Dodaj do ulubionych

Moja samotnosc w sieci

11.08.07, 18:37
Od pewnego czasu mam swoja prywatna "samotnosc w sieci" Poznalam go przypadkowo na czacie, od tego czasu codzienie piszemy do siebie maile, gadamy, jestesmy przyjaciolmi. Znam dokladnie jak wyglada jego dzien, marzenia, wszytkie szczegoly, ale nigdy nei rozmawialismy przez telefon i nie widzielismy sie. Jestesmy odaleni od siebie ponad tysiac kilometrow. Nigdy nie przypuszczalam, ze czlowiek ktorego nie znam osobiscie, ktorego nigdy nie widzialam moze mnie tak zafascynowac, dodam ze to dziala w obie strony. W tej chwili jest chyba moim najwiekszym przyjacielem, pomaga mi w problemach, moge spokojnie wyplakac sie na jego ramieniu. Oboje mamy swoje zycie, ja rodzine, ktora strasznie kocham. On ma dziewczyne, za ktora zycie by oddal. A nam sie trafilo jak on to mowi braterstwo dusz.
Obserwuj wątek
    • sweetsusana Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:43
      Jesli masz rodzine ktora KOCHASZ to zerwij ten kontakt. to bez sensu
      • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:46
        po co zrywać kontakt z bratnią duszą? póki co to tylko przyjaciel. należałoby
        zadać sobie pytanie jak potraktować ewentualną zdradę w sieci.
        • jogurtowocowy Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:49
          ale nasza przyjazn ma swoje granice, juz dawno je wyznaczylismy, zreszta nawet swoich zdjec nie w mamy
    • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:49
      ...to może ja...zburzę trochę...a może ku przestrodze...mam rodzinę...chociaż w
      naszym małżeństwie od jakiegoś czasu burzowo...potrzebowałam zwyczajnie z kimś
      pogadać. Weszłam na jakieś forum, po jakimś czasie podczas jednej z dyskusji on
      zapytał, czy możemy porozmawiać na gg. Zgodziłam się. I tak się zaczęło.
      Rozmowy, maile, telefony, sms-y. On też związany węzłem małżeńskiem, teraz w
      trakcie rozwodu. Okazało się, że mamy ze sobą tyle wspólnego. Razem śmialiśmy
      się, razem smuciliśmy, podnosiliśmy na duchu. Potrzebowaliśmy siebie. w pewnym
      momencie myśleliśmy o spotkaniu. Zaufałam mu, otworzyłam się, tęskniłam za nim.
      Ja też byłam mu bliska, tak mi się przynajmniej wydawało. Aż pewnego dnia
      napisał, żebyśmy zakończyli naszą znajomość...niby dla mojego dobra...To było
      dwa tygodnie temu...od tamtej pory cisza...mnie boli...staram się
      zrozumieć...przestać tęsknić...zapomnieć nie próbuję bo to niemożliwe...
      • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:55
        jak to jest zafascynować się drugą osobą przez internet? tym bardziej, że tak na
        prawdę nigdy nie wiemy kto siedzi po drugiej stronie... zdarzyło mi się kiedyś
        poznać kogoś przez gg (miałam już wtedy chłopaka). klikaliśmy przez kilka
        miesięcy i ani razu nie pomyśleliśmy o spotkaniu (mieszkamy w tym samym
        mieście). fajnie się z nim klikało, można powiedzieć, że dobrze się
        rozumieliśmy, ale nic poza tym. po jakimś czasie ta znajomość umarła śmiercią
        naturalną. (był taki okres w moim życiu, że nie miałam czasu na internetowe
        pogaduchy... ech dawne dzieje).
        • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 18:58
          ag_07 napisała:

          > jak to jest zafascynować się drugą osobą przez internet?

          Ja chyba bardzo kogoś potrzebowałam...tak naprawdę cały czas potrzebuję.
          Przyznaję, to w pewnym momencie wymknęło się spod kontroli. my wiedzieliśmy jak
          wyglądamy, gdzie pracujemy, jak wygląda nasz dzień...
          • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:01
            każdy kogoś potrzebuje. takiej bratniej duszy. nie zrozumiem tego póki się sama
            kimś nie zafascynuję korzystając ze zdobyczy technologicznych. a to sie chyba
            nie stanie. aż taka ufna nie jestem.
            • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:02
              Twoje szczęście :) Ja dostałam nauczkę.
              • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:06
                czas pokaże czy to szczęście :) nauczki dostajemy na każdym kroku. to, że komuś
                się nie udało, nie znaczy, że ktoś inny też odniesie porażkę. znam małżeństwo,
                które poznało się przez internet. oboje potrzebowali bratniej duszy. i póki co
                są ze sobą szczęśliwi od ponad 3 lat
    • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:05
      doskonale Cię rozumiem-niestety.... Może to tylko tak nam się wydaje, taka osoba
      jest dla nas bardziej kusząca, wydaje się idealna, jedyna w swoim rodzaju,
      czujemy, że trafilismy w koncu na kogoś wyjątkowego,kto nas doskonale rozumie...
      I pewnie wszystko by się pięknie ułożyło, bo poznaliśmy siebie naprawdę,
      wiedzieliśmy o sobie wszystko, zwierzaliśmy się ze wszystkiego... Jednak to się
      skończyło... Prysło... Nadal bardzo go kocham, zależy mi na nim, interesuje się
      co u niego, a on jakby stracił zainteresowanie, jest chłodniejszy... Ja jestem
      optymistka, mogłabym to ciągnąć i ciągnąć, pogrązona w nadziei-matce głupich,
      ale nie zmienia to faktu-jesteśmy daleko od siebie i on chyba myśli bardziej
      realnie ode mnie-to nie ma sensu, taka "miłość" na odległość, czasami tak bardzo
      mi go brakowało, że pragnęłam wyjąć go ze swoich snów by go przytulić... Na
      jawie to nie było możliwe...


      :( No, nie poryczałam się :/
      • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:07
        żeby ukazać kaprys losu-nie wierzyłam w tego typu uczucia (jak ktoś wyżej
        napisał), to trzeba przeżyć, a gwarantuję, że jest intensywne jak cholera...
        • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:11
          ...może nawet zbyt intensywne...bo bardziej niż w realu działa wyobraźnia,
          marzenia...
          • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:14
            właśnie...
      • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:08
        o tym, że miłość na odległość nie ma szans przekonałam się już daaawnoo temu,
        gdy internet nie był tak popularny.
      • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:09
        ...ja nie wiem co czuję...to teraz taki koktajl z tych bardziej wybuchowych -
        żal, złość, upokorzenie, wstyd...tęsknotę...cały czas martwię się czy u niego
        wszystko w porządku...miotam się
        • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:13
          ja też, pytam, ale on odpowiada półsłówkami, szybko go denerwuję. Martwię się o
          niego, co u niego, jak się czuję, o czym myśli, czy coś go boli, czy jest mu
          ciężko... Wcześniej to wszystko wiedziałam... Sam przyznał, że gdybym mieszkała
          tam gdzie on, albo on gdzie ja, pozwoliłby się ponieść temu uczuciu i pewnie
          skończylibyśmy jako mąż i żona... Ale niestety...

          --
          Wolałabym raz powąchać jego włosy, raz pocałować w usta, raz dotknąć dłoni, niż
          zaznać wieczności bez niego. Tylko raz..
          • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:17
            ja się nie odzywam...pousuwałam wszystkie maile, zostały tylko - chyba jestem
            masochistką - adresy mailowe - widzę jak pojawia się na gg...wtedy serce
            podskakuje mi do gardła...ale nie umiem wywalić go z kontaktów....a ostatnio
            przyszła mi do glowy typowa myśl zranionej kobiety: ciekawe z kim on teraz
            rozmawia :(
            • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:33
              ja nic nie pousuwałam, regularnie zaglądam na jego bloga, regularnie obserwuje
              go na gg, zastanawiam się co robi, z kim rozmawia, a jak go nie ma, to jestem
              niespokojna, obsesyjnie myslę, gdzie się podziewa. Czasem aż mnie ciśnie żeby
              się odezwać, spytać co i jak, mowi grzecznie ale tak chłodno, gdy jestem za
              bardzo "ciekawska" mówi, że nie chce o tym rozmawiać, ze to nie moja sprawa, że
              to nieistotne, i wtedy jest mi przykro... Coraz częsciej nasze rozmowy konczą
              się niemiło. Kiedyś gdy tylko ktores pojawiło sie na gg drugie natychmiast je
              gorąco witało, teraz się hamuje... Jednak gdy nie pisze parę dni, jemu zdarza
              się do mnie napisać, zagadać miło, ale na ogół ta rozmowa szybko przechodzi na
              niemiły ton, jakiś czas miałam pretensje, ale teraz przestałam je mieć,
              zadowalam się chociażby taką formą kontaktu...

              --
              Wolałabym raz powąchać jego włosy, raz pocałować w usta, raz dotknąć dłoni, niż
              zaznać wieczności bez niego. Tylko raz..
              • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:55
                ...a może spróbuj przestać..wiem że to bardzo trudne...ale może tak trzeba
                • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:57
                  ja wiem, zdaję sobie sprawę, ze to przez jakiś czas, zwłaszcza na poczatku było
                  jakieś szaleństwo, chcielismy sie spotkać, chcieliśmy czegoś więcej...potem
                  jakoś to poukładaliśmy...ja czuję, że tym zerwaniem kontaktu podeptał naszą przyjaźń
                  • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:01
                    z ziemi się nie podnosi. nie uczyli Cię tego? :)
                    • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:03
                      owszem :)
            • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:39
              mnie zafascynował kiedys w necie facet,z którym dzieliła mnie cała
              Polska...bylismy w stałym kontakcie ponad 2 lata.do dzis nie wiem
              kim tak napawde jest-2 razy rozmawialismy przez telefon-to
              przynajmniej dowodzi,ze naprawdę jest facetem :))no i ze wogóle JEST-
              gdyby chwilami wydawało mi sie,że snię....też nie należę do osób
              łatwowiernych, a jego życie, to o czym opowiadał,sposób w jaki
              reagował fascynowało mnie przez cały czas bo tak naprawde było
              zagadką. nieodgadnioną do końca. chwilami tez prawie go czułam- jak
              przy mnie jest, jak rozmawiamy, jak mnie dotyka....to było takie
              wyraźne, ze az prawie realne...
              niesamowite w tej znajomosci było jak mozna się dopasować z kims tak
              dalekim,jak mozna się go nauczyć, jak z nim zżyć...
              ale czas mija, wszystko powoli się rozpłynęło, choc wiem, że w
              każdej chwili moge wysłać sms i otrzymam odpowiedź. od kogoś kto
              mnie zna, kto wie czego oczekuję, co lubię :) to miłe
              życzę wam takiego zakonczenia
    • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 19:55
      A najbardziej boli mnie to (nie żebym była jakąś pesymistką i widziała wszystko
      w czarnych barwach, ale czasem człowiekowi uruchamia się wyobraźnia i za dużo
      myśli;) ) , że gdy jemu coś się stanie, trafi do szpitala, nie daj Boże będzie
      miał jakiś wypadek (tfu! tfu!) ja się o tym nie dowiem, będę siedziała wpatrzona
      w GG, a jego po prostu nie będzie... Albo ja, umieram, nie ma mnie, nie ma mnie
      na GG, on początkowo się zastanwia, ale prędzej przyjdzie mu do głowy, że się
      wyprowadziłam, wyjechałam, zmieniłam numer, żeby zerwać z nim kontakt, niż to,
      że mnie nie ma... Teraz bo teraz jest GG, ale co będzie za kilka lat, wszystko
      się zmieni... A on będzie tam gdzieś żył, a ja nie będę nic wiedzieć... Czy się
      ożenił, czy ma dzieci... Wiem jedno jeśli kiedyś los okaże się być wyrozumiały i
      pozwoli mi znaleźć się tam gdzie on mieszka, pierwsze co zrobię pójdę do niego,
      prosto do niego. Dla tej jednej jedynej chwili warto, żeby go zobaczyć, poczuć,
      dotknąć palcem i zobaczyć na własne oczy, ze to prawdziwy realny człowiek z krwi
      i kości, a nie tylko słowa, zdania, wyrazy, emotki na GG...

      --
      wolałabym raz powąchać Jego włosy, raz poczuć Jego zarost na moim policzku, raz
      pocałować Jego usta, raz dotknąć Jego dłoni, niż żyć wiecznie bez Niego...
      Chociaż raz...
      • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:02
        i wtedy się pewnie rozczarujesz.....
        • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:04
          jak to? :P
          • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:10
            on moze okazac się każdym...nie myslałas o tym? moze w necie to
            tylko film jaki sobie ułożył, może to rola jaką sobie napisał? ja
            wiele razy umawiałam się na spotkanie z moim wirtualnym mężczyzną i
            zawsze bałam się rozczarowania,właściwie byłam pewna,że się zawiode
            w realu tak bardzo idealny i pasujący do moich snów ON mi się
            wydawał....
            • kasiula-live Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:23
              spotykamy kogoś, klikamy dłuższy czas i wydaje nam się że ta osoba
              to bratnia dusza. Bo nas rozumie, potrafi pocieszyc ma takie samo
              poczucie humoru a w pewnym momencie odchodzi. Czy bratnia dusza może
              odejść? zerwac kontakt? może nie była tą bratnią duszą jak nam się
              wydawało. A teraz pewnie staje się nią dla innej i pewnie znów nie
              jest to real.
              • dorisja Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 20:31
                Nie wiem moze i kiedys sie spotkamy, narazie na drinka umawiamy sie na czacie;-)Czas pokarze jak potoczy sie dalej znajomosc.
    • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:15
      oj dziewczynki,gdyby oni tak naprawde kochali i czuli to co wy nie
      znikaliby tak spokojnie...miłość nie zna odległości, granic. tak mi
      sie wydaje
      • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:16
        kolorowaona napisała:

        > oj dziewczynki,gdyby oni tak naprawde kochali i czuli to co wy nie
        > znikaliby tak spokojnie...miłość nie zna odległości, granic. tak mi
        > sie wydaje

        pewnie masz rację...pewnie wyobrażamy sobie to czego pragniemy...
        • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:25
          dokładnie tak jest- facet z internetu nie ma wad.pokazuje nam same
          swoje dobre strony, to-czego akurat pragniemy. nie widzimy jego
          min,ruchów,nie czujemy zapachu,nie słyszymy głosu...byc moze cos by
          nas w nim drażniło...taką znajomosc trzeba traktowac z przymróżeniem
          oka, nie angazowac sie do konca. dla własnego dobra
          • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:36
            z obserwacji otoczenia wnioskuję, że natura obdarzyła nas sporą wyobraźnią.
            • polla.k Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:37
              ag_07 napisała:

              > z obserwacji otoczenia wnioskuję, że natura obdarzyła nas sporą wyobraźnią.

              ...i ta wyobraźnia bywa naszym przekleństwem, chociaż bez niej, przynajmniej w
              moim przypadku - zodiakalnej, niepoprawnie romantycznej Ryby, jak bez ręki :)
    • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:39
      mój był od poczatku ostrym twardzielem, własciwie niebezpiecznym
      gangsterem- jak z filmu,nie? ;)-tłumaczyłam sobie,ze przecież oni
      naprawde istnieją. pociągał mnie odwagą,szybkim zyciem na
      krawędzi.szarżowal.czytałam takie rzeczy,że nawet ich nikomu nie
      opowiadałam,bo brzmiałyby jak scenariusz z hollywood a raczej z
      ukrainy.ale dla mnie umiał być czuły, chwilami słaby choc z
      zasadami. potem, niby dla mojego bezpieczenstwa pisał,że jest
      listonoszem ha ha hah bawil się mną, badał mnie cały czas a ja
      wpadałam z jednego serialu w drugi. ale był ze mną rano i wieczorem,
      nocami,ciagle do mnie pisał.miałam wrazenie,ze znam kazdy jego
      niebezpieczny krok. ze ide z nim,ze widzę świat jego oczami.opętał
      mnie wtedy.przeżyłam fajną przygodę.nie żałuję tego dziś tylko
      wspominam z usmiechem
      • ag_07 Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:45
        podoba mi się Twoje podejście :)
        • kolorowaona Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 21:53
          może to dlatego,ze jestem już PO takich przejsciach,naprawde długo
          to się ciągnęło i chyba sie uodporniłam na takie netowe jazdy ha ha
          i teraz już żaden wirtualny macho mnie nie złamie ha ha ha ha
      • milczucha1 Re: Moja samotnosc w sieci 18.08.07, 23:35
        tez kogos takiego poznalam.
        ale on nie chcial pokazac sie ze jest tym zlym:-)
        tylko, ze jak sie dlugo pisze, to wiele rzeczy, slow sie wymknie, wiec ta prawda
        o nim tez. jasne, ze czasem myslalam, ze moze to tylko fantazja i pisze sobie z
        kims calkiem innym...
        ale potem doszedl kontakt telefoniczny, intensywny.
        to ja balam sie spotkac-z wielu powodow.
        potem cos sie wydarzylo w jego zyciu i nie bylo mozliwosci kontaktu.
        tak jest lepiej, szczerze mowiac chyba nie bylo szans na inne bycie razem niz
        wirtualne.
        glupie, ale ciesze sie ze choc tak kiedys bylo.
        wiele rzeczy mi go do tej pory przypomina i dobrze o nim mysle.

        wole myslec, ze podczas spotkania bylabym rozczarowana.

        a autorce watku chcialam jeszcze powiedziec, ze ta wspolnota duchowa,
        pokrewienstwo dusz czy jak to inaczej nazwac wcale nie jest bezpieczne dla
        obecnych zwiazkow. gdy w zwiazku wszystko uklada sie dobrze, to nowe znajomosci
        tak nie fascynuja, ma sie do nich calkiem inny stosunek i nastawienie.
    • annna84 polla.k, ehlanna.... 11.08.07, 22:50
      Jak tak czytam to co piszecie to jakbym o sobie czytała... I też
      cholernie żałuję, że On zdeptał naszą przyjaźń:( Po prostu nagle
      przestał się odzywać. Od tego czasu minął ponad rok, teraz tylko
      smsa napisze z jakichś tam okazji. Jeśli odezwę się na gg to nie
      zareaguje. Wiem, że dużo w tym mojej winy. Wiedziałam, że ma
      problemy, to cholernie ambitny facet, źle znosi porażki, a zawalił
      studia na 4 roku. Miał cholernego doła i chyba wstydził się przyznać
      co się stało bo dowiedziałam się przypadkiem. Nie chciał ze mną
      gadać, a ja zamiast spróbować go zrozumieć to miałam pretensje, że
      mnie olewa itp:(
      Minęło już tyle czasu, byłam pewna, że uda mi się przestać "czuć to
      coś". Uczucia do "realnych" facetów zawsze szybko mijały gdy się
      rozstawaliśmy. To co czuję do Niego nie mija:( Jest tak samo silne
      od 2 lat, gdy koleżanka odwołała spotkanie, a ja wkurzona i znudzona
      weszłam na czata żeby się rozerwać. No to się rozerwałam...Nasza
      rozmowa nie różniła się niczym od rozmów z facetami, których
      wcześniej poznałam na czacie ( a lubiłam się wtedy "bawić" w
      czatowanie), a jednak była w tym jakaś magia. Czułam, że ta
      znajomość zmieni moje życie. No i zmieniła.
      Najgorsze jest to, że mam dziwne przeczucie, że jesteśmy sobie
      przeznaczeni, i że będziemy razem. Kiedy spotykam się z innymi
      facetami to chce mi się plakać, mam ochotę uciec i coś we mnie
      krzyczy, że nie mogę się angażować bo to ON jest mi przeznaczony.
      Nie wiem czy to intuicja, której powinnam słuchać, czy po prostu
      jestem jakaś nienormalna. Myślę jednak, że to drugie:D
      Martwię się o niego, chciałabym wiedzieć czy wszystko u niego w
      porządku. I wierzę, że jeszcze kiedyś uda nam się normalnie
      porozmawiać.
      I pomyśleć, że kiedy 4 lata temu moja kuzynka brała ślub z facetem z
      netu, byłam w szoku i nie rozumiałam jak można spotykać się z kimś
      poznanym w ten sposób.
      eh....
      • ehlanna Re: polla.k, ehlanna.... 12.08.07, 08:38
        Minęło już tyle czasu, byłam pewna, że uda mi się przestać "czuć to
        coś".(--->nie udało się i ... ja chyba nawet nie chcę by się udało) Uczucia do
        "realnych" facetów zawsze szybko mijały(-->dokładnie!) gdy się
        rozstawaliśmy. To co czuję do Niego nie mija:( (---> ja WIEM, że nie minie...)
        Jest tak samo silne
        od 2 lat (---->u mnie od roku;), gdy koleżanka odwołała spotkanie, a ja wkurzona
        i znudzona
        weszłam na czata żeby się rozerwać.(---> ja wybrałam jego numer na chybił
        trafił:) No to się rozerwałam...Nasza
        rozmowa nie różniła się niczym od rozmów z facetami, których
        wcześniej poznałam na czacie ( a lubiłam się wtedy "bawić" w
        czatowanie), a jednak była w tym jakaś magia.(--> oj była... Potrafiłam gadać z
        nim całą noc, miałam w sobie tyyyle energii i siły, miłość do iego dodawała mi
        skrzydeł) Czułam, że ta
        znajomość zmieni moje życie. No i zmieniła. (--->zmieniła diametralnie)
        Najgorsze jest to, że mam dziwne przeczucie, że jesteśmy sobie
        przeznaczeni, i że będziemy razem.(--> mam dokładnie takie samo przeczucie, ba,
        ja nawet sobie nie wyobrażam, że mogłoby być inaczej, mówi się, że jak w coś
        bardzo wierzymy to to dostaniemy... Tak czy siak mam nadzieję, może głupia
        jestem, że ją mam... Ale wierzę, wierzę, że jeśli to "TO" to los nie będzie tak
        podły by pozwolić mi zyć bez "TEGO", wierzę, że nie będzie...) Kiedy spotykam
        się z innymi
        facetami to chce mi się plakać, mam ochotę uciec i coś we mnie
        krzyczy, że nie mogę się angażować bo to ON jest mi przeznaczony.
        Nie wiem czy to intuicja, której powinnam słuchać, czy po prostu
        jestem jakaś nienormalna.(--> a cholera wie...;( ) Myślę jednak, że to drugie:D
        Martwię się o niego, chciałabym wiedzieć czy wszystko u niego w
        porządku. I wierzę, że jeszcze kiedyś uda nam się normalnie
        porozmawiać. (--->próbuję... bo zależy mi na nim, staram się jak najdelikatniej
        wypytać, ale On już nie chce mi o wszystkim mówić, on nie wierzy... Mam
        nadzieję, że moja wiara wystarczy...)
        I pomyśleć, że kiedy 4 lata temu moja kuzynka brała ślub z facetem z
        netu, byłam w szoku i nie rozumiałam jak można spotykać się z kimś
        > poznanym w ten sposób.(---> no u mnie nikt nie brał ślubu, ale zdarzało mi się
        śmiać z koleżanek, które opowiadały mi o kolesiu z Neta, no to los mi dał odczuć
        na własnej skórze to czego nie rozumiałam i traktowałam niepoważnie)
        > eh.... (---> ehhh....)



        ---> wyjęłaś mi to z ust, dokładnie to samo czuje... :)

        Kiedyś jeszcze myślałam sobie, a raczej starałam się myśleć, że jak nie ten to
        tamten, że jak z tym mi nie wyszło, to tak ma być, gdzieś czeka na mnie lepszy,
        ten właściwy, a ten nieudany związek tłumaczyłam jako jakąś nauczkę, przestrogę,
        abym była mądrzejsza i szczęśliwsza w tym "właściwym" związku. Tylko, że ja nie
        potrafię i o Boże-nie chcę tak myśleć o Nim... Że Go stracę, że stracę z Nim
        kontakt, że nie będę wiedzieć co u Niego, że nie mogę Go przytulić gdy jest Mu
        smutno... Cholera jasna:/ Dlaczego nie możemy się teleportować, dlaczego jest
        praca, rodzina, studia, dlaczego jesteśmy uwięzieni w danym miejscu i nie możemy
        być zawsze tam gdzie naprawdę chcemy?!
      • polla.k Re: polla.k, ehlanna.... 13.08.07, 20:02
        ..i co nam pozostaje? Zapomnieć...i nigdy więcej nie pozwolić się tak zranić...
        Tylko, żeby to takie proste było :(
    • cienmotyla Re: Moja samotnosc w sieci 11.08.07, 23:14
      jogurtowocowy napisała:

      > Od pewnego czasu mam swoja prywatna "samotnosc w sieci" Poznalam go przypadkowo
      > na czacie, od tego czasu codzienie piszemy do siebie maile, gadamy, jestesmy p
      > rzyjaciolmi. Znam dokladnie jak wyglada jego dzien, marzenia, wszytkie szczegol
      > y, ale nigdy nei rozmawialismy przez telefon i nie widzielismy sie. Jestesmy od
      > aleni od siebie ponad tysiac kilometrow. Nigdy nie przypuszczalam, ze czlowiek
      > ktorego nie znam osobiscie, ktorego nigdy nie widzialam moze mnie tak zafascyno
      > wac, dodam ze to dziala w obie strony. W tej chwili jest chyba moim najwiekszym
      > przyjacielem, pomaga mi w problemach, moge spokojnie wyplakac sie na jego rami
      > eniu. Oboje mamy swoje zycie, ja rodzine, ktora strasznie kocham. On ma dziewc
      > zyne, za ktora zycie by oddal. A nam sie trafilo jak on to mowi braterstwo dusz
      > .
      Uwierz... Nie jesteś jedyna:)
    • jasny_dzien Re: Moja samotnosc w sieci 12.08.07, 11:32
      Następna Emma Bovary.
    • julliet444 Re: Moja samotnosc w sieci 13.08.07, 13:27
      nie wiem co mogłabym dodać. czuję to samo co Wy :(
      to jest tak piękne, że aż straszne.
    • ehlanna Re: Moja samotnosc w sieci 18.08.07, 12:40
      tak...
    • milczucha1 Re: Moja samotnosc w sieci 18.08.07, 18:59
      jasne -braterstwo dusz..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka