jagandra
23.12.07, 19:37
Przyśnił mi się wprawdzie już kilka miesięcy temu (w sierpniu), ale wciąż o nim myślę. Nie pamiętam już wszystkich szczegółów.
Jeśli macie jakieś pomysły, napiszcie, może mi się coś ułoży w głowie :) Dodam, że woda jest żywiołem, który często występuje w moich ważnych snach.
I część:
Jest ciemno, popłudnie lub wieczór. Idę w górę po mało stromych schodach z mamą i córką (niecałe 4 lata). Po schodach spływa woda, może deszczowa. Jest chłodno. Mała płynie tą wodą, nurkuje. Jestem zła na mamę, że... źle ją ubrała? pozwoliła iść z nami?
Wracam tymi samymi schodami za rękę z człowiekiem, który mieszka
niedaleko. (Ma bardzo szczupłą, ładną, nerwową żoną i trójkę zaniedbanych dzieci. Dzieci biegają cały dzień po podwórku, bardzo biednie ubrane, być może są bite. W jakiś sposób jednak ta rodzina jest dla mnie atrakcyjna.)
Wchodzimy do mieszkania, w wannie kąpią się albo zamierzają kąpać jego dzieci i Anielka. Układ łazienki jak w mieszkaniu, w którym mieszkałam z rodzicami, ale wanna niezabudowana kafelkami, "biedna".
II część:
Idę z mamą i "Goprowcem" (chłopak poznany na wakacjach w górach w 2006 roku, student, bardzo sympatyczny) wzdłuż rzeki. Mama ma mały plecaczek. Strumień jest bardzo piękny, woda omija duże kamienie i rozbija się na krople. Jest jasno.
Widzę wielki most nad rzeką, którego drugi koniec ginie we mgle. Widzę, że most zaczyna się nie na brzegu ale w rzece. Ludzie płyną do niego na tratwach. Przyglądam się.
Goprowiec mówi coś, co mnie irytuje, na temat palenia (sama rzuciłam kilka lat temu, a on w rzeczywistości nie palił) i piwa, wydaje mi się w tej chwili niemęski.