estra23
25.10.07, 15:56
Właśnie się dowiedziałam, że po 1,5 roku mieszkania razem i posiadania
wspólnej kasy, najlepiej gdybyśmy ją podzielili i każdy miałby do dyspozycji
tylko to co zarabia.. A co się za tym kryje??? Podwyżka mojego lubego.
Dotychczas to ja zarabiałam więcej i razem łożyliśmy na jego sprzęty potrzebne
do pracy czego mu nigdy nie wypomniałam. A teraz mamy zrobić rozdział
pieniędzy, bo on chce kupować sobie (czyt. rozwijać się) nowe sprzęty, a ja
bym tylko wydawała na niepotrzebne rzeczy, typu buty na zimę, fryzjera, torebkę..
To prawda, że się cieszyłam, że w końcu pozbędziemy się problemów finansowych.
Że w końcu będzie mnie stać na kupienie sobie po trzech latach butów na zimę i
torebkę po dwóch latach i przy okazji nie będę głodować na koniec miesiąca i
jeszcze coś zostanie.. Ale czy to coś złego? Podobno mamy się pobrać i tworzyć
razem rodzinę itd.
Ktoś może pomyśleć "Ale z niej cholerna materialistka!!!", ale czy to jest coś
złego, że cieszę się, że mój przyszły/planowany mąż będzie dużo więcej
zarabiał i stać nas będzie na wygodniejsze życie RAZEM???
Tak a propos to sobie myślę, że to niezbyt odpowiedni kandydat na męża skoro
już teraz takie akcje mi odstawia.. :(