Gość: dziewica
IP: *.47.203.62.dial.bluewin.ch
09.07.03, 14:06
Zycie niesie tyle przyjemnosci, seks to przeciez tylko jedna z wielu. Kiedy
spotykam sie z kims, chcialabym dobrze go poznac: jego serce, umysl i
dusze...
Wiem, ze spoleczenstwo nie akceptuje 30-letniej dziewicy. Ale wlasciwie
dlaczego? Co to komu przeszkadza? To moj wybor.
Jednak... Wszystkie moje przyjaciolki wyszly za maz... I zastanawiam sie,
czy slusznie robie. Czy naprawde to za duzo oczekiwac, aby partner
zaakceptowal moje przekonania? Wydaje mi sie, ze bez seksu mozemy osiagnac
wieksza bliskoc (prawdziwa). Oczywiscie, czulosc, pocalunki to cos pieknego
i nic nie stoi na przeszkodzie, ale pewnej granicy nie chce przekroczyc.
Mialam narzeczonego. Ale zaczal nalegac na seks przed slubem. Prosilam go,
zeby zaczekal. Nie chcial... Mysle, ze dobrze sie stalo, bo gdyby mnie
kochal, to by zaczekal...
Juz sama nie wiem co robic... Zgodzic sie dla swietego spokoju?... Ale bede
sie czula jakbym zdradzila sama siebie...
Poradzce cos.