05.02.08, 12:11
Jak by tu zacząć... Pewnie setki razy czytałyście wątki o babkach
nieszczęśliwie i fatalnie zakochanych w jakichś byłych, o których
nie potrafią zapomnieć. Jeśli znudziły was takie tematy to nie
czytajcie dalej. Ja właściwie od podstawówki byłam z jednym takim
facetem. Był moim ideałem - przystojny, inteligentny, miał bardzo
silny charakter i kilo testosteronu. Nie wyobrażajcie teraz sobie
żadnego mięśniaka bez karku - to był normalnie zbudowany, świetny
facet ale po prostu mężczyźni się go bali i/lub go szanowali a
kobiety za nim szalały. Podkochiwałam się w nim jeszcze za młodu.
Potem jakimś cudem zwrócił na mnie uwagę i zostaliśmy parą. Z nikim
nigdy nie rozumiałam się tak dobrze, rozmawialiśmy o wszystkim,
razem przeżywaliśmy młodość - poznawaliśmy nowych ludzi, chodziliśmy
na imprezy, jeździliśmy na wakacje. Wszystko co najlepsze w moim
życiu wiązało się z nim. Razem paliliśmy pierwsze fajki, upiliśmy
się po raz pierwszy, on też był moim pierwszym partnerem seksualnym.
Dość długo to trwało - podstawówkę i niemal całe liceum. Przy nim
rozwinęłam skrzydła - z szarej myszki wyrosłam na ponoć niezłą
laskę. Faceci interesowali się mną a mi odbijało - że "już zawsze z
tym samym", że "a może ktoś inny byłby lepszy". No i wiadomo...
Standardowy scenariusz. Bla bla bla nie chce mi się o tym pisać bo
to taki banał, że aż zęby bolą. Zostawiłam go, potem wróciliśmy do
siebie, ale już nie było tak jak kiedyś - potem on mnie zostawił, z
kimś się związał, wyjechał. Dziwne się potem rzeczy działy -
przychodził po nocach jak był w mieście, ja do niego dzwoniłam... W
każdym razie od rozstania minęło już około 4 lat a my widujemy się
średnio raz w roku. Nie chodzi o sex nawet tylko gdy jest... czuję
się prawie jak kiedyś... On mówi mi różne rzeczy ja się wstrzymuję,
bo wiem że ktoś tam na niego czeka, że jednak to on mnie zostawił i
wiem że nie wróci. Potrafi pół roku się nie odzywać a potem nagle
napisać; mówi, że to sentyment - po pijaku mówi wiele więcej. Jednak
wiem, że nie zostawi tamtego swojego życia; nie bardzo w ogóle wiem
o co mu chodzi. Nie sypiamy razem, ale nie potrafię zapomnieć, on
chyba też inaczej nie szukałby kontaku. Ja mam coś w rodzaju
obsesji - on mi się śni, każdego faceta z nim porównuję - każdy
wypada blado. Wszystkie moje późniejsze związki posypały się bo nikt
nie potrafił spowodować, że o tamtym zapomnę :/ Mam swoją dumę - nie
dzwonię pierwsza, nie piszę, nie szukam go, ale jak on zadzwoni...
nie umiem powiedzieć "Nie, nie spotkamy się". On też mówi, że myśli
o mnie, że coś czuje, że nie umie w sobie tego zabić. Powalone to
wszystko i boję się, że nigdy mi to nie minie. Sądzę, że być może
nie chodzi tylko o niego a o te piękne czasy młodości, które on
niejako symbolizuje. Tak czy inaczej nie wiem co robić. Może coś wam
przyjdzie do głowy? "Stare czasy, stare dobre czasy. One nigdy już
nie wrócą..." ehhh...
Obserwuj wątek
    • butterflymk Re: Obsesja 05.02.08, 12:17
      o qrde ładny narkotyk...
      wkońcu spotkasz kogos kto będzie ci przypominał z zachowania tego...
      i sama się zdziwisz....ale wtedy go nie oddtrącaj na rzecz tego...:D

      • martucha90 Re: Obsesja 05.02.08, 12:25
        Przeczytaj "Przeminęło z wiatrem" :-)) Serio :-))
    • forumowicz_pospolity Re: Obsesja 05.02.08, 12:25
      skoro nie ma seksu a nie mozecie przestac sie spotykac to nie pozostaje wam
      niestety nic innego jak zostac przyjaciólmi;)

      nie no skoro spotykacie sie raz na rok od 4 lat to trudno mówic o jakims wielkim
      uzaleznieniu, przy takiej czestotliwosci to przeminie
      jak sen jakis złoty i tyle, wiem ze nie to chcesz usłyszec raczej ale tak mi sie
      wydaje

      a przystojnych silnych inteligentnych facetów jest w Polsce na kopy;))
      • narsen Re: Obsesja 05.02.08, 12:35
        Może nie ma sexu, ale coś tam się jednak dzieje, pozwól że pominę
        szczegóły:P A co do 1 razu w roku - mieszka baaardzo a 4 lata to
        kawał czasu żyjąc zupełnie osobno; więc to co nas łączy powinno
        dawno wygasnąć, ale tak się nie dzieje :/
        • forumowicz_pospolity Re: Obsesja 05.02.08, 12:43
          narsen napisała:

          > Może nie ma sexu, ale coś tam się jednak dzieje, pozwól że pominę
          > szczegóły:P A co do 1 razu w roku - mieszka baaardzo a 4 lata to
          > kawał czasu żyjąc zupełnie osobno; więc to co nas łączy powinno
          > dawno wygasnąć, ale tak się nie dzieje :/

          skoro spedziliscie sporo czasu ze soba i to w waznym okresie młodosci
          to właczaja sie w to własnie nuty sentymentalne za czasem minionym
          dlatego rzecz wygasa powoli jak reaktor atomowy ale wygasnie:)
          przy takiej czestotliwosci spotkan czasu sie nie oszuka imho
          • narsen Re: Obsesja 05.02.08, 12:56
            Ok, ale jak jemu wygaśnie a mnie nie? To co:P? Jakoś się u mnie nie
            zapowiada, żeby miało wygasnąć:/ Jemu z tego co obserwuję też
            niebardzo...
            • forumowicz_pospolity Re: Obsesja 05.02.08, 13:04
              narsen napisała:

              > Ok, ale jak jemu wygaśnie a mnie nie? To co:P? Jakoś się u mnie nie
              > zapowiada, żeby miało wygasnąć:/ Jemu z tego co obserwuję też
              > niebardzo...

              to bedziecie sie do usranej smierci spotykac raz na rok na śledziku;))
            • lalacruz Re: Obsesja 05.02.08, 17:00
              Skarbie, zdecydujcie się w końcu na coś, bo wasze najlepsze lata przeminą i
              zostanie Wam tylko samotna starość.
    • hsirk zle wiesci... 05.02.08, 17:43
      w ten sposob to ci nie przejdzie. a jezeli nawet to za iles lat
      gdzie w miedzyczasie wyprujesz sbie flaki i stracisz ladna czesc
      zycia.

      po takim czyms juz przyjaciolmi pewnie nie bedziecie. ale w koncu
      moge sie mylic.
    • lobuz.z1 Re: Obsesja 06.02.08, 04:02
      skąd my znamy takie obsesje. -))

      Musze cie zmartwic.
      Takie obsesje potrafią przetrwać dwa małżeństwa. He he he.
      żadne rady w tym zakresie nie nadają sie na forum.
    • modliszka24 Re: Obsesja 06.02.08, 14:25
      u was jest taki toksyczny związek już nie razem ale i nie osobno stale myślisz
      on jak ma odwagę czyli jak popie też Ale pomijając wszystko masz problem bo nie
      znajdziesz sobie faceta na stałe albo się z niego wyleczysz albo spędzisz życie
      na czekaniu bo chcesz czekasz zawsze na jego znak
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka