Dodaj do ulubionych

W obliczu choroby...;)

11.05.08, 14:27
Moja grypa w środku maja skłoniła mnie do pewnej refleksji. ;)
Wiadomo, że osoba chora, czy to na coś rzeczywiście poważnego jak nowotwór czy
też na błahe przeziębienie, nie wygląda pięknie jak na co dzień. Odcień cery
przypomina kolor blado zielony lub szary, oczy są zmęczone, czasem podkrążone.
Nie zawsze jest siła na to by umalować się, uczesać. I tak się zastanawiam jak
przy tej dzisiejszej afirmacji piękna, wybieraniu partnerów pod kątem
atrakcyjności fizycznej, reagują ludzie patrzący na chorego lubego. Tyczy się
to zwłaszcza panów, którzy są wzrokowcami i jak tu jeden z nich wczoraj
napisał, niektórzy reagują bardzo źle na widok swoich kobiet bez chociażby
umalowanych oczu.
Jak reagują Wasi partnerzy obecni czy poprzedni na widok swoich chorych
kobiet? Czy każdy z nich potrafił zachować się jak należy czyli dać wsparcie w
takiej sytuacji? Czy może raczej widok chorej, nie tak pięknej jak zawsze
osoby ich odstraszył?
Obserwuj wątek
    • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:32
      Ja mam syndrom pielęgniarki: przeziębiony, rozpalony facet budzi we mnie zwierzę :D

      Ale jak sama choruję, to mam fumy i bez szczykafki nie podchodź ;)
      • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:36
        > Ja mam syndrom pielęgniarki: przeziębiony, rozpalony facet budzi we mnie
        zwierzę :D

        Cóż każdy ma jakiś fetysz. :) Mam i ja. :)

        > Ale jak sama choruję, to mam fumy i bez szczykafki nie podchodź ;)

        I Twój luby jakoś sobie z tym radzi? :)
        • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:38
          avital84 napisała:

          > > Ja mam syndrom pielęgniarki: przeziębiony, rozpalony facet budzi we mnie
          > zwierzę :D
          >
          > Cóż każdy ma jakiś fetysz. :) Mam i ja. :)

          Pekaesy? :D

          >
          > > Ale jak sama choruję, to mam fumy i bez szczykafki nie podchodź ;)
          >
          > I Twój luby jakoś sobie z tym radzi? :)

          Zawsze ma szczykafkie na podorędziu ;)
          • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:41
            > Pekaesy? :D

            Jestem aż tak przewidywalna? Tak takie jak u tego gościa co stoi tyłem. ;)

            > Zawsze ma szczykafkie na podorędziu ;)

            Należy mu się jakiś order w takim razie. ;)
          • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:45
            funny_game napisała:

            > Zawsze ma szczykafkie na podorędziu ;)
            >
            Czy byłabyś skłonna wyjaśnić nam, co to jest orędzie a nawet pod- ?:)
            • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:52
              Orędzie to taki videoclip prezydencki, a pod to przekaz podprogowy :F
              • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:56
                funny_game napisała:

                > Orędzie to taki videoclip prezydencki, a pod to przekaz
                podprogowy :F
                >
                zapatrzył się? Ze szczykawką pod próg go kierujesz?
                • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:57
                  Nie mam prawa jazdy :)
                  • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:04
                    funny_game napisała:

                    > Nie mam prawa jazdy :)
                    >
                    Ściemasz, wymuszasz dowóz na bazę.
                    • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:10
                      Skąd ten wniosek?
      • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:39
        ja wlasnie przechodze grype zoladkowa, moj facet opiekuje sie mna i
        naszym malym dzieckiem, przyrzadzal mi wlasnie jajecznice.Jest
        kochany a oczy moje sa i tak zawsze dla niego piekne bo sa
        moje.Zreszta ja ich nigdy nie maluje bo nie chce miec zmarszczek od
        sciernia codziennie tuszu.Wlasnie poszli we dwojke do sklepu bo on
        wymyslil zapiekanke na dzisiejszy obiadek.Mam szczescie bo moj
        mezczyzna jest wspanialym kucharzem - a i posprzata rowniez.
        • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:43
          :))) Super :))))
          Szybkiego powrotu do zdrowia życzę. :)
        • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:46
          1asiazielinska napisał:

          > ja wlasnie przechodze grype zoladkowa, moj facet opiekuje sie mna
          i
          > naszym malym dzieckiem, przyrzadzal mi wlasnie jajecznice.

          Na taką odmianę, tylko alkohol!
          • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:50
            haha rzeczywiscie mi mowil ze nie powinnam jesc smazonego, ale sie
            uparlam strasznie bo on chcial mi dac jajko na miekko, ktorego to
            nie znosze;) A sklepy nie martw sie u mnie do 16 wszystko otwarte;))
            Sucharki owszem na biegunke by pomogly ale ja przeczytalam ze
            niemusze byc na diecie specjalnej, jem po prostu to samo tylko o
            polowe mniej niz zwykle;)Pozdro
            • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:52
              1asiazielinska napisał:

              > haha rzeczywiscie mi mowil ze nie powinnam jesc smazonego, ale sie
              > uparlam strasznie bo on chcial mi dac jajko na miekko, ktorego to
              > nie znosze;) A sklepy nie martw sie u mnie do 16 wszystko
              otwarte;))
              > Sucharki owszem na biegunke by pomogly ale ja przeczytalam ze
              > niemusze byc na diecie specjalnej, jem po prostu to samo tylko o
              > polowe mniej niz zwykle;)Pozdro

              Nadajesz nie z kraju nadwiślańskiego?
              • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:57
                dokladnie, pochodze z wawy i o tej porze w niedziele swiateczna czy
                nie zawsze mialam jakis otwarty sklep...chociazby ten na Targowej
                przy kwiaciarni, a jesli nie to Carefour na Wilenskim zawsze
                otwarty, teraz mieszkam w Uk i tu wszystko czynne ale tylko do
                16ej,potem ewentualnie stacja benzynowa lub sklepy u "ciapatych",
                ale ja teraz mam szlaban na piwko przez chorobe wiec nie skorzystam
                • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:07
                  1asiazielinska napisał:
                  > dokladnie, pochodze z wawy i o tej porze w niedziele swiateczna
                  czy nie zawsze mialam jakis otwarty sklep...chociazby ten na
                  Targowej przy kwiaciarni, a jesli nie to Carefour na Wilenskim
                  zawsze otwarty, teraz mieszkam w Uk i tu wszystko czynne ale tylko
                  do 16ej,potem ewentualnie stacja benzynowa lub sklepy u "ciapatych",
                  > ale ja teraz mam szlaban na piwko przez chorobe wiec nie skorzystam

                  Witam ziomę. Pochodzę z Kepnej :) Tutaj ustawa zabrania dzisiaj
                  handlu :) Pozdro!
                  • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:17
                    oooo no to witaj, o takich rzeczach to jeszcze nie slyszalam, ale
                    myslisz ze nawet jeden sklepik nie przeciwstawil sie ustawie???rany
                    az sie nie chce wierzyc;)az do mamy wysle esa czy byla dzis w jakims
                    sklepie;)
                    • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:27
                      1asiazielinska napisał:

                      > oooo no to witaj, o takich rzeczach to jeszcze nie slyszalam, ale
                      > myslisz ze nawet jeden sklepik nie przeciwstawil sie ustawie???
                      rany
                      > az sie nie chce wierzyc;)az do mamy wysle esa czy byla dzis w
                      jakims
                      > sklepie;)

                      Mama lubi zakupy :))
                • stedo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:10
                  No to nie jesteś "na bieżąco".Bo dzisiaj u nas właśnie Carefour to na pewno
                  zamknięty, a "ten na Targowej przy kwiaciarni" jeśli obsługiwany tylko przez
                  właściciela bez siły najemnej to może i otwarty, bo jak nie to trzeba by było
                  pocałować klamkę;
        • stedo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:46
          Fajnie że masz tak opiekuńczego faceta.Ale z umiejętnościami opieki nad chorymi
          na grypę żołądkową to u niego kiepsko.Lepsze by były zdecydowanie sucharki niż
          jajecznica na chory żołądek.Acha i jeszcze czeka Was rozczarowanie.Dzisiaj
          sklepy pozamykane, jakieś święto podobno..No może że taki jednoosobowy gdzieś
          macie w pobliżu to będzie otwarty;))
          • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:50
            stedo napisała:

            > Fajnie że masz tak opiekuńczego faceta.Ale z umiejętnościami
            opieki nad chorymi
            > na grypę żołądkową to u niego kiepsko.Lepsze by były zdecydowanie
            sucharki niż
            > jajecznica na chory żołądek.Acha i jeszcze czeka Was
            rozczarowanie.Dzisiaj
            > sklepy pozamykane, jakieś święto podobno..No może że taki
            jednoosobowy gdzieś
            > macie w pobliżu to będzie otwarty;))

            Haha. Powiedział, że wychodzi do sklepu?:DDD Może wróci :DD
            • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:53
              nie w jego stylu takie numery, poza tym juz byl dzis z dzidzia u
              kolegi po filmy i przywiozl je do domu bo mowi ze jak ja chora to on
              sie bedzie nudzil i musi miec zajecie jak juz poskreca szuflady i
              zrobi nam obiad.JAk bylam zdrowa to wychodzilismy na wieczorny
              spacer nad rzeczke i spacerowalismy deptakiem ale teraz mimo pieknej
              pogody musze siedziec w domu bez sil;(
              • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:58
                1asiazielinska napisał:

                > nie w jego stylu takie numery, poza tym juz byl dzis z dzidzia u
                > kolegi po filmy i przywiozl je do domu bo mowi ze jak ja chora to
                on
                > sie bedzie nudzil i musi miec zajecie jak juz poskreca szuflady i
                > zrobi nam obiad.JAk bylam zdrowa to wychodzilismy na wieczorny
                > spacer nad rzeczke i spacerowalismy deptakiem ale teraz mimo
                pieknej
                > pogody musze siedziec w domu bez sil;(

                Spoko taki mąż :) Sam chciałbym takiego :)
          • kitek_maly Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:51

            Ale oni za granicą mieszkają, z tego co pamiętam. ;-)
            • 1asiazielinska Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:58
              tak Kitek dobrze pamietasz,pozdrawiam
            • stedo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:02
              Ty masz sagi rodzinne wszystkich forumowiczów w głowie?Podziwiam:)
              • kitek_maly Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:11

                Stedo, to jest przeklęństwo jakieś, naprawdę. :-)
                Tą dziewczynę widziałam wczoraj raz w wątku o nieuzasadnionej
                agresji wobec partnera. Czasami mnie samą przeraża to, że takie
                bzdury się mojej głowy czepiają. :-)
    • minasz Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:35
      wychodzimy na piwo na tydzien hehe




      • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:36
        Najlepiej od razy zafundować sobie w tym czasie wycieczkę na Ibizę. ;)
    • wiarusik Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:38
      przy kochanej osobie nie wstyd puscic nawet bengala
    • misia12347 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:38
      Avi, nie obraź się, ale to jest głupi post. Nie jestem ekspertem od
      mieszkania razem z partnerem, bo jeszcze nie praktykowałam tego, ale
      naprawdę myślisz że każda kopbieta codziennie wyglada jak z zurnala.
      Że nie ma gorszych dni, kiedy jest zmęczona, gorzej wygląda? I
      naprawdę myslisz, że facet od niej odejdzie z tego powodu? To
      musiałby być bardzo płytki związek.
      • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:39
        Ale nie wszystkie pary mieszkają razem.
    • mila993 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:45
      ja przechodzę właśnie anginę, mam zapuchnięty czerwony nos od
      kataru, zachrypnięty głos starej pijaczki, jestem blada i mam
      podkrążone oczy, a mój Ukochany powiedział wczoraj że wyglądam
      jakoś "dziwnie" i powinnam iść na solarium(!)...:(((
      • wiarusik Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:46
        czy twuj luby to dresiarz z BMW 2?
        • mila993 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:49
          Mój Luby? wręcz odwrotnie:(
      • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:48
        No cóż, chyba ma zbyt mało wyobraźni by domyśleć się powodu tego dziwnego
        wyglądu. :/

        Dużo zdrówka życzę!!!
        • mila993 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:57
          Dziękuję i wzajemnie! Generalnie nie jest taki zły..opiekuje się mną
          już od tygodnia i dzielnie znosi moje chorobowe fanaberie:)
          • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:03
            Może to był w takim razie tylko żart, a Ty w gorączce nie załapałaś. ;)))
          • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:08
            mila993 napisała:

            > Dziękuję i wzajemnie! Generalnie nie jest taki zły..opiekuje się
            mną
            > już od tygodnia i dzielnie znosi moje chorobowe fanaberie:)

            powinniśmy zawsze pięknie wyglądać:))
    • wawak1 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:57
      Pytanie można i odwrócić. Jak wiadomo, panie mają bardziej wyczulony zmysł
      węchu. Ja akurat mam 38 z kreskami, leżę w przepoconej pościeli, w przepoconych
      ciuchach i nie pachnę najprzyjemniej, nie mówiąc już o wyglądzie :) No i jak
      dziewczyny reagujecie w takiej sytuacji? Uciekacie z obrzydzeniem, czy budzi sie
      u Was samarytański duch Florence Nightingale? :)
      • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 14:58
        Kąpię, nacieram i nacieram :D
        • wawak1 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:23
          Wiem, że myje się martwych, a potem balsamuje. Nie chcę nic mowić, ale ze mną
          jeszcze tak źle nie jest :)
          • funny_game Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:11
            Żywych przyjemniej, ale to nie była propozycja :P
      • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:02
        W ogóle jakieś dziwne zjawisko, że tyle osób choruje w środku maja.
        Ja też mam gorączkę. Do tego katar, kaszel. Full zestaw, więc znam Twój ból. ;)
        Mnie nie odrzucają chore osoby. Wręcz przeciwne naturalnym odruchem jest chęć
        pomocy. Poza tym jeżeli się kogoś kocha to taka osoba jest piękna bez względu na
        wszystko. Ale nie jestem pewna czy to tak działa u każdego.
        • mila993 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:10
          To prawda, jak się kocha to chęć opieki nad ukochaną osobą powinna
          być naturalnym odruchem, bez względu na wygląd, zapach itp. Faktem
          jednak jest ,że chyba większość mężczyzn ma niższy próg odporności
          na wszelkie bóle,choroby,zmiany wizualne stąd wynikające, szpitale
          itp. Jak myślicie?
          • wawak1 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:26
            Tak, to prawda. Już od samego zapachu szpitala robi mi się niedobrze.
        • wawak1 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:28
          > Mnie nie odrzucają chore osoby. Wręcz przeciwne naturalnym odruchem jest chęć
          > pomocy. Poza tym jeżeli się kogoś kocha to taka osoba jest piękna bez względu n
          > a
          > wszystko. Ale nie jestem pewna czy to tak działa u każdego.

          To zależy od klasy człowieka, niestety.
      • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:10
        wawak1 napisał:

        epidemia jaka? Te grypy żołądkowe łapie się w kiblu!
        Zachowajcie odrobinę higieny.
        Przepraszam, nie srajcie byle gdzie! ;)
        • avital84 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:12
          Ja nie mam grypy jelitowej. ;P
        • hsirk [...] 11.05.08, 15:13
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:26
            hsirk napisał:

            > znaczy, od niemycia rowa ?

            a nie? Potem wiksujesz od tylca i musisz nos trzymać. Jak długo to
            zniesiesz?
        • wawak1 Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:19
          Z żołądkiem wszystko w porządku, :) Wydaje mi się,że organizm źle reaguje na
          przepracowanie i wtedy łatwiej jakieś cholerstwo może się przypętać.
    • 2szarozielone Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:15
      Nie wiem, dlaczego, ale moich facetów zawsze rozczulałam w chorobie, albo
      zmęczona, albo potargana i nieumalowana rano, albo zziajana i spocona po jakiejś
      pieszej wyprawie.
    • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:25
      ja też tak sobie czasem myślę patrząc na moich sasiadów. Oboje
      starsi, po 70 pewnie. Sąsiad niepełnosprawny i na wózku. Babeczka
      zwozi go codziennie z ósmego piętra żeby sie przewietrzył.
      I czesto sie zastanawiam, czy ja bym tez była taka oddane, gdyby
      Promowi coś sie stało. Czy byłabym zła, ze muszę żyć jego życiem?
      Czy kreciłby mnie nadal, gdyby był ode mnie zależny?
      Nie umiem sobie z cała pewnością odpowiedziec na te pytania. Ale
      zawsze jak ich widze, to mi głupio za wszystkie awantury robione z
      byle powodu
      • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:31
        na ogół te nieszczęścia przez szaleństwa drogowe....
        • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:40
          facet miał akutrat wylew
          • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:41
            prom_do_szwecji napisała:

            > facet miał akutrat wylew

            W tym wieku normalka...
            • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:43
              chyba w każdym wieku straszne i może się zdarzyć.
              Ja mam kolegę, ktory ma 35 lat i jest dwa lata po wylewie. Na
              ciągłej rehabilitacji.
              Zona od niego odeszła, ale nie dlatego, że chory,tylko że przy jego
              łóżku w szpitalu spotkała koleżanke, z którą ja zdradzał
              • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:53
                prom_do_szwecji napisała:

                > chyba w każdym wieku straszne i może się zdarzyć.
                > Ja mam kolegę, ktory ma 35 lat i jest dwa lata po wylewie. Na
                > ciągłej rehabilitacji.
                > Zona od niego odeszła, ale nie dlatego, że chory,tylko że przy
                jego
                > łóżku w szpitalu spotkała koleżanke, z którą ja zdradzał

                Chyba kiedyś? Kto sie nim opiekuje?

                • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:56
                  on ten wylew to u kochanki miał.
                  Nie wiem, kto sie nim teraz opiekuje. To był kolega z pracy
                  • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:02
                    prom_do_szwecji napisała:

                    > on ten wylew to u kochanki miał.
                    > Nie wiem, kto sie nim teraz opiekuje. To był kolega z pracy

                    To są ekstremalne sytuacje. Podobne wystąpiły w moich sąsiedztwach.
                    Wtedy mnóstwo pytań pojawia się...
                    • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:04
                      skoro w moim środowisku sie pojawiły i w twoim się pojawiły, to
                      niestety chyba nie takie ekstremalne
                      • cygo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:13
                        prom_do_szwecji napisała:

                        > skoro w moim środowisku sie pojawiły i w twoim się pojawiły, to
                        > niestety chyba nie takie ekstremalne

                        W sensie moralnym. Jak żyć?
                        • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 16:17
                          mnie sie wydaje, ze po pierwsze nie krzywdzić. A potem można zrobić
                          z własną wolnością co tylko chcemy
      • stedo Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:32
        W tym wieku to już optyka postrzegania partnera się zmienia.Nie chodzi o jego
        atrakcyjność,tylko że jest bliski i że w ogóle jest jeszcze,bo niebawem może go
        zabraknąć.W młodości są inne relacje i preferencje.
        • prom_do_szwecji Re: W obliczu choroby...;) 11.05.08, 15:39
          tylko chyba zawsze powinno być najważniejsze, że ktoś jest i jest
          bliski. I że go może zabraknąć. Bez sensu, ze tracimy czas na i
          energię na pierdoły

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka