Gość: Męska-wiecie-co
IP: *.netcontrol.pl / 192.168.0.*
12.07.03, 02:41
W związku z tym, że teksty prześwietnej pani Kingi Dunin nie
nadają się do dyskusji (dlaczego - można dowiedzieć sie poniżej)
pozwolę sobie zrekonstruować przepis na jej felietoniczek (dla
naśladowców zamieszczam instruktażowe przykłady):
1. Znaleźć temat z pierwszej strony gazet (tu: stateczek z
przeterminowanymi pigułkami dla Polaczków [niestety nie ma formy
żeńskiej]).
2. Gdy mamy już temat: znaleźć wroga (tu: tym razem za wroga
ludu robi "Tygodnik Powszechny" - to akurat ewenement, zazwyczaj
wybieramy kogoś, kogo przeciętnie inteligentny człowiek nie dary
specjalnym szacunkiem - np. czytelnik "Maxima" albo zwolennik
LPR).
3. Dokopać (w senie werbalnym; dokopywanie w sensie dosłownym
jest chwilowo niemodne; dokopywanie w sensie merytorycznym,
czyli tzw. sensowna polemika, to nie ta bajka). Tego punktu nie
trzeba tłumaczyć. Gdyby ktoś nie wiedział - odsyłam na bazar
albo do Sejmu. Dobra jest też pyskówka w poczekalni u lekarza
pierwszego kontaktu. (tu: 100% artykułu)
4. Uwaga ogólna - staramy się nie napisać nic od siebie. Jeszcze
ktoś zauważy i mógłby wytknąć braki w myśleniu. Pozorujemy
argumentację. Argumenty czerpiemy z postów komentujących
opisywany problem (dlatego dobrze odczekać z problemem tak z 1,5
tygodnia aż narośnie archiwum komentarzy internautów). (tu:
nasza wybitna przedstawicielka felietonistyki wywiązała się jak
zwykle celująco; wiemy, że nie lubi "TP" oraz Młodzieży
Wszechpolskiej, wiemy że lubi holenderskie feministki - to nam
wystarczy, w końcu każdy lubi czytać to, z czym już wcześniej
się zgadzał).
Liczę na to, że mój tekst zostanie przez panią Kingę Dunin
twórczo i oryginalnie wykorzystany w następnym odcinku pogadanek
(to oczywiście żart, bo pani Kinga Dunin nie jest megalomanką,
któa czytałaby płaskie komentarza internautów na temat swoich
felietonów; poza tym jestem anonimowy, więc nie bardzo nadaję
się na wroga).
Pozdrawiam, postaram odezwać się za tydzień.