aga.m1986
27.01.08, 11:40
Wczoraj, wieczorem, po 5 latach, bo go ograniczam i nie moze sie
spotykac z kolegami, nie moze byc soba i nie wie czy widzi ze mna
przyszlosc. Jestem zalamana, kocham go, cierpie straszliwie.
Powiedzial ze nie zrywa,ze za tydzien [pgadamy- ale sama nie wiem
co, bo powweidzil tez ze ja sie juz nie zmienie...wiec podjal juz
pewnie decyzje.Nie odbiera telefonu, wczoraj jeszcze u niego spalam,
kupil mi ksiazke, a wieczorem cos takiego. Prosze was pomóżcie, bo
rozsypalam sie na miliony kawaleczkow...To jest juz 2 taka sytuacja,
pierwsza miala miejsce 3 lata temu...
Jejku jak to straszliwie boli...