Dodaj do ulubionych

Trudny związek – gdy pieniądze dzielą..

09.10.07, 12:04

Drogie dziewczyny (i chłopaki) powiedzcie mi, jak to jest kiedy się
jest w związku, gdzie występują tak duże różnice w poziomie
dochodów? Czy jest ok. że każdy sobie rzepkę skrobie – że się tak
wyrażę? Że każdy musi sobie poradzić z tą kasą, która ma do
dyspozycji, nawet jeżeli w związku przecież mamy tyle wspólnych
spraw i celów?
Nie chcę tutaj narazić się na zarzut, iż jestem podłą materialistką,
zapatrzoną tylko w pieniądze partnera, ale jest we mnie jakiś żal,
iż on kompletnie nie myśli o mnie.

On zarabia jakieś tam przyzwoite pieniądze, ile dokładnie nie wiem,
mimo prawie 5 lat z nich spędzonych, bo mnie to specjalnie nie
interesowało. Ale na tyle przyzwoite, by myśleć o kupnie domu i
samochodu BMW, o którym coraz częściej słyszę.

A ja cóż…jeszcze studiuję, co prawda mam fajną pracę, ale nie
zarabiam dużo. Nie zarabiam też jakoś strasznie mało, zważywszy, iż
nie mam jeszcze wyższego wykształcenia, ale cóż z tego skoro połowa
pensji idzie od razu na czynsz za wynajem mieszkania. Do tego
benzyna, jedzenie dla mnie i kota, jakiś kosmetyk, trochę chemii i
po pieniądzach.

Brakuje chociażby na ginekologa i antykoncepcję (bo pigułki jednak
są drogie – zresztą nawet głupie prezerwatywy to przeważnie ja
musiałam kupować) a on jakby nie widział problemu. No bo przecież
zarabiasz jakieś pieniądze – mówi do mnie.
No pewnie, zarabiam, tyle że codziennie rano przed pójściem do pracy
rzygam jak kot, bo nawet mnie nie stać na wizytę u gastrologa i
wykupienie drogich leków. A nie dość, że mam zdiagnozowany refluks
przełykowo-żołądkowy, który powinnam leczyć, to jeszcze do tego
cierpię na zespół jelita nadwrażliwego.
A z jego strony żadnego wsparcia. Niby zapyta, czy u mnie wszystko w
porządku, ale tak, że nie oczekuje innej odpowiedzi niż twierdząca.

Potrafi nawet wypomnieć mi to, iż 2 razy zabrał mnie do restauracji
i w związku z tym naraził się na straszne koszty.
I ciągle jestem konfrontowana z zarzutem, iż jestem materialistką,
jeżeli tylko ośmielę się wspomnieć chociażby o kwiatku.

Jakoś tak mi smutno z tego powodu, bo przecież znam tego człowieka
prawie 5 lat, przeżyliśmy razem tyle wspaniałych i trudnych chwil,
pokonaliśmy niejedną przeszkodę, a tu okazuje się, że pieniądze nas
dzielą.
Mówi, że jestem jedną z najbliższych mu osób w życiu, a nie potrafi
wczuć się w moją sytuację, że mnie jest po prostu trudno.
No bo, czy człowiek nie ma prawa być sfrustrowany, gdy nie wystarcza
mu nawet na drobne przyjemności, o opłaceniu dodatkowego
angielskiego nawet nie wspominam. A na dodatek tyle pieniędzy muszę
co miesiąc oddawać obcym, aby mieć gdzie mieszkać.
Dla mnie naturalne jest, że pomaga się słabszemu, przynajmniej tak
mnie nauczono w domu. Rodzice, mimo, iż sami niewiele mają, nigdy mi
nie odmówili pomocy, gdy tego potrzebowałam, bo dla nich było to
naturalne. Tak samo naturalne było dla mnie wspieranie ich, gdy to
mnie powodziło się lepiej.
A może to ja nie mam racji i za dużo oczekuję?
Obserwuj wątek
    • modliszka24 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:07
      u mnie jest normalnie ja zarabiam dwa razy miej ale nie stanowi to dla nas
      problemu pieniadze sa wspolne i wydajemy je razem
    • julia0001 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:09
      Z tego co opisujesz wyglada na to, ze Twoj ukochany jest
      egoista...ja nieznosze skapych mezczyzn...uwielbiam za to takich,
      ktorzy kobiete traktuja jak krolewne...rozpieszczaja
      ubostwiaja...kupuja prezenty kwiaty, zabieraja na romantyczne
      kolacje...malo jednak jest takich mezczyzn...wszystko zalezy czy dla
      Ciebie to czego nie masz w zwiazku, czyli wsparcia finansowego jest
      powodem aby nie byc z mezczyzna...
      • nikodem531 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 18:41
        Julio, mało jest takich męźczyzn bo nie każdego stać na
        przeznaczanie kilkuset złotych miesięcznie na takie rzeczy.

        rozpieszczaja
        > ubostwiaja...

        W jakim sensie? Prezenty i etc? Czy gdyby dal tobie kinder
        nispodzianke tez byłabys zadowolona? Romantyczne kolacje tez
        kosztuja, a taka jedna w miesiacu po 10-tym to chyba mało co nie?
    • syriana Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:16
      facet jest egoistą, bez dwóch zdań

      ale trochę sama się wkopałaś w taki układ - czemu nie ustaliliście równego
      podziału wydatków na antykoncepcję np.?

      czy kiedyś sama powiedziałaś, że brakuje Ci kasy?
      czy prosiłaś by ci pożyczył / dał?

      może on też nie wie ile zarabiasz?
      • polla.k Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:28
        myślę, że po pierwsze podstawowym problemem jest to, że nie ustaliliście zasad
        finansowania pewnych rzeczy, zwłaszcza że nie trzeba mieć wspólnego konta, żeby
        dzielić wydatki.
        A próbowałaś z nim rozmawiać na ten temat, czy on wie o Twoich problemach
        zdrowotnych i związanych z tym kosztami?
    • maitai Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:36
      Ja mam bardzo podobny problem, dysproporcja pomiędzy moimi
      zarobkami, a mojego chłopaka jest bardzo duża. On zarabia
      kilkakrotnie więcej ode mnie, a mimo to bardzo niechętnie i raczej
      rzadko dokłada się do domowego budżetu. W praktyce wygląda to tak,
      że właściwie całą moją pensję przeznaczam na zapłacenie rachunków
      (czynsz, światło - mieszkamy w moim mieszkaniu więc ja dokonuję tych
      opłat, on się nie poczuwa niestety), kupuję jedzenie, czasami jakiś
      ciuch bądź kosmetyk i właściwie nic mi juz nie zostaje. Nie mam
      właściwie żadnych oszczędności, on za to ma całkiem spore - ciągle
      gdzieś inwestuje te swoje zarobki bo jak twierdzi pieniądze nie są
      mu teraz potrzebne. Przez dwa lat naszego wspólnego mieszkania on
      dokonał właściwie 3 poważnych i kosztownych zakupów do naszego
      mieszkania z własnej inicjatywy, ale niestety po jakimś czasie
      wszystko mi wypomniał. Ta sytuacja jest dla mnie dość przykra bo nie
      bardzo wiem co mam robić w tej sytuacji i czy ten mój skrywany żal
      do niego jest uzasadniony (skrywany bo właściwie nie proszę go nigdy
      o pomoc naiwnie myśląc, że jednak czasami da sam coś z siebie, a z
      drugiej strony nie chcę go o nic prosić bo znowu usłyszę od niego,
      że przecież on tyle na mnie wydaje - chociaż te jego słowa w moim
      przekonaniu są bardzo niesprawiedliwe.
      • julia0001 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:40
        bosze dziewczyny nie rozumiem Was...dlaczego tak malo wymagacie od
        mezczyzny...moj narzeczony splaca kredyt za dzialke, sam ze swojej
        pensji...wiec zostaje nam po tyle samo...mamy wspolne konto...nie
        wyobrazam sobie zebym miala utrzymywac faceta...placic za rachunki
        sama...a gdzie kobieca duma, godnosc...szacunek i poczucie wlasnej
        wartosci...? straszne...
        • justynnka Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:47
          julia ma rację - jak się pozwoli tak się pózniej ma.dla mnie nie
          istnieje sytuacje ze to ja mialabym płacić rachunki. więcej - ta
          sytuacja jest nie do przyjęcia dla mojego męza.podobnie nie rozumiem
          kiedy dziewczyny pisza ze pytają faceta czy mogą sobie kupić za
          swoje pieniądze to czy tamto. wniosek- ludzie powinni się wiązac na
          zasadzie podobnego stosunku do pieniędzy i podobnej ilości
          posiadanych pieniędzy. my oboje mamy zasoby przedmałzeńskie plus
          kazde dobrą pensję i ,,boczki".
          a jak tabletki sa drogie (ha ha ha!!)....to poprostu nie uprawiaj
          sexu. proste;)
        • salatka-warzywna Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:49
          też nie rozumiem. nie mówię o finansowaniu drugiej osoby. ale mieszkamy razem ->
          razem płacimy za prąd, wodę. środki antykoncepcyjne... to aż zabawne. nie masz
          pieniędzy, skup się ta tym co najkonieczniejsze. chce seksu, niech Ci pomoże, bo
          sama nie jesteś w stanie za nie zapłacić.
        • zdzichu-nr1 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:52
          Autorce wątku szczerze współczuję, to wyjątkowy kutwa.

          Dziwię się jednak, że nie spróbujesz po prostu konkretnie powiedzieć
          -przynajmniej w tej jednej sprawie- słuchaj Kochany, jestem dość mocno chora na
          to i na to, leki i wizyty kosztują, nie stać mnie na leczenie z mojej pensji i
          oczekuję, że pomożesz. I jasno wyartykułuj, że oczekujesz tego i tego np.
          opłacenia abonamentu do luxmedu i wykupienia recept. (*ja bym zdecydowanie
          zażądał karty do jakiejś prywatnej sieci przychodni, bo inaczej będzie wypominał
          każdą wizytę)

          No a niepłacenie za antykoncepcję to już szczyt bezczelności... co to za facet w
          ogóle... pojęcie ludzkie przechodzi
      • pelagia_pela Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:44
        To przestan 'skrywac zale' tylko prosto z mostu mu powiedz ile ma
        dolozyc do czynszu. Facet jezdzi na Tobie a Ty mu na to pozwalasz.
        Czasem trzeba powiedziec co sie mysli a nie liczyc na to ze facet
        bedzie czytal w myslach. Rachunki na polowe i zrobione.
      • tictac11 ???????????? 09.10.07, 12:56
        A dlaczego on się nie dokłąda do mieszkania, w którym mieszka???
      • rachela27 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 13:13
        Musisz powiedzieć czego od niego oczekujesz.
        Opłatami i kosztami na życie musicie się dzielić po połowie.
        Tu nie mam czego wypominać.
        Jak nie będzie chciał to mu nie dawaj jedzenia, które kupiłaś, mów
        otwarcie, że marnuje prąd, wodę, gaz za które nie płaci.
        • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 21:54
          Niew dawaj mu jedzenia? Dobre sobie, niczego mu juz nie dasz
          dziewczyno i najlepiej wystaw mu pewnego pieknego dnia walizki za
          drzwi, ot co.
          Glupi polski chloptas z marzeniami o przechodzonej beemce i dzialce,
          ktora ty bedziesz splacac.
          Nie wiem dlaczego, Polki podaja sie na talerzu, poswiecaja sie jako
          wieczne cierpietnice w imie - no wlasnie czego? Jak patrze na te
          sliczne dziewczyny, obejmowane przez jakichs kurdupli z krzywymi
          nogami, to naprawde sie pytam, czy te dziewczyny robia to z
          desperacji, byleby kogos miec?
          Twoje zdrowie jest najwazniejsze, masz miec w pierwszej kolejnosci
          lek dla siebie, a nie srodki antykoncepcyjne, za ktore ona ma
          zreszta placic. Moja znajoma kladla rachunki z apteki i od
          ginekologa na lozku. Facet jakos dziwnym trafem rozumial.
          Kopnij go w 4 litery juz teraz, a jak chcesz z nim byc (w imie
          poswiecenia), to sobie spisz umowe u prawnika, co jest czyje teraz,
          bo potem takie jasne to nie bedzie.
          Jako facetka niezalezna i wiecej zarabiajaca od co poniektorych
          mezczyzn w tym kraju patrze na sprawe z innej strony, ale i tak
          swoja kase trzymam dla siebie i swojej rodziny. Jak czytam Twoja
          historie, to mi wlos sie jezy na glowie, walizki za drzwi i won.
          Pozdrawiam serdecznie, pamietaj - egoizm jest w Twoim przypadku b.
          wskazany.
      • chicarica Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 14.10.07, 11:06
        Żartujesz chyba.
        Wykwateruj pana, nie musicie przecież mieszkać razem, możecie się po prostu
        spotykać. Mieszkanie jest Twoje, więc niech on się wyprowadzi, Tobie od razu
        ulży finansowo bo nie będziesz musiała płacić np. za wodę i prąd które on
        zużywa, no i nikt Ci nie będzie wyżerał z lodówki.
        Myślę, że z czasem też dojrzejesz do rozstania z nim. Wygodnie się chłop
        ustawił, nie ma co...
    • jendza1 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:44
      Hm, mysle, ze sprawa, o ktorej piszesz, jest bardzo powazna, bo dotyczy w ogole
      fundamentu Waszego bycia - nie tylko pieniedzy, wbrew pozorom...
      Jednak - najpierw - wypadaloby jeszcze poznac pare szczegolow z Waszego bycia, a
      mianowicie: czy mieszkacie razem? Czy prowadzicie wspolna kuchnie? Czy na
      przyklad robicie razem zakupy (i w jakiej konfiguracji) itd... NO i: czy macie
      wspolne plany na przyszlosc...

      Dlaczego to takie wazne? Ano - bo od takiego generalnego uporzadkowania
      wzajemnej relacji zalezy, czego sie od siebie nawzajem wymaga.
      Jesli dwoje doroslych ludzi umawia sie, ze beda sobie nawzajem swiadczyc jedynie
      'uslugi seksualne' (i obojgu to sprawia przyjemnosc), ale nic ich nadto nie
      laczy, to nic ich nie laczy - kazdy ma swoja kase i czesc. Zadnych
      'nadliczbowych' wymagan od drugiej strony.

      Jesli sie umawiaja, ze chca byc razem, razem budowac, tworzyc jedna
      rzeczywistosc, kochac sie i szanowac, byc sobie wiernym i wobec siebie uczciwym
      - to lacza wszystko: ciala, uczucia, zycia, mieszkania finanse itp. I to sie
      nazywa malzenstwo.

      Jest jeszcze bardzo wiele innych wariantow 'posrednich' - i realizacja relacji w
      owych 'wariantach' zalezec powinna od poczatkowej umowy. Najgorzej jest, jesli
      jedna strona oczekuje czego innego, druga czego innego, a na poczatku te strony
      sie nie dogadaly/nie postawily jasno sprawy. Bo wtedy wlasnie zdarzaja sie
      nieporozumienia - i to bardzo bolesne.

      Bede cyniczna, ale wszystko da sie przeliczyc na pieniadze.

      Z Twojej wypowiedzi wyinterpretowalam, ze:

      1. mieszkacie oddzielnie.
      2. wspolzyjecie, kiedy on ma na to ochote.
      3. Za antykoncepcje placisz Ty.
      4. Nie jestescie para, ktora sie wspiera nawzajem. W Waszym ukladzie
      on korzysta z Twoich 'uslug' (seksu, towarzystwa itd.), a 'w
      zamian' ofiarowuje dwie kolacje w miesiacu (wymowione). Nie mozesz
      na niego liczyc w zadnej zyciowej sprawie, czy to dotyczacej Twego
      zdrowia, czy samopoczucia, czy wydatkow itd.

      Hm, jesli dobrze mysle, to wyglada, ze on sie swietnie ustawil: ma mloda,
      bystra, atrakcyjna kobiete, ktora mu za darmo swiadczy uslugi seksualne i nie
      tylko, a on jeszcze do tego ma dodatkowa przyjemnosc, bo moze ja trzymac w
      szachu (czyli nia manipulowac), korzystajac z mocniejszej pozycji na rynku pracy
      oraz wiekszego wlasnego doswiadczenia.
      Swietny uklad. Moze sie wyzyc fizycznie i psychicznie..., w zamian nie
      ofiarowujac... nic.

      Mam racje?

      Jesli mam, to najpierw odstawilabym antyki i poinformowala, ze nie nabylam w tym
      miesiacu, bo lecze zoladek. A nie mam i na jedno, i na drugie. Zatem - z seksu nici.
      Na kolacje bym nie poszla - informujac, ze wole zjesc sama w domu i niewiele,
      niz zeby mi ktos mial wypominac...
      Mam, ile mam, tyle mi wystarczy.

      I obserwowalabym reakcje. Jesli sie 'obrazi' i 'przestanie odzywac', coby Cie
      ukarac - to bym sie wiecej do gada nie odezwala. Nadto dziekowalabym
      Opatrznosci, ze mam go z glowy, bez niepozadanej ciazy i innych ewentualnych ran
      bardzo glebokich, choc wiadomo, ze bez bolu by sie nie obylo.
      Bo z takim - zadnej przyszlosci.
      A jesli zachowa sie inaczej - to wtedy... do Ciebie nalezy decyzja.

      Tak, czy siak - mysle, ze dla wlasnego dobra powinnas wziac sprawy w swoje rece
      i poprowadzic je tak, zebys to TY sie przekonala, co w nim siedzi i ile dla
      niego naprawde znaczysz.
      I wtedy bedziesz mogla zdecydowac, co dalej.
      A - i dodam jeszcze: to wcale nie chodzi o kase. Chodzi o jego stosunek do
      Ciebie, o uczciwosc w byciu we dwoje.


      ZYcze szczescia!
      j
      • polla.k Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 12:48
        zasady koleżanki, zasady
      • modonia Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:07
        W 100% popieram.
        • maitai Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:23
          Na temat podziału pięniędzy i składania się na życie rozmawialismy
          kilkakrotnie. Jakieś ustalenia padały, deklaracje z jego strony, ale
          niestety jak dotąd nic się nie zmieniło. Najlepiej jak to
          powiedziała kilka postów wyżej jedna z forumowiczek dobierać się w
          związki z osobą o podobnym statusie materialnym - wtedy takich
          problemów nie bedzie.
        • charlotte_de_corday Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:27
          Dzięki za zainteresowanie i tak dogłębną analizę mojego związku:P
          Postaram się pewne sprawy uściślić, mimo, iz jestem w pracy i raczej
          powinnam się zajmować tłumaczeniem instrukcji regulatora
          Trovis5500;-) (fascynujące zajęcie by the way)

          Trudno przelać na papier prawie 5 lat związku, ze wszystkimi jego
          dołkami i górkami. Trudno odmówić mu wsparcia emocjonalnego i
          zainteresowania moją osobą, ale on chyba jest człowiekiem, który
          jest dość mocno oderwany od takiego prozaicznego życia. On po prostu
          tego nie rozumie, że ktoś może nie mieć pieniędzy, że nie wystarcza
          nawet na podstawowe potrzeby.
          On tego po prostu nie rozumie.
          Bo i co z tego, że powiem, iz nie stać mnie na wizytę u gastrologa i
          gina. On wyciągnie 200 zł - powie - masz, skoro już tak nalegasz, i
          myśli, że sprawa załatwiona.
          A tu same leki na refluks to koszt 150 zł.

          Ja po prostu nie chcę się prosić o wszystko. Wolałabym, aby to on
          pomyślał, czy przypadkiem nie trzeba mi pomóc.
          Bo tak to mam wrażenie, że ciągle wyciągam ręce po pieniądze (a może
          on tak właśnie daje mi odczuć)
          • jendza1 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 09:37
            Hm, jesli zalozymy - jak, zdaje sie, chcesz wierzyc - ze on rzeczywiscie 'nie
            rozumie' po prostu, to moze warto dac mu szanse, by zrozumial?
            Porozmawiac z nim po prostu i powiedziec to wszystko, co napisalas?
            Pokazac mu po prostu ten watek na forum?

            pzdr
            j
    • iberia.pl Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:21
      charlotte_de_corday napisała:


      > Nie chcę tutaj narazić się na zarzut, iż jestem podłą
      materialistką, zapatrzoną tylko w pieniądze partnera,

      nie jestes.

      >ale jest we mnie jakiś żal, iż on kompletnie nie myśli o mnie.

      nie dziwie Ci sie.

      > On zarabia jakieś tam przyzwoite pieniądze, ile dokładnie nie
      wiem, mimo prawie 5 lat z nich spędzonych, bo mnie to specjalnie
      nie interesowało. Ale na tyle przyzwoite, by myśleć o kupnie domu i
      > samochodu BMW, o którym coraz częściej słyszę.

      to BMw mnie rozwalilo....

      >
      > A ja cóż…jeszcze studiuję, co prawda mam fajną pracę, ale nie
      > zarabiam dużo. Nie zarabiam też jakoś strasznie mało, zważywszy,
      iż nie mam jeszcze wyższego wykształcenia, ale cóż z tego skoro
      połowa pensji idzie od razu na czynsz za wynajem mieszkania. Do
      tego benzyna,

      rozumiem, ze benzyna do Twojego auta?

      >jedzenie dla mnie i kota, jakiś kosmetyk, trochę chemii i
      > po pieniądzach.

      taki lajf..niestety.

      > Brakuje chociażby na ginekologa i antykoncepcję (bo pigułki jednak
      > są drogie – zresztą nawet głupie prezerwatywy to przeważnie ja
      > musiałam kupować) a on jakby nie widział problemu.

      ?? tego juz nie rozumiem, jak to Ty musialas durexy kupowac???

      > No bo przecież zarabiasz jakieś pieniądze – mówi do mnie.

      no wlasnie jakies....

      > No pewnie, zarabiam, tyle że codziennie rano przed pójściem do
      pracy rzygam jak kot, bo nawet mnie nie stać na wizytę u gastrologa
      i wykupienie drogich leków. A nie dość, że mam zdiagnozowany
      refluks przełykowo-żołądkowy, który powinnam leczyć, to jeszcze do
      tego cierpię na zespół jelita nadwrażliwego.

      wspolczuje....

      > A z jego strony żadnego wsparcia. Niby zapyta, czy u mnie wszystko
      w porządku, ale tak, że nie oczekuje innej odpowiedzi niż
      twierdząca.

      kretyn.

      >
      > Potrafi nawet wypomnieć mi to, iż 2 razy zabrał mnie do
      restauracji i w związku z tym naraził się na straszne koszty.

      sknera!!!!!

      > I ciągle jestem konfrontowana z zarzutem, iż jestem materialistką,
      > jeżeli tylko ośmielę się wspomnieć chociażby o kwiatku.

      gosciowi sie troszke pod kopula poprzestwialo....

      > Jakoś tak mi smutno z tego powodu, bo przecież znam tego człowieka
      > prawie 5 lat, przeżyliśmy razem tyle wspaniałych i trudnych chwil,
      > pokonaliśmy niejedną przeszkodę, a tu okazuje się, że pieniądze
      nas dzielą.

      niestety ale na to wyglada...

      > Mówi, że jestem jedną z najbliższych mu osób w życiu, a nie
      potrafi wczuć się w moją sytuację, że mnie jest po prostu trudno.

      no coz empatia to trudna rzecz...

      > No bo, czy człowiek nie ma prawa być sfrustrowany, gdy nie
      wystarcza mu nawet na drobne przyjemności, o opłaceniu dodatkowego
      > angielskiego nawet nie wspominam. A na dodatek tyle pieniędzy
      muszę co miesiąc oddawać obcym, aby mieć gdzie mieszkać.
      > Dla mnie naturalne jest, że pomaga się słabszemu, przynajmniej tak
      > mnie nauczono w domu. Rodzice, mimo, iż sami niewiele mają, nigdy
      mi nie odmówili pomocy, gdy tego potrzebowałam, bo dla nich było to
      > naturalne. Tak samo naturalne było dla mnie wspieranie ich, gdy to
      > mnie powodziło się lepiej.


      dokladnie.

      > A może to ja nie mam racji i za dużo oczekuję?
      nie oczekujesz za duzo, jestes normalna, to On ma jakis problem
      z ...kasa..
      • polla.k Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:28
        iberia.pl napisała:


        > nie oczekujesz za duzo, jestes normalna, to On ma jakis problem
        > z ...kasa.
        Ma tez problem z dzieleniem się, nie tylko kasą, ale też uczuciami, problemami,
        również zdrowotnymi,wsólne ich rozwiązywanie, a istota związku to dzielenie się...
        >
        • iberia.pl Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:29
          dokladnie.
          • maitai Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:39
            Dokładnie o to chodzi co napisała charlotte de corday - mój facet
            też tego nie rozumie, że ja mogę mieć problemy z pieniędzmi i że
            odkładam różne duże wydatki na nieokreśloną przyszłość (wtedy jak
            uzbieram) bo on nigdy takich problwmów nie miał i pewnie mieć nie
            będzie. Z drugiej strony ciągłe proszenie nie ma według mnie
            najmniejszego sensu bo wczesniej czy później to zostanie wypomniane
            i może się być osądzonym o ciągłe wyłudzanie pieniędzy. Albo ktoś
            potrafi się dzielić, albo nie.
            • burza4 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 23:45
              mój mąz jest nadal oderwany od rzeczywistości, nie bardzo rozumie co
              to znaczy nie mieć na coś kasy (kiedy się zaczęliśmy spotykać,
              odkładałam na większe mieszkanie i oszczędzałam).

              ale w życiu nie podszedłby do sprawy na zasadzie "skoro już tak
              nalegasz, to masz 200 zł" - kurcze co to dziwka jakas, która go
              naciąga???

              mój dopytałby się o to, co powiedział lekarz, zaciągnął do innego na
              konsultację, na wszystkie możliwe badania, a receptę po prostu by
              wykupił.

              tamten na odczepnego rzuca ochłap a meritum (zaangazowanie w sprawy
              partnerki) nadal ma w nosie. Widać nie potrafi inaczej, jak skupiać
              się tylko na sobie.
          • paulajal Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 13:45

            1. Wcale nie trzeba szukać partnera "sobie podobnego" w zakresie
            sytuacji materialnej, bzdura! Trzeba szukać takiego, który Cię
            pokocha, będzie Twoim przyjacielem i towarzyszem, a wówczas
            NORMALNE jest, że zechce się dzielić, wspierać, dbać o ukochaną
            osobę w każdym zakresie tego słowa (emocjonalnym, zdrowotnym i
            finansowym). Mój (aktualnie już po 8 latach znajomości mąż)
            zarabiał od początku naszej znajomości kilkakrotnie więcej niż ja,
            bardzo szybko zamieszkalismy razem i od początku pieniądze były
            wspólne, w naturalny sposób wykorzystywaliśmy je na to co dla
            każdego z nas ważne, bez niepotrzebnych fajerwerków i oskubywania
            drugiej osoby, a to co zostawało odkładaliśmy na zakup wlasnego
            mieszkania (nota bene kupionego formalnie na NAS, abym czuła się w
            nim domownikiem, a nie lokatorem, mimo że pewnie nic do tego nie
            dołożyłam de facto).

            2. Twój chłopak po tylu latach traktuje Cię jak gratisową
            dziewczynę, fajna do pomieszkania, do sexu i basta i sama na taki
            układ pozwalasz, dając się tak traktować.

            3. Wiem, że to b trudna i przykra sytuacja, ale zmień ją póki
            możesz, bo potem co: Ty masz zarabiać na córeczkę, a on na synka?
            Jak macie budowac dalej swoja przyszłość, jeżeli już coś Was tak
            dzieli? Ostatecznie to "tylko" pieniądze, rzecz nabyta, a skąpstwo
            to fatalna cecha.
    • zimna_suka Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 15:13
      Co za palant z tego Twojego gościa , no statystycznie to przecież
      mężczyzna częściej w związku zarabia więcej niż kobieta i raczej to
      naturalne że on opłaca te podstawowe rzeczy , no np dla mnie to jest
      śmieszne że Ty kupujesz prezerwatywy , ja bym sprawe postawiła
      jasno - nie ma gumki nie ma sexu , a wiadomo że żaden facet długo
      bez tego nie wytrzyma:).Co do tabletek antykon.to ja wręczyła bym mu
      w dłoń receptę i kazała wykupić je w aptece w drodze powrotniej z
      pracy:)
    • kotkaaaa Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 15:39
      wypomnial ci restauracje? to o jakiej ty jego wspanialosci mowisz?
      • zimna_suka Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 15:44
        Ja to nawet nie jestem w stanie policzyć ile razy mój facet zabrał
        mnie do restauracji , bo tyle tego było , też jesteśmy ze sobą 5
        lat , a dla niego to przyjemność gdzieś mnie zabrać i sprawić by
        wieczór był udany.Facet powinien całe życie starać się o swoją
        kobietę , a ten się nie stara wcale.
    • frankhestain a nie przyszlo Ci do glowy 09.10.07, 17:35
      ze sa tacy faceci ktorzy maja jakies pieniadze bo tak naprawde zyja na koszt
      innych np rodzicow lub kobiet to ni znaczy ze nie pracuja to znaczy ze pracuja
      ale nie musza martwic sie o innych unikaja odpowiedzialnosci wobec innych moga
      napychac sobie kapuche i myslec o samochodach i domach bo nie musza utrzymywac
      dzieci dokladac do domowego budzetu itp. maja corawz wiecej i coraz wieksze
      dupska ale to pasozyty

      nie wystarczy zarobic trzeba jeszcze sie umiec i chciec podzielic
    • ansag Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 19:11
      Może zrób to podstępem? "Zrobię dla nas pyszną kolację w piątek, ale w niedzielę, Ty stawiasz mi kino."
      Albo nie wiem... Jak Cię gdzieś zaprosi, mów, że jesteś bez grosza i nie za bardzo masz ochotę iść, no chyba, że on funduje ;)
      Nie wiem, daj mu jakoś do zrozumienia.
    • raohszana Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 09.10.07, 19:29
      Po mojemu to cosik z nim nie tak jest. Oczywiscie, to tylko opinia
      na podstawie tego, co mowisze. Ale facet ma powazny defekt, nad
      ktorym powinnas sie zastanowic - pieniądze są dla niego nadrzędną
      wartoscią. Wazniejsze są pieniądze, a nie Ty.
    • la_vaniglia Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 10:35
      napisze CI tak moja droga:z jednej strony on jest egoista i gdyby
      sie o Ciebie naprawde troszczyl to wspomogl Cie,w koncu dlugo
      jestescie para i w takim przypadku mezczyzna juz wie czy bedziesz
      jego zona czy nie,jesli wie to powininien zrozumiec ze to tylko
      dobra inwestycja,bo Twoje choroby sie poglebia i nie bedziecie mogli
      jednakowo korzystac z urokow zycia,sportu dlatego ze bedziesz
      slaba.z drugiej strony patrzyac z jego punktu widzenia(a meski punkt
      widzenia w tej sprawie znam,bo sama chodze z chlopakiem z BARDZo
      zamoznej rodziny)nie bedac jego zona nie mozesz oczekiwac by dawal
      CI pieniadze i dokladal sie,musisz byc samowystarczalna bo inaczej
      znajdzie sobie taka co nie jest z mezczyzna dla pieniedzy.nie mowie
      ze tak jest z TOba i ze jestes z nim dla pieniedzy,facecie sie tego
      boja ze kobiety je oskubia. ja omowilam to z moim mezczyzna i powiem
      wam ze on mi to calkiem logicznie przedtawil,jesli kobieta zacznie
      rozumowac w ten sposob ze cos jej sie nalezy,wsparcie finansowe,to
      bedzie uwazala ze to nie jest cos co on robi w walsnej woli ale cos
      co kobiecie sie nalezy a on ma taki obowiazej.dosyc frustrujace
      poniewaz kobieca proznosc prowadzi do tego ze im wiecej mamy tym
      mniej sie z tego cieszymy a chcemy jeszcze wiecej.ale sa pewne
      sprawy ktorych sie nie ominie!np.tabletki antykoncepcyjne sa dla
      niego kochana i Ty musisz zarzadac ich,bo Ty nie bierzesz ich dla
      siebie(chyba ze bierzesz je leczniczo)tylko dla niego,dla kobiet
      seks w prezerwatywie troche ale nie bardzo sie rozni a dla niego to
      jest gigantyczna roznica. rozumiem was oboje i kazdy ma swoja
      racje,jesli jednak wiesz ze on po slubie bedzie taki sam to jest
      poprostu skapstwo.wtedy albo on ma cudowne cechy charakteru ktore
      CIe przy nim trzymaja albo odejdz ode niego!bo jesli jestes dla
      pieniedzy z nim to ich nie dostaniesz
      • uyu Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 11:31
        Gdy w latach osiemdziesiatych przyjechalam do przyszlego wtedy meza
        do Francji mialam w portfelu zawrotna wtedy w Polsce sume 5 tys zl.
        Jednak we Francji bylo to nic. Starczylo na papierosy przez kilka
        miesiecy.
        Jak zachowal sie moj przyszly maz? Najpierw stwierdzil, ze jest
        finansowo za mnie odpowiedzialny, bo to z jego powodu opuscilam kraj
        i w zwiazku z tym musi mi zapewnic godny byt do konca zycia.
        Nastepnie powiedzial ile zarabia, ile placi za mieszkanie, dal mi
        karte bankowa i zaprowadzil do bankomatu zebym nauczyla sie nim
        poslugiwac. Tak jest do dzis.
        Moje dochody byly rozne. Najpierw jakies dorywcze zajecia, potem
        studia i w koncu przyzwoita praca z placa ktora wciaz rosla i to
        dosc szybko.
        Od zawsze mielismy wspolne konto bankowe. Ja trzymam budzet, maz
        rozlicza podatki. Kazde z nas wie ile miesiecznie moze wydac
        na "wlasne potrzeby" i wszystko jest jasne. Z tym ze takie rzeczy
        jak np. kosmetyki czy ubrania w naturalny sposob wchodza w domowy
        budzet.

        Mezczyzna opisany przez autorke watku to zwykly egoista. Moze nie
        jest tego swiadomy wiec nalezaloby z nim porozmawiac. Ale jesli tak
        ma byc do konca zycia to dziekuje.
        • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:32
          w odroznieniu od Polandii sa kraje, gdzie kobieta zdobywa uznanie i
          szacunek ze wzgledu na to, co umie i kim jest, a nie przez krecenie
          tylkiem i odgrywanie slodkiej idiotki.
          Uyu, fajne, ze przemawiasz dziewczynom troche do rozumu, ale ten
          owczy ped do bycia z kims na sile, slepota na grube wady i
          oczekiwanie (wlasnie na co? ze sie ozeni czy na to, ze sie zmieni po
          slubie) rzadza niepodzielnie. I ulegaja temu madre, wartosciowe
          kobiety - w zyciu osobistym naiwniaczki i meczennice.
          Pozdrawiam
    • julien25 Twój facet to skrajny egoista i dupek ! 10.10.07, 11:21
      Nie wierzyłem w to co czytam.
      A właściwie wierzyłem ,ale krew mnie zalewała i nóż mi się w głowie otwierał.

      TWÓJ FACET TO EGOISTA I SKĄPIEC!
      Ja bym go wziął tu na stronę i powiedział to myślę o takich...
      Nienawidzę skąpców i egoistów!
      A podkreślam od razu, że jestem facetem.

      Charlottko, nie oczekujesz za dużo i nie mylisz się.
      Facet powinien wyglądać bardziej niż poza czubek własnego nosa i opiekować się
      swoją Kobietą.

      Zamurowało mnie jak przeczytałem, że prezerwatywy to przeważnie Ty kupowałaś! A
      i Tobie też sie dostanie: a i po co kupowałaś? Kupowałaś, to teraz masz babo
      placek. Nauczyłaś go tak, i masz!
      U mnie w 2-letnim związku ANI RAZU! moja dziewczyna nie kupowała prezerwatyw
      (inna sprawa ze nie robi tego ze wstydliwości :D)

      > Potrafi nawet wypomnieć mi to, iż 2 razy zabrał mnie do restauracji
      > i w związku z tym naraził się na straszne koszty.

      &*)$)%*$%&!!!! - i jeszcze *$&$^&$*$) na temat jego zachowania


      I w ogóle nie trosczy się o Twój stan zdrowia. Ja jakby mnie było stać, a jej
      nie, to od razu bym dał mojej dziewczynie na wizytę u prywatnego ginekologa etc.
      Bez dwóch zdań!

      Twojemu facetowi trzeba dać elementarne podstawy dobrego wychowania i kultury.
      Bo czy empatii można kogoś nauczyć...

      Co Ci radzę?
      Oczywiście porozmawiaj z nim, i powiedz mi co o tym myślisz. Albo po prostu
      przestań kupować prezerwatywy i nie będzie bzykanka. Moze się baran zreflektuje.
      I zacznij od niego wymagać: wyjścia do kina, restauracji. A jak nie-to idź ze
      znajomymi lub z kolegą (koniecznie zamożnym, albo chociażby dżentelmenem),który
      Ci postawi kolację... romantyczną ;)


      Pozdrawiam i trzymaj się ciepło :)
      • kolorowaona Re: Twój facet to skrajny egoista i dupek ! 10.10.07, 11:39
        zgadzam się z przedmówcą. w szoku czytałam co napisałaś. ja nie
        mogłabym być z facetem, który nie troszczy się o mnie, nie
        interesuje go moje zdrowie, wogóle bez sensu- nie zabiera Cię na
        kolacje, nie robi prezentów, a te prezerwatywy to już totalne
        przegięcie. czemu na to pozwoliłaś? weź go może wymien na lepszy
        model :)
    • nutopia Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 11:36
      dziwne jest to co piszesz o swoich zarobkach, w kontekście tego co
      pisałałaś o poprawieniu cycków, nosa i kupna samochodu
      nie lepiej byłoby poświęcić ja na kupno leków?
      • charlotte_de_corday Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 12:41
        Witam moją fankę;-)
        No, skoro już tak dokładnie śledzisz moje wątki, to odszukaj też
        ten, w którym pisałam o poszukiwaniach pracy. Pracę mam od ponad 3
        miesięcy (właśnie przedłużyli mi umowę i dostałam nawet podwyżkę:-)).
        Oczywiście nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć, ale nie lubię, jak
        ktoś podważa moją wiarygodność.

        A moja Micra? No cóż, kiedyś miałam wielkie marzenie - kupno
        własnego mieszkania, choćby kawalerki. Oszczędzałam na to każdy
        grosz, nawet odbywało się to kosztem jedzenia mojego i mojego
        śp. kota. Żyłam bez sprzętów, które dla każdego normalnego człowieka
        wydają się być oczywiste - pralka, odkurzacz, już o zmywarce nawet
        nie wspominając.

        Ale kiedy ceny mieszkań tak poszły w górę, załamałam się. Dalsze tak
        rygorystyczne oszczędzanie kosztem każdej, nawet najdrobniejszej
        przyjemności po prostu przestało mieć jakikolwiek sens.
        Do tej pory, jak pomyślę, czym żywiłam moją biedną kotkę, to jest mi
        po prostu wstyd.

        więc sprzedałam obligacje i zaczęłam cieszyć się życiem. Dziś nawet
        mam już pralkę:-), no i swoja ukochaną Micrę Nissana, którą
        uwielbiam, i która jest jedyną rzeczą, jakiej się dorobiłam w swoim
        życiu. Ot i tyle.

        Teraz zaczynam dorabiać się na nowo, mając nadzieję, iż za rok, dwa
        będę mieć zdolność kredytową.
        • nutopia Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 19:12
          charlotte_de_corday napisała:

          > Witam moją fankę;-)
          >

          nie pochlebiaj sobie....:0)

          z tego co pamietam skarżyłaś się kiedyś, że kobiety to takie
          bezguścia i garsonki na rynku kupują (o majgod!!) więc raze mi to po
          prostu nie pasi
          nie kupuję tego
          poza tym
          to forum czyta również twój miły - uczestniczył żywo w wątku o tym
          jak szlaś na operację biustu własnie
          więc to może pod niego ten wątek jest?
          żeby coś zrozumiał?
        • ms.proper nie, to nie zadne dziela. 10.10.07, 21:18
          jak zrozumialam, studiujesz, pracujesz, spotykasz sie z jakims
          facetem juz 5 lat.

          no to ja powiem, ze z tego,co piszesz wynika, ze kazda dziedzina
          twojego zycia lezy.

          jakie to studia, ktore nie wciagaja i pozwalaja pracowac tak, ze
          utrzymujesz sie z tej pensji? wieczorowe? zaoczne? studiujesz dla
          papieru? zarabiasz niewiele. ale jaka praca, taka placa. czy robisz
          cos, zeby zarabiac wiecej?

          piszesz o pretensjach do faceta. nie powinnas wyliczac pretensji,
          tylko sobie otwarcie powiedziec, ze facet o ciebie nie dba. a ty
          dbasz o siebie? robisz cos, zeby to zmienic? masz problem z
          pieniedzmi na ginekologa. a dentysta? a kosmetyczka i cala
          pielegnacja? a ciuchy? a fryzjer? a zajecia sportowe?
          to sa niezbedne i niemale systematyczne wydatki. kobieta to nie
          kamienica, ktora mozna w dowolnym momencie i niezaleznie od stopnia
          zapuszczenia odrestaurowac. nie umiesz na to zarobic. poszukaj
          faceta, ktory pozwoli ci wsadzic lape do swojej kieszeni. nie masz
          wyjscia.

          moze on skapiec. ale nawet skapiec, jesli spotka dziewczyne, w
          ktorej bedzie naprawde zaangazowany, zrobi wszystko co moze dla jej
          przyjemnosci.
          • ms.proper mialo byc: nie, to nie zadne pieniadze dziela. ntx 10.10.07, 21:20
        • iberia.pl Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 11:54
          charlotte_de_corday napisała:

          > Żyłam bez sprzętów, które dla każdego normalnego człowieka
          > wydają się być oczywiste - pralka, odkurzacz, już o zmywarce nawet
          > nie wspominając.

          wiesz jakos uwazam sie za normalnego czlowieka, a nie mam zmywarki-
          czy ze mna jest cos nie tak ?
          Nic dziwnego, ze jak sie ktos usamodzielnia to nie am wszystkiego od
          razu, ja przez rok bylam bez pralki bo najpierw kupilam
          lodowke...jak dla mnie rzecz niestety normalna w tym chorym kraju.
          • charlotte_de_corday Re: Iberia 11.10.07, 12:28
            Wiesz, ja też nie mam zmywarki, więc chyba nie to jest wyznacznikiem
            normalności lub jej braku:-)
            Wspomniałam o tym, bo jednak jest to chyba obecnie standard, i
            posiadanie zmywarki w domu nie jest już żadnym luksusem.

            A bez pralki żyłam długo, prawie 9 lat (wyłączając z tego krótki
            epizod akademicki)i potwierdzam, iż da się przeżyć. Gorzej tylko,
            kiedy musisz wyprać ręczniki albo pościel. Ale w gruncie rzeczy, nie
            ma rzeczy niemożliwych:P
            • zbigniew_zasadniczy Re: Iberia 11.10.07, 12:36
              Zasadniczo:

              Rzecz dzieje się na tarasie ekskluzywnego hotelu, gdzieś na Wyspach Kanaryjskich. Jest letni wieczór. Panowie ubrani w białe garnitury siedzą i palą grube cygara.

              Graham Chapman: Lampka dobrego Chateau de Chaselet, to jest to. Nieprawdaż?

              Terry Jones: O tak.

              Graham Chapman: Masz rację.

              Eric Idle: Kto by pomyślał 30 lat temu, że będziemy sobie tutaj siedzieć i pić Chateau de Chaselet?

              All: Tak, tak.

              Michael Palin: Wtedy cieszyła nas filiżanka herbaty.

              Graham Chapman: To prawda! Zimnej herbaty!

              Michael Palin: Racja!

              Eric Idle: Bez mleka i cukru!

              Terry Jones: I bez herbaty!

              Michael Palin: W pękniętej filiżance.

              Eric Idle: O! My nigdy nie mieliśmy filiżanki. Piliśmy ze zwiniętej gazety!

              Graham Chapman: Najlepsze co mogliśmy robić to ssać wilgotny kawałek szmaty.

              Terry Jones: Ale, były to szczęśliwe dni. Chociaż biedne.

              Michael Palin: Bo byliśmy biedni!

              Terry Jones: Prawda!

              Michael Palin: Mój ojciec mawiał: "Synu - pieniądze szczęścia nie dają".

              Eric Idle: Miał rację!

              Michael Palin: Racja!

              Eric Idle: Byłem bardziej szczęśliwy nie mając niczego. Żyliśmy w malusieńkim, starym, przewracającym się domu z wielką dziurą w dachu.

              Graham Chapman: Dom! Byłeś szczęściarzem, że miałeś dom. My żyliśmy w jednym pokoju. Było nas 26 osób. Bez mebli, brakowało połowy podłogi. Tłoczyliśmy się w jednym rogu ze strachu, aby nie spaść.

              Terry Jones: Mieliście szczęście - własny pokój. My musieliśmy mieszkać na korytarzu!

              Michael Palin: Ach. My mogliśmy tylko marzyć o życiu na korytarzu. To byłby dla nas pałac. Musieliśmy mieszkać w starym zbiorniku na kupie gratów. Każdego ranka musiałem wstawać aby zdobyć kawałek cuchnącej ryby. Jeden dla nas wszystkich. A własny dom...? Ech!

              Eric Idle: Cóż, gdy ja mówiłem dom miałem na myśli dziurę w ziemi przykrytą kawałkiem płótna. Ale dla nas to był dom.

              Graham Chapman: Nas wypędzili z nory w ziemi. Musieliśmy się wynieść i żyć w jeziorze.

              Terry Jones: Mieliście szczęście, że to było jezioro. 150 z nas żyło na środku ulicy - w pudełku na po butach.

              Michael Palin: W kartonowym?

              Terry Jones: Tak!

              Michael Palin: Szczęściarze! My przez 3 miesiące musieliśmy mieszkać w zwiniętej gazecie. Musiałem codziennie wstawać o 6 rano, czyścić gazetę, a potem iść do fabryki. 14 godzin dziennie. Tydzień za tygodniem. Za 6 pensów tygodniowo. A kiedy wracałem do domu nasz ojciec lał nas rzemieniem przed snem.

              Graham Chapman: To luksus! My wychodziliśmy z jeziora codziennie o 3 nad ranem. Sprzątaliśmy jezioro, zjadaliśmy garść robaków, pracowaliśmy 20 godzin dziennie w fabryce za 2 pensy miesięcznie. Przychodziliśmy do domu, a ojciec bił nas po głowach potłuczoną butelką, gdy byliśmy szczęśliwi.

              Terry Jones: Cóż, oczywiście byliście twardzi. My wstawaliśmy z naszego pudła po butach w środku nocy lizaliśmy ulicę do czysta. Jedliśmy połowę garści zmarzniętych robaków, pracowaliśmy w kopalni 24 godziny dziennie za 4 pensy na 6 lat. A kiedy przychodziliśmy do domu, nasz tato kroił nas na kawałki nożem do chleba.

              Eric Idle: Ja musiałem się zrywać do roboty o 10 wieczorem - półtorej godziny przed położeniem się spać. Jadłem kawałek trucizny, pracowałem 29 godzin na dobę w kopalni, płaciłem właścicielowi kopalni za pozwolenie przychodzenia do pracy, a gdy przychodziliśmy do domu, nasz ojciec zabijał nas i tańczył na naszych trupach śpiewając Alleluja.

              Michael Palin: Tak, tak. I pomyśleć, że gdybyśmy to dziś chcieli opowiedzieć młodym ludziom, to nikt by nam nie chciał uwierzyć.

              All: Nie, nie uwierzyliby.
              • bcde Zbigniew, wymiatasz :) 14.10.07, 03:09
                Tak trzymaj :)
    • rachela27 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 13:09
      Zwariowałaś, sama kupujesz prezerwatywy i tabletki?
      Kobieto przejrzyj na oczy, on ma w nosie to co się z tobą dzieje.

      No nie , nie mogę co za gość.

      Jak będzie chciał się z tobą kochać to mu powiedz:
      - że nie stać cię na tabletki i prezerwaywy
      - że się źle czujesz bo nie masz na leki i lekarza

      Zobaczysz co powie.
      Jak mu nie pasuje to niech spada na drzewo.


      • nutopia Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 19:12
        rachela27 napisała:

        > Zwariowałaś, sama kupujesz prezerwatywy i tabletki?
        > Kobieto przejrzyj na oczy, on ma w nosie to co się z tobą dzieje.
        >
        > No nie , nie mogę co za gość.
        >
        > Jak będzie chciał się z tobą kochać to mu powiedz:
        > - że nie stać cię na tabletki i prezerwaywy
        > - że się źle czujesz bo nie masz na leki i lekarza
        >
        > Zobaczysz co powie.
        > Jak mu nie pasuje to niech spada na drzewo.
        >
        >
        i jeszcze po wszystkim dorzuć: "zapłać mi!";/
        • sprezyna23 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 19:21
          Twój facet to egoista....kupujesz sama antykoncepcję, chorujesz, a
          on Ci nie pomaga....
          To nie jest facet tylko zapatrzony w siebie dupek....
          Daj sobie z nim spokój, wróć do rodziców (zaoszczędzisz troszkę na
          opłatach za mieszkanie i będziesz mogła się leczyć. Zdrowie jest
          najważniejsze-pamiętaj).
    • bitch.with.a.brain Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 22:18
      U nas jest podobnie o tyle,że ja zarabiam znacznie mniej i niewiele mi zostaje
      po opłaceniu comiesięcznych wydatków.
      Na pewno mój mężczyzna by mi pomógł gdybym była chora czy coś takiego.Natomaist
      nie oczekuję i głupio bym się czuła gdyby dawał mi kase na jakieś zachcianki.
      Mamy zasade,że są pieniądze wspólne - na dom i wspólne wydatki i pieniadze
      prywatne,którymi druga osoba się nie interesuje.Ja nawet nie wiem ile on ma, na
      co wydaje i nie interesuje mnie to.
    • burza4 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 10.10.07, 23:35
      Nie wyobrażam sobie, że facet który kocha kobietę - nie wykazuje
      żadnego gestu żeby jej pomóc. Nie wyobrazam sobie, że facet widząc
      jak jego ukochana choruje i znając jej sytuację materialną - nie
      pomoże, nie zainteresuje się tym czy zrobiła badania, nie drąży
      dlaczego nie i nie wyśle do lekarza.

      nie wyobrażam sobie tego, że facet z klasą, (a tym bardziej taki,
      który jest z kobietą parę lat) robi wyrzuty o pieniądze, które wydał
      na kolację. Dno.

      nie jesteś materialistką. Nie wierzę w miłość kogoś, kto nie chce
      się dzielić z partnerem, kto nie umie dawać, kto nie widzi potrzeb
      partnera, kto nie ma w sobie za grosz empatii.

      Nie umiałabym być z kimś takim.
      • zabieganab Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 09:31
        tak.... przeczytałam Wasze wypowiedzi. Macie różne punkty
        widzenia ;-))

        A czy uważacie, ze ja jestem materialistką jeśli jestem na miejscu
        tego faceta?
        Już tłumacze: w moim związku to ja zarabiam dużo więcej niż moj
        facet i nie mam dzieci na utrzymaniu, a on ma z poprzedniego
        małżeństwa.

        I jesteśmy razem już ponad 3 lata... Ze względu na moją prace
        przeniosłam sie rok temu 300 km do innego miasta. Wiec nasze
        gospodarstwa prowadzimy zupełnie osobno - każdy płaci za swoje.

        Wydawało mi sie, ze jednak uda sie nam stworzyć jedną rodzinę: on +
        jego dzieci + ja. Kupiłam mieszkanie... Już nawet wstepnie poszukał
        szkól w moim mieście dla dzieci. Miała być wielka przeprowadzka,
        kiedy ja w ostatniej chwili uświadomiłam sobie, ze..... chyba na
        głowę upadłam godząc sie na to wszystko. I nie chodziło o uczucia
        czy o dzieci ( za którymi mało przepadam). Chodziło mi tylko o
        pieniądze. Zrozumiałam, ze jeśli zamieszkamy razem bede musiała
        zrezygnować z moich przyzwyczajeń typu: dobre jedzenie w lodówce,
        ładne zadbane meble i mieszkanie i wiele wiele innych codziennych
        przyzwyczajeń.

        I chyba jestem jednak materialistką, bo nie starcza mi uczuć, żeby
        poświecić moje finanse dla niego. Nie wypomniałam mu nigdy, ze
        opłaciłam mu kurs na uprawnienia zawodowe, ze zawsze gdy do mnie
        przyjeżdża płace za podróż, za jedzenie, za bilety na koncerty, gdy
        idziemy razem.
        Ale zaczyna mnie to wkurzac, ze on nawet nie kupi sobie biletu
        MPK!!!! On chce pic piwo, a gdy jesteśmy w sklepie nie pomyśli,
        żeby sobie kupić…. Chociaż doskonale wie, ze w domu jest tylko
        wino, którego on nie lubi… Nawet wyborczej na weekend on nie kupi,
        żeby mógł poczytać w kiblu…. JA płacę za wszystko – 100%
        i… mam tego dosyć!!!
        On ma tez problemy zdrowotne, ale nie troszczy się o siebie
        twierdząc, ze nie ma pieniędzy ani czasu, ale dzieciom książki (nie
        lektury) kupuje i aparat fotograficzny na raty wziął – bo…. dzieci
        chciały. JA nie bronie dzieciom kurna czytania, ale jak się jest
        biednym, to się idzie do biblioteki…. Aparat do życia nie jest
        potrzebny – a może nie?....

        I co sądzicie?....
        Ja o sobie uwazam, ze jestem materialistką, ale… do wszystkiego
        doszłam ciężka pracą. Od rodziców nie brałam pieniędzy. Jestem
        niezalezna finansowo – uwazam to za swój sukces….

        Przez właśnie różnice finansowe między nami trudno nam być razem.
        Jemu to chyba nie przeszkadza aż tak jak mi…. Takie mam wrazenie…
        • zabieganab Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:07
          ? ? ? ? ? ? ?

          zabrakło Wam słów?...
          • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:23
            zabieganab napisała:

            > ? ? ? ? ? ? ?
            >
            > zabrakło Wam słów?...
            Zabiegana, zabraklo mi slow patrzac na facetke, ktora utrzymuje
            jakiegos niedorajde - jak to za niego placisz? DLa mnie emancypacja
            oznacza tylko przymus chodzenia do roboty, a zadnego chlopa nie bede
            utrzymywac.
            A Ty mi nie wygladasz na siostre milosierdzia;-)))
            A propos, skoro zaplacilas za kurs doskonalacy, to powinnas sie
            domagac,zeby po podjeciu pracy oddal Ci cala sume.
            Jak czytam te wszystkie wypowiedzi, to szczeka mi opada, ze mozna
            byc taka masochistka, w imie czego? Nie bedzie ten, to bedzie inny,
            a Ty pilnuj swoich spraw.
            Kolejny tatus-jemiola.
            Pozdrawiam
            • zabieganab Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:29
              ;-))

              nie no, jesłi chodzi o ten kurs, to był mój pomysł
              i nie bede chciała tych pieniedzy od niego!
              Ale... chciałabym, zeby użył tych uprawnień do dorabiania sobie,
              żeby miał pieniadze...
              • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:36
                miedzy chcialabym a powiem mu to teraz wcale nie ma takiej wielkiej
                przepasci. Przestan utrzymywac dzieciatego faceta. Jak dal rade
                dzieci zmajstrowac, to na kawalek chleba ostatecznie tez moze
                zarobic.
                Przepraszam, ze Was na tym forum tak buntuje, ale to jakas epidemia
                masochizmu...
                Wcale sie nei dziwie, ze Niemcy chca Polki za zony...zadna Niemka
                nie pozwolilaby soba tak poniewierac...A Polka? ugotuje, posprzata i
                jeszcze w sypialni ladnie wyglada...100kilowa Niemra ma wieksze
                poczcie wlasnej wartosci.
                pozdrawiam,
                moge Cie jeszcze troche podjudzic, zagon faceta do roboty...jak
                bedzie dostatecznie zmeczony po robocie, to nawet marudzil nei
                bedzie...
              • zabieganab Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:37
                bo mi sie wydaje, ze skoro moge mu pomóc - to pomagam!
                (opłacając mu ten kurs)

                tylko chyba go rozpieściłam, ze on już teraz bedąc u mnie za nic
                nie płaci.... a to mi juz przeszkadza...
                • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:43
                  a czego bys chciala? Powiedz mu tu - jak zareaguje jak urazony
                  samczyk, to go kopnij w jego 4 litery, niech skacze na drzewo gdzie
                  jego miejsce. Byla zona moze go utrzymywac, niech placi alimenty...
                  Kurcze juz jestem jak wujek dobra rada ;-)))
                  • zabieganab Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 10:59
                    a czego bys chciala? Powiedz mu tu - jak zareaguje jak urazony
                    > samczyk, to go kopnij w jego 4 litery, niech skacze na drzewo
                    gdzie
                    > jego miejsce. Byla zona moze go utrzymywac, niech placi
                    alimenty...
                    > Kurcze juz jestem jak wujek dobra rada ;-)))


                    jego zona zginęła w wypadku samochodowym....

                    i bede go troche bronic:

                    on nie ma takiego wykształcenia jak ja

                    on nie jest taki odważny jak ja

                    on był szczęśliwy z zoną... to zycie podcieło mu skrzydła
                    zabierajac żone

                    i tak uwazam, ze jest dzielny, ze daje sobie jakos rade z 2
                    dzieci, które... źle wychowuje i rozpieszcza, ale to juz inna
                    historia.... ;-)


                    • 4tore Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 11:13
                      o, jaki biedaczek...zycie mu podcielo skrzydla..hm...szkoda, ze nie
                      moge Ci pokazac, jak ludziom, ktorych znam, zycie podcielo skrzydla
                      naprawde...
                      Ludzie traca bliskich - rodzicow, rodzenstwo, ukochanych, oczywiscie
                      potrzebuja wsparcia, ale kiedys musza im te skrzydla znow wyrosnac,
                      trzeba wstac o wlasnych silach, nie mozesz byc podporka na stale, od
                      tego sa profesjonalisci.
                      Nie mozna sie wykrecac od dalszego zycia we dwoje.
                      Nade mna tez nikt sie nie uzala i stawia mi sie jako kobiecie wiele
                      wymagan, mimo ze mam za soba ciezka chorobe i doswiadczenie drugiej
                      strony. Nasz kolega jest po ciezkim wypadku i pracuje zawodowo na
                      rowni z innymi, mimo ze w czasie rehabilitacji nie byl w stanie
                      zrozumiec tego co czyta.
                      Postaw mu jakies minimalne wymagania jesli chcesz z nim byc, bo
                      kiedys uwiesi sie na innej, ktora moze go bardziej pozaluje.
                      Jest w zyciu czas na zalobe, ale nie moze odgrywac wiecznego wdowca,
                      skrzywdzonego chlopca, ktoremu zycie nie dalo szans. Ja tez
                      chcialabym urodzic sie w rodzinie teksaskich nafciarzy albo miec
                      paszport monako, a tak musze zapieprzac na 7 do roboty. A faceci i
                      tak mi maja za zle, ze zarabiam i wydaje na siebie i swoja rodzine.
                      Powiedz mu w 4 oczy, co myslisz. Jesli nie zrozumie, to niech sie
                      jemiola podwiesi na innym drzewku.

    • marmoladka33 sa ja inaczej:P 11.10.07, 10:55
      "Niby zapyta, czy u mnie wszystko w porządku, ale tak, że nie oczekuje innej
      odpowiedzi niż twierdząca."

      czy to jest normalne sformułowanie???? odpowiadaj szczerze na pytania, a nie się
      będziesz wyżalać, że Ci ktoś w myślach nie czyta

      zresztą widać, że przede wszystkim łóżko Was łączy, skoro zwyczajnie nic
      powiedzieć mu nie możesz...
      • zabieganab Re: sa ja inaczej:P 11.10.07, 11:10


        o! słuszne spostrzezenie!....
    • irmina-live Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 12:24
      Moim zdaniem rzuć tego faceta, póki czas bo póżnie, kiedy dojdzie
      małżeństwo , dzieci , etc. będziesz z nim miala takie same problemy
      jak ja.Nie pakuj się z nim w żadne domy, samochody i pewnie jeszcze
      na to wszystko kredyty.
      Zapraszam na moje forum "Brać rozwod czy zaczekać"
      Ciekawe jakie to teraz wzbudzę "ataki" i komentarze.
    • christine.p Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 12:58
      Nigdzie nie zauważyłam nic na temat - czy mieszkacie razem?
    • tierieszkowa Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 21:59
      Przede wszystkim z nim porozmawiaj. Musisz mu powiedziec jaka masz
      sytuacje finansowa i ze jest Ci ciezko, i nie stac Cie na wiele
      rzeczy. Rozumiem, ze mieszkacie osobno wiec nie mozesz od niego
      wymagac pieniedzy na placenie rachunkow, ale chyba je u Ciebie
      czasami takze popros go zeby raz na jakis dokladal Ci sie do
      zakupow. Skoro mu nic nie mowisz, a on z tych niedomyslnych, to
      nigdy mu do glowy nie przyjdzie jak stoisz z pieniedzmi. Wywal
      wszystko kawa na lawe, bez placzow i uzalania sie nad soba.
      Jestescie razem kawal czasu i skoro mowi Ci, ze jestes mu jestes
      taka bliska to nie rozumiem dlaczego mialby miec problem ze
      zrozumieniem Twojego problemu.

      Jesli jednak powie, ze sama musisz sobie z tym poradzic i wzruszy
      ramionami, bierz nogi za pas i uciekaj od niego gdzie pieprz rosnie.
      I wcale sie za soba nie ogladaj - pol swiatu tego kwiatu. Taki facet
      sie nie zmieni, chocbys na kolanach do Czestochowy poszla. A on
      niech sobie sam kupuje BMW i dom.

      A z tymi tabletkami to chyba jakis zart. Czy tylko Ty nie chcesz
      miec dzieci, ze sama je finansujesz? A moze narzeczony nie zdaje
      sobie sprawy, ze do zrobienia dziecka potrzeba kobiety i mezczyzny?
    • cartahena Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 11.10.07, 22:56
      Nie jestes podla materialistka. Uwazam, ze powinnas oczekiwac od
      fecta, ktorym zyjesz wiekszej troski i zaangazowania. Chyb musicie
      ze soba powaznie porozmawiac.
      Na marginesie: znalam dwa dlugoletnie zwiazki (5 i 10 lat), gdzie
      faceci duzo wiecej zarabiali, rownoczenise wykorzystujac swoje
      partnerki jako sprzataczki, praczki, kucharki, itp. Za oplaty
      placili oboje, ale mieszkania nalezaly do facetow. Jak sie milosc
      skonczyla, w obu przypadkach, dziewczyny musialy sie na gwalt
      wyprowadzac, w zasadzie "pod most", a panowie klocili sie o stary
      czajnik elektryczny i o serwis do kawy, wiedzac doskonale, ze
      dziewczyn nie stac na nowe rzeczy.
      Znajac te przypadki, jestem przeciwna dlugotrwalem mieszkaniu "na
      kocia lape", zwlaszcza w mieszkaniu faceta. Bardzo czesto w takich
      zwiazkach to kobieta jest poszkodowana emocjonalnie.
    • 88mlodziutka Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 12.10.07, 00:22
      Ja jestem z chłopakiem 4 lata i naprawdę zarabia ode mnie wiele, wiele więcej,
      pomaga mi i w ogóle jeszcze nigdy nie odczułam z tego powodu jakiejkolwiek
      różnicy. KOCHAM GO:D
    • volta2 Re: Trudny związek – gdy pieniądze dzielą.. 12.10.07, 00:33
      No nie wiem, co napisać. ja tu widzę dwie strony medalu.
      tę co wszyscy, czyli facet egoista, dupek i drań. oczywiście w dużym
      stopniu jest przeze mnie usprawiedliwiony, bo w końcu to ty sama na
      to pozwoliłaś.
      z tego co widać, uczestniczysz w tym wątku, czy dla wyjaśnienia nam
      swojej sytuacji możesz powiedzieć, czy mimo tych 5 lat razem
      poczyniliście jakieś ustalenia, co do przyszłości wspólnej?(czy
      małżeństwo, jeśli tak to kiedy?, czy wspólne zamieszkanie i jeśli
      tak to kiedy? czy też bez konkretów - jest jak jest, komu dobrze to
      korzysta, komu źle - niech odejdzie)

      i strona druga, patrząc na to od strony faceta:
      zakochała się w nim jakaś, zależy jej jak diabli(skoro sama funduje
      piguły i gumki) ale pewnie chce mnie usidlić(znaczy ożenić). A ja
      taki z kasą jestem, czy ona czasem nie liczy, że po ślubie to będzie
      jej?
      Myślenie facetów bardzo się zmieniło, teraz nie patrzy się tylko na
      to czy dziewczę urodne, gospodarne, tylko czy wykształcone i z
      perspektywicznym zawodem/planami/rodzinką w odwodzie typu tatusia
      firma.
      Skąd wiesz, że on zarabia dużo? Bo to, że gada o działce i o
      samochodzie, to nic nie znaczy. Działka 100 km od dużej aglomeracji
      kosztuje niewiele, BMW też nie musi drogo kosztować. A skoro o
      konkretach nie rozmawiacie, to może ty sobie co innego wyobrażasz o
      jego syt. finansowej.

      PS. Sama zarabiam (i zawsze tak było) 10 razy mniej niż mój mąż, i
      ta dysproporcja raczej będzie rosła. Anty kupowałam za swoje, wizyty
      u gina też sama finansowałam, ale to dlatego, że ja z tych
      zamożniejszych z domu byłam i finansowo nigdy nie było mi źle. W
      związku z tym facet nigdy nie miał poczucia, że ma mnie wspierać
      finansowo - nie wiem, czy wtedy w ogóle chciałby ze mną być.
      Ale dziś nie jest zachwycony moją nieciekawą sytuacją finansową, tym
      bardziej, że ja nie mam żadnych skrupułów by z kasy mężowej
      korzystać:)
      Może on jest też zachowawczy w ten sposób?
      Ile on ma lat? A ile ty?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka