kaszkax26
01.11.07, 22:26
Niech mi to ktoś mądrzejszy ode mnie wytłumaczy, proszę.Zawsze
miałam dobry kontakt z teściową - mądra, normalna kobieta - miałam
do niej większe zaufanie niż do matki. Teraz jestem w ciąży i
ogólnie jestem bardziej drażliwa i już nie wiem co myśleć. nie
planowaliśmy teraz tego dziecka -antykoncepcja też zawodzi:(Mąż się
cieszy, swoje lata mamy-ale mnie to całkiem zdruzgotało-nie byłam
gotowa, nadal jestem w szoku i próbuję się zmusić do radości, do
akceptacji ciąży ale na razie mi nie wychodzi. Nie rozczulam się nad
sobą, nie uznaję aborcji-stało się-mogliśmy stosować jakieś podwójne
zabezpieczenie-nasza wina, ale mój stan nienajlepszy stan psychiczny
nie był tajemnicą dla teściowej. I kiedy ostatnio jechałyśmy gdzieś
razem powiedziałam jej że trudniej mi się ostatnio oddycha przez ten
brzuch - a ona na to: "cierp ciało jak żeś chciało"... Zatkało mnie -
ryczałam przez następny tydzień. Za co ja mam cierpieć?Że wpadłam z
jej synem? Ze wyszałm za maż?Że jestem kobietą?Myślałam, że jest
zyczliwą mi osobą:(Dodam, że zrozumiałabym gdyby tak powiedziała
irytującej ją, użalającej się wciąż kobiecie-ale ja naprawdę nie
jęczę. Teraz to choćbym umierała z bólu czegokolwiek to nie dam po
sobie znac przy niej. Nie spodziawałam się po niej czegoś
takiego.Mąż mówi że przesadzam, że może była zmęczona i tak palnęła,
ze powinnam jej zapomnieć. Staram się ale zaufania już do niej nie
mam. I bardzo mi tego żal