Dodaj do ulubionych

mój partner muzyk...

25.08.07, 17:05
Pierwsze spotkanie grupy wsparcia dla kobiet muzyków.
Temat spotkania: jak przekrzyczeć piec :)

Bez względu na to jak bardzo ich kochamy i jak bardzo oni nas kochają, to mamy
z nimi ciężkie życie!

kocham muzyka = kocham jego muzykę, instrument, zespół itp.

MAM RACJE?
Obserwuj wątek
    • pani.misiowa Re: mój partner muzyk... 25.08.07, 18:01
      moj facet jest fotografem, ale ja wcale nie zamierzam pokochac jego
      aparatu :P
      co innego zdjecia (czyli odpowiednik muzyki)- niektore sa naprawde
      swietne, wiec czemu nie
      • zielona_sowa Re: mój partner muzyk... 25.08.07, 19:57
        Czasem ciężko zrozumieć jak ważna jest kolejna próba.. wyjście z chłopakami z
        kapeli... Ale ten błysk w oczach w czasie koncertu,pasja... no i te głupie
        małolaty krzyczące pod sceną... :)
        • voyelle Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 10:21
          zielona_sowa masz rację, ten błysk w oku zmienia te wszystkie niedogodności
          życia codziennego w jakoś tam przyswajalne kaprysy czy nałogi. Do wszystkiego da
          się przyzwyczaić.
        • blackzahir Re: mój partner muzyk... 27.08.07, 00:06
          zielona_sowa napisała:

          > ... no i te głupie
          > małolaty krzyczące pod sceną... :)


          No wlasnie:
          Malolaty, panienki, gruppies...

          Nie jestescie zazdrosne?

          Poza tym inna sprawa: zwiazek z muzykiem, artysta, jak pokazuja ich
          zyciorysy, jest raczej BURZLIWY i malo stabilny, dla wielu artysow
          posiadanie wielu zon, kochanek itd jest czyms "normalnym".

          Nie boicie sie o zwiazek za 5, 10 lat?

          Jak to jest?
          Powaznie pytam?
          • pani.misiowa Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 13:01
            ja sie nie boje
            bo moj zwiazek mimo ze dosc burzliwy (bo oboje mamy charakterki) to
            jednak jest stabilny- zawsze za soba stoimy murem, zawsze jednak po
            klotni sie pogodzimy, zawsze sie rozumiemy

            moj facet nie ma zadnej zony- za kilka miesiecy dopiero bedzie mial
            jedna- mnie
    • wyssana.z.palca Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 10:42
      ehhh, ten etap tez mam za soba.. ahh! artysta! ma pasje! bogata osobowosc! gra
      na skrzypcach, sam je robi! boze, jak ja na to lecialam. szkoda ze obok tego od
      razu nie zauwazylam kompletnie nieodpowiedzialnego, dziecinnego egoisty, ktory
      po na niczym i nikim nie potrafi sie dluzej skoncentrowac, nic na sobie samym i
      swojej pasji.. ale dzieki niemu wiem, kogo nie szukam. ZADNYCH ARTYSTOW!
      • tarkiina.arawis Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:33
        Czyżby wszyscy skrzypkowie byli podobni?...
    • dorisja Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:19
      Partner muzyk... da sie przezyc, bywaja gorsze rzeczy.
      Moj sie odtanio ustatkowal i stwierdzil, ze juz go to nie bawi... teraz to tylko rodzina
      He he zobaczymy jak dlugo
    • takajedna111 coś gorszego !! 26.08.07, 11:46
      facet piłkarz....... co chwilę trening, mecz + mecze w tv
      KOSZMAR !!!
    • avital84 Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:46
      Masz racje. Ale wydaje mi sie, ze dziewczyny muzykow zakochuja sie
      wlasnie miedzy innymi w tym talencie, gitarze , perkusji itp.
      To czesc ich osobowosci. Kiedys bylam zakochana w muzyku. Moj
      najlepszy przyjaciel jest muzykiem. Sama kiedys bylam czlonkiem
      rockowego amatorskiego zaspolu. To pasjonaci. Ale za to ich
      lubimy.:)))
      • kedrok1 Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:50
        hehe, no widzisz. Nie wsyzstkie tak myślą ;)
        Kolegi żona zakazała mu chodzić na treningi. (2-3 x tydz. karate)
        Ciężko to przeżywał i zaczoł pić. Po jakimś czasie go kopami na
        treningi znowu wysłała :)

        No ale to o muzykach miało być... ;)
        • avital84 Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:56
          Chyba jak kogos poznajemy i decydujemy sie z nim byc to decydujemy
          sie na osobe, ktora poznalismy. Z tymi samymi pasjami,
          przyzywczajeniami. Mnie faceci z pasja kreca. Moze jezeli 80%
          wolnego czasu facet spedza koncentrujac sie tylko na tym i bedac
          poza domem moze to zaczac byc denerwujace. Rada chyba jest wlasna
          pasja i moze proba uczestniczenia niejako w jego pasji.
    • voyelle Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:57
      właściwie to życie z każdym mężczyznom, a tym bardziej pasjonatem jest ciężkie...

      ale przyznajcie, że gdyby nasi panowie nie mieli tych swoich pasji, straciliby
      dość sporo z całości inwentarza...
      • avital84 Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 11:59
        No wlasnie.:) Kiedy go poznalas nei rozplywalas sie, keidy on gral
        na swoim instrumencie badz spiewal?
        Jestem pewna, ze tak.:P
        • zielona_sowa Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 20:21
          Ja nie do końca, znaliśmy się ponad rok kiedy zaczęliśmy się umawiać, a na
          pierwszy jego koncert poszłam po ok miesiącu bliższej znajomości :)
        • voyelle Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 21:20
          Oj rozpływałam się. I do teraz mi zostało, tylko czasem się złoszczę kiedy mam
          ochotę na trochę czułość, a on właśnie coś wymyślił i musi to nagrać (już teraz
          bez gadania, rzuca wszystko) bo zapomni i całą czułością jaką w tej chwili miał
          dla mnie obdarza swój bas. To bywa wkurzające, ale nie darowałabym sobie gdybym
          kiedyś kazała mu wybierać między mną a muzyką (liczę na to że wybrał by jednak
          mnie!) i zrezygnował by z grania. Zabrałabym część jego, zgasiła w jago oku
          światełko pasji... Obudziłabym się rano obok zupełnie innego człowieka, a nie
          chłopka, w którym się zakochałam. Dlatego jestem zdania, że można po marudzić o
          ciężkim życiu na forum, ale nie warto wykrzykiwać tego swojemu muzykowi...

          PS. kto wie może to właśnie ty jesteśmy jego muzą :)
      • takajedna111 Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 12:19
        voyelle napisała:

        > właściwie to życie z każdym mężczyznom

        a najgorszy jest partner z dysortografią....

        ps przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać.....
        • voyelle Re: mój partner muzyk... 26.08.07, 12:22
          :-)
          • malpiatka2007 Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 12:43
            uch! jak dobrze ze nie jestem sama :))
            jestem zwiazana z artysta. on maluje.moze malowac cale dnie, i
            jakby wylacza sie na swiat zewnetrzny, tylko pali i maluje...czasem
            mi ciezko z tym...mam pytanie do Was czym sie zajmujecie gdy oni
            zajmuja sie swoja sztuka?to brzmi glupio ale ja naprawde zrobie
            wszystko w domu, spotkam sie z kolezanka i poczytam ksiazke a on
            ciagle jeszcze bedzie zajety.jakie Wy macie pasje? ja wlasnie szukam
            jakiejs...
    • malpiatka2007 Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 13:09
      uch! jak dobrze ze nie jestem sama :))
      jestem zwiazana z artysta. on maluje.moze malowac cale dnie, i
      jakby wylacza sie na swiat zewnetrzny, tylko pali i maluje...czasem
      mi ciezko z tym...mam pytanie do Was czym sie zajmujecie gdy oni
      zajmuja sie swoja sztuka?to brzmi glupio ale ja naprawde zrobie
      wszystko w domu, spotkam sie z kolezanka i poczytam ksiazke a on
      ciagle jeszcze bedzie zajety.jakie Wy macie pasje? ja wlasnie szukam
      jakiejs...
      • pani.misiowa Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 13:14
        moj teraz konczy sezon slubny
        co dla mnie oznaczalo prawie kazda sobote bez niego (wytargowalam
        dwie na czas urlopu ;))
        w tym czasie albo spotykalam sie ze znajomymi, albo jezdzilam konno
        (zaczelam sie uczyc) albo jechalam do rodzicow albo ksiazka/ film

        czasami bywa ciezko, ale coz robic :)
        • malpiatka2007 Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 13:22
          eh nom...
          sprawe jeszcze utrudnia fakt ze mieszkam w Anglii zdala od rodziny i
          najblizszych przyjaciol. on dodatkowo jest Szkotem i ma zupelnie
          inna mentalnosc niz Polscy faceci co z jednej strony jest super
          ciekawe ale z drugiej moze byc meczace bo czasem mi sie zdaje ze
          mnie nie rozumie.eh dosc tego uzalania sie.musze znalezc jakies
          hobby o! hahaha tez juz probowalam koni haha:))
          • voyelle Re: mój partner muzyk... 23.10.07, 14:12
            Zupełnie szczerze się przyznam że przez dość długi czas na słowo "próba"
            reagowałam złością, ale z czasem przywykłam. Przeczytałam książki, które stały
            na półce czekając na lepsze czasy, odświeżyłam stare znajomości, nauczyłam się
            haftować (swoją drogą bardzo odprężające zajęcie!) i wiele innych. Ważne jest
            to, żeby artysta nauczył się, że ty też masz jakieś swoje zajęcia. Jeśli on jest
            zajęty przez 3 dni w tygodniu to ty w jego dzień wolny idź na basen, aerobik
            albo coś w tym stylu. Niech posiedzi sam w domu przez godzinę (wynudzi się) i
            kto wie może zrozumie, że powinien poświęcić Ci trochę więcej czasu. Problem
            polega na tym, że to tylko teoria - w praktyce nie sprawdzona.
    • 2szarozielone Re: mój partner muzyk... 07.10.07, 18:17
      Z tego, co wiem o muzykach - takich faktycznie żyjących z muzyki - to to są
      strasznie trudni ludzie. Środowisko jest zepsute, ludzie są cyniczni, żrą się
      między sobą. To egoiści i egocentrycy. Mają mnóstwo pokus i często im ulegają.
      Moralność jest mocno rozluźniona. Faktycznie wszystko zazwyczaj kręci się wokół
      ich muzyki i trzeba się pogodzić z tym, że zawsze się będzie gdzieś na dalszym
      planie.
      Mam kumpla w tej branży i znam miliony niefajnych historii. Mam też kochanka,
      który sam w sobie jest dobrym przykładem na to, o czym piszę... I też opowiada
      różne rzeczy.
    • modliszka24 Re: mój partner muzyk... 23.10.07, 17:23
      miłość nie wybiera ale ja bym chyba się trochę bała takiej miłości
    • sumire Re: mój partner muzyk... 23.10.07, 17:52
      :)
      to samo dotyczy alpinistów, lotników, motocyklistów, a nawet
      zagorzałych kolekcjonerów znaczków zapewne... a ja bym mimo wszystko
      nie zniosła faceta bez pasji, bo sama mam i wiem, ile to dla mnie
      znaczy. nie każdą pasją da się od faceta zarazić i to nie zawsze ma
      sens, bo po co zmuszać się do robienia czegoś, co nas zupełnie nie
      kręci - widziałam takie przypadki, nic dobrego z nich nie wyszło...
      ale jednak nie przeszłoby mi przez myśl wywieranie presji w
      stylu: 'zostaw to w cholerę, bo ja powinnam być ważniejsza'.
      toteż - wolę takie ciężkie życie, niż nudne życie ;)
    • prom_do_szwecji Re: mój partner muzyk... 24.10.07, 13:16
      ale za to jak mój muzyk cudnie grał mi wczoraj do snu jakieś
      hiszpańskie songi. Nagi i piekny :)
      • voyelle Re: mój partner muzyk... 30.10.07, 09:17
        :) szczerze zazdroszczę mój muzyk nie ma takich fajnych pomysłów
        • prom_do_szwecji Re: mój partner muzyk... 30.10.07, 13:36
          mój ma szedactwo palców. Jak przez parę godzin nic nie gra ani
          chociaz nie śpiewa, to mu źle. Ostatnio tańczył ze mną na Dworcu
          Centralnym nucac Nad pieknym, modrym Dunajem ;)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka