25.05.08, 21:44
Znudziłam mu się. Tak po prostu, zwyczajnie. Zaczęliśmy dość burzliwie, miałam
ciężkie przejścia, on wspierał, przyjaciel od lat, zakochany też od lat...
pokochałam go całym sercem, jak tylko potrafiłam. Dalej go kocham. Minęły nam
dwa lata. Mnóstwo szczęścia, było też trochę łez i smutku, ale zawsze było na
plus. I jest dalej, tylko... pisze rzadziej, mniej czule, choć wciąż jak na
faceta to bardzo, ale już nie szuka tego kontaktu tak często jak to było
wcześniej. Wiem, że ludzie się ze sobą zżywają, przychodzi codzienność i
pierwsze fale zakochania wygasają, choć miłość zostaje... wciąż jest dla mnie
ogromnie kochany, ale tak jakoś... smutno mi, po prostu, bo mu się już
znudziłam. Nie daję mu po sobie poznać, że się tym smucę, bo po to nic nie
zmieni, chyba, że na złe. Zapominam o tym, ale jak go nie ma - wraca;/ Ech...
pocieszcie mnie:)
Obserwuj wątek
    • onlymleczko Re: znudzony 25.05.08, 21:47
      I jeszcze może poradźcie co robić, żeby się odnudzić:) I przy okazji siebie
      samej nie zakatować:)
      • chooligan Re: znudzony 25.05.08, 21:54
        onlymleczko napisała:

        > I jeszcze może poradźcie co robić, żeby się odnudzić:) I przy okazji siebie
        > samej nie zakatować:)

        Przecież to proste jak budowa cepa: zdradź go. Potem (jeżeli masz
        sumienie) będziesz lepsza dla niego. On to doceni i będzie
        LESZCZE LEPSZY dla ciebie. Kółko się zamknie.
        Idealny układ to jeszcze jakby on zdradzał ciebie i nic nie mówił,
        czaił się, i miał wyrzuty sumienia wobec was.
        No ale to tylko na filmach się zdarza albo gdzieś za granicą :<
        • onlymleczko Re: znudzony 25.05.08, 23:07
          Heh:) Chyba jednak nie skorzystam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka