alex_77
05.11.07, 12:47
na początku chcę podkreślić: wiem, że zrobiłem źle. zachowałem się jak świnia,
palant, niedojrzały dzieciak. wiem o tym i proszę w tym wątku nie odnosić się
do mojego zachowania. bardzo żałuję, a poczucie wstydu jest dla mnie
przygniatające. mam teraz wobec siebie wielkie poczucie pogardy. wiem (ok, mam
przekonanie), że już nigdy tak nie postąpie.
do rzeczy.
są dwie kobiety, x i y. przez ponad miesiąc działałem na dwa fronty. jeszcze
byłem z x, a już zacząłem krecic z y. y wiedziala o istnieniu x, ale nie o
tym, że z nią jestem. x wiedziala o istnieniu y, ale nie wiedziala, że z nia
krece. okłamywałem y. okłamywałem x.
to było jakis czas temu. dzis jestem sam (jak widac, zasłuzenie). cholernie
żałuję mojego postepowania, wiem ile bólu zadałem i jakim małym człowiekiem
okazałem się być. mam wyrzuty sumienia.
od dluzszego czasu istnieje wysokie prawdopodobienstwo, ze panie x i y
dowiedza sie o calej sprawie i to od siebie nawzajem.
dylemat: czy porozmawiac z kazda z nich i przedstawic sytuacje jaka byla kawa
na lawe (beda łzy, żal, byc moze calkowite zakonczenie znajomosci etc)? czy
czekać az same na siebie trafią i opowiedzą jak było (tez beda łzy, żal, byc
moze calkowite zakonczenie znajomosci, etc)?
skłaniam sie ku wariantowi pierwszemu - skoro wtedy stchórzyłem, to
przynajmniej teraz chce zachowywac sie fair. nie chce życ z wyrzutami sumienia
- jesli mam zmienic moje postepowanie w przyszlosci, musze uczciwie zamknac
ten niechlubny rozdzial zycia.
jakie jest wasze zdanie?
olek