Dodaj do ulubionych

On sknera czy ja materialistka???

25.10.07, 15:56
Właśnie się dowiedziałam, że po 1,5 roku mieszkania razem i posiadania
wspólnej kasy, najlepiej gdybyśmy ją podzielili i każdy miałby do dyspozycji
tylko to co zarabia.. A co się za tym kryje??? Podwyżka mojego lubego.
Dotychczas to ja zarabiałam więcej i razem łożyliśmy na jego sprzęty potrzebne
do pracy czego mu nigdy nie wypomniałam. A teraz mamy zrobić rozdział
pieniędzy, bo on chce kupować sobie (czyt. rozwijać się) nowe sprzęty, a ja
bym tylko wydawała na niepotrzebne rzeczy, typu buty na zimę, fryzjera, torebkę..
To prawda, że się cieszyłam, że w końcu pozbędziemy się problemów finansowych.
Że w końcu będzie mnie stać na kupienie sobie po trzech latach butów na zimę i
torebkę po dwóch latach i przy okazji nie będę głodować na koniec miesiąca i
jeszcze coś zostanie.. Ale czy to coś złego? Podobno mamy się pobrać i tworzyć
razem rodzinę itd.
Ktoś może pomyśleć "Ale z niej cholerna materialistka!!!", ale czy to jest coś
złego, że cieszę się, że mój przyszły/planowany mąż będzie dużo więcej
zarabiał i stać nas będzie na wygodniejsze życie RAZEM???
Tak a propos to sobie myślę, że to niezbyt odpowiedni kandydat na męża skoro
już teraz takie akcje mi odstawia.. :(
Obserwuj wątek
    • prom_do_szwecji Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 15:59
      podziel i kaz mu płacic za jedzenie dwa razy tyle co ty. Bo na pewno
      je wiecej
      • iberia.pl Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:01
        i wody w wannie wiecej zuywa, i mydla tez!:-)
        • prom_do_szwecji Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:02
          z woda i mydłem, to bym taka pewna nie była, że każdy facet zużywa
          więcej ;)
          • iberia.pl Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:04
            no w sumie racja, ale jesli przyjac , ze gosc jest z tych czystych
            to w tym przypadku zuzyje wiecej.
            • prom_do_szwecji Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:06
              a jak ma długie włosy to też zużywa wiecej szamponu i odzywki a
              odkurzacz wiecej energii żeby te kudły sprzatnać ;)
              • ferrari4 Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 17:16
                Taaaak, oczywiście... to policzcie od razu ile wyjdzie za światło na
                osobę - ciekawe ile kobitka więcej ślęczy w łazience zanim makijaż
                zrobi. lol
        • Gość: jacek226315 Re: On sknera czy ja materialistka??? IP: *.proxy.aol.com 29.11.07, 01:37
          iberia .pl napisala:
          > i wody w wannie wiecej zuzywa ,i mydla tez.
          watpie
      • brispol On powinien szybko Cie zostawic ! 28.10.07, 05:19
        No wlasnie wychodzi z Ciebie najprawdziwsza kobieta!
        Dlaczego wiekszosc z was uwaza ze facet powinien zaspakajac wasze puste rzadze posiadania tysiecy par butow, torebek i roznych niepotrzebnych rzeczy?????
        Widzisz moja droga..... podobno placilas za cos czego on potrzebowal... jakies ksiazki czy materialy...ale o dziwo nie napisalas ze byly to torebki i buty !!
        Odnioslem wrazenie ze jestes samolubna i..........nieszczera wobec niego...
        Potrafisz mu wypomniec przeszlosc i to co dalas. Czyli teraz on ma niby obowiazek oddac to i to z nawiazka??? !
        Jak ten facet Cie kocha to pewnie bedzie sie meczyl z Toba dalej...
        Jest jednak nadzieja ze dojdzie do wniosku ze psu na bude milosc odmierzana iloscia wlozonych pieniedzy do wspolnej kasy..
        Powodzenia !
        • tangerka Ty powinnaś szybko zostawić jego! 28.10.07, 08:38
          Jeżeli już na początku są problemy z forsą to nie wróży dobrzez związkowi.
          Jeżeli on sądzi, że ty masz pracować na utrzymanie was obojga, aby on miał na
          przyjemności to znaczy, że widzi w tobie frajerkę, która się zaharuje na wspólne
          życie, w którym on bedzie miał przyjemności a ty obowiązki. Miłość odmierzana
          ilością pieniedzy nie ma sensu, zwłaszcza gdy to będą jedynie twoje pieniądze a
          jego ... no cóż, to przecież nie twoja sprawa!
          • brispol tangerka..uwazasz facetow za oslow?? 28.10.07, 10:42
            No wialsnie tangerka... wlasnie udowodnilas ze wiekszosc kobiet uwaza facetow za dostarczycieli pieniedzy!!!
            Sama zauwazylas ze "Miłość odmierzana ilością pieniedzy nie ma sensu"
            Wiec gdzie jest Twoja konsekwencja w tym co napisalas????
            Mozesz mowic co chcesz...mozesz sie ze mna nie zgadzac ale gdy facet nie daje wystarczajacej ilosci pieniedzy wtedy moze spadac.... Smutne jest to wasze babskie myslenie !!!!
            • protoplex Ja się całkowicie zgadzam... podpisano: facet. 28.10.07, 11:58
              Jestem facetem, ale rozumiem autorkę postu. Kobieta musi mieć pieniądze na swoje potrzeby. A jedna torebka na dwa lata i buty na trzy to nie są wygórowane żądania, to standard przeciętnej kobiety. Sytuacja u mnie w domu wygląda tak, że to ja muszę uświadamiać żonę, że potrzebuje kosmetyków (i to raczej tych droższych, porządniejszych)... że potrzebuje nowej torebki bo z plecakiem na raut w ambasadzie raczej się nie chodzi... że potrzebuje nowego płaszcza... cieplejszych butów... eleganckich perfum (po to aby czuła się pewnie, a nie żeby zaspokoić jej próżność - jak często faceci o takich zakupach myślą).

              Mamy w domu taki system, że ze wspólnych pieniędzy opłacamy rachunki i jedzenie, a to co zostanie dzielimy na 4 części. Jedna część idzie na potrzeby rozwoju firmy, którą prowadzimy, druga część idzie na "fundusz marzeń" (jest to fundusz z którego realizujemy swoje marzenia), a trzecią i czwartą część przeznaczamy na nasze kieszonkowe. Ona nie ma pojęcia, że ma jakieś potrzeby, więc swoje kieszonkowe przeznacza na fundusz marzeń, czyli de facto na moje marzenie, ponieważ ona ustaliła, że znajdę się pierwszy na liście, więc o wszystkie jej potrzeby jakie tylko mogę wymyśleć dbam z przyjemnością ze swojego kieszonkowego, które jeśli coś zostanie przeznaczam też na fundusz. Ja zresztą też nie za bardzo wiem na co mógłbym wydawać, czasem kupię sobie grę.

              Jedyne co mogę powiedzieć - jeśli nie ma w waszym związku miłości to żadne rozwiązania ekonomiczne nie pomogą. Koniec końców zaczniecie się kłócić, czy kupić mydło, bo jest tańsze, czy żel pod prysznic bo lepiej myje. A jak przyjdzie dziecko na świat, to już wogóle będzie tragedia.
            • homysz Re: tangerka..uwazasz facetow za oslow?? 01.11.07, 03:53
              A wcześniej to ona dawała więcej pieniędzy i on, sierotka boża, w ciszy i
              grzecznie korzystał - czemu wtedy nie domagał się podziału kasy? ;-)
          • homysz Re: Ty powinnaś szybko zostawić jego! 01.11.07, 04:01
            Popieram - wcześniej koles żył sobie jak pączek w maśle i jakoś go nie kusiło
            żeby dzielić kasę, której on miał mniej. Teraz on ma więcej i najzwyczajniej
            chce tę kasę mieć dla siebie, na własne potrzeby, własne hobbies czy co tam.
            Skończy sie na awanturach, że kupujesz dziecku za drogie pieluszki i że on w
            danym m-cu nie pił soków, więc za soki ze wspólnej kasy zakupowej jesteś mu
            winna 2,30.
            Żałosny gość, fatalne rokowania. Współczuję i mam nadzieję, że bardziej się w to
            bagno nie wkopiesz.
        • marcela.golis brispol- jesteś debilem 30.10.07, 20:33
          męczyć to się raczej będzie ona, bo wygląda na to, ze jest altruistką- z
          altruizmem może się wiązać naiwność, ale mam nadzieję, że ona taka nie będzie.

          Co do autorki tematu: pogadaj z nim i wytłumacz mu, że uważasz to za chamskie,
          bo takie jest, no. ot.
          I nie świadczy to o Twoim materializmie, tylko o tym, że wiesz co byłoby
          sprawiedliwe. :)
    • figgin1 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:02
      To na pewno nie jest odpowiedni kandydat na męża. Sam rozdział finansów jest ok.
      Dużo par tak ma. Ale, że wspólna kasa nie przeszkadzała mu kiedy ty zarabiałaś
      więcej a teraz chce podziałau to po prostu chamstwo! Nie daj sobie wmówić, że
      jesteś matewrialistą, to on przejawia takie cechy. Może zaproponuj mu, żeby w
      ramach absolutnej oddzielności waszych finansów oddał ci wszystko, co w niego
      wpakowałaś.
    • malutka_kropka82 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:07
      Miałam to samo, mój mężulek siedział cichutko dopóki zarabiał mniej ode mnie. Od
      kiedy zmienił pracę i dostał podwyżkę zaczął na wszystko skąpić, nie dawał mi
      pieniędzy, a sam kupował sobie codziennie jakiś obiadek, jakieś śniadanko (w
      domu nie chciało mu się kanapek robić). Podzieliliśmy kasę równo na pół. Po
      równo składamy się na opłąty i na życie. Reszta, która zostaje jest dla mnie do
      wykorzystania. Ale ja mam ten komfort, że mam wspólnotę majątkową z mężem. Tobie
      radzę zrobić tak:
      Wylicz mu wszystko, weź kalkulator, kartkę papieru i podlicz go:
      brudzi więcej rzeczy? płaci więcej za prąd, wodę i proszek do prania,
      więcej je? płaci więcej na żarcie, wodę, płyn do mycia naczyń, gaz i prąd
      i tak po kolei z wszystkim
      Powinien facet otrzeźwieć.
      • pinokkio Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 14:33
        malutka_kropka82 napisała:

        > radzę zrobić tak:
        > Wylicz mu wszystko, weź kalkulator, kartkę papieru i podlicz go:
        > brudzi więcej rzeczy? płaci więcej za prąd, wodę i proszek do prania,
        > więcej je? płaci więcej na żarcie, wodę, płyn do mycia naczyń, gaz i prąd
        > i tak po kolei z wszystkim


        A kto komu ma płacić za seks? Pominęłaś ważną sprawę, kropeczko...
    • duza-zolza Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 16:25

      Jeśli jest tak jak piszesz to dupek z twojego faceta.
      Ale ,nic nie stoi na przeszkodzie ,aby posprawdzac jak
      się sprawy mają.Nie wiem jak wysokie są twoje dochody.
      I czy bez problemów dasz sobie radę,ja bym podzieliła
      kasę tak jak on chce,tyle,że na opłaty dajecie wspólnie
      a jedzonko we własnym zakresie.W lodóweczce podział na pólki.
      Może wystarczy...,i zrozumie.Eeech pieniądze.
    • michalina_kowalczyk Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 17:33
      Przede wszystkim poproś o rozliczenie tego okresu kiedy to Ty
      łożyłaś na jego sprzęty.
    • rozczochrany_jelonek Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 17:39
      zdecydowanie nie jesteś materialistką :) to określenie chyba bardziej pasuje do
      niego.
      • julia0001 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 17:58
        ja bymnic nie tlumaczyla mu i nie udowadniala ile czego zuzywa...ale
        nawrzeszczala...i juz powiedziala ew. spokojnie, ze jest egoista i
        ze przez to co robi zastanawiam sie czy z nim chce byc cale
        zycie...cala szczera prawda a nie jakies podchody...
    • alpepe Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 19:16
      wiej dziewczę miłe od tego pana jak najszybciej.
      • marzeka1 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 19:27
        On juest dupek, nie sknera, żałosne jest to, że wcześniej, gdy korzystał z twojej kasy-pasowało mu, teraz- woli dzielić. JAK w ogóle wyobrażasz sobie przyszłość? bo wspólne życie to TAKŻE takie drobiazgi.
      • baba67 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 19:29

        Podzial na wspolne i wlasne oddzielne konta nie jest zlym pomyslem, ale ten
        facet chetnie bierze, ale dzielic sie nie chce.
        Jesli chcesz z nim byc(kazdy ma jakies wady, a sa kobiety, ktorym akurat
        sknerstwo nie przeszkadza) to rozlicz go z tego czasu, kiedy Ty lozylas na jego
        sprzet.
        Dopiero po rozliczeniu zacznijcie sie rozliczac nowa metoda.
        Ja bym nie chciala byc z takim czlowiekiem, ale kazdemu co innego przeszkadza.
        • onioni Re: My robimy to tak - mamy 3 konta i .... 29.10.07, 04:36
          My robimy to tak mniej więcje, mamy 3 konta.
          Każdy na swoje wpłaca 500 zł i robi z tym co chce, może je nawet
          przez okno wyrzucić.

          Całą resztę wpłacamy na wspólne konto i tutaj każdy wydatek jest na
          cele wspólne i obgadywany. (rachunki, wspólne wyjscia, wyjazdy itd.)


          To chyba jedyne wyjście, by jako tako normalnie żyć.
          W swoich rodzinach też mieliśmy "walke o kase" i wypomianie - jak
          chyba każdy.
          Teraz tego problemu nie ma :)
          Choć wspólną kasę i tak trzeba obgadać :)))))

          Natomiast jest porblem, gdy tej kasy jest mało. No ale myśle, że
          każdy te 100 zł choć może odłożyć? Wyjdzie z 1200 zł/rok - i wtedy
          niech kobieta kupuje sobie buty czy co tam chce.

          Choć u nas buty, to sprawa wspólna :) czasem. Tylko te "ponad norme"
          idą za swoje :D

    • horpyna4 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 19:33
      Powiedz mu, że się zachowuje jak żigolak (pasowało mu przecież, jak
      kobieta go utrzymywała). I spuść go ze schodów.
      • sea.sea Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 17:38
        o, to to. dobrze gada, dac jej wódki :)
    • vandikia Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 20:25
      hehe egoista i palant... jako pocieszenie - może to chwilowa sodówka
      po podwyżce, przeczekaj
      a jesli bedzie mu sie pogarszalo - zastanow sie powaznie nad
      przyszloscia
    • samo.zlo Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 20:32
      kurcze, troche dziwne zachowanie :)
      generalnie jak ja to widzę dysponując kasą. Podstawowa zasada brzmi:
      nie mieszać zysków firmy z budżetem rodziny.
      Pewien procent dochodów powinien być przeznaczony na dowolne
      wydatki przez kogokolwiek z partnerów druga część przeznaczona na
      inwestycje.
      Czyli, chłopak niech sobie wydzieli tyle ile potrzebuje ale resztę
      powinna stanowić waszą wspólną całość do dowolnego wykorzystania.

      Inna sprawa, że niezniósłbym rozrzutnej dziewczyny. Wtedy okej:
      niech ona zaspokaja swoje zachcianki pieniążkami zarobionymi przez
      siebie. Ale jak widze że ma głowe na karku i nie wydaje na głupoty
      to spokojnie mógłbym powierzyć jej wspólny budżet
    • twoja.ja Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 20:38
      czy tylko ja mam takie wrażenie że jedynie facet potrafi wymyślić coś tak
      idiotycznego?mój pan mąż uwielbia tekst "całe życie na ciebie pracowałem".i to
      mnie rozwala totalnie.10 lat razem.jedyna przerwa w pracy jaką miałam to na
      urodzenie JEGO syna i wychowawczy.on miał przerwy,wiecznie kłopoty finansowe
      przez jego durne decyzje.nie musze mówić że pracuję,zajmuję się domem(total
      oczywiście) i dzieckiem.i jeszcze słuchać debilnych tekstów takiego
      ku...sa.wkurzyłam się!
      • paulina.galli Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 22:07
        twoja.ja - maly wtret bo mnie to "uderzyło" w twojej wypowiedzi - to smutne ze
        urodzilas JEGO syna a nie WASZEGO syna ....

        A wracajac do teamtu - osobiscie uwazam ze oddzielna kasa jest dobrym
        rozwiazaniem - czynsze, kredyty na mieszkanie/samochod itp, jedzenie (zakladajac
        ze kobieta nie jest na diecie typu listek salaty , a facet obzera sie kawiorem
        popijajac szampanem ;)) i takie tam "codziennozyciowe" - placone sa wzglednie po
        rowno.
        Natomiast koszty poboczne - typu torebka diora dla niej czy myszka do kompa za
        400 zł dla niego - juz z "prywatnych srodkow".
        Pomijajac fakt ze akurat w tej opisanej w watku sytuacji facet glupio sie
        zachowuje bo jesli zarabial mniej to mu to odpowiadalo - to bym go rozumiala.
        Jesli ja zarabialabym wiecej - to nie wiem czy chcialabym zeby z glownie z mojej
        kasy facet wydawal na jakies tam swoje duperele :)
        (dla niego np. wazne a dla mnie w ogole nie warte wydanych pieniedzy (np. ta
        myszka do kompa )
        Dla faceta pewnie fryzjer za 300 zl czy buty za 500 powoduja opad szczeki i
        zgroze w oczach :)
        W takich wypadkach posiadanie swoich pieniedzy a nie wspolnych i nie tlumaczenie
        sie co gdzie i na co wydalam - wydaje mi sie zdrowsze.

        (ps. znam oczywiscie pary ktore swietnie egzystuja majac wspolna kase - i nie ma
        miedzy nimi zadnych zgrzytow - ale to juz wyzsza szkola jady :))
        • trusia29 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 22:19
          paulina.galli napisała:

          (ps. znam oczywiscie pary ktore swietnie egzystuja majac wspolna
          kase - i nie m
          > a
          > miedzy nimi zadnych zgrzytow - ale to juz wyzsza szkola jady :))


          My z mężem mamy wspólne konto, gdzie wpływaja ansze dochody. Za
          wszystko placimy z tych pieniedzy, takze za nasze widzimisię. Jesli
          sa to duze kwoty, to ustalamy wspólnie, jesli chodzi o ciuch czy
          fryzjera, nie pytam meza o zgode. I jest OK. Podobny uklad mialam z
          pierwszym męzem, a wspolne konto zamknelismy 2 miesiące po slubie,
          bo nie chcialo nam sie do banku isc... Tyle w zyciu wazniejszych
          rzeczy niz pieniądze jest...
          • trusia29 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 22:20
            mialam na mysli 2 miesiace po rozwodzie, a nie po śubie...
      • evula Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 12:49
        twoja.ja napisała:

        > czy tylko ja mam takie wrażenie że jedynie facet potrafi wymyślić
        coś tak
        > idiotycznego?mój pan mąż uwielbia tekst "całe życie na ciebie
        pracowałem".i to
        > mnie rozwala totalnie.10 lat razem.jedyna przerwa w pracy jaką
        miałam to na
        > urodzenie JEGO syna i wychowawczy.on miał przerwy,wiecznie kłopoty
        finansowe
        > przez jego durne decyzje.nie musze mówić że pracuję,zajmuję się
        domem(total
        > oczywiście) i dzieckiem.i jeszcze słuchać debilnych tekstów takiego
        > ku...sa.wkurzyłam się!

        O to! To! To! Jest odpowiedz dlaczego nie wyszłam i nigdy nie wyjdę
        za mąz! Bo zaden padalec nie bedzie mi w ten sposób uprzykrzał
        zycia. Króluj wolności!!!
    • trusia29 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 21:57
      Nie jestes materialistka, to on jest niedojrzały po prostu.
      • cloclo80 Re: On sknera czy ja materialistka??? 25.10.07, 22:33
        Nie potrafisz wymyślić bardziej wyrafinowanego argumentu niż niedojrzałość?
        • trusia29 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 21:48
          ja uwazam że on jest niedojrzały, ty uważaj co chcesz, ale bądz
          laskaw(-a) nie czepiać się mojej osoby.
    • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 11:46
      Po takiej ilości odpowiedzi ja się w końcu wypowiem jako autorka owego wątku.
      Żyłam kiedyś z facetem, gdzie był podział kasy i bardzo nieprzyjemnie to
      wspominam. Tamten okres kojarzy mi się z ciągłym lataniem z długopisem,
      notowaniem co się kupiło, za ile, kto to zjadł, a i tak nie było to dokładnie
      współmierne.. Takie wydzielanie "to moje, to twoje". To nie jest związek tylko
      współlokatorstwo poparte zasadami.
      To dziwne, ale ta jego chęć podziału spowodowała, że przestałam myśleć poważnie
      o tym związku.. Tak się jakoś stało. Pewnie dlatego, że on wielokrotnie
      powtarzał, że w małżeństwie nie powinno być podziału pieniędzy, bo jest to
      wspólne, jak wszystko. Czyli rozumiem przez to, że nasz związek się cofa, bo
      nastąpił jednak ten podział.
      Zamierzam wydzielić półki w lodówce, gotować tylko dla siebie (skończą się
      domowe obiadki), bo nie policzę przecież za ile on zjadł i ile kosztuje moja
      praca przyrządzając to. Zakupy będę robić sama dla siebie, bo nie chce mi się
      latać z kartkami i wyliczać ile jest mi winien. Kupuję sobie sama dla siebie
      proszek i piorę sama, bo nie wiem za ile zużyję tego proszku na jego ubrania.
      ITD.. I na pewno nie dam się namówić na powrót starych zasad. Jak robić podział,
      to solidnie, a nie po łepkach.
      • baba67 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 12:17
        Ja nie o takim podziale kasy pisalam.
        Ustala sie z grubsza ile miesiecznie idzie na wszystko jedzenie rachunki srodki
        piorace i to jest kwota wyjsciowa. Nastepnie ustala sie co jest do domu
        potrzebne.Potem ida wspolne inwestycje.
        I nie musi byc tak, ze partnerzy placa po rowno choc tak jest najwygodniej
        jesli oboje podobnie zarabiaja.
        Nie ma wyliczania kto ile zjadl czy wypral-toz yto absurd!
        Zostawiamy sobie na osobnym koncie pieniadze na wlasne osobiste wydatki(przy
        czym warsztat pracy partnera nie musi sie do nich zaliczac, ale gadzety-tak.
        Ja sobie nie wyobrazam innego systemu, bo mam bardzo zakorzewione poczucie
        prywatnosci.
        Ale slusznie zastanawiasz sie nad koncem zwiazku-nie w systemie problem tylko w
        Wasze wyobrazenia o wspolnocie bardzo sie roznia. BNo I facet jest egoista,
        absolutnie, ja bym to odebrala jako probe okradzenia mnie.
        • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 12:27
          Ja widzę to tak.. On je więcej niż ja, ale nie wiem za ile, bo bardzo ciężko to
          wyliczyć. Więc dla uniknięcia nieporozumień każdy będzie się żywił sam. Skoro on
          nie chce dołożyć się do mojej torebki (przypominam, że ostatnią kupiła dwa lata
          temu), to ja też nie zamierzam dokładać się do jego żywienia. Wiem, że to chore,
          ale to nie ja wprowadzam chorą atmosferę tylko jedynie się na nią godzę, bo nie
          mam wyjścia. Czuję się oszukana i nie popuszczę takiej osobie, bo tego nie
          znoszę. Wiem doskonale, że to prawdopodobnie początek końca, ale to są jego
          kroki, a mi pozostaje jedynie za nimi podążać.. :(
          • baba67 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 12:35
            Dobrze robisz ze nie popuszczasz, bo facet chce Cie wykorzystac(finansowalas
            jego sprzety).
            Chcialam tylko napisac ze system 1 wspolne plus 2 osobne konta nie musi byc
            objawem chorego zwiazku.
            Facet co prawda je wiecej, ale ja tam tego bym nie wyliczala, zbyt mala ta
            roznica jest.
            Ale nie dziwie sie Twojej zawzietosci.
            • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 13:02
              Jeżeli chodzi o jedzenie, to najłatwiej jest porównać na kawałkach pizzy: pizza
              kosztuje 30zł za 6 kawałków, czyli za jeden kawałek wychodzi 5 zł. Ja zjem dwa,
              a on zje cztery, czyli ja 10zł, on 20 zł. W przeciągu miesiąca, już nie mówię o
              roku, jest to ogromna różnica. Śmiało mogłabym sobie za tą kwotę kupować torebkę
              co miesiąc :(
              Piszę teraz jak materialistka, ale skoro on chce wydzielać, a będzie zarabiał
              ode mnie trzy razy więcej, to czemu ja mam za niego płacić, a on na mnie nie
              wyłoży nawet złotówki??? Strasznie mnie to wkurzyło!!! Tak w sumie to bardziej
              jest mi przykro niż jestem zła :(
              • gold-fish Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 13:54
                Rozumiem Cię. My na razie rozliczamy się prawie po połowie, no
                chyba, że ja chcę zjeść coś a on tego nie lubi, albo na odwrót. I
                też na razie zarabiam troche lepiej. Nie wiem jak to będzie gdy on
                dostanie podwyżkę- choć kiedyś wspominał, ze chciałby kiedyś móc
                płacić za całe zakupy- choć znając jego charakter nie mogę sobie
                tego wyobrazić. On chyba bardziej ode mnie szanuje swoje pieniądze.
                Ale nie znalazłam w Twojej wypowiedzi informacji, że z nim o tym
                rozmawiałaś... czyli widzisz zachowanie nie fair, widzisz, ze to
                początek problemów i masz zamiar po prostu rozgrodzic wydatki, a nie
                porozmawiać i spytać sie dlaczego on tak chce?
                • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 14:08
                  Ależ oczywiście rozmawiałam i to po tej rozmowie, on doszedł do wniosku, że
                  musimy rozdzielić kasę, bo ja jestem "rozrzutna" i przez to on nie będzie mógł
                  się rozwijać, czyli nie będzie mógł sobie kupować tego co chce, a to przecież
                  będą jego pieniądze. Tak mnie ta sytuacja oburzyła, że zrobiłam aż zestawienie
                  większych wydatków poniesionych przez te 1,5 roku ze wspólnych pieniędzy. Zawsze
                  mi wypominał, że szastam pieniędzmi. A co się okazało??? Że na mnie wydaliśmy
                  niecałe 50 % kwoty, jaką wydaliśmy na niego.. Napisałam mu maila z wyliczeniami.
                  Szkoda, że dopiero teraz to zrobiłam, bo kilka razy kłócił się, że na mnie
                  wydaliśmy o wiele więcej niż na niego.. Ale będzie zaskoczony wynikami..
                  • a264 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 16:41
                    Widac, ze sie wkurzylac, ale wcale Ci sie nie dziwie. Napisz koniecznie jak sie
                    sytuacja rozwinela. Pzdr.
                  • bespowrotnie na mój gust... 27.10.07, 15:18
                    Nie ma sensu, wyciągać takich rachunków, bo być może, on na nie patrzy inaczej,
                    itd. Bardzo trudno tu o bezstronność, bo jak zostało nazwane on potrzebuje na
                    "swój rozwój", a pod to można mnóstwo podpiąć, już zaczęliście (on chyba
                    pierwszy, jeżeli dał propozycje rozdzielenia) wszystko punktować i przeliczać, a
                    to cofa wasz związek. Cóż ja bym radził ,aby po prostu, uświadomić mu (może już
                    jest tego świadomy), że dotychczas to jednak twoje dochody były większe, i nie
                    robiłaś większych kłopotów z tego, ze z twojej kieszeni jednak idzie więcej na
                    wspólne. Jeżeli dalej planuje przyszłość z tobą i to teraz ty w naturalny sposób
                    oczekujesz podobnego zachowania i że to nie jest żaden rabunek na jego
                    wywalczoną kasę tylko naturalna rzecz, upewnij się ze to zrozumiał, i ze w
                    związku tym oczekujesz od niego jakieś propozycji, jak ma to wyglądać od teraz
                    do czasu, aż znów jakieś proporcje się nie zmienią. Pozwól, gdzieś na stworzenie
                    satysfakcji w nim z tego, że sam podejmie decyzję, że sam daje teraz więcej do
                    wspólnego worka. Musi być w nim z tego powodu jakaś satysfakcja, bo zwyczajnie
                    zawsze będzie trudno i praktycznie bez perspektywicznie. Być może, on już sobie
                    zaplanował sobie coś, ala nagrody dla samego siebie za ten sukces w postaci
                    podwyżki, i teraz ma gdzieś poczucie, że ktoś już zabiera mu zabawkę na którą
                    już zasłużył (trochę dziecinne podejście, ale nie powiesz, ze czasem tak z
                    facetami jest), niech ma nawet prawo do tej zabawki, bo inaczej nigdy już nie
                    przyniesie podwyżki, bo jego motywacja też będzie dziecinna. Na mój gust
                    wszystko spokojnie jeżeli powiedzmy ta jego nagroda samego dla siebie zabierze
                    kasę, którą będzie trzeba 3-4 miesięcy odkładać z tego co teraz ma więcej z
                    swojej pensji, jeżeli jego plany szeroko rozumianej inwestycji idą dalej, to
                    oznacza ze tych pieniądze po prostu traktuje jako swoje, więc nie licz na
                    torebkę z jego czy wspólnego budżetu.
                    Najważniejsze to jest to słowo satysfakcja. Tak jak kobiety zawsze dają więcej i
                    czerpają z tego naturalną satysfakcję, tak ty teraz też musisz mu dać szansę na
                    analogiczną satysfakcję w momencie, kiedy podejmie decyzję o tym, że teraz on
                    więcej dokłada do worka. Jeżeli nie nauczysz w nim satysfakcji z dawania, to
                    zawszę będzie problem miedzy wami, a np. za 15 lat będziecie mieli córkę to
                    zauważysz ze do własnego dziecka ma więcej hojności niż do własnej żony, i
                    będzie gdzieś cię krew zalewać.
          • carwszechrusi Obydwoje jesteście poje.... 27.10.07, 14:46
            Koleś jest h..owy bez dwóch zdań. Ale ty droga estro pisząc ze nie
            popuścisz i że to jego kroki i że bedziesz podążać szykujesz
            piekielny koniec tego związku. Spirala będzie się nakręcać aż wkońcu
            nie będziecie mogli na siebie patrzeć. Czy nie lepiej zakończyć to
            spokojnie i miło, rzeczowo tak by jeszcze móc wrócić albo liczyć na
            miły seks z ex lub poprostu rozmowę? There is no future... to pewne
            • baba67 Re: Obydwoje jesteście poje.... 27.10.07, 15:10
              Tez mi sie tak wydaje...
              ale zakochane kobiety glupie sa, wciaz wierza ze cos sie zmieni...Oby nie za dlugo.
              Istnieje jakis tam ulamek procenta szasnsy ze facet dojrzeje, ale ja bym na to
              nie liczyla.
              • estra23 Re: Obydwoje jesteście poje.... 27.10.07, 17:35
                Oh... Żeby tu chodziło tylko o dojrzałość.. On nawet żel do mycia rozcieńcza z
                wodą, żeby było taniej.. :( Przeszkadzało mi to, ale jakaś tam tolerancja w
                związku musi być.
                Chociaż, gdy na początku zostawałam u niego na noc, to krzywo patrzył gdy szłam
                się kąpać, bo zużywałam wodę, a przecież za to wszystko się płaci.. No ale jego
                mama i siostra są takie same, więc cóż się dziwić. Np. smażą kilka razy na tej
                samej patelni, bo szkoda płynu do naczyń marnować :( Takie to przykre..
                • kaaarooll Re: Obydwoje jesteście poje.... 27.10.07, 20:41
                  O rany, dziewczyno, uciekaj od takiego faceta! Przeciez lepiej nie bedzie,
                  sknerstwa sie nie da oduczyc, zawsze w srodku czlowieka bedzie sie to czailo,
                  szczegolnie, ze rodzina taka sama...

                  K.
                • deodyma Re: Obydwoje jesteście poje.... 28.10.07, 08:07
                  no to sytuacja nieciekawa, niestety:( jestes pewna, ze chcesz z
                  takim czlowiekiem zalozyc w przyszlosci rodzine? miec dzieci? jak to
                  sobie wyobrazasz?
                • mayavi Re: Obydwoje jesteście poje.... 31.10.07, 12:13
                  uciekaj dziewczyno z tego zwiazku, zachowanie faceta jest karykaturalne i na
                  pewno sie nie zmieni-musialby sie jeszcze raz urodzic, bedziesz tylko coraz
                  bardziej nieszczesliwa.
                • homysz Re: Obydwoje jesteście poje.... 01.11.07, 04:07
                  Matku bosku,

                  Co Ty jeszcze robisz przy tak beznadziejnym łosiu, pardon my Klatchian?
                  Mój brat miał dziewczyne, której matka dla oszczędności nie ogrzewała
                  mieszkania, za to podgrzewała wodę z termoforow i używała jej ponownie - dla
                  mnie kuriozum, na szczęście młody szybko zmądrzał i panienkę (oczywiście zdążyła
                  od niego wyżebrać kilka wypłat i mniej więcej szafę ubrań) porzucił, niech się
                  ktoś inny męczy.
                  Licz się z tym, że mężczyzna wniesie w 'posagu' przyzwyczajenia wyniesione z
                  domu rodzinnego - w tym przypadku z domu skąpców, sknerusów, obrzydliwych
                  materialistów i...no brak mi słów na określenie ludzi nie myjących patelni po
                  użyciu.
                  Współczuję i szczerze życzę przejrzenia na oczy - w przeciwnym wypadku skończysz
                  jako sfrustrowana, blada chudzina rozliczająca się z kupionego dziecku lizaka.
                • Gość: jacek226315 Re: Obydwoje jesteście poje.... IP: *.proxy.aol.com 30.11.07, 00:29
                  a czy przynajmnie talerze myja po kazdym jedzeniu,czy tez tylko raz
                  na tydzien bo szkoda plynu do mycia naczyn?
                  Boze w cos Ty sie wpakowala
        • dontomasson Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 17:38
          Dziewczyno, daj sobie spokój jak najszybciej z takim związkiem. to jest jakis
          absurd, skrajny egoizm i brak przystosowania do wspólnego życia. pieprzony egoista!
      • rarely to lepiej sie rozstan 27.10.07, 15:11
        bo to co chcesz zrobic jest tak samo niedojrzale jak jego zachowanie to wyscig
        zbrojen a nie budowa zwiazku

    • modliszka24 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 12:15
      masz calkiem normalne podejscie to on jest jakis dziwny i nie uzasadnione
      kwestie .on jest sknera i nie mysli zyciowo
    • zawsze.pannaanna Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 14:32
      Po pierwsze dziwne jest jego podejście.. bo mieszkanie razem to
      jakby nie patrzec jakis tam sposób na planowanie przyszłości i to
      chyba jasne, że nie da się życ z "oddzielną kasą" jeżeli po jakimś
      czasie pojawią się dzieci itd. Przecież zawsze jest tak, że jedno
      zarabia więcej od drugiego!
      A co z niego za facet jak nie sprawia mu przyjemności kupowanie
      rzeczy dla swojej kobiety!!!
      • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 14:38
        No ale jako to przyjemność skoro on nie kupi sobie?
        • christine.p Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 11:09
          W związku z tym i ja mam pytanie - Czy on kupował cokolwiek tobie? Czy, gdy zarabiał mniej od ciebie, to kiedykolwiek zrobił ci jakiś prezent, niespodziankę - oczywiście, poza dniami typu urodziny, imieniny, Gwiazdka?
          Szczerze powiem, że dziwi mnie taki podział w momencie otrzymania podwyżki, wtedy gdy zaczął zarabiać więcej od ciebie... Wygląda to na skrajny egoizm i materializm z jego strony.

          Ja także mam wyższe dochody, niż mój facet, ale za zakupy nie płacę tylko ja - rachunki mamy osobne, ale wydatki wspólne. Mój facet kupuje mi kwiaty bez okazji i nie smęci, gdy musi płacić za zakupy...
          • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 17:29
            Nie chcę smęcić, bo nie jest to dla mnie prawie istotnie, ale prezentów nie
            dostawałam. Dwa razy kupił kwiaty. Zazwyczaj mówił, że mu szkoda pieniędzy na
            takie rzeczy. No ale to rozumiem, bo faktycznie nie było nam łatwo finansowo i
            kwiaty to nie była rzecz w pierwszej kolejności.
            • dzioucha_z_lasu Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 01:54
              Dziewczyno - odpuśc sobie związek z tym facetem. Czytając to co
              piszesz to jak bym widziała siebie. Skończy się to tak, że on będzie
              się "rozwijał", a całe utrzymanie domu i wszystkie wydatki będą na
              Twojej głowie i to Ty będziesz się zastanawiała, czy kupić papier
              toaletowy czy nowe rajstopy, bo na obie rzeczy już nie wystarczy, a
              facet w tym czasie będzie się zastanawiał, czy kupić szary garnitur
              za 1200, czy granatowy za 1300, czy może oba bo fajne, a potem
              ewentualnie zaproponuje Ci wyjazd na wspólny urlop - na który nie
              będzie Cię stać ( bo oczywiście każdy płaci za siebie, łącznie z
              mineralką w restauracji), a ten dupek nie będzie w stanie zrozumieć
              czemu, bo pewnie za dużo wydajesz na siebie. Ja jestem w tej chwili
              w trakcie rozwodu z takim panem, bo takie podejście do finansów w
              związku przekłada się również na inne elementy wspólnego życia. Ja
              zmądrzałam po szkodzie i dużo mnie to kosztowało - nie tylko
              pieniędzy. Tobie jest łatwiej, bo jeszcze się z nim nie związałaś na
              stałe. Ale wierz mi - taki facet się nie zmieni.
              • deodyma Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 08:10
                zgadzam sie. bo tak wlasnie bedzie wygladala przyszlosc z tym
                facetem, jesli autorka sie nie opamieta.
            • margonik Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 16:39
              >bo faktycznie nie było nam łatwo finansowo

              Tak właśnie myślałam. Przy pewnej swobodzie finansowej, niezaleznie, czy ze
              wspólnym kontem, czy rozdzielnymi, nikt się nie rozczula nad tym, kto ile zjadł
              kawałków pizzy.
              Miejmy nadzieję, że z czasem będziecie zarabiać więcej, niż na przeżycie i
              skończy się to wyliczanie. Znacznie łatwiej być hojnym, gdy ma się swobodę
              finansową. A Twój facet pewnie po raz pierwszy w życiu poczuł, że pewna swoboda
              się przed nim rysuje i stąd próbuje nadwyżkę zagarnąć dla siebie. Miejmy
              nadzieję, że mu to minie... Ale w chwili obecnej Ty się po prostu na to nie
              gódź! Nie wyliczaj mu, nie prowadź oddzielnej kuchni etc, ale powiedz po prostu
              "NIE" - zdecydowanie. Natomiast, żeby i wilk był syty i owca cała, ustalcie
              jakieś "limity" na wspólne wydatki oraz na własne zachcianki.
    • juvanalka Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 15:02
      A no to dziwne rzeczywiście. Skoro wspólna przyszłość w planach a tu
      taki rozłam i podział majątków już przed? Pogadajcie. Musicie to
      wyjaśnić bo co jak pojawi się dziecko? Kto będzie płacił za
      pieluszki i inne :)) Ja nigdy nie miałam wspólnej kasy, zarabiam
      więcej ale nigdy nie mialam problemu z opłatami czy z zakupami. Ale
      plus też taki że nit mi nie wypomina moich zakupów a wiadomo jak
      każda kobieta czasami lubię coś fajnego sobie kupić.
    • his_girl Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 15:12

      Ne rozumiem, dlaczego podwyżka jest podstawą zmiany zasad, na
      podstawie których do tej pory funkcjonowaliście.
    • dontomasson Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 15:26
      a to sku..syn!!
    • effi23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 15:53
      ja bym juz z nim byc nie chciala. To jest jak policzek. A
      rozliczanie sie bedzie tylko Cie frustrowac, najlepiej od razu sie
      wyprowadzic.
      • aga.janik Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 16:16
        Współczuję Ci, wyszło niestety, że Twój facet nie ma za grosz klasy.
        Jeśli myślisz od radykalnej zmianie swojej sytuacji, zrób to jak
        najszybciej, żeby nie tracić życia.
    • genova51 Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 16:12
      Mam powody, żeby się nie rozpisywać na ten temat i nie uzasadniać.
      Ale radzę Ci! Nie wiąż się z takim człowiekiem!!!
    • grendal Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 19:55
      Może zanim zacznicie ferować wyroki na zasadzie "solidarności
      jajników" warto by było wysłuchać drugiej strony? Ja mam podobny
      problem, tylko w odwrotnej konfiguracji. Kiedy zaczynałem związek z
      kobietą miała na koncie 10 000. Przez 1,5 roku nie pracowała.
      Pomogłem jej zdobyć dotację unijną na otworzenie biznesu. Moja
      rodzina pomogła jej zdobyć pracę. Teraz dostałą podwyżkę ( a i tak
      zarabia połowę tego, co ja) i poczuła "wiatr w żaglach". Okazało
      się, że niezależność jest dla niej ważniejsza niż wspólnota, czyli
      rodzina, choć podobno nasze wspólne święta były najpiekniejszymi w
      jej życiu. Słusznie ktoś napisał na tym forum, że jeśli nie budujemy
      wspólnoty, jesteśmy tylko współlokatorami żyjacymi wg. ustalonych
      zasad.
      Rozstajemy się, i wiecie co? Ona chce żebym wpłacił jej na konto owe
      10 000 na zasadzie "zjadłam cukierka ale wciąż chcę go mieć". :)
      Może zwyczajnie są ludzie, którzy przedkładają stronę materialną nad
      emocjonalna, jak autorka wypowiedzi: urodziłam mu Jego dziecko?
    • ice_ice Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 20:02
      Rozumiem Cię BARDZO DOBRZE. Niestety tak się dzieje, że kasa jest zazwyczaj
      głównym zarzewiem w związkach.

      Powiem Ci, jak ja to rozwiązałam ze swoim partnerem. Byliśmy w takim jakby
      wolnym związku. W sensie, razem, ale nie mieszkaliśmy razem, natomiast często u
      mnie bywał i nocował, plus pranie. Ja na samym początku związku wspomniałam mu,
      jak się głupio czułam, kiedy poprzedni partner do mnie przyjeżdżał, i nawet mu
      do głowy nie przyszło się dołożyć do czegokolwiek, natomiast ja byłam młoda i
      głupia i zbyt dumna, żeby powiedzieć chociaż słowo.

      No więc w uczciwej rozmowie ustaliliśmy stawkę za dzień w wysokości dwudziestu
      złotych plus miał kupować proszek do prania. Z tym, że on liczył stawkę za każdą
      NAPOCZĘTĄ dobę. W sumie nigdy nie czułam się pokrzywdzona. Jego nie obchodziły
      rozliczenia, a ja dbałam zawsze, żeby miał co jeść, pić i miał czyste ubrania.

      Nie wiem, czy takie rozwiązanie sprawdziłoby się w codziennym życiu dwojga ludzi
      mieszkających razem, ale można sobie przecież ustalić inną stawkę, prawda? :)

      Nie daj się wykorzystywać, po co Ci gorycz i rozżalenie.

      Pozdrawiam
      • spalovac.mrtvol Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 21:41
        > No więc w uczciwej rozmowie ustaliliśmy stawkę za dzień w wysokości dwudziestu
        złotych


        boszsz, a stawki za "noc" to jakie ustaliliście?

        P.S.
        Podoba mi się również to
        "za każdą NAPOCZĘTĄ dobę.",
        czyżbyście pracowali w jakimś Plus Gsm? i lubicie naliczanie sekundowe np?

        P.P.S
        Wszystkie opisane we wpisach powyżej sytuacje są zaiste przerażające...
        mieszkając razem liczyć sobie kawałki pizzy? ilość proszku do prania? długości
        papieru toaletowego???
      • dontomasson Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 13:35
        ice_ice napisała:

        > Rozumiem Cię....
        >
        >
        >
        > Pozdrawiam
        brakuje tylko ustalenia stawki za seks... żenujące. jak jeden człowiek na tym
        forum napisał, pieniądze to tylko środek majacy pomóc osiągnąć szczęście, a nie
        wartość autoteliczna. wszystko co mam należy do osoby którą kocham, dawanie jest
        dużo przyjemniejsze niż branie i gdyby okazało sie ze ta druga osoba uważa
        inaczej, to jest to koniec.
        • ice_ice Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 14:09
          Ot, znaleźli się pieprzeni romantycy. Niestety, drodzy Panowie, życie to nie
          tylko miłość i wzniosłe uczucia, o czym często zapominacie. Stawka dzienna
          obejmuje jedynie wymierne koszty jak jedzenie i prąd, które panowie najczęściej
          zużywają w największym stopniu. Stawka dzienna jest jedynie jednym z wielu
          sposobów na unormowanie spraw finansowych i właśnie to powoduje, że żadne z nas
          nie stresuje się i nie denerwuje jakimiś brakami czy nadużyciami. Sprawa
          finansów jest postawiona jasno i czysto i dla nas obojga to wielka ulga, że
          sprawy finansowe nie przeszkadzają nam w codziennej bliskości.

          Jak znam życie to obaj komentujący to mężczyźni z lekka sfrustrowani faktem, że
          życie tak strasznie kosztuje i aż tyle trzeba kobiecie dawać. A może stawka za
          seks Was właśnie dotyczy? Bo mnie taki pomysł nie przyszedłby sam z siebie do głowy.
          • spalovac.mrtvol Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 17:00
            Och, naprawdę wolę być "pieprzonym romantykiem", serio...

            A co do kosztów i cen, to bądź pewna, iz by o tym ze mna rozmawiać
            musisz byc lepiej przygotowana jak jarek do debaty z Tuskiem :))

            P.S.
            Ile kosztuje kWh? Albo m3 gazu ziemnego zaazotowanego?
            • ice_ice Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 19:10
              A co, ceny za energię to jakaś tajemnica? nie sądzę, aby rzeczywiście chodziło
              Ci o ceny, które każdy może znaleźć na swoich rachunkach. A jak nie, to w necie.

              To, co mnie zawsze najbardziej irytuje, to takie bicie piany, retoryczne
              pustaki, byle tylko pokazać się, że jest się sprawniejszym, jeśli chodzi o
              złośliwości. Nie mam w ogóle zamiaru dyskutować z Tobą o kosztach życia. Ja
              tutaj dyskutuję o sposobach rozliczenia między partnerami, tak, aby oboje byli
              zadowoleni.

              Uważam, że jasne postawienie sprawy, jeśli chodzi o finanse, jest bardzo ważne.
              A sposób rozliczeń to już tylko kwestia umowy pomiędzy dwojgiem ludzi. Jeśli
              jemu to pasuje - bo to jego propozycja - i mnie, to czemu kłuje Cię to w oczy?
              Składanie się na opłaty po połowie, czy procentowo, czy ogólnie, czy wyliczanie
              stawki dziennej, to tylko metoda na dojście do porozumienia.

              Romantycy są fajni. Tylko szkoda, że ten romantyzm to zazwyczaj bywa kosztem
              kobiet.
              • spalovac.mrtvol Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 02:09
                Obawiam się, że po prostu mnie nie zrozumiałaś.
                Nigdy, ale to nigdy, nie wpadlo mi do głowy (Twoje sformułowanie) obarczać
                Kobietę, którą kochałem jakimikolwiek kosztami.
                a co do cen: każda może znaleźć, ale żadna nie wie o co chodzi.
                I to byłoby na tyle.
                P.S.
                Szkoda mi Twoich rozterek, że jak kupujesz sobie botki, to musisz myśleć o
                "sposobach rozliczeń między partnerani"...
                • indi2 Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 18:52
                  No to Cię rozczaruję, bo przynajmniej jedna wie o co chodzi, a skoro wie jedna
                  to Twoje "żadna" nie ma racji bytu. Od 1,5 roku wynajmuję mieszkanie na spółkę
                  (liczba współlokatorów się zmienia) ze znajomymi i zawsze to ja - kobieta -
                  zajmuję sie rachunkami: za prąd, wodę, gaz, a nawet internet. Cen na pamięć nie
                  znam, ale wiem gdzie znaleźć (na tym, o ile mi się zdaje, w pewnym sensie polega
                  inteligencja) i wiem jak przeliczać (i przeliczam, bo nie było miesiąca, żeby
                  się nie pomylili w jakimś rachunku...).
                  PS Z serii dobrych rad: nie polecam używania słów typu: "żadna", "każdy",
                  "wszyscy", czy też "nikt". Bo marne są szanse, że naprawdę wszyscy, każdy albo nikt.
                  Pozdrawiam :)
          • anamnesis Re: On sknera czy ja materialistka??? 28.10.07, 16:41
            Ja jestem kobietą, facet u mnie często nocuje i nie wyobrażam sobie,
            żeby ustalac jakies stawki dzienne. Co to hotel? Sama chcę go
            ugościći np. zrobić coś do jedzenia. Nie czuję się wykorzystywana,
            bo on sam proponuje, że np. zrobi zakupy albo przyniesie wino.
            Innego dnia ja robie zakupy. Nie prowadzimy statystyki:) Często
            razem u mnie gotujemy albo np. on zamawia pizzę. Gdy ja go
            odwiedzam, też czasem robie zakupy lub przywożę coś dobrego, co
            przygotowałam w domu. Nie notuję tego. to jakiś koszmar żeby płacić
            20 zł za pobyt. Czyli jak zostaje na śmiadanie, to płaci 40. nie
            wyobrażam sobie tego
            • ice_ice Re: On sknera czy ja materialistka??? 16.11.07, 08:33
              Ale czemu koszmar? Moim zdaniem to po prostu jasne postawienie sytuacji. Za
              pizze itd on płaci, jasne, zakupy robię sama, bo zdecydowanie tak wolę. Mam
              wtedy dokładnie to czego potrzebuję. Dzielenie się rachunkami po połowie nam nie
              pasowało. A co to za różnica, czy on daje mi kasę, czy robi zakupy. Finansowo żadna.

              Zwróć uwagę, że nam obojgu to bardzo pasuje, więc czemu Ciebie to tak oburza???
              To tylko forma rozliczeń. Poza tym to on pilnuje i to skrupulatnie. Jest ok.
    • kasiamasia Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 22:07
      Moji rodzice zawsze mieli osbne pieniadze i przez 15 lat I ciagle sie klocili
      O to co powinno byc kupione. Ojciec nigdy niw widzial potrzeby wydawania
      pieniedzy na dom lub dzieci. Natomiast pieniadze Mamy mialy utrzymywac dom I
      dzieci.
      On natomist byl tylko zeby rzadzic i powiedziec wszystkim co maja robic.

      Obiecalam sobie ze nigdy nie bedzie pieniedzy moich i twojch tylko nasze.
      Przez pierwsze 15 lat to ja zarabialam o 50 –70 % wiecej niz on i wszystkie
      moje pieniadze wkladalam do wspolnej kasy: zlecone, nagrody, prezenty itd……
      Nigdy mu nie wyliczalam ze palil, popijal i kupowal gadzety dla siebie.
      Nawet mu nie wypominalam kiedy pozyczalismy pieniadze na
      “wieczne oddanie” jego rodzinie. Zdecydowaniwanie wydawalismy zawsze wiecej
      pieniedzy na niego i jego potrzeby (przy jego znacznie miejszym wkladzie
      finasowym). Kazde pytanie go czy moze moglby zarobic cos dodatkowo, odpowidal ze
      nie robi tego co robi dla pieniedzy tylko jest to takze pasja jego zycia i ze
      juz niedlugo
      bedzie zarabial znacznie wiecej pienioedzy niz ja, robiac to co lubi.
      Kiedy w koncu zaczal zarabiac wiecej niz ja (jakies 30 % po 16 latach w zwiazku)
      Mielismy kompletnie rozna reakcje: ja mialam nadzieje ze nareszcie nie bede
      musiala glowic sie jak zaplacic za wszystkie wydatki kazdego miesiace i bedziemy
      mieli w koncu troche swobody finasowej. I ze to na mnie nie bedzie spoczywalo
      glownie utrzymywanie naszej rodziny. Natomiast On uwierzyl ze zarabia
      wystarczajaco duzo i moze pozwolic sobie na kazdy mozliwy bzdet kiedy ma na to
      ochote, natomiast pieniadze zarabiane przeze mnie powinny wystarczyc na
      utrzymanie domu i naszego dziecka.
      Ja natomist nie mam prawa do zadnych wlasnych wydatkow……………
      Kazda proba rozmowy na temat pieniedzy konczyla sie karczemna awantura z jego
      strony z oskarzaniem mnie o podcinanie mu skrzydel i ograniczanie mu wolnosci.

      Do tego jakis rok pozniej dolozyl sobie obecnosc kochanki (takze mlodszy model)
      i prezentow dla niej (nota bene placonych ze wspolnej karty kredytowej)………..
      Tak wiec juz go nie ma
      w naszym zyciu (i jego “wielkich pieniedzy” ktore mi obiecywal przez 17 lat).
      Najsmieszniejsze z tej calej historii jest ze teraz z mojej pensji mozemy
      pozwolic sobie z moim synem na wiecej przyjemnosci niz te ktorych nie mielismy
      przez wszystkie lata, kiedy mielismy rodzine utrzymywana z 2 pensji, juz nie
      wspominajac o awanturach z jego strony………..
      Jedynym bledem bylo to ze nie wyslalam go diabla, kiedy dotarlo do mnie ze nasze
      pieniadze byly tak naprawde tylko do spelniania jego zachcianek.
      Ale robi sie rozne rzeczy w celu zachowania wspolnej/pelnej rodziny dla dziecka,
      kiedy nie widac bezposredniej patologi takiej jak alkoholizm lub bicie………….

      Z perpektywy moich doswiadczen probowalabym z nim porozmawiac
      I jezeli nic by sie nie zmienilo w jego postawie moje, twoje, nasze
      Bralabym nogi za pas, bo sytuacje bedzie tylko gorsza.
      Doloz sobie do tego dziecko I ty bedaca czasowo bez pracy?!
      Powodzenia. Wyobrazasz sobie jak bedzie Cie traktowal w takiej sytuacj?!
      • mr.illusion Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 22:53
        Facet ma kase nie ma klasy, odpusc go sobie. Jezeli nie szanuje cie na poczatku,
        napewno nie zacznie robic tego po slubie. Ja od zawsze zarabialem wiecej niz
        moja dziewczyna, czasem to bylo 10% wiecej a czasem 100%. Nigdy jej na nic nie
        zalowalem i nadal nie zaluje, mimo ze z zarobionej kasy wydaje moze z 10% na
        swoje tylko potrzeby. Nie mam tez w zwyczaju jej rozliczac etc, jezeli uwazam za
        planowany wydatek jest zbedny po prostu to mowie ale w sensie, ze nas na to nie
        stac a nie ze to moja kasa.


        Kasa to tylko kasa, niebo latwiej ja zdobyc nie pare innych rzeczy w zyciu. I
        mowie to ja, zagorzaly materialista - jestem nim i jestem z tego dumny ;))


        Pozdrawiam,
        M.
      • estra23 Re: On sknera czy ja materialistka??? 27.10.07, 17:45
        Oh tak!!! Wyobrażam sobie.. I tak naprawdę nie chce mi się tego wyobrażać, bo to
        tylko doprowadza mnie do złości.
        Czytając Twoją historię, zdałam sobie sprawę, że jest bardzo podobna do
        mojej..niestety.. :( Aż nie chce mi się jej komentować..
        Muszę poczekać jeszcze troszkę czasu i opowiem jak to się skończyło. Podjęłam
        pewne kroki, jego reakcja wcale mnie nie zaskoczyła, poczekam aż sobie wszystko
        przemyśli i może raczy mi odpowiedzieć i wyjaśnić dzisiaj wieczorem gdy wróci..
    • minkipinki Re: On sknera czy ja materialistka??? 26.10.07, 22:51
      U moich teściów było podobnie, Każdy miał swoje pieniądze i ciągle były kłótnie
      o to, co jest potrzebne do domu. U mnie też się tak zapowiadało, przy czym ja
      zarabiałam i nadal zarabiam znacznie mniej. Ale bardzo szybko zrobiliśmy wspólne
      konto. Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Większość rzeczy robimy wspólnie,
      to dlaczego konta mają być oddzielne? Dodam, że nie jestem gosposią, bo
      obowiązkami domowymi też się dzielimy. Współczuję ci, nie wyobrażam sobie
      takiego ultimatum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka