0_marina
09.06.08, 01:07
Hej!
Jestem mężatką od 3 lat, mój mąż w tym roku wybiera się na sześcioletnie
studia. Ja jestem temu przeciwna, ponieważ uważam to za bezsens, powody dla
których tak uważam to:
1. mąż jest fryzjerem, prowadzi własny zakład. Także zawód wyuczony i pewny
ma. Klientów ma sporo, jednym słowem zakład bardzo dobrze prosperuje. Dlatego
też uważam, że powinien tego się trzymać i dbać o dalsze rozkręcenie interesu.
Ma szansę złożyć dokumenty na egzamin mistrzowski, wtedy będzie mógł zatrudnić
pracowników. Co oznaczałoby więcej czasu dla niego, dla nas - bo jak na razie
narzeka na przemęczenie i brak wolnego czasu. A on chce z tego zrezygnować.
Woli rzucić własny interes i pracować dla/na kogoś aniżeli aby ktoś pracował
dla/na niego.
2. Jesteśmy młodym małżeństwem z 3 letnim stażem, a od roku czasu marzy mi się
powiększenie rodziny. Mam skończone 27 lat i czuję, że najwyższa pora na
dzidzię, zwłaszcza że obawiam się, że takie zwlekanie z macierzyństwem działa
na niekorzyść, ponieważ mam problemy na tle ginekologicznym. I obawiam się, że
moje szanse z roku na rok maleją. Rozmawiałam z mężem o tym a on odpowiedział,
że idzie na 6 lat na studia i w tym czasie dziecka nie będzie bo musi sobie
studia opłacać i na dziecko nie wyrobi (za rok studiów 3.200zł). Znakiem tego
mam czekać dodatkowe 6 lat !!! Jestem zawiedziona, że jego studia są
ważniejsze od rodziny.
3. od piątku do niedzieli nie będzie go w domu, bo będzie miał zajęcia (studia
zaoczne w mieście oddalonym o 60 km od naszego miejsca zamieszkania). I już
dziś mi zapowiedział, że wynajmie sobie tam mieszkanko i będzie w nim
pomieszkiwał. Ja zaproponowałam, że w takim razie jadę z nim. Co bardzo go
zdenerwowało. Nie spodziewałam się, że tak nerwowo zareaguje. Odpowiedział, że
nie ma mowy, że mam czekać na jego powrót w domu jego rodziców (bo z nimi
mieszkamy) albo w domu mojego taty.
4. mój mąż jest osobą bardzo rozrywkową więc wiem, że grzecznie nie będzie w
tym wynajętym mieszkaniu siedział. Mam co do tego pewne obawy, bo ostatnio
mieliśmy ciężkie dni i potrafił mi powiedzieć, że nie jest w stanie mi
zagwarantować wierności.
decyzję o studiach podjął bez uzgodnienia ze mną, nie liczy się z moim
zdaniem. Jakiekolwiek moje spokojne rozmowy na ten temat wpędzają go w nerwy.
Już sama nie wiem jak mam go odwieść od tych studiów albo żeby chociaż zgodził
się abym razem z nim pomieszkiwała w tym wynajętym mieszkaniu na czas nauki.