aawionetka82
25.11.07, 01:46
Spotykam się od bardzo niedawna (2tyg) z pewnym facetem. Jest
sielanka, dziewczyny, sielanka. Spacery, rozmowy, magia... Same
wiecie. Ostatnio jednak on zaczął obsypywac mnie prezentami. I to
nie jakiś kwiatek czy czekoladka. Najpierw, kilka dni temu, dostałam
od niego telefon komórkowy. Oczywiście odmówiłam przyjęcia, ale on
się upierał, mówił, że bardzo chce mi go dać, że to dla niego żaden
wydatek (rzeczywiście zarabia sporo, ja nie zarabiam nawet 1/3 tego
co on). Odkąd się znamy zabiera mnie do teatru, opery, wszędzie i
nigdy nie pozwala, abym to ja nas zaprosiła, tzn. zapłaciła za
oboje. A chciałabym, bo zaczynam się czuć dziwnie. Teraz wyskoczył z
pomysłem, że kupi mi fotel z rozkładanym podnóżkiem! I wiem, że jest
do tego zdolny i możliwe, że lada dzień zapuka z fotelem.
Krępuje mnie to, mówiłam mu, ale on nie widzi problemu, mowi że chce
mi sprawić przyjemność i radość. Ja się czuję dziwnie. Czy może
przesadzam? Poprzedni chłopak nie dał mi nigdy nawet kwiatka, więc
może moja reakcja jest głupia?