27.10.07, 22:46
Jeszcze 2 lata temu zatruwalam wlasny organizm, zycie, siebie, zeby sie
wykonczyc - a wszystko przez jakiegos totalnego palanta. Teraz czuje sie
szczesliwa, ze juz sie wyleczylam i mam go w d...:-)))) hurra wolnosci, hurra
zdrowy rozsadku! Kocham siebie!
Obserwuj wątek
    • akkknes Re: Obsesja 27.10.07, 22:47
      podziwiam cie, ze sie z tego cieszysz...
      tez bym chciala
      • evula Re: Obsesja 27.10.07, 22:51
        Zeby sie z tego wyleczyc, trzeba doswiadczyc tego na wlasnej skorze. Proces
        leczenia troche trwa, ale zapewniam, ze efekty sa powalajace. Potem juz tylko
        swieci slonce:-) Jak sobie teraz o nim pomysle to smiac mi sie chce haha, a
        kiedys opuchlizna z oczu od lez nie schodzila tygodniami, teraz, gdy o tym
        pomysle to pukam sie w czolo:-)
        • pozno_w_noc Re: Obsesja 27.10.07, 23:09
          Jak sobie poradzilas? jak Ci sie udalo?
          • evula Re: Obsesja 27.10.07, 23:30
            Trwalo to prawie rok... wizyty u psychologow, psychoterapeutow, spotkania DDA,
            ksiazki, szczegolnie polecam 'Toksyczna milosc' P.Mellody i 'Droga do Bliskosci'
            - tej samej autorki. Dzieki tym ksiazkom oduczylam sie sluchac doslownie SLUCHAC
            textow we wszystkich piosenkach o milosci - i to byl 1-szy bardzo wazny krok.
            Najwazniejsze to poznac samego siebie, swoje potrzeby, nauczyc sie kochac siebie
            i o siebie zadbac. Dopoki tego nie zrozumiemy, nikt za nas tego nie zrozumie,
            dopoki to sie nie stanie, nie zyskamy szacunku i nie zrozumiemy czym jest
            milosc. Wiele wiele osob niestety nie potrafi odroznic milosci od obsesji, czyli
            toksycznego zwiazku. Nigdy nie mozemy oddawac sie komus w pelni, by ten
            zrozumial, ze kochamy. Najpierw trzeba zadbac o siebie, nie pozwalac, by nas
            emocjonalnie krzywdzono, pomyslec o wlasnych potrzebach, zyc soba, okreslac
            swoje cele i absolutnie nie kierowac sie tylko i wylacznie tym, czego oczekuje
            od nas ta druga osoba. Oddanie sie komus w pelni to krzywda dla siebie samej! To
            nie jest milosc, to strach przed odrzuceniem, to paniczne poczucie checi
            posiadania kogos, kto moglby sie nami zaopiekowac. Tymczasem sztuka nie polega
            na oddaniu siebie komus, lecz na oddaniu siebie sobie, a wowczas droga do
            sukcesu jest prosta.
            Kluczem do sukcesu jest umiejetnosc cieszenia sie najmniejszymi detalami zycia,
            samym soba i wiara w siebie, oraz wlasne mozliwosci. Przez to wszystko
            przeszlam, jestem sama, nadal nie czuje sie gotowa do nowego zwiazku, ale wierze
            w siebie, bo dzieki temu, ze upadlam prawie na samo dno przez kogos, kto wowczas
            zrujnowal mi zycie odzyskalam wiare w siebie i zaczelam dbac o wlasne potrzeby,
            patrzec na zycie z wiekszym optymizmem bez nastawiania sie na: rycerz na bialym
            koniu odmieni moj los. To ja jestem dla siebie tym rycerzem:-)
            • pozno_w_noc Re: Obsesja 27.10.07, 23:36
              evula, dziekuje Ci bardzo za te slowa...rozplakalam sie jak to
              przeczytalam, jestem teraz na samym dnie i boje sie ze nie dam rady
              sie podniesc...a Twoje slowa to malutkie swiatelko w moim ogromnym
              ciemnym tunelu(ale banal mi wyszedl, co?;)
            • smooczek Re: Obsesja 28.10.07, 00:13
              Kłaniam Ci się nisko Evula. Za szukanie pomocy profesjonalnej. Ja
              jestem po 1,5 rocznej terapii. Odkąd zmieniłam siebie, zmienił się
              cały świat wokół mnie. Na lepszy, weselszy, bardziej bezpieczny !!!
              A jestem juz dość "wiekowa".
              Powodzenia wszystkim w dogadywaniu się ze samym sobą, bo tylko wtedy
              bedziemy umiały się porozumieć z innymi, a przede wszystkim jasno
              stawiać granice innym.
              Gdzies czytałam, że żadna zewnetrzna rzecz nie jest w stanie nas
              uszczęśliwić, gdy nie mamy szczęścia w sobie. Myślę, że to prawda
        • akkknes Re: Obsesja 27.10.07, 23:27
          nooo, ja to moze w czolo sie nie pukam, ale mam ostra rozkminke,
          czemu bylam tak glupia i naiwna i sie zgodzilam na to spotkanie po
          takim czasie...
          smiac sie tez nie smieje, bo za bardzo cierpialam po pierwszym
          rozstaniu, ale bylo juz lepiej - na tyle, ze wiedzialam, ze tak nie
          zrobie na drugi raz.
          a teraz, jak sie mna pobawil miesiac i potem rzucil w kat jak stara
          lalke, to nie wiem sama co mam robic :/
          • evula Re: Obsesja 28.10.07, 15:55
            > nooo, ja to moze w czolo sie nie pukam, ale mam ostra rozkminke,
            > czemu bylam tak glupia i naiwna i sie zgodzilam na to spotkanie po
            > takim czasie...
            > smiac sie tez nie smieje, bo za bardzo cierpialam po pierwszym
            > rozstaniu, ale bylo juz lepiej - na tyle, ze wiedzialam, ze tak nie
            > zrobie na drugi raz.
            > a teraz, jak sie mna pobawil miesiac i potem rzucil w kat jak stara
            > lalke, to nie wiem sama co mam robic :/

            To ja Ci powiem: potraktuj go identycznie, gdy jeszcze raz bedzie mial czelnosc
            zawracac Ci glowe swoja marna osoba. To Ty jestes najwazniejsza, Twoje uczucia,
            Twoje JA i to czego TY chcesz, a nie tego czego on chce. Zanim odbierzesz
            telefon od niego, zastanow sie, czy napewno chcesz z nim rozmawiac, czy znow
            chcesz skazac sama siebie na cierpienia. Zycze wszystkiego naj;-)
            • akkknes Re: Obsesja 28.10.07, 16:32
              ja mam zawsze wewnetrzny opor, ze jak zleje smsa, telefon, mejla,
              wiadomosc na gg od niego to wlasnie przepada mi ostatnia szansa na
              bycie jednak wlasnie z nim!!
              a najgorsze jest to, ze nie dam sobie reki uciac ze kiedys jednak w
              koncu po tym wszystkim bede umiala z nim byc szczesliwa.
              • quba40 Re: Obsesja 28.10.07, 17:54
                Musisz pogodzić się z tym, że nie bedziecie nigdy razem, musisz o nim po prostu
                zapomnieć. Nie wiem czy masz tyle siły w sobie aby zerwać wszystkie kontakty,
                wywalić wszystko co Ci go przypomina? Ale wierz mi to pomaga.
          • kookardka Re: Obsesja 28.10.07, 16:16
            Nie myśl o sobie głupia i naiwna. To, że poszłaś na spotkanie pełna
            nadziei, że powróci dobre to nie jest nic złego. Nie możesz winić
            siebie za to, że podeszłaś do sprawy szczerze i otwarcie. To facet
            jest nie w porządku, bo to wykorzystał. I tak o nim myśl, zawszona
            gnida, która nie zasługuje na Twój szacunek a już tym bardziej na
            to byś o nim rozmyślała i w sobie to roztrząsała. Nie warto
            poświęcać mu ani chwili uwagi, szkoda czasu. Mnie też niedawno koleś
            tak potraktował i mam go w dupie, co więcej życzę mu by miał
            w życiu jak najgorzej . Zamknęłam temat i nic nie roztrząsam.

            Sama zobaczysz, że jak zaczniesz myśleć o nim jak o złym człowieku
            ( nie, że Cię skrzywdził tylko, że jest nic nie wartym śmieciem)
            to zmienisz nastawienie i przestaniesz czuć żal i rozgoryczenie.

            Jest inna sprawa ... takie wydarzenie zotawia ślad w psychice,
            niestety - zostaje strach przed bólem, że ktoś kiedyś może
            potraktować Cię tak samo. Ta obawa powoduje, że do kolejnego faceta
            podchodzisz z dużym niepokojem, strachem, że może zrobić to samo.
            Trzeba sobie wtedy tłumaczyć, że nowy człowiek to inny człowiek,
            nie musi zrobić tak samo, na wszelki wypadek lepiej trzymać emocje
            na wodzy i nie rzucać się jak ćma do świecy, tylko obserwować i
            rozmawiać na tematy, które niepokoją ...

            Na pewno dasz sobie radę, tylko nie bij sama siebie za to, że ktoś
            inny jest zły - to zostaje na jego sumieniu a Ciebie nie powinno
            absorbować. Jak czujesz, że to Ci pomoże to powiedz mu co o nim
            myślisz. Ja w pysk nie dałam, chociaż miałam na to ochotę, ale
            powiedziałam co myślę. Trzymaj się :)))
            • akkknes Re: Obsesja 28.10.07, 16:34
              ale on doskonale wie jak bardzo mnie skrzywdzil wtedy, jak bardzo
              mnie zwodzil teraz... on wie ile mnie to kosztowalo. on wie ze
              powinnam nim doslownie pogardzac.


              i on wie, ze jesli bedzie trzeba skocze za nim w ogien
              • lawetas Re: Obsesja 29.10.07, 16:52
                Więcej szacunku do siebie!
                Jeśli sama nie docenisz siebie, będzie Cię zwodzić i „wykorzystywać”
                dopóty, dopóki mu będziesz na to pozwalać.
    • chantal10 Re: Obsesja 27.10.07, 23:24
      Ja pół roku walczę jeżeli chodzi o jednego gościa... nie kocham go, ale obojętny
      też mi nie jest.
    • modliszka24 Re: Obsesja 29.10.07, 11:09
      zawsze mówię że z każdego wariactwa się można wyleczyć gratuluję
    • minasz Re: Obsesja 30.10.07, 00:22
      jak tak piszesz to dalej jestes chora

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka