Dodaj do ulubionych

Zostawił mnie...

27.01.08, 11:40
Wczoraj, wieczorem, po 5 latach, bo go ograniczam i nie moze sie
spotykac z kolegami, nie moze byc soba i nie wie czy widzi ze mna
przyszlosc. Jestem zalamana, kocham go, cierpie straszliwie.
Powiedzial ze nie zrywa,ze za tydzien [pgadamy- ale sama nie wiem
co, bo powweidzil tez ze ja sie juz nie zmienie...wiec podjal juz
pewnie decyzje.Nie odbiera telefonu, wczoraj jeszcze u niego spalam,
kupil mi ksiazke, a wieczorem cos takiego. Prosze was pomóżcie, bo
rozsypalam sie na miliony kawaleczkow...To jest juz 2 taka sytuacja,
pierwsza miala miejsce 3 lata temu...
Jejku jak to straszliwie boli...
Obserwuj wątek
    • chooligan Złap go na dziecko 27.01.08, 11:44
      jak miliony innych tobie podobnych
    • baba_przelotem Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 12:01
      Aga olej drania, wiem ze boli ale coż to znaczy ze kochalas. Ja ze
      swoim sie rozstalam juz jakis czas temu i mimo ze nadal boli i to
      byla moja decyzja, nie warto marnowac zycia z zlowiekiem ktory
      Ciebie tak traktuje. Głowa do gory, idz z przyjaciolka na wino.
      • tara34 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 12:55
        oznacza to ,że dalsze życie z nim byłoby męką ,przebolejesz nic na
        siłę ,szanuj się ,zachowaj klasę i nie narzucaj się
        jeśli mu na Tobie zależy ,wróci jesli nie szkoda czasu...........
      • widokzmarsa kolejna walnięta baba z przelotem 27.01.08, 14:58
        w mózgu. Nawet ich nie znasz i już robisz z niego drania. A może to ona mu żyć
        nie dała.
      • eeela Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 15:25
        nie warto marnowac zycia z zlowiekiem ktory
        > Ciebie tak traktuje.

        Ale jak? Zalozycielka watku napisala, ze facet zostawil ja, bo nie pozwalala mu
        sie spotykac z kolegami. Kto tu kogo zle traktowal? :-)
    • minasz Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 12:09
      trzeba było go nie ograniczac teraz juz se mozesz ogladac seriale mołki heheh
      wiec powinnas byc szczesliwa
      • baba_przelotem Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 12:11
        Rany czy Wy nie macie emaptii? Jasne ograniczala go i wcale sie nie
        spotykal z kolegami...stuknij sie koles, jestes beznadziejny jak i
        ten wyzej z ta ciaza. Oby od takich jak Wy najdalej.
    • hotally Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 12:49
      jaki on jest znak zodiaku?
      • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 13:03
        waga
        dziekuje wam za slowa otuchy...ciezko jest tak gdy sie z kims
        spedzalo sie kazda wolna chwile, a dzis nie jest w stanie odebrac
        nawet telefonu. Nie ponizam sie-jak do tej pory od wczoraj
        zadzwonilam do niego 5 razy i napisalam jednego smsa...
        Powiedzcie mi czy ja mam miec jeszcze nadzieje...i co robic:
        atakowac telefonami czy dac mu zatesknic???
        wlasnie gadalam z przyjaciolka przez telefon, naprawde mam potrzebe
        sie wygadac i szukam pomocy, dlatego uzewnetrzniam sie tutaj...ale
        to nie zmienia faktu ze najbardziej w swiecie pragnelabym sie teraz
        do niego przytulic...
        • hotally Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 13:25
          Wagi to dyplomaci. Więc nie nękaj go smsami, telefonami, sam się odezwie.
          Kochają otaczać się pięknymi ludzmi, przedmiotami, lubią luksus, zwacają uwagę
          na szczegóły.
          A Ty jaki jesteś znak?
          • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 14:56
            hotally napisała:

            > Wagi to dyplomaci.

            Ha ha ha...facet zachował się jak kawał chama. Zupełnie NAGLE (no
            bo była wspólna noc i podarowanie książki) bez wcześniejszych
            rozmów, zrywa z pięcioletnią miłością a potem nawet nie raczy
            odbierać telefonów! Tak się nie robi po prostu.
            Więc śmiesza mnie te dywagacje o znakach Zodiaku, bo on jest chyba
            przeciwieństwem dyplomaty...

            ...do inicjatrki wątku: Strasznie Ci współczuje, ten człowiek nie
            jest Ciebie wart.
            Nie wyobrażam sobie,że po takim zachowaniu (nieodbieranie telefonu,
            nieodpisywanie na sms)mogłabyś pomyśleć o pozwoleniu mu na powrót,
            nawet gdyby o to błagał.
            On Cię nie szanuje. Gdybyś była z nim związana domem, dziećmi,
            finansami szanowałby Cię jeszcze mniej.
            Na razie - ręce precz od telefonu, umów się z kimś, komu możesz
            popłakać w rękaw.
            • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:30
              dzięki rosa...ale wiesz nie jest to wszystko takie proste, niby
              rozumiem wszysto co do mnie piszecie, czy mowia rodzice, brat,
              przyjaciolka (mam w nich duze oparcie), ale ja jego kocham i to tak
              naprawde, bo ja myslalam ze my juz bedziemy razem na zawsze...a
              teraz wszystko mi sie posypalo jak domek z kart...ostatni raz
              dzwonilam przed 13 i nic...kompletnie, nie odrzucil polączenia tylko
              po prostu nie odbiera, no i pozniej napisalam mu gg, ze bardzo zle
              sie z tym wszytkim czuje...jak mozna sie domyslec nie dal znaku
              zycia...jest to tym gorsze ze do srody spal u mnie przez 2 tygodnie
              non stop i bylo dobrze, a przynajmniej normalnie...a teraz tu takie
              cos, naprawde teraz chcialabym zapasc w sen zimowy....zeby uciec od
              lez i tej pustki jak jest we mnie...
              • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:40
                aga.m1986 napisała:

                > dzięki rosa...ale wiesz nie jest to wszystko takie proste,

                To w ogóle nie jest proste, nigdzie tak nie napisałam...dobrze,że
                masz oparcie w rodzinie.

                >jest to tym gorsze ze do srody spal u mnie przez 2 tygodnie
                > non stop i bylo dobrze, a przynajmniej normalnie...a teraz tu
                takie cos,

                To gnój po prostu. Nawet nie raczył się wyprowadzić, do ostatniej
                chwili miał spanko i przytulanko. Tchórz w dodatku.
                • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:47
                  nie zle mnie zrozumialas...my nie mieszkalismy razem, on u siebie z
                  rodzicami ja u siebie z rodzicami, tyle tylko ze jak moich rodzicow
                  nie bylo to spal u mnie (wyjechali na 2 tygodnie).
                  Dziekuje Ci, wiem, że nie napisalas ze to bedzie proste...chcialam
                  tak tylko wyjasnic. Bo to jest po prostu jakas MASAKRA!!!co sie ze
                  mna dzieje, jutro bede musiala kupic cos na uspkojenie. Moze
                  pomyslicie, ze glupia jestem, ale mam nadzieje, ze dobrze sie do
                  skonczy...
                  • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:51
                    aga.m1986 napisała:

                    >jak moich rodzicow
                    > nie bylo to spal u mnie (wyjechali na 2 tygodnie).

                    No jasne, spał u Ciebie, choć mógł w domu i dojrzewała w nim
                    myśl,żeby Cię rzucić. Cudnie.

                    >to jest po prostu jakas MASAKRA!!!co sie ze
                    > mna dzieje, jutro bede musiala kupic cos na uspkojenie.

                    Kup sobie dziś melisę i jakiś nervosol, musisz się wyspać.

                    > Moze pomyslicie, ze glupia jestem, ale mam nadzieje, ze dobrze
                    sie do skonczy...

                    No...masz nadzieję,że on wróci.
                    Pewnie wróci.
                    Tylko jak się będziesz czuła po tym, jak Cię potraktował?
                    Bo ja bym się czuła jak ścierka do podłogi.
                    • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:55
                      pewnie nie wroci...tak czuje
                      nie wiem jak bede sie czula, ale moze uczucie przyslania mi inne
                      instynkty, nawet poczucie godnosci...wiem, ze to obled.
            • eastern-strix Re: Zostawił mnie... 14.02.08, 09:06
              wiem,ze to brutalnie brzmi,ale ja mu sie moze i nie dziwie... piec lat zwiazku a
              Ty piszesz,ze spedzalas z nim 'kazda wolna chwile'. wybacz, ale ja zostawilam
              kilka osob z tego samego powodu - zaczelam sie dusic od ich zaborczej milosci po
              prostu...

              jesli jego znajomych widzialas jako zagrozenie, rywalizwoalas o jego czas i
              uwage, nie dawalas mu 'odetchnac' i zatesknic za Toba, to wybacz, ale jego
              reakcja jest naturalna konsekwencja Twoich dzialan. Nie mowie,ze tak bylo, to
              juz Ty sama najlepiej wiesz.

              osoby, ktorych zachowanie mozna okreslic jako 'po co nam znajomi, mamy przeciez
              siebie' uwazam za wyjatkowo toksyczne. sama bylam w zwiazku z kilkoma i naprawde
              niewarto. ciagla zazdrosc o znajomych, uwage, czas poswiecany przyjaciolom,
              hobby itp. moze zabic kazda milosc, nawet te najwieksza...

              z miloscia jest jak z zywym srebrem- jesli zacisniesz dlon, wycieknie ci przez
              palce, jesli zostawisz dlon otwarta - zostanie...

              pozdrawiam i mam nadzieje, ze sie myle co do Ciebie :)
          • lacido Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:14
            > Wagi to dyplomaci. Więc nie nękaj go smsami, telefonami, sam się odezwie.
            > Kochają otaczać się pięknymi ludzmi, przedmiotami, lubią luksus, zwacają uwagę
            > na szczegóły.

            łaaaaaaa
            ale sie dowartościowałam <rotfl>
            -------
            inteligencja jest wielka zaleta kobiet, pod warunkiem że potrafią ją ukryć
        • quba40 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 13:37
          FAcet co pewien czas musi pobyć sam tak już jest, ale niestety wiele kobiet tego
          nie rozumie. Za żadne skarby świata nie wydzwaniaj do niego, masz być bierna,
          zajmij się sobą. Właśnie jeśli on zobaczy, że ty nadal wydzwaniasz i nie dajesz
          mu żyć to utwierdzi się tylko w opinii, że nigdy nie będzie mógł odetchnąć w
          związku z Tobą i odejdzie. 5 lat to długo, więc może przeżywacie kryzys, daj mu
          czas i niech on zrobi pierwszy krok. No chyba, że kogoś ma na boku, to już inna
          sprawa.
          Powodzenia ;)
    • eluch_a Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 13:28
      "Nie będzie ten, to będzie innyyyyy" - moja mama mi to śpiewa, jak
      mam doła.
      • minasz Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 13:48
        a mama znalazła?
        • eluch_a Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 14:39
          No, znalazła. Jest lepiej niż za pierwszym razem ;)
      • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 14:05
        Ja jestem lew.
        Napewno nie ma kogos na boku, jestem tego tak bardzo pewna jak tego
        ze jutro bedzie poniedzialek.
        Wiecie my bylismy bardzo zzyci emocjonalnie, od ok 2 tygodni jkaos
        tak sie nie ukladalo...myslalam ze to takie chwilowe, wiadomo jak
        jest wzwiazkach czasami lepiej czasmi gorzej...ale niestety on tym
        razem postawil sprawe na ostrzu noza:(nie jestem krysztalowa wiem
        to, naprawde nieraz robilam mu wyrzuty, z roznych powodow- rodzina ,
        koledzy. Ale nie bylo tez tak ze mu zabranialam spotykania sie z
        nimi, po prostu czasem troche pogderalam. Ale czy to jest powod dla
        ktorego nalezy zrywac powazny w zasadzie to juz 5,5 letni zwiazek???
        Wydaje mi sie ze najpier nalezy rozmawiac, zeby problemy rozwiazac.
        Nie rozumiem jak mozna byc tak cynicznym i rankiem mowic ze sie
        kogos kocha, kochac sie, a weiczorem nie chciec znac...
        Jets mi straszliwie ciezko, pomagacie mi naprawde, dziekuje:)
        acha i ja wiem ze nie powinnam do niego dzwonic...ale ciezko mi to
        wykonac...bede bardzo mocno sie starala...
        Kocham go, ciezko mi i wiem ze ja nie chce innego chce jego,
        naprawde ze wszystkich sil.
        Nie chce sie uzalac, ale jestem w trakcie sesji-jutro mam egzamin, a
        na niczym nie moge sie skupic, wyje, nic nie jem, po prostu mam mega
        dola.............
        • misia12347 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 14:27
          Co za różnica spod jakiego jesteście znaku zodiaku? Związek
          budujecie Wy sami, a nie gwiazdy. Wydaje mi się, ze coś przegapiłaś,
          bo nie wierzę w taką sytuację, ze jesteście razem od 5 lat, od dwóch
          tygodnie się nie układa, a on ucieka. Na razie daj sobie czas do
          ochłonięcia, on napewwno zadzwoni.
        • rosa_de_vratislavia Cyniczne i obrzydliwe... 27.01.08, 15:04
          aga.m1986 napisała:

          > Wydaje mi sie ze najpier nalezy rozmawiac, zeby problemy
          rozwiazac.
          > Nie rozumiem jak mozna byc tak cynicznym i rankiem mowic ze sie
          > kogos kocha, kochac sie, a weiczorem nie chciec znac...

          No tak, to jest cyniczne i po prostu obrzydliwe...na seks rano jakoś
          mógł się zdobyć, na wyznania też, a wieczorem na odbieranie
          telefonów już nie...

          Kto pisze,że inicjatorka wątku ponosi tu winę, ma siedzieć cicho i
          pokornie czekać aż pan i władca się odezwie, ten ma naprawdę dziwny
          ogląd sprawy.
        • mikka07 Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 11:22
          musiałaś mu cos powiedzieć, co przeważyło szalę. Kiedy znowu rodzice
          wyjeżdżają? ;)
    • xtrin Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 14:51
      Jeżeli powodem problemu jest Twoje narzucanie się ze swoją osobą (a sama
      przyznajesz, że coś w tym jest) to zasypując go telefonami i smsami tylko
      pogarszasz sprawę, udowadniasz, że nic nie zrozumiałaś.
      Daj mu ten tydzień spokoju, a później porozmawiajcie o tym co jest nie tak w
      Waszym związku. Przekonaj go, że nie jest prawą, że "już się nie zmienisz", że
      przynajmniej będziesz się starać.

      I tak na koniec - czy w nicku masz rok urodzenia?
      • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 15:03
        tak urodzilam sie 1986 r., mam 22 lata, co to ma do rzeczy???prosze
        nie piszcie ze jestem za mloda...
        Dzieki za rady postaram sie powstrzymac przynajmniej do piatku..
        dziekuje Wam wszystkim barzdo bardzo, nawet nie wiecie jak to
        pomaga...
        • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 15:11
          acha i uprzedzajac kolejne pytania- on ma 24 lata.
    • jawarek52 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:52
      No i słusznie. Kazdy ma prawo robic co mu sie podoba. niestety baby
      tylko by rzadziły i rozkazywały. Jestem teraz sam i jak mamochote to
      sobie baka glosno puszcze
      • nikomunieznana Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 09:47
        jawarek52 napisał:

        > No i słusznie. Kazdy ma prawo robic co mu sie podoba. niestety
        baby
        > tylko by rzadziły i rozkazywały. Jestem teraz sam i jak mamochote
        to
        > sobie baka glosno puszcze

        A szczenę sztuczną to już sobie zafundowałeś z NFZ?,
        czy dalej kłapiesz bezzebną paszczą?, bo nie wiedomo czy to paszcza
        czy to dooopa?
    • qw994 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 16:57
      Jeśli z twojego powodu nie mógł się spotykać z kolegami, to ja się
      wcale nie dziwię, że ma dość. Dziwię się tylko, że 5 lat tak
      wytrzymał.
      • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 17:04
        qw994 napisała:

        > Jeśli z twojego powodu nie mógł się spotykać z kolegami, to ja się
        > wcale nie dziwię, że ma dość. Dziwię się tylko, że 5 lat tak
        > wytrzymał.

        Tak, to na pewno kryształowy człowiek, ciemiężony przez autorkę
        wątku. Przez ostatnie tygodnie u niej pomieszkiwał...bo rodziców nie
        było. Mógł u siebie, skoro już kiełkowała myśl o "rozwodzie".
        Poza tym uprawiać seks rano a wieczorem "rzucać" dziewczynę po
        pięcioletnim związku i NIE ODBIERAĆ TELEFONÓW to dowód chamstwa li
        tylko. Niczego innego.
        • qw994 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 17:09
          Oczywiście. Ale co do powodów zerwania, to ja się nie dziwię. I tyle.
          • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 17:17
            qw994 napisała:

            > Oczywiście. Ale co do powodów zerwania, to ja się nie dziwię. I
            tyle.

            Tyle,że nie wiemy, co on rozumiał przez "ograniczanie".
            Moją koleżankę opuścił mąż, kiedy urodziła (planowane przez oboje)
            dziecko, bo doszedł do wniosku,że on się w związku "dusi" i "nie
            czuje swobodnie", "dziecko go ogranicza". Urocze, nie?

            Ja męzowi nie truję, jak wychodzi ze znajomymi z pracy (on mi
            też:),ale nie robi tego zbyt często, nie wraca pijany etc. - krótko
            mówiąc - nasze życie towarzyskie nie zaburza funkcjonowania rodziny.
            Nigdy też znajomi nie są priorytetem.
            • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 18:19
              wiecie ja naprawde nie twierdze ze jestem bez winy, ale czuje sie
              zwyczajnie oszukana przez niego przez zycie w ogole...bo jak mozna
              twierdzic ze sie kogos kocha, a pozniej odwalac cos takiego.
              Przeviez jest jeszcze cos takiego jak rozmowa. I jeszcze ten jego
              tekst ze on ze mna wcale nie zrywa to co porzuca, czy jak to nazwac.
              Zycie jest niesprawiedliwe niby ameryki nie odkryklam, ale na sobie
              czuc to najbardziej. Mimo obietnic tutaj skladanych, zadzwonilam o
              17:30, bez zmian. Czy to nie potworne?Nie licze ze bedziecie sie
              nade mna uzalali, ja potrzebuje w tej chwili rad od osob bardziej
              doswiadczonych ode mnie, co ja mam robic???do milosci nikogo nie
              zmusze, ale moze to tylko taki kryzys...(w co sama slabo wierze...)
              prosze Was, nie oceniajcie mnie, bo oprocz tego ze momentami
              gderalam, bylam dla niego najlepsza i oddalam cala siebie...tak to
              sie wlasnie konczy...
              • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 18:31
                aga.m1986 napisała:

                Mimo obietnic tutaj skladanych, zadzwonilam o
                > 17:30, bez zmian. Czy to nie potworne?

                > ja potrzebuje w tej chwili rad od osob bardziej
                > doswiadczonych ode mnie, co ja mam robic???
                Przestań do licha dzwonić. Tylko się poniżasz, naprawdę.
                Idź najpierw na spacer w deszczu, potem wejdź do wanny pełnej
                gorącej wody z jakimiś olejkami. Poczytaj książkę, obejrzyj durny
                film, pomaluj paznokcie...tylko - u licha - nie dzwoń...
              • cala_w_kwiatkach Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 18:33
                aga dobrze cie rozumiem, bo mialam podobnma sytuacje
                po kilku latach bycia razem, wielka milosc, zapewnienia, powazne
                plany na przyszlosc, czulam chwilami, ze on bardziej kocha mnie niz
                ja jego, naprawde facet odlecial na moim punkcie - to dalo sie
                wyczuc...
                nagle jemu sie odwidzialo, stwierdzil ze on sam nie wie czego chce w
                zyciu, to prawda, ze nie ukladalo nam sie sielsko przez ostatni
                miesiac ale ja mialam nadzieje, ze jak bedziemy sie oboje starali to
                nam wyjdzie i znow bedzie dobrze, no ale potrzeba checi obojga, ja
                nie widzialam jego checi on twierdzil ze to mi nie zalezy, i sie
                sprawa rypla...on stwierdzil, ze potrzebuje czasu, ze chce abym dala
                mu sie przekonac ze to wlasnie ja, a ja nie przystanelam na takie
                warunki, nie bede czekala na ksiecia, ktory za pare miesiecy
                laskawie zadecyduje czy mnie chce czy nie;p
                uwazam, ze jesli ma watpliwosci to juz zapala sie czerwona lampka,
                ktora dobrze nie wrozy
                moj byly okazal sie niedojrzaly, taki idealista, ktory mysli ze cale
                zycie powinien trwac taki stan jak przez pierwszy miesiac od
                zakochania;) a nie potrafi docenic zalet stabilengo bezpiecznego
                zwiazku
                z reszta on ma problemy z chorobliwa zazdroscia i przez to czulam
                sie nieszanowana, nie tlumaczy go fakt, ze zostal kiedys zdradzony
                poswiecilam sie dla tego zwiazku, bylam wierna jak pies przez
                4,5roku i wyszlam na tym jak Zablocki na mydle;)
                mialam klapki na oczach i nie zauwazal wielu wad kiedy bylam z nim
                (np. jego uzaleznienia, kompleksow, egoizmu), teraz po rozstaniu
                dostrzeglam, ze zrobil mi przysluge tym zerwaniem, bo ja odwagi bym
                chyba nigdy nie miala, taka naiwna jestem;)
                i tez trudno mi bylo zrozumiec, jak osoba ktora mowila i pokazywala
                ze kocha nagle poparu tygodniach zachowuje sie obca osoba, zero
                uczuc, zero milego slowa
                teraz jestem wolna kobieta i ciesze sie z tego stanu, a najbardziej
                z tego, ze odpoczywam emocjonalnie od jego schiz i ciaglych
                pretensji, ze to ja sie zmienilam i ze nie jestem taka jak kilka lat
                temu:/

                trzymaj sie i nie narzucaj sie jemu, gdy bedziesz potrafila oprzec
                sie dzwonieniu czy smsowaniu to poczujesz w sobie sile i dojdzie do
                ciebie ze niepotrzebnie sie plaszczysz ze on nie szanuje cie jesli
                nie potrafi nawet napisac 'daj mi spokoj'
                • kamyk-zielony Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 19:02
                  Wiele z nas ma podobną historię na koncie, mnie też się kiedyś świat zawalił na głowę. Jeśli możesz to nie dzwoń, wiem, że to cholernie trudne, ale spróbuj. Nie siedź sama - zadzwoń po przyjaciókę, pochlip jej w rękaw. Być może to kryzys, pierwszy przychodzi mniej więcej po takim stażu jak wasz, ale możliwe też, że chłopak się rozmyślił - bez konkretnej przyczyny, oczywiście zawsze się mówi, że "mnie ograniczasz, że się duszę, bla bla bla" No niestety związek m.in.polega na wzajemnym ograniczaniu się - większość wolnego czasu jednak spędza się we dwoje. To i tak dobrze, że darował Ci tekścior o tym, że na Ciebie nie zasługuje:] To takie rycerskie i zajebiście głupie. Masz prawo do wyjaśnień, ale dobrze by było, żebyś jakiś czas odczekała inaczej mogłoby to się zamienić w Twój szloch i błagania. Trzymaj się.
                  • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 19:26
                    No właśnie związek to są ograniczenia, bo po prostu czlowiek chce
                    wiedziec gdzie ta druga osoba jest, co robi. Bez przesady
                    oczywiscie. On chyba tego nie rozumie, albo jest niedojrzaly...ale
                    mi go tak bardzo brakuje...najchetniej pobieglabym do niego do domu
                    i po prostu przytulila. Tym bardziej ze my spedzalismy ze soba
                    prawie kazda chwile.
                    A nie sadzicie, ze jak nie bede sie odzywac, to on sobie pomysli ze
                    mi kompletnie na nim nie zalezy??
                    Naprawde nie wiem co robic, w takich chwilach chcialoby sie zniknac,
                    a ja tylko placze i wlocze sie po domu...pomocy!!!czemu nie ma na to
                    co przezywam cudownej recepty, ktorej efektem bedzie: jestesmy
                    razem. Ja naprawde tak bardzo za kilka dni chcialabym Wam to
                    napisac...Brak mi chyba wystarczajacej samooceny i faktem jest ze w
                    pewnym stopniu sie od niego uzaleznilam.
                    Wiem wszystko, ze powinnam myslec inaczej jestem mloda, ladna (?),
                    mądra, że zycie sie na nim nie konczy...ale ja po prostu nie
                    potrafie.
                    Dajcie mi nadzieje...prosze:(((((((((((((((
                    • rosa_de_vratislavia Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 19:50
                      aga.m1986 napisała:

                      > No właśnie związek to są ograniczenia, bo po prostu czlowiek chce
                      > wiedziec gdzie ta druga osoba jest, co robi.

                      Eee...to jest permanentna kontrola. Ja mężowi nigdy nie wysłałam
                      sms "Gdzie jesteś?" :)

                      >najchetniej pobieglabym do niego do domu
                      > i po prostu przytulila.

                      Broń Cę Panie Boże...

                      > A nie sadzicie, ze jak nie bede sie odzywac, to on sobie pomysli
                      ze
                      > mi kompletnie na nim nie zalezy??

                      Powiem brutalnie ( i życzliwie):
                      Babo!
                      Facet Cię olał.
                      On o Tobie NIE MYŚLI.
                      Przestań się płaszczyć,z jego punktu widzenia jesteś tylko żałosna.
                      Nie odzywaj się do niego,a ni dziś,ani jutro,ani pojutrze.
                      Jak przyśle za tydzień sms - nie spiesz się z odpowiedzią.

                      > Naprawde nie wiem co robic, w takich chwilach chcialoby sie
                      zniknac,
                      > a ja tylko placze i wlocze sie po domu...pomocy!!!

                      Kup sobie Nervosol. Serio. Musisz przejść tę "żałobę". I tak
                      będziesz cierpieć,ale może nie spuchniesz od płaczu.

                      > w pewnym stopniu sie od niego uzaleznilam.

                      Nic dziwnego - 5 lat razem...

                      > Dajcie mi nadzieje...prosze:(((

                      On pewnie się odezwie. ale ja bym chyba nie wybaczyła takiego
                      traktowania. On Cię ma za nic. Jak ktoś napisał - nie stać go nawet
                      na sms "odczep się". To drań.
                    • cala_w_kwiatkach Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 20:48
                      > A nie sadzicie, ze jak nie bede sie odzywac, to on sobie pomysli
                      ze
                      > mi kompletnie na nim nie zalezy??


                      jak on moze pomyslec, ze tobie nie zalezy kiedy do tej pory
                      wydzwaniasz codziennie? on doceni, ze sie uspokoilas i dalas mu ten
                      czas, ze juz nie wpadasz w histerie i nie narzucasz sie jemu; ja na
                      poczatku nie moglam uwierzyc i przyjac do wiadomosci to, ze byly
                      facet chce abysmy 'poki co nie byli razem:/', wiec tez pisalam tony
                      smsow z wieloma pytaniami, na ktore mi nie raczyl odpowiedziec,
                      totalnie mnie zignorowal i sie jeszcze zdziwil, ze mysle o nim zle;
                      wiec przestalam pisac a teraz on co pare dni wysle jakas wiadomosc,
                      a mnie to juz totalnie nie interesuje co u niego slychac, ja nie
                      odpowiadam, niech sie poczuje jak ja wtedy
                      daj mu spokoj, po pewnym czasie jak wszystko przemysli, emocje
                      opadna to na pewno sam sie odezwie
                      koniecznie wygadaj sie komus na zywo, wiem, ze to przynosi ulge i
                      pomaga zrozumiec, ze jednak dobrze sie stalo
        • mikka07 Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 11:25
          skoro bez słowa, to może coś mu...

          zadzwoń z innego numeru :)
    • diabel-tasmasnki Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 20:06
      aga.m1986 napisała:

      hmmm masz 22 lata

      > Wczoraj, wieczorem, po 5 latach, bo go ograniczam .... bla bla bla >...

      22-5 = 17. Fajny wiek

      >To jest juz 2 taka sytuacja, pierwsza miala miejsce 3 lata temu...

      A to powinnaś sie juz do tego przyzwyczaić.
      Choć z drugiej strony możliwe ze facet w końcu zdecydował sie wywinąc i poszukać
      sobie kolejnej młodej dupy, bo ty to juz bedziesz mila z górki w tym wieku.
    • butterflymk Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 20:57
      PRZEDE wszystkim daj mu odetchnąć, nie dzwoń do niego i nie paniakuj.
      kurde najgorsze to takie osaczenie.
      Może nie wie chłopak co to znaczy zatęsknić skoro z każdej strony jesteś Ty?!
      Trzeba taktycznie a nie rozpaczać....
      bo rozpacz nic nie da a jak zobaczy że ty za bardzo nie dociekasz co i jak... to
      sam przyjdzie...
      a tak w ogóle to może zastanów sie czy chceesz takiego typa który tak postępuje?!
      • cala_w_kwiatkach Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 21:00
        > a tak w ogóle to może zastanów sie czy chceesz takiego typa który
        tak postępuj
        > e?!

        jak ochlonie, to zrozumie ze ktos taki jest jej nie potrzebny
    • vbn567 Re: Zostawił mnie... 27.01.08, 21:37
      szczerze i po męsku-
      brzmisz jak stare znoszone, zawodzące kapcie, których nikt już nie
      chce. ktoś wyżej dobrze powiedział: wydzwaniając do niego tylko
      pogarszasz sprawę. chłopakowi tlenu zabrakło, rób tak dalej, a
      zrywając z Tobą poczuje dużą ulgę.
      sorry, że tak brutalnie piszę, ale może lepiej żeby Ci to obcy facet
      uzmysłowił niż ten Twój ukochany wykrzyczał na pożegnanie.
      • mamab26 vbn567 ma rację ... 12.02.08, 10:06
        ja byłam takimi kapciami przez 2 tygodnie .potem sie opamiętałam .i
        co ? ano to ,że jak mu wreszcie zwróciłam upragnioną wolność (
        byliśmy razem przez 4 lata ) ,pocieszając się przy tym innym :P ,to
        przybiegł do mnie z prędkością światła :)))

        narzucanie się i nieustanne telefony NIC NIE DADZĄ !!! on musi mieć
        czas ,żeby zatęsknić ,a nagabywanie go przynosi odwrotny skutek .i
        nikt mnie nie przekona ,że jest inaczej

        jestem więcej jak pewna ,że gdybym wtedy dalej naciskała ,dziś nie
        bylibyśmy razem .a tak to mamy na koncie 12 wspólnych lat i 3-
        letniego urwisa w domu :)
        pozdrawiam
    • modliszka24 Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 10:06
      tez nie tak dawno to przeszlam i fatalnie dla mnie sie skonczylo ale moze dla
      Ciebie bedzie lepiej skoro juz taka sytuacja miala miejsce to moze to
      przejsciowe zycze Ci zeby sie udalo i moze czas pomyslec zeby sie odrobine
      zmienic co?
    • rgard Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 12:05
      Nie jesteś pierwsza, ani ostatnia.

      Don't worry
    • mini_kks Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:02
      Wypłacz się porządnie, pośpiewaj sobie piosenkę z mojej sygnaturki i idź dalej
      do przodu. Wiem, co czujesz, bo w październiku też się rozstałam z kilkuletnim
      partnerem. Stwierdził, że miłość to nie wszystko, kiedy są wieczne kłótnie.
      Dzisiaj jesteśmy przyjaciółmi.
      To minie. Może trochę będziesz musiała poczekać (ja np. ciągle go kocham), ale w
      końcu minie.
      • fifi.only Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:24
        rozumiem Cię doskonale, miałam identyczną sytuacje pare lat temu i
        też miałam tyle lat co Ty. Nie będe Ci radzić głowa do góry, nie ten
        to nastepny, bo mnie takie rady nic nie dawały. 5 lat to duzo czasu,
        zwłaszcza dla młodej dziewczyny, więc rozumiem Twoją rozpacz, miałam
        to samo...
        Schudłam 10 kg w niecały miesiąc, płakałam i przerwałam studia, a
        że zrywa powiedział mi identycznie jak Twój ex, nie wiem chyba
        miałam depreche. To wszystko trwało pól roku, troche więcej może.
        Poznałam jednego, potem ja go zostawiłam dla tego, z którym teraz
        buduję przyszłość i jest super:D

        Takie rzeczy po prostu trzeba przeżyć, spróbuj sie nie odzywać(
        wiem, ze to b. trudne:), poczekaj. Jesli macie być razem, to
        będziecie, jeśli nie, nie masz na to wpływu, bynajmniej nie teraz.
        Trzymam kciuki
        buźka!!
    • myszka23xxx Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:17
      Nie wiem czy to Cie pocieszy ale ja to przerabialam 1000 razy i za
      kazdym raezm wracal, mysle ze faceci ktorzy nie wiedza czego chca
      robia tak raz na jakis czas a potem wracaja tam gdzie im dobrze.
      Jednak zawsze uwazalam ze to samolubne postepowanie bo nie mysla w
      takiej sytuacji o Nas, co my czujemy i czego chcemy...
    • lacido Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:18
      a ograniczasz go?

      nie mogłam się powstrzymać:

      - Kochanie, co sądzisz o seksie analnym?
      - Jak dla mnie ok.
      - A już się bałem, że będziesz miała coś przeciwko...
      - A co ja się będę wtrącać, jak spędzasz czas z kolegami?
      :)))))))))))))
    • nas-daq Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:25
      Większość z nas ma tą historię za sobą. Gdy byłam niewiele starsza
      od Ciebie zostawił mnie mąż po 6- letnim związku, po głupiej kłótni.
      A dzień wcześniej też wszystko układało się wspaniale, był seks,
      przytulanie. Wydzwaniałam przez 3 miesiące, chciałam ratować
      małżeństwo. W końcu zrozumiałam, że ten człowiek, który traktuje
      mnie jak szmatę, nie chce ze mną rozmawiać, nie zasługuje na mnie.
      Po pól roku namyślił się i chciał wrócić, ale ja do niego czułam już
      pogardę. Rozwiedliśmy się i całe szczęście, teraz mam szczęśliwe
      życie z innym mężczyzną. Tamten człowiek to dla mnie obcy, jakby
      nigdy nic z nim mnie nie łączyło. Nie pozwól sie tak traktować, on
      nie jest tego wart.
    • martucha90 Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:47
      Aguś, posłuchaj.
      Mnie też ktoś kiedyś zostawił.
      Ryczałam, ryczałam, ryczałam...
      A że era była przedkomórkowa, to wydzwaniałam do akademika i trułam
      pani portierce, by po niego do pokoju poszła, ale jakoś nigdy go nie
      było :(( I kartki pocztowe pisałam :((
      Płakałam po nim z przerwami jakieś 4 lata. W międzyczasie tylko
      jednego faceta miałam, przez parę tygodni. Poza tym byłam sama (moje
      młode lata 20-24 tak zeszły).

      Ale przeszło! Całkowicie!

      A teraz, jak wspomninam, to widzę, że to nie był facet dla mnie.
      I ciszę się, że za niego nie wyszłam, bo bylibyśmy koszmarnym
      małżeństwem.

      Z czasem człowiek się uodparnia.
      Kolejne rozstania tak nie bolą.
      Doświadczenie się też przydaje do budowania tego właściwego związku.
      Nie wyobrażam sobie, żeby pierwszy facet miał zostać mężem i żeby to
      było dobre małżeństwo. Trzeba nabrać doświadczenia.

      A co do wyznać miłosnych okołostosunkowych :-) To tak jak w CK
      Dezerterzy:
      - Bo ty mnie kochasz tylko przed...
      - Ja cię kocham i przed i po, a najbardziej w trakcie!

      :-DD
    • takasobiefajnababka Re: Zostawił mnie... 12.02.08, 13:57
      Wiesz co zrób? Idź do fryzjera, kosmetyczki, kup sobie jakiś fajny ciuch, umów
      się z kolega do kina, poflirtuj troszkę i pokaż mu, że caly świat się wokół
      niego nie kręci.
      Niech żałuje co stracił :) Głowa do góry :) Nie daj się wodzić za nos jakiemuś
      facetowi. Nie Ten to Inny :)
    • kuroczycka.a Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 11:52
      To jakas plaga??? U mnie to samo, zostawil mnie w ubiegla sobote.
      Powiedzial, ze od pewnej naszej klotni latem, on nie czuje, ze ten
      zwiazek sie rozwija, nie kocha mnie, on nie jest zaangazowany, a ja
      tak i to jest nie fair wobec mnie, i ze rozstanie jest droga do
      mjoego szczescia (jaki troskliwy!). Bylismy bardzo zgrana para,
      klocilismy sie o pierdoly, ale wg niego wlasnie to swiadczy o tym,
      ze nie umiemy stworzyc powaznego zwiazku, i ze dopiero wtedy, gdyby
      urodzilo nam sie dziecko, to zaczelibysmy sie klocic. Jakies chore
      rozumowanie! Przyznal mi sie, ze jego znajomi mowia mu, ze widac, ze
      mnie kocha, ze jest przywiazany strasznie do mnie - on uparcie
      twierdzi, ze to nieprawda. Ktos nagadal mu, ze teraz to juz powinien
      zdecydowac sie, w te albo we wte - to stwierdzil, na zone sie nie
      nadaje.
      Wszystko byloby inaczej, gdyby mi nie zalezalo, ale ja go kocham...
      Sytuacja jest tragiczna, bylismy razem od 4,5 roku, razem
      mieszkalismy od 3,5. Mamy mnostwo wspolnych rzeczy, nawet takich
      duzych: meble, lodowke, pralke, agd... Zerwal ze mna w sobote
      wieczorem po drobnej klotni, cala niedziele przryczlam w lozku, w
      poniedzialek rano wyjechalam do rodzicow. Dobrze, ze wlasnie
      skonczyla mi sie sesja. Tylko, ze teraz watpie, ze przez dwa
      tygodnie znajde cos do zamieszkania. Nie wyobrazam sobie nowego
      zycia, przeraza mnie.
      Cierpie strasznie. Wiem, ze to bluznierstwo, ale nie cierpialam tak
      nawet, kiedy umarl moj ojciec...
      On nie odzywa sie do mnie od wczoraj rano. Ja tez nie, chociaz musze
      zeby w sciane, zeby sie powstrzymac. Wczoraj na gg mial opis "1606
      dni...", sprawdzilam, to ilosc dni jaka bylismy razem, po co on to
      robi??? Dwa tygodnie temu, gdy lezelismy sobie i mnie przytulal, to
      jeszcze wypytywal mnie, co spesjalnego chce na nasza piata rocznice.
      Zaznaczam, ze nigdy przenigdy w ogole nie wspominalam o slubie, nie
      pytalam go kiedy mi sie oswiadczy itp.
      Dziewczyny, mowcie co robic, dajcie mi sile, prosze!
      • martucha90 Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 12:01
        Bardzo, bardzo współczuję :((( Widzę jak gryziesz tę ścianę oczami
        pamięci, że tak górnolotnie powiem, bo pamiętam siebie w takiej
        sytuacji.
        Też nie wiedziałam co robić. Zdobyłam jakieś tabletki, wysupłałam
        dziesięć i wziełam do buzi. Nabrałam wody i z tym wszystkim w gębie
        zastanawiałam się, co bedzie dalej.
        Przebieg moich "myśli" był mniej więcej taki:
        - padam, padam
        - biorą mnie do szpitala
        - jestem ciężko chora, blada
        - on się zjawia
        - on się zjawia i...
        - i... i...
        I tu mi qur_wa wyszło, że mi się marzy, że się ulituje i ze mna
        będzie dalej. Z litości i po takim numerze? - naszła mnie refleksja.
        No bo jak to inaczej nazwać? Przecież już mnie nie kocha.
        Plunęłam, policzyłam, siedem. Znaczy się trzy musiałam połknąć, ale
        nic mi nie było, na szczęście.
        A teraz się cholernie ciesze, że nam wtedy nie wyszło. Znalazłam o
        niebo lepszego faceta. Czego i Tobie życzę. Aha, znalezienie
        lepszego faceta zajęło mi jakieś 7 lat. Ale jak to się ma do
        wieczności :-)
        • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 15:19
          Witam was serdecznie!!
          Minelo 18 dni bez niego. Jak widać żyje, no ale co to za zycie,
          cociaż staram się ze wszystkich sil, a wszyscy wkoło mi strasznie
          pomagają.
          Nie odzywa się, wcale, ja tez nie. Zadzwoniłam raz z obecgo numeru,
          powiedział, ze nie ma ochoty ze mna rozmawiac i sie rozłączył.
          Wiem, ze teraz robi wszysto na co nie mial czasu bedac ze mną w
          związku.
          Nie zamknelam sie w domu, wychodze do ludzi, bardzo chce sie z kims
          spotykac, nie dla milosci dla zabicia pustki.
          wyobrazcie sobie ze nie przyjal nawet mojego zaproszenia na glupia
          nasza-klase!!! Masakra!!! Nie ma odwagi ze mna rozmawiac, i traktuje
          mnie jakbym to Ja wyrządzila mu wielką krzywde.
          Jest ze mna zle, ale staram sie nie załamac...schudłam już 2 kilo,
          nerwy i sters mnie zrzeraja.
          Czy go kocham??? Pomyslicie, ze jestem glupia, ale wciaz tak...
          Dziekuje wam za wsparcie, staram sie byc spokojna...
          Przczytałam przed chwila ksiake "Opowieść Miłosna" Ericha Segala-
          popłakałam sobie i tak myśle to jest dopiero targedia...
          • martucha90 Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 15:46
            Witaj, Aga.m1986 :-)
            Wygląda na to, że się trzymasz :-)
            Chciałam Cię uprzedzić, że humor będziesz miała falami, raz lepszy
            raz gorszy, jednego dnia będzie dobrze, innego rozpacz i łzy.
            Ale czas leczy rany. Banał.
          • trust2no1 Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 16:40
            Osiemnaście dni... "co to za życie?..." Nie ma odwagi rozmawiać...
            Wiesz, pewnie to już słyszałaś - ale to banał. Słowny kisz-misz.

            Kobieto! Ocknij się. POBUDKA! To co było osiemnaście dni temu - to
            już historia. Przeszłość. Finito. Szlus.
            Masz teraz "N razy osiemnaście" dni PRZED sobą. Tylko ty określisz
            sobie "co to za życie". Ani twój były, ani nikt na tym forum. Ani na
            żadnym innym.
            (A propos życia: jak tam sesja? Bo wiesz, miłość miłością ale są
            rzeczy ważna i ważniejsze).
            Wykasuj numer z komórki, a gościa z głowy. Nie da się? Ależ
            zapewniam cię, że się da. Zaboli, jasne. Zaboli jak cholera, ale to
            jest wykonalne.
            Pomyśl: nawet jak wróci (jeśli wróci) to przytulisz się do niego, a
            tu już zapala się w głowie czerwona lampka: kogo on przytulał jak
            był bez ciebie? Zamyśli się - o kim myśli? Zadzwoni gdzieś - z kim
            on tak rozmawia? Że nie wspomnę o "mocniejszych" rzeczach. A przede
            wszystkim - zrobił cię w konia raz, może zrobić i drugi. I będziesz
            skręcała się jak chińskie osiem przy każdej niewyraźnej sytuacji.
            Podoba ci się taki masochizm? Jeśli tak - dzwoń, nalegaj. Twój wybór.
            Facet dał ci jasną odpowiedź: nie ma ochoty z tobą rozmawiać. Może
            ma odwagę, może nie. Ale ochoty nie ma.
            Wiesz, możesz przyprowadzić konia do rzeki, ale nie zmusisz go żeby
            pił.
            Zostawił cię. Tak wygląda prawda i nie zmienisz tego. Nie próbuj. Po
            prostu żyj...
            • aga.m1986 Re: Zostawił mnie... 13.02.08, 18:14
              Alez ja właśnie to robie. Żyje i staram sie ze wszystkich sił nie
              poddawać i nie załamywać. Tyle tylko, ze to cholernie boli, jak
              wydaje cie się , ze kogos swietnie znasz, twoj przyjaciel, traktuje
              cie tak jabys nie istniala...
              Przykre jest to jak traci sie ideały...i przestaje sie wierzyc w
              miłość. Dlatego przemawia przeze mnie taki ból...
              a sesja, 2 przedmioty do przodu, 1 do tyłu, no a jeden jeszcze
              przede mna. Dzięki za troske:):)
    • eastern-strix Re: Zostawił mnie... 14.02.08, 09:22
      wiem,ze to brutalnie brzmi,ale ja mu sie moze i nie dziwie... piec lat zwiazku a
      Ty piszesz,ze spedzalas z nim 'kazda wolna chwile'. wybacz, ale ja zostawilam
      kilka osob z tego samego powodu - zaczelam sie dusic od ich zaborczej milosci po
      prostu...

      jesli jego znajomych widzialas jako zagrozenie, rywalizowalas o jego czas i
      uwage, nie dawalas mu 'odetchnac' i zatesknic za Toba, to wybacz, ale jego
      reakcja jest naturalna konsekwencja Twoich dzialan. Nie mowie,ze tak bylo, to
      juz Ty sama najlepiej wiesz.

      osoby, ktorych zachowanie mozna okreslic jako 'po co nam znajomi, mamy przeciez
      siebie' uwazam za wyjatkowo toksyczne. sama bylam w zwiazku z kilkoma i naprawde
      niewarto. ciagla zazdrosc o znajomych, uwage, czas poswiecany przyjaciolom,
      hobby itp. moze zabic kazda milosc, nawet te najwieksza...

      z miloscia jest jak z zywym srebrem- jesli zacisniesz dlon, wycieknie ci przez
      palce, jesli zostawisz dlon otwarta - zostanie...

      pozdrawiam i mam nadzieje, ze sie myle co do Ciebie :)
    • mini_kks Re: Zostawił mnie... 14.02.08, 13:02
      Dziewczyny, musimy dać szansę czasowi. U mnie już czwarty miesiąc idzie,
      gadaliśmy sobie dziś rano. W porównaniu z tym, co było (tak, jak u Was - ból od
      rana do wieczora, tylko spać, a w snach oczywiście też on) jest o wiele lepiej.
      Tylko od czasu do czasu powraca ta fala bólu. Ale kiedy wczoraj rozmawiałam z
      moją Babcią, na pytanie "Przyjęłabyś go z powrotem, gdyby chciał do Ciebie
      wrócić?", odpowiedziałam "Na pewno nie w tym roku". U mnie to o tyle łatwiej, że
      mam pasję, miłość mojego życia: taniec. Rzuciłam się w to, no i jakoś ból jest
      dużo mniejszy. Spróbujcie też coś takiego znaleźć.
      Ściskam Was mocno.
    • nowy771 Re: Zostawił mnie... 15.02.08, 22:13
      zapraszam na strone www.kobieceserca.pl

      moze lektura tam zamieszczona pomoże ci.
    • chigurh Re: Zostawił mnie... 15.02.08, 22:18
      Nie przesadzaj...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka