Dodaj do ulubionych

Sie popisałam:(

15.12.07, 19:09
mielismy wyjsc z moim facetem wieczorem na piwo.przyszlam ze szkoly padnieta
jest mi zimno i zle.rozmyslilam sie.ale mowie (wspanialomyslnie)co by poszedl
sam sie spotkal z naszymi znajomymi.i poszedl.a ja teraz siedze sama i
rycze.juz mu sie zreszta oberwalo za podjecie niewlasciwej decyzji;) my to
baby jednak gupie jestesmy;)
Obserwuj wątek
    • cloclo80 Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 19:13
      A co za problem zadzwonić do niego i oznajmić, że za chwilę dołączysz?
      • marudaf Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 19:16
        nie dołączę bo mi zimno:)nie mam nastroju na barowe spotkania przy piwie.wole
        posmecic w domowym zaciszu (padlo na Was kobitki):)
    • mary_an Faceci nie rozumieja sugestii 15.12.07, 19:34
      Dawno juz odkrylam, ze faceci nie rozumieja sugestii i nie ma co
      delikatnie sugerowac, tylko walic prosto z mostu.

      "Mielismy isc do pubu, ale zle sie czuje jest mi zimno i nie mam
      ochoty, jak chcesz mozesz isc sam, ale wtedy bedzie mi smutno i
      samotnie w domu w sobotni wieczor i pewnie spedze go ryczac w
      poduszke". Wtedy mozemy wspolnie poszukac rozwiazania. Jak nie
      powiem wprost, to pojdzie a potem w zyciu nie zrozumie, czemu siedze
      sama i rycze, jak przeciez mu powiedzialam, ze "ma isc".

      Ostatnio moja kolezanka sugerowala chlopakowi, zeby jej kupil
      kolczyki. Ciagle przed urodzinami o nich mowila, pokazywala mu w
      oknie na wystawie "o! jakie ladne kolczyki". I co? I nic, dostala
      bilety na koncert, ktory on bardzo chcial zobaczyc. A ja
      powiedzialam "patrz, jakie ladne kolczyki. Kup mi na Mikolaja". I
      zgadnij, co dostalam :)))

      Z nimi tak trzeba.
      • cloclo80 Re: Faceci nie rozumieja sugestii 15.12.07, 19:45
        To normalka. Facet do faceta nigdy nie powie "musze odkręcić srubkę" tylko
        "podaj klucz 13". W wypowiedziach kobiet zawsze należy zwracać uwagę na to co
        NIE zostało powiedziane wprost, bo to jest właściwa treść przekazu.
        • marudaf Re: Faceci nie rozumieja sugestii 15.12.07, 19:49
          :) ja to wsio wiem. tez zazwyczaj stosuje metodę mowienia prosto z mostu. ja
          nawet nie mam do niego pretensji o to ze poszedl. jestem bardziej zla na siebie
          ze tak mu pojechalam. az mię cos sciska ze tak brzydko sie do niego
          odezwalam:(trza bedzie przeprosic jak nic.ehhh
        • mary_an Re: Faceci nie rozumieja sugestii 15.12.07, 20:35
          cloclo80 napisał:

          > To normalka. Facet do faceta nigdy nie powie "musze odkręcić
          srubkę" tylko
          > "podaj klucz 13". W wypowiedziach kobiet zawsze należy zwracać
          uwagę na to co
          > NIE zostało powiedziane wprost, bo to jest właściwa treść przekazu

          Tu wlasnie chodzi o pewne wyczucie i subtelnosc!! Ja czesto
          mowie "sol sie konczy", "nie ma juz soli" ale dopiero jak powiem "No
          idzze do sklepu i kup ta sol!!" to zrozumie o co mi chodzi. I mnie
          to denerwuje jak nie wiem! Juz sie nauczylam z nim postepowac, ale z
          takimi rzeczami jak uczucia - jak sie bede czula jesli on pojdzie z
          kumplami na piwo a ja zostane zupelnie sama to juz bardzo jest
          ciezko. Tutaj sugerowanie nic a nic nie daje, ale przeciez
          chcialabym, zeby on tak samodzielnie czasami na cos wpadl. No nic,
          chyba juz nic na to nie poradze. Przy czym on ma jak najlepsze
          zamiary, tylko czesto mu nie wychodzi dopoki wprost nie powiem czego
          chce :/
      • uhu_an Re: Faceci nie rozumieja sugestii 16.12.07, 12:15
        ja tez mam problemy z sugestia, a babą jestem. taka się "męska"
        zrobilam. Kiedys sie bawilam w aluzje , sugestie etc. ale nie ma nic
        gorszego jak niedomowienia. Z tego rodza sie konflikty, zupelnie
        niepotrzebne. rodza sie pozniej pretensje. czasem fajnie tak
        dawac "cos do zrozumienia", ale tak najlepiej w intymnych
        sytuacjach.;) ja jestem za komunikacja wprost! Taka sie wygodna
        zrobilam. tego samego oczekuje od mojego partnera.
        jakis czas temu znajomy w rozmowie ze mna mowi: "poszedl bym na
        koncert". a ja co sobie pomyslalam i powiedzialam? "no poszedl
        byś " ;). nie wiem, czy mnie zapraszal, czy mowil tylko, ze ma taka
        ochote. :D
        NIEJASNOSC.
    • iberia.pl Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 20:48
      wzruszyla mnie Twoja historia, a Twojemu facetowi wspolczuje takiej
      kaprysnej panny, ktora sama nie wie czego chce.
      • marudaf Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 20:50
        strzał w 10:) bywam cholernie kaprysna.ale mojemu facetowi nie trza współczuć on
        sie lubi ze mna bujać:)
        • bradz Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 21:08
          Przekleję z innego wątku, warto przeczytać i wyciągnąć wnioski..

          Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta...

          ...nazwijmy ją Jolka. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają
          razem miły wieczór. Kilka
          dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są
          zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich
          niewiduje się z nikim innym.
          Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Jolka zauważa:

          - A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się
          spotykamy?

          W samochodzie zapada cisza. Dla Jolki wydaje się ona strasznie
          głośna.

          Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie powinnam była tego mówić. Może
          on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na
          nim wymusić
          jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest
          jeszcze gotowy".

          A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".

          Jolka myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę
          takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej
          czasu, żebym
          mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem.
          Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie...
          doczego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym
          poziomie intymności?
          Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom ? Ku spędzeniu
          ze sobą całego życia ? Czy ja jestem już na to gotowa ? Czy ja go
          właściwie w ogóle znam ?"

          A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy
          zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten
          samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno
          powinienem zmienić olej!"

          A Jolka myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to
          jest zupełnie inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej - większej
          intymności,
          większego zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to
          sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego
          on tak niechętnie
          mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia."

          A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy.
          Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze.
          Zwalają winę na mrozy.
          Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara
          śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym
          złodziejom 6 stówek."

          A Jolka myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu
          zła. No - to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie
          poradzę na to,
          co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."

          A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To
          właśnie powiedzą.... Chamy."

          A Jolka myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na
          rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z
          którym lubię być, na
          którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie.
          Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej,
          romantycznej fantazji."

          A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją
          sobie wsadzili w d...... Ja chcę mieć sprawny wóz"

          - Stefan - odzywa się Jolka.

          - Co? - pyta Stefan, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia.

          - Nie dręcz się już tak - kontynuuje Jolka, a jej oczy zaczynają
          napełniać się łzami. Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak...
          (załamuje się i zaczyna szlochać)

          - Ale co? - dopytuje się Stefan

          - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To
          głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia....

          - Nie ma konia? - pyta zdziwiony Stefan

          - Myślisz, ze jestem głupia, prawda ? - pyta Jolka.

          - Nie! - odpowiada Stefan, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową
          (chyba) odpowiedź na jej pytanie.

          - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu...

          (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Stefan, myśląc
          najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W
          końcu trafia na jedną,
          która wydaje mu się niezła)
          - Tak. - mówi.

          Jolka, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni.

          - Och, Stefan, naprawdę tak czujesz? - pyta.

          - Jak? - odpowiada pytaniem Stefan.

          - No, o tym czasie... - wyjaśnia Jolka.

          - Nnnoo... Tak.

          (Jolka odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając,
          że Stefan zaczyna się czuć bardzo nieswojo I obawiać, co też ona
          może teraz
          powiedzieć, zwłaszcza, jeśli dotyczy to konia.... W końcu Jolka
          przemawia)

          - Dziękuje ci, Stefan.

          - To ja dziękuję - odpowiada z ulgą mężczyzna. Potem odwozi ją do
          domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu,
          podczas gdy
          Stefan wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i
          natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma
          Szwedami, o których
          nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głos w jego głowie podpowiada mu,
          że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Stefan jest
          pewny, że nigdy
          nie zrozumie co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć
          (tę samą taktykę stosuje w stosunku do wielu tematów - np. głodu na
          świecie).

          Następnego dnia Jolka zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki,
          może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację.
          Drobiazgowo analizują
          wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz
          pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i
          każdy gest, szukając
          niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość...
          Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie
          osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc. W
          tym samym czasie,
          Stefan, pijąc piwo ze wspólnym przyjacielem jego i Jolki, zastanowi
          sie i zapyta:

          - Janusz, nie wiesz, czy Jolka miała kiedyś konia?

          • marudaf Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 21:22
            hmmmhmm moj błąd:)
    • soulshunter Re: Sie popisałam:( 15.12.07, 22:19

      > my to baby jednak gupie jestesmy;)

      no nie da sie ukryc.Pol biedy ze choc to zrozumialas
    • qw994 Re: Sie popisałam:( 16.12.07, 12:53
      > my to
      > baby jednak gupie jestesmy;)

      Nie MY, tylko TY.
    • modliszka24 Re: Sie popisałam:( 16.12.07, 16:40
      tak często jest tylko nie pokazuj facetowi że twoja decyzja była błędem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka