To z rosołkiem zwaliło mnie z nóg. Szkoda, tylko, że to może być prawda.
                • Gość: bas Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:54
                  no wlasnie, widzisz ja wiem ze moj maz nie poiedzialby mojej tesciowej tego co
                  ja, bo to ja najlepiej wiedzialam co mnie trapi szczegolnie, ze on nie widzial
                  problemu. postanowilam wiec, ze nie obchodzi mnie co tesciowa o mnie bedzie
                  myslala do konca swoich (albo moich) dni. wszytsko zalerzy tez od relacje jakie
                  energiczna ma z tesciowka, moja tescioqwa poweidziala mojemu mezowi o
                  wszytskim, ale on stanal opo mojej stronie. jesli facet jest madry i dorosly do
                  malzenstwa to zachowa sie tak zeby nie urazic matki ale ostateczbnie poprze
                  zone. cholera to jest strasznie skomplikowane, z pewnoscia kazdy z nas ma po
                  trochu racji. ale podjac ostateczna decyzje musi sama poszkodowana.
              • energiczna Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:54
                Moi drody dzięki za waszystkie wasze wypowiedzi, ale dalej jestem w pkt.
                wyjścia. Z mężem już nie raz rozmawiałam - zarzucił mi brak tolerancji. Z
                teściową rozmawiać raczej nie będę (chyba, że któregoś pięknego dnia wybuchnę)
                ponieważ ona nie zrozumie o co mi chodzi.

                Pozostaje mi chyba tylko "okopać się na w miarę znośnych pozycjach"
                • Gość: bas Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: 157.25.119.* 27.06.03, 14:56
                  no tak ale zrobic cos musisz bo narazie tkwisz w toksycznym trojkaciku.
                  • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 14:59
                    Gość portalu: bas napisał(a):

                    > no tak ale zrobic cos musisz bo narazie tkwisz w toksycznym trojkaciku.

                    A to niezdrowe.
                • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 15:08
                  energiczna napisała:

                  > Moi drody dzięki za waszystkie wasze wypowiedzi, ale dalej jestem w pkt.
                  > wyjścia. Z mężem już nie raz rozmawiałam - zarzucił mi brak tolerancji. Z
                  > teściową rozmawiać raczej nie będę (chyba, że któregoś pięknego dnia wybuchnę)
                  > ponieważ ona nie zrozumie o co mi chodzi.
                  >
                  > Pozostaje mi chyba tylko "okopać się na w miarę znośnych pozycjach"

                  A powiedz mi proszę, w jakim wieku był Twój mąż, kiedy braliście ślub?
                  • energiczna Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 15:12
                    26 lat -co ty na to - dobrze, czy źle ?!
                    • mike_mike Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 15:21
                      energiczna napisała:

                      > 26 lat -co ty na to - dobrze, czy źle ?!

                      I mieszkał do tej pory z rodziacami? Mnie to wygląda na stadium początkowe
                      syndromu starego kawalera. Za długo z mamusią żył.
                      Niestety, musi zrozumieć, że ma teraz nową rodzinę, dobro której powinno być
                      jego najwyższym dobrem - w tym przypadku jego obowiązkiem jest stanąćpo twojej
                      stronie, nawet jeśli nie masz racji.
                      Tak ja to widzę.
                • remo29 Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 15:16

                  > Pozostaje mi chyba tylko "okopać się na w miarę znośnych pozycjach"

                  Ta opcja to ostateczność. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz i lecę do
                  domu (ale się rozgadałem!): teściu. Teściowie (rodzaj męski) z natury są spoko.
                  Zawsze możesz z nim pogadać jak córka z tatusiem (bez ironii to mówię). A tatuś
                  już swoją żonę zna i jeśli ktoś coś może zrobić to zwłaszcza on. Tym bardziej,
                  że jako teść widzi wszystko z dystansu. Może się zdarzyć, że dowiesz się nagle,
                  że to TY przesadzasz. Oko teścia widzi więcej :)
                  Pozdrawiam
                  • energiczna Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. 27.06.03, 15:19
                    Niestety Remo teść zmarł przed naszym ślubem.
                • Gość: Anton Re: teściowa na karku-przeprowacka łatwo powiedz. IP: *.acn.waw.pl 27.06.03, 15:31
                  A ja to widze tak, że musisz drogiemu powiedzieć, że Cię boli i już. On nie ma
                  prawa powiedzieć, że Twój ból go nie obchodzi albo że jest nielegalny. Poproś
                  go, żeby Cię wysłuchał. Poproś go, zeby się przejął Twoimi uczuciami. One są
                  ważne, a on jest Twoim mężem. To są, kurka, poważne sprawy.
      • Gość: ws Re: teściowa na karku IP: *.gds.pl 27.06.03, 14:21
        niedzwiedziczka napisała:

        > U mnie teściową była....moja mama. Wiecie co, ja trochę
        > rozumiem tych mężów nie widzących problemu w życiu z
        > mamusią. To jest jak nałóg. Dopóki sobie nie uświadomisz,
        > że jesteś uzależniony, dopóty nie widzisz
        > niebezpieczeństwa. Ale na szczęście przyszło
        > otrzeźwienie. Teraz mieszkamy sami , ciasno ale nareszcie
        > decyzje podejmujemy samodzielnie i nikt nie mówi: Lepiej
        > zróbcie tak!
        Sama prawda.
    • Gość: ws Re: teściowa na karku IP: *.gds.pl 27.06.03, 14:15
      Taki problem jest prawie z wszystkimi mamusiami, nie ważne czy to męża czy
      żony. Ja to przerabiałem z mamusią żony. Jedyne to separacja mieszkaniowa z
      taką mamuśką i to jak najodleglejsza, nie przyjedzie z nienacka, bo jej nie
      będzie się chciało (miejmy nadzieję) i jeszcze najlepiej by było, gdyby przy
      tym jeszcze nie było kontaktu telefonicznego (brak telefonu w domu, albo
      zmienić numer i go zastrzec). Pozdrawiam. Głowa do góry przecież można jeszcze
      liczyć na opatrzność.
      • remo29 Re: teściowa na karku 27.06.03, 14:26
        Gość portalu: ws napisał(a):

        > Głowa do góry przecież można jeszcze liczyć na opatrzność.

        Myślisz o lotto, czy nieszczęśliwym wypadku? :))
        • Gość: ws Re: teściowa na karku IP: *.gds.pl 27.06.03, 14:35
          remo29 napisał:

          > Gość portalu: ws napisał(a):
          >
          > > Głowa do góry przecież można jeszcze liczyć na opatrzność.
          >
          > Myślisz o lotto, czy nieszczęśliwym wypadku? :))
          Mogę szczerze?? Jeżeli tak, to o szczęśliwym zejściu.......w rodzinie.:))
    • pajdeczka Dosypuj jej do potraw..... 27.06.03, 15:17
      ..czegoś na przeczyszczenie, więcej czasu będzie w kibelku spędzała.
      • Gość: ws Re: Dosypuj jej do potraw..... IP: *.gds.pl 27.06.03, 15:24
        pajdeczka napisała:

        > ..czegoś na przeczyszczenie, więcej czasu będzie w kibelku spędzała.
        A jak jej się zachce to co do sąsiada, to pół biedy, a jak to będzie sąsiadka?
        Coś innego trzeba wymyślić.
    • aguszak Mam sposób... 27.06.03, 15:53
      energiczna napisała:

      > Moje Panie zwracam sie do wszystkich kobiet, które zmuszone są mieszkać z
      > teściową. Napiszcie prosze, jak radzicie sobie gdy za bardzo wtrąca się do
      > waszego życia. Dodatkowy problem, że dla mojego męża jej nadmierne
      > zaangażowanie nie stanowi problemu.

      Sprawić, żeby teściowa traktowała Cię, jak wyrocznię...
      A tak na poważnie - dużo dystansu, luzu i stosowanie kompromisów w życiu
      codziennym... tyle wystarczy... aha! Jeszcze jedno - choć raz dziennie
      powtarzaj sobie, że taki stan rzeczy (tzn. wspólne mieszkanie), to tylko okres
      przejściowy - przecież kiedyś się wyprowadzicie...

      Pozdrowionka :)))
      • Gość: ws Re: Mam sposób... IP: *.gds.pl 27.06.03, 16:01
        aguszak napisała:

        >> Sprawić, żeby teściowa traktowała Cię, jak wyrocznię...
        > A tak na poważnie - dużo dystansu, luzu i stosowanie kompromisów w życiu
        > codziennym... tyle wystarczy... aha! Jeszcze jedno - choć raz dziennie
        > powtarzaj sobie, że taki stan rzeczy (tzn. wspólne mieszkanie), to tylko
        okres
        > przejściowy - przecież kiedyś się wyprowadzicie...
        >
        > Pozdrowionka :)))
        >
        Nie najlepszy sposób. Zatruje życie mężowi, a swojemy synkowi, żaląc się jaka
        ta synowa niewdzięczna.
        Pozdrawiam
        • aguszak Re: Mam sposób... 27.06.03, 16:03
          Gość portalu: ws napisał(a):

          > Nie najlepszy sposób. Zatruje życie mężowi, a swojemy synkowi, żaląc się jaka
          > ta synowa niewdzięczna.
          > Pozdrawiam

          może moje sposoby skutkują tylko na moją teściową, na którą nie mam co
          narzekać... mąż się nie skarży, że teściowa się skarży... ;)))
          • Gość: ws Re: Mam sposób... IP: *.gds.pl 27.06.03, 16:06
            aguszak napisała:

            > Gość portalu: ws napisał(a):
            >
            > > Nie najlepszy sposób. Zatruje życie mężowi, a swojemy synkowi, żaląc się j
            > aka
            > > ta synowa niewdzięczna.
            > > Pozdrawiam
            >
            > może moje sposoby skutkują tylko na moją teściową, na którą nie mam co
            > narzekać... mąż się nie skarży, że teściowa się skarży... ;)))
            >
            Ja jak pisałem wcześniej miałem to szczęście mieszkać u teściów i przerabiałem
            to w wersji notorycznych pretensji na mnie mojej byłej teściowej do mojej
            byłej, obecnej żony.
            Pozdrawiam
    • Gość: jendza Az za dobrze:((( IP: *.w193-252.abo.wanadoo.fr 27.06.03, 16:12
      Znam problem:((

      Najpierw sie chcialam radosnie zaprzyjazniac, tworzyc
      razem z mamami kochajaca sie rodzine itd.

      Szybko musialam zapomniec o tych poboznych zyczeniach:(((

      Stosunkowo szybko musialam takze przeprowadzic zasadnicza
      rozmowe z mezem - zachowal sie jak prawdziwy mezczyzna::)))))!
      Gdyby nie - pewnie nie bylibysmy dzis malzenstwem...

      Dzis jakos oboje z jego mama radzimy sobie, choc wiekszosc
      ciezaru spoczywa na nim (to w koncu jego mama...; z moja
      trudne rozmowy prowadze ja....), inna rzecz, ze ja tez
      czasem,albo nawet calkiem czesto, o cos musze zawalczyc...
      w ukladzie z jego mama... BYwaja czasem takie sytuacje
      'na zywo', ze trzeba reagowac natychmiast...
      Zawsze sie staram robic to z miloscia, nie raniac jej
      niepotrzebnie, ale STANOWCZO zaznaczajac nasza odrebnosc,
      odrebnosc naszej rodziny, naszego majatku, naszego zycia
      malzenskiego itd.

      Radze nastepujacy porzadek:
      najpierw nalezy porozmawiac z mezem - argumentujac
      nie, ze pewne rzeczy sa 'obiektywnie' takie lub inne,
      ale ze pewne wytrzymasz, a innych nie. Masz bowiem
      okreslone granice prywatnosci i poza te granice
      wpuszczac chcesz/mozesz/dajesz rade meza, nie zas jego mame...
      na to ostatnie nie ma w Tobie przestrzeni... i masz do tego
      swiete prawo, bo sie polaczylas z mezczyzna, a nie z jego
      mama...
      W Ksiedze Rodzaju juz stoi, ze ma czlowiek opuscic ojca
      swego i matke swoja i stworzyc z mezem/zona nowa rodzine...
      (wybacz, to nie cytat, raczej niedokladna trawestacja,
      ale sens jest taki wlasnie...)

      Niech zatem malzonek pewne sprawy mamie wylozy.

      Moze sie zdarzyc, ze on wylozyc nie zechce,
      albo (jak w naszym przypadku), ze ona nie
      zechce ich do siebie przyjac...

      Wtedy trzeba bardziej radykalnie:
      zabronic przychodzic do Waszych pokoi bez
      wczesniejszego umowienia sie/zaproszenia...,
      wyredukowac liczbe spotkan do np. ilus tam
      w miesiacu, badz roku itd...

      NIezaleznie od tego JASNO I BEZWATPLIWIE
      podzielic przestrzen. TWOJA kuchnia, to TWOJA
      kuchnia. Tak samo pokoje etc.
      ONA ma MIEC SWOJA kuchnie, garki, itd....
      Jak sie nie da zrobic dwoch kuchni -
      podzielic te jedyna na szafki jednej i szafki
      drugiej kobiety, i wyznaczyc sobie nawzajem czas korzystania
      z owej kuchni... Oczywiscie moze byc bardziej konsekwentnie,
      czy bardziej plynnie, to Wasza sprawa... Ale umowa musi byc przez
      obie strony respektowana BEZWZGLEDNIE.

      ZADNEGO KARMIENIA SYNKA przez MAMUSIE.
      CHyba, ze OBOJE jestescie przez mame zaproszeni wczesniej
      na kolacje, obiad etc.
      WY tez mozecie zaprosic czasem mame. I wtedy to ONA
      jest gosciem...

      ZADNEGO DECYDOWANIA przez nia, jak ma wygladac TWOJA/WASZA (Ty i maz)
      przestrzen we wspolnym Waszym z jego mama domu...
      WY urzadzacie, jak WY chcecie - swoje metry kwadratowe, mama
      urzadza swoje...
      GDy mama mego meza cos nam ofiarowywala do naszego domu z intencja,
      by zaznaczyc wlasna w nim funkcje, maz z nia rozmawial na ten temat
      spolegliwie tlumaczac, dlaczego nie chcemy takich prezentow
      (laczylismy uprzednio dwa niezalezne gospodarstwa domowe dojrzalych osob...
      SOlniczek i pieprzniczek naprawde mielismy dosc:), niezaleznie od
      chorych intencji mamy, ktora ofiarowywala nastepne...). Gdy ta rozmowa nie
      pomagala, oddawalismy te, pozal sie Panie, 'prezenty' osobom jej bliskim,
      by sie dowiedziala... Gdy i to nie skutkowalo, zaczelismy ja po prostu,
      bez krzyku i agresji, informowac, co, komu i dlaczego oddalismy...

      Na razie wyglada, ze problem sie lekko odsunal...

      NAPRAWDe, trzeba BEZWZGLEDNIE podzielic WASZE tereny i przestrzegac
      z obu stron ustalonych wczesniej zasad...
      Inaczej wasze zycie zmieni sie w pieklo....

      Gdy chciala mnie upokarzac mama meza, oferujac mi swoje stare i juz
      nie uzywane rzeczy (typu torebka, stara bluzka... przyjaciolki...)
      do tego nie tyle mi bezposrednio, ile poprzez mego meza...,
      oddalam jej sama te rzeczy, dziekujac uprzejmie, ale STANOWCZO
      informujac, ze mi sie nie podobaja... NIe mam jednak nic przeciwko
      DAMSKIEMU WIECZOROWI ze wspolna wymiana niepotrzebnych rzeczy... Bo
      przeciez kazda kobieta ma takie w szafie, czesto w ogole nie noszone...,
      a wygodniej umowic sie bezposrednio w tej sprawie, niz zawracac
      glowe mezczyznie bez sensu...

      Jaka byla reakcja, jak myslisz???

      Oczywiscie nigdy wiecej nie bylo juz mowy o starych rzeczach...,
      a tymbardziej o jakiejs ich wymianie...
      Na szczescie przestala je takze wciskac mojej slubnej polowce...

      PRzyklady moge mnozyc, tylko po co???
      Najwazniejsza jest IDEA!

      MACIE PRAWO DO WLASNEGO ZYCIA!!!
      WAS OBOJGA!
      BEZ ZADNYCH DODATKOWYCH OSOB, CHOCBY NAJBARDZIEJ
      W PRZESZLOSCI ZASLUZONYCH!
      MaCIE PRAWO do wlasnych bledow!

      MACIE OBOWIAZEK stworzyc rodzine, dobra rodzine,
      ktora MADRZE bedzie mogla wychowac wlasne dzieci...
      DLa babci w takiej rodzinie jest miejsce babci...
      NIE zas pierwszej kobiety w zyciu taty i mamy zastepczej...,
      ktora decyduje w domu o wszystkim, wlacznie z tym,
      jak Ty masz sie ubrac...

      A O te wlasnie POZYCJE jakze czesto zabiegaja TESCIOWE!
      I nie jest to wyraz milosci do syna/corki... tylko milosci
      wlasnej, niestety.

      TO STARA JAK SWIAT potrzeba dzierzenia WLADZY!!!
      I dlatego owo zagrozenie dotyka nas wszystkich...
      Tym bardziej, im bardziej we wlasnym domu
      pozwolimy rzadzic tesciowej. BO jak u nas rzadzi ona...,
      to my... rzadzimy u naszych dzieci...


      pozdrawiam i sily zycze!
      j
      • Gość: Xena Re: Az za dobrze:((( IP: *.acn.waw.pl 27.06.03, 19:34
        Mądrze prawisz :)

    • tumoi Re: teściowa na karku 28.06.03, 11:09
      a'propos opowiadania za dużo mamuśce. Moja koleżanka jest osobą energiczną i
      reaguje dośc szybko na niesprzyjające okoliczności. Jej małżonek też miał
      zwyczaj opowiadania mamusi o tym co robili, co będa robic i czego nie zrobili.
      Kumpela wytrzymała tydzień-rozmowa z mężem (oczywiście bez efektów), wytrzymała
      drugi tydzień...Teściowa jak co rano zestaw pytań, kumpela szybki rzut oka czy
      mąż jest w pobliżu "A wie mama, zaczynam się martwić ponieważ X zaczyna mieć
      problemy ... no wie mama, z wypełnianiem obowiązków małżeńskich. Nie wiem co
      robić" Teściowa przestała wypytywać a mąż za dużo gadać.
    • czarna33 Re: teściowa na karku 28.06.03, 11:18
      Mialam dobra tesciowa.Zozumialam to po latach.Staz malznski ,dziecko i takie
      inne pierdoly.Nie ma juz tej Kobiety,odeszla i za pare dni minie rocznica jej
      smierci.Zycze wszystkim takiej tesciowej jaka ja mialam:(
    • Gość: XX Re: teściowa na karku IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 28.06.03, 16:08
      ;-0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka