Dodaj do ulubionych

czy to cos zlego byc dziewica?...

IP: *.47.203.62.dial.bluewin.ch 09.07.03, 14:06
Zycie niesie tyle przyjemnosci, seks to przeciez tylko jedna z wielu. Kiedy
spotykam sie z kims, chcialabym dobrze go poznac: jego serce, umysl i
dusze...
Wiem, ze spoleczenstwo nie akceptuje 30-letniej dziewicy. Ale wlasciwie
dlaczego? Co to komu przeszkadza? To moj wybor.
Jednak... Wszystkie moje przyjaciolki wyszly za maz... I zastanawiam sie,
czy slusznie robie. Czy naprawde to za duzo oczekiwac, aby partner
zaakceptowal moje przekonania? Wydaje mi sie, ze bez seksu mozemy osiagnac
wieksza bliskoc (prawdziwa). Oczywiscie, czulosc, pocalunki to cos pieknego
i nic nie stoi na przeszkodzie, ale pewnej granicy nie chce przekroczyc.
Mialam narzeczonego. Ale zaczal nalegac na seks przed slubem. Prosilam go,
zeby zaczekal. Nie chcial... Mysle, ze dobrze sie stalo, bo gdyby mnie
kochal, to by zaczekal...
Juz sama nie wiem co robic... Zgodzic sie dla swietego spokoju?... Ale bede
sie czula jakbym zdradzila sama siebie...
Poradzce cos.
Obserwuj wątek
    • Gość: renia Szczerze? IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:09
      To ja podziwiam wiernosc wlasnym zasadom. Umiec powiedziec facetowi nie, to
      sztuka, ktorej ja nie umialam i bardzo wiele razy zalowalam ze bylam taka
      glupia. Moim zdaniem olewaj to co swiat akceptuje, badz soba.
      • Gość: mario2 Re: Szczerze? IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 14:12
        za to masz 30 lat, meza dzieci, udane (mam nadzieje) pozycie sexualne, brak
        stresow zwiazanych z opanowaniem popedu,,,, i kolo 50 nie bedziesz zalowala,
        ze zycie przecieklo Ci przez palce ... :o)
        • dorotka1970 Re: Szczerze? 09.07.03, 14:17
          Gość portalu: mario2 napisał(a):

          > za to masz 30 lat, meza dzieci, udane (mam nadzieje) pozycie sexualne, brak
          > stresow zwiazanych z opanowaniem popedu,,,, i kolo 50 nie bedziesz zalowala,
          > ze zycie przecieklo Ci przez palce ... :o)

          Mario, ale mi chodzi wlasnie o to dlaczego faceci nie chca zaczekac? Ja nie
          chce, zeby mi zycie przecieklo przez palce, kochalam tego faceta. Ale czy ja
          musze poswiecic swoje zasady, zeby ze mna byl? Przeciez to bez sensu...

          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • dorotka1970 Loj, nie wyszlo mi :-)))) 09.07.03, 14:20
            To ja sorki, ten tego... ze tak incognito :-) Jednak slaby ze
            mnie "podszywacz", bo zapomnialam, ze sie zalogowalam w miedzyczasie! :-)

            Watek wzial sie stad, ze naprawde przeczytalam taki list i temat autentycznie
            mnie ciekawi...

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • Gość: mario2 Re: Szczerze? IP: *.za.digi.pl 09.07.03, 14:21
            Odpowiem Ci tak; fizjologii nie da sie oszukac. Korosly, normalnie rozwiniety
            fizycznie i psychicznie czlowiek ma swoje potrzeby i ich tlumienie jest czyms
            nieludzkim. Powody tlumienia sa jasne; koltuneria, dulszczyzna i wplyw
            moralistow z KK.
            Dobrze, ze sie rozstalisci. Dobrze dla tego faceta. Ty tez go nie rozumialas :o
            (
            • Gość: renia Wiec moze ja powiem tak: IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:25
              30-letnia dziewica to rzeczywiscie dosc zjawiskowe, ale jak sie idzie do lozka
              w wieku lat bardzo nastu (jeszcze nawet nie tych 16, ktorego wymaga prawo) i
              robi sie to tylko ze wzgledu na faceta, bo sie nie umie powiedziec NIE I JAK
              CI SIE COS NIE PODOBA TO SPIER...ALAJ to potem sie zaluje.Za wczesnie bylo. A
              za pozno? Nie wiem kiedy to jest za pozno, bo mnie kwestia nie dotyczy. A
              pisze tak na zasadzie "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma" :)))
            • Gość: Betty Re: Szczerze? IP: *.visp.energis.pl 12.07.03, 18:33
              Gość portalu: mario2 napisał(a):

              TYPOWO SAMCZE ROZUMOWANIE. JAK ON CHCE TO ONA MUSI, A JAK NIE TO BYE. MĘSKA
              SZOWINISTYCZNA ŚWINIA!

              > Odpowiem Ci tak; fizjologii nie da sie oszukac. Korosly, normalnie rozwiniety
              > fizycznie i psychicznie czlowiek ma swoje potrzeby i ich tlumienie jest czyms
              > nieludzkim. Powody tlumienia sa jasne; koltuneria, dulszczyzna i wplyw
              > moralistow z KK.
              > Dobrze, ze sie rozstalisci. Dobrze dla tego faceta. Ty tez go nie
              rozumialas :o
              > (
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Szczerze? 09.07.03, 14:29
            coś mi tu pachniało jakimś kamuflażem, ale sam temat wydał mi się tak wydumany
            i wykoncypowany, że tyko do negra pasował. A to Ty - Dorotko ?? sorry. Pad.

            dorotka1970 napisała:
            ......................................
            > Mario, ale mi chodzi wlasnie o to dlaczego faceci nie chca zaczekac? Ja nie
            > chce, zeby mi zycie przecieklo przez palce, kochalam tego faceta. Ale czy ja
            > musze poswiecic swoje zasady, zeby ze mna byl? Przeciez to bez sensu...
            >
            > --------
            > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • dorotka1970 Re: Szczerze? 09.07.03, 14:31
              p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

              > coś mi tu pachniało jakimś kamuflażem, ale sam temat wydał mi się tak
              > wydumany
              > i wykoncypowany, że tyko do negra pasował. A to Ty - Dorotko ?? sorry. Pad.

              Ni ma za co :-))
              A zjawisko rzeczywiscie bardzo rzadkie. Sama sie nawet zastanawialam, czy list
              byl autentyczny. Ale gdyby byl, to chyba bym jej poradzila, zeby sie
              zastanowila nad swoimi priorytetami. Dlaczego to akurat jest dla niej
              najwazniejsze.

              Pozdrawiam,
              Dorotka
              --------
              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Szczerze? 09.07.03, 14:40
                otóż to i w rzeczy samej. Dziwne problema, dziwne prioryteta.W ogóle dziwne to
                dziewictwo i to, że ktokolwiek ma problemy z tym szczegółem anatomicznym. I to
                w kręgu kultury europejskiej i w XXI wieku.
                dorotka1970 napisała:

                > p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:
                >
                > > coś mi tu pachniało jakimś kamuflażem, ale sam temat wydał mi się tak
                > > wydumany
                > > i wykoncypowany, że tyko do negra pasował. A to Ty - Dorotko ?? sorry. Pad
                > .
                >
                > Ni ma za co :-))
                > A zjawisko rzeczywiscie bardzo rzadkie. Sama sie nawet zastanawialam, czy
                list
                > byl autentyczny. Ale gdyby byl, to chyba bym jej poradzila, zeby sie
                > zastanowila nad swoimi priorytetami. Dlaczego to akurat jest dla niej
                > najwazniejsze.
                >
                > Pozdrawiam,
                > Dorotka
                > --------
                > Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • capa_negra z zycia wzięte 09.07.03, 14:47
            Miałam a raczej mam koleżankę, która cnote straciła ok 27 roku zycia
            Straciła ją z obecnym mężem , przed ślubem.
            Wcześniej i owszem miała okazje , ale nie chciała - ok rozumiem..ale
            No właśnie to ale...
            Mieszkałam z nia 5 lat w akadamiku i doskonale wiem jakie katusze przechodziła
            i jak niska miała samoocenę, wiem równiez jak bardzo bała sie samego aktu
            utraty, jak i co powie chłop - czy nie będzie zdziwiony i czy nie będzie
            przypuszczał, że jeśli do tej pory nic... to czy z nia jest wszystko w
            porządku???
            Teraz jest szczęśliwa mężatką z dzieckiem, ale przy całym zrozumieniu
            zastanawiam sie czy warto było??
            Chociaz to ja wypadałoby zapytać ...
            • niedzwiedziczka Re: z zycia wzięte 09.07.03, 20:17
              Capa_negra, opisujesz przypadek prawie identyczny z moim :)
              Ty, że ja nie miałam wątpliwości. Pewnie, że myślałam o
              tym "pierwszym razie" ale w nieco innych kategoriach. Mój
              luby znał moje przekonania. Co więcej, dla niego tez to
              był pierwszy raz i , jak to przy pierwszym razie, nie
              najbardziej udany :) Jaki efekt? Jesteśmy 6 lat po
              ślubie, seks jest wspaniały i obydwoje mamy wciąż
              przekonanie, że warto było czekać.
              • capa_negra Re: z zycia wzięte 10.07.03, 08:29
                cieszę się, że oba przypadki znalazły szczęsliwe rozwiązanie....ale jak sobie
                przypomne miotanie mojej koleżanki, a właściwie jej stany depresyjne to o
                matko....
        • atlantis75 Re: Szczerze? 09.07.03, 14:52
          Gość portalu: mario2 napisał(a):
          > nie bedziesz zalowala,
          > ze zycie przecieklo Ci przez palce ... :o)

          Życie przecieka przez palce gdy:
          1. Nie czytamy książek
          2. Oglądamy w TV wyłącznie seriale
          3. Nie lubimy ludzi
          4. Nie potrafimy słuchać innych
          5. Nie kochamy
          6. Nie odwiedzamy przynajmniej raz w roku nowego miejsca
          ...
          itd.

    • Gość: insekt Re: czy to cos zlego byc dziewica?... IP: *.com.pl 09.07.03, 14:12
      jak nie jesteś przekonana, to nie rób tego. będziesz tego żałować. ja żałuję i
      gdybym mogła cofnąć czas... i nie chodzi mi tu o seks przedmałżeński, tylko o
      seks w ogóle. jak czujesz, że nie chcesz, to nic na siłę. masz rację, świat się
      na tym nie kończy.
      • Gość: renia Re: czy to cos zlego byc dziewica?... IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 14:13
        Ciekawe ile jeszcze jest takich jak ja i Insekt... Bo dokładnie tak samo
        czuje, chociaz nie chce mi sie o tym gadac.
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a o jezu, znowu on!!!!!!!!!!!!! negr 09.07.03, 14:15
    • pajdeczka Gloryfikowanie dziewictwa 09.07.03, 14:19
      Tę błonkę ktoś po coś wymyślił. Myślę, że bardziej po to, aby było o czym gadać
      niż w celu czysto fizjologicznym
    • ydorius Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 09.07.03, 14:19

      Czy to coś złego być dziewicą? No nie, w końcu każdy przez to kiedyś
      przechodził :-) Ale do meritumu:

      Gość portalu: dziewica napisał(a):

      > Zycie niesie tyle przyjemnosci, seks to przeciez tylko jedna z wielu.

      Dość szczególną, bo w takim senssie, jak niżej opisujesz, możliwą tylko we
      dwoje...

      Kiedy
      > spotykam sie z kims, chcialabym dobrze go poznac: jego serce, umysl i
      > dusze...

      To oczywiste.

      > Wiem, ze spoleczenstwo nie akceptuje 30-letniej dziewicy. Ale wlasciwie
      > dlaczego? Co to komu przeszkadza? To moj wybor.

      To również oczywiste.

      > Jednak... Wszystkie moje przyjaciolki wyszly za maz... I zastanawiam sie,
      > czy slusznie robie. Czy naprawde to za duzo oczekiwac, aby partner
      > zaakceptowal moje przekonania?

      Zależy od partnera. Arument, że wszystkie przyjaciółki wyszły za mąż nie jest
      argumentem, gdy w grę wchodzi wierność sobie. To nie ta skala.

      Wydaje mi sie, ze bez seksu mozemy osiagnac
      > wieksza bliskoc (prawdziwa).

      Tu bym polemizował. Każda forma zbliżenia się do siebie jest wartością dodaną
      do związku. Pozbawiając Wasz związek seksu odbierasz mu coś: odbierasz i sobie
      i partnerowi pewnego rodzaju poznanie.

      Oczywiscie, czulosc, pocalunki to cos pieknego
      > i nic nie stoi na przeszkodzie, ale pewnej granicy nie chce przekroczyc.
      > Mialam narzeczonego. Ale zaczal nalegac na seks przed slubem. Prosilam go,
      > zeby zaczekal. Nie chcial... Mysle, ze dobrze sie stalo, bo gdyby mnie
      > kochal, to by zaczekal...

      Nieprawda!
      To jest właśnie straszna bzdura: jakby mnie kochał, to by poczekał. Och, a nie
      wiesz, ze związek jest relacją przechodnią i powinna w nim panować równowaga,
      by było dobrze? Zastanów się, jeśli jest tak, że widać nie dość kochał, bo nie
      chciał czekać, to Ty również nie kochałaś go dość, bo nie chciałaś ulec! Jedno
      i drugie nie wyszło naprzeciw...

      > Juz sama nie wiem co robic... Zgodzic sie dla swietego spokoju?... Ale bede
      > sie czula jakbym zdradzila sama siebie...
      > Poradzce cos.

      Nie zgadzac się dla świętego spokoju. Tylko, dalej realizując siebie ustalić
      gradację ważności. Jak we wszystkim w życiu: co bym zrobiła, gdyby. Czasem
      oczywiście jest cholernie trudno. Ale to jedyna rozsądna rada, na jaką mnie
      stać.

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • dorotka1970 Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 09.07.03, 14:23
        ydorius napisał:

        > Nieprawda!
        > To jest właśnie straszna bzdura: jakby mnie kochał, to by poczekał. Och, a
        nie
        > wiesz, ze związek jest relacją przechodnią i powinna w nim panować
        równowaga,
        > by było dobrze? Zastanów się, jeśli jest tak, że widać nie dość kochał, bo
        nie
        > chciał czekać, to Ty również nie kochałaś go dość, bo nie chciałaś ulec!
        Jedno
        > i drugie nie wyszło naprzeciw...

        Ydoriusie, ale ten facet wiedzial od poczatku, ze to dla niej wazne i ze chce
        zaczekac do slubu... Wiec jakby zgodzil sie na warunki skoro juz byli
        zareczeni. A potem dopiero zmienil zdanie.

        Pozdrawiam,
        Dorotka
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • hal9000 Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 07:43
          dorotka1970 napisała:

          > Ydoriusie, ale ten facet wiedzial od poczatku, ze to dla niej wazne i ze chce
          > zaczekac do slubu... Wiec jakby zgodzil sie na warunki skoro juz byli
          > zareczeni. A potem dopiero zmienil zdanie.

          A może przemyślał to sobie i przestraszył się, że "kupuje kota w worku"?
          Nie twierdzę, że tak jest w przypadku autorki wątku, ale bywa, że zachowanie
          dziewictwa wynika z pewnej niechęci do seksu, traktowania go jako czegoś
          nieczystego... I co potem?
    • atlantis75 Po prostu bądź sobą 09.07.03, 14:29
      1.Nie rób nieczego wbrew sobie
      2.Nie zmuszaj się dla świętego spokoju
      3.Dziewictwo lub jego brak nie wartościuje kobiety
      4.Zawsze warto poczekać na odpowiedni moment
      5.Akceptuj siebie taką jaką jesteś
      6.Dla kochającego mężczyzny dziewictwo lub jego brak nie
      stanowi problemu
      7.PO PROSTU BĄDŹ SOBĄ

      Powodzenia :)))


    • Gość: AA Byle bez niepokolanych poczęć... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 15:41
      Jedna taka już cud odwaliła i co się z tego porobiło... Syf i malaria.
      • dorotka1970 A co to jest niepokolane poczęcie? 09.07.03, 15:44
        To na kolanach trzeba? :-)
        --------
        Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
        • ja_nek Re: A co to jest niepokolane poczęcie? 09.07.03, 16:32
          Najgorzej jak pewne rzeczy niepotrzebnie wynosi się na piedestał, a tak jest z
          dziewictwem. Przez zachowanie dziewictwa nikt sam w sobie nie jest lepszy, ani
          lepiej przygotowany do małżeństwa.

          Pozdrawiam
          janek
          • dorotka1970 Re: A co to jest niepokolane poczęcie? 09.07.03, 16:41
            ja_nek napisał:

            > ...ani lepiej przygotowany do małżeństwa.
            No to to juz na pewno! :-))

            Pozdrawiam,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • Gość: renia Re: A co to jest niepokolane poczęcie? IP: *.ath.spark.net.gr 09.07.03, 17:33
              To nie chodzi o lepsze przygotowanie do malzenstwa, bo faktycznie byloby
              absurdem stwierdzic ze dziewictwo to lepsze przygotowanie do malzenstwa.
              Chodzi o cos zupelnie innego, o zgode z samym soba, to raz. Gdy traci sie
              cnote wbrew sobie, wtedy to nie jest dobre, to jest taka rzecz, ktora powinna
              byc przezyta w wolnosci, bez zadnego przymusu, swiadomie i dojrzale. Bo jednak
              jest przekroczeniem pewnej bardzo waznej granicy intymnosci, dla kobiety chyba
              szczegolnie i chcesz czy nie chcesz ten pierwszy raz na bardzo dlugo pozostaje
              w psychice i odbija sie w jakis tam sposob na wielu sferach zycia. Po drugie,
              jest czyms pieknym, gdy ktos, kto do dziewictwa wage jednak przyklada swoje
              dziewictwo daje ukochanej osobie w darze. dziewictwo podarowane najblizszej
              osobie, a nie zabrane takim czy innym przymusem, to cos naprawde pieknego i
              ubogaca zarowno osobe obdarowujaca jak i ta, ktora je otrzymuje. Ale sa to
              naprawde delikatne sprawy i ktos, kto sportowo podchodzi do seksu nigdy tego
              nie zrozumie. A osąd , ze do dziewictwa przywiazuje sie zbyt wielka wage nie
              jest sluszny. co czlowiek to ina ocena wartosci dziewictwa. Zarowno w
              fizycznym jak i duchowym aspekcie.
      • hal9000 Niepokolane poczęcie to nie dzieworództwo... 09.07.03, 22:07
        HAL9000<a href="http://www.hal9000.co.uk"target="_blank">HAL9000</a>
    • lalka74 podpucha n.t. 09.07.03, 17:30
      • hal9000 Niekoniecznie podpucha... n/t 09.07.03, 22:05
        HAL9000<a href="http://www.hal9000.co.uk"target="_blank">HAL9000</a>
    • hal9000 Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 09.07.03, 22:21
      Gość portalu: dziewica napisał(a):

      > Mialam narzeczonego. Ale zaczal nalegac na seks przed slubem. Prosilam go,
      > zeby zaczekal. Nie chcial... Mysle, ze dobrze sie stalo, bo gdyby mnie
      > kochal, to by zaczekal...
      > Juz sama nie wiem co robic... Zgodzic sie dla swietego spokoju?... Ale bede
      > sie czula jakbym zdradzila sama siebie...
      > Poradzce cos.

      Z jednej strony takie ideały są bardzo wzniosłe i piękne.

      Ale z drugiej strony to kupowanie kota w worku. Możesz mieć szczęście, jak
      niedźwiedziczka, i wszystko będzie się układać. Ale może być inaczej. Może się
      okazać, że w łóżku zupełnie się różnicie się potrzebami, oczekiwaniami itp.

      Był tutaj (albo na forum Cosmopolitan, nie pamiętam dokładnie) całkiem niedawno
      wątek niejakiego tymbarka... Okazało się, że jego żona zupełnie nie reaguje na
      pieszczoty a dokładniej są one dla niej niemiłe. Może on coś robił nie tak, a
      może ona miała jakieś uprzedzenie do seksu... I jest problem. Gdyby nie było
      ślubu sprawa byłaby łatwiejsza... Poszukaj tego wątku, warto...

      O kwestii wzajemnego obdarowywania się pisał już Ydorius więć nie będę tych
      argumentów powtarzał...

      Każdy medal ma dwie strony... :)
      • hal9000 Jeszcze jeden przykład... 10.07.03, 07:25
        hal9000 napisał:

        > Może się okazać, że w łóżku zupełnie się różnicie się potrzebami,
        > oczekiwaniami itp.

        Właśnie przeczytałem....

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=6884372
    • Gość: Aisza SEKS... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 23:05
      seks nie jest "samodzielnym bytem" - to efekt związku, więc nie rozumiem,
      dlaczego traktujesz seks w oderwaniu od partnera
      mysle, że jesli nie czułas dotąd, że chcesz oprócz zbliżenia psych. równiez i
      fiz., to znaczy, że nie natknęłas się jeszcze na tego KOGOŚ - wiek, ani slub
      nie mają tu nic do rzeczy
      ***
      gloryfikowanie dziewictwa przez kobietę ma dla mnie cechy egotyzmu - tak jakbys
      nie brała pod uwage faktu, że męzczyzna też "traci swoj wianek" (i często jest
      to dla niego znacznie bardziej stresujące dośw. niż dla niejednej kobiety)
      ***
      od kilkunastu lat pracuje z młodymi ludźmi i mam wrażenie, że obyczaje w
      temacie seksu b. sie zmieniły - wskutek mediów dziewczyny stają sie b. aktywne,
      agresywne, roszczeniowe. One szybciej dojrzewają i mają coraz mniej zahamowań
      przed domaganiem sie od chłopców aktywności seksualnej.
      Stereotyp o brutalnym macho domagającym się "dowodu miłości" to w kręgach
      wspólczesnej młodziezy, czy 20-30 latków - to juz historia.
      A
      • ja_nek Re: SEKS... 10.07.03, 00:55
        Z dziewictwa zrobiono pewien fetysz. I owoc tego jest taki, że faceci kantują,
        kiedy chcą iść do łóżka, a kobiety potem płaczą, bo on gadał wszystko, co ona
        chciała usłyszeć.
        Co więcej: kładzie się nacisk na zbliżenie psychiczne, wzajemne rozumienie,
        szacunek, zaufanie, ale bliskość fizyczna nie idzie z tym w parze. Brak mi w
        tym harmonii...

        Pozdrawiam
        janek
    • dziewoja Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 07:36
      Ja stracilam dziewictwo w wieku 47 lat. Mialam zahamowania nie ze swojej winy.
      Gdy wchodzilam na czaty mowiac ze jestem dziewica w tym wieku to weszyli
      podstep, albo ze jestem facet ktory sobie "robi jaja". Albo ze strasznie
      nieatrakcyjna baba. Cos okropnego! zadnej tolerancji dla indywidualnosci.
      Przeciez sa rozni, i sa wynikiem roznych przejsc. Zaloze sie ze sa kobiety w
      mojej sytuacji, ale boja sie ujawnic, bo wlasnie zostana potraktowane tak jak
      ja.
      • hal9000 Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 07:50
        dziewoja napisała:

        > Ja stracilam dziewictwo w wieku 47 lat. Mialam zahamowania nie ze swojej winy.
        > Gdy wchodzilam na czaty mowiac ze jestem dziewica w tym wieku to weszyli
        > podstep, albo ze jestem facet ktory sobie "robi jaja". Albo ze strasznie
        > nieatrakcyjna baba. Cos okropnego! zadnej tolerancji dla indywidualnosci.

        Dlaczego dziwisz się, że wzbudzałaś nieufność? Spróbuj zrozumieć też drugą
        stronę. To po prostu jest trochę... niezwykłe. No chyba, że używali
        niewybrednego języka...

        > Przeciez sa rozni, i sa wynikiem roznych przejsc. Zaloze sie ze sa kobiety w
        > mojej sytuacji, ale boja sie ujawnic, bo wlasnie zostana potraktowane tak jak
        > ja.

        Pewnie są takie kobiety jak Ty. Ale myślę, że nie jest to powszechne.

        Pisałaś, że miałaś zahamowania nie ze swojej winy. Czy chodziło o wychowanie?
        • dziewoja Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 08:00
          hal9000 napisał:

          > dziewoja napisała:
          >
          > Pisałaś, że miałaś zahamowania nie ze swojej winy. Czy chodziło o wychowanie?

          tak wychowanie!
    • mamalgosia Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 12:35
      Najważniejsze, to mieć wspólną hierarchę wartości ze swoim życiowym partnerem.
      Jeżeli on uważał inaczej niż Ty w kwestii współzycia przedmałżeńskiego, to
      myślę, że dobrze, że już nie jesteście razem- to naprawdę ważna kwestia.
      Spotkasz jeszcze kogoś, kto będzie myślał tak jak Ty. Doceni Twój dar, bo
      jednak czystość jest darem to takim, który można komuś dać tylko raz w życiu.
      • ja_nek Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 10.07.03, 13:13
        mamalgosia napisała:

        > Najważniejsze, to mieć wspólną hierarchę wartości ze swoim życiowym
        partnerem.
        > Jeżeli on uważał inaczej niż Ty w kwestii współzycia przedmałżeńskiego, to
        > myślę, że dobrze, że już nie jesteście razem- to naprawdę ważna kwestia.

        Tylko, czy tak istotną kwestię jak wspólną hierarchię wartości można
        przekreślać jedną różnicą w podejściu do współżycia przedmałżeńskiego?
        Według mnie byłoby to nieporozumienie.

        Pozdrawiam
        janek
        • mamalgosia Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 11.07.03, 12:43
          Oczywiście, ale sądzę, że podejście do tej sprawy wiąże się z szerszym
          kontekstem światopoglądowym
      • summa Re: czy to cos zlego byc dziewica?... 11.07.03, 20:01
        mamalgosia napisała:

        > Spotkasz jeszcze kogoś, kto będzie myślał tak jak Ty. Doceni Twój dar, bo
        > jednak czystość jest darem to takim, który można komuś dać tylko raz w życiu.

        Masz rację, ale ten dar nie staje się inny po ślubie. Przed ślubem też nim jest.

        ----
        Zwycięstwo w dyskusji należy do perkusji.
        St.J.Lec
      • Gość: Spoza Re: czy to cos zlego byc dziewica?... IP: *.acn.pl / 10.72.6.* 12.07.03, 17:55
        Choć bliskie jest mi takie zahaczające o duchowość podejście, zdecydowanie nie
        zgadzam się z obrazem kobiety jako daru dla mężczyzny. Nie, nie, nie,
        żadne "oddawanie się"! Raczej obydwoje jako dar dla siebie nawzajem, bo miłość
        jest święta - ale na równi, a nie ona omdlewająca, śnieżna lilija, podarek dla
        Jego Wysokości Mężczyzny...
        Kiedy próbuję w jakikolwiek sposób uzasadniać ten niezaznany ból, zarzuca mi
        się, że dorabiam ideologię do własnej trudnej budowy. Niemniej uznałam,
        że "dziewictwo powinno być PRÓBĄ PRAGNIENIA" (po co się męczyć, jeżeli nie
        umiera się z pragnienia i miłości, woli WZAJEMNEGO oddania) i że sens ma tylko
        w perspektywie seksu z miłości. Fakt, to już ideologia. Ale przecież nie
        kryję, że seks z miłości uważam za bezgrzeszny, a czysto fizyczną uciechę bez
        zobowiązań - potępiam.
    • Gość: Betty Re: czy to cos zlego byc dziewica?... IP: *.visp.energis.pl 12.07.03, 18:30
      Gość portalu: dziewica napisał(a):

      Bądź sobą , słuchaj tylko siebie i nie kieruj się opiniami innych. To TY
      decydujesz i nikomu nic do tego. A poza tym nie wydaje mi się, żeby to było tak
      znowu niezwykłe. Raczej normalne skoro nikogo nie pokochalaś aż tak bardzo, by
      chcieć z nim być na zawsze.

      > Zycie niesie tyle przyjemnosci, seks to przeciez tylko jedna z wielu. Kiedy
      > spotykam sie z kims, chcialabym dobrze go poznac: jego serce, umysl i
      > dusze...
      > Wiem, ze spoleczenstwo nie akceptuje 30-letniej dziewicy. Ale wlasciwie
      > dlaczego? Co to komu przeszkadza? To moj wybor.
      > Jednak... Wszystkie moje przyjaciolki wyszly za maz... I zastanawiam sie,
      > czy slusznie robie. Czy naprawde to za duzo oczekiwac, aby partner
      > zaakceptowal moje przekonania? Wydaje mi sie, ze bez seksu mozemy osiagnac
      > wieksza bliskoc (prawdziwa). Oczywiscie, czulosc, pocalunki to cos pieknego
      > i nic nie stoi na przeszkodzie, ale pewnej granicy nie chce przekroczyc.
      > Mialam narzeczonego. Ale zaczal nalegac na seks przed slubem. Prosilam go,
      > zeby zaczekal. Nie chcial... Mysle, ze dobrze sie stalo, bo gdyby mnie
      > kochal, to by zaczekal...
      > Juz sama nie wiem co robic... Zgodzic sie dla swietego spokoju?... Ale bede
      > sie czula jakbym zdradzila sama siebie...
      > Poradzce cos.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka