Dodaj do ulubionych

Muszę się wygadać...

25.01.08, 22:37
Akurat większość ludzi, którzy mogliby teraz posłuchać mojego stękania, jest
na Remes Cup, więc przykro mi, padło na Was ;)

Chodzi o to, że w październiku rozstałam się z miłością mojego życia.
Właściwie to zamieniliśmy kilkuletni związek na przyjaźń. On zdecydował,
twierdząc, że miłość to nie wszystko, kiedy w związku od dłuższego czasu są
nieporozumienia. Bardzo to przeżyłam, jednak udało mi się wyjść z najgłębszego
dołka. Od rozstania widzieliśmy się dwa razy, odwiedził mnie w szpitalu i
przyjechał na wizytę przedświąteczną. Za każdym razem było widać, że on też
jeszcze nie "przeżył" rozstania.
Jakoś tak wszystko wróciło do szarej normy, znacznie rzadziej miewałam napady
płaczu, aż tu parę dni temu dowiedziałam się, na własne zresztą życzenie, że
od "bardzo niedawna" ma kogoś nowego. Zabolało jak cholera, ale nic mu nie
mówiłam. Zresztą, myślę, że sam się domyślił, bo zna mnie jak siebie.
Pocieszam się, wmawiam, że to na zasadzie "klina" , zwłaszcza, że, jak mówił
na początku naszego związku, on nie potrafi długo być sam. Rzeczywiście, ze
mną związał się w jakiś miesiąc po tym, jak rzuciła go dziewczyna. Nie pomaga
jednak i, cholera, gdybym nie musiała wstawać codziennie i zajmować sie swoją
rehabilitacją, to po prostu znów bym się zaszyła w łóżku i nie wychodziła
całymi dniami. Czy to minie?
A teraz poproszę, kurczę, chusteczkę...
Obserwuj wątek
    • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 22:43
      Chusteczkę to ja mam, moja droga, jedynie swoją zasmarkaną :D
      Przejdzie na pewno..tylko poczekać musisz. Mało czasu jeszcze
      minęło. Napewno byłoby Ci łatwiej gdybyś nie rozmawiała z nim i nie
      kontaktowała się w żaden inny sposób bo chyba robisz sobie cały czas
      nadzieje... A teraz zobaczyłaś, że nie ma na co czekać i nadzieja
      odeszła i może to właśnie to tak boli co?
      • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 22:46
        Nie umiałabym zerwać kontaktu z kimś, kto tyle dla mnie znaczył i znaczy, z kim
        dzieliłam tyle chwil...
        Wiesz, to jest zabawne... bo ja nie myślałam już nawet, że mogłabym z nim znowu
        być (przy zerwaniu mówił, że "nie zamyka furtek") w ciągu najbliższych kilku
        lat. Że musiałabym trochę odpocząć. Ale przecież nie przestałam go kochać...
        • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 22:59
          Ja się rozstałam ze swoim po 5 latach, dnia chyba 3 stycznia tego
          roku i nie odzywam się wcale...a przecież dla mnie też wiele znaczy
          (ł) i nadal go kocham..ale nie chcę aby mi mącił w głowie
          opowieściami o swoim życiu-bo zwyczajnie ja już nie jestem jego
          częścią. Na jego prośbę z resztą ;/
          • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:05
            Uuu, to zupełnie świeża sprawa [przytul] Szczerze mówiąc, ja bym tak nie mogła,
            za bardzo go kocham. Gdyby nie moja zgubna ciekawość i masochizm, to pewnie
            nawet bym nie wiedziała, że kogoś ma, chciał uciąć ten temat, bo zapewne
            wiedział, co będzie...
          • cala_w_kwiatkach Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 01:05
            brawo elphina, tak trzymajmy
            nie ma miejsca dla nas w ich zyciu, nie ma miejsca dla nich w naszym
            K. sle mi smsy z pozdrowieniami i opowiesciami co u niego, a mnie to
            nie obchodzi i wciaz jest egoista bo nawet nie zapyta jak sie czuje
            czy co u mnie;)
            pisze, zebym sie trzymala (pewnie widzi mnie w psychiatryku leczona
            z depresji porozstaniowej;p)
            aa i pisze: 'pewnie juz mnie nie lubisz!' - to najbardziej mnie
            rozbawilo
          • comedia_finita Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 10:33
            elphina, przerabiam niemal to samo, bardzo dobrze Cię rozumiem
            nie rozumiem natomiast facetów
      • mini_kks Elphina 25.01.08, 22:48
        A Ty dlaczego płaczesz? Poczekaj, poszukam jakiejś paczki chusteczek, to sobie
        popiszemy... bo zasmarkam bratu bluzę ;)
    • rosa_de_vratislavia Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 22:45
      mini_kks napisała:

      >parę dni temu dowiedziałam się, na własne zresztą życzenie, że
      > od "bardzo niedawna" ma kogoś nowego. Zabolało jak cholera, ale
      nic mu nie mówiłam. Zresztą, myślę, że sam się domyślił, bo zna
      mnie jak siebie. Czy to minie?
      Minie. Tylko nie rozdrapuj ran, oglądając zdjęcia,
      słuchając "waszych" płyt i nie spotykaj się z nim.
      ...łatwo powiedzieć...
      • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 22:47
        Już napisałam, że gdybym zerwała z nim kontakt, bolałoby mocniej. Tyle z nim
        przeżyłam... to jest mój przyjaciel.
        • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:10
          Hmm ale ja nie płaczę :) mam katar tylko :D i stąd ta chusteczka.
          Świeża sprawa a płakałam tylko albo aż 2 razy po rozstaniu. Teraz to
          ew. przykro i smutno mi się robi jak za długo o nim myślę. Życzył
          sobie mnie zostawić to wiedział czy to się skończy. I słowa
          dotrzymuję. Mam nadzieję, że nieprędko się spotkamy-a jak już to i
          tak przypadkiem...na gg i smsy nie odpowiadam, rozmów nie odbieram.
          Nie rozumiem też po co się do mnie dobija skoro powiedział, że mnie
          nie kocha? Ale to już temat na dłuższą rozmowę :)
          • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:13
            Aaaa, myślałam, że jeszcze płaczesz po nim :)
            Jeśli można wiedzieć, dlaczego się rozstaliście? To było tak nagle czy pojawiał
            się już ten temat w rozmowach?
            • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:37
              Pojawił się pół roku wcześniej.. Odszedł ale niby zmądrzał i po
              jakiś 2 tyg wrócił. Tylko, że wtedy jeszcze tego chciałam i
              przyjęłam go z powrotem. Teraz nie chcę i zdania nie zmienię chyba,
              że stanie się coś co mnie przekona..choć na chwilę obecną nie wiem
              nawet co to mogłoby być.
              • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:40
                A jak przychodzi mi do głowy aby mu wybaczyć lub usprawiedliwić to
                przypominam sobie naszą ostatnią rozmowę i od nowa jestem na niego
                wściekła.. i pomaga. Powtarzam sobie, że przecież mnie nie kocha i
                nie chce ze mną być to po co miałabym za nim płakać..
                • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:43
                  Jesteś dzielna dziewczyna :)
                  A u mnie to kłótnie były, ale w sumie od początku związku z przerwami. I nagle w
                  trakcie jednej z nich powiedział, co powiedział... Następnego dnia przyjechał,
                  bo powiedział, że nie zerwie ze mną przez telefon. Płakał razem ze mną, a jednak
                  to zrobił...
                  • elphina Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:48
                    My po tylu latach też smuciliśmy się oboje. Ale nie lubię rzucania
                    słów na wiatr więc wzięłam wszystko co usłyszałam na poważnie. I
                    narazie wołami mnie nie przekonasz. Boję się tylko, że później może
                    przyjść najgorsze... Ogromny żal i smutek-ale i to trzeba przeżyć. A
                    na teraz to proponuję zerwanie kontaktu-on będzie w szoku, że jesteś
                    taka silna a Tobie będzie o niebo lepiej kiedy nie będziesz czekała
                    na wiadomość od niego..
                    • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 25.01.08, 23:59
                      Gdybym zerwała z nim kontakt, wierz mi, byłoby o wiele gorzej. Co prawda, on
                      rzadko pisze - praca, zbliżająca się sesja - ale każda wiadomość od niego
                      poprawia mi humor. No, może poza tamtą, ale to mam na własne życzenie. Chyba po
                      prostu obie potrzebujemy czasu, może za rok to już przyblaknie i każda wieść o
                      "nowej" nie będzie już jak Twoja własna śmierć. Chociaż kochać go będę już zawsze.
                    • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 00:03
                      Heh... dasz wiarę, że ja jeszcze ANI RAZU nie powiedziałam o nim "eks"? Zawsze,
                      kiedy łapałam się na tym, że w zdaniu trzeba będzie użyć tego wyrazu,
                      rezygnowałam z wypowiedzi albo nazywałam go po imieniu. Pewnie to kiedyś minie...
                      • elphina Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 09:10
                        Widzę w takim razie, że lubisz się umartwiać i cierpieć za miliony.
                        Zrób jak ja i Cała_w_kwiatkach i będzie Ci o wiele lepiej. My już
                        nie rozpaczałyśmy po tygodniu :) Więc wiem co mówię :)
                        • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 11:20
                          Heh, nie przesadzajmy :) Znam siebie po prostu i wiem, że taka ucieczka nic by
                          nie dała. CZASU mi trzeba.
    • dziewice Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 01:11
      czy moze mi to ktos strescic? :)
      • cala_w_kwiatkach Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 01:14
        tego nie da sie strescic! typowy facet! ;p
        • dziewice Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 01:17
          bede czekal :)
      • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 11:21
        Czy Ty czytasz tylko swoje wątki? :D
    • comedia_finita Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 10:37
      dziewczyny, uszy do góry!
      życie przed nami
      umówmy się na winko i wypijmy za zdrowie tych szczęściarzy którzy
      nas poznają i zdobędą :)
      • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 26.01.08, 11:22
        Wszystko zebrać byłoby chyba trochę trudno ;)
    • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 13:19
      Tak sobie pomyślałam, że uzupełnię historię ;)
      On i ona to już przeszłość. Od sralentynek im się przestało układać,
      no i w końcu się rozstali. Decyzja była wspólna, ale bardziej jej.
      No i on teraz usycha! Był u mnie w sobotę przed świętami. Poszliśmy
      na małe świąteczne piwko. Po pewnym czasie do pubu przyszła jakaś
      dziewczyna i chłopak. On tak na nich patrzy i w końcu
      powiedział: "Co to za para, jak siedzą naprzeciwko siebie?", na co
      ja, z wrodzoną sobie szczerością odparłam: "Może to znajomi? My
      przecież jesteśmy przyjaciółmi, a cały czas kleimy się do siebie." I
      nie wiem, skąd, ale łzy zaczęły mi lecieć. A przecież już
      odpowiadałam na wszlekie pytania "przyjęłabyś go z powrotem?", że na
      pewno nie w tym roku. Jemu też się oczy spociły. Powiedział, że
      przyjaźń po związku to mit, że on nadal mnie kocha i kochać będzie,
      ale że ma w głowie młyn przez tamtą i nie chce teraz podejmować
      decyzji, nie chce, żebym myślała, że ja jestem zastępczynią tamtej.
      Ok, pogodziłam się z tym. Zauważyłam jednak, że on za tamta tęskni
      jak chory psiak, jak ja za nim kiedyś, że zrobiłby wszystko, żeby do
      niego wróciła. Poradziłam, żeby z nią pogadał, ale to nic nie dało,
      bo ona potrzebuje czasu. A ten cały czas się nakręca na te smuty.
      Jednak we czwartek napisał, że być może z moją pomocą
      uda mu się wyjść na prostą. Mam zamiar wyciągnąć go do kina na "Nie
      kłam, kochanie". W sam raz tytuł ;))
      A czy chcę z nim znowu być? Na razie nie.. czuję, że byłoby jak w
      ostatnich najgorszych miesiącach.
      • tartazmalinami Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 15:09
        kochana przejdzie, przeminie :) jak moja babcia mawia do wesela się
        zagoi lub inna stara ludowa prawda "poboli poboli i przestanie" :)
        kazdy kiedys przez to przechodzil. ja mialam takiego dola ze
        ostatkiem sił zmuszałam sie codziennie żeby wstac z łóżka i
        funkcjonowac ale przezyłam :) teraz jest ok- ba nawet jest bardzo
        dobrze a o eks nie myslę- teraz własciwie dopiero widzę patrząc na
        to jak traktuje(zdradza i baawi się jej uczuciami) swoją
        terazniejszą, że tylko na korzyść mi to wyszło. daj sobie trochę
        czasu...gwarantuję że sie ułoży. buziolki
        • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 15:11
          U mnie się raczej już ułożyło, teraz on niestety usycha.
          • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 20:25
            Matko. Ona go zdradziła.
            • lowelcia Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 20:33
              Sledzilam twoj wątek i wiedezialam ze tak bedzie.
              Zaproponowal przyjazn, bo sie w tobie nie zakochał.
              A teraz udaje wielce ze cierpi a nowią cizie sobie znalazł:)
              • mini_kks Re: Muszę się wygadać... 29.03.08, 20:36
                Że co?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka