ydorius
07.07.03, 11:57
Tym razem starsza trochę rzecz, mam nadzieję, że się spodoba. Pierwsza i
ostatnia jak do tej pory moja baśń.
m,
.y.
----------------------------------
Pisarz przemówień
Zostałem pisarzem przemówień przez zupełny przypadek. W czasach, gdy
młody cesarz wstępował na tron pod czujnym okiem doradców, stary kancelista
doszczętnie stracił wzrok. Potrzebował pomocnika do pisania rozmaitych
dokumentów (nikt, rzecz jasna nie śmiałby go zwolnić. Młody cesarz był już
czwartym z kolei, któremu mistrz mój służył. Był na dworze dłużej niż
ktokolwiek inny. Po wtóre zaś nawet ślepy jak kret i głuchy jak pień pozostał
najlepszym pisarzem przemówień, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi
cesarstwa). Gdy cesarz musiał uzasadnić polityczny wyrok, podnieść podatki,
czy ukarać krnąbrną prowincję, posyłał po mojego mistrza. Rozmawiali zawsze
krótko i bez świadków. A potem mistrz pisał przemówienie. Po jego
wygłoszeniu, poddani uznawali, ze sama bogini sprawiedliwości wydała wyrok
albo też przysyłali dobrowolnie datki, by umocnić państwo.
Tak więc zostałem zastępcą, a w zasadzie oczami największego szafarza
słowa, nie boję się tego napisać, jaki kiedykolwiek istniał. Miałem nadzieję
się wiele od niego nauczyć, niestety, miało to pozostać tylko nadzieją.
Niedługo bowiem po moim przyjściu mistrz zmarł. Zostawił mi kancelarię z jej
wszystkimi, niedostępnymi dla mnie tajemnicami. Dziś myślę, że nadal nie
odkryłem wszystkich jej (i jego zarazem) sekretów.
Wkrótce potem, po śmierci mistrza (pochowanego zresztą bez żadnych
specjalnych honorów, jak zwykłego urzędnika. Niewiele osób go odprowadziło w
ostatnią drogę i myślę, że nikt – nie wyłączając mnie – nie przejął się tak
naprawdę jego śmiercią) cesarz wezwał mnie przed swoje oblicze. Myślę, że
nigdy nie zapomnę tego dnia, gdy ujrzałem go pierwszy raz w całym jego
cesarskim majestacie. Nie byliśmy sami, za tronem stało dwóch doradców.
Audiencja trwała bardzo krótko. Cesarz, który był dokładnie w moim
wieku powiedział, że chciałby otrzymać ode mnie, kancelisty, przemówienie
godne największego z żyjących władców największego z istniejących imperiów.
Powiedział, że czas absolutnie nie gra roli, że będę miał go tyle, ile tylko
będę potrzebował. Podziękowałem za tę łaskę, zaś cesarz skinął swoja piękną
dłonią, co oznaczało, że audiencja jest skończona.
Jakże żałowałem wtedy, że nie ma przy mnie mistrza, by dać mi mógł
drobną radę, choć cień wskazówki, skąd mam czerpać inspirację! Jakże boleśnie
odczułem wówczas jego brak...
----------------------------------
What is home without Plumtree's Potted Meat?
Incomplete.