19.12.08, 13:12
Witam, mam pytanie dotyczace połączeń lotniczych Damaszek-Teheran,ceny i
dostępność biletów.Planuje wyjazd na kwiecień 2009 baza wypadowa w Damaszku .
potem jakieś 10 dni w Iranie, kilka dni w Libanie i troche wybrzeża Syrii,
(większośc ciekawych miejsc zaliczyłem w 2007)jeśli macie jakieś sugestie co
konieczne zobaczyć to czekam na propozycję.Niestety jesteśmy ograniczeni 3 tyg
urlopu więc jakoś musimy dostosować nasz plan. I jeszcze pytanie czy w Iranie
Sandały u kobiet dozwolone?
Obserwuj wątek
    • aisza5 Iran - za jednego dolara - pokaz slajdów-Warszawa7 28.01.09, 20:34
      CIEKAWE WYDARZENIA, IMPREZY, SPOTKANIA

      Iran - za jednego dolara - pokaz slajdów (Warszawa)
      2009-02-07


      Klub Podróży Jarema zaprasza na pokaz slajdów Andrzeja Leksa pt.
      Iran - za jednego dolara. Slajdy będzie można obejrzeć w siedzibie
      klubu.

      Gdzie: Wieża kościoła św. Anny w Warszawie, ul. Krakowskie
      Przedmieście 68, 3 piętro

      Kiedy: 7 lutego 2009, sobota godz.18.00



    • aisza5 Iran gotowy na współpracę z USA 29.01.09, 20:06
      wiadomosci.onet.pl/1906931,12,iran_gotowy_na_wspolprace_z_usa,item.html
      Iran gotowy na współpracę z USA
      Iran jest gotowy współpracować z prezydentem Barackiem Obamą, jeśli
      USA zmienią swoją politykę i postępowanie w regionie - oświadczył w
      czwartek minister spraw zagranicznych Iranu Manuszehr Mottaki.
      - Wierzymy, że jeśli nowa administracja Stanów Zjednoczonych, jak
      zapowiada prezydent Obama, zmieni swoją politykę, nie tylko w
      słowach, ale i w czynach, z pewnością spotka się ze współpracą w
      regionie - powiedział Mottaki w trakcie dyskusji panelowej przed
      obradami Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

      Za czasów prezydenta George'a Busha relacje między USA i Iranem były
      zamrożone. Jednak w czwartek brytyjskie media podały, że nowe władze
      Stanów Zjednoczonych przygotowują list, który ma przetrzeć drogę do
      bezpośrednich rozmów, a urzędnik Departamentu Stanu poinformował, że
      amerykańska polityka wobec Iranu jest poddawana rewizji.

      Zapytany o relacje z USA, Mottaki powiedział, że cieszy się ze zmian
      zapowiadanych przez nowego prezydenta w kampanii wyborczej. Dodał,
      że Bliski Wschód chciałby zobaczyć, jaka będzie ich
      realizacja. "Wszystkie kraje regionu czekają, by zobaczyć, jak te
      zmiany zostaną wprowadzone. Czy są to zmiany strategiczne, czy
      taktyczne?".

      Powiedział też, że Iran zwrócił uwagę na zamiar prezydenta Obamy,
      który chce wycofać amerykańskich żołnierzy z Iraku. Dodał, że Iran
      uważa, iż powinno się ich wycofać również z Afganistanu.

      Mottaki podkreślił, że Obama miał odwagę powiedzieć, z którą częścią
      polityki prezydenta Busha się nie zgadza, i jego postawa oznacza
      odejście od ery "prawie równych praw".

      "Jesteśmy w punkcie zwrotnym. To kamień milowy" - powiedział.

      Również Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Mohamed
      ElBaradei wyraził zadowolenie z zamierzeń prezydenta Obamy w
      polityce wobec Iranu. Zaznaczył, że bezpośredni dialog to jedyny
      sposób, by zakończyć długotrwały spór dotyczący wykorzystywania
      przez Iran energii atomowej.

      - To dobra droga. Znacznie spóźniona - powiedział ElBaradei w Davos
    • aisza5 Iran świętuje 30. rocznicę rewolucji islamskiej 01.02.09, 09:32
      wiadomosci.onet.pl/1908153,12,iran_swietuje_30_rocznice_rewolucji_islamskiej,item.html

      Iran świętuje 30. rocznicę rewolucji islamskiej
      Iran rozpoczął 10-dniowe obchody 30. rocznicy rewolucji islamskiej,
      zainicjowanej przez szyickie duchowieństwo. Obaliła ona popieranego
      przez USA szacha Mohammada Rezę Pahlawiego, wynosząc do władzy
      ajatollaha Chomeiniego.
      Obecny najwyższy przywódca duchowy Iranu ajatollah Ali Chamenei,
      prezydent Mahmud Ahmadineżad, ministrowie oraz dowódcy wojskowi
      uczestniczyli z rana w uroczystości w mauzoleum imama Chomeiniego,
      twórcy Republiki Islamskiej.

      - Po 30 latach rewolucja ta wciąż jest żywa i żywotna - powiedział
      prezydent Ahmadineżad. - Wciąż jesteśmy na początku drogi i nadejdą
      jeszcze większe zmiany. Rewolucja będzie kontynuowana z łaski Boga,
      aż zapanuje sprawiedliwość.
    • aisza5 W TV CAnal+ 28-02 o 21,40 "Persepolis" film animow 27.02.09, 11:47
      "W roku 1978, gdy rozpoczyna się akcja, w Iranie u władzy znajdował
      się szach Reza Pahlawi uchodzący za wcielenie zła. Ale po rewolucji
      islamskiej było jeszcze gorzej: szach pozostawiał nietkniete pewne
      obszary prywatności, a Chomeini całkowicie je zawłaszczył.
      W takich warunkach dojrzewała Marjane, dziewczynka bystra i
      wrażliwa...
      "Persepolis" bile w fanatyzm religijny, ale nie traci charakteru
      prywatnego wyznania. Jako opowieść o bezdomności jesr wzruszajaca i
      zabawna- autoironia pozwala przetwać najgorsze."
    • aisza5 Iran: sprawcy zamachu na meczet straceni 30.05.09, 15:36
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6667559,Iran__sprawcy_zamachu_na_meczet_straceni.html

      Iran: sprawcy zamachu na meczet straceni

      W Iranie dokonano rano publicznej egzekucji trzech mężczyzn
      skazanych za udział w zamachu w Zahedanie na południu kraju. W
      czwartek wybuch w tutejszym meczecie spowodował śmierć 25 ludzi.

      O egzekucji powiadomiła państwowa agencja IRNA. Sprawcy zostali
      publicznie powieszeni w pobliżu meczetu, który był celem zamachu.

      Po ataku miejscowe władze informowały o zatrzymaniu "członków grupy
      terrorystycznej".

      Przedstawiciel władz prowincji (ostanu) Beludżystan i Sistan, której
      stolicą jest Zahedan, oskarżył Stany Zjednoczone o wynajęcie
      zamachowców. Jak oznajmił, sprawcy chcieli wywołać konflikt
      religijny i wpłynąć na wynik wyborów prezydenckich w Iranie.

      Większość mieszkańców rejonu, gdzie doszło do zamachu, to sunnici.

      Wybory prezydenckie w Iranie zaplanowano na 12 czerwca.

    • aisza5 atak na posterunek, "wielu" zabitych i rannych 16.06.09, 09:23
      wiadomosci.onet.pl/1990395,441,item.html
      Iran: atak na posterunek, "wielu" zabitych i rannych

      Zamieszki w Iranie

      Siedem osób poniosło śmierć, a "wiele" odniosło rany, w ataku na
      posterunek wojskowy znajdujący się w centrum stolicy Iranu,
      Teheranie - informuje serwis CNN.
      Opozycjoniści zginęli w pobliżu Rynku wolności, na którym wcześniej
      odbył się ogromny wiec zwolenników kandydata opozycji na urząd
      prezydenta Mira Husejna Musawiego. Przemawiając do zgromadzonych na
      Rynku tłumów powiedział on, że zapłaci każdą cenę, by pokazać, że
      nie zgadza się z oficjalnymi wynikami wyborów podanymi przez władze.

      Wiadomości o śmierci osób przekazała państwowa telewizja.

      W Iranie aresztowano jednego z głównych reformatorów, byłego
      wiceprezydenta kraju Mohammada Alego Abtahiego - podało biuro
      polityka.

      W czasie ubiegłotygodniowych wyborów prezydenckich Abtahi, który sam
      zrezygnował z ubiegania się o ten urząd, poparł innego reformatora -
      Mehdiego Karubiego.

      W poniedziałek zatrzymany miał zostać także inny zwolennik zmian -
      Sajed Hadżdżarian, związany z umiarkowanym kandydatem, który
      przegrał wybory - Mir-Hosejnem Musawim.

      W Teheranie od niedzieli trwają starcia pomiędzy policją a
      opozycjonistami, twierdzącymi, że władze sfałszowały wyniki wyborów
      prezydenckich. Według oficjalnych danych, w wyborach zwyciężył
      Mahmud Ahmadineżad.
      • aisza5 Teheran. Raport z 15 czerwca A.ABIZ 16.06.09, 19:53
        Teheran. Raport z 15 czerwca
        Alireza Abiz

        O trzeciej po południu wraz z rodziną wyszedłem z mojego domu w
        Tajrish. Udaliśmy się wzdłuż Valiast Street, która jest główną ulicą
        Teheranu biegnącą z północy na południe, aż dotarliśmy do zjazdu
        Evin, który prowadzi do Enghelab Street. Wiedzieliśmy, że ludzie
        mieli się zebrać na Enghelab Sq. (Placu Rewolucji) o czwartej i
        przemaszerować w kierunku Azadi Sq. (Plac Wolności). Począwszy od
        mostu Gisha i dalej widzieliśmy idących ludzi. Auta trąbiły, a
        ludzie pokazywali znak zwycięstwa. Udaliśmy się do Navvab Street i
        na końcu ulicy zaparkowaliśmy nasz samochód. Potem posłużyliśmy się
        taksówką, by wrócić na Enghelab Street. Po drodze, w pobliżu
        Jomhouri Sq. (Plac Republiki), zobaczyłem grupę około 20 członków
        milicji na motocyklach, z długimi brodami i pałkami.

        Trzymałem rękę za oknem samochodu z niewielką, zieloną wstążką (znak
        reformistów), owiniętą wokół palca. Jeden z milicjantów kazał mi
        wyrzucić wstążkę. Pokazałem mu palec. Nagle około 15 osób
        zaatakowało mnie wewnątrz samochodu. Pobili mnie pałkami i próbowali
        wyciągnąć na zewnątrz. Moja żona i moja córka, siedzące na tylnym
        siedzeniu, krzyczały i mocno mnie trzymały. Też się mocno trzymałem
        siedzenia w aucie. Wtedy chcieli wytłuc szyby w aucie. Kierowca
        wyskoczył i wyjaśnił, że jest taksówkarzem, a mu jego pasażerami, i
        że to nie jego wina. Po około 5 minutach odstąpili.

        Boli mnie mocno łokieć. Nagle młody człowiek z ich grupy podchodzi i
        w ten łokieć całuje! Powiedziałem mu: Wiesz, nie nienawidzę ciebie.
        Jestym taki sam jak ty, tylko wiem więcej, a ty jesteś ignorantem.
        Przeprosił i odszedł. My przyłączyliśmy się do tłumu na Enghelab
        Street.

        Czytaj uważnie:
        To, co dzisiaj widziałem, było najpiękniejszą sceną, jakiej byłem
        świadkiem w całym moim życiu. Ogromna liczba ludzi maszerowała ramię
        w ramię, w pokoju. Cisza. Cisza była wszędzie. Bez haseł. Bez
        przemocy. Ręce podniesione w górę w znaku zwycięstwa, z zielonymi
        wstążkami. Ludzie nieśli transparenty z napisem: cisza. Starzy i
        młodzi, mężczyźni i kobiety; radośnie maszerowały wszystkie grupy
        społeczne. Był to niebywały znak solidarności.

        Enghelab Street, która jest najszerszą ulicą w Teheranie, była pełna
        ludzi. Powiedziano mi, że pochód zaczyna się na Ferdowsi Sq., a
        kończy się obecnie na Imam Hossein Sq. we wschodniej części
        Teheranu, a po drugiej stronie ludzie już się zbierają na Azadi Sq.
        Ulica ma około 6 km długości. Szacuje się, że pomieściła około 2
        miliony ludzi.

        Po drodze minęliśmy posterunek policji i bazę milicji (Baseej). W
        obu miejscach drzwi były zamknięte i mogliśmy zobaczyć w pełni
        uzbrojone, policyjne i milicyjne oddziały prewencji, obserwujące nas
        spoza płotu. W pobliżu Sharif University of Technology, gdzie kilka
        dni temu studenci potępili Ahmadinejada, Mirhossein Mousavi
        (reformistyczny prezydent-elekt) oraz Karrubi (inny reformistyczny
        kandydat) wygłosili kilkuminutowe przemówienia, przyjęte przez ludzi
        okrzykami aprobaty i aplauzu.

        Czułem dumę, że znalazłem się wśród tak wielkiej liczby owładniętych
        pasją ludzi, demonstrujących w tak umiarkowanym akcie protestu.
        Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się takiej dojrzałości
        politycznej ze strony emocjonalnych Irańczyków, którzy łatwo się
        ekscytują. Moja rodzina i ja zakleiliśmy usta nalepkami, co miało
        oznaczać tłumienie wolności. Ludzie nieśli rozmaite afisze; od
        wierszy narodowego poety Ahmada Shamlu do łatwiejszych w odbiorze
        haseł przeciwko Ahmadinejadowi.

        Oto przykłady: "Aby nas mordować/czemuż potrzebujesz nas
        zapraszać/na takie eleganckie przyjęcie" (z wiersza Shamlu); "Halo!
        Halo! 999? Ukradziono nasze głosy" albo "Cud Trzeciego Tysiąclecia:
        2x2=24 miliony" (aluzja do twierdzeń, że Ahmadinejad otrzymał 24
        miliony głosów), "Gdzie jest mój głos?", "Oddajcie mi mój głos" i
        wiele innych.

        Przybyliśmy na Azadi Square, gdzie cały plac był już pełen ludzi.
        Szacuje się, że ten wielki plac może pomieścić około 500 tysięcy
        osób - był pełen. Nagle poczuliśmy dym od strony Jenah Freeway i
        usłyszeliśmy strzały. Najpierw ludzie się przestraszyli, ale potem
        poszli dalej. Ja tylko słyszałem strzały, ale moja siostra
        powiedziała mi później, że widziała, jak czterech milicjantów wyszło
        z budynku i zastrzeliło dziewczynę. Potem postrzelili młodego
        chłopca w oko, aż kula wyszła mu uchem. Powiedziała, że zastrzelono
        4 osoby. Przynajmniej jedna z tych śmierci jest już potwierdzona.
        Ludzie zaaresztowali jednego z milicjantów, ale trzech pozostałych
        uciekło, kiedy skończyła im się amunicja. Około 8 zaczęliśmy powrót
        na piechotę. Ludzie dalej byli na ulicy, śpiewali Allah Akbar (Bóg
        jest wielki).

        Do domu dotarłem około 2 nad ranem. Po drugiej stronie ulicy
        zobaczyłem około 10 autobusów z oddziałami prewencyjnymi w pełnym
        rynsztunku bojowym. Potem zauważyłem rozsianą po ulicy milicję w
        cywilnych ubraniach, z pałkami w rękach, zajętą patrolowaniem
        pustych ulic. Na Tajrish Square widziałem bardzo młodego chłopaka
        (okolo 16letniego) z pałką, który oglądał samochody by znaleźć coś,
        co mógłby zaatakować. Nie wiem jak i jakie nauczanie może chłopca
        przerobić na milicjanta.

        Dotarłem do domu. Jutro ludzie znowu się zgromadzą na Valiasr
        Square, na kolejnym, pokojowym przemarszu ku budynkowi IRIB (Islamic
        Republic of Iran Broadcasting), która kontroluje wszystkie media i
        rozprowadza brudne kłamstwa. Przedwczoraj Ahmadinejad świętował
        swoją ceremonię zwycięstwa. Rządowe autobusy przywiozły wszystkich
        jego zwolenników z pobliskich miast. Ceremonia, z jej dużą ilością
        soków owocowych i ciastek, była w pełni transmitowana. Jego
        przemówienie zgromadziło maksimum 100 tysięcy ludzi, w tym całą
        milicję, żołnierzy i wszystkich zwolenników, jakich mógł zgromadzić
        przy użyciu darmowej, telewizyjnej propagandy. Dzisiaj 2 miliony
        ludzi przyszło tylko dzięki informacji przekazywanej z ust do ust,
        gdyż reformiści nie mają ani gazety, ani radia, ani telewizji.
        Wszystkie witryny internetowe reformistów, tak samo jak wszystkie
        sieci społecznościowe, jak Facebook, zostały zinfiltrowane. Podczas
        tej demonstracji odcięto także komunikatory sieciowe i komunikację
        komórkową. Od wczoraj irańska telewizja ogłasza, że nie było żadnego
        zezwolenia na jakiekolwiek zgromadzenia i służba bezpieczeństwa
        będzie surowo karać każdego demonstranta.

        Ahmadinejad wyzwał opozycję od bandy nic nie znaczącego kurzu, który
        usiłuje zepsuć narodowi smak zwycięstwa. Wyzwał również zachodnich
        liderów od "brudnych homoseksualistów". Odpowiedzią na te wszystkie
        niesmaczne uwagi była dzisiejsza demonstracja, największa z tych, co
        się kiedykolwiek odbyły. Starsi ludzie porównywali ją z demosntracją
        Ashura, która wyznaczyła koniec reżimu szaha, a niektórzy twierdzili
        nawet, że przewyższyła ją w liczbie uczestników.

        Mówiąc w przenośni, milicja sama podpalała dom, by znaleć
        usprawiedliwienie dla swej przemocy. Ludzie podporządkowali swą
        taktykę głownie solidarności, swoim przekonaniom i odmowie
        zaangażowania się w jakikolwiek akt związany z przemocą. Odczuwam
        smutek z powodu straty tych młodych dziewcząt i chłopców. Mówi się,
        że ostatniej nocy zabili też trójkę studentów w trakcie ataku na
        uniwersyteckie dormitoria. Słyszałem, że jakaś część profesorów z
        uczelni Sharif i AmirKabir (Teherańska Politechnika) zlożyła
        rezygnacje.

        Przzed nami długa droga do demokracji. Może tego dnia nie dożyję. Z
        oczami pełnymi łez, w tych wczesnych godzinach wtorku, 16 czerwca
        2009, wysławiam odwagę i męstwo poległych i mam nadzieję, że ich
        krew uczyni każdego z nas jeszcze bardziej przywiązanym do wolności,
        do demokracji, i do praw człowieka.
        Wiwat Wolność, Wiwat Demokracja, Wiwat Iran.


        PS. Jeśli uważasz, że ten raport ma jakąkolwiek wartość, podziel się
        nim z jak największą ilością ludzi. Facebook jest infiltrowany, a
        połączenia internetowe są dla Irańczykó
      • aisza5 Protestują przeciwko przemocy w Iranie- GW 19.06.09, 09:00
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6734804,Protestuja_przeciwko_przemocy_w_Iranie.html?
        utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1077927

        Protestują przeciwko przemocy w Iranie
        Ambasada Iranu, ulica Królowej Aldony 22, godz. 19.

        Dziś o 19 odbędzie się protest pod ambasadą Iranu. - Będziemy żądać
        od władz tego kraju zaprzestania stosowania przemocy w stosunku do
        własnych obywateli - mówią organizatorzy

        To będzie też demonstracja solidarności z protestującymi w Iranie. -
        Chcemy opowiedzieć warszawiakom, co przez ostatnie kilka dni się
        tam działo. Pierwszy raz od islamskiej rewolucji w 1979 r. setki
        tysięcy Irańczyków wyszły na ulice w obronie swoich praw - mówi
        Piotr Trzaskowski, jeden z organizatorów protestu. Zawiązał ze
        znajomymi nieformalną grupę Solidarni z Iranem. Pod ambasadą będą
        zbierać podpisy pod petycją do irańskiego ministra spraw
        wewnętrznych, zwierzchnika sądownictwa oraz przywódcy Republiki
        Islamskiej ajatollaha Sajeda Alego Chamenei. Postulaty to:
        powstrzymanie się od użycia siły wobec pokojowych demonstracji,
        uwolnienie z aresztów i więzień osób zatrzymanych za udział w
        demonstracjach, umożliwienia mediom relacjonowania wydarzeń i
        bezstronnego zweryfikowania doniesienia o fałszerstwach wyborczych.

        - Zaprosiliśmy też politycznego uchodźcę z Iranu, który opowie o
        sytuacji politycznej w tym kraju - mówi Piotr Trzaskowski. Kolorem
        tamtejszych protestów jest zielony. Dlatego w geście solidarności
        demonstranci przypną do ubrań zielone wstążki.
      • aisza5 Iran: 13 zabitych w starciach 21.06.09, 13:13
        fakty.interia.pl/raport/zamieszki-w-iranie/news/iran-13-zabitych-dramatyczne-nagrania,1326573

        Iran: 13 zabitych w starciach

        Zamieszki w Iranie trwają od ponad tygodnia /AFP58 minut temu

        Trzynaście osób zginęło, a około 100 zostało rannych w sobotę w
        starciach między policją i grupami terrorystycznymi" w Teheranie -
        poinformowała telewizja irańska.

        Początkowo irańska angielskojęzyczna Press TV poinformowała o 13
        ofiarach śmiertelnych. Później telewizja państwowa podała, że
        zginęło 10 osób, a ponad 100 zostało rannych.


        "Obecność terrorystów i użycie przez nich broni palnej oraz środków
        wybuchowych była namacalna we wczorajszych zamieszkach (w
        dzielnicach) Enkelab i Azadi" - podała telewizja państwowa.

        Wiceszef irańskiej policji Ahmad Reza Radan zapewnił, że "zgodnie z
        zaleceniami siły porządkowe nie użyły żadnej broni palnej, by
        rozproszyć wichrzycieli".

        Iran: Aresztowanie członków grupy opozycyjnej
        Jak dodał, między demonstrujących "przeniknęli" członkowie
        organizacji Mudżahedini Ludowi. Oficjalna agencja Irna poinformowała
        wcześniej o aresztowaniu niesprecyzowanej liczby członków tej
        działającej na uchodźstwie opozycyjnej organizacji. Według irańskiej
        telewizji aresztowane osoby przyjechały do Iranu po przejściu
        szkolenia w sąsiednim Iraku, a ich działaniami kierował "sztab
        operacyjny" w Wielkiej Brytanii.

        Press TV oskarżyła również "wichrzycieli" o podpalenie w sobotę
        meczetu oraz 2 stacji benzynowych i posterunku wojskowego.

        Początkowo poinformowano, że w pożarze meczetu zginęło kilka osób,
        ale później telewizja się z tego wycofała.

        Pokazano zdjęcia spalonego budynku, na których było go widać za
        dnia, co oznacza, że pożar musiał nastąpić przed wieczorną modlitwą
      • aisza5 Kobiety siłą irańskiej rewolucji 24.06.09, 09:47
        wyborcza.pl/1,75477,6750506,Kobiety_sila_iranskiej_rewolucji.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
        utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329

        Kobiety siłą irańskiej rewolucji
        Tomasz Bielecki
        - Chcesz zrozumieć, co się dzieje w Iranie, to obserwuj dziewczęta i
        kobiety. Ja jestem pełna nadziei - mówi irańska pisarka Azar Nafisi

        Teheran się burzy
        Kolor i krój muzułmańskich chust noszonych przez Iranki był od wielu
        lat wskaźnikiem politycznych nastrojów w Teheranie. Choć
        demonstracje przeciw manipulacjom wyborczym na rzecz prezydenta
        Mahmuda Ahmadineżada, który 12 czerwca miał wygrać z Mir Hosejnem
        Musawim, powoli wygasają, to barwne kobiece chusty na dobre wdarły
        się do wielu dzielnic stolicy, gdzie wcześniej ich nie widywano.
        Kraciaste, w paski, od jaskrawej czerwieni do turkusu. Nawet lśniąca
        czerń nonszalancko zawiązana na karku wygląda jak kpina z
        konserwatywnego reżimu.

        Właścicielek chust nie odstraszyła śmierć 16-letniej Nedy, którą
        bojówkarze Ahmadineżada zastrzelili w Teheranie podczas sobotniej
        demonstracji. Agonię dziewczyny ktoś sfilmował komórką i umieścił w
        internecie. - Owszem, Ahmadineżad będzie prezydentem. Ale ruch
        sprzeciwu nie umrze. Kolejna rewolucja irańska to będzie przewrót
        kulturalny. Przyniesie koniec dyskryminacji kobiet - mówi w
        telewizji Al-Dżazira Azar Nafisi, córka byłego burmistrza Teheranu,
        która w latach 90. wyemigrowała do Ameryki.


        Widok tysięcy kobiet na demonstracjach ulicznych może dziwić na
        Bliskim Wschodzie, gdzie kobiety zwykle wycofują się po zaproszeniu
        do krótkiej rozmowy z obcym i uciekają przed aparatem
        fotograficznym. Ale Islamska Republika Iranu od swego zarania w 1979
        r. była wyjątkiem. Kobiety aktywnie uczestniczyły w protestach
        przeciwko dyktaturze szacha i popierały ruch ajatollaha Chomeiniego.

        Irańscy konserwatyści nigdy nie byli na tyle silni, aby nawet po
        rewolucji islamskiej odebrać prawa wyborcze kobietom (mają je od lat
        60.) lub zamknąć im dostęp do edukacji (mogą studiować na
        uniwersytetach od lat 30.). Paradoksalnie więc irańska teokracja,
        powołująca się na wolę Allaha, nie przestała być jednym z
        najbardziej postępowych reżimów w regionie.

        Ruchy kobiece wspierane przez umiarkowanych reformatorów zdołały w
        latach 90. złagodzić dyskryminację prawną kobiet (dopuszczono je
        m.in. do zawodu prawnika), choć nadal ich świadectwo przed sądem
        znaczy mniej niż zeznanie mężczyzny. To wtedy świat poznał Shirin
        Ebadi, jedną na najważniejszych obrończyń praw człowieka w Iranie,
        późniejszą laureatkę pokojowej Nagrody Nobla.

        Kobiety stanowią obecnie aż 63 proc. irańskich studentów i 27 proc.
        siły roboczej. Nawet w świętych miastach szyizmu, jak Qum, wdarły
        się do tradycyjnie męskich zawodów i od kilku lat pracują tam jako
        taksówkarze. W 1979 r. średni wiek Irańczyków biorących ślub wynosił
        ok. 18 lat, a dziś średni wiek kobiety wychodzącej za mąż to ok. 24
        lat. Obecnie 15 mln Irańczyków w wieku małżeńskim pozostaje
        samotnych, co - w tłumaczeniu na język socjologii - oznacza
        niezadowolenie młodych z wzorców patriarchalnej rodziny oferowanych
        im przez ajatollahów.

        I choć Mir Hosejn Musawi unika publicznych wezwań do pełnego
        równouprawnienia, to w wywiadach prasowych mówi o tym jego żona. Jej
        energiczny udział w prezydenckiej kampanii męża to w Iranie prawie
        przewrót kopernikański.

        "Teraz wygrali, ale Iran już nie jest taki sam. Wierzę w zmianę.
        Teraz wychowajmy lepszych polityków obojga płci" - piszą internautki
        na perskojęzycznych blogach.
      • aisza5 Na jej śmierć patrzył cały świat 24.06.09, 20:29
        wiadomosci.onet.pl/1994779,441,na_jej_smierc_patrzyl_caly_swiat,item.html

        Na jej śmierć patrzył cały świat


        W Iranie od kilku dni nie ustają ostre starcia pomiędzy opozycją a
        siłami bezpieczeństwa. Irańska walka o demokrację zyskała już swój
        tragiczny symbol. Jest nim młoda kobieta, Neda, która poniosła
        śmierć na ulicy w stolicy kraju, Teheranie. Relacje z tego
        wydarzenia obiegły cały świat.
        "Spoczywaj w pokoju Neda, cały świat płacze widząc Twój ostatni
        oddech. Nie zginęłaś na darmo. Zapamiętamy Cię" – tej treści wpis
        ukazał się na portalu społecznościowym Twitter. Jego autorem jest
        gitarzysta z Nashville w Tennessee.

        Pośród setek zdjęć rozprowadzanych w internecie, na których można
        zobaczyć jak irańskie siły bezpieczeństwa rozpędzają demonstracje
        opozycji, krąży od niedawna wideo pokazujące młodą kobietę konającą
        na oczach tłumu protestujących. Obraz ten zapadł w pamięci osób
        śledzących te wydarzenia na całym świecie. Ta wstrząsająca scena
        przejdzie do historii.

        Jak na razie, nie są znane dokładne okoliczności śmierci Nedy Aghy
        Soltan. Całe wydarzenie zostało nagrane przez jednego z uczestników
        protestu za pomocą kamery w telefonie komórkowym. Wideo trafiło
        następnie do serwisu YouTube.

        Na innym nagraniu z tragicznej demonstracji widać jak Neda, wraz ze
        swym ojcem, uczestniczy w ulicznym proteście, który, zanim dało się
        słyszeć strzały, miał spokojny charakter. Na nagraniu widać kobietę,
        która następnie upada na ulicę. Autor nagrania w chwilę później
        zbliżył się do leżącej kobiety, by wykonać zbliżenie jej twarzy. Na
        ulicy widać krew.

        Według jednego z blogerów, Neda, wraz ze swym ojcem, brała udział w
        proteście na ulicy Teheranu, gdy prorządowa milicja Basiji otworzyła
        ogień do zgromadzonych w okolicy osób.

        "To ostatni moment delikatnego młodego życia, które wyciekło na
        chodniku przy ulicy Karegeh, uchwycone za pomocą kamery w telefonie
        komórkowym" – napisał jeden z irańskich blogerów. "Ale zaraz po tym
        powstało nowe życie - na ekranach komputerów dookoła świata" – dodał.

        "Anioł Wolności" – ikona irańskich protestów

        - Ona chciała tylko demokracji i wolności dla ludzi w Iranie –
        powiedział Caspian Makan, który uważa się za chłopaka Nedy,
        irańskiego "Anioła Wolności".

        Makan jest 37 letnim fotografem–dziennikarzem. Spotkał on 27-letnią
        studentkę muzyki kilka miesięcy wcześniej podczas zagranicznej
        wycieczki w Izmirze w Turcji. Na potwierdzenie swych słów pokazał
        kilka zdjęć; widać na nich jak stoi obok dziewczyny, którą, jak
        mówi, jest właśnie Neda. – Cały czas czuję ją obok mnie, myślę o
        niej i mówię do niej – dodał.

        Makan powiedział, że pokłócił się z Nedą kilka dni przed jej
        śmiercią właśnie z powodu jej decyzji o wzięciu udziału w
        protestach. Dodał, że dziewczyna uważała udział w protestach za
        obowiązek i jedyny bezkompromisowy sposób na przełamanie hegemonii
        Mahuda Ahmadinedżada, który "ukradł" ostatnie wybory prezydenckie.

        Chłopak Nedy dodał, że błagał ją, by nie szła na protesty ze
        strachu, że mogą ją aresztować albo zastrzelić. – Próbowałem jej
        wyperswadować udział w demonstracji, ponieważ wielokrotnie podczas
        mojej pracy jako dziennikarz widziałem jak tragiczne w skutkach mogą
        być takie protesty - mówi.

        - Ale ona powiedziała, że nasza obecność podczas protestów opłaci
        się nawet, jeśli kula przebije jej serce – powiedział Makan. –
        Niestety, tak właśnie zginęła - kula przebiła jej serce i płuco, a
        jakieś pięć minut później umarła – dodał ze łzami w oczach
        • aisza5 Neda chciała tylko zapytać: dlaczego? 27.06.09, 09:25
          wyborcza.pl/1,75477,6761988,Neda_chciala_tylko_zapytac__dlaczego_.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
          utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329

          Neda chciała tylko zapytać: dlaczego?
          Marta Kazimierczyk

          Neda Soltan, dziewczyna, której dramatyczne zdjęcia obiegły cały
          świat, umarła na jego rękach na ulicy w Teheranie. Irański lekarz
          opowiada jak bezskutecznie próbował ją ratować i jak dzisiaj boi się
          wrócić do swojego kraju

          Teheran się burzy
          - Nigdy tego nie zapomnę, od tamtego dnia w ogóle nie śpię, nie
          potrafię zapomnieć jej spojrzenia - opowiada 38-letni Arasz Hedżazi,
          lekarz, wydawca i pisarz z Teheranu, który przebywa na Wyspach.

          "Tamten dzień" to sobota 20 czerwca, tydzień po wyborach
          prezydenckich, które oficjalnie wygrał prezydent Mahmud Ahmadineżad.
          Irańczycy nie uwierzyli w taki wynik wyborów i codziennie
          protestowali na ulicach irańskich miast żądając ponownego
          przeliczenia głosów (obok - astronom z Torunia twierdzi, że modele
          statystyczne dowodzą, iż wybory zostały sfałszowane).


          W trakcie protestów zginęło 17 osób, tysiąc zostało brutalnie
          pobitych, kilkaset osób aresztowano. 26-letnia Neda w tłumie
          demonstrantów znalazła się podobno przypadkiem, jechała taksówką z
          nauczycielem muzyki, ale utknęli w korku i wysiedli z samochodu
          zaczerpnąć powietrza.

          - Nie znałem jej, była po prostu jedną osobą z tłumu - opowiada
          dziennikarzom BBC doktor Hedżazi. - Policja rozpyliła gaz łzawiący,
          w naszą stronę na motorach jechali basidżi (członkowie rewolucyjnej
          milicji w cywilu) - opowiada lekarz. - Wszyscy uciekliśmy w boczną
          uliczkę, wydawało się, że tam będzie bezpiecznie.

          Nie było. Po chwili usłyszeli strzały. - Odwróciłem się, zobaczyłem
          Nedę, z jej klatki piersiowej tryskała krew, dziewczyna ze
          zdziwieniem spojrzała w dół, na ranę, potem osunęła się - opowiada. -
          Rzuciliśmy się do niej, położyliśmy ją na ziemi. Próbowałem uciskać
          jej ranę, żeby zatamować krwawienie, ale byłem bez szans, kula
          rozerwała aortę i płuco.

          Minutę później dziewczyna nie żyła: - Nie zdążyła nic powiedzieć,
          ale spojrzała na mnie takim niewinnym spojrzeniem, jakby chciała
          wiedzieć dlaczego ona?

          Hedżazi opowiada dziennikowi "Times", że chwilę później
          rozwścieczony tłum złapał basidżiego na motorze i odebrał mu broń. -
          Nie chciałem jej zabić, naprawdę nie chciałem! - krzyczał ów
          człowiek. Ludzie nie wiedzieli co z nim zrobić, ktoś zawołał: "Nie
          róbcie mu krzywdy, nie jesteśmy mordercami jak oni!". - W końcu go
          puścili - opowiada doktor. - Ale wcześniej ktoś wziął jego
          dokumenty, ktoś zrobił mu zdjęcie. Wiem, że w Iranie są ludzie,
          którzy wiedzą, kto zabił Nedę.

          Władze upierają się, że dziewczyna zginęła z ręki demonstranta. -
          Nasze siły bezpieczeństwa nie strzelają do stojących na ulicy
          kobiet - mówił w piątkowym kazaniu jeden z religijnych autorytetów
          Ahmad Chatami i wezwał do "zdecydowanego i okrutnego" karania
          protestujących.

          Nie bardzo jest już jednak kogo karać, bo od kilku dni protesty
          zamierają, głównie z powodu wszechobecnych policjantów i basidżich.
          Nadzorująca wybory Rada Strażników, która jeszcze tydzień temu
          przyznawała, że co najmniej 3 mln głosów mogło zostać sfałszowane,
          wczoraj nagle wyzbyła się wątpliwości i ogłosiła, że nie doszło do
          złamania prawa, a wybory "jeszcze nigdy nie były tak uczciwe".

          Doktor Hedżazi wie, że grozi mu niebezpieczeństwo. Zanim wsiadł do
          samolotu do Wlk. Brytanii, napisał do swojego przyjaciela,
          brazylijskiego pisarza Paulo Coelho: "Jeśli coś mi się stanie,
          proszę zaopiekuj się rodziną. Zaszczytem było mieć w tobie
          przyjaciela".

          Udało mu się uciec, ale boi się wracać do Iranu: - Ale nie mogłem
          pozwolić, by jej krew była przelana na darmo. Neda umarła tam na
          ulicy, żeby powiedzieć coś światu, i myślę, że powiedziała.


          Źródło: Gazeta Wyborcza
        • aisza5 Irańska TV: Neda była agentką Zachodu 09.01.10, 15:55
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7434302,Iranska_TV__Neda_byla_agentka_Zachodu.html

          Irańska TV: Neda była agentką Zachodu
          Mariusz Zawadzki

          Neda - symbol oporu Irańczyków wobec reżimu - nie zginęła tak, jak
          świat widział na YouTube. Odegrała śmierć na zlecenie zachodnich
          wywiadów - ogłosiła państwowa telewizja
          Nie znałem jej, to była jedna z dziewczyn w tłumie demonstrantów -
          doktor Arasz Hedżazi opowiadał tę historię już setki razy. - Policja
          rozpyliła gaz łzawiący. Ruszyli na nas basidżi (ochotnicy
          wspierający policję) na motorach. Uciekliśmy w boczną uliczkę. Nagle
          usłyszałem strzały, odwróciłem się i zobaczyłem ją. Była bardziej
          zdumiona niż przerażona, patrzyła w dół, na tryskającą krew, jakby
          pytała: o co chodzi, dlaczego ja? Osunęła się na ziemię. Rzuciliśmy
          się jej na pomoc. Próbowałem docisnąć ranę, żeby zatamować krew. Ale
          kula rozerwała aortę, nie miała żadnych szans.

          Dr Hedżazi wkrótce po tamtym feralnym dniu, 20 czerwca 2009 r.,
          uciekł do Londynu. Sytuacja była bardzo napięta - opozycja uznała za
          sfałszowane wybory z 12 czerwca, w których ogłoszono zwycięstwo
          dotychczasowego prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. Codziennie setki
          tysięcy ludzi wychodziły na ulice Teheranu, policja zabiła
          kilkadziesiąt z nich.


          Neda Soltan jest najsłynniejszą z tych ofiar, bo ktoś nagrał jej
          agonię telefonem komórkowym i wrzucił do internetu. Kto oglądał
          filmik na YouTube, pewnie nigdy go nie zapomni. Hollywood nie
          nakręci czegoś równie wstrząsającego, choćby wydał wszystkie
          pieniądze świata: prawdziwa śmierć młodej dziewczyny, czułość
          starego nauczyciela muzyki, który obejmuje konającą uczennicę i
          powtarza "Nie bój się, Neda, nie bój się", rozpaczliwe wrzaski ludzi
          dookoła, w tle Islamska Republika Iranu, która po 30 latach od
          rewolucji drży w posadach.

          Niektórzy od początku zapowiadali, że filmik stanie się bombą
          zegarową odmierzającą czas do upadku reżimu ajatollahów. "Neda" to
          po persku "głos" lub "wezwanie", w niektórych kontekstach
          nawet "boskie wezwanie", co nadaje tragedii symboliczny wymiar.
          ...
      • aisza5 G8 ubolewa z powodu przemocy w Iranie 26.06.09, 13:00
        wiadomosci.onet.pl/1997493,12,g8_ubolewa_z_powodu_przemocy_w_iranie,item.html

        G8 ubolewa z powodu przemocy w Iranie
        Ministrowie spraw zagranicznych państw G8 obradujących w Trieście
        (północ Włoch) ubolewają z powodu przemocy, do której doszło po
        wyborach w Iranie - wynika z rozpowszechnionej kopii projektu
        deklaracji końcowej posiedzenia.
        Ministrowie Włoch, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Stanów
        Zjednoczonych, Kanady, Japonii i Rosji apelują do Iranu o "szybkie
        rozwiązanie kryzysu poprzez demokratyczny dialog i pokojowymi
        środkami".

        - W pełni respektujemy suwerenność Iranu, ale jednocześnie
        ubolewamy, że po wyborach doszło do przemocy, która spowodowała
        śmierć ludzi. Apelujemy do Iranu o poszanowanie podstawowych praw
        człowieka, w tym wolności słowa - napisano w projekcie.

        - Wzywamy rząd irański do zagwarantowania, by wola narodu irańskiego
        miała przełożenie na proces wyborczy - podkreślono w dokumencie,
        który tak jak domagała się tego Rosja, nie kwestionuje uczciwości
        wyborów prezydenckich w Iranie z 12 czerwca.
      • aisza5 Terror w Iranie - szokujące dane nt. liczby ofiar 28.06.09, 20:06
        wiadomosci.onet.pl/1998542,12,terror_w_iranie_szokujace_dane_nt_liczby_ofiar,item.html

        Terror w Iranie - szokujące dane nt. liczby ofiar

        Protesty w Iranie

        - Doniesiono nam o "dziesiątkach, a nawet o setkach osób zabitych w
        Iranie" po wyborach prezydenckich z 12 czerwca, "ale w obecnej
        sytuacji, jaka panuje w kraju, nie znamy ich nazwisk" - oświadczył w
        niedzielę w Paryżu wiceprzewodniczący Międzynarodowej Federacji Praw
        Człowieka (FIDH) Karim Lahidji.
        - Najgorszą rzeczą jest w tej chwili atmosfera terroru, jaka panuje
        w kraju - dodał Lahidji, mówiąc o represjach dokonywanych w związku
        z protestami powyborczymi.

        - Według naszych najświeższych informacji, ponad 2 tys. osób
        aresztowano i pozostają one obecnie uwięzione - powiedział Lahidji,
        który jest także przewodniczącym Irańskiej Ligi Obrony Praw
        Człowieka, mającej swą siedzibę w Paryżu.

        W sobotę - jak poinformował Lahidji - aresztowano 20 kobiet,
        które "uczestniczyły w pokojowym zebraniu w śródmieściu Teheranu".

        Wiceszef FIDH jest z zawodu adwokatem, przebywa na emigracji w
        Paryżu i ściśle współpracuje z irańską obrończynią praw człowieka i
        laureatką Pokojowej Nagrody Nobla Szirin Ebadi.

        - Są także setki ludzi zaginionych. Są to informacje ze źródeł
        niezależnych, które dotarły do nas z Teheranu w sobotę po południu -
        poinformował Lahidji na spotkaniu w stolicy Francji. Wyjaśnił on
        dziennikarzom, że informacje te dotarły z Iranu dzięki zaufanym
        przedstawicielom FIDH na terenie tego kraju lub uzyskano je od
        członków rodzin osób zatrzymanych i zaginionych.

        Policja starła się z protestującymi

        Agencja Associated Press poinformowała, powołując się na świadków,
        że irańska policja użyła gazu łzawiącego w starciach z około 3 tys.
        demonstrantów w Teheranie. Agencja zastrzega, że irańskie władze
        zabroniły zagranicznym dziennikarzom opuszczać biura i muszą oni
        opierać się na relacjach świadków i informacjach dostarczanych przez
        irańskie media.

        Świadkowie twierdzą, że policja starła się z demonstrantami w
        pobliżu jednego z meczetów na północy Teheranu. Według ich relacji
        siły bezpieczeństwa użyły do rozpędzenia tłumu gazu łzawiącego.
        Niektórzy z protestujących w odwecie zaatakowali policjantów.
        Skandowali też: "Gdzie jest mój głos?!".

        W starciach niektórzy z protestujących odnieśli obrażenia.

        W Iranie trwają zamieszki po wyborach prezydenckich z 12 czerwca,
        których wyniki są kontestowane przez opozycję. Według oficjalnych
        danych wybory wygrał dotychczasowy prezydent Mahmud Ahmadineżad
    • aisza5 Re: iran 27.06.09, 09:40
      wyborcza.pl/1,86117,6749392,Demokracja_muzulmanow.html
    • aisza5 Iran: proces polityczny dziennikarza "Newsweeka" 04.07.09, 20:09
      wiadomosci.onet.pl/2002836,12,iran_proces_polityczny_dziennikarza_newsweeka,item.html

      Iran: proces polityczny dziennikarza "Newsweeka"

      Dziennikarz pracujący dla amerykańskiego tygodnika "Newsweek" i
      miejscowy pracownik ambasady Wielkiej Brytanii w Teheranie,
      zatrzymani podczas zamieszek po wyborach prezydenckich w Iranie,
      zostali oskarżeni o "działanie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu" -
      poinformowali w sobotę ich adwokaci.
      Od wyborów, które odbyły się 12 czerwca, wiele osób z irańskiego
      obozu reformatorów zatrzymano i oskarżono o naruszenie
      bezpieczeństwa narodowego. Opozycja kontestowała reelekcję
      ultrakonserwatysty prezydenta Mahmuda Ahmadineżada.

      - Od pierwszego dnia oskarżeni, w tym (dziennikarz irańsko-
      kanadyjski) Maziar Bahari, zostali obwinieni o działania wymierzone
      w bezpieczeństwo narodowe - powiedział AFP Saleh Nikbaht.
    • aisza5 „OLBRZYMIA GRUPA IRAŃCZYKÓW MA WĄTPLIWOŚCI 17.07.09, 13:27
      www.tvn24.pl/12691,1610249,0,1,tysiace-znow-demonstruja-w-iranie-policja-ruszyla-z-palkami,wiadomosc.html

      Tysiące znów demonstrują w Iranie: policja ruszyła z pałkami
      „OLBRZYMIA GRUPA IRAŃCZYKÓW MA WĄTPLIWOŚCI”

      Irańska policja użyła gazu łzawiącego i pałek, żeby rozpędzić
      zwolenników Mir-Hosejna Musawiego, opozycyjnego kandydata w wyborach
      prezydenckich z 12 czerwca. Zatrzymano co najmniej 15 osób - podaje
      agencja Reutera.
      Rada Strażników: wygrał Ahmadineżad
      Irańska Rada Strażników Konstytucji przeliczyła ponownie częściowo
      głosy... czytaj więcej »Tysiące zwolenników Musawiego zebrało się w
      piątek przed uniwersytetem w Teheranie na tradycyjnych piątkowych
      modlitwach. Do interwencji doszło, gdy były prezydent Iranu Ali
      Akbar Haszemi Rafsandżani, który przewodniczył modłom, zaczął
      przemówienie. Jego kazanie, transmitowane na żywo przez państwowe
      radio, zostało w pewnym momencie przerwane okrzykami wznoszonymi
      przez zwolenników Musawiego.

      Rafsandżani powiedział m.in., że “olbrzymia grupa Irańczyków” ma
      wątpliwości w związku z zeszłomiesięcznymi wyborami prezydenckimi.
      Dodał, że „coś należy przedsięwziąć w takiej sytuacji”.

      Były prezydent zaapelował też o wolność prasy – „ w granicach
      prawa”. Stwierdził, że Iran znajduje się obecnie "w kryzysie".

      Według oficjalnych wyników czerwcową elekcję wygrał dotychczasowy
      prezydent Mahmud Ahmadineżad. Opozycja kwestionuje te wyniki.
      Podczas zamieszek, jakie wybuchły w czerwcu po wyborach zginęło
      według oficjalnych szacunków od kilkunastu do dwudziestu kilku osób.
      Według nieoficjalnych danych - zabitych było nawet około 150. Setki
      ludzi aresztowano.

    • aisza5 dziewice gwałcone przed śmiercią... 21.07.09, 23:15
      religiapokoju.blox.pl/2009/07/Iran-dziewice-gwalcone-przed-smiercia.html

      Iran: dziewice gwałcone przed śmiercią
      W The Jerusalem Post pojawił się szokujący wywiad z członkiem
      irańskiej paramilitarnej bojówki - Basidżi - która podlega Gwardii
      Strażników Rewolucji. Rozmówca był oczywiście anonimowy a wywiad
      przeprowadzono telefonicznie. Członek Basidżi zdecydował się na
      mówienie dopiero wtedy kiedy został aresztowany (a następnie
      wypuszczony) za "bezprawne" uwolnienie 13-letniego chłopca i 15-
      letniej dziewczynki złapanych w trakcie czerwcowych zamieszek.
      Zrobił to bo przypomniał sobie o swoich dzieciach i wiedział co może
      ich spotkać.

      Oto co mówił: "Wielu policjantów i członków sił bezpieczeństwa także
      zostało aresztowanych za okazywanie pobłażliwości wobec
      protestujących na ulicach, lub za uwalnianie ich bez zgody
      przełożonych". Wspominał również o rekrutowaniu 14- i 15-latków do
      sił bezpieczeństwa. Takim dzieciakom daje się ogromną władzę i
      przymyka się oczy na ich kradzieże czy rozboje.
      ...
    • aisza5 List. Ślepi na Iran 23.07.09, 10:11
      wyborcza.pl/1,75515,6848821,List__Slepi_na_Iran.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=961608?
      utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=5095994

      List. Ślepi na Iran
      Katarzyna Fąfara, studentka ostatniego roku prawa na UJ
      Przez kilka tygodni informacje o zamieszkach w Iranie nie schodziły
      z pierwszych stron gazet i serwisów internetowych. Przez ten czas
      oczy milionów ludzi na całym świecie zwrócone były na Irańczyków i
      ich głośny sprzeciw wobec obecnej władzy. Chyba i nam, Polakom, nie
      było to zupełnie obojętne - trochę się z nimi solidaryzowaliśmy,
      życzyliśmy powodzenia. Widzieliśmy chyba analogię do lat 80. w
      Polsce i do naszej ówczesnej walki o szeroko pojętą wolność.
      Mija zaledwie drugi miesiąc od wyborów w Iranie, które wywołały falę
      protestów. I co? Serwisy internetowe i prasa znalazły ciekawsze
      tematy na pierwsze i najważniejsze informacje Chociażby zdjęcie na
      pierwszej stronie jednej z poczytnych gazet przedstawiające
      prezydentów Obamę i Sarkozy'ego patrzących się na tyłek pewnej 17-
      letniej Brazylijki. Nie wątpię, że pewnie dla niektórych to dosyć
      istotna informacja, biorąc pod uwagę w szczególności atrakcyjność
      tylnej części ciała tej młodej kobiety. Ale może naszą uwagę
      powinien znów przykuć los Iranu?

      OK, Iran leży daleko od Polski, bardzo daleko, więc nasuwa się takie
      prozaiczne pytanie, co kogo w zasadzie ma on obchodzić? I pewnie
      gdyby nie to, iż ktoś bardzo mi bliski jest Irańczykiem mieszkającym
      obecnie w jednym z krajów Unii Europejskiej, zapewne także nie
      przykładałabym do tego aż tak dużej wagi. Ale z obserwacji i rozmów,
      które odbyłam w tym okresie z Irańczykami, wiem, że to, iż w krajach
      takich jak Polska, Niemcy czy Hiszpania było głośno o irańskich
      protestach, tłumieniu ich przez władzę, aresztowaniach, oraz to, iż
      większość polityków i społeczeństw krajów Europy wyraźnie
      sygnalizowała poparcie dla protestujących w Teheranie, znacznie
      zwiększała ich nadzieje na poprawę obecnej sytuacji politycznej i na
      rychłe zmiany w ich kraju. Uwierzyli, że skoro na świecie głośno
      mówi się o ich "nie" wobec obecnej sytuacji społeczno-polityczno-
      kulturalnej, to mogą coś osiągnąć (mimo wszelkich prób tamtejszej
      władzy, by ograniczać przepływ informacji z ich kraju). Uwierzyli,
      że nie są sami i że póki świat patrzy na to, co się dzieje obecnie
      na ulicach Teheranu, władza nie posunie się do "najbardziej
      drastycznych kroków" - jak mi mówili moi irańscy przyjaciele (choć
      trudno mi sobie wyobrazić bardziej drastyczne działanie władz).
    • aisza5 Irańska opozycja chce uczcić zabitych 27.07.09, 08:32
      wyborcza.pl/1,75477,6861228,Iranska_opozycja_chce_uczcic_zabitych.html

      Irańska opozycja chce uczcić zabitych

      Liderzy opozycji Mir Hosejn Musawi i Mahdi Karrubi poprosili MSW o
      zgodę na uczczenie w czwartek w jednym z meczetów pamięci zabitych
      podczas demonstracji zorganizowanych po wyborach prezydenckich z 12
      czerwca. Musawi i Karrubi przegrali elekcję z Mahmudem
      Ahmadineżadem. Oskarżyli władze o sfałszowanie głosów, a podczas
      wielodniowych protestów ich zwolenników w Teheranie zginęło co
      najmniej 20 osób. Na razie nie wiadomo, co MSW zrobi z ich prośbą.
    • aisza5 Irańskie Guantanama 30.07.09, 08:25
      wyborcza.pl/1,75477,6873157,Iranskie_Guantanama.html
      Irańskie Guantanama
      Marta Kazimierczyk

      Ludzie zatrzymani po powyborczych demonstracjach są torturowani,
      upokarzani i mordowani - opowiadają ci, którzy zostali uwolnieni

      "Już kiedy wieźli mnie na posterunek, byłem tak zbity, że nie
      wiedziałem, gdzie jestem. Wsadzili nas chyba z 200 do jednego
      pomieszczenia, zgasili światło i zaczęli pałować na oślep" - pisze w
      internecie 21-letni były więzień Kahrizak, więzienia, które wczoraj
      kazał zamknąć najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei.
      Świadek pisze, jak w więzieniu, które nazywa "irańskim Guantanamo",
      strażnicy na oczach współwięźniów mordowali ludzi. "Strażnik
      podniósł martwego mężczyznę, oświetlił jego twarz i powiedział: mamy
      rozkaz wszystkich was zabić jak tego sukinsyna".

      Inni opowiadają, jak strażnicy wyrywali im paznokcie, bili do
      nieprzytomności albo kazali lizać brudne muszle klozetowe. Przed
      wyjściem wszyscy musieli podpisać papier, że byli dobrze traktowani.
      Siedzi jeszcze kilkuset aresztowanych w związku z protestami po
      wyborach 12 czerwca. Ich zdaniem prezydent Mahmud Ahmadineżad wygrał
      dzięki fałszerstwom, a prawdziwym zwycięzcą jest Mir Hosejn Musawi.
      W demonstracjach zginęło co najmniej 20 osób, kilkaset zostało
      rannych.

      We wtorek naciskany przez opozycję i świat rząd zwolnił 140
      więźniów, a prezydent Ahmadineżad poprosił sędziów o okazanie innym
      więźniom "muzułmańskiej litości".

      Według irańskich mediów wczoraj z więzienia miała wyjść ważna postać
      opozycji, schorowany Said Hadżdżarian zamknięty 16 czerwca
      za "powodowanie niepokojów", o którego zwolnienie od tygodni
      dobijało się Human Rights Watch.

      Do zwolnienia więźniów nieustannie wzywa Mir Hosejn Musawi: - Ten
      kraj nie może się stać więzieniem dla 70 mln osób, im więcej
      aresztujecie, tym silniej będziemy protestować.

      Według opozycyjnego portalu Roozonline.com dziesiątki ludzi jest
      zaginionych, w tym 16-17 letnie dzieci, a ich rodziny codziennie bez
      skutku wypatrują ich nazwisk na wywieszanych przed więzieniami
      listach.

      Coraz liczniejsze relacje w internecie o losie aresztowanych
      rozwścieczyły Irańczyków. Dziś ma odbyć się ceremonia pożegnania
      ofiar zamieszek. To dzisiaj mija 40 dni od zastrzelenia podczas
      demonstracji Nedy Soltan, młodej kobiety - filmik pokazujący jej
      śmierć obiegł świat.

      Chociaż MSW nie zgadza się na obchody, główni przegrani w wyborach,
      czyli Musawi i Mehdi Karubi, zapowiadają, że się nie ugną.

      Dla szyitów 40 dni to liczba szczególna - przez tyle dni co roku
      opłakują śmierć swego najważniejszego imama Husajna zamordowanego w
      680 r.

      Wczoraj w internecie po raz kolejny ostro skrytykował władze jeden z
      najważniejszych ajatollahów Hosejn Ali Montazeri: "Ludzie trzymani
      za kratkami są zmuszani do składania zeznań, codziennie jakaś
      rodzina dostaje ciało. Czym zgrzeszyli? Tym, że spokojnie
      protestowali przeciwko nadużyciom? Czy celem władz jest mordowanie i
      prześladowanie naszych braci?".

      W niedzielę pod sąd trafi pierwszych 20 aresztowanych. Są oskarżeni
      m.in. o przynależność do grup terrorystycznych i dostarczanie
      zdjęć "mediom wroga". - Jeśli Bóg pozwoli, do piątku zwolnionych
      zostanie sporo aresztowanych - obiecał wczoraj prokurator
      generalny. - Chcemy, żeby przed urodzinami imama Mahdiego (7
      sierpnia) wyjaśnił się los wszystkich więźniów.


      Źródło: Gazeta Wyborcza

    • aisza5 Irańczycy walczą dalej- GW 31.07.09, 09:54
      wyborcza.pl/1,75477,6878047,Iranczycy_walcza_dalej.html
      Śmierć dyktatorom! Uwolnić więźniów politycznych! - krzyczał
      rozwścieczony kilkutysięczny tłum w Teheranie. Ludzi, którzy
      przyszli czcić pamięć ofiar krwawych powyborczych zamieszek, znów
      zaatakowała policja

      Teheran się burzy
      Plac pod wielkim meczetem Mossala błyskawicznie zaroił się od
      uzbrojonych po zęby policjantów i okrytych złą sławą po ostatnich
      zamieszkach ochotników rewolucyjnej milicji basidżi. W ruch poszły
      pałki, gaz łzawiący i armatki wodne. Rozpędzeni basidżi na motorach
      wjeżdżali w tłum, ludzie obrzucali ich kamieniami, palili śmieci i
      opony, samochody i motocykle krążyły po mieście, przeraźliwie
      trąbiąc.

      - Hosejn, Mir Hosejn! - ludzie skandowali imię przegranego w
      wyborach prezydenckich opozycyjnego kandydata Mir Hosejna Musawiego,
      które jest też imieniem najważniejszego szyickiego imama.

      Wcześniej kilka tysięcy osób przyszło na cmentarz Behesz al-Zahra na
      południu miasta, by oddać hołd ofiarom zamieszek, jakie wybuchły po
      wyborach prezydenckich z 12 czerwca i oskarżeniach o ich
      sfałszowanie na rzecz Mahmuda Ahmadineżada. Tu też czekali na nich
      uzbrojeni policjanci, którzy szczególnie zajadle bronili dostępu do
      grobu Nedy Soltan - zabitej w trakcie protestów 20 czerwca młodej
      Iranki. Jej śmierć zarejestrowaną na filmie zobaczył cały świat,
      dziewczyna stała się symbolem sprzeciwu Irańczyków.

      Już rano w pobliżu jej grobu pokrytego świeczkami i kwiatami
      pojawiło się kilkadziesiąt osób ubranych na zielono (zielony był
      kolorem kampanii wyborczej Musawiego). - Neda żyje, Ahmadineżad jest
      trupem! - wołali. Część od razu aresztowano, w tym znanego reżysera
      Dżafara Panahiego i jego rodzinę. Do zamknięcia tego
      wydania "Gazety" nie było wiadomo, ile osób trafiło za kratki ani
      ile jest rannych. Na miejscu nie było zachodnich mediów.

      Wczorajszy termin protestujący wybrali nieprzypadkowo. Właśnie
      wczoraj minęło 40 dni od wielkich manifestacji z 20 czerwca, w
      trakcie których zginęła m.in. Neda Soltan. Dla szyitów, którzy w
      Iranie stanowią zdecydowaną większość, 40 dni to symboliczny okres
      żałoby po śmierci imama Husajna zamordowanego w VII w. pod Karbalą. -
      Dzisiaj jest dzień żałoby! Irańczycy opłakują dzisiaj zmarłych! -
      skandował tłum na cmentarzu i pod meczetem.

      To pierwsze od kilku tygodni starcia na irańskich ulicach. W czerwcu
      setki tysięcy Irańczyków wyszły na ulice, domagając się
      unieważnienia czerwcowych wyborów, bo ich zdaniem radykał Mahmud
      Ahmadineżad zapewnił sobie reelekcję fałszerstwem, a prawdziwym
      zwycięzcą jest Musawi. W czasie zamieszek zginęło co najmniej 30
      osób, kilkaset zostało rannych. Tysiące innych trafiły za kratki,
      gdzie czekał na nich nie mniej ponury los. Byli więźniowie i ich
      rodziny opowiadają o biciu, torturach, a nawet zabójstwach w
      więzieniach.

      - Musawi, jesteśmy z tobą! - krzyczał wczoraj tłum przyklejony do
      samochodu polityka pod cmentarzem. Nic to nie dało - po dziesięciu
      minutach od przyjazdu Musawi został brutalnie wypędzony z cmentarza.
      Drugi wielki przegrany tych wyborów Mahdi Karubi miał więcej
      szczęścia - zdołał przeczytać nad grobem Nedy fragment Koranu
      zwyczajowo recytowany w takich sytuacjach. Policja pobiła kilku jego
      współpracowników.

      - Prosiliśmy ministerstwo o zgodę na ceremonię w Mossali, ale
      odmówili - tłumaczył później. - Dlatego uznaliśmy, że lepszym
      miejscem, by pokojowo uczcić ofiary i przeczytać Koran, będzie
      cmentarz i groby męczenników ostatnich zajść. Nie rozumiem dlaczego
      wysłali tu policję.

      - Nikt w Iranie nie prosi o pozwolenie na ceremonię żałobną od
      ministerstwa, jeśli nie ma innych niż polityczne zamiarów - szydził
      Mahmud Abbaszadeh Meszkini z MSW. - Nie żartujemy, stawimy czoła
      każdemu, kto z nami zadrze - groził gen. Abdullah Aragi, szef
      Strażników Rewolucji z Teheranu.

      W ostatnich dniach naciskane przez opozycję i świat władze zwolniły
      z więzień część aresztowanych i obiecały, że do piątku wypuszczą
      kolejnych. Nawet najwyższy przywódca Ali Chamenei, chociaż poparł
      Ahmadineżada i zdecydowanie potępił protestujących, kazał zamknąć
      jedno z cieszących się złą sławą więzień.

      Według byłego prezydenta Mohammeda Chatamiego, który w wyborach
      poparł Musawiego, takie gesty to ochłap rzucony coraz bardziej
      rozgniewanym Irańczykom. - Popełniano tu nielegalne i
      niemuzułmańskie akty, prawdziwe zbrodnie, ludzie tracili życie,
      rodziny zostały zniszczone - wyliczał Chatami na swojej stronie
      internetowej. - Nic nie da samo zamknięcie więzień, kiedy krew
      została już rozlana.

    • aisza5 Iran zadowolony z raportu MAEA 30.08.09, 10:41
      wiadomosci.onet.pl/2033511,12,iran_zadowolony_z_raportu_maea,item.html
      Iran zadowolony z raportu MAEA
      Iran oświadczył w sobotę, że opublikowany dzień wcześniej raport
      Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) potwierdza, iż jego
      program nuklearny ma pokojowy charakter - poinformowała agencja
      Fars. Władze w Teheranie wezwały Zachód, aby powstrzymał się od
      wywierania presji politycznej, by program ten został zamknięty.
      W swoim raporcie MAEA stwierdza, że Iran nieznacznie zmniejszył
      skalę produkcji paliwa nuklearnego i spełnił żądania dotyczące
      skuteczniejszego nadzoru nad swoimi instalacjami do wzbogacania
      uranu w ośrodku w Natanzu.

      "Raport podkreśla, że działalność nuklearna Iranu jest pokojowa -
      uważa przedstawiciel tego kraju w MAEA Ali Asghar Soltanieh. -
      Dokument pokazuje, że Iran kontynuuje współpracę z Agencją,
      jednocześnie jednak (Teheran) nie będzie akceptował żadnej presji
      politycznej by podjął działania wykraczające poza swe zobowiązania
      prawne".

      Z kolei szef irańskiego Urzędu ds. Energii Atomowej (OIEA) Ali Akbar
      Salehi uznał raport za pozytywny. "Na szczęście obecny raport MAEA
      jest bardziej pozytywny, niż poprzedni, dzięki nowemu podejściu
      Republiki Islamskiej" - powiedział. "Republika Islamska na podstawie
      traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej ma prawo do
      korzystania z energii atomowej w celach pokojowych, wypełniając
      swoje zobowiązania międzynarodowe" - dodał.

      "Raport ten wspomniał, że Iran nie zaprzestał wzbogacania uranu,
      ponieważ uważamy że mamy do tego prawo" - przekonywał Salehi.

      Wzbogacony uran może służyć zarówno do produkcji energii
      elektrycznej jak i budowy broni atomowej. Kraje zachodnie oskarżają
      Iran, że jego program atomowy ma charakter wojskowy, podczas gdy
      kraj ten twierdzi ze energia atomowa ma być wykorzystwana wyłącznie
      w celach pokojowych.

      Raport MAEA będzie podstawą do rozmów pięciu stałych członków Rady
      Bezpieczeństwa ONZ (USA, Wielka Brytania, Francja, Rosja, Chiny) i
      Niemiec, które odbędą się 2 września. Mają one dotyczyć zaostrzenia
      sankcji nałożonych na Iran w związku z jego programem nuklearnym
      • aisza5 Rozmowy sześciostronne ws. Iranu pod Frankfurtem 31.08.09, 21:04
        wiadomosci.onet.pl/2034387,12,rozmowy_szesciostronne_ws_iranu_pod_frankfurtem,item.html

        Rozmowy sześciostronne ws. Iranu pod Frankfurtem
        Rozmowy sześciostronne w sprawie irańskiego programu atomowego
        odbędą się w środę w pobliżu Frankfurtu nad Menem - poinformowała
        agencja dpa.


        W spotkaniu uczestniczyć będą przedstawicieli ministerstw spraw
        zagranicznych pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA,
        Rosji, Chin, Francji, Wielkiej Brytanii) oraz Niemiec.

        W sporze od irański program atomowy prezydent USA Barack Obama
        wyznaczył przywódcom tego kraju termin do końca września. Zagroził,
        że jeśli do tego czasu nie zdecydują się oni na ustępstwa, sankcje
        wobec Iranu zostaną zaostrzone.

        Również kanclerz Niemiec Angela Merkel opowiedziała się w ubiegłym
        tygodniu za zaostrzeniem sankcji w razie potrzeby.

        Według opublikowanego w ubiegłym tygodniu raportu Międzynarodowej
        Agencji Energii Atomowej Iran wciąż w niewystarczający sposób
        współpracuje ze społecznością międzynarodową.

        Iran twierdzi, że jego program atomowy ma charakter pokojowy i służy
        uzyskaniu energii elektrycznej. Kraje zachodnie podejrzewają, że
        jego prawdziwym celem jest uzyskanie broni atomowej
      • aisza5 Iran chce rozmawiać o atomie- GW 03.09.09, 10:17
        wyborcza.pl/1,75477,6990887,Iran_chce_rozmawiac_o_atomie.html

        Iran chce rozmawiać o atomie
        Mariusz Zawadzki

        Iran ogłosił wczoraj, że chce negocjować sprawę swojego programu
        atomowego. Jednocześnie od kilku tygodni promuje dziwny pomysł, by
        ONZ zakazał ataków wojskowych na obiekty nuklearne

        Teheran przygotował nowy pakiet propozycji, które zostaną
        przedstawione światowym mocarstwom - oświadczył wczoraj szef
        irańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Said Dżalili. - Mamy
        nadzieję, że nowe rozmowy przyniosą pokój, sprawiedliwość i postęp
        na świecie.

        Szczegóły propozycji nie są znane, ale słowo "postęp" sugeruje, że
        Teheran nie zrezygnuje z badań nad wzbogacaniem uranu, czego od
        kilku lat domaga się od nich Zachód. Zdaniem Iranu ma om prawo do
        postępu i rozwoju nauki w takim samym stopniu jak inne kraje. To
        zresztą opinia nie tylko rządu, ale i milionów Irańczyków dumnych z
        programu atomowego.



        Badania nad wzbogacaniem uranu nie są zabronione przez ONZ, ale Iran
        do 2002 r. prowadził je potajemnie. Ujawnił je dopiero donos
        irańskiej opozycji i zdjęcia satelitarne ośrodka nuklearnego w
        Natanz. Po tym Iran przez kilka lat prowadził negocjacje z Niemcami,
        Wlk. Brytanią i Francją. Kraje te przedstawiały stanowisko nie tylko
        swoje, ale i Waszyngtonu, z którym od 30 lat szyiccy duchowni
        rządzący w Teheranie nie utrzymują stosunków. Rozmowy nic nie
        przyniosły.

        Od tamtego czasu Irańczycy uruchomili kilka tysięcy wirówek, które
        mają produkować wzbogacony uran na skalę przemysłową. W odpowiedzi
        ONZ wydała kilka rezolucji potępiających Iran i nakładających nań
        niezbyt dotkliwe sankcje. Na poważniejsze kroki nie zgadzały się
        Chiny i Rosja, ważni partnerzy handlowi Iranu.

        Jednak od kilku miesięcy mówi się, że Waszyngton rozważa sankcje
        przeciw firmom, które sprzedają Iranowi benzynę. Musiałyby one
        wybierać, czy wolą handlować z Iranem, czy z Amerykanami. Byłby to
        pierwszy naprawdę dotkliwy cios dla Teheranu - Iran wprawdzie opływa
        w ropę, ale nie potrafi jej przetwarzać i importuje aż 40 proc.
        benzyny.

        W sankcje nie wierzą politycy w Jerozolimie, którzy regularnie
        straszą nalotami na irańskie obiekty atomowe. Pojawiają się nawet
        pogłoski, że na pustyni Negew izraelscy piloci trenują atak na
        Natanz i Arak, gdzie jest irański reaktor na ciężką wodę.

        W ostatnich miesiącach izraelski wywiad nasilił akcję propagandową
        przeciw Iranowi. W zachodnich mediach co kilka tygodni pojawiają się
        alarmistyczne doniesienia, że już tylko miesiące dzielą Iran od
        wyprodukowania bomby. Są to najczęściej kontrolowane przecieki z
        Jerozolimy - wywiad USA ocenia, że Iranowi potrzeba jeszcze
        przynajmniej kilku lat do wyprodukowania bomby.

        W odpowiedzi na medialną ofensywę Izraela Iran kilka tygodni zgłosił
        w ONZ projekt formalnego zakazu ataków wojskowych na obiekty atomowe
        na całym świecie. Jest on o tyle absurdalny, że bombardowanie
        jakichkolwiek obiektów obcych państw jest generalnie zabronione w
        prawie międzynarodowym (chyba że zgodę wyrazi Rada Bezpieczeństwa
        ONZ).

        O dziwo pomysł Iranu poparło już 118 krajów z ruchu państw
        niezaangażowanych i będzie on dyskutowany na wrześniowym spotkaniu
        Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA). Z ramienia ONZ
        nadzoruje ona badania i przemysł nuklearny na całym świecie.
        Ponieważ do uchwalenia zakazu wystarczy większość, a do MAEA należy
        około 150 państw, zapewne zostanie on przegłosowany
    • aisza5 Pierwsza kobieta-minister w Iranie 04.09.09, 13:10
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6997805,Pierwsza_kobieta_minister_w_Iranie.html
      Pierwsza kobieta-minister w Iranie

      Marzieh Vahid Dastjerdi to pierwsza kobieta-minister w 30-letniej
      historii Islamskiej Republiki Iranu.
      Dastjerdi jest jedną z 18 osób nominowanych przez prezydenta Mahmuda
      Ahmadineżada na stanowisko ministerialne w tworzonym przez niego
      gabinecie.

      - Głosowanie było sprawdzianem poparcia dla Ahmadineżada -
      stwierdziło BBC. Parlament odrzucił trzy kandydatury, w tym dwóch
      kobiet starających się o stanowiska ministra edukacji i ministra
      polityki społecznej.



      Sprawdzian z demokracji

      - To, jak zagłosujecie będzie odzwierciedleniem prawdziwej
      demokracji - mówił Ahmadineżad, chcąc skłonić parlamentarzystów do
      poparcia zaproponowanych kandydatur.

      Marzieh Vahid Dastjerdi, nowa ministrem zdrowia reprezentuje bardzo
      konserwatywne poglądy. - W przeszłości była zwolenniczką segregacji
      w służbie zdrowia w Iranie. Chciała, by lekarze mogli leczyć jedynie
      osoby tej samej płci - poinformowali zagraniczni korespondenci.
    • aisza5 Dwa kraje jednoczą się przeciw "imperializmowi" 06.09.09, 09:53
      wiadomosci.onet.pl/2038052,12,dwa_kraje_jednocza_sie_przeciw_imperializmowi,item.html

      Dwa kraje jednoczą się przeciw "imperializmowi"

      Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad i jego wenezuelski odpowiednik,
      Hugo Chavez ogłosili po swoim spotkaniu w Teheranie, że zamierzają
      zacieśnić związki obydwu krajów i wspólnie przeciwstawić się
      światowym "imperialistycznym" mocarstwom - informuje AP.
      Chavez jest w 11 - dniowej podróży; odwiedził już Libię, Algierię,
      Syrię i Iran. Złoży jeszcze wizyty na Białorusi, w Rosji i
      Hiszpanii. Podróż prezydenta Wenezueli określana jest przez jego
      otocznie, jako jego starania o to, by zbudować "wielobiegunowy
      świat" i stworzyć przeciwwagę dla globalnych wpływów USA.

      Chavez pochwalił Teheran za stawienie oporu rzekomym wysiłkom "sił
      Zachodu" mającym zdestabilizować Iran, po czerwcowym wyborach
      prezydenckich. Powiedział, że wysiłki te spełzły na niczym, a
      Iran "umocnił się ". Nazwał też Teheran "strategicznym i wiernym
      sojusznikiem".

      Państwowa anglojęzyczna telewizja irańska, Press TV doniosła po
      spotkaniu liderów, że według Chaveza te dwa kraje "mają ważne misję:
      pomóc uciśnionym i rewolucyjnym narodom i rozszerzyć antyimperialny
      front na świecie".

      Ahmadineżad i Chavez, słynący ze swej agresywnej antyamerykańskiej
      retoryki, nawiązali już szeroką współpracę finansową i gospodarczą.
      Iran produkuje w Wenezueli samochody, traktory i rowery. Ta
      pogłębiająca się współpraca niepokoi Waszyngton.

      Podczas wystąpienia w wenezuelskiej państwowej telewizji, której
      udzielił wywiadu przez telefon, Chavez bronił "suwerennego prawa"
      Teheranu do rozwijania programu nuklearnego. "Nie ma żadnego dowodu
      (...), że Iran buduje bombę atomową" - powiedział Chavez, dodając,
      że ma nadzieję, iż Teheran nie podda się żadnemu "szantażowi".

      Prezydent Wenezueli zwrócił uwagę, że Caracas i Teheran "stawiają
      czoła temu samemu wrogowi, którym jest imperium Stanów Zjednoczonych
      i jego lokaje", a którzy "zostaną pokonani".

      Chavez ogłosił też, że nowo założony irańsko -wenezuelski bank, z
      siedzibą w Caracas dysponuje już kapitałem wysokości 200 Mn dol.
      Obydwa kraje omawiają też plany współpracy przy wydobywaniu ropy
      naftowej i gazu ziemnego w Wenezueli i Iranie oraz przy wspólnej
      budowie dwóch fabryk etanolu.
    • aisza5 Drewniany koń - teatr irański w Warszawie, 2.10 23.09.09, 10:23
      Drewniany koń - teatr irański w Warszawie, 2.10

      W tym pełnym symboliki, nastrojowym przedstawieniu splatają się
      elementy tradycyjnego i nowoczesnego teatru irańskiego. Kobieta
      tkając dywan, snuje mroczną opowieść o zbrodni i karze. Dywan – to
      metafora życia bohaterów.

      Na naszych oczach powstają kolejne odsłony tej historii: rodzi się
      dwójka dzieci, pojawia się tajemniczy napastnik, który zabija ich
      matkę, opiekę nad dziećmi przejmuje mądry koń, napastnik znów
      pojawia się, by go uprowadzić…



      Tkaczka nie może dokończyć dzieła, póki krzywda nie zostanie
      pomszczona – kara za zło musi zamknąć historię życia. Kiedy dorosłe
      już dzieci konstruują drewnianego konia, by zwabić prześladowcę i
      wymierzyć mu karę, dywan nareszcie jest gotowy. W spektaklu
      wykorzystane są różne techniki animacyjne, teatr cieni oraz taniec,
      a całości dopełnia muzyka grana na żywo na tradycyjnych irańskich
      instrumentach. Dla wszystkich wrażliwych i myślących od lat 10.



      „Wooden Horse” („Drewniany koń”)

      Nozad Puppery Group (Teatr Lalek Nozad) - Teheran (Iran)

      Adaptacja, reżyseria, scenografia, muzyka: Abbas Taghiabadi,

      Opracowanie muzyczne: Masoud Entezari
      Obsada: Maryam Moiny, Hessam aldin Tavakkoli, Atena Farhadi, Abbas
      Taghiabadi
      Muzycy: Sara Khodayar, Masoud Entezari, Ehsan Davoudabadi, Alireza
      Mehdizadeh Ghooheh.



      W Warszawie 2 października w Teatrze Lalka, o 10:00 i 12:00 w ramach
      XIII Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i
      Młodzieży „Korczak 2009”.



      Więcej informacji na stronie Festiwalu: www.korczak-
      festiwal.pl.

    • aisza5 Irańska rewolucja będzie kobietą- GW 29.09.09, 11:33
      wyborcza.pl/1,75478,7089096,Iranska_rewolucja_bedzie_kobieta.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721542?
      utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809345

      Trzy Iranki "o wyjątkowej odwadze", które "ryzykując własne
      bezpieczeństwo i wolność są głosem bezbronnych", odbiorą dziś w
      Gdańsku Nagrodę Lecha Wałęsy.
      Różni je bardzo wiele. Siostry Ladan i Roya Boroumand to pokolenie
      rewolucji 1979 r. Ich ojciec, dysydent o demokratycznych poglądach,
      początkowo wspierał rewolucję, ale kiedy się okazało, że niewiele
      będzie miała do czynienia z demokracją, został wygnany, a w 1991 r.
      zamordowany przed swoim paryskim mieszkaniem. Od lat 80. na
      emigracji - w Paryżu, a potem i w Nowym Jorku - siostry tworzą bazę
      ofiar reżimu - Omid, po persku Nadzieja. Do tej pory w bazie osób
      straconych przez islamski reżim jest 12 456 ofiar. Tylko w 2009 r. -
      324 osoby, w samym sierpniu - 12.

      Shadi Sadr w czasie rewolucji islamskiej miała cztery lata. Jej
      rewolucja dzieje się teraz, w Teheranie. Prawniczka, podejmuje się
      obrony kobiet, którym grozi ukamienowanie, jednocześnie prowadzi
      kampanię o zniesienie kary kamienowania. Założyła stronę Zanan-e
      Iran - Kobiety Iranu - jednocząc irańskie działaczki na rzecz praw
      człowieka. W czasie powyborczych protestów pisała o roli, jaką w
      zmianie Iranu na demokratyczny mogą odegrać kobiety. Prawdopodobnie
      dlatego miesiąc po wybuchu protestów w brutalny sposób została
      zatrzymana i wywieziona do więzienia. Z koleżankami szła właśnie na
      modlitwę prowadzoną przez ajatollaha Ali Haszemi Rafsandżaniego,
      jednego z przywódców rewolucji islamskiej, który nadal utrzymał się
      przy władzy. Nawoływał: - Nie ma potrzeby trzymać ludzi w
      więzieniach. Nie róbmy z siebie pośmiewiska dla wrogów drwiących, że
      Iran więzi Irańczyków.

      W więzieniach siedziało wtedy tysiące osób, w tym ok. 700 znanych
      opozycjonistów. Na demonstracjach zginęło - według władz - 30 osób,
      według opozycji - ponad 70. Shadi została oskarżona o
      prowadzenie "kobiecej sekcji zamachu stanu". Pod międzynarodową
      presją wypuszczono ją po 12 dniach.



      Co może się teraz zmienić w Iranie?

      Ladan Boroumand: Jestem optymistyczna jeśli chodzi o przyszłość.
      Oczekuję tego, co zdarzyło się w Polsce w 1989 r. - pokojowej
      transformacji do demokracji.

      Znacie się z Shadi Sadr? Współpracujecie z nią?

      - Ze względów bezpieczeństwa nie kontaktujemy się z aktywistami w
      Iranie, ale dostarczamy im literaturę o prawach człowieka i prawach
      kobiet po persku. Naprawdę ją podziwiamy, korzystamy też z jej
      raportów, żeby uzupełnić sprawy, które dokumentujemy w Omid, pomniku
      w obronie praw człowieka.
    • aisza5 Policja Moralna wraca na ulice Teheranu 08.10.09, 14:57
      Iran: Policja Moralna wraca na ulice Teheranu
      wiadomosci.onet.pl/2056544,12,iran_policja_moralna_wraca_na_ulice_teheranu,item.html

      Generał Ahmad Reza Radan, zastępca komendanta głównego irańskiej
      policji, przedstawił plan zwiększenia obecności i czujności
      specjalnej formacji podległych mu sił - Policji Moralnej.
      W najbliższych miesiącach, według doniesienia miejscowej agencji
      Mehr, Policja Moralna zwiększy liczbę patroli ulicznych w całym
      kraju, aby lepiej "zagwarantować bezpieczeństwo obywateli i ich
      ochronę przed zbrodnią zorganizowaną, narkotykami i korupcją moralną
      społeczeństwa".

      Generał Radan zaliczył do jej przejawów "nieprawidłowe noszenie
      chust" przez kobiety. "Chusty - powiedział - powinny dokładnie
      zakrywać włosy".

      Kiedy do władzy doszedł w Iranie w 2005 roku Mahmud Ahmadineżad,
      rozpoczęto analogiczne zaostrzanie nadzoru nad "dyscypliną
      obyczajową" ludności.

      Według irańskich władz, "zbyt śmiałe" suknie, krótkie i ciasne
      płaszcze i odmowa chowania włosów pod chustę są oznakami inwazji
      kulturalnej Zachodu, sprzecznej z normami islamskimi i sprzyjającej
      szerzeniu się przestępczości i "korupcji społecznej".

      Według Policji Moralnej, grzeszne jest także strzyżenie przez
      mężczyzn włosów "na modłę zachodnią" i noszenie ubrań zachodniego
      kroju.

      Policja Moralna znikła z ulic Teheranu w czasie masowych
      demonstracji protestacyjnych przeciwko ponownemu wyborowi
      Ahmadineżada. Według opozycji, wybory zostały sfałszowane.

      Z chwilą gdy na ulice Teheranu powrócił jaki taki spokój, Policja
      Moralna ma podjąć na nowo patrolowanie stolicy, zwłaszcza jej
      północnych dzielnic, gdzie jest wiele kin i sklepów i gdzie zbiera
      się młodzież.

      Kampanię "moralnego dyscyplinowania ludności" rozpoczęło przed dwoma
      tygodniami ogłoszenie rozporządzenia, które nakazuje właścicielom
      sklepów zadbać o "przyzwoity wygląd manekinów na wystawach".
      Zwłaszcza manekiny kobiet nie powinny być wystawiane z włosami
      nieokrytymi szczelnie obowiązkową chustą i w obcisłych strojach.
    • aisza5 Za horyzontem - Iran 30-10 W-wa 25.10.09, 12:55
      Za horyzontem - Iran
      2009-10-30

      Centrum Inicjatyw Międzykulturowych zaprasza na spotkanie dotyczące
      kultury Iranu. W progamie m.in.: opowieści i zdjęcia osób, które
      odwiedziły Iran, warsztaty podstawowych słów perskich oraz mini
      wykład o sytuacji politycznej i mniejszościach narodowych w Iranie.
      Wszystko w rytmach irańskiej muzyki.
      Wstęp wolny.
      Kawiarnia Mesita,
      Ul.Sienna 93


      www.mesita.pl

    • aisza5 Iran: Ebadi skonfiskowano Nobla. Norwegia protestu 27.11.09, 11:38
      wyborcza.pl/1,75477,7300550,Iran__Ebadi_skonfiskowano_Nobla__Norwegia_protestuje.html

      Iran: Ebadi skonfiskowano Nobla. Norwegia protestuje


      Norweski MSZ zaprotestował przeciw skonfiskowaniu przez irańskie
      władze medalu Pokojowej Nagrody Nobla znanej irańskiej prawniczce i
      obrończyni praw człowieka Szirin Ebadi

      Rzeczniczka norweskiego MSZ Ragnhild Imerslund powiedziała, że medal
      zarekwirowano w ostatnim tygodniu wraz z innymi osobistymi rzeczami
      z sejfu bankowego. Nie wiadomo skąd Oslo o tym się dowiedziało. W
      czwartek w tej sprawie do norweskiego ministerstwa spraw
      zagranicznych wezwano charge d`affaires. To na jego ręce złożono
      protest.

      Szirin Ebadi, która została nagrodzona Noblem w roku 2003, pozostaje
      w opozycji wobec władz irańskich. W czerwcu br. wezwała UE, by
      wprowadziła sankcje polityczne wobec władz w Teheranie i zmusiła je
      do zakończenia tłumienia przemocą pokojowych protestów. Niedawno
      skrytykowała politykę USA wobec Iranu za nadmierny, jej zdaniem,
      nacisk na program nuklearny, zamiast na kwestię tłumienia demokracji
      przez islamski reżim.

      ...
    • aisza5 USA uprowadziły irańskiego naukowca 08.12.09, 16:38
      fakty.interia.pl/swiat/news/usa-uprowadzily-iranskiego-naukowca,1408387
      USA uprowadziły irańskiego naukowca

      Zaginiony w maju w Arabii Saudyjskiej irański naukowiec zajmujący
      się atomistyką Szahram Amiri został "porwany" przez Amerykanów -
      oświadczył szef irańskiej dyplomacji Manuszehr Mottaki.
      Wcześniej tego dnia irańska agencja Mehr informowała, że Amiri
      został "przekazany przez Rijad Waszyngtonowi".

      - Dysponujemy dowodami, że w porwaniu Amiriego odegrali rolę
      Amerykanie. Amerykanie go uprowadzili - powiedział Mottaki na
      konferencji prasowej transmitowanej i tłumaczonej na angielski przez
      państwową telewizję Press-TV.

      - Oczekujemy zatem, że rząd amerykański nam go odda - dodał
      minister.

      Amiri "znikł w Arabii Saudyjskiej podczas pielgrzymki" i "Arabia
      Saudyjska powinna być odpowiedzialna" za jego los - ciągnął Mottaki.
      Dodał, że Iran "rezerwuje sobie w takich sprawach prawo do działań
      sądowych".

      Agencja Mehr powołała się na rzecznika irańskiego MSZ Ramina
      Mehmanparasta. Podał on, że "Amiri, który udał się na pielgrzymkę do
      Arabii Saudyjskiej, został przekazany przez Rijad do Waszyngtonu".

      Bez wchodzenia w szczegóły Mehmanparast dodał, że Amiri jest jednym
      z "jedenastu Irańczyków, którzy są przetrzymywani w amerykańskich
      więzieniach" i "których sytuacją zajmuje się irańska dyplomacja".

      Mottaki już na początku października o zaangażowanie w zniknięcie
      Amiriego oskarżył USA. Irańskie władze przyznały wówczas, że Amiri
      pracował na polu atomistyki, co potwierdzała też prasa arabska. Były
      rzecznik irańskiego MSZ Hassan Gaszgawi odmówił jednak wtedy
      odpowiedzi na pytanie dziennikarzy o kwalifikacje naukowca.

      Krewni Amiriego, cytowani przez irańskie media, twierdzili, że
      zajmował się on wykorzystaniem technologii nuklearnej do celów
      medycznych.

      Amiri znikł na kilka miesięcy przed ujawnieniem budowy przez Iran
      drugich zakładów wzbogacania uranu niedaleko miasta Kum. Wzbudziło
      to spekulacje, że mógł przekazywać Zachodowi dane dotyczące tych
      zakładów lub inne informacje o programie nuklearnym Teheranu.

      Konserwatywny dziennik irański "Dżawan" oskarżył o zorganizowanie
      zniknięcia naukowca amerykańską agencję wywiadowczą CIA. Według
      gazety po przybyciu do świętego dla muzułmanów miasta Medyny
      Amiri "został przesłuchany na lotnisku przez saudyjskich agentów". -
      Trzy dni później opuścił hotel w Medynie i już go nie widziano -
      dodał dziennik.

      Stany Zjednoczone i niektórzy ich sojusznicy oskarżają Iran o to, że
      po kryjomu próbuje zbudować broń atomową. Iran zaprzecza, twierdząc,
      że jego program ma na celu produkcję energii elektrycznej.

      W zeszłym miesiącu po fiasku rozmów na temat możliwości wzbogacania
      za granicą uranu na irańskie potrzeby Międzynarodowa Agencja Energii
      Atomowej skrytykowała politykę nuklearną Iranu. Teheran zareagował
      na to, informując w zeszłym tygodniu o budowie 20 nowych ośrodków
      wzbogacania uranu.
    • aisza5 List z Teheranu. Metrem przez rok 1388 13.06.10, 13:11

      turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,82269,7980511,List_z_Teheranu__Metrem_przez_rok_1388.html

      12-milionowy Teheran budzi co rano śpiew muezinów dobiegający z
      setek minaretów. W metrze godziny szczytu. Na wyświetlaczu kasownika
      data: rok 1388, na bilecie ta sama. W przeciwieństwie do miejskich
      autobusów, gdzie barierki oddzielają część męską od żeńskiej, wagony
      są koedukacyjne.

      ***

      Na ulice codziennie wyjeżdża 2 mln samochodów (litr benzyny 0,30
      zł), powodując, że to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast
      świata. Z wyjątkiem starszych kobiet zakrywających włosy czadorem,
      większość nosi dopasowane płaszczyki i kolorowe chusty. Na twarzach
      często ostry makijaż, z odtwarzaczy MP3 płynie teherański hip-hop
      lub polityczne protestsongi. Wiele młodych kobiet ma plastry na
      nosach - Teheran jest drugim po Los Angeles miastem, gdzie
      przeprowadza się najwięcej jego korekt (kształt nosa może mieć
      decydujące znaczenie dla zamążpójścia).

      Irańczycy łakną kontaktu z przybyszami z Zachodu. Trzeba przywyknąć
      do tego, że w metrze czy w restauracji poważnie wyglądający człowiek
      niby ukradkiem pstryka nam zdjęcie komórką. Chodząc ulicami, co
      chwila odpowiadamy przechodniom na "Hello!", "Thank you" "America
      good!".

      Zwiedzanie Teheranu jest jak podróż pomiędzy dwoma równoległymi
      światami - oficjalnym, skupionym wokół islamu i powiązanej z nim
      polityki, oraz nieformalnym, rzadko pojawiającym się w relacjach
      medialnych.

      Doskonałym wprowadzeniem w czar baśniowego bogactwa dawnej Persji
      jest wizyta w Muzeum Dywanów i Muzeum Klejnotów. Według zgodnej
      opinii specjalistów i osób, które znają przebogate skarbce Londynu
      czy Istambułu, teherańskie biją je na głowę: złote cesarskie łoża
      wysadzane drogimi kamieniami, trony, korony, globusy, biżuteria dla
      koni, największy w świecie 182-karatowy różowy diament Darya-ye Nur.

      ***

      Metro wiezie nas pod byłą ambasadę USA, dziś oficjalnie
      zwaną "gniazdem szpiegów". Stąd CIA kierowała zamachem stanu w 1953
      r., usuwając pierwszego demokratycznego premiera. Po obaleniu szacha
      w 1979 r., irańscy studenci przez 444 dni więzili w budynku 52
      dyplomatów. Dziś urzęduje w nim jedna z 17 formacji policyjnych.
      Ogrodzenie pokrywają murale szydzące z USA i Izraela oraz "złote
      myśli" Chomeiniego (po angielsku).

      Wódz spoczywa w imponującym mauzoleum na obrzeżu miasta przy
      ostatniej stacji metra. W jego pogrzebie w 1989 r. uczestniczyły
      miliony. W obliczu ludzi lamentujących pod sarkofagiem zadziwia
      odbywający się obok jarmarczny handel m.in. balonowymi diabełkami i
      biustonoszami.

      Nas interesuje leżący obok cmentarz Beheszt-e Zahra (Raj Córki
      Proroka), znany do tej pory jako nekropolia ochotników poległych w
      wojnie z Irakiem w latach 1980-88. W sierpniu 2009 r. pochowano tu
      także 16-letnią Nedę Aghy Soltan zastrzeloną podczas demonstracji
      związanej z reelekcją Mahmuda Ahmadineżada na urząd prezydenta.
      Śmierć nastolatki odbiła się echem w świecie, czyniąc z niej symbol
      walki o demokratyczne przemiany w kraju. Do jej grobu, chronionego
      przez jawne i tajne służby pielgrzymują przeciwnicy systemu i
      polityczne manifestacje.

      Dzięki znajomym teherańczykom wieczorami poznajemy miejsca
      pozwalające mieszkańcom uciec od bieżącej polityki. Najtańszą
      rozrywkę zapewniają zatłoczone do późnej nocy lesiste parki
      wypełnione po brzegi dywanami, na których biesiadują całe rodziny,
      śpiewając i paląc wodne fajki."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka